Gość: polek
IP: *.pai.net.pl
12.09.02, 19:10
20 lat temu posadziłem drzewo.By je ściąć muszę dostać pozwolenie. Znajoma
pani prawnik powiedziała mi, że to, iż je posadziłem nie daje mi do niego
praw.Użyła też stwierdzenia: "to tak, jak możesz powiedzieć, spłodziłem
dziecko, to mogę je zabić" To że pani prawnik jest szurnięta, to
rozumiem.Wybrała przykład zbyt odległy. Jednak może ktoś mi powie dlaczego
nie mam prawa do swojego drzewa.Dodaję, że działka na której rośnie jest moja.