Dodaj do ulubionych

Znajdzie sie pala na dupe generala

27.06.02, 21:52
Wspaniala wymowka dla przestepcow. Poczuwajcie sie do odpowiedzialnosci
moralnej. I na moralna kare niech was skazuja sady. Co do generala, chcialoby
sie zawolac: Gdzie twoj honor genrale? Ale nie ma po co. General honoru nie ma
i mial nie bedzie. W przeciwnym razie 21 lat temu strzelilby sobie w leb.

"O zwrócenie do prokuratury śledztwa w sprawie Grudnia '70 wnioskował w
czwartek Wojciech Jaruzelski. Akt oskarżenia nazwał "tendencyjnym"
i "nieudolnym".

- Poczuwam się do współodpowiedzialności politycznej i moralnej za to, co
wydarzyło się w Grudniu '70 na Wybrzeżu. Nie poczuwam się jednak do
odpowiedzialności karnej - powtarzał w czwartek przed warszawskim sądem gen.
Wojciech Jaruzelski, jeden z siedmiu oskarżonych o "sprawstwo kierownicze"
tego, co wydarzyło się wówczas na Wybrzeżu.

Jego zdaniem prokuratura nie ustaliła, na ile działania wojska były działaniami
w obronie niszczonego mienia i w obronie życia ludzkiego. Zdaniem Jaruzelskiego
broń została wówczas użyta zgodnie z prawem (m.in. zgodnie z Konwencją o
ochronie praw człowieka Rady Europy, regulaminami wojskowymi i milicyjnymi).
Zarzucił też prokuraturze, że ta nie przeprowadziła wizji lokalnej, szczególnie
w okolicy bramy nr 2 Stoczni Gdańskiej, gdzie w Grudniu '70 zginęły dwie osoby.
Zdaniem generała mogłoby to wyjaśnić, czy w zdarzeniach oprócz wojska brali
udział milicjanci oraz skąd padły strzały.

Zdaniem Jaruzelskiego nie wyjaśniono, skąd pochodziły informacje o możliwości
akcji sabotażowych w Gdyni ze strony strajkujących stoczniowców oraz kto -
wojsko czy milicja - używał broni w Szczecinie.

Generał twierdzi, że niewyjaśniona została również sprawa zapisów w dokumentach
wojskowych jednostek, z których wynika, że zakazywał on w niektórych
przypadkach użycia broni.

Na sali po raz kolejny doszło do ostrej polemiki generała z prokuratorem
Bogdanem Szegdą w momencie, gdy Jaruzelski zarzucił mu fałszowanie dokumentów.
Generał stwierdził, że wniosek dowodowy został wysłany z Warszawy 6 marca 1995
r., a już następnego dnia prokuratura go odrzuciła. - Nie było fizycznej
możliwości, by w tym terminie list dotarł - twierdzi generał.

- Przecież ta sprawa była już wielokrotnie wyjaśniana także przez ministrów
sprawiedliwości. Nie stwierdzono wówczas uchybień - odpowiadał prokurator
Szegda. Zarzucił mu też, że próbuje manipulować procesem, wysyłając swoje
oświadczenia do prasy.

Zdaniem prokuratora proces nie jest "polowaniem na Jaruzelskiego", a w
materiale dowodowym nie ma luk. - Wnioski o zwrócenie sprawy do prokuratury
były składane już czterokrotnie, za każdym razem zostały odrzucone -
przypomniał Szegda. Dowodził, że nie sposób teraz przeprowadzić wizji lokalnej
w Gdańsku, bo "zmieniło się ukształtowanie okolic bramy nr 2".

Co dalej z wnioskiem generała? Sąd podejmie decyzję na następnym posiedzeniu.
"
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka