Dodaj do ulubionych

PANSTWO ZAPLACI

IP: *.proxy.aol.com 01.08.02, 21:24
Parafia św. PITa

Przeszukania w pięciu suwalskich parafiach.
Przesłuchania proboszczów. Jeśli ich oświadczenia w sprawie przyjęcia
darowizn na ponad 1 mln zł zawierają nieprawdę, klechy wylądują za kratkami.


Państwo musi zapłacić firmie "Juvena" pół miliona. Właścicielami "Juveny" są
Walentyna i Tadeusz G. Niedawno prokurator przedstawił Tadeuszowi zarzut
dokonania nadużyć podatkowych na kwotę ok. 1 mln zł. Śledztwo określane jest
jako "rozwojowe".

Aresztowanego Tadeusza G. traktowano w pierdlu dobrze. Służby więzienne nie
odebrały mu komórki, po cichutku wpuszczały żonę, a kiedy zasłabł, przeniosły
do szpitala. Prokurator dowiedział się o tym dużo później. Te przywileje,
wynikające z faktu, że żona jednego z klawiszy pracuje w "Juvenie", Tadeusz
G. mógł wykorzystać np. do czyszczenia ksiąg firmy.

Mimo wszystko areszt nie przypadł biznesmenowi do gustu. Gdy wyszedł,
postanowił dać państwu po nosie. Tadeusz G. przypomniał sobie nagle, że w
1999 i 2000 r. wraz z żoną ofiarowali suwalskim parafiom górę mamony i nie
odliczyli darowizny od podatku. Dobrzy obywatel rozliczali w PIT-ach jedynie
drobne kwoty, takie jak 30 zł na zakup goździków czy 1500 zł na zakup
sztandaru dla miejscowej policji. Korektę zeznania podatkowego można zrobić
nawet dwa lata później. Kilka tygodni temu Tadeusz G. wypełnił stosowny druk
i zażądał zwrotu 500 tys. zł.

Z kleszych "oświadczeń" wynika, że Tadeusz i Walentyna G. prześcigali się w
zbożnym dziele wspomagania Kościoła kat. Weźmy datki dla parafii
rzymskokatolickiej pw. Matki Bożej Miłosierdzia. 11 września 2000 r.
Walentyna G. odpaliła proboszczowi 40 tys. zł. Tadeusz tego samego dnia – 45
tys. zł. Przebił żonę również 2 października tegoż roku: ona dała 35 tys. zł,
on 48 tys. zł. 4 listopada 2000 r. hojniejsza okazała się Walen-tyna: rzuciła
na tacę 49 tys. zł, a Tadeusz tylko 45 tys. 2 grudnia 2000 r. każde z
małżonków wsparło parafię taką samą kwotą 21 tys. zł.

W podobny sposób bogobojni małżonkowie rywalizowali w pozostałych parafiach.
W sumie ofiarowali ponad 1 mln – więcej, niż wynosił ówczesny
dochód "Juveny". W sprawie tego porywu serca wszczęto śledztwo, ponieważ z
informacji policji wynika, że Tadeusz G. mógł kupić od wielebnych
antydatowane oświadczenia wiosną 2002 r. za 5 do 10 proc. wymienionych w nich
kwot.

Wybrałem ten zawód, ponieważ nie chciałem mieć do czynienia z takimi jak pan –
oświadczył stróżom prawa jeden z duszpasterzy. No to wdepnąłem w gówno –
wyrwało się drugiemu wielebnemu. Inny zasłabł, gdy funkcjonariusze dociskali
go, co zrobił z taką górą darowanego szmalu.

Art. 55 pkt 7 ustawy o stosunku państwa do Kościoła kat. z 17 maja 1989 r.
stanowi, że darczyńca może odliczyć od podatku ofiarowany Panu Bogu szmal pod
dwoma warunkami.
1 – otrzymał od klechy stosowne pokwitowanie; 2 – ksiądz sporządził
sprawozdanie o przeznaczeniu mamony na działalność charytatywno-opiekuńczą.
Problem w tym, że ustawa daje obdarowanemu równe dwa lata na sporządzenie
sprawozdania, co zrobili ze szmalem. Po takim czasie trudno zaś pamiętać
szczegóły. No i suwalscy księża pamiętają mało. Konkrety, które im się
wypsnęły, powinny jednak wystarczyć, żeby złapać ich na kłamstwie. Jeśli
kłamali.

Obdarowałem biednych w kwocie, którą dziś trudno określić – relacjonuje
jeden. Moje sprawozdanie ma charakter przybliżony – melduje inny. Kwoty
podane są orientacyjnie – opowiada trzeci. Dwóch deklaruje, że wsparło biedne
parafie białoruskie. Jeśli pieniądze od państwa G. nie są jedynie bytem
wirtualnym, księża złamali prawo, bo nie ma odpowiednich zgłoszeń celnych
niezbędnych przy wywozie takich kwot.

Dokumenty finansowe osób prawnych, jakimi są parafie, znalezione podczas
przeszukań, nadają się do kabaretu. Jeśli nawet jest lista osób
potrzebujących pomocy, brakuje informacji, czy tej pomocy udzielono, kiedy i
w jakiej formie. Jeśli jest lista osób, które otrzymały paczki, nie ma słowa
o ich wartości ani zawartości. Dekoracyjne rady parafialne nie wiedzą nic.

Prowadziłem jedynie wewnętrzną ewidencję zapiskową – zeznał jeden z
proboszczów, nad Hańczą uchodzący za eksperta od moralności.
Te zapiski nie odzwierciedlają wydatków, bo nie było takiej potrzeby prawnej.

Fakt. Wspomniana wyżej, kryminogenna ustawa dotycząca kościelnych finansów
dopuszcza wszystko. Mogłaby się jednak w przepojonych miłością do owieczek
kleszych sercach pojawić potrzeba duchowa wynikająca ze zwykłego poczucia
przyzwoitości. Wszak parafia to wspólnota nie będąca wyłączną własnością
proboszcza.

Obserwuj wątek
    • Gość: Greg Re: PANSTWO ZAPLACI IP: *.proxy.aol.com 01.08.02, 21:58
      Czy nie czas skonczyc z tym usankconowanym prawnie zlodziejstwem ?
      Kiedy sie slyszy o tych wszystkich biednych ludziach, ktorym panstwo nie
      pomaga, a powinno, krew sie w czlowieku gotuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka