Gość: zak
IP: *.cpe.net.cable.rogers.com
13.06.02, 20:27
Oszolek drukuje tu teksty ND, wiec i ja dam tu tekst nie moj ale z "Guardian"
relacje z wizyty dziennikarza.
Tutaj link do
oryginalu:http://www.guardian.co.uk/Archive/Article/0,4273,4431762,00.html
troche to dlugie ale mysle, ze warto przeczytac:)))))))))) Jak marzenie
Solidarnosci przemienilo sie w nicosc
Polska byla wielka historia sukcesu w srodkowej Europie, odrodzony kraj,
ktory przyjal wolny rynek oraz liberalna demokracje i oczekiwania na przyjecie
do EU. Teraz jednak gospodarka jest w strzepach a grozny katolicki nacjonalizm
wzrasta. W trzecim ze swoich tygodniowych odcinkow z Europy Joe Klein zadaje
pytanie co poszlo zle
Sroda 12 czerwiec 2002
Warszawa
Czegos tu brakuje. Kazdy jest tak wspaniale proamerykanski. Taksowkarz:
"ty jestes Amerykanin! Wielki kraj". Prawnik mowi zlosliwie:"kiedy wstapimy
do EU to bedziemy waszym koniem trojanskim". Maly chlopiec powiewa dramatycznie
w szerokich zamachach- Old Glory na ulicy. Bardzo ladnie ale to nie to czego
tu brakuje.
Chodzi o to...ej, dobrze, nie mozna przejsc obok tego delikatnie: kazdy tutaj
jest bialy. Nie sa to ostentacyjni biali jak na przyklad Szwedzi ani tez rozowi
i piegowaci jak Celci. Sa to po prostu zwykli staromodni biali ludzie.
Sa wysocy i przystojni i maja nieprawdopodobnie proste nosy. Kobiety sa
szczuple, z wyraznie zaznaczonymi koscmi policzkowymi - motyle, ktore
wylonily sie z niezgrabnej, wypelnionej kartoflami przeszlosci wiesniaczej.
Mezczyzni wydaja sie perfekcyjnie geometryczni. Okragle glowy, kwadratowe
ramiona, przjrzyste oczy i znowu wyrazne kosci policzkowe. Chodza ladnie,
wesolo, zadnego przygnebienia, paranoicznego pospiechu z czasow sowieckich.
Lecz ta ich beztroska obecnosc jest przytlumiona brakiem innych.
Najbardziej oczywiste to to, ze nie ma wielu Afrykanow, Arabow czy Azjatow.
Reszta Europy wydaje sie byc dzisiaj tym wspanialym miejscem technikoloru
- metro w Paryzu, Rzymie czy Londynie moze prawie byc wziete za subway
nowojorski.
Heterogenicznosc jest tonikiem, dodaje energii i niespodziewanych kombinacji
- kobieta w burce szczebiococa z blondynka w stroju sportowym podczas jazdy
kolejka podziemna. Ach ten kosmopolityzm! Ale niestety, Polska to po prostu
Polska, eksperyment w etnicznym ograbieniu, nie dozniesienia bialosc bycia.
Mowiac o kosmopolityzmie - ulubiony eufemizm Stalina na zydowstwo - Zydow
tez wielu tutaj nie uswiadczysz. Mieszkalo ich tu 3 miliony ale zajeli
sie tym nazisci. 40% Warszawy bylo zydowskie, brak wydaje sie przygniatajacy
teraz, wypelniali puste miejsca na ulicach. Ale nie tylko Zydzi: tysiace z
tysiecy polskich katolikow zostalo zabitych w Auschwitz, tysiace wiecej
zapracowalo sie na smierc na Syberii; klasa oficerska polskiej armii
wymordowana przez nazistow i sowietow.Polska byla kostnica 20 wieku.
Niemcow juz teraz nie ma, ofiary na koncu, wygonione z polnocnych i zachodnich
czesci wspolczesnej Polski, obszarow zwanych Prusami, w monumentalnym akcie
czystek etnicznych po drugiej wojnie swiatowej, podobnie jak Ukraincy
wypchnieci na wschod. Rosjan rowniez nie ma oczywiscie, ale nedza ich
systemu ciagle trwa. Peczki sowieckiego kiczu widac wszedzie. Ogromny budynek,
w stalinowskim stylu weselnego tortu, mieszczacy teraz ministerstwo kultury
(czy to nie jest oxymoron?) dominuje w srodku miasta. Sowieckie budynki
mieszkalne szpeca przedmiescia; sowieckie myslenie szpeci rzad; kadluby
sowieckich panstwowych przedsiebiorstw - kopalni , stoczni i hut, gdzie
narodzila sie "Solidarnosc" i wolnosc - szpeca gospodarke.
A "Solidarnosci" rowniez nie ma. Istnieja pozostalosci zwiazku zawodowego
noszacego te imie, jak to zobaczymy, ale "Solidarnosc" w swoim szczycie byla
narodowym powstaniem laczacym robotnikow i intelektualistow, chlopow, ksiezy
i wlascicieli sklepow. Byla to najbardziej pociagajaca z politycznych fantazji,
zwiazek ucisnionych przeciw Imperium Zla (jak pomyslec o tym, "Solidarnosc"
debiutowala w tym samym czasie jak "Wojny Gwiezdne", z podobnym scenariuszem).
W samej rzeczy Solidarnosc to jedna z glownych przyczyn mojego pobytu
tutaj - jej dziedzictwo moralnej czystosci w erze socjalizmu, politycznej
wolnosci i smialych reform rynkowych po wyzwoleniu. Przez lata Polska,
najbardziej liczna z bylych sowieckich satelit, z ludnoscia 38 milionow,
uchodzila jako kapitalistyczna laurke, kraj o ktorym mowiono najlatwiej
przechodzacy przemiane z komunizmu do wolnosci, kraj najlepiej przygotowany
do wstapienia do EU. Jego gospodarka rosla w szybkim tempie w latach 90tych;
mowiono o Polskim Cudzie. Lecz w ostanich kilku latach sytuacja zmienila sie
na gorsze.
Gospodarka przestala wzrastac, jak to sie czasem zdarza w rynkowych ekonomiach.
Bezrobocie wynosi wiecej niz 18%. W wyborach parlamentarnych 2000 roku centrum
przegralo. Byli komunisci, ktorzy uzyskali wladze pozujac jako socjaldemokraci
pozostaja przy sterze, a centroprawicowa opozycja, skladajaca sie glownie
z resztek "Solidarnosci" upadla. Dwie, raczej wyjatkowe populistyczne partie
zmaterializowaly sie jako znaczace sily. Jedna z nich jest Liga Polskich
Rodzin, partia katolickich ekstremistow (otrzymala 9% glosow); druga to
tzw. Samo-Obrona, zastraszajaca mieszanka nacjonaliznu i socjalizmu
prowadzona przez wichrzyciela (bully) Andrzeja Leppera (dostali 10% glosow
lecz ich sila wzrosla prawie dwukrotnie w ostatnich sonadazach).
Dla kontrastu, Unia Wolnosci, partia bylych solidarnosciowych intelektualistow
otrzymala zaledwie 3% i zniknela z polskiego parlamentu- sejmu.
Tak wiec polskie zdenerwowanie. Pesymistow jest wielu w Warszawie,
jak i w calym kraju. Panuje wojna pomiedzy rzadem i nieprzejednanym bankiem
centralnym w sprawie polityki monetarnej. Lepper jest na czolowkach gazet
kazdego dnia, zwykle z powodu potyczek z policja (ubiegly czwartek usilowal
zatrzymac importowane ziarno od wjazdu koleja do Polski) lub z kolegami
poslami (zostal usuniety z sali po klotni w ubieglu piatek). Prawdopodobne
jest, ze byli komunisci, prowadzeni teraz przez premiera Leszka Millera
beda probowac przesunac sie na lewo, niezgrabnie, jako proba zmniejszenia
trudnosci, wytracenia broni z rak populistow i zeby utrzymac prosperite
swoich aparatczykow.
"Polska coraz bardziej i bardziej zaczyna przypominac Ameryke Lacinska"
mowi Jaroslaw Kaczynski, przywodca partii Prawo i Sprawiedliwosc,
zreformowana centroprawicowa pozostalosc "Solidarnosci". "Ludzie tutaj
osiagaja sukces nie z powodu talentu lecz dlatego, ze znaja wlasciwych
ludzi. Jest takie polskie powiedzenie: tysiace zyskuja, miliony traca.
Jest to uproszczenie ale placimy ogromny podatek korupcyjny i nikt nie wydaje
sie zainteresowany reforma. Dlatego mamy kryzys ekonomiczny, zagrazajacy
przerodzeniem sie w kryzys polityczny. Obawiam sie, ze jezeli gospodarka
sie nie poprawi partie populistyczne stana sie bardzo silne".
Wersje tego scenariusza oferowane sa w calej Warszawie, od lewa do prawa.
Czesciowym wytlumaczeniem tego jest przewlekly slowianski pesymizm.
To, ze jeszcze niebo sie nie oberwalo jest uwazane za kaprys fizyki,
spowodowany prawdopodobnie interwencja Marii Dziewicy, skutecznej osoby
w tym ekstremalnie religijnym kraju, gdzie 48% regularnie uczeszcza
do kosciola. Powszechnosc zagrozenia jest uderzajaca. W rzeczywistosci
jedynym optymista, ktorego moglem znalezc w Warszawie jest czlowiek,
ktory zawsze byl dysydentem jednego lub innego rodzaju - Adam Michnik,
wydawca "Gazety Wyborczej", legendarnej gazety ruchu Solidarnosci,
wydawanej poczatkowo na powielaczu a teraz najpopularniejszego dziennika
w Polsce.
"To sie ciagle czuje jak wspaniale marzenie" - powiedzial mi Michnik
w nowych, pieknych biurach "Gazety", kompletnych z basenem, pokojem
do cwiczen, jadalnia, wyskokimi bambusowymi roslinami i tarasami.
"Czasami az sie boje otworzyc oczu z rana".
Michnik ma 56 lat i ma opinie urodzonego intryganta. Ubiera sie niedbale -
trykotowa
koszula, dzinsy, sandaly - i latwo sie smie