Dodaj do ulubionych

Klnie jak Polak

IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 04.09.02, 19:09
Edyta Gietka

Klnie jak Polak

1/3 kobiet i niemal wszyscy mężczyźni przyznają się
do używania wulgaryzmów



Gdy pewien palacz opisywał wybuch kotła, nie umiał wyrazić mocniej powagi
sytuacji niż zdaniem "Ale, k..., pierd...ło". Mechanicy najczęściej mówią do
siebie "Podaj, k..., dziesiątkę". - A jak ma powiedzieć facet do faceta? Czy
mam prosić, "Podaj zaprawę, złotko"? - pyta pan Józek z ekipy budowlanej na
Ursynowie.
Czy dziś słowo k... jeszcze bulwersuje? Neutralne, jak przecinek, nie ma w
sobie ani ekspresji, ani obrazy, ale żadnym innym słowem nie można tyle
wyrazić w kraju nad Wisłą. Dlaczego tak przypadło nam do gustu?
- Słowa dosadne zwykle są szczególnie wyraziste brzmieniowo - tłumaczy prof.
Walery Pisarek z Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Nie przypadkiem karierę
robią te z dźwięcznym "r" w środku. W językach obcych również, np. włoskie
porto, hiszpańskie caramba.
- Jeszcze niedawno posługiwali się nim ludzie mało wyrobieni językowo, po to,
by nie robić angielskiego "yyy" między słowami, by one jakoś się wiązały -
dodaje prof. Edward Balcerzan z Wydziału Filologii Polskiej UAM. -
Pojawiające się luki wypełniali wyrazem im najbliższym. Kiedyś był to
lumpenproletariat.
A dziś? Intelektualiści, artyści, urzędnicy i biznesmeni bluzgają leksyką
rodem z rynsztoka prawie bez umiaru. Czy siarczyste słowo na "k" daje upust
emocjom? W coraz trudniejszych warunkach życia codziennego zapewnia higienę
psychiczną, obniża ciśnienie, interpretują psychologowie. Ponoć rozładowuje
agresję. Jedno jest pewne: powiedzenie "Klnie jak szewc" można między bajki
włożyć. Badania CBOS z sierpnia 2001 r. potwierdziły, że klnie się wszędzie:
na ulicy (88% badanych), w środkach komunikacji (61%), w miejscach rozrywki
(49%), w pracy (55%). Jedna trzecia kobiet i niemal wszyscy mężczyźni
przyznają się do używania "zamienników".
- Dziś dziewczątka z renomowanych ogólniaków o twarzyczkach królewny Śnieżki
bluzgają jak lump, a nie my, starzy rzemieślnicy - irytuje się stołeczny
szewc.
- Niech pani posłucha górników. Ci biją rekordy.
Sztygar proszący o anonimowość przyznaje, że "to" samo człowiekowi ciśnie się
na usta. W pracy na dole najbardziej pomagają polskie "k...", śląskie
przerywniki w rodzaju "chachary" i "pierońskie gizdy" są przy nich "ino
muzyko": - Jak chca przekląć, to mówia szpetni, czyli po polskiemu -
wyjaśnia. Film "Kawaleria powietrzna" pokazał jeszcze mocniej "zaprawiony"
slang żołnierski. Ale tu brutalność jest próbą dla cieniasów.
Wszyscy logicznie tłumaczą się z dosadnej stylistyki. "K..." po prostu
pomaga. Chyba najbardziej tym, którzy klepią biedę w nowych czasach. W
osiedlach popegeerowskich na rząd leci tego najwięcej.
- Sfrustrowane społeczeństwo daje w ten sposób upust bezradności - tłumaczy
prof. Balcerzan.
- Klną ci, którzy mają pretensje do świata. Czasem ekspresja wściekłości jest
jedynym sposobem na ukaranie rzeczywistości, protestem. Dziś bezrobocie
rozszerza zjawisko bluzgu. - Gdyby "k..." nie pełniło swojej funkcji, ludzie
by tego nie robili - dodaje prof. Pisarek. - Chłopcy nie lubią uchodzić
za "ciuli", dziewczęta chcą być dobrymi "kumpelami", a innych chłosta się,
gdy wchodzą w drogę.
Prof. Jan Miodek przytacza anegdotkę ze swojej wycieczki do Paryża. Grupkę
turystów usłyszał Murzynek i zawołał ze spontaniczną radością: "Pologne,
k...!". Ten wyraz awansował do rangi naszej wizytówki w Europie.

Liryka w wersji hard

- Opozycja między wyrazem ładnym a tym z nizin jest naturalną potrzebą
kultury - wyjaśnia
prof. Balcerzan. - Zawsze istniał dualizm: góra-dół, anioł-diabeł.
Artyści lubią epatować obscenami, bo dosłowność mówi więcej niż komentarz do
niej. W kontestującej literaturze politycznych odwilży prowokacja podniecała.
Ale poezja lat 90. pokazała, że styl wulgarny może być świntuszeniem.
Kino też "rzuca mięsem", ile wlezie. W latach 80. jeszcze starannie
zastępowano najbardziej lubiane przez Anglosasów "fuck" sympatycznym "kurczę
blade". Teraz lektorzy nawet się nie zająkną. Ta stylistyka jest już znakiem
firmowym niektórych twórców rodzimych. Mistrzem stał się Władysław
Pasikowski. Wypowiedzi jego twardzieli, wojskowych, ubeków w rodzaju "Co ty,
k..., wiesz o zabijaniu", wprowadziły do swojego słownika jako kultowe
osiedlowe podwórka. Prawdziwe, pociągające zwroty Bogusława Lindy stały się
synonimem męskiego spojrzenia na świat. Gdyby dawnym sposobem wykropkowywać
je z filmu, fabuła skróciłaby się o co najmniej jedną trzecią. Te najbardziej
pikantne zajawiają filmy, bo to gwarancja, że widz je obejrzy.
Publiczna nobilitacja bluzgów do rangi artystycznej oderwała je od sfery
tabu, usprawiedliwiła i usankcjonowała. Drętwotę języka
najdosadniej "ośmieszyła" Agnieszka Chylińska, gdy odbierając Fryderyka '96,
wykrzyczała "Fuck off, nauczyciele!". Uczniowie aż zacierali ręce, że
wreszcie ze sceny poleciało to, co piszą w szkolnych ubikacjach.
- Bronię słów ordynarnych, jeśli są poskromione w dowcipie, który ciągle
towarzyszy kulturze - tłumaczy prof. Balcerzan. - Ale z dobrodziejstwami
demokracji wynurzyło się trochę brudu, nastąpiła promocja chamstwa. W
systemach represyjnych były gusta lepsze i gorsze, i była hierarchia. Dziś
kultura jest dla wszystkich, więc decyduje odbiorca. Coraz bardziej
krzykliwy. Nie jestem purystą, ale to bolesne, zwłaszcza w liryce.
Teksty młodzieżowych subkultur liryką nie są na pewno. "Rozp... wam domostwa,
rozj..., co się da", rapuje Liroy. Kapela Nagły Atak Spawacza grozi mu: "Za
te profanacje, które odp..., spotka cię solidna, k..., kara". Jakże łagodnie
brzmią przy tym słowotoku nieszkodliwe hipisowanie i polski rock lat 80.
Nawet jeśli po zniesieniu cenzury mocne formy zaczęły mościć się w muzyce, a
Kazikowi czasem się wypsnęło "Coście, skur..., uczynili z tą krainą?", były
bardziej środkiem niż celem.
Wystarczyło parę lat, by antykomunistyczne przesłania lidera grupy Kult stały
się dla nastolatków pojęciem abstrakcyjnym. Koncerny fonograficzne zaczęły
najlepiej zarabiać na podstawówkach, lansując hip-hop i rap przeniesione do
nas prosto z nowojorskiego Bronksu. Z sukcesem. Kreowany na ubogiego
chłopaczynę z kieleckiej ulicy Liroy, jako symbol muzyki pokoleniowej,
sprowokował prawdziwy bum na prymitywizm. - Mój slang jest taki jak
środowiska, z którym się identyfikuję, jestem wolny - tłumaczy mi Wiesiek,
raper. Ale od czego? Nie bardzo wie. - Klną dla efektu, wulgarni i zaczepni
wydali się sobie groźni - mówi prof. Halina Zgółkowa z Uniwersytetu Adama
Mickiewicza. Ale hiphopowcy mają swoje zdanie. - W blokowisku, gdzie
dorastałem, przekleństwa są codziennością - tłumaczy Pihu, autor hiphopowych
tekstów.
- A na podwórku też nie mówię poezją. Piszę wulgarnie, ale to nie jest
fałszywa ordynarność. Mówię o tym, co NAS spotyka w życiu, NASZYM językiem.
Nie ubolewam z tego powodu i nie zamierzam nikogo nawracać.
- Brzydkie słowa są jak brzydkie krajobrazy - mówi starszy o pokolenie od
hiphopowców Krzysztof Skiba, wokalista zespołu Big Cyc.
- Obrażać się na nie nie ma co. Ale kiedyś atakowały, były rodzajem
wykrzyknika. Przeszkadza mi natomiast, że dziś są przecinkiem. Robienie z
nich tematu piosenek nikogo nie podnieci. A młodsi koledzy? Bunt to
nieodłączny element młodości. Przejdzie im z wiekiem. Oczekiwałbym może od
nich więcej poezji i świeżości w bluzgach.

Ekspresja usprawiedliwiona?

Choć bluzgi nie są dziś zjawiskiem marginesu, i tak o poczciwym panu Zdzichu
z budowy powie się, że cham, o artyście, że ma wyobraźnię, o inteligencie, że
nazywa rzeczy po imieniu. O języku Kazimierza Kutza, Tomasza Lisa czy
Kazimierza Dejmka, którzy dosadną stylistyką pomagają sobie i pracownikom na
planie, chodzą legendy. Swego czasu media obiegł monolog Lisa, którym
wytłumaczył realizatorom "Faktów" w TVN, co to jest amerykańska precyzja
CNN: "Gdzie jest, k..., napisane, czy to jest drog
Obserwuj wątek
    • Gość: Siekiera. Re: Klnie jak Polak IP: *.12.14.vie.surfer.at 06.09.02, 11:53
      To prawda,w tym skundlonym narodzie,pozbawionym autorytetow,ze skorumpowanym
      prawem,niechecia do egzekwowania nawet istniejacych przepisow nie mozna sie
      spodziewac czego innego.Podobno katolicki narod a glupi, zchamialy i bezmyslny.
      Bezkarna dzicz,niczym nie zagrozona wyplynela na wierzch i zaczela dyktowac
      warunki nielicznej reszcie spoleczenstwa,ktora zaczyna sie wstydzic swojej
      narodowosci.Gdzie jet kosciol i jego wplywy na swoich wiernych,czyzby tylko
      zadowalal sie wydzieraniem pieniedzy?.Gdzie jest aparat panstwowy i nadzor nad
      jego dzialaniem?.Polska,piekny kraj staje sie szambem europy,a jej obywateli
      wszedzie,z daleka uslyszec mozna po chamskim dzikim i bezmyslnym belkocie
      niczym nie przypominajacym ludzkiej mowy.
      • Gość: brzytwa Re: Klnie jak Polak IP: *.pcz.czest.pl 06.09.02, 12:12
        Gość portalu: Siekiera. napisał(a):

        > Gdzie jet kosciol i jego wplywy na swoich wiernych,czyzby tylko
        > zadowalal sie wydzieraniem pieniedzy?.
        > jego dzialaniem?.Polska,piekny kraj staje sie szambem europy,a jej obywateli
        > wszedzie,z daleka uslyszec mozna po chamskim dzikim i bezmyslnym belkocie
        > niczym nie przypominajacym ludzkiej mowy.

        Bez przesady. Caly swiat chamieje. Prosze posluchac sciezek dzwiekowych
        amerykanskich filmow. To tez ma wplyw, rowniez na Polakow.
        • Gość: Siekiera. Re: Klnie jak Polak IP: *.12.14.vie.surfer.at 08.09.02, 13:00
          Gość portalu: brzytwa napisał(a):

          > Gość portalu: Siekiera. napisał(a):
          >
          > > Gdzie jet kosciol i jego wplywy na swoich wiernych,czyzby tylko
          > > zadowalal sie wydzieraniem pieniedzy?.
          > > jego dzialaniem?.Polska,piekny kraj staje sie szambem europy,a jej obywate
          > li
          > > wszedzie,z daleka uslyszec mozna po chamskim dzikim i bezmyslnym belkocie
          > > niczym nie przypominajacym ludzkiej mowy.
          >
          > Bez przesady. Caly swiat chamieje. Prosze posluchac sciezek dzwiekowych
          > amerykanskich filmow. To tez ma wplyw, rowniez na Polakow.
          Na Polakow ma to wszystko wplyw co jest negatywne,to jest najchetniej i
          najpredzej przyjmowane.Dlaczego nie przyjmuja Polacy, z calego swiata i filmow
          wzorcow pozytywnych, takich jak uczciwosc,czystosc,pracowitosc,uprzejmosc ?.Nie
          dales odpowiedzi na role K.Katolickiego,ktorego efekty poza wyciaganiem
          pieniedzy jakos nie sa widoczne w tej dziedzinie.
      • Gość: pankratz niby siekiera IP: *.ostroleka.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.02, 12:28
        a tepy jak mlotek.
      • Gość: f Re: Klnie jak Polak IP: *.tarnobrzeg.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.02, 12:42
        Gość portalu: Siekiera. napisał(a):

        > To prawda,w tym skundlonym narodzie,pozbawionym autorytetow,ze skorumpowanym
        > prawem,niechecia do egzekwowania nawet istniejacych przepisow nie mozna sie
        > spodziewac czego innego.Podobno katolicki narod a glupi, zchamialy i
        bezmyslny.
        >
        > Bezkarna dzicz,niczym nie zagrozona wyplynela na wierzch i zaczela dyktowac
        > warunki nielicznej reszcie spoleczenstwa,ktora zaczyna sie wstydzic swojej
        > narodowosci.Gdzie jet kosciol i jego wplywy na swoich wiernych,czyzby tylko
        > zadowalal sie wydzieraniem pieniedzy?.Gdzie jest aparat panstwowy i nadzor
        nad

        Siekiera tyś chyba zwariował-taki tekst Jestem z TOBA-całuski-Flisak



        > jego dzialaniem?.Polska,piekny kraj staje sie szambem europy,a jej obywateli
        > wszedzie,z daleka uslyszec mozna po chamskim dzikim i bezmyslnym belkocie
        > niczym nie przypominajacym ludzkiej mowy.
      • Gość: kiks Re: Nie klnie, a jednak cham IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.02, 13:30
        Od takiej treści, takiej agresji słownej, nienawiści i zacitrzewienia już tylko
        krok do bluźnięęcia. Zastanawiam się, czy nie brzmi w uszach lepiej wdzięczne
        rrr niż taki niby literacki stek wyzwisk. Panowanie nad językiem to również
        hamowanie frustracji i niezadowolenia na poziomie pozwalającym drugiej stronie
        podjąć merytoryczną dyskusję.
        • Gość: Allexandra. Re: Nie klnie, a jednak cham IP: *.12.14.vie.surfer.at 08.09.02, 13:21
          Gość portalu: kiks napisał(a):

          > Od takiej treści, takiej agresji słownej, nienawiści i zacitrzewienia już
          tylko
          >
          > krok do bluźnięęcia. Zastanawiam się, czy nie brzmi w uszach lepiej wdzięczne
          > rrr niż taki niby literacki stek wyzwisk. Panowanie nad językiem to również
          > hamowanie frustracji i niezadowolenia na poziomie pozwalającym drugiej
          stronie
          > podjąć merytoryczną dyskusję.
          Sadze,e ten temat nie podlega zadnej dyskusji a akceptacja dziczy,jej jej
          obrona,brak odwagi na jej przeciwstawienie sie poza slownymi przepychankami z
          opisujacymi ten problem stanowia podatny grunt na dalszy rozwoj chamstwa.Dla
          majacego trudnosci ze zrozunmieniem poprzednie tresci wyjasniam,ze nie bylo w
          nim wyzwisk,tylko uzywanie prawidlowych polskich okreslen na przedstawienie
          poszczegolnych zachowan.Frustracja z powodu kulturowego stanu panstwa jest
          zrozumiala dla kazdego,ktoremu ten problem nie jest obojetny.
          • Gość: kiks Re: Nie klnie, a jednak cham IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.02, 21:14
            A jednak Siekiero, Allexandro, czy jak Ci tam napisałem świadomie, to co
            napisałem. Nie życzę sobie, żeby ktoś nazywał mnie skundlonym i zchamiałym
            pseudokatolikiem. To zawykłe nieuprawnione nadużycie, czytaj chamstwo.
            • Gość: Alexandra Jak Woli Re: Nie klnie, a jednak cham IP: *.12.14.vie.surfer.at 10.09.02, 17:20
              Gość portalu: kiks napisał(a):

              > A jednak Siekiero, Allexandro, czy jak Ci tam napisałem świadomie, to co
              > napisałem. Nie życzę sobie, żeby ktoś nazywał mnie skundlonym i zchamiałym
              > pseudokatolikiem. To zawykłe nieuprawnione nadużycie, czytaj chamstwo.
              Jezeli nalezysz do opisanej grupy spolecznej,ktora stanowi w tym kraju problem
              narodowy,a jestes katolikiem,to wszystkie te okreslenia nie sa nieuprawnionym
              naduzyciem,sa delikatnym okresleniem szczurzego charakteru i chipokryzji
              wpojonej swiadomie w slabe jednostki, przez dywersantow watykanskich.Twoje
              zdanie, zyczenia i opinie na ten temat, w tej sytuacji nie maja zadnego
              znaczenia.Jestes rowniez jednostka szkodliwa,ktora swoja akceptacja opisanego
              problemu,swoja biernoscia w tym kierunku i atakiem na przeciwnikow zdziczalego
              i chamskiego spoleczenstwa,daja akceptacje dla jego dalszego rozwoju.
              • Gość: kiks Re: Nie klnie, a jednak cham IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 10.09.02, 18:27
                Gość portalu: Alexandra Jak Woli napisał(a):

                > Gość portalu: kiks napisał(a):
                >
                > > A jednak Siekiero, Allexandro, czy jak Ci tam napisałem świadomie, to co
                > > napisałem. Nie życzę sobie, żeby ktoś nazywał mnie skundlonym i zchamiałym
                >
                > > pseudokatolikiem. To zawykłe nieuprawnione nadużycie, czytaj chamstwo.
                > Jezeli nalezysz do opisanej grupy spolecznej,ktora stanowi w tym kraju
                problem
                > narodowy,a jestes katolikiem,to wszystkie te okreslenia nie sa nieuprawnionym
                > naduzyciem,sa delikatnym okresleniem szczurzego charakteru i chipokryzji
                > wpojonej swiadomie w slabe jednostki, przez dywersantow watykanskich.Twoje
                > zdanie, zyczenia i opinie na ten temat, w tej sytuacji nie maja zadnego
                > znaczenia.Jestes rowniez jednostka szkodliwa,ktora swoja akceptacja opisanego
                > problemu,swoja biernoscia w tym kierunku i atakiem na przeciwnikow
                zdziczalego
                > i chamskiego spoleczenstwa,daja akceptacje dla jego dalszego rozwoju.

                Nie chciałbym byc odebrany jako brutalny cham, ale proszę bardzo o poprawienie
                ortografii, a potem dopiero proszę wziąć się za poucznie innych o konieczności
                życia z "czystym" jezykiem.
                Z przykrością stwierdzam, że dystans do kraju zaciera zdrowy rozsądek,
                wydawałoby się, że Australia usprawiedliwia Kagana w jego zacietrzewieniu, ale
                Austria? Cóż takiego uczynił Ci ten skundlony naród, że opluwasz wszystkich bez
                wyjątku, kto tak Ci dopiekł, że nienawiść i brak obiektywizmu przesłania Ci
                fakt, że żyją tu ludzie normalni i tacy, którzy nie muszą się wstydzić, ani
                swojego języka, ani wykształcenia, ani manier. My tu potrafimy jeść nożem i
                widelcem, a kieliszek do wina trzymamy zgodnie z jego zawartością. Trochę
                wyczucia, mniej chamstwa, tylko o to proszę.
    • Gość: piessek Re: Klnie jak Polak IP: *.mtnet.com.pl 08.09.02, 21:54
      Dawno nie zagladalem na forum, bo zahaczylem o "tamten" lepszy swiat, jednak
      wrocilem, chociaz aniolowie sa znacznie pwabniejsi niz ludzie. temat "K",
      zaintrygowal mnie tym bardziej, ze niejednokrotnie sam, czy to jako przecinek,
      czy przerywnik (bo nie ma co zrobic z rekami)uzywalem jezyka nienajlepszej
      prowieniencji. Pytanie, czy teraz nie klna bardziej niz kiedys jest odrobine
      ryzykowne, poniewaz jak dobrze pamietam, klelo sie dawniej, 20, 30 lat temu nie
      gorzej niz obecnie. Sam pamietam przypadek przyjaciela z Egiptu, ktory slyszac
      czesto nasz niewyszukany studencki jezyk, sam zaczal go uzywac. Niestety, robil
      to akurat w najmniej odpowiednich sytyacjach, np. w miejscach publicznych,
      wiec wytlumaczylismy mu, ze istnieje szereg slow, ktorych w pewnych miejscach i
      sytuacjach uzywac nie nalezy. On oczywiscie nie mial pojecia o znaczeniu tych
      przeklenstw. Poprosil nas wtedy, abysmy wypisali mu liste slow i sformulowan,
      ktorych uzywac nie powinien. Zasiadlo wiec studenckie konsylium ,ktore
      wyprodukowalo taka liste. wyobrazcie sobie, ze znalazlo sie na nie 96 slow i
      sformulowan, bylo to dwadziescia klka lat temu, wierzcie, ze wcale nie
      popisywalismy sie pseudoelokwencja przy tej "pracy'. Problem, z, z ktrym sie
      zgadzam i podpisuje wszystkimi rekami to ten, ze przeklenstwa rzeczywiscie
      stalu sie przecinkami a nie wykrzyknikami! Taka degradacja , ach, smutno. Malo
      zabawnie tez brzmi przysluchiwanie sie 17, 18 letnim panienkom, ktore swobodnie
      moglyby zagrac matke Boska w czasie poczecia, ale jezyk, ktorego uzywaja moglby
      zaskoczyc niejednego gornika, a co dopiero szewca. To raczej nie jest smieszne.
      A tak na koniec, pani, ktora napisala ten "watek" zrobila to fantastycznie .
      Dziekuje i gratuluje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka