Dodaj do ulubionych

Kaczyński robi błąd

28.09.05, 11:07
System polityczny w Polsce jest niestabilny, to wiemy. Nie stabilizuje
systemu m.in. desygnowanie na stanowisko premiera polityka z drugiego rzędu,
albo nawet z pierwszego ale nie szefa zwycięskiej partii. Po raz kolejny
lider nie bierze odpowiedzialności za rząd i pretensje o to są jak
najbardziej uzasadnione. Jasność zasad jest bardzo istotną wartością w
polityce, szczególnie gdy do wyborów idzie tylko 40 % wyborców. Odwaga i
odpowiedzialność to cechy męża stanu. Zdecydowanie łatwiej zostać mężem stanu
zapamiętanym przez historię będąc przywódcą państwa, niż partii choćby
rządzącej. Szkoda, bo Jarosława Kaczyńskiego charakteryzuje polityczna pasja,
której teraz nie widzimy. Wielu wyborców PiSu i nie tylko, jest
rozczarowanych. Rokita przegrał ale stawiał sprawę jasno i uczciwie, grał z
pasją - vide "Premier z Krakowa". Kaczyński przyjmuje rolę kingmekers'a.
Twórcy królów może i przechodzą do historii ale nie do podręczników historii.
Kaczyński pogłębia polityczny chaos w chwili życiowego tryumfu. Nie kończy
złej tradycji prawicy, że premier wyciągany jest z kapelusza (dla opinii
publicznej, bo w kręgu partii może nie).

Teraz dopiero ujmę rzecz w kontekście wyborów prezydenckich. Bo nie powinny
przesądzać o stanowisku premiara, gdyż jeszcze się nie odbyły. Rozumiem, że
bracia mają problem. Sam uważam, że niczym niestosownym, choć bardzo
nietypowym, byłaby sytuacja z dwoma braćmi jako premierem i prezydentem-
jeśli tak wybraliby wyborcy. Ale rzekomo badania wskazują, że Polakom taka
sytuacja nie podobałaby się (dlaczeo nie wiadomo, ale nie bo nie). Jeśli tak
są dwa rozwiązania:

- Jarosław Kaczyński obejmuje fotel premiera z zastrzeżeniem, że jesli brat
zostanie prezydentem on ustąpi w imię czegoś tam co pokazują sondaże. Zostaje
zachowana odpowiednia kolejność a wyborcy otrzymują przykład odwagi i
uczciwości. Jest umowa- będzie dotrzymana, a standard jest zachowany: szef
partii zwycięskiej premierem. Rozumiem, że to i tak mogłoby wpłynąć na
osłabienie szans brata (choć dobrze sprzedane mogłoby spowodować wzrost),
gdyż ludzie nie doczytaliby deklaracji premiera i nie zagłosowaliby na jego
brata. Więc opcja druga:

-Desygnoway na premiera zostaje ktoś "z pełnomocnictwem" Jarosława
Kaczyńskiego do rozmów o składzie rządu. Formuje rząd - czekamy do wyborów
prezydenckich i wówczas rozstrzygamy. To również należałoby zakomunikować i
sprawa byłaby jasna dla wyborców. Jednocześnie dostaliby syganł (jak teraz),
że bracia stawiają na prezydenta (prestiż większy, a pracy mniej).

Obie opcje można zastosować pod warunkiem dobrej komunikacji z wyborcami i
dokładnego, jasnego wytłumaczenia planów, zamierzeń i intencji. I w tym chyba
problem. Politycy nie wierzą, że można wyborcom tłumaczyć jak jest naprawdę.
Politycy są przekonani (takie mają doświadczenie), że wyborcom należy wmawiać
prawdę oficjalną a robić swoje - czyli dla wyborców nie wiadomo co dokładnie.
Szkoda. Dlatego ciężko odpiąć od polityki epitetu "brudna".

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka