vicemichnik
10.03.05, 16:10
Mazowiecki pozostanie w historii tym pierwszym, prawie niekomunistycznym
premierem. Zapamiętany zostanie też przez niektórych jako twórca "grubej
kreski", czyli naiwnej legitymizacji nomenklatury i roli służb specjalnych w
nowej Polsce.
To , co nastąpiło w 1989 r. miało blaski i cienie, ale czyni z Mazowieckiego
jakiś różnie oceniany symbol.
Mógł Mazowiecki dalej pisać artykuły, jeździć z odczytami, albo siedzieć w
domu w kapciach i opiekować się wnukami. Ale on wolał zakładać nową partię.
Tym samym przesądził o przyszłej ocenie tego co było dla niego ważne , a co
uważał za zupełnie bez znaczenia. Interpretacja wydarzeń z 1989 r. będzie
teraz jednoznaczna - MAZOWIECKI ulegał komunistom, bo nie widział w tym nic
nagannego, czuł że tak trzeba. Obecnie staje w jednym szeregu z
postkomunistami BELKĄ , HAUSNEREM, "ORDYNACKĄ" i różnymi fragmentami dawnej
nomenklatury.
Nie wierzę, żeby Mazowiecki nie miał żadnych dylematów, na pewno miał, tak jak
w 1940 r. marszałek PETAIN - szef rządu Vichy, ale dzisiaj tak jak tamten w
końcu się OPOWIEDZIAŁ. Żal.