taki.sobie.znikad
02.04.05, 22:20
Na początku okupacji Warszawy w 1939 roku na ulicach miasta dokonywały się
akty terroru niemieckiego przeciwko ludności żydowskiej. Niemcy dokonywali
bezprawnych konfiskat mienia, przypadki bicia Żydów spotykały się z
entuzjazmem motłochu. Po pewnym czasie akty agresji niemieckiej i
towarzyszącej jej agresji polskiej ludności cywilnej na przełomie 1939/40
roku nabrały charakteru fali pogromowej, jak określa Izrael Gutman w
pracy "Żydzi warszawscy 1939 - 1943". stycznia 1940 r. Ch. Kapłan pisał: "W
ostatnich dniach nie ustają napaści na Żydów, w dziennym świetle, w
publicznych miejscach. Okupant przymyka oczy".
E. Ringelblum w pracy "Stosunki polsko-żydowskie w czasie drugiej wojny
światowej. Uwagi i spostrzeżenia" pisze wręcz o polsko-niemieckiej
współpracy. Niemiecki rabunek był zwykle dokonywany przy entuzjazmie
polskiego tłumu, zaś po kradzieży do sklepów wdzierali się Polacy - "gawiedź
uliczna, która sklep taki oczyszczała do cna".
W czasie zimy 1939/40 napady Polaków i Niemców na Żydów stały się powszechne.
Ringelblum, sam będąc świadkiem i ofiarą ataków tak opisywał ulice
warszawskie codziennie będące widownią aktów terroru: "Dla Niemców Żydzi w
kapotach, z brodami, byli niezwykłą atrakcją. Byli specjaliści, którzy
zatrzymywali ortodoksyjnych Żydów i obcinali im brody nożyczkami, częściej
obrzynali brody nożami wraz z kawałkami mięsa. Za przykładem Niemców poszła
miejscowa łobuzeria, która śmiechem i wyciem dodawała ducha niemieckim
pobratymcom po nożu do "kulturalnego" dzieła cywilizowania Żydów. Role były
czasem podzielone. Polak wyszukiwał brodacza, Niemiec zatrzymywał go, Polak
go przytrzymywał, podczas gdy Niemiec mu obcinał lub obrzynał brodę. Za
przykładem Niemców antysemici polscy zatrzymywali przechodniów żydowskich i
bili ich niemiłosiernie. W obawie przed "porządnymi" Niemcami, którzy stawali
czasem w obronie Żydów, chuliganeria musiała w dzień ograniczyć swoje
wyczyny. Wieczór za to był ich niepodzielną domeną. Wtedy hulali bezkarnie.
Były ulice, na których nie wolno się było Żydowi pokazać, o ile nie chciał
powrócić do domu pobity do krwi, obrabowany z pieniędzy, a nawet z odzieży".
Ringelblum datuje nasilenie się ataków już na luty, jednak prawdziwy,
wielodniowy pogrom wybuchł w marcu 1940 roku. Zgodnie z wielowiekową tradycją
chrześcijańską, w dniu obchodzonej w milczeniu i smutku śmierci Chrystusa, w
Wielki Piątek 22 marca. Tłum dokonywał napadów na sklepy żydowskie w wielu
dzielnicach warszawskich. Pogrom prowadzony był pod kierunkiem Niemców;
Ringelblum opisując pogrom na ulicy Grzybowskiej wymienia wśród polskiego
tłumu niemieckich żołnierzy, lotników strzelających na wiwat przy wtórze
polskich okrzyków: "Niech żyje wolna Polska bez Żydów".
Pogrom przypominał "Kristallnacht" - tłum wybijał szyby w żydowskich
sklepach, oznaczonych wcześniej gwiazdami Dawida, sklepy rabowano, spotkanych
po drodze Żydów bito do nieprzytomności. Pogrom trwał kilka dni, w czasie
których Niemcy nie interweniowali. Dokonał się w zupełnej ciszy, Polska
Podziemna milczała.
W "Kronice getta warszawskiego" Ringelblum daje taki obraz
pogromu: "Począwszy od piątku (22) marca do dzisiaj, czwartku 28 marca, miały
miejsce ekscesy przeciwko Żydom na wszystkich prawie ulicach żydowskich, w
szczególności zaś na ulicach graniczących z żydowskim gettem, na Lesznie,
Rymarskiej, Żabiej, placu Bankowym, Granicznej, placu Żelaznej Bramy (onegdaj
odbył się tam wiec, na którym wznoszono antyżydowskie okrzyki) Grzybowskiej,
Rynkowej, Żelaznej, Chłodnej, Mazowieckiej i innych. Wszędzie ograbiono
żydowskie sklepy (mówią, że na Niecałej także polskie, nie słyszałem o takich
wypadkach w innych stronach). Rabowano kramy, wyłamywano największe żelazne
sztaby. W pierwszych dniach zadowalali się tłuczeniem szyb, potem zaczęli
rabować. Dziś grabili na Karmelickiej, Franciszkańskiej. Doszło tam do
formalnej bitwy między Żydami i chuliganami. Podobno został tam zabity
chrześcijanin". Ludwik Landau w "Kronice lat wojny i okupacji" będącej
zapisem codziennych wydarzeń w Generalnym Gubernatorstwie relacjonuje pogrom
marcowy szczegółowo.
"Dnia 24 marca 1940 r. - Święta zaznaczyły się zwiększoną liczbą wypadków
napadów wyrostków w dzielnicy żydowskiej - napadów połączonych z biciem
noszących opaski przechodniów, ale mających jako cel istotny po prostu
rabunek. Dnia 27 marca 1940 r. - Zajścia antyżydowskie nie skończyły się,
wczoraj, dziś znowu te same bandy w różnych okolicach miasta grabiły sklepy.
Bandzie zupełnie małych chłopców przewodził podobno jakiś starszy
młodzieniec, student czy coś w tym rodzaju. Niektórzy z obserwatorów tych
wypadków twierdzą, że widzieli w pobliżu auto niemieckie, obserwujące
przebieg awantur. Podobno organizatorem tych band jest jakieś
wyspecjalizowane w akcji antysemickiej stowarzyszenie "Atak", zupełnie
wyraźnie zresztą faworyzowane przez Niemców, jak świadczą napisy na
kolportowanych przez nie tabliczkach dla sklepów, wzywających do bojkotowania
Żydów.
www.niniwa.cad.pl/POGROMY.HTM