solidaruch
26.07.02, 02:06
Ewolucja Janika
------------------------------------------------------------------------------
--
Nigdy, za nic, za chińskiego Pana Boga nie doszlibyśmy do tego, że dzięki
Moczulskiemu, Michnikowi, Kuroniowi i innym demontażystom ustroju
socjalistycznego minister Janik nie jest obecnie ambasadorem w Wietnamie. Aby
wyjaśnić konkretnie o co chodzi z tym Wietnamem, zacytujemy pana Janika,
który w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" z dnia 13-14.07. powiedział
tak: "Jestem dłużnikiem takich ludzi jak Moczulski. Lata jego więzienia w
jakiejś mierze przyczyniły się do tego, że dziś jestem kimś innym. (...) Bez
roku 1989, bez lat spędzonych w więzieniu przez Michników i Kuroniów nie
bylibyśmy tu, gdzie jesteśmy. Ja byłbym dawnym aparatczykiem KC,
prawdopodobnie usytuowanym niewysoko przy moim niewyparzonym języku i
niezdolności do podporządkowania się doktrynie. Może ambasadorem w Wietnamie?
Na pewno miałbym pracę, ale bez wpływu na rzeczywistość..." (podkreśl. S. i
Sz). I jak cytacik? Prawda, że perełka. Sie wie co sie mówi! Jakie to
szczęście, że ten Michnik, Kuroń i Moczulski chcieli najpierw posiedzieć w
więzieniu, a potem rozwalić PRL, bo bez tego nasz wspaniały minister, pika
intelektualna SLD Janik, mający wpływ na rzeczywistość, byłby obecnie tylko
niskim z niewyparzonym ozorem aparatczykiem KC albo - o zgrozo, zgiń,
przepadnij czy choćby sparszywiej - ambasadorem w Wietnamie. Bez Janika
wpływającego na rzeczywistość szlag by trafił udaną ze wszech miar
transformację ustrojową i przyjęcie nas do UE na partnerskich warunkach. Na
samą myśl o tym mózg się gotuje i białko się ścina. Ponieważ z niczym takim
nie mamy do czynienia, żyjemy sobie jak wolni, biali, szczęśliwi ludzie, w
państwie prawa, sprawiedliwości i pobożności, możemy spokojnie z braku
lepszych zajęć dalej kontemplować przemyślenia i refleksje, jakie pod czaszką
szefa MSWiA wykluły się podczas wywiadu. Zacznijmy od tego, co pan Krzysiu w
1978 roku wypisywał w "Pokoleniach" i jak to obecnie ocenia, (cyt.): "Nie
wierzyłem w to, co pisałem (a pisał między innymi, że: "Ruch młodzieżowy jest
organizatorem transmisji całej ideologii marksizmu i leninizmu do szerokich
mas młodzieży."), musiałem tak pisać, inaczej nikt nie przyjąłby tekstu do
druku. Częściowo pisałem to cynicznie, dla kasy...". Tu uwaga dla młodych
czytelników - w 1978 roku czasy były już tak podłe i zamordyzm tak wielki, że
nie było zmiłuj się ani odpuść. Trzeba było pisać i drukować, choć się w te
teksty nie wierzyło i w skrytości ducha z nich kpiło. Taki był totalitaryzm i
takie zniewolenie umysłów młodych Janików. W 1981 roku, pod koniec grudnia,
już o trzy lata mądrzejszy i bardziej cyniczny, bo z pracą doktorską w ręku
Krzysztof Janik napisał z musu, dla pieniędzy albo dla jednego i drugiego
(nie wiemy) uchwałę ZSMP popierającą stan wojenny. Jak się teraz do tego
odnosi, (cyt.): "Byłem w kierownictwie ZSMP. Mieliśmy wiedzę jednostronną -
że na biednych policjantów napadli górnicy...". Fakt, wiedza jednostronna
nieuchronnie, w stu przypadkach na sto, doprowadzała aparatczyków do
płaskogłowia, więc skąd miałoby się brać własne, nieskrępowane, logiczne
myślenie? Na szczęście to całkowite ubezwłasnowolnienie mózgownicy Janika
trwało tylko parę lat, po czym lekko odpuściło, (cyt.): "Dopiero w drugiej
połowie lat osiemdziesiątych, kiedy zacząłem dostawać różne notatki partyjne,
zacząłem trochę rozumieć, co się dzieje...". Bez komentarza!
Podsumowując ten niebywale kuriozalny i kompromitujący wywiad, warto jedynie
zaznaczyć, iż pan minister Janik wszystkie ułomności, jakie dopadły go w
okresie PRL-u, tłumaczy tym, że (cyt.): "Dojrzewałem w okresie monolitu,
totalitaryzmu. Jak czytam dzisiaj, że ktoś tam się wychował na Wolnej
Europie, a ktoś na "Kulturze", a znam tych facetów od lat, to wiem, że
opowiadają głupoty.". Janik, bój się Boga, co ty chłopie wygadujesz?
P.S.
I my po tym wywiadzie mamy uwierzyć, że minister Janik rozumie, co się
obecnie dzieje? Wolne żarty. W aż taką ewolucję Janika nie wierzymy!
SOBCZAK & SZPAK