Dodaj do ulubionych

Spowiedź emerytki

30.03.05, 16:38
W swej działalności kierowałam się zawsze zasadą wolności, przynajmniej w
odniesieniu do swych najbliższych. Ideologicznie przedkładałam co prawda
często dobro własnej rodziny nad długofalowy interes państwa, tym niemniej
nigdy nie byłam z tego faktu dumna (pochlipywałam nie raz w kąciku z tego
powodu, drąc się wszem i wobec, jaka ze mnie cholera i szmata). W życiu
prywatnym nie wglądałam z podejrzliwą ciekawością w zachowanie się znajomych,
nie odnosiłam się z niechęcią do sąsiada, jeśli nie zajmował się tym, co było
nielegalne w świetle prawa PRL oraz dyrektyw Partii. Wychłostałam co prawda
syna, gdy po raz pierwszy ogłosił, że jest gejem - od tego czasu wiele się
jednak nauczyłam i toleruję wszystko w dziedzinie seksu. Nawet oziębłość
seksualną, która jest przypadłością mej córki (efekt chodzenia na zajęcia z
religii?).
Nie rzucam w stronę rzeszowian pogardliwych spojrzeń, bo powoli tracę już
wzrok (od komputera). Tym bardziej nie rzucam złośliwych uśmieszków, które
wprawdzie nie wyrządzają szkody, ale ranią. Zostawiam to zoologicznym
przeciwnikom PRL i wszystkiego co stało się po 1944 roku oraz nienawistkom
atakującym III Rzeczpospolitą i rząd pana Mazowieckiego (choć szlag mnie
trafia, jak wspomnę o wprowadzeniu przez niego religii do szkół oraz
zezwoleniu szkodnikowi Balcerowiczowi na likwidację PGR-ów).
Kierując się wyrozumiałością w życiu prywatnym, szanuję prawa w życiu
publicznym; jestem posłuszna ustawom, które bronią pokrzywdzonych, i których
przekroczenie przynosi powszechną hańbę. Z tego powodu protestowałam
przeciwko decyzji rządu Jerzego Buzka o wprowadzeniu eksmisji na bruk w 1997
roku, co krytykowała wówczas minister Blida (zakrzyczana niemiłosiernie przez
szalejącą z nienawiści i szargającą wszystkie autorytety prawicę).
Kocham piękno, ale z prostotą (mam w domu paręnaście obrazów Boznańskiej, a
drzwi do ogródka posrebrzane - a stać mnie byłoby na pozłacane!), kocham
władzę (w łóżku dominowałam zawsze, przez co odszedł przedwcześnie mój mąż,
co dręczył mnie wciąż) i wiedzę (posiadam 12-tomową encyklopedię PKWN),
bogactwem się nie chwalę, lecz używam go w potrzebie - by pomagać bliźnim
(zafundowałam w zeszłym roku córce wakacje w Portugalii, a synkowi spodenki
modne w środowisku krakowskich gejów). Przyznanie się do ubóstwa nie przynosi
mi ujmy, bo uboga nie jestem. Ubodzy (najczęściej duchowo) są ci, co
krytykują lewicę oraz czepiają się Partii Demokratycznej. Już wkrótce damy im
odpór - wnuś kupił sobie kastet i ćwiczy usilnie. Niech przestaną nas
wreszcie prześladować! Prawica na Madagaskar straszyć pawiany!

za zgodność z oryginałem
/-/ emerytka z Rzeszowa
Obserwuj wątek
    • emerytka.z.rzeszowa Re: Spowiedź emerytki 30.03.05, 16:41
      Zaczerpnięte z deklaracji Tukidydesa (na marginesie: czy on także w PD?) w
      tłumaczeniu Kazimierza Kumanieckiego).
      www.demokraci.pl/rejestracja.php
      • major.major.major może jednak wyjdziesz za mnie? 30.03.05, 17:59
        obrządek mi obojętny
        • karmin-cynober Re: Co za kamuflaz 30.03.05, 18:04
          Udaje spowiedz a tak naprawde nastepnego meza szuka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka