Dodaj do ulubionych

Kasacja w sprawie "źle urodzonej"

13.10.05, 08:08
Pod koniec artykułu wyliczono trzy możliwości postawy SN.
Jedna jest nieprzyzwoita, druga kunktatorska, trzecia - przyzwoita.
Czego się spodziewacie? Ja nie spodziewam się przyzwoitej, bo żyjemy w kraju,
który znajduje się w strefie głębokiego, czarnego cienia.

Obserwuj wątek
    • ws21 stracą ostatnią szansę ? 13.10.05, 08:14
      Ależ przeciwnie. Zyskają szansę na dużo wyższe odszkodowanie. No bo w koncu
      jest jeszcze Trybunał Europejski.
    • malpolid Re: Kasacja w sprawie "źle urodzonej" 13.10.05, 08:17
      A cóż to znaczy "złe urodzenie" ? Jak wiedzieli, że są obciążeni chorobą
      genetyczną to przede wszystkim powinni pomyśleć o tym aby dalej się nie
      rozmnażać.Nie wyobrażam sobie tej biednej dziewczynki , jak ona będzie z taką
      świadomością żyła, że jej życie jest złe i była niepożądanym dzieckiem??? Co to
      za matka?
      • marakuja1 Re: Kasacja w sprawie "źle urodzonej" 13.10.05, 09:16
        malpolid napisała:
        jak ona będzie z taką
        > świadomością żyła, że jej życie jest złe i była niepożądanym dzieckiem??? Co

        nie martw się o to
        z tą chorobą ludzie dożywają 15 lat a potem w męczarniach umierają
        • najnaczelniejszy Re: Kasacja w sprawie "źle urodzonej" 13.10.05, 10:29
          marakuja1 napisała:

          > malpolid napisała:
          > jak ona będzie z taką
          > > świadomością żyła, że jej życie jest złe i była niepożądanym dzieckiem???
          > Co
          >
          > nie martw się o to
          > z tą chorobą ludzie dożywają 15 lat a potem w męczarniach umierają

          Największy żal, że dziecko nie dożyje być może odpowiedniego wieku aby pozwać swoich rodziców za ryzykowne zachowania seksualne, które naraziły ją na ileś lat życia i śmerci w męczarniach, prawda?

          Miejmy nadzieję że ów przypadek konstruktywnie wpłynie na stanowiących prawo. Szczęściem po PO należy się spodziewać zajęcia stanowiska " a co nas to obchodzi" a po PiS "moralnego potępienia" co razem daje zdrową opinię na temat roszczenia tych osobników.


          • mala.ela Re: Kasacja w sprawie "źle urodzonej" 13.10.05, 11:19
            ale dlaczego masz taką opinię?
            > ryzykowne zachowania seksualne, które naraziły ją na ileś lat
            > życia i śmerci w męczarniach
            w Polsce niestety sterylizacja jest prawnie zabroniona, chyba ze ciaża
            zagrażałaby życiu matki. W tym wypadku ciaże nie zgrażają matce tylko dzieciom
            i juz nie można sterylizacji przeprowadzic. Wiec jedynym wyjsciem dla nich
            byłoby życie w celibacie, bo ŻADNA metoda antykoncepcyjna nie daje 100%
            pewnosci. Nie tak wygląda małżeństwo!
            • lichttrager Re: Kasacja w sprawie "źle urodzonej" 13.10.05, 14:23
              Są różne formy i powody małżeństwa i różnie ludzie są doświadczani. Ostatecznie
              to lewica definiowała wolność jako uświadomioną konieczność. A człowiek musi
              ponosić odpowiedzialność za swoje czyny bo zrzucanie ich na innych jest
              zwyczajnie ohydne. Człowiek ma po to umysł i wolę aby się nimi posługiwać oraz,
              w zasadzie, nie powinien być tylko kupą behawioryzmów.
    • asienka32 Czy tej sprawy nie powinien załatwiać uczciwie 13.10.05, 08:17
      wprowadzony system rent???
      Ale renty załatwia sobie każdy cwaniak a dla naprawdę potrzebujących zostają
      marne ochłapy co miesiąc.

      A co odszkodowań, jestem raczej przeciw ze względów opisanych powyżej.
    • marych Faszystowski kraj! 13.10.05, 08:32
      A to wszystko było za rządów tzw. lewicy, dbajacej (przed wyborami..) o prawa
      kobiet..
      Az strach pomyslec co bedzie teraz, gdy wygrała czarna prawica...
    • grabowscy [...] 13.10.05, 08:44
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • mocny_full Jak miała już jedno chore dziecko i podejrzewała 13.10.05, 08:51
      że kolejne również może być chore to po co zaszła po raz drugi w ciąże? Sama
      jest sobie winna
      • marych Re: Jak miała już jedno chore dziecko i podejrzew 13.10.05, 09:09
        oczywiscie.
        w ogóle powinna zrezygnować z zycia i zamknąc sie w klasztorze modląc sie do
        wszystkich 16tu benedyktów.
        • peaka Re: Jak miała już jedno chore dziecko i podejrzew 13.10.05, 09:19
          Istnieje jeszcze inna możliwość.
          Używanie środków antykoncepcyjnych, które służą temu, aby uprawiać seks bez
          zachodzenia w ciąże. Można wtedy korzystać z uroków życia, nie trzeba zamykać
          się w klasztorze, a jednocześnie unika się powoływania do życia kaleki.
          • profes79 Re: Jak miała już jedno chore dziecko i podejrzew 13.10.05, 09:30
            A pomyslales, ze po prostu chciala sie cieszyc normalnym macierzynstwem? Ze
            byla szansa, ze dziecko urodzi sie calkowicie zdrowe? Tylko w tym kraju nie daj
            boze trafic na lekarza-wierzacego. Bedzie swietszy od papieza, a obowiazujace
            prawo bedzie mial za nic (to juz nie pierwszy przypadek, ze lekarz odmawia
            badania prenatalnego lub aborcji mimo iz wystepuja wszystkie konieczne
            przeslanki.
            • peaka Re: Jak miała już jedno chore dziecko i podejrzew 13.10.05, 12:07
              Pomyślałem.
              Postawa lekarza/y zasługuje na interwencję prokuratora - złamanie ustawy z
              działaniem na szkodę.

              Inna sprawa, że niestety, ale niektórym ludziom nigdy nie będzie dane zaznać
              normalnego macierzyństwa, gdyż posiadają defekt własny, który sprawia, że
              wydają na świat kaleki lub potwory.
              Nie wiem jakie ta pani miała prawdopodobieństwo kolejnej wadliwej ciąży. Może
              był to tylko czysty przypadek, a może trwała wada uniemożliwiająca urodzenie
              normalnego dziecka. W większości przypadków da się to stwierdzić. Jeżeli
              okazałoby się to drugie, czyli trwały defekt, to trudno. Tak, jak epileptyk
              musi pogodzić się z tym, że nie może prowadzić samochodu tak osoby dotknięte
              taką ułomnością muszą pogodzić się z tym, że dzieci mieć NIE POWINNY [choć w
              sensie biologicznym mogą].
              Z artukułu nie wynika jednoznacznie, czy ta pani została poinformowana o
              ryzyku, jakie grozi jej ewentualnemu dalszemu potomstwu, należy jednak przyjąć,
              że defekt jednego płodu niesie ryzyko defektu również kolejnych.
              Może jakiś ginekolog-położnik wypowie się kompetentnie w tej sprawie.
              • dioggi1 Re: Jak miała już jedno chore dziecko i podejrzew 13.10.05, 17:52
                tytułem sprostowania :
                epileptyk może prowadzić samochód i to bezpiecznie
                Wystarczy że nie ma napadów.
                Znam taką osobę.
            • the_real_kris Zgadzam sie... 13.10.05, 13:01
              a takiemu smierdzielowi ktory mojej kobiecie odmowilby badan prenatalnych
              skulbym morde w gabinecie, na miejscu - niech mnie potem smiec sadzi.
          • mowika Re: Jak miała już jedno chore dziecko i podejrzew 13.10.05, 09:33
            Szkoda tylko, że najskuteczniejsze środki antykoncepcyjne są drogie i nie ma na
            nie dofinansowania... Przecież to tylko babskie fanaberie, tak?! Przy ciężko
            chorym dziecku i pensjach nauczycielskich nie można zakładać, że stać ich było
            na tabletki antykoncepcyjne. Poza tym może chcieli jeszcze raz spróbować? Mieć
            zdrowe dziecko?!

            Co do odszkodowania - SN powinien przyznać rodzeństwu (tak, obojgu) te 1,5 mln
            złotych (po urodzeniu drugiego, pierwszemu również pogorszyły się warunki) i
            ukarać palantów, którzy odmówili kobiecie badań prenatalnych (tym bardziej
            koniecznych ze względu na chorobę pierwszego). Badań, które jej się USTAWOWO do
            cholery należały!!!
            • beny51 eee, troche to smierdzi moralnie 13.10.05, 09:44
              > na tabletki antykoncepcyjne. Poza tym może chcieli jeszcze raz spróbować? Mieć
              > zdrowe dziecko?!
              Wiesz, to jest troche dla mnie watpliwe moralnie.
              To znaczy probujesz zachodzic w ciaze i patrzysz - aha plod wyglada nie dobrze
              do do smietnika z nim, za pare miesiecy sprobujemy znowu. To jest prosze ja
              ciebie Sparta tylko w prenatalnym wydaniu, a mowiac ostrzej morderstwo z
              premedytacja bo z cala swiadomoscia zaplanowane od samego poczatku.

              Co do odszkodowania to jej sie nalezy jak bsu buda. Miala proawo do badan i jej
              tego prawa odmowiono. Winny jest lekaz ktory to zrobil. Odszkodowanie powinien
              on zaplacic, dzieki temu byloby to przestroga dla wszystkich kolejnych
              kruchtowcow, zeby sie zastanowili po jaka cholere na studia (dormowe)
              uczeszczali. Niestety pewnie ten pseudo lekazyna nie bedzie mial dosc kasy, wiec
              1.5 banki od panstwa (znaczy od nas wstrzystkich zeby byla jasnosc) i powiedzmy
              po 1.5 rewaloryzowanego tysiaczka miesiecznie od tych co ja niedopuscili do
              badan. A sama poszkodowana na zabieg podwiazania jajnikow, co by jej nie kusilo
              znowu sprobowac.
              • apetyt_na_zycie Re: eee, troche to smierdzi moralnie 13.10.05, 11:16
                >A sama poszkodowana na zabieg podwiazania jajnikow, co by jej nie kusilo
                > znowu sprobowac.

                To Ty - taki mądraliński, nei wiesz, że to zabieg w Polsce niedozwolony, bo
                powoduje "trwałą niepłodność"?
                • beny51 Re: eee, troche to smierdzi moralnie 14.10.05, 12:55
                  > To Ty - taki mądraliński, nei wiesz, że to zabieg w Polsce niedozwolony, bo
                  > powoduje "trwałą niepłodność"?

                  Owszem, ale praktykuje sie ten zabieg w wielu szpitalach, powiedzmy "pol"
                  leganie na prosbe samych zainteresowanych matek. Sa to zwykle wielorodki, ktore
                  nie stac (lub z innych powodow) nie moga stosowac innych srodkow antykoncepcyjnych.

                  Ot co.
              • peaka Re: eee, troche to smierdzi moralnie 13.10.05, 12:17
                "To jest prosze ja ciebie Sparta tylko w prenatalnym wydaniu, "

                Dokładnie tak. Co więcej, sam(a) Bóg/Natura postępuje identycznie i najcięższe
                przypadki eliminuje sam(a). Noworodek rodzi się martwy, lub umiera wkrótce po
                narodzinach.

                A propos Twojego ostatniego zdania, w takich przypadkach powinno to być wręcz
                zalecane.
            • najnaczelniejszy Re: Jak miała już jedno chore dziecko i podejrzew 13.10.05, 10:40
              mowika napisała:
              SN powinien przyznać rodzeństwu (tak, obojgu) te 1,5 mln
              > złotych (po urodzeniu drugiego, pierwszemu również pogorszyły się warunki)

              Ciekawy jestem ile zgodzisz się płacić ze swojej kieszeni? 100? 300zł miesięcznie?
          • dirgone Totalna władza 13.10.05, 09:40
            Zabiezpieczać się? Oczywiście, można. Jednak bardzo możliwe, że akurat nie
            mogła stosować hormonów, a inne środki są bardzo zawodne (np.prezerwatywa).
            Poza tym nawet hormony potrafią sprawić niespodziankę (wskaźnik pearla). Więc
            co- wysterylizować? Podwiązanie jajników jest w naszym chorym kraju karalne.
            A jeśli chodzi o dziecko,to jeszcze niedawno nie przeżyłoby pewnie pierwszych
            miesięcy (a może nawet dni).Jednak jeśli już się urodzi,to trzeba je leczyć.
            Leczenie pochłania wszystkie pieniądze, szczególnie, jeśli ta kobieta ma dwoje
            ciężko chorych dzieci.Jeśli by dziecka nie leczyła, to nie dość, że pękłoby jej
            serce, to jeszcze by została posłana do więzienia za morderstwo (zaniedbanie i
            tak dalej).
            Tak więc państwo nie dało jej wyboru - najpierw zaszła w ciążę (zabroniona
            jedyna CAŁKOWICIE pewna metoda antykoncepcji - no chyba że antykoncepcją
            nazywamy brak współżycia), potem odmówiono jej badań prenatalnych, a tym samym
            aborcji, a potem kazano wypruwać z siebie flaki, żeby to dziecko leczyć.
            I tu nie chodzi o jej własne uczucia (leczy się psychiatrycznie-to chyba o
            czymś świadczy), ale o władzę państwa nad jej ciałem i życiem
            • mowika Re: Totalna władza 13.10.05, 09:58
              Halo, halo, jak sama nazwa wskazuje - środek ANTY-KONCEPCYJNY ma zapobiegać
              zapłodnieniu. Po fakcie to już są środki wczesnoporonne i aborcja.
              • mala.ela Re: Totalna władza 13.10.05, 11:22
                ludzie, doszło do was już że ŻADEN środek antykoncepcyjny nie chroni przed
                ciażą w 100%??? Nie znacie zadnej kobiety która mimo stosowania
                pigułek/spirali/ czegokolwiek zaszła w ciażę?
                • peaka Re: Totalna władza 13.10.05, 12:23
                  w 100% nie, wskaźniki obecnych środków są na tyle wysokie, że praktycznie dają
                  pewność.

                  "Nie znacie zadnej kobiety która mimo stosowania pigułek/spirali/ czegokolwiek
                  zaszła w ciażę"
                  Spośród tych, które stosowały je prawidłowo i z dobrą tolerancją to nie znam.
                  • mala.ela Re: Totalna władza 13.10.05, 12:29
                    no to masz szczęście i twoje znajome też mają.
                    > wskaźniki obecnych środków są na tyle wysokie, że praktycznie dają
                    > pewność.
                    Mówisz o wskaźnikach, czyli o statystyce. Nie ma srodka ktory dawałby w
                    praktyce pewnośc że się nie zajdzie w ciażę, to ci powie każdy lekarz. Jedyną
                    100% metodą jest sterylizacja albo celibat. Ale w małżeństwie chyba nie o
                    celibat chodzi, a steryzlizacja w Polsce jest zabroniona.
                    • peaka Re: Totalna władza 13.10.05, 13:55
                      "Nie ma srodka ktory dawałby w praktyce pewnośc że się nie zajdzie w ciażę"

                      Spieramy się o znaczenie słów.
                      Rzeczywiście nie ma środka, który dawałby PEWNOŚĆ, ale istnieje wiele takich,
                      których skuteczność graniczy z pewnością.
                      To wystarczy.
        • najnaczelniejszy Re: Jak miała już jedno chore dziecko i podejrzew 13.10.05, 10:34
          marych napisał:

          > oczywiscie.
          > w ogóle powinna zrezygnować z zycia i zamknąc sie w klasztorze modląc sie do
          > wszystkich 16tu benedyktów.

          Może być ;) Na pewno byłoby to wyjście korzystniejsze dla innych i dla jej nienarodzonych jeszcze dzieci (oraz narodzonych również - kto nie potrafi zaakceptować choroby lub niepełnosprawności swego dziecka nie nadaje się na rodzica, kto nie jest w stanie zaakceptować podobnych przypadlości u bliskiej osoby nie powinien wdawać się w żadne bliskie związki).
          • mala.filipinka Re: Jak miała już jedno chore dziecko i podejrzew 13.10.05, 10:40
            najnaczelniejszy napisał:

            kto nie potrafi zaakceptować choroby lub niepełnosprawności swego dziecka nie
            nadaje się na rodzica, kto
            > nie jest w stanie zaakceptować podobnych przypadlości u bliskiej osoby nie pow
            > inien wdawać się w żadne bliskie związki).

            ------
            masz jakieś doświadczenia w tym temacie? Myślisz, że tak prosto jest
            zaakceptować niepełnosprawność dziecka i że to przychodzi samo z siebie?
            Piszesz, że ten kto nie akceptuje niepełnoprawności dziecka, nie nadaje się na
            rodzica. Ale przecież o chorobie dowiadujemy się najczęściej po porodzie, więc
            co wtedy? Państwo ma takich rodziców dodatkowo karać i odbierać im dzieci,
            jeśli zostaną uznani za złych = nieakceptujących?

            mf


            • najnaczelniejszy Re: Jak miała już jedno chore dziecko i podejrzew 13.10.05, 10:59
              mala.filipinka napisała:


              > ------
              > masz jakieś doświadczenia w tym temacie? Myślisz, że tak prosto jest
              > zaakceptować niepełnosprawność dziecka i że to przychodzi samo z siebie?
              > Piszesz, że ten kto nie akceptuje niepełnoprawności dziecka, nie nadaje się na
              > rodzica. Ale przecież o chorobie dowiadujemy się najczęściej po porodzie, więc
              > co wtedy? Państwo ma takich rodziców dodatkowo karać i odbierać im dzieci,
              > jeśli zostaną uznani za złych = nieakceptujących?
              >
              > mf
              >
              Przez kilka lat zawodowo miałem do czynienia z rodzinami niepełnosprawnych (nieuleczalnie chorych) dzieci. Wiadomość o takich narodzinach zawsze jest szokiem i bólem nie do wyobrażenia dla tych, których podobne przypadki nie dotknęły, ale większość ludzi (poza jednostkowymi przypadkami, o których słyszałem ale osobiście nie spotkałem się z nimi - miałem okazję rozmawiać z niespełna setką takich rodzin) pokonuje te przeciwności znosząc często upokorzenia i niedostatek po prostu dlatego, że kochają swopje dzieci.
              • mowika Re: Jak miała już jedno chore dziecko i podejrzew 13.10.05, 11:13
                Ludzie, tu nie chodzi o akceptację! Tylko o pieniądze na leczenie i godny
                poziom życia tych dzieci, które ze względu na swoją chorobę wymagają znacznie
                większych nakładów finansowych niż dzieci zdrowe!!!

                Chyba nie sądzicie, że matka nie kocha tych dzieci, a ich akceptacja oznacza
                pogodzenie się z faktem, że nie stać jej na drogie leczenie! Jestem pewna, że
                akceptuje swoje dzieci, ale nie akceptuje faktu, że nie ma za co ich leczyć!
                • bardu Re: Jak miała już jedno chore dziecko i podejrzew 13.10.05, 13:17
                  > Ludzie, tu nie chodzi o akceptację! Tylko o pieniądze na leczenie i godny
                  > poziom życia tych dzieci, które ze względu na swoją chorobę wymagają znacznie
                  > większych nakładów finansowych niż dzieci zdrowe!!!
                  Masz rację - właśnie o to chodzi, aby zapewnić godne życie tej nieszczęśliwej
                  rodzinie. Szlag mnie trafia kiedy widzę codziennie bandę meneli chlających od
                  rana do wieczora - oni wszyscy mają renty! Państwo zadbało. Szkoda, że nie dba
                  o tych, którzy naprawdę są słabsi i tej pomocy bardzo potrzebują. I jeszcze
                  jedno - interesuję się tą sprawą od dawna i jestem prawie pewna, że matka
                  stosowała środki anytkoncepcyjne. Niestety, czasem one też zawodzą i to był
                  najprawdopodobniej taki przypadek. Więc nie odsądzajcie rodziców od czci i
                  wiary - należy im się raczej podziw, że w takim porąbanym kraju mają siłę, żeby
                  walczyć o lepsze życie dla swoich dzieci, narażając się na najbardziej chamskie
                  zarzuty jakie tylko człowiek(?) może wymyśleć.
              • mala.filipinka Re: Jak miała już jedno chore dziecko i podejrzew 13.10.05, 12:09
                najnaczelniejszy napisał:

                Przez kilka lat zawodowo miałem do czynienia z rodzinami niepełnosprawnych (nie
                > uleczalnie chorych) dzieci. Wiadomość o takich narodzinach zawsze jest
                szokiem
                > i bólem nie do wyobrażenia dla tych, których podobne przypadki nie dotknęły,
                al
                > e większość ludzi (poza jednostkowymi przypadkami, o których słyszałem ale
                osob
                > iście nie spotkałem się z nimi - miałem okazję rozmawiać z niespełna setką
                taki
                > ch rodzin) pokonuje te przeciwności znosząc często upokorzenia i niedostatek
                po
                > prostu dlatego, że kochają swopje dzieci.

                ---------
                ja nie pracowałam ani nie pracuję z dziećmi niepełnosprawnymi.

                Mam takie dziecko w domu.

                Gdy urodziłam synka, zewsząd słyszałam: musisz być silna, musisz go akceptować,
                bo bez tego nie będzie szczęśliwy. Musisz to, nie możesz tego. Rozum to
                wszystko wiedział. Ale serce sprzeciwiało się z całej siły, bo było w rozpaczy.
                Do akceptacji trzeba dojrzeć. Jeśli przyjdzie, jest darem. Niektórym danym od
                pierwszego spojrzenia na dziecko. Innym dużo później.

                To bardzo trudny temat. Jeszcze parę lat temu być może teoretyzowałabym,
                podobnie jak wiele osób tutaj. Teraz wiem, że życie potrafi nieźle zweryfikować
                gdybania.
                Trzymam kciuki za tę kobietę.

                mf


          • jacekartur Re: Jak miała już jedno chore dziecko i podejrzew 13.10.05, 11:39
            czy ktos mial czy nie mial pieniedzy, chcial czy nie chcial stosowac
            antykoncepcje to jest JEGO sprawa i nie nam to osadzac. Tutaj istotne jest, ze
            lekarz nie postepowal zgodnie z zasadami prawa i wiedzy. Czyli powinien zostac
            ukarany (nie ma miejsca na ideologie w miejscu pracy - a czy wyobrazamy sobie
            lekarza muzulmanina, ktory odmowi wykonania zabiegu operacyjnego poniewaz nie
            uzyskuje zgody od meza pacjentki na jego przeprowadzenia - to latwo moze sie
            zdarzyc). Po ukaraniu lekarza odszkodowanie powinno byc wyplacane nie przez
            budzet a przez firme ubezpieczajaca szpital i lekarza. Oczywiscie, podniesie to
            stawki upezpieczen w przyszlosci, ale to bedzie juz w gestii dyrekcji szpitali,
            aby eliminowac takie sytuacje (zwalniajac takich lekarzy).
            • the_real_kris Nie wierze... 13.10.05, 13:24
              na forum gazety wypowiadaja sie rowniez osoby zrownowazone i myslace!!!

              Sam bym tego lepiej nie ujal!!!

              Jeszcze tylko jedna rzecz nalezaloby dodac - ulomne mamy prawo ale przynajmniej
              w tym przypadku jasne i dobre.
      • ojciec_lacymon2 Re: Jak miała już jedno chore dziecko i podejrzew 13.10.05, 10:46
        mocny_full napisał:

        > że kolejne również może być chore to po co zaszła po raz drugi w ciąże? Sama
        > jest sobie winna
        100% procent zabezpieczenia daje tylko sterylizacja, która w tym nędznym kraiku
        jest zakazana.Twoje wywody nadają się zatem tylko i wyłącznie do spuszczenia
        w ...... .
        • grabowscy Re: Jak miała już jedno chore dziecko i podejrzew 13.10.05, 10:52
          jak nie podoba ci sie TEN Kraj to spadaj na ksiezyc...

          Jerzy
          • kotek.filemon Re: Jak miała już jedno chore dziecko i podejrzew 13.10.05, 10:54
            > jak nie podoba ci sie TEN Kraj to spadaj na ksiezyc...

            Ale to jest także mój kraj, szefie, i nie tobie decydować o tym, co ja robię. A
            konowały w tej sprawie ewidentnie ZŁAMAŁY PRAWO. Nie ma problemu, mamy takie
            same państwo prawa jak w Kamerunie,k na ten przykład.
    • najnaczelniejszy przyzwoitość nowego typu 13.10.05, 10:20
      Ciekawe kto jest genetycznie obciążony.. wtedy małżonek/małżonka mogłaby wystąpić do rodziny obciążonego/nej o odszkodowanie za niedokładną informację o jej stanie zdrowia - powiedzmy 2 miliony.. ale wara od pieniędzy podatników. Porządna rodzina któregokolwiek z małżonków mogłaby ewentualnie wystąpić o pozbawienie praw rodzicielskich i przymusową nieodwracalną sterylizację (niestety w polskim prawie nie ma takiej możliwości chyba).
      Natomiast z urzędu powinniśmy mieć możliwość, jako obywatele, pozbawiać takie osoby ich praw obywatelskich: powód wyłudzanie pieniędzy ze wspólnej kasy (jeśli szpital pastwowy) i rażące zaniedbania funkcji rodziny a poprzez to działanie na szkodę społeczeństwa (wysoka szkodliwość społeczna czynu)!


      • gapishon Re: przyzwoitość nowego typu 13.10.05, 10:40
        Pieprzysz bzdury. Uważaj, żebyś sam nie znalazł się w podobnej sytuacji.
        • najnaczelniejszy Re: przyzwoitość nowego typu 13.10.05, 11:04
          gapishon napisał:

          > Pieprzysz bzdury. Uważaj, żebyś sam nie znalazł się w podobnej sytuacji.

          Na pewno nie uprawiałbym tego rodzaju hazardu mając już jedno chore dziecko, czyli nie grozi mi to ;)
      • lilithh Re: przyzwoitość nowego typu 13.10.05, 11:08
        Przepraszam uprzejmie, ale chore dziecko to JEST NASZA SPRAWA. Społeczna. I
        jezeli na cokolwiek mają pójść moje podatki (wcale niemałe:-) to właśnie na
        takie dzieci.
        A co do przymusowej sterylizacji to jak najbardziej jestem za. Ale nie w
        przypadku tutaj omawianym - mam raczej na myśli mieodpowiedzialne niebieskie
        ptaki żyjące całymi wielodzietnymi rodzinami wyłącznie na mój koszt. Jako
        przymusowy mecenas żądam stanowczo sterylizacji takich osób (zarówno mamusi jak
        i tatusia) po 5 dziecku. Zeby byla pełna jasnosć: nie mam absolutnie nic
        przeciwko normalnym wielodzietnym rodzinom. Podziwiam je i wspieram, takze
        finansowo. Ale nóż mi sie w kieszeni otwiera jak jestem wrabiana w całkowite
        utrzymywanie darmozjadów.
        • mojeczterdziesci Re: przyzwoitość nowego typu 13.10.05, 11:37
          Popieram i jeszcze raz popieram. Też płacę całkiem niezłe podatki i uważam że
          masz rację. Patrząc na dzieci z rodzin patologicznych, które najcześciej nie
          mogą liczyć na miłość i opiekę - do licha dlaczego tak łatwo przychodzi nam
          usprawiedliwienie ich postepowania ( bo zacofanie bo brak wiedzy). Ale w końcu
          te kobiety trafiaja ddo lekarzy .... Żal mi tylko tych dzieci, bo czym zawiniły
          że maja takie kiepskie życie i nie mówię tu o finansach..
        • grabowscy Re: przyzwoitość nowego typu 13.10.05, 14:08
          Czy twoja matka urodzila cie wbrew swojej woli ?
          Czytajac twoj tekst mam wrazenie ze jestes 6 dzieckiem w rodzinie gdzie nikt
          cie nie kochal a ojciec molestowal...
          WSPOLCZUJE BOLESNYCH DOSWIADCZEN.
          Jerzy

    • grabowscy TEN KTO WYCZYSCIL MOJ POST NIE ROZROZNIA 13.10.05, 10:42
      PROPOZYCJI OD RETORYCZNEGO PYTANIA.
      POWTORZE: KTO JEST WINIEN: DZIECKO CZY RODZIC ?
      KTO NOSI "SKAZE" - RODZIC - WIEC NIECH WEZMIE NA SIEBIE ODPOWIEDZIALNOSC ABY
      JUZ NIE "POWIELAC" GENETYCZNEGO BLEDU.
      Niech sie powstrzyma, stosuje srodki itp.
      A NIE WYBIERA DROGE ZABOJSTWA NIENARODZONEGO /CHOC CIEZKO CHOREGO DZIECKA/
      Jesli Twoje dziecko dzisiaj ciezko zachoruje - czy to oznacza ze BEDZIESZ
      CHCIAL GO ZABIC ??!!
      CZEKAM NA ODPOWIEDZ.
      JERZY
      • incognitto Re: TEN KTO WYCZYSCIL MOJ POST NIE ROZROZNIA 13.10.05, 11:18
        grabowscy napisał:

        > PROPOZYCJI OD RETORYCZNEGO PYTANIA.
        > POWTORZE: KTO JEST WINIEN: DZIECKO CZY RODZIC ?
        > KTO NOSI "SKAZE" - RODZIC - WIEC NIECH WEZMIE NA SIEBIE ODPOWIEDZIALNOSC ABY
        > JUZ NIE "POWIELAC" GENETYCZNEGO BLEDU.
        > Niech sie powstrzyma, stosuje srodki itp.
        > A NIE WYBIERA DROGE ZABOJSTWA NIENARODZONEGO /CHOC CIEZKO CHOREGO DZIECKA/
        > Jesli Twoje dziecko dzisiaj ciezko zachoruje - czy to oznacza ze BEDZIESZ
        > CHCIAL GO ZABIC ??!!
        > CZEKAM NA ODPOWIEDZ.
        > JERZY

        ten kto wyczyścił ten post widocznie uważa, ze wolno kopulowac do woli,
        a ciąże traktować jako produkt uboczny i w razie potrzeby wyrzucić jako odpad.
      • mala.ela Re: TEN KTO WYCZYSCIL MOJ POST NIE ROZROZNIA 13.10.05, 11:29
        w Polsce każda kobieta ma prawo do zrobienia badań prenatalnych, w razie gdy
        badania dowioda ze płód jest ciężko chory kobieta MA PRAWO do przeprowadzenia
        aborcji. Czy wam się to podoba czy nie, w tym wypadku złamano prawo odmawiające
        tej kobiecie aborcji.
        Kobieta zdawałą sobie sprawę jak cieżko bedzie chore dziecko, teraz, gdy juz
        się urodziło, nie chce przecież kasy za to że je w ogóle urodziła tylko na
        leczenie! To jest duza różnica! I nikt nie chce teraz zabic tego dziecka, tylko
        zapewnic mu godne zycie (na ile to w ogóle mozliwe).
        > Niech sie powstrzyma, stosuje srodki itp.
        Środki nie dają 100% pewności, dowiedzcie sie tego wreszcie!!!
      • mojeczterdziesci Re: TEN KTO WYCZYSCIL MOJ POST NIE ROZROZNIA 13.10.05, 11:31
        Pytanie dość specyficzne. Wiele razy miałam okazje widzieć walkę rodziców o
        chore (niekoniecznie z wadami wrodzonymi) dziecko. Bardzo często z założenia
        walke nie do wygrznia. I widziałam rozpacz i bezsilność i jak rozpadały sie
        rodziny nie wytrzymując psychicznych, moralnych i w końcu tez finansowych
        obciążeń. I wiesz co wiele razy zdarzyło mi sie rozmawiać z takimi ludźmi,
        uwierz mi zrobiliby wszystko aby ratowac, aby przestały cierpieć - w końcu
        jednak przychodzi moment w którym dociera do świadomości konieczmość puszczenia
        ręki dziecka, czas na zgodę na odejście. I żebysmy sie dobrze zrozumieli - nie
        mówię tu o eutanazji - ale o momencie kiedy wszelka walka traci sens wobec
        cierpień dziecka. Wszystko traci sens.
        Jeśli chodzi zaś o rodziców walczących tu o odszkodowanie - maja rację. Patrząc
        na to co robia nasi medycy rece często opadają. Prawda jest taka, że nie wiem
        czy na ich miejscu decydowałabym sie na drugie dziecko (a tak a'propos skad
        wiesz że to była świadoma decyzja, że nie stosowali jakichś zabezpieczeń??).
        Nie wiesz nawet jak duże jest ryzyko urodzenia ponownie chorego dziecka. Nie
        szafuj tak ocenami - łatwo jest zrobić komus wielka krzywdę.
    • mkornet do Ewy Siedleckiej 13.10.05, 11:42
      Szanowna pani autorko artykulu,
      Czy czyta Pani swoje teksty zanim zostana wyedytowane? U Pani "dylemat staje
      przed sedziami sadu"... Sznaowna pani: sedziowe moga stanac przed dylematem
      NIE ODWROTNIE.

      Znajomosc jezyka ojczystego pani dziennikarki pozostawia do zyczenia! Wstyd! Oj,
      wstyd!!!!!!!!!!!!
    • wiewiorzasta Historia pp. Wojnarowskich - pod rozwagę 13.10.05, 13:26
      www.federa.org.pl/publikacje/podrecznik/pieklo_kobiet/
      "Po co szpitalowi kłopot"
      Resztę też polecam.
    • mysz_polna5 Re: Kasacja w sprawie "źle urodzonej" 13.10.05, 14:42
      ryyys napisał:

      > Pod koniec artykułu wyliczono trzy możliwości postawy SN.
      > Jedna jest nieprzyzwoita, druga kunktatorska, trzecia - przyzwoita.
      > Czego się spodziewacie? Ja nie spodziewam się przyzwoitej, bo żyjemy w kraju,
      > który znajduje się w strefie głębokiego, czarnego cienia.


      Sprawa wrocila do II instancji.
      A przy okazji, niech ci ten czarny cien mozgu nie zaslania. Nie zauwazylam,
      zeby lekarze zmienili kolor uniformow na czarny ;))))))))))))))))))))
      Jak tata tu, to ja i tu, czyli. Kiedy kosciol przypomina, ze istnieje 10
      przykazan (bardzo trudnych zreszta), i stoi na strazy ich przestrzegania ~ to
      zle, bo wszedzie sie wtraca i chce narzucic swoja wole.
      Jak lekarze podjeli bledna decyzje, to tez wina kosciola. A przeciez to
      lekarze, zgodnie ze swoja wiedza i doswiadczeniem odpowiadaja za swoje czyny.
      A teraz znowu sad. Znowu widac, ze nie ma mocnych na tyle, aby samodzielnie
      podjac decyzje, wiec musi byc chlopiec do bicia. Kosciol, sciagaj majtki i
      wypnij tylek, bedziemy bic.

      No to liberalowie do roboty. Wystapcie z postulatem zreformowania przykazania V
      i zamiast "nie zabijaj" ~ zadajcie "zabijaj". Alleluja!


      Taka jest wasza logika i mentalnosc Kalego.
      • kotek.filemon Re: Kasacja w sprawie "źle urodzonej" 13.10.05, 14:48
        Niestety, "ustawę o planowaniu rodziny etc." napisano pod dyktando KK a nie
        krasnoludków. Nie machaj też V przykazaniem przed oczyma, bo w kwestii jego
        zastosowania do płodów KK sam kilkakrotnie zmieniał zdanie. Istnieje różnica
        między wczesną aborcją a zabójstwem i KK wie o niej równie dobrze jak wszyscy.
        No, chyba że zaczęli już chrzcić płody, nie jestem na bieżąco...
        • mysz_polna5 Re: Kasacja w sprawie "źle urodzonej" 13.10.05, 14:58
          kotek.filemon napisał:

          > Niestety, "ustawę o planowaniu rodziny etc." napisano pod dyktando KK a nie
          > krasnoludków. Nie machaj też V przykazaniem przed oczyma, bo w kwestii jego
          > zastosowania do płodów KK sam kilkakrotnie zmieniał zdanie. Istnieje różnica
          > między wczesną aborcją a zabójstwem i KK wie o niej równie dobrze jak wszyscy.
          > No, chyba że zaczęli już chrzcić płody, nie jestem na bieżąco...


          Mowisz, ze pod dyktando KK? To juz mi dales odpowieiedz, ze nasi politycy sa
          oportunistami i tchorzami. No i jesli mnie pamiec nie zawodzi?, to ta ustawa
          przeszla pod rzadami lewicy (ufff jasno oswieconej i postepowej), i pana
          prezydenta Kwasniewskiego. Mogl ja przeciez zawetowac, czym by cie zadowolil.
          No nie?


          Ja ci niczym nie mam zamiaru machac. Sam sie machasz, nie wiedzac nawet o
          tym :)))))))))))

          • wiewiorzasta Re: Kasacja w sprawie "źle urodzonej" 13.10.05, 15:09
            mysz_polna5 napisała:

            > Mowisz, ze pod dyktando KK? To juz mi dales odpowieiedz, ze nasi politycy sa
            > oportunistami i tchorzami. No i jesli mnie pamiec nie zawodzi?, to ta ustawa
            > przeszla pod rzadami lewicy (ufff jasno oswieconej i postepowej), i pana
            > prezydenta Kwasniewskiego. Mogl ja przeciez zawetowac, czym by cie zadowolil.
            > No nie?

            Jak nie masz nic do powiedzenia i nie masz odpowiedniej wiedzy, to lepiej
            zamilcz. OK?
            temida.free.ngo.pl/rapro.htm
            Długie i bez obrazków, ale może dasz radę.
            • mysz_polna5 Re: Kasacja w sprawie "źle urodzonej" 13.10.05, 15:37
              wiewiorzasta napisała:


              > Jak nie masz nic do powiedzenia i nie masz odpowiedniej wiedzy, to lepiej
              > zamilcz. OK?
              > temida.free.ngo.pl/rapro.htm
              > Długie i bez obrazków, ale może dasz radę.


              Na temat:
              dopelniacz ~ kogo, czego?


              Tylko nie oslep mnie swoja wiedza, i nie zaglusz klaksonem, znaczy sie swoim
              glosem:))))
              • wiewiorzasta Re: Kasacja w sprawie "źle urodzonej" 13.10.05, 15:42
                Wiedziałam, że bez obrazków nie przebrniesz...
                • mysz_polna5 Re: Kasacja w sprawie "źle urodzonej" 13.10.05, 15:44
                  wiewiorzasta napisała:

                  > Wiedziałam, że bez obrazków nie przebrniesz...


                  To ma byc twoja odpowiedz ~ trabo?
                  • wiewiorzasta Boszzz... wtórny analfabetyzm 13.10.05, 15:49
                    EOT
                    • mysz_polna5 Re: Boszzz... wtórny analfabetyzm 13.10.05, 15:59
                      wiewiorzasta napisała:

                      Chcesz udowodnic wlasna glupote? Nie musisz az tak sie wyslilac!
                      Jak chcesz podyskutowac, to prosze. Inaczej szkoda mi czasu dla ciebie. To
                      wszystko!
    • japolak Re: Kasacja rodziców "źle urodzonej" 13.10.05, 19:50
      Mam nadzieję, iż rodzice tych dzieci nie czytają tego forum.
      Jak się spodziewałem, pełno rad wujów i ciot, zatroskanych albo o Kościół, albo
      o swe podatki - najmniej o dzieci i rodziców, o tą rodzinę
      Pomysły by przymusowo sterylizować "takich" albo wymodlić dla nich seksualną
      absytynencję...
      Pomysły sterylizacji "gorszych" ludzi już były - wobec kryminalistów, Cyganów,
      pederastów, australijskich aborygenów, wysokich urzędników mogacych zagarnąć
      władzę,alkoholików, Słowian itd.
      Tu podany pomysł w sosie: "ja jestem bogaty i nie chcę płacić swych podatków na
      ciemnotę rozmnażającą się bez sensu". Oczywiście prościej jest wykastrować
      mężczyznę lub kobietę, niż narażać się Kościołowi prowadząc edukację w sprawach
      seksu, umożliwiając dostęp do środków antykoncepcyjnych, prowadzić
      wszechstronną profilaktykę, doradztwo, badania etc. Niż zapewniać TAKŻE
      NARODZONYM prawo do godziwego życia
      Oskarżanie tych rodziców o nieodpowiedzialność?
      Przy wielu chorobach dziedzicznych jest tylko prawdopodobieństwo ich
      wystapienia, bądź też pojawiają się tylko u jednej płci - i o tym rodzice
      wiedzieli - dlatego chcieli przeprowadzić badania. Takie prawdopodobieństwo
      pojawia się też po niektórych chorobach bynajmniej nie dziedzicznych, po
      urazach, wypadkach w czasie ciąży, po lekarstwach, niekiedy koniecznych dla
      ratowania życia matki i z wielu innych powodów. Z tych względów istnieje prawo
      do badań i wyjątek w przepisach dotyczących aborcji. Przynajmniej takie prawo
      istnieje na papierze, choć wręcz wymuszane jest jego łamanie przez ludzi
      deklarujących troskę o życie.
      Czy to powinno być odszkodowanie płatne z budżetu państwa, z naszych podatków?
      Nie odszkodowanie - lecz zapewnienie środków na to, by choć trochę życie tej
      rodziny bliższe było normalności - gdy nie z własnej woli wybrać muszą "zawód"
      opieki nad takimi dziećmi, gdy pod każdym względem opieka nad nimi jest bardzo
      kosztowna.
      Czy musi to był płatne z "naszych podatków"? Nie.
      Wszyscy partycypujemy w funduszu ubezpieczeń społecznych, nie tylko odkładając
      w ten sposób na własne leczenie, ale i uczestnicząc w swego rodzaju loterii
      życia - gdzie raz na tysiąc, sto tysięcy, milon lub dziesięc milionów osób może
      zdarzyć się jakaś choroba, wypadek wymagajacy leczenia za kwoty przekraczające
      indywidualne możliwości.
      Dodatkowo OC, czyli ubezpieczenie obowiazkowe, obejmować powinno nie tylko
      kierowców, ale i praktycznie każdego z nas i poszczególne firmy, insytucje - ze
      stawkami proporcjonalnymi do ryzyka. Zarówno średniego w danym zawodzie
      (lekarza, policjanta, strażaka, księdza, sprzątaczki) i stosownie do wyników
      danej osoby, firmy (odpowiednik premii za jazdę bezwypadkową albo
      odpowiedzialności za szkody przekraczające zakres ubezpieczenia). Lekarz,
      szpital wbrew prawu odmawiający badań, innych działań zgodnych z wiedzą i
      sztuką lekarską albo powinien płacić wyższą składkę, albo ubezpieczyciel odmówi
      podjęcia ryzyka. Więc taki lekarz, szpital albo ryzykuje całym swym majątkiem,
      albo rezygnuje z wykonywania praktyki
      W tej optyce nie miesci się odmawianie przestrzegania prawa z powodu poglądów
      (taki lekarz niech będzie kierowany do "służby zastepczej" jak poborowy, który
      ze względu na swe poglądy nie chce dotkąć broni)
      Zresztą za mało mi w tej dyskusji pytań o odpowiedzialność lekarzy - a zapewne
      tych konkretnych dobre samopoczucie z powodu "dobrze (nie)spełnionego
      obowiazku".
      Chętnie podsłuchałbym ich spowiedzi i formy, w jakiej ksiądz daje
      rozgrzeszenie...
      W praktyce dla tych rodziców droga sądowa jest jedyną mozliwą by - jak
      powiedziała matka dzieci NIE WYBIERAŁA JUTRO, CZY KUPIĆ CHLEB, CZY LEKARSTWA
      A może skoro lekarze decydują za rodziców, a jedynie zgodnie z zaleceniami
      Kościoła, niech w takich przypadkach koszty utrzymania, leczenia dzieci z
      chorobami genetycznymi, wadami uniemożliwiajacymi życie choć trochę podobne do
      normalnego, dzieci z gwałtów dokonanych przez degeneratów o wątpliwym stanie
      zdrowia - utrzymywane będą z Funduszu Kościelnego?
      Jesli koszt zabiegów i lekarstw dla jednego takiego dziecka czasem porównywalny
      jest do kosztów utrzymania całego szpitala?
      I skąd ta pewność, iż takie dzieci pójdą do szpitala, do kościoła dziękować za
      takie życie?
      Raczej zapytają, dlaczego mają nie za swoje grzechy cierpieć
      A niektóre - dlaczego pozbawia się ich także prawa do podjęcia decyzji, czy
      chcą dalej tak żyć...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka