Dodaj do ulubionych

Generacja Nic

04.09.02, 18:22
Czytajcie dalej, ja nie moge, bo lzy wzruszenia zalaly mi oczy.
Autor ciagle wraca do sprawy jezyka i stylu, co mnie nie dziwi,
gdyz nie znalazlem w tym artykule nic oprocz ohydnie
pretensjonalnego i kwiecistego sposobu pisania. Autor
najwyrazniej z luboscia wsluchuje sie w wypowiadane przez siebie
zdania, pogardzajac przy okazji ludzmi, ktorzy oczekuja
prostszych i zrozumialych slow. Oczywiscie, gdy nie ma sie nic
do powiedzenia, brak tresci nalezy przyslaniac ozdobnikami. Jak
widac samo ukonczenie studiow filozoficznych o niczym jeszcze
nie swiadczy. Drogi Autorze, o czym tak naprawde jest Twoj tekst?
Obserwuj wątek
    • Gość: Mondrol Re: Generacja Nic IP: *.fiz.univ.szczecin.pl 04.09.02, 20:11
      krzys1231 napisał:

      > Czytajcie dalej, ja nie moge, bo lzy wzruszenia zalaly mi oczy.
      > Autor ciagle wraca do sprawy jezyka i stylu, co mnie nie
      dziwi,
      > gdyz nie znalazlem w tym artykule nic oprocz ohydnie
      > pretensjonalnego i kwiecistego sposobu pisania. Autor
      > najwyrazniej z luboscia wsluchuje sie w wypowiadane przez
      siebie
      > zdania, pogardzajac przy okazji ludzmi, ktorzy oczekuja
      > prostszych i zrozumialych slow. Oczywiscie, gdy nie ma sie nic
      > do powiedzenia, brak tresci nalezy przyslaniac ozdobnikami.
      Jak
      > widac samo ukonczenie studiow filozoficznych o niczym jeszcze
      > nie swiadczy. Drogi Autorze, o czym tak naprawde jest Twoj
      tekst?

      Pretensjonalny i kwiecisty styl? No coz, chamie konsumpcyjny,
      faktycznie cie rozumiem - po calym dniu oglupiajacej pracy
      trudno myslec.
      • krzys1231 Re: Generacja Nic 05.09.02, 00:08
        > Pretensjonalny i kwiecisty styl? No coz, chamie konsumpcyjny,
        > faktycznie cie rozumiem - po calym dniu oglupiajacej pracy
        > trudno myslec.

        Ja tylko jedno piwo piwo dzisiaj wypil, a wymyslaja mi od
        konsumentow, co to jest?
      • Gość: Bene_Gesserit "Why" Generation czy Pokolenie "Nic" IP: *.magma-net.pl 05.09.02, 22:43
        Jak kwiaty po deszczu pojawiają się rożnego rodzaje "generiations", najpiew X,
        potem Y, teraz "Nic" a dość niedawno jako "Why"- skoncentowanych na własnym
        rozwoju konteestatorów kultury masowej. Nigdzie się nam nie śpieszy, słucham
        takiej muzyki jaką lubię, chodzę tam, gdzie mi dobrze, czytam to, co mnie
        buduje lub sprawia czystą przyjemność, wykorzystuję chwile. Nie jest tak
        czarno...i uciekam od kultu etatu. Trochę sceptycyzmu...
        • Gość: X Re: IP: 213.17.244.* 24.09.02, 11:42
          Jedna jaskółka wiosny nie czyni...
          Tak się składa, że pojęcie "pokolenie" nie obejmuje wyjatków.
      • Gość: NYorker Re: Generacja Nic IP: 216.173.56.* 23.09.02, 16:08
        Gos´c´ portalu: Mondrol napisa?(a):

        > krzys1231 napisa?:
        >
        > > Czytajcie dalej, ja nie moge, bo lzy wzruszenia zalaly mi
        oczy.
        > > Autor ciagle wraca do sprawy jezyka i stylu, co mnie nie
        > dziwi,
        > > gdyz nie znalazlem w tym artykule nic oprocz ohydnie
        > > pretensjonalnego i kwiecistego sposobu pisania. Autor
        > > najwyrazniej z luboscia wsluchuje sie w wypowiadane
        przez
        > siebie
        > > zdania, pogardzajac przy okazji ludzmi, ktorzy oczekuja
        > > prostszych i zrozumialych slow. Oczywiscie, gdy nie ma
        sie nic
        > > do powiedzenia, brak tresci nalezy przyslaniac
        ozdobnikami.
        > Jak
        > > widac samo ukonczenie studiow filozoficznych o niczym
        jeszcze
        > > nie swiadczy. Drogi Autorze, o czym tak naprawde jest
        Twoj
        > tekst?
        >
        > Pretensjonalny i kwiecisty styl? No coz, chamie
        konsumpcyjny,
        > faktycznie cie rozumiem - po calym dniu oglupiajacej pracy
        > trudno myslec.
        moze bedziesz, mily czlowieku, laskaw wyjasnic, co
        rozumiesz? co ma calodzienna praca do do osobowosci?
        zwykle pracuje dluzej, niz dzien. czy winienem nazywac sie
        chamem?
    • krzyszt0f podpisuję się pod tym obiema rękami!!! (no txt) 04.09.02, 21:18
    • Gość: maly.k Kiedys juz cos takiego slyszalem... IP: 139.57.24.* 04.09.02, 21:19
      Mialo tytul: "Co sie stalo z nasza klasa". I jak tu byc k...
      oryginalnym, panie Kubo, no jak?

      Pozdrawiam,

      mk.
    • matt23 Re: Generacja Nic 04.09.02, 21:23
      "Generacja nic" to nowa generacja. Nic dziwnego, ze nie jest akceptowalna przez
      poprzednia, wymierajaca...

      Jesli chodzi o ojczysty jezyk to, tak jak i inne jezyki, ulega on naturalnemu
      procesowi upraszczenia.
      • jowit Re: Generacja Nic 05.09.02, 15:03
        matt23 napisał:

        > "Generacja nic" to nowa generacja. Nic dziwnego, ze nie jest akceptowalna
        przez
        >
        > poprzednia, wymierajaca...
        >
        > Jesli chodzi o ojczysty jezyk to, tak jak i inne jezyki, ulega on naturalnemu
        > procesowi upraszczenia.
        >
        >
      • Gość: megi Re: Generacja Nic IP: *.chello.pl 08.09.02, 11:47
        tak, wlasnie - upraszczenia.
      • Gość: Ag Re: Generacja Nic IP: *.customer.0rbitel.net 25.09.02, 11:57

        > Jesli chodzi o ojczysty jezyk to, tak jak i inne jezyki, ulega
        on naturalnemu
        > procesowi upraszczenia.

        To juz tez kiedys bylo, nazywalo sie "1984". Moze troche
        mniej "naturalne"
    • Gość: ck Re: Generacja Nic IP: *.dial.proxad.net 04.09.02, 21:49
      Bardzo ciekawa analiza. Po wizycie Papieza nabiera jeszcze
      glebszego znaczenia !!
      Polsce potrzeba marzen i ambicji, by nie byc reprodukcja 2
      kategorri zachodnich wzorcow.
      Bogactwo zaczyna myslenia od myslenia!!!
      Powodzenia i gratuluje.
      • Gość: samos Re: Generacja Nic IP: 195.117.2.* 04.09.02, 23:04
        a tak na prawdę to chodzi o promocję zespołu CKOD, którego
        teksty pisze autor. powyższy artykuł można traktować jako
        manifest "pokolenia nic". wyrazicielem jego rozterek i poczucia
        egzystencjalnej pustki stanie sie zespół, a dzieciaki kupią
        milion płyt - analogia z sex pistols i ruchem punk. niezle
        posunięcie marketingowe!
        tak poza tym, to z większością tez zawartych w artykule się
        zgadzam. po prostu no future!
        • Gość: peep@gazeta.pl Re: Generacja Nic IP: *.bratniak.krakow.pl 05.09.02, 02:07
          Gość portalu: samos napisał(a):

          > a tak na prawdę to chodzi o promocję zespołu CKOD, którego
          > teksty pisze autor. powyższy artykuł można traktować jako
          > manifest "pokolenia nic". wyrazicielem jego rozterek i
          poczucia
          > egzystencjalnej pustki stanie sie zespół, a dzieciaki kupią
          > milion płyt

          No wlasnie. Nie po raz pierwszy i zapewne nie po raz ostatni
          mamy do czynienia z proba tworzenia na sile jakiejs generacji,
          pokolenia itp. Wiele jest oczywiscie racji w tym, co pisze autor
          tekstu, ale najwiecej jej w przytoczonych faktach, nie zas w
          pozostalej kwiecistej otoczce. A zespolu pana Kuby wyjatkowo
          jakos nie trawie, choc mam 23 lata, wiec powinienem juz
          zrozumiec, ze wyraza on rozterki mojej generacji ;-)
      • Gość: Asmodeusz Re: Generacja Nic IP: *.tokyo-ip.dti.ne.jp 06.09.02, 06:19
        Gość portalu: ck napisał(a):

        > Bardzo ciekawa analiza. Po wizycie Papieza nabiera jeszcze
        > glebszego znaczenia !!
        > Polsce potrzeba marzen i ambicji, by nie byc reprodukcja 2
        > kategorri zachodnich wzorcow.
        > Bogactwo zaczyna myslenia od myslenia!!!
        > Powodzenia i gratuluje.
        ===================

        W Polsce jest juz jakas mania, ze nawet w dyskusji o
        parostatkach znajdzie sie ktos kto swoje argumenty bedzie
        podpieral papiezem. Papiez nie jest moim idolem, ale nie
        przypominam sobie, zeby papiez kiedykolwiek wygadywal farmazony
        w stylu:
        "Kiedy w czasie wojny pracowalem jako robotnik moj geniusz
        filozoficzny marnowal sie. Moi wyksztalceni przyjaciele, ktorzy
        musieli wykonywac niegodne ich prace zupelnie poglupieli. Zycie
        intelektualne umarlo. Kazdy myslal tylko jak ukrasc jedzenie.
        Tak oto ciezkie czasy zniszczyly moje pokolenie."
        Panie CK! Pan kolega Kuba wypisuje duby smolone, ale papiez
        akurat nie ma z tym nic wspolnego.

        Pozdrawiam,
        Asmodeusz
    • Gość: Szymon Re: Generacja Nic IP: 209.53.235.* 05.09.02, 03:02
      He he, The Generation of the Economy in Transition :-)

      Fajny artykul i sporo w nim prawdy. Dochodze do wniosku, ze
      potrzebny jest nam Manifest!

      Kuba, moze to dobry temat na prace doktorska. Jako sponsora
      studiow doktoranckich proponuje Bank Swiatowy - The World Bank
      Group - Our Dream is a World Free of Poverty!
      www.worldbank.com :-)

      Calkowicie rozumiem, ze sa powody do narzekan i krytyki
      zaistnialej sytuacji. Byc moze generacja urodzonych w latach 70
      nie jest jeszcze TA generacja, ktora bedzie prawdziwym
      beneficjentem zmian zaistnialych po roku '89. Ktos musi zaplacic
      za to aby innym w przyszlosci zylo sie lepiej. Gwaltowne zmiany
      sie skoncza i miejmy nadzieje, ze powoli wyklaruje sie stabilny
      i ROZSADNY model zycia.

      I nie jest tak zle, "wielu" z nas odczulo "jakies" pozytywne
      aspekty zmian. Przynajmniej mam nadzieje, ze "wielu" i
      ze "jakies". :-) Lepszym okresleniem wydaje sie "GENERACJA
      COS" :-) zobaczymy CO? :-).

      Przepraszam za makaronizmy,
      Szymon
    • Gość: waw Re: Generacja Nic IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.02, 09:09
      Ten tekst to objaw frustracji wynikający z tego, iż skończyła się
      epoka "pampersów", kiedy to wystarczyło mieć 23 lata, włądać językiem
      angielskim, skończyć marketing/zarządzanie/bankowość i umieć opowiadać jakim to
      jest się dobrym. Dziś zaczyna decydować wykształcenie poparte doświadczeniem i
      pewną perspektywą wynikająca z faktycznej drogi zawodowej. Nie może być tak, że
      pierwsza praca to stanowisko, na któym zarządza się zasobami ludzkimi i
      ogromnymi pieniędzmi, do tego trzba mieć doświadczenie, a przede wsztskim być
      podwładnym, aby wiedzieć gdzie nie popełniać błędów w kierowaniu ludźmi. A tak
      na marginesie, to czego wymaga autor od życia po skończeniu filozofii?
      Niewątpliwie jest on intelektuanie i emocjonalnie wyżej postawiony w
      społeczności od inżyniera elektryka, ale ja potrzebuję w firmie elektryka, a
      nie filozofa.
      • Gość: DylanDog Re: Generacja Nic IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 06.09.02, 12:20
        Chyba nie chodzi tutaj o stawianie się wyżej od kogokolwiek,
        tylko o upadek myślenia wykraczającego poza bieżąca problematyke
        bytową. Jeśli elektryk lubi swój zawód to może czerpać z niego
        wyższe przyjemności, ale nowy podział społeczny przebiega wzdłuz
        różnic finansowych.Inteligencje zastąpili managerowie, którzy
        pomnażają gotówkę ale nie sa w stanie popchnąc myśli ludzkiej
        dalej bo "myślą" co prawda dużo ale tylko w kategoriach
        kombinacyjnych uciekając od pytań zadadniczych. Wszyscy stajemy
        się robotnikami rózniącymi się sczeblami a organizacjach.Podoba
        Ci się taki świat?
      • Gość: defetysta Re: Generacja Nic IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.02, 18:41
        tylko ze jak wszyscy filozofowie powymieraja z glodu to nie
        bedzie Twojej firmy, bo filozofia jest matka wszystkich nauk
        becwale
        • Gość: zoofil Re: Generacja Nic IP: *.jeleniag.sdi.tpnet.pl 08.10.02, 20:02
          Gość portalu: defetysta napisał(a):

          > tylko ze jak wszyscy filozofowie powymieraja z glodu to nie
          > bedzie Twojej firmy, bo filozofia jest matka wszystkich nauk
          > becwale

          mysl sobie tak dalej. ciekawe czy twoje kunsztowne i wartosciowe
          slowa sa tyle warte co mowisz. filozof lepszy od inz.
          elektronika heh!!!! chyba tylko w gadce na czym kasy nie
          zarobisz. a teraz uzyje troche zdegenerowanego slowa: czlowieku
          na przyszlosc nie "filozuj". radze ci zrob inzynierke hehe.
    • pycon Do roboty! 05.09.02, 09:19
      Aby spektakularnie zaistniec trzeba cos spektakularnego zrobic.
      Utyskiwanie na rzeczywistosc agencji reklamowych i brak szans
      zyciowych spektakularnym specjalnie nie jest. Rzecz w tym, ze
      znacznie latwiej spektakularnie utyskiwac niz skutecznie
      dzialac. No, ale jak widac z artykulu sa rozne drogi zyciowe
      wspolczesnych absolwentow wspolczesnych wydzialow
      humanistycznych i artystycznych. Mylic sie moze bardzo ktos
      oczekujacy po tym artykule spektakularnego podsumowania
      pokolenia, ktore wchodzi na "wolnorynkowa" arene... Jak widac
      poczatki sa trudne. Choc CKoD dla mnie jest OK
      • Gość: DylanDog Re: Do roboty! IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 06.09.02, 12:24
        Uważasz że absolwenci wydziałów humanisycznych są niepotrzebni?
        Wielu wykonuje zajęcia dużo poniżej własnych możliwości.Poziom
        dyskursu politycznego sięgnął obory a najbardziej ordynarna
        chamowa staje się nowrmą. Kto to powstrzyma? Marketingowcy? Dla
        mnie społeczeństwo typu managerowie + robotnicy jest nie do
        przyjęcia, co ty na to?
        • pycon Re: Do roboty! 10.09.02, 10:17
          W absolwentach humanistach cala nadzieja - oczywiscie nie
          umniejszajac roli absolwentow innych dziedzin nauki i ich wkladu
          w odchamianie naszej rzeczywistosci.
          • Gość: pit Re: Do roboty! IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.02, 22:42
            zgzdzam się z Kubą nasza generacja jest stracona wiem coś o tym
            gdyż pracuję z mlodzieża i zastanawiam się jaką oni będą
            generacją
        • Gość: brawo!!! Re: Do roboty! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.02, 18:47
          Gość portalu: DylanDog napisał(a):

          > Uważasz że absolwenci wydziałów humanisycznych są
          niepotrzebni?
          > Wielu wykonuje zajęcia dużo poniżej własnych możliwości.Poziom
          > dyskursu politycznego sięgnął obory a najbardziej ordynarna
          > chamowa staje się nowrmą. Kto to powstrzyma? Marketingowcy?
          Dla
          > mnie społeczeństwo typu managerowie + robotnicy jest nie do
          > przyjęcia, co ty na to?

          dla mnie rowniez, to juz jest nas dwoch :)duzo nie?... humanisci
          wszystkich kontynentow laczcie sie, he he. ktos juz kiedys
          postulowal zalozenie miedzynarodowki ludzi myslacych - problem
          tylko ze sponsoringiem...
          • Gość: qwerty Re: Do roboty! IP: *.tlsa.pl 18.09.02, 09:07
            Gość portalu: brawo!!! napisał(a):

            > dla mnie rowniez, to juz jest nas dwoch :)duzo nie?... humanisci
            > wszystkich kontynentow laczcie sie, he he. ktos juz kiedys
            > postulowal zalozenie miedzynarodowki ludzi myslacych - problem
            > tylko ze sponsoringiem...
            ja tez zglaszam swoj akces - takich trzech, jak nas dwoch, to nie ma ani
            jednego ;). pomimo tego, ze sam skonczylem uczelnie techniczna, doceniam
            myslenie, ktore wykracza poza schemat "szkielka i oka"
            • Gość: stud.Filoz. Juz jest czterech! IP: *.urzug.uni-duesseldorf.de 19.09.02, 16:59
              Gość portalu: qwerty napisał(a):

              > Gość portalu: brawo!!! napisał(a):
              >
              > > dla mnie rowniez, to juz jest nas dwoch :)duzo nie?...
              humanisci
              > > wszystkich kontynentow laczcie sie, he he. ktos juz kiedys
              > > postulowal zalozenie miedzynarodowki ludzi myslacych -
              problem
              > > tylko ze sponsoringiem...
              > ja tez zglaszam swoj akces - takich trzech, jak nas dwoch, to
              nie ma ani
              > jednego ;). pomimo tego, ze sam skonczylem uczelnie
              techniczna, doceniam
              > myslenie, ktore wykracza poza schemat "szkielka i oka"

              Jestem czwarty!!!!!!!!!!!!!!
        • Gość: BNT/MCP Re: Do roboty! IP: 80.48.232.* 23.09.02, 15:30
          > Uważasz że absolwenci wydziałów humanisycznych są niepotrzebni?
          Dlaczego? Jest milion zawodów które mogą wykonywać. Moga byc
          pisarzami, palaczami, nauczycielami, malarzami pokojowymi,
          tłumaczami, pucybutami... Generalnie prawie wszystkim mogą być.
          Dokłądnie tak samo jak absolwenci nauk społecznych, ścisłych
          oraz wychowania fizycznego.

          > Wielu wykonuje zajęcia dużo poniżej własnych możliwości.
          To dlaczego nie wykonują zajęć na poziomie swoich możliwości?
          Albo nawet powyżej tego poziomu... (A co! Nie jestem skąpy!)


          > Poziom
          > dyskursu politycznego sięgnął obory a najbardziej ordynarna
          > chamowa staje się nowrmą.
          True, true! Tylko jak się to ma do tematu?

          >Kto to powstrzyma? Marketingowcy?
          Nikt nie powstrzyma. Demokracja tak już ma, ze równa do
          najniższego wsplnego mianownika.

          > Dla
          > mnie społeczeństwo typu managerowie + robotnicy jest nie do
          > przyjęcia, co ty na to?
          I jeśli takie się kiedyś wytworzy, to na pewno Ci bedzie
          przykro. Ale mogę Cię pocieszyć - na razie się nie zanosi.
          Zawsze oprócz managerów i robotników będzie jeszcze kilka innych
          grup społecznych. Choćby nauczyciele.
    • Gość: Fidel Re: Generacja Nic IP: 62.233.201.* 05.09.02, 09:32
      Czytając artykuł czuje się, że coś jest na rzeczy. Ta pogoń za
      kasą, miałkość intelektualna, wyścig szczurów, białe
      kołnierzyki. Troche smutne jednak, że wyznacznikiem tożsamości
      naszej generacji jest stosunek do pieniądza. To troche mało.
      Ale z drugiej strony... moze to jest tak, że cały ten smutek i
      nostalgia wynika z tego, że poprzednie generacje idealizujemy,
      wydają sie nam romantyczne, a ich hasła wzniosłe. Tymczasem
      przecież hippi i punki też prowadza teraz swoje firmy, tez
      chodzą w marynarkach i pod krawatem, też się w
      końcu "ucywilizowali", są klientami. Każda z "generacji" ma
      swoje kompleksy i swoją frustrację. Tylko, że te poprzdnie miały
      jakiś ideały. Poza pieniędzmi oczywiście :))
      • Gość: waw Re: Generacja Nic IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.02, 09:41
        Masz rację, ja należę do pokolenia, które zaczynało dorosłe zycie w początkach
        lat 80., mielismy cele i ideały. Chcieliśmy swobody podejmowania decyzji
        życiowych, chcieliśmy kupować 3 kg miesa, a nie 2,5 na miesiąc, chcieliśmy
        podróżować i poznawać inne kraje, te gdzie był dobrobyt i wolność, chcieliśmy
        awansować w pracy nie zapisując się do PZPR itd. A tak naprawdę chcielismy
        dobrobytu i życia spokojnego z prawem wyboru tego co chemy robić.
        • Gość: basta! Re: Generacja Nic IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.09.02, 12:16

          > mielismy cele i ideały.

          > chcieliśmy kupować 3 kg miesa, a nie 2,5 na miesiąc,
          >chcieliśmy awansować w pracy nie zapisując się do PZPR itd.
          > chcielismy dobrobytu i życia spokojnego z prawem wyboru tego co chemy robić.

          zazdroszcze wszystkie marzenia sie Panu spelnily!
        • Gość: generacja Re: Generacja Nic IP: *.waw.cdp.pl 16.09.02, 19:48
          Ja jestem generacją, samą w sobie i samą dla siebie, innych mi
          nie trzeba.
    • Gość: kamil Re: uff, ledwo dobrnąłem do końca IP: *.waw-smy.leased.ids.pl 05.09.02, 09:48
      Zawze kiedy słysze, czytam artykuły na ten temat, nie wiem co
      powiedziec... Czy to wyraz NAIWNEGO IDEALIZMU, czy SKRAJNEGO
      NIEPRZYSTOSOWANIA? Autor przytacza kilka przykładów kolegów,
      którzy albo "zaprzedali swoją duszę reklami", albo musieli
      zdradzic marzenia i ideały. Tyle, że co z tego?! Ja moge
      przytoczyć kilku innych, którym się udało. Nawet na takim "nie-
      marketingowym" polu, jakim jest filozofia. Tyle, że co wniesie
      to do dyskusji? NIC. Nigdy nie było tak, że wszyscy robią, co
      chcą. A umiejętnośc dojścia do tego, to chyba miara sukcesu.

      U autora nie ma ani troche refleksji o sobie, swoich
      działaniach, planach, zwłaszcza w kontekście tego, co wartoby w
      nich zmienić. Czy jeszcze wkraczając jako w dorosłe życie nie
      pokusił sie o zaplanoanie sobie pewnych rzeczy w życiu???? Samo
      skończenie studiów to nic wielkiego. Nie planował jak będzie
      wyglądało jego życie później, albo co chce robić i jak do tego
      dojść, jeśli nie w ten, to w inny lepszy sposób?!

      Co więcej, strasznie irytująca jest ta pretensja, że świat kręci
      się wokół sprzedaży (którą napędza oczywiście reklama). Nie
      bardzo rozumiem te zarzuty. Jest to prawdą i truizmem będzie
      jesli powiem, że od niepamiętnych czasów tak było i będzie.
      Świat jest jednak na tyle pluralistyczny, że z pewnościa można w
      nim znależć coś dla siebie. Łatwiej jest jednak pomarudzić, że
      otoczenie jest bee, a schlebia sie tylko najniższym gustom. I
      najlepej (zapewne?) by bylo, gdyby wszystkich zmienic, na jedną
      wysublimowaną, "wysoką" modłę. Co by w wolnych chwilach czytli
      Hegla, a Fromma znali na pamięć (ku przestrodze rozbuchanego
      konsumpcjonizmu).

      Jak dla mnie, przdałoby sie tu więcej realizmu, rozmyślnego
      działania, elastyczności, umiejętności znalezienia się w
      wielowymiarowośi, w któej żyjemy. To że dominuje "komunikaja
      marketingowa" nie musi znaczyć, że nic nie mozna juz dla siebie
      innego znalezc. Warto natomiast umiec przystosować sie do tego,
      jakie są (niepowstrzymane) tendencje, by7c może znależć jakiś
      kompromis i móc przy tym działac...
      • Gość: jerzy Re: uff, ledwo dobrnąłem do końca IP: *.pl 05.09.02, 10:22
        Chyba piszesz o tym samym co autor. O braku wielowymiarowości.
        Rozumiem ubolewania nad lenistwem intelektualno-twórczym
        rówieśników, ale nie uważam by było TAK ŹLE. Wygodnictwo swoją
        drogą, ale jak ktoś z moich znajomych iść inną drogą to idzie,
        mimo dyskretnego pukania się w czoło otoczenia... Trzeba chcieć,
        a to boli.
      • Gość: 123 ja tez ledwo dobrnąłem do końca IP: *.stacje.agora.pl 05.09.02, 10:37
        ..i to podejrzewam, nie z powodu "przepracowania w agencji
        reklamowej".
        Strasznie dęty ten tekst. Najbardziej smieszy mnie to,że autor
        buntuje się przeciwko temu, że nie ma się przeciw czemu
        buntować, bo brak idei.(jak z tych dowcipów: zakazuję zakazywać
        lub protestuje przeciw protestowaniu).
        To narzekanie, że teraz spoleczenstwo jest glupie, a
        intelektualiści sami ponizaja sie praca (zamiast robic to co
        lubia)! I to ze niby dzieje się tylko w naszych czasach! Reymont
        pracowal na stacji kolejowej jako druznik, co nie przeszkodzilo
        mu zostac noblista. A autor CKOD gra/spiewa w zespole muzycznym,
        jest artysta (!), ale... e tam, marudzi, nie moze sie realizowac.

        Bo - to straszny truizm - nie kazdy moze robic to, co lubi
        najbardziej. Sztuka jest jednak po robocie oddac sie swojej
        pasji. Jesli ktos z tego rezyguje, tzn. ze albo pasja jest nie-
        ta, albo robota stała się pasją...
        A intelektualisci, ktorzy za prace uznaja wypisywanie wlasnych
        przemyslen, zawsze odbijali sie od faktu, ze innych to zupelnie,
        ale zupelnie nic nie obchodzi.

        Reszta tekstu, o konsumpcjonizmie, oglupianiu sie, braku
        mainstreamu, braku ideowosci to jakis kosmiczny belkot.
        Probemem naszych czasow nie jest brak idei i... pracowanie "w
        niegodnym miejscu", lecz kult przemocy, lamania prawa,
        cwaniactwa.
      • Gość: XXX Re: uff, ledwo dobrnąłem do końca IP: 213.17.244.* 24.09.02, 12:09
        Gość portalu: kamil napisał(a):

        > Zawze kiedy słysze, czytam artykuły na ten temat, nie wiem co
        > powiedziec... Czy to wyraz NAIWNEGO IDEALIZMU, czy SKRAJNEGO
        > NIEPRZYSTOSOWANIA? Autor przytacza kilka przykładów kolegów,
        > którzy albo "zaprzedali swoją duszę reklami", albo musieli
        > zdradzic marzenia i ideały. Tyle, że co z tego?! Ja moge
        > przytoczyć kilku innych, którym się udało. Nawet na takim "nie-
        > marketingowym" polu, jakim jest filozofia. Tyle, że co wniesie
        > to do dyskusji? NIC. Nigdy nie było tak, że wszyscy robią, co
        > chcą. A umiejętnośc dojścia do tego, to chyba miara sukcesu.
        >
        > U autora nie ma ani troche refleksji o sobie, swoich
        > działaniach, planach, zwłaszcza w kontekście tego, co wartoby
        w
        > nich zmienić. Czy jeszcze wkraczając jako w dorosłe życie nie
        > pokusił sie o zaplanoanie sobie pewnych rzeczy w życiu????
        Samo
        > skończenie studiów to nic wielkiego. Nie planował jak będzie
        > wyglądało jego życie później, albo co chce robić i jak do tego
        > dojść, jeśli nie w ten, to w inny lepszy sposób?!
        >
        > Co więcej, strasznie irytująca jest ta pretensja, że świat
        kręci
        > się wokół sprzedaży (którą napędza oczywiście reklama). Nie
        > bardzo rozumiem te zarzuty. Jest to prawdą i truizmem będzie
        > jesli powiem, że od niepamiętnych czasów tak było i będzie.
        > Świat jest jednak na tyle pluralistyczny, że z pewnościa można
        w
        > nim znależć coś dla siebie. Łatwiej jest jednak pomarudzić, że
        > otoczenie jest bee, a schlebia sie tylko najniższym gustom. I
        > najlepej (zapewne?) by bylo, gdyby wszystkich zmienic, na
        jedną
        > wysublimowaną, "wysoką" modłę. Co by w wolnych chwilach czytli
        > Hegla, a Fromma znali na pamięć (ku przestrodze rozbuchanego
        > konsumpcjonizmu).
        >
        > Jak dla mnie, przdałoby sie tu więcej realizmu, rozmyślnego
        > działania, elastyczności, umiejętności znalezienia się w
        > wielowymiarowośi, w któej żyjemy. To że dominuje "komunikaja
        > marketingowa" nie musi znaczyć, że nic nie mozna juz dla
        siebie
        > innego znalezc. Warto natomiast umiec przystosować sie do
        tego,
        > jakie są (niepowstrzymane) tendencje, by7c może znależć jakiś
        > kompromis i móc przy tym działac...


        No to fantastycznie ! Gratuluję wspaniałego samopoczucia w tych
        czasach !
        ciekawa jestem jak Ty to robisz?
        Dla mnie jest to co nieco wrustrujące, próbować lawirować
        między tym co muszę (a muszę!) a tym co chciałabym i wciąż
        mysleć o tym, by pewnego dnia nie obudzić się z ręką w nocniku...
    • rauser nic 05.09.02, 10:22
      Chłopcy, nie rozczulajcie się tak nad sobą.
    • Gość: andrzej Re: też mam 27 lat... IP: *.ipartners.pl 05.09.02, 10:27
      ... i wcale nie uważam się za stracone pokolenie. Też miałem
      swoje ideały, brzydziłem się pieniądza, zdarzało mi się skrobnąć
      jakiś wierszyk itp. Życie szybko to zweryfikowało. Trudno, takie
      czasy. To nie one przystosują się do mnie, tylko ja muszę do
      nich. Może gdybym studiował filozofię, też nie mógłbym się z tym
      pogodzić ale od początku interesowały mnie raczej języki i
      marketing, choć nie pracuję w agencji reklamowej.
      Autor moim zdaniem odreagowuje swoje frustracje związane z
      brakiem pracy. Tylko po cholerę przekładać to na całe pokolenie?
      Są ludzie w wieku 27 lat, którzy dają sobie radę w życiu i
      bynajmniej nie są to jacyś konsumpcjoniści, uczestnicy wyścigów
      szczurów, choć między nimi naturalnie znajdują się i tacy.
      Dotyczy to każdego pokolenia. Nic tu się nie zmienia od lat i
      ktoś, kto próbuje odkrywać Amerykę w tej dziedzinie, albo żyje
      na inym świecie albo oszukuje sam siebie.
      Jestem jeszcze ciekaw, o jakim "spektakularnym zaistnieniu" nas
      20-latków myślał autor. Ale tego niestety się nie dowiedziałem.
      A może wtedy miałbym lepszy obraz tego, o co mu chodziło.
      Pozdrawiam wszystkich straconych.
      • Gość: ewa Re: też mam 27 lat... IP: *.NET / 172.16.1.* 17.09.02, 17:26
        Gość portalu: andrzej napisał(a):

        > Też miałem
        > swoje ideały, brzydziłem się pieniądza, zdarzało mi się skrobnąć
        > jakiś wierszyk itp. Życie szybko to zweryfikowało. Trudno, takie
        > czasy. To nie one przystosują się do mnie, tylko ja muszę do
        > nich.

        ja osobiscie chciealabym dopasowac swoje zycie do swojego charakteru, a nie do
        czasow w jakich zyje
      • Gość: embie Re: też mam 27 lat... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.02, 19:49
        generacja NIC chyba dlatego ze juz nic nie kreci, nie wzrusza, nie ma idealow, nie ma swietosci, nie ma
        autorytetow. Z dnia na dzien, troche poklnac, upic sie, nacpac, poharkac pod blokiem, cos skubnac,
        dlubnac, pojsc spac i "zaliczyc" kolejny dzien. Takie NIC po prostu. Jako ze mam 28 lat i troche wyborow i
        przykrych doswiadczen zyciowych juz za mna, tez po trosze czuje sie NIC. Nie stoje pod blokiem, nie pluje
        a pracuje i glowkuje. Troche sie zarobilo, troche stracilo i wiele doswiadczylo. Teraz staram sie bardziej
        kierowac swoje zycie aby BYC a nie MIEC, bo to drugie to puste, plytkie i szybko przemijajace NIC.
        Nie jest moim celem harowanie tylko po to by miec cos wiekszego i 5 razy drozszego niz kochany Civic -
        nie rozumiem jaki sens ma kupowanie jakies Maximy czy BMW 5 za 150000 zł. Takie samochody na
        nikim juz wrazenia nie robia, siadam za kolkiem i co? Lipa - troche szybsze, troche ciezsze, duzo wiecej
        pali, po tygodniu czlowiek zaczyna sie zastanawiac jak mogl gonic za takim bzdetem. Domek pod
        miastem? a po chuj? wole podrozowac, jezdzic na narty, miec male a mile mieszkanko albo 2 w roznych
        krajach za cene polowy rzekomej oazy szczescia jaka jest willa. To co kiedys wydawalo mi sie idealem
        szczescia i celem gonitwy jest malutkie, przyziemne i glupie. A mam dopiero 28 lat - nie mowie ze to
        mam ale posmakowalem wiekszych domow, drozszych samochodow.....to zapychacze dla snobow, mnie
        to w kazdym razie nie uszczesliwia. Dlatego czuje NIC. to nic jest materialne dlatego kieruje sie na byc,
        bo to jedyna droga do prawdziwego szczescia. Jeden z moich znajomych kupil wymarzonego, uzywanego
        okularnika - przeszlo po miesiacu, mowi: "wiesz wsiadam do srodka gdzie w ogole nie pamietam ze to
        wymarzony okularnik, wciskam gaz i jade..po prostu jade, tocze sie z miejsca na miejsce. Miekko moze
        jest, mocy tez troche ale poczciwe skorpio nie bylo wcale gorsze. I wyjebalem na to wszystko 40.000 zł, po
        co?!?!?!?!"
        • Gość: konradm Re: też mam 21 lat... IP: *.net.autocom.pl 20.09.02, 00:54
          też mam 21 lat, studiuję kierunek z tych bardziej kasiastych i z
          kolegami na roku świetnie się dogaduję, z tym, że wyłącznie o
          samochodach, praktykach zawodowych i najnowszych modelach
          telefonów. Świetnie się dogaduję do momentu, kiedy przyjdzie mi
          wyrazić jakąkolwiek myśl, cokolwiek co wykracza poza bezpieczną
          wymianę faktów. Wtedy rozmowa zaskakująco szybko się kończy, bo
          nie jest dobrze zdradzać taktyki przed przyszłym konkurentem. Za
          trzy lata, kiedy przestaniemy spotykac się na korytarzu i zabawa
          zacznie się na całego, na swój widok zamiast wymuszonych powitań
          będziemy wydawać wściekłe pomruki. Tu nie rzecz nawet w
          intelektualizmie i duchowości, jak pisze Kuba. Tu chodzi o
          prosty instynkt społeczny, o zwyczajną potrzebę kontaktu z
          przedstawicielem własnego gatunku. Wybaczcie, ale nie mam
          zamiaru robić z siebie maszyny dla rozwiązania problemu
          bezrobocia wśród młodzieży i gównianej beemki z przyciemnianymi
          szybami.
        • Gość: 123 Re: też mam 27 lat... IP: *.fuw.edu.pl 27.09.02, 17:27
          Gość portalu: embie napisał(a):

          > generacja NIC chyba dlatego ze juz nic nie kreci, nie wzrusza,
          nie ma idealow,
          > nie ma swietosci, nie ma
          > autorytetow. Z dnia na dzien, troche poklnac, upic sie, nacpac,
          poharkac pod bl
          > okiem, cos skubnac,
          > dlubnac, pojsc spac i "zaliczyc" kolejny dzien. Takie NIC po
          prostu. Jako ze ma
          > m 28 lat i troche wyborow i
          > przykrych doswiadczen zyciowych juz za mna, tez po trosze czuje
          sie NIC. Nie st
          > oje pod blokiem, nie pluje
          > a pracuje i glowkuje. Troche sie zarobilo, troche stracilo i
          wiele doswiadczylo
          > . Teraz staram sie bardziej
          > kierowac swoje zycie aby BYC a nie MIEC, bo to drugie to puste,
          plytkie i szybk
          > o przemijajace NIC.
          > Nie jest moim celem harowanie tylko po to by miec cos wiekszego
          i 5 razy drozsz
          > ego niz kochany Civic -
          > nie rozumiem jaki sens ma kupowanie jakies Maximy czy BMW 5 za
          150000 zł. Takie
          > samochody na
          > nikim juz wrazenia nie robia, siadam za kolkiem i co? Lipa -
          troche szybsze, tr
          > oche ciezsze, duzo wiecej
          > pali, po tygodniu czlowiek zaczyna sie zastanawiac jak mogl
          gonic za takim bzde
          > tem. Domek pod
          > miastem? a po chuj? wole podrozowac, jezdzic na narty, miec
          male a mile mieszka
          > nko albo 2 w roznych
          > krajach za cene polowy rzekomej oazy szczescia jaka jest willa.
          To co kiedys wy
          > dawalo mi sie idealem
          > szczescia i celem gonitwy jest malutkie, przyziemne i glupie. A
          mam dopiero 28
          > lat - nie mowie ze to
          > mam ale posmakowalem wiekszych domow, drozszych
          samochodow.....to zapychacze dl
          > a snobow, mnie
          > to w kazdym razie nie uszczesliwia. Dlatego czuje NIC. to nic
          jest materialne d
          > latego kieruje sie na byc,
          > bo to jedyna droga do prawdziwego szczescia. Jeden z moich
          znajomych kupil wyma
          > rzonego, uzywanego
          > okularnika - przeszlo po miesiacu, mowi: "wiesz wsiadam do
          srodka gdzie w ogole
          > nie pamietam ze to
          > wymarzony okularnik, wciskam gaz i jade..po prostu jade, tocze
          sie z miejsca na
          > miejsce. Miekko moze
          > jest, mocy tez troche ale poczciwe skorpio nie bylo wcale
          gorsze. I wyjebalem n
          > a to wszystko 40.000 zł, po
          > co?!?!?!?!"

          Stary! Proponuję następnym razem zamieszczac swoje komentarze na
          jakimś forum motoryzacyjnym
      • Gość: embie Re: też mam 27 lat... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.02, 19:50
        generacja NIC chyba dlatego ze juz nic nie kreci, nie wzrusza, nie ma idealow, nie ma swietosci, nie ma
        autorytetow. Z dnia na dzien, troche poklnac, upic sie, nacpac, poharkac pod blokiem, cos skubnac,
        dlubnac, pojsc spac i "zaliczyc" kolejny dzien. Takie NIC po prostu. Jako ze mam 28 lat i troche wyborow i
        przykrych doswiadczen zyciowych juz za mna, tez po trosze czuje sie NIC. Nie stoje pod blokiem, nie pluje
        a pracuje i glowkuje. Troche sie zarobilo, troche stracilo i wiele doswiadczylo. Teraz staram sie bardziej
        kierowac swoje zycie aby BYC a nie MIEC, bo to drugie to puste, plytkie i szybko przemijajace NIC.
        Nie jest moim celem harowanie tylko po to by miec cos wiekszego i 5 razy drozszego niz kochany Civic -
        nie rozumiem jaki sens ma kupowanie jakies Maximy czy BMW 5 za 150000 zł. Takie samochody na
        nikim juz wrazenia nie robia, siadam za kolkiem i co? Lipa - troche szybsze, troche ciezsze, duzo wiecej
        pali, po tygodniu czlowiek zaczyna sie zastanawiac jak mogl gonic za takim bzdetem. Domek pod
        miastem? a po chuj? wole podrozowac, jezdzic na narty, miec male a mile mieszkanko albo 2 w roznych
        krajach za cene polowy rzekomej oazy szczescia jaka jest willa. To co kiedys wydawalo mi sie idealem
        szczescia i celem gonitwy jest malutkie, przyziemne i glupie. A mam dopiero 28 lat - nie mowie ze to
        mam ale posmakowalem wiekszych domow, drozszych samochodow.....to zapychacze dla snobow,
        mnie
        to w kazdym razie nie uszczesliwia. Dlatego czuje NIC. to nic jest materialne dlatego kieruje sie na byc,
        bo to jedyna droga do prawdziwego szczescia. Jeden z moich znajomych kupil wymarzonego, uzywanego
        okularnika - przeszlo po miesiacu, mowi: "wiesz wsiadam do srodka gdzie w ogole nie pamietam ze to
        wymarzony okularnik, wciskam gaz i jade..po prostu jade, tocze sie z miejsca na miejsce. Miekko moze
        jest, mocy tez troche ale poczciwe skorpio nie bylo wcale gorsze. I wyjebalem na to wszystko 40.000 zł,
        po
        co?!?!?!?!"
    • Gość: xxx Nic to... IP: *.pf.com.pl / 10.1.6.* 05.09.02, 11:05
      Dwie uwagi:
      1. tez mi się nie podoba, że w walce "ducha z materią" częściej
      bierze górę ta ostatnia, niemniej jednak Polsce nie powinna
      zaszkodzić popularność etosu "byznesmena" - za dużo u nas
      postkomunistycznego bałaganu, krętactwa, niechlujstwa. Kiedyś tę
      lekcje pobierali Polacy za zachodnią granicą, dziś tutejszy
      (zagraniczny i rodzimy) biznes uczy nas ekfektywności i
      porządku - tego nigdy za wiele...
      2. po drugie - o jakiej generacji 20-latków mówi autor? Mam 28,
      pamiętam stan wojenny, kartki, puste sklepy itp. rzeczy. A ktoś
      kto ma np. 22 lata i w 81 roku biegał z pieluchą w kroku, a
      transformację z 89 oglądał z perspektywy podstawówki, traktuje
      zastany przez siebie czas dobrobytu jako normalny. Gdzie tu mowa
      o wspólnym przeżyciu pokoleniowym?
    • Gość: druid frustracja:) IP: 212.244.191.* 05.09.02, 11:07
      no tak...bezrobocie powoduje frustracje...a frustracja moze
      znalezc ujsce w takim oto tekscie...

      obrazanie sie na rzeczywistosc to troszke dziecinne podejscie do
      zycia. Albo nalezy zmieniac swiat w ktorzym sie zyje, albo
      nalezy go zaakceptowac - marudzenie do nieczego nie prowadzi.
      "A little less conversation, a little more action" - jak to leci
      w ostatnio odgrzanym kawalku Elvisa:-))
    • Gość: marrgo Ale jak zaistniec IP: 195.136.95.* 05.09.02, 11:18
      Wszystko święta prawda, ale jak przełamać ten marazm, jak
      zaistnieć. Czuję jak przepuszczam życie przez palce, dzień mija
      jak sekunda, a marzenia pozostają tylko w świecie marzeń - brak
      czasu, brak czasu ... bo rodzina, bo dziecko, bo praca, bo
      codzienne dojazdy z Łodzi do Warszawy, bo...
      Miotam się wewnętrznie, identycznie jak Marek Marek z "Dom
      dzienny, dom nocny" Tokarczuk - czuje w środku ptaszysko, które
      bije skrzydłami i nie może się wydostać. Zabija to moją duszę.
      Zaczęłam dużo czytać i coraz bardziej pogłębia się we mnie myśl,
      że tyle bym chciała zmienić, a nic nie mogę zrobić, nie wiem jak.
      • Gość: boctok@o2.pl NIE PRACOWAC! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.02, 19:31
        podpisuje sie obiema rekami...co wiecej wydaje mi sie(niestety),
        ze zmiany nikomu(czyt:wiekszosci i decydentom)do niczego nie sa
        potrzebne(nie tylko w pl, ale w ogole, w swiecie)poki tyle
        wplywowych osob i panstw(na czele z wielkim szeryfem, ktory nie
        ma juz nic wspolnego z filadelfia a raczej teksasem:)zyje sobie
        wygodnie z wojen wojenek i ekonomicznego kolonializowania swiata
        nie mamy co liczyc na spektakularne zmiany...i jeszcze o
        demokracji- bardzo mi sie spodobal tekst (uwaga-mussoliniego) o
        rzeczonej- twierdzil on,ze demokracja tak naprawde jest
        zakamuflowana forma oligarchii gdzie wiekszosc dostaje prawo
        glosu i zludne za jego posrednictwem poczucie, ze oto moze
        wplywac na losy kraju, swiata itp...jak mawiaja
        anarchisci "gdyby wybory cos zmienialy juz dawno bylyby
        zakazane" he he...a milton friedmann neoliberal napisal
        dyktature Status Quo (to dla tych ktorzy nie lubia anarchii i
        musola:) i mozna by tak mnozyc choc specjalnie nic z tego nie
        wynika... z tekstem pana wandachwicza zgadzam sie w 100% i dodam
        od siebie tylko tyle, ze bardzo bardzo mi smutno(najsmutniej
        miedzy 2 a 4 rano:) kiedy na to wszystko patrze, ale widocznie
        jestem 23 letnim aspolecznym i za malo elastycznym niepoprawnym
        idealista...pieniadz gorszy wypiera pieniadz lepszy i to prawo
        (jak pieniadz:) jest baaardzo uniwersalne - swiat ktory mierzy
        wszystko kryterium skutecznosci dlugo nie pociagnie wiec moze
        czas zaczac szanowac filozofow, zawsze mi sie wydawalo, ze
        czlowiek stworzony zostal do wyzszych celow niz taniej i
        szybciej produkowac coraz wieksze sterty badziewia...a
        zapytajcie archeologow co po nas zostaje - zawsze smieci i
        niewiele wiecej:) itp itd pozdrawiam
        wszystkich "nieelastycznych" a elastyczni sie jeszcze zdziwia bo
        calego swiata w mc donalda nie zamienia...czasem mi wstyd ,ze
        jestem bialy a czasem sie z tego powodu boje bo za wieku
        faszyzmu bialego czlowieka byc moze zaplace rowniez ja
        aspoleczny i nieprzystosowany postmodernistyczny idealista.NIE
        PRACUJCIE TO SYSTEM SAM UPADNIE:)
    • Gość: Marek Re: Generacja Nic IP: *.flow.com.au 05.09.02, 11:57
      Idealizm jest zawszwe dosc daleko od realizmu.Wolnosc jst
      wspaniala gdy mozna z niej korzystac.Czesto idea jest piekna ale
      zycie ja gasi swoja zwyczajnoscia.Wyidealizowany obraz zycia
      zachodniego w naszym kraju dal nam ped do pragnien i chec zmiany
      ale nie przygotowal nas na spotkanie z rzeczywistoscia takich
      zmian.Z tad frustracje i rozczarowanie. Musimy znalezc nowe
      wartosci albo pozostaje nastepna rewolucja.
    • Gość: maciek1976 Wkurza mnie takie biadolenie IP: *.lond-b-4.access.uk.tiscali.com 05.09.02, 12:04
      Zgadzam sie z wieloma punktami powyzszej wypowiedzi, ale
      uwazam, ze wiekszosc tego co nasz kolega napisal jest po prostu
      biadoleniem malo kreatywnego i dosyc leniwego mlodego
      czlowieka. Jest tyle rzeczy do zrobienia, tyle spolecznych
      nawykow do zmienienia i ludzkich potrzeb do zaspokojenia, ze
      pracy by sie znalazlo dla wszystkich bezrobotnych w Polsce i
      paru setek bezrobotnych z Niemiec. Problem jest taki, ze ludzie
      w Polsce bardziej sie koncentruja na tym jak ogromne jest
      bezrobocie, wysokie koszty pracy, bieda, itd, a nie chce im sie
      pomyslec nad rozwiazaniami dla tych problemow i podjecia
      dzialan. Malych dzialan w lokalnych spolecznosciach bez duzych
      nakladow. Jezeli jest sie bezrobotnym i sie nie pracuje, to
      dlaczego nie zrobic czegos za darmo, wykazac sie zdolnosciami
      organizacyjnymi, negocjacyjnymi, komunikacyjnymi, itd. Przyszli
      pracodawcy to na pewno docenia jako inicjatywe i wartosciowe
      doswiadczenie. Trzeba przestac ogladac sie na innych i na
      instytycje, zeby znalazly Wam prace i za nia zaplacily. Nikt
      Kubie i nam podobnym nie broni realizowac swoich marzen, tylko
      trzeba robic to co sie robi jak najlepiej, dazyc do mistrzostwa
      i aktywnie szukac klientow na to, nawet dla jak najbardziej
      niszowych filozowicznych rozwazan czy sztuki.
      • Gość: Atado Re: Wkurza mnie takie biadolenie IP: 195.94.198.* 05.09.02, 21:56
        Jebać pracę!!!!!
        • Gość: boctok@o2.pl Re: Wkurza mnie takie biadolenie IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.02, 19:33
          Gość portalu: Atado napisał(a):

          > Jebać pracę!!!!!
          DOKLADNIE
      • Gość: rocznik 1961 Re: Wkurza mnie takie biadolenie IP: 2.4.STABLE* / *.securenet.net 06.09.02, 07:52
        Rcaja. Dobrze to ujales.
      • dzokejka Re: Wkurza mnie takie biadolenie 19.09.02, 17:03
        Gość portalu: maciek1976 napisał(a):

        >Jezeli jest sie bezrobotnym i sie nie pracuje, to
        > dlaczego nie zrobic czegos za darmo, wykazac sie zdolnosciami
        > organizacyjnymi, negocjacyjnymi, komunikacyjnymi, itd. Przyszli
        > pracodawcy to na pewno docenia jako inicjatywe i wartosciowe
        > doswiadczenie.

        jasne że można za darmo, ale jeść chyba trzeba i gdzieś mieszkać?
    • Gość: zgred Re: Generacja Nic IP: *.waw.cdp.pl 05.09.02, 12:06
      No i chłopie zaistniałeś! Tekst jest żenująco płaczliwy. Powiem
      nawet, ze nie przystoi mężczyźnie tak się zasmarkiwać.
      Podpisuję się obiema rękami pod komentarzem waw.
      Poza tym artykuł on miejscami nieszczerze, np. nabijajac się z
      kolegi, że jego stanowisko nazywa się jakoś po angilesku. A
      nazwa twojego zespołu, to niby po jakiemu?
      • Gość: DylanDog Re: Generacja Nic IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 06.09.02, 12:07
        Ma kolega pseudo odpowiednie do tonu komentarza.Jednostkowa
        nazwa grupy to chyba jednak co innego niż zaśmiecanie języka
        żałosnymi anglicyzmami.Poza tym autor stosuje autoironię.Sam
        należy do pokolenia o którym pisze.
    • Gość: jackmal Re: Generacja Nic IP: 217.8.164.* 05.09.02, 13:16
      Narzekanie autora na upadek i niskie gusta pospolstwa rozsmieszylo
      mnie do lez. Niby teskni on za dzielami ambitnymi i wysoka kultura, a
      momo skonczonych studiow filozoficznych, nie ma wyraznie pojecia, ze
      ow niby wspolczesny problem, ciagnie sie za ludzkoscia od co najmniej
      2-3 tysiecy lat. Co nie przeszkadzalo ludziom wybitnym i ambitnym,
      tworzyc rzeczy wielkie i pozyteczne.
      • Gość: GUPIRAJTER Re: Generacja Nic IP: *.toya.net.pl 05.09.02, 13:45
        Napadacie na człowieka a on sobie jakoś radzi.Zmontował kapelę i
        działa.Tylko mu trochę smutno że wszędzie chłam aż cuchnie.Brak
        potrzeb brak wyobraźni.Kreatywny /paskudne słowo coś z kretyna?i
        uryny?/to znaczy facet od proszków i podpasek.Dzieci śpiewają
        piosenki reklamowe.Przeciętny Polak czyta ułamek książki rocznie.
        Filmy robi się dla 13-latków.No można się załamać.
        • Gość: wilkakora Re: Generacja Nic IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.02, 16:51
          belkot pseudofilozoficzny, ot co.
        • Gość: boctok@o2.pl Re: Generacja Nic IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.02, 19:40
          Gość portalu: GUPIRAJTER napisał(a):

          > Napadacie na człowieka a on sobie jakoś radzi.Zmontował kapelę
          i
          > działa.Tylko mu trochę smutno że wszędzie chłam aż
          cuchnie.Brak
          > potrzeb brak wyobraźni.Kreatywny /paskudne słowo coś z kretyna?
          i
          > uryny?/to znaczy facet od proszków i podpasek.Dzieci śpiewają
          > piosenki reklamowe.Przeciętny Polak czyta ułamek książki
          rocznie.
          > Filmy robi się dla 13-latków.No można się załamać.

          chlam az rzygac sie chce...ale "kiedys przyplynie statek"
    • Gość: Ja Re: Generacja Nic IP: *.telia.com 05.09.02, 13:37
      A co autor artykulu chcialby robic? Jakie sa jego marzenia?
      I dlaczego ich nie realizuje? Czy jego koledzy, ktorzy znalezli
      prace, nie znosza tego co robia? To po co ja brali? Dlaczego
      jej nie zmienia?
      Ubolewanie nad tym, ze w zyciu, w przeciwienstwie do
      studiow filozoficznych, malo jest okazji do intelektualnej
      dyskusji i nad tym, ze polityczna wolnosc po 1989 roku to
      zniewolenie prawami rynku, to tak naprawde ubolewanie nad
      utracona prawdziwa wolnoscia studenta, ktorego jedynym
      obowiazkiem jest uczyc sie. Kiedy zamieni sie cztery miesiace
      studenckich wakacji na kilka tygodniu urlopu w pracy,
      studenckie wiazanie konca z koncem na koniecznosc samodzielnego
      utrzymania siebie, a czasem i rodziny, kilka godzin wykladow i
      zajec na co najmniej osiem godzin codziennie w pracy
    • Gość: Wiesia Re: Generacja Nic IP: ATCSCS* / 213.33.61.* 05.09.02, 13:57
      Naleze do pokolenia trzydziestolatkow. Wprawdzie nie mieszkam w
      Polsce od kilkunastu lat, ale z zainteresowaniem obserwuje to,
      co sie dzieje w kraju. Nie napelnia mnie to entuzjazmem.
      Zamieszczone tutaj wypowiedzi dotyczace powyzszego artykulu
      swiadcza o poziomie, jaki reprezentuje znaczna czesc polskiego
      spoleczenstwa. Przykre, ale prawdziwe. Czasami zagladam na forum
      gazety. Tematy, jakie poruszane sa na nim, przyprawiaja mnie o
      bol glowy. Zyczylabym sobie wiecej takich artykulow. Zazdroszcze
      wrecz autorowi jego elokwencji. Pozdrawiam. Wiesia
      • ozpol Re: Generacja Nic - elokwencja a praktyka zycia 05.09.02, 14:19
        Jakze pieknie i duzo i dlugo napisane ale jak bez sensu, bez zupelnego
        zrozumienia tego co sie dzieje za okne.
        27 lat to dopiero start - prawdziwy start w zycie dorosle i jak przykro czytac
        ze ktos nie wiec co ze soba zrobic. Zycie polege teraz na szybkosci
        dostosowania sie do sytuacji ale takze nie zupelnieniu zaprzedaniu
        sie "mamonie" a jesli tak to co.Kazde postawy sa dobre - jesli odpowiadaja
        danej osobie.
        Podejrzewam ze autor jako filozof nie wiedzial ze codziennosc zycia jest inna
        do tej co on sobie wydumal i czuje sie oszukany. Nie wiele jest zawodow ktore
        moga nam zabezpieczyc bezpieczenstwo pracy i zajecia na cale zycie i dlatego
        nalezy byc gotowym do wszystkiego. A strona intelektualna to tylko kwestia
        balansu zycia osobistego. Jesli takie jest pokolenia mlodych wg Kuby to nie
        wygalda to dobrze ale ja sadze ze to on jest wyjatek.
        • Gość: DylanDog Re: Generacja Nic - elokwencja a praktyka zycia IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 06.09.02, 12:30
          Ja też sobie podobnie wydumałem co on. Czy to tak durzo chcieć
          się sprawdzać w swoim zawodzie jeśli jest się humanistą.Czy
          oglądajac Leppera w Sejmie nie wydaje Ci się że inteligencja się
          jednak przydaje jako klasa. Studiowałem za granicą i widziałem
          jak tam wyglada wybór drogi życiowej. My mozemy tylko wybierac
          miedzy firmami, bo służbę publiczna opanowały partie a Uniwerki
          to bagna.Mam zupełnie przyziemny zawód, ale uwazam, ze jeśli
          autor jest tylko wyjątkiem a reszta myśli na Twój sposób, to nic
          nas nie uratuje.Będziemy przeciętni pod kazdym względem.
          • Gość: rozczarowany tez sobie podobnie wydumalem:) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.02, 20:04
            ale w pl najwazniejsze to "sie nie wychylac":) i po cichutku
            pakowac walizki:)
          • Gość: dziubek Re: Generacja Nic - elokwencja a praktyka zycia IP: 5.1R2D* / 10.56.142.* 24.09.02, 17:58
            Gość portalu: DylanDog napisał(a):

            > Ja też sobie podobnie wydumałem co on. Czy to tak durzo chcieć
            > się sprawdzać w swoim zawodzie jeśli jest się humanistą.Czy
            ...a moze chumanistom?

            Errare chumanum est!
        • Gość: Joanna Re: Generacja Nic - elokwencja a praktyka zycia IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 17.09.02, 15:27
          Niestety (albo właśnie stety), kuba nie jest wyjątkiem. ja też
          należę do "nieprzystosowanych" i jest to raczej kwestia myślenia
          niż niezaradności życiowej. Też mam 27 lat, też skończyłam
          filozofię i też mi się nie podoba świat w którym żyję. przeraża
          mnie ignorancja i zwyczajna bezmyślność, z którymi spotykam się
          wszędzie dookoła. Kiedy słucham ludzi (szczególnie młodych,
          nastoletnich) czuję się zażenowana i z niepokojem myślę o
          przyszłości mojej i mojego dziecka. W jaką stronę zmierzamy? Czy
          nasz świat ograniczy sie do kupowania, grzebania w internecie i
          wysyłania sms-ów? Do opowiadania dowcipów o blondynkach przy
          piwku w jednym z modnych pubów?
          Dzisiejsza rzeczywistość (i rynek pracy) oczekuje od nas tylko
          takiego myślenia, które ewentualnie służy maksymalizacji
          efektywności (czytaj:produkować więcej, sprzedawać więcej
          i.t.d.). Kto dziś ceni myślenie wykraczające poza "kreatywność"?
          Ponieważ filozof też musi coś jeść, podejmuje pracę jakąkolwiek
          i tłumaczy sobie, że musi to robić i że kiedyś będzie lepiej, ze
          będzie robił coś bartzdiej twórczego, coś co pozwoli mu patrzeć
          na siebie w lustrze bez obrzydzenia. Można...Ale nie na długo.
          Kiedy zajmujemy się sprzedawaniem polis, zachwalaniem proszków,
          czy namawianiem do zakupu miejsca reklamowego w czasopiśmie,
          zazwyczaj nie mamy już czasu na myślenie, na czytanie. To rodzi
          frustację, nawet jeśli ta praca przynosi pieniądze czy tzw.
          sukcesy.
          A najgorsze jest to, że nie widzę drogi wyjścia z tej sytuacji.
          jeśli próbuję się przystosować, po pewnym czasie "rzygać" mi się
          chce, bo jak długo można oszukiwac siebie. A co innego moge
          zrobić? Powiesić się z rozpaczy? Napisać łzawą powieść i szukać
          wydawcy moich żali?
          Jesteśmy dziwnym pokoleniem. Ci przed nami, dzisiejsi
          tzrydziestoparolatkowie, to dzieci sukcesu. Im się udało,
          trafili na świetny moment i wyznaczyli pewien trend: sukces jak
          najszybciej i za każdą cenę. Dla nas niewiele już miejsca na
          rynku po pierwsze (bo oni go jeszcze nie zamierzają opuszczać),
          a po drugie, czujemy ogromną presję (on w moim wieku miał dom,
          samochód i zasiadał w radzie nadzorczej). Ci po nas, są już
          dziećmi naszych czasów. Kończyli szkoły w rzeczywistości
          kapitalistycznej. naturalne było dla nich kierowanie się w
          życiu "przydatnością" na rynku pracy. Mamy więc młodzież dobrze
          wykształconą, znającą języki i wiedzącą czego chce. I może tak
          naprawdę to jest to najbardziej przerażające pokolenie?
          Wierzę jednak w "rozsądek" i w to, że pokolenie sukcesu (ci po
          30-ce) swoje dzieci (jak już zdecyduje się je mieć) będzie
          wychowywać na ludzi wrażliwych i mądrych, niekoniecznie
          przedszkolnych geniuszy. Może to oni "zmienią świat"?
      • Gość: boctok@o2.pl Re: Generacja Nic IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.02, 19:45
        Gość portalu: Wiesia napisał(a):

        > Naleze do pokolenia trzydziestolatkow. Wprawdzie nie mieszkam
        w
        > Polsce od kilkunastu lat, ale z zainteresowaniem obserwuje to,
        > co sie dzieje w kraju. Nie napelnia mnie to entuzjazmem.
        > Zamieszczone tutaj wypowiedzi dotyczace powyzszego artykulu
        > swiadcza o poziomie, jaki reprezentuje znaczna czesc polskiego
        > spoleczenstwa. Przykre, ale prawdziwe. Czasami zagladam na
        forum
        > gazety. Tematy, jakie poruszane sa na nim, przyprawiaja mnie o
        > bol glowy. Zyczylabym sobie wiecej takich artykulow.
        Zazdroszcze
        > wrecz autorowi jego elokwencji. Pozdrawiam. Wiesia
        pozdrawiam i coz nie ma co ubolewac nad poziomem
        debat "intelektualnych" naszych rodakow bo wiekszosc myslacych
        ludzi z tego kraju wyjezdza:) i tak jest od 300 lat:) he he
    • Gość: antifa panujący ustrój dostaje zadyszki... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.02, 14:37
      jest nadzieja, że w przeciwieństwie do apologetów neoliberalnego
      kapitalizmu z pokolenia trzydziestolatków tym, którzy dziś
      kończą studia, rzeczywistość otworzy oczy. całe to bagno,
      którego dziś doświadczają absolwenci uniwersytetów - bezrobotni,
      pracyjący jako magazynierzy czy sprzedawcy w hipermarketach -
      jest wpisane w logikę tego systemu. świat może wyglądać inaczej,
      świat może nie być na sprzedaż, ludzie mogą żyć ludzkim życiem,
      a nie być towarami na rynku. tyle, że do tego potrzeba, żeby ci
      wszyscy, dla których polska 2002 = brak perspektyw, umieli się
      zorganizować i razem walczyć o zmiany. inaczej wszyscy zmienimy
      się w permanentnie zagrożonych bezrobociem, bezmyślnych
      pożeraczy przeterminowanego żarcia z supermarketów i tępych
      handlowców, których treścią życia jest wielkość sprzedaży
      produktów ich korporacji w powiecie kiszka dolna.

      ale patrząc optymistycznie: w 1989 na własne oczy widzieliśmy,
      jak jeden, pozornie potężny system, padł obalony przez
      społeczeństwo. pomimo świetnego samopoczucia zwolenników
      panującego nam ustroju, ten system też - prędzej czy później -
      da się obalić i zbudować w końcu naprawdę demokratyczne,
      sprawiedliwe i ludzkie społeczeństwo.
      • Gość: mars Re: panujący ustrój dostaje zadyszki... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.02, 18:07
        trzeba naprawde nie miec pojecia o historii i ekonomii, zeby takie cos napisac
        • Gość: boctok@o2pl Re: panujący ustrój dostaje zadyszki... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.02, 20:24
          Gość portalu: mars napisał(a):

          > trzeba naprawde nie miec pojecia o historii i ekonomii, zeby
          takie cos napisac
          eee nie jest tak zle, trzeba nie miec pojecia o historii i
          ekonomii zeby TAKIE cos napisac. historie mozna zmieniac a
          ekonomsci z tego co czytalem nie zajmuja sie niczym ponad
          tworzenie kolejnych "modeli" i tlumaczeniem dlaczego poprzednie
          sie nie sprawdzily w dzialaniu...coz czlowiek taka niewdzieczna
          materia, ze nie chce zamienic sie w cyferke:)
      • Gość: boctok@o2.pl miedzynarodowka ludzi myslacych:) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.02, 20:19
        slonko jak to przeczytasz to wyslij mi maila(tez mi sie wydaje
        ze ludzie ktorzy uwazaja , ze swiat nie jest na sprzedaz powinni
        sie organizowac, ale poza waskim gronem przyjaciol jakos malo
        ich spotykam) wiec jakby co- bedzie nas wiecej!!!:) akzdy
        skonczyl przeciez albo skonczy jakies studia cos wie umie chce
        a "pod prad" w grupie razniej...nasze(?) pokolenie moim zdaniem
        wcale nie jest leniwe czy zle przygotowane, mam wrazenie, ze to
        jest raczej cos w stylu milczacego protestu...a moze czas
        przestac milczec- mloda inteligencja ktora nie zamierza
        handlowac proszkami chipsami itp to juz przeciez jakis zaczyn
        opiniotworczego srodowiska...nie ma powielaczy ale przeciez
        dzieki wspanialym inzynierom mamy xero, komputery i krytyczny
        poglad na rzeczywistosc...nonkonformistow pojedynczych uznaje
        sie za wariatow albo w najlepszym razie idealistow, ale
        nonkonformisci zorganizowani? moze ktos by posluchalal? czekam
        na maile i jeszcze raz pozdrawiam nieelastycznych:)
        • bntmcp Re: miedzynarodowka ludzi myslacych:) 23.09.02, 16:11
          Gość portalu: boctok@o2.pl napisał(a):

          > slonko jak to przeczytasz to wyslij mi maila(tez mi sie wydaje
          > ze ludzie ktorzy uwazaja , ze swiat nie jest na sprzedaz
          powinni
          > sie organizowac, ale poza waskim gronem przyjaciol jakos malo
          > ich spotykam) wiec jakby co- bedzie nas wiecej!!!:) akzdy
          > skonczyl przeciez albo skonczy jakies studia cos wie umie chce
          > a "pod prad" w grupie razniej...nasze(?) pokolenie moim
          zdaniem
          > wcale nie jest leniwe czy zle przygotowane, mam wrazenie, ze
          to
          > jest raczej cos w stylu milczacego protestu...a moze czas
          > przestac milczec- mloda inteligencja ktora nie zamierza
          > handlowac proszkami chipsami itp to juz przeciez jakis zaczyn
          > opiniotworczego srodowiska...nie ma powielaczy ale przeciez
          > dzieki wspanialym inzynierom mamy xero, komputery i krytyczny
          > poglad na rzeczywistosc...nonkonformistow pojedynczych uznaje
          > sie za wariatow albo w najlepszym razie idealistow, ale
          > nonkonformisci zorganizowani? moze ktos by posluchalal? czekam
          > na maile i jeszcze raz pozdrawiam nieelastycznych:)

          O! Mamy osobę określająca się jako mysląca. Świetnie! Może w
          końcu tu otrzymam odpowiedź...

          O.K. Czego w takim razie chcecie? Tak konkretnie.
          Bo samo kontestowanie bez zadnego konstruktywnego programu nie
          pasuje chyba do międzynarodówki myslących.
    • Gość: Wiesia Re: Generacja Nic IP: ATCSCS* / 213.33.61.* 05.09.02, 14:47
      Osobiscie nie odebralam artykulu jako typowego polskiego
      ubolewania nad rzeczywistoscia, nad niespelnionymi marzeniami.
      Nie sadze tez, aby autor nie rozumial "tego co sie dzieje za
      oknem". Wrecz przeciwnie. W zyciu zawsze trzeba dostosowywac sie
      do sytuacji i kazdy robi to na swoj sposob. W dzisiejszej Polsce
      liczy sie przede wszystkim przebojowosc ... rozumiana w
      negatywnym tego slowa znaczeniu. Sam fakt jak ten artykul zostal
      odebrany przez niektorych czytelnikow swiadczy o
      pewnej "powierzchownosci". Nie ma tutaj miejsca na odrobine
      zadumy nad istota zycia, nie ma zrozumienia dla filozoficznego
      spojrzenia na swiat. Liczy sie tylko spryt, chamstwo itp.
      • Gość: luk Re: Generacja Nic IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.02, 15:48
        No future, taka jest prawda. Za oknem syf, w telewizji syf. Ale trza z tym żyć.
        Życie za krótkie jest by narzekać. Zresztą zawsze jest tych parę pięknych
        rzeczy, dla których warto żyć bez względu na okoliczności. Oto dlaczego nigdy
        nie narzekam.
      • Gość: patrycja NIE MAM 27/30 LAT IP: 62.233.189.* 05.09.02, 15:58
        dopiero zaczelam studia, na dwoch kierunkach jednoczesnie, ucze
        sie jezykow i wiem, ze w czasie trwania studiow bede musiala
        walczyc o zdobycie doswiadczenia, nie buntuje sie przeciwko
        temu. Juz w tej chwili mam plan a,b i c dotyczacy mojej pracy
        zawodowej. Prawda, ze ladnie brzmi?
        Wiem, co dzieje sie na rynku, obserwuje zmiany, czytam
        wypowiedzi ludzi starszych, zeby nie popelnic ich bledow. Wiem,
        ze po studiach bede miala prace (jak smialam!).
        Z taka sama skrupulatnoscia z jaka planuje, jak najpelniej
        wykorzystac czas na studiach (kreslac rozne scenariusze dzialan,
        w koncu wszystko sie moze zdarzyc, a elastycznym byc trzeba:),
        planuje wyjazd z Polski.
        Robi tak wiekszosc moich znajomych, ludzi znajacych jezyki, na
        studiach, ludzi, ktorzy powinii wplywac w przysz na rozwoj tego
        kraju.
        Dlaczego? Bo widzimy, co stalo sie z ludzmi w wieku lat 26-30,
        ktorzy slepo wierzyli w to, ze rok 89 cos zmieni.
        • Gość: niekarierowicz Re: NIE MAM 27/30 LAT IP: *.acn.pl / 10.133.131.* 06.09.02, 10:29
          Gość portalu: patrycja napisał(a):

          > dopiero zaczelam studia, na dwoch kierunkach jednoczesnie,
          ucze
          > sie jezykow i wiem, ze w czasie trwania studiow bede musiala
          > walczyc o zdobycie doswiadczenia, nie buntuje sie przeciwko
          > temu. Juz w tej chwili mam plan a,b i c dotyczacy mojej pracy
          > zawodowej. Prawda, ze ladnie brzmi?
          > Wiem, co dzieje sie na rynku, obserwuje zmiany, czytam
          > wypowiedzi ludzi starszych, zeby nie popelnic ich bledow.
          Wiem,
          > ze po studiach bede miala prace (jak smialam!).
          > Z taka sama skrupulatnoscia z jaka planuje, jak najpelniej
          > wykorzystac czas na studiach (kreslac rozne scenariusze
          dzialan,
          > w koncu wszystko sie moze zdarzyc, a elastycznym byc trzeba:),
          > planuje wyjazd z Polski.
          > Robi tak wiekszosc moich znajomych, ludzi znajacych jezyki, na
          > studiach, ludzi, ktorzy powinii wplywac w przysz na rozwoj
          tego
          > kraju.
          > Dlaczego? Bo widzimy, co stalo sie z ludzmi w wieku lat 26-30,
          > ktorzy slepo wierzyli w to, ze rok 89 cos zmieni.

          To brzmi okropnie !!!!!!!!!!!!
          Nie wiem jakie studia zaczęłaś (pewnie jest w tym coś z
          zarządzaniem i marketingiem). Plany na życie opierające się na
          robieniu kariery zawodowej to porażka. Przemyśl to jeszcze :)
          • Gość: mars Re: NIE MAM 27/30 LAT IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.02, 18:21
            a ty, jeśli można spytać, na czym swoje opierasz? i czy w ogóle masz jakieś?
            • Gość: niekarierowicz Re: NIE MAM 27/30 LAT IP: *.acn.pl / 10.133.131.* 06.09.02, 19:45
              Gość portalu: mars napisał(a):

              > a ty, jeśli można spytać, na czym swoje opierasz? i czy w
              ogóle masz jakieś?

              Na pracy naukowej oraz na działaniu które będzie służyć INNYM
              LUDZIOM, nie tylko mi. A nie na robieniu kariery i pieniędzy.
              Oczywiście to jest idealistyczne i życie na pewno w sporym
              stopniu to zweryfikuje. Ale zakładać, że moim głównym zajęciem w
              życiu będzie robienie kariery i pieniędzy byłoby okropne.
              • Gość: mars re IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.02, 12:38
                praca naukowa to chyba tez jakas kariera, nieprawdaż? a z tego co napisałeś
                wynika, że jakakolwiek praca zarobkowa jest wyrazem ludzkiego egoizmu, jest
                aspołeczna. Nie przesadzaj, robiąc karierę też można być pożytecznym dla
                innych. Zarabianie pieniędzy to nie świństwo.
                • Gość: niekarierowicz Re: re IP: *.acn.pl / 10.133.131.* 09.09.02, 12:11
                  > Nie przesadzaj, robiąc karierę też można być pożytecznym dla
                  > innych. Zarabianie pieniędzy to nie świństwo.

                  Oczywiście że to nie świństwo, nawet mi to przez myśl nie
                  przeszło. I można być pożytecznym robiąc karierę, pewnie nawet
                  bardzo często się jest. Tylko przykre jest ,że dla wielu ludzi z
                  wyższym wykształceniem robienie kariery to główny albo jedyny
                  cel w życiu. A planowanie swojego życia pod kątem tego jak
                  najszybciej zrobić jak największą karierę jest przejawem takiej
                  właśnie hierarchii celów w życiu. Nie mam nic do ludzi którzy
                  chcą zostać kimś w tym co ich interesuje, być jak najlepszym w
                  osiąganiu swoich celów. Natomiast brzydzą mnie ludzie dla
                  których robienie kariery jest celem samym w sobie i tylko
                  wybierają drogę która daje im najlepsze szanse.
          • Gość: PiotreX Re: NIE MAM 27/30 LAT IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.02, 19:11
            No widzisz, sa tacy ludzie, ktorzy juz od kolyski maja
            zaplanowana droge kariery, a do kina chodza na takie filmy,
            ktore dobrze by wygladaly w CV. Ci najprawdopodobniej uwazaja,
            ze wszystko jest ok...
            • Gość: mars Re: NIE MAM 27/30 LAT IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.02, 12:53
              Gość portalu: PiotreX napisał(a):

              > No widzisz, sa tacy ludzie, ktorzy juz od kolyski maja
              > zaplanowana droge kariery, a do kina chodza na takie filmy,
              > ktore dobrze by wygladaly w CV. Ci najprawdopodobniej uwazaja,
              > ze wszystko jest ok...

              A ty uważasz, że planowanie własnej kareiery zawodowej to coś złego? Takie są,
              (na szczęście!!!)czasy, że trzeba trochę wysilić szare komórki, żeby, w życiu
              zawodowym, coś osiągnąć. Wiesz, wydaje mi się, że jak ktoś realizuje się w
              pracy, nawet w agencji reklamowej, to chyba dobrze i nie ma w tym nic
              zdrożnego. A jeżeli ktoś ma wiedzie życie mniej usystematyzowane, mniej
              schematyczne od karierowicza i jest zadowolony to też spoko.

              Ludzie!! Praca, kariera i kasa same w sobie to naprawdę nic złego i dobrze
              byłoby gdybyśmy przestali gardzić tymi, którzy odnoszą sukces zawodowy. W
              Polsce od zawsze najlepszych (w różnych dziedzinach) się dokopuje, zamiast ich
              podziwiać. Każdy ma prawo do własnego życia - w agencji reklamowej albo w
              teatrze.

              carpe diem po prostu
        • Gość: Robert Święcki Re: NIE MAM 27/30 LAT IP: *.ustronie.pw.edu.pl 22.09.02, 01:59
          Jako starszy o 2 lata (zapewne) student, studiujący to co lubi,
          powiem Ci coś. ;) (ha, ladnie sie zaczyna).. jezeli jestes
          naprawdę taka jak opisujesz, to Boże chroń Polskę.... świat
          stanie się siedliskiem robocików po 4 fakultetach,
          doświadczeniu zawodowym w wieku 16lat. NAjgorszy jest Twój styl
          myslenia. Wiem, co będę robić za 2,3,10 lat. Br.. mierzi mnie
          to, mierzi niezmiernie.
          • bntmcp Re: NIE MAM 27/30 LAT 23.09.02, 16:06
            Gość portalu: Robert Święcki napisał(a):

            > Jako starszy o 2 lata (zapewne) student, studiujący to co
            lubi,
            > powiem Ci coś. ;) (ha, ladnie sie zaczyna).. jezeli jestes
            > naprawdę taka jak opisujesz, to Boże chroń Polskę.... świat
            > stanie się siedliskiem robocików po 4 fakultetach,
            > doświadczeniu zawodowym w wieku 16lat. NAjgorszy jest Twój
            styl
            > myslenia. Wiem, co będę robić za 2,3,10 lat. Br.. mierzi mnie
            > to, mierzi niezmiernie.

            Dobry Boże! Te czasy mają to do siebie, że naprawdę nikt Cię do
            niczego nie zmusza. Jeśli chcesz studiowac dla przyjemniosci i
            nie robić żadnych planów na przyszłość, to proszę bardzo. Jeśli
            nie chcesz studiować w ogóle - wolna droga. Rozumiem, że jeśli
            kiedyś zaowocuje to brakiem pracy, to nie wyciagniesz ręki po
            zasiłek. Bo to będzie kradzież pieniedzy tej dziewczyny, która
            tak wszysko skrzętnie zaplanowała. I która tak Cię mierzi.

            Poza tym czy nie dopuszczasz myśli, że ona oprócz planowania
            kariery, może też posiadac życie wewnętrzne. Uczucia. Może nawet
            ideały... A z kolei koleś studiujący dla przyjemności fizofię i
            chlający po akademikach - niekoniecznie.
        • Gość: Maciek / 30 Re: NIE MAM 27/30 LAT IP: *.hygea.pl 25.09.02, 13:55
          A ja mam i nie dziwię Ci się, że napisałaś to co napisałaś pnieważnie znasz
          całej istoty rzeczy. Żyj sobie dalej ze swoimi planami na przyszłość i wyjedźz
          POlski jak większość. Ogólnie rób to co średnia krajowa. Może nawet
          słuchasz "Ich Troje". Jeszcze jedno, chyba nie słuchasz starszych wystarczająco
          dobrze. Powodzenia
    • Gość: Anna Re: Generacja Nic IP: *.ukbf.fu-berlin.de 05.09.02, 15:37
      Dlaczego ja mam sie przystosowywac do zastanej sytuacji? Wole z
      pobudek egoistycznych znalezc sobie miejsce w zyciu ktore pasuje
      do mnie, a nie ja do niego.
      Na poczatek mala informacja: mam 28 lat,wyjechalam z kraju przed
      4 laty gdy rynek pracy wygladal bardzo dobrze (wiem bo
      ubiegalam sie wtedy o prace w duzych koncernach i w wielu
      miejscach przeszlam przez sito kwalifikacyjne)
      Odslona pierwsza: po maturze zdaje na Miedzywydzialowe Studia
      Matematyczno-Przyrodnicze na UW a nie na medycyne. Nauczycielka
      z malego miasta z ktorego pochodze spotyka moja mame na ulicy i
      z pogardliwym usmiechem pyta sie co ja bede po tym robic (tzn.
      jaki laskawy pracodawca zechce mnie przyjac)
      Odslona druga: studia skonczone, zastanawiam sie co zrobic z
      moim zyciem. Rynek pracy kusi obietnicami duzych pieniedzy i
      udzialu w budowie polskiego kapitalizmu. Chodze wiec na rozmowy
      kwalifikacyjne i stwierdzam ze ludzie ktorych tam spotykam ze
      smiertelna powaga traktuja fakt sprzedazy batonow itp. Sam w
      sobie fakt ten nie jest niczym zdroznym tylko ze ja nie potrafie
      nie chce naginac sie do tej rzeczywistosci.
      Odslona trzecia: stwierdzam ze najwazniejsze dla mnie jest by
      praca gwarantowala mi a)wysilanie intelektualne mojego mozgu
      oraz b)taka ilosc pieniedzy by nie myslec o ich braku.
      Odslona czwarta: przenosze sie do Berlina by pracowac naukowo.
      Czasem jest ciezko ale nigdy nudno. Miasto bardzo tolerancyjne,
      robie to co sprawia mi satysfakcje i to co lubie, pieniedzy mi
      nie brakuje nie wspominajac o tutejszej ofercie kulturalnej.

      Moze kiedys bede robic cos innego, ale wtedy wyznacznikiem
      zmiany kierunku w moim zyciu na pewno nie to czego wymaga ode
      mnie tzw. rynek pracy. Bo to jest banal ale dla mnie bardzo
      wazny fakt/pytanie: co mi z tego skoro moj wybor cenia inni
      jesli ja go sama nie cenie? A ze nie moglam obu moich zyczen
      odnosnie pracy zrealizowac w Polsce? Pozostanie w miejscu w
      ktorym sie urodzilam po prostu nie bylo moim priorytetem.
      Bardzo bym chciala tylko zeby Polska kiedys stala sie na tyle
      bogatym krajem by moc wspomagac finansowo mlodych ludzi ktorzy
      zajmuja sie swoim rozwojem intelektualnym lub artystycznym. Bo
      inaczej skonczymy jako jeden z podrzednych narodow w Europie.
      • Gość: kamil Re: Generacja Nic - i o to chodzi Anno IP: *.waw-smy.leased.ids.pl 05.09.02, 15:57
        I to jest wlasnie to. W jakis sposob przystosowalas sie, a
        przynajmnij nie siedzialas biernie. Nie chcialas sprzedawac
        batonikow wiec nie siedzialas i nie marudzilas i bolałas za
        miliony nad upadającym swiatem, kulturą, mizernymi gustami itp
        itd. Wyjechalas, pokierowalas swoim zyciem, tak ze robisz to
        lubisz. A tego wiekszosci brakuje
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka