gargamel.z.rm
01.06.05, 22:27
Czwartek, hipermarket Tesco w Kaliszu. Na stoisku z rybami jeden z klientów
wprost szaleje. Nie wygląda na zamożnego gościa – na nogach wykręcone w
podeszwach buty, szetlandzik pamiętający późnego Gierka. Ale nie wygląd czyni
człowieka! Ekspedientka pakuje mu do torby same rarytasy. Ponad 2-kilogramowy
świeżutki norweski łosoś, trzy wielkie kostki ryby maślanej (34 zł za kg!),
kilka pstrągów, wędzony węgorzyk, filetowana sola. Rachunek wynosi blisko 400
zł. Jakież jest nasze zdziwienie, kiedy po godzinie namierzamy (czysty
przypadek!) klienta z hipermarketu przed wejściem do siedziby kaliskiego
biskupa Stanisława Napierały. To jeden z wolontariuszy (coś w rodzaju chłopca
na posyłki), którego zadaniem jest dbałość o to, żeby w piątek biskup
Stanisław, broń Boże, mięsem nie zgrzeszył. No cóż, taki pościk da się znieść
nawet trzy razy w tygodniu.