Gość: Oszołom z RM
IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl
09.07.02, 10:42
Trzech polskich marynarzy z powodu niewyjaśnionego uporu greckich władz od
kilku tygodni nie może opuścić terytorium kraju, w którym nawet formalnie nie
przebywa. Na nic zdają się wysiłki armatora i polskiej ambasady. Grecka policja
zabrała Polakom paszporty. Jutro w Atenach na temat "uwięzionych" z szefem
greckiej dyplomacji będzie rozmawiać polski minister spraw zagranicznych.
Kapitan Iwo Wichert, oficer elektryk Jacek Bedziuk i "chief" mechanik Tadeusz
Fryc podpisali kontrakt z cypryjskim armatorem, reprezentowanym w Polsce przez
spółkę V-Ship Gdynia. Zawarte w listopadzie 2001 r. umowy przewidywały pracę na
statkach przez okres 5 miesięcy z tzw. opcją "-1,+2" (miesiąc krócej bądź dwa
dłużej). Na dwóch okrętach należących do tego samego armatora z Gibraltaru
wypłynęło 35 osób - w skład załogi wchodziło jeszcze trzech Polaków i
Ukrainiec, resztę stanowili obywatele Filipin. Gdy statek zawinął do portu w
Pireusie, nieoczekiwanie okazało się, że armator wyznaczył mu inne miejsce
postoju - miał cumować w Astakos, oczekując na decyzję dotyczącą remontu
jednostek we włoskim Palermo.
- Przepłynęliśmy więc wodami terytorialnymi Grecji do tego miejsca, uzyskując
zapewnienie, że tam będziemy mogli przekroczyć granicę - tłumaczy Jacek
Bedziuk.
O: zastanawiająca jest tutaj cisza w polskich mediach..w Grecji ten temat jest
na czołówkach gazet i serwisów inf w rtv a u nas?