IP: *.it.volvo.se / 153.112.43.* 02.10.02, 18:04
Młodzi pewnie nie wiedzą, ale kiedyś była taka świecka tradycja w naszym
szkolnictwie, żeby we wrześniu lub październiku wyjeżdżać na wieś wspomagać
polskie rolnictwo w walce o każdą bulwę ziemniaka. Nawet takie hasło
było "Każda bulwa na wagę złota". Celem dydaktycznym oczywiście było
pokazanie słabo- i chorowitej inteligenckiej dzieciarni, że mądra głowa to
nie wszystko. No i była to także okazja, żeby po raz pierwszy (drugi, trzeci
i czwarty czasami też) zarobić pieniądze za własną wytężoną pracę. Już nie
wspominam o popołudniach wypełnionych życiem towarzyskim.

Zapraszam do wspomnień, żeby płocha dzisiejsza młodzież wiedziała, jak to
drzewiej bywało :)
Obserwuj wątek
    • Gość: JACEK Re: Wykopki IP: 64.9.159.* 02.10.02, 18:44
      Na wykopkach dowiedzialem sie ze polak zostal wybrany na papieza!!
      Na wykopkach pierwszy raz w zyciu sie upilem !!!
      Na wykopkach sie wyspalem ( co prawda na polu ) jak nigdy w zyciu !!!
      Na wykopkach poznalem uroki paru dziewuch ze wsi !!!
      Na wykopkach raz o malo nie zostalem skopany przez miejscowych jak mnie z ich dziewucha w stogu przylapali
      Na wykopkach nawiazalem najlepsze przyjaznie z kumplami z klasy , ktore do dzis trwaja
      Wspaniale czasy !!!!! I ta jazda przez godzine na wozie z ziemniakami czy burakami!!!!
      Och i te wojny na ziemniaki !!!!!!!!!!!
      • Gość: Rysiek Re: Wykopki IP: *.tpnet.pl / *.szczecin.sdi.tpnet.pl 04.10.02, 11:29
        Wykopki to była fajna rzecz, poznałem je w I klasie TME, rok 1991, wrzesień
        albo październik, to były wykopki wyjazdowe, trwały chyba tydzień,
        zakwaterowanie mieliśmy w jakimś wiejskim pałacyku pod Chociwlem (mijscowość
        bodajże Brody ?), najlepsze było to, że my wtedy KOTY mieliśmy jechać na taki
        tygodniowy pobyt z ...... chłopakami z V klasy, trochę nas to przerażało, ale
        generalnie było super, wojny na ziemniaki to tradycja, tanie wino patykiem
        pisane wlewane w siebie wieczorami, papieroski wypalane gdzieś pomiędzy
        kartofelkami jakoś wtedy zajebiście smakowały, telewizor był w w sąsiedniej
        remizie strażackiej, pamiętam Mariana z V klasy jak wpadł do remizy przez okno
        na stojące pod nim krzesła, wyrżnął że śmiechu było na całe wykopki,
        oglądaliśmy wtedy jakiś mecz, dziewczyny miejscowe ze wsi też były, ale na
        szczęście żadnych problemów z tubylcami nie było. To były nasze pierwsze i jak
        się później okazało w ogóle ostatnie wykopki w TME, po tym roku szkoła
        zrezygnowała z takich imprez (a szkoda) ponieważ gdzieś na innym podobnym
        wyjeździe chłopaki zrobili straszną zadymę, upomnienia, nagany itp. się
        posypały i na tym koniec.
        Pozdrawiam,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka