Dodaj do ulubionych

Do Chrzescijanina Jerzego!

IP: *.vic.bigpond.net.au 25.09.02, 12:20
Gość portalu Jerzy napisał do Kagana: Odrzuciłeś katolicyzm, który
utożsamiałeś z chrześcijaństwem, było ci wygodnie i bezpiecznie w ateiźmie, a
tu jacyś protestanci, choćby Jerzy, kruszą ten twój system poczucia
bezpieczeństwa i znaczenia. I reaagujesz jak zaatakowany klerykał, po prostu
aagresją i emocjonalnie. To widac w twoich postach, że jedyną twoją obroną na
świadectwo o zmartwychwstałym Jezusie jest pogardliwy język.
Tutaj boisz się weryfikacji swoich poglądów. Bo jeśli Jezus rzeczywiście
zmartwychwstał i jest Panem życia i śmierci, to co z tobą?
Przemyśl to.
Jerzy
Kagan: Drogi Jerzy! Jaki masz dowod (poza Nowym Testamentem, napisanym przez
zwolennikow Jeszu ben Miriam, zwanego w Polsce Jezusem) na to, ze:
1. Jeszu ben Miriam byl Bogiem.
2. Ow Jeszu, mimo iz byl niesmiertelnym (z definicji) Bogiem jednak umarl,
a pozniej zmartchwystal i znikl z naszego swiata (przynajmniej w cielesnej
postaci).
I jeszcze kilka dodatkowych pytan:
Ow Jeszu jest, jak piszesz "Panem życia i śmierci". Jak to mozna pogodzic z
jego nieskonczona dobrocia? Jak istota bedaca samym i idealnym dobrem moze
karac inne, niedoskonale, istoty? Istoty (podobno) stworzone przez Ojca owego
Jeszu, i to rozmyslnie stworzone jako podatne na zle wplywy, a szczegolnie
zle wplywy innej, znacznie potezniejszej od ludzi istoty zwanej Szatanem
(ktory tez przeciez zostal stworzony przez Boga Jahwe: ojca Boga Jeszu)?
Widzisz, ja sie nie boje weryfikacji swoich pogladow, a Ty? Potrafisz je
zweryfikowac?
I jeszcze jedno. Nie pomyslales, ze moze to jednak inne religie maja racje, a
nie Chrzescijanstwo? Np. Judaizm czy Islam? A wtedy kult owego Jeszu moze sie
okazac niezmiernie szkodliwy dla wszystkich Chrzescijan, a wiec i dla
Ciebie...
A moze Prawdziwym Bogiem jest nie Jeszu, ani nawet Jahwe, czyli Bog Zydow i
Chrzescijan, ale np. Allach, albo Ahura Mazda, a moze jakis zupelnie inny
Bog, o ktorym ani Ty, ani ja nie slyszelismy? I co wtedy? Rowno bedziemy
potepieni: i ja ateista/agnostyk, i Ty gleboko wierzacy Chrzescijanin... :-(
Przemysl to sobie, zanim (i jesli) mi odpiszesz...
Pozdrawiam :-)
Kagan
Obserwuj wątek
    • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina Jerzego! IP: *.vic.bigpond.net.au 25.09.02, 13:54
      Czekam na odpowiedz! ;)
      • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina Jerzego! IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 26.09.02, 05:17
        Gość portalu: Kagan napisał(a):
        Czekam na odpowiedz! ;)
        Znow!

    • Gość: Jerzy Re: Do Chrzescijanina Jerzego! IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.02, 14:01
      Gość portalu: Kagan napisał(a):

      > Gość portalu Jerzy napisał do Kagana: Odrzuciłeś katolicyzm, który
      > utożsamiałeś z chrześcijaństwem, było ci wygodnie i bezpiecznie w ateiźmie, a
      > tu jacyś protestanci, choćby Jerzy, kruszą ten twój system poczucia
      > bezpieczeństwa i znaczenia. I reaagujesz jak zaatakowany klerykał, po prostu
      > aagresją i emocjonalnie. To widac w twoich postach, że jedyną twoją obroną na
      > świadectwo o zmartwychwstałym Jezusie jest pogardliwy język.
      > Tutaj boisz się weryfikacji swoich poglądów. Bo jeśli Jezus rzeczywiście
      > zmartwychwstał i jest Panem życia i śmierci, to co z tobą?
      > Przemyśl to.
      > Jerzy
      > Kagan: Drogi Jerzy! Jaki masz dowod (poza Nowym Testamentem, napisanym przez
      > zwolennikow Jeszu ben Miriam, zwanego w Polsce Jezusem) na to, ze:
      > 1. Jeszu ben Miriam byl Bogiem.

      Szanowny Kaganie,
      Jeśli badasz jakąś sprawę, musisz wziąć pod uwagę cały materiał dowodowy,
      zarówno za i przeciw, wygodny i niewygodny dla osobistych preferencji. Ty
      proponujesz, aby w dyskusji na temat boskości Jesusa, syna Marii, odstawić
      materiał dowodowy z Nowego Testamentu. Czy dobrze rozumiem twoje podejście do
      tematu?
      Takie podejście byłoby bardzo selektywne. To tak, jakby na przykład powołano
      komisję badającą osobowość Kagana, która odrzucałaby zeznania osób, które
      spotkały się z Kaganem.

      > 2. Ow Jeszu, mimo iz byl niesmiertelnym (z definicji) Bogiem jednak umarl,
      > a pozniej zmartchwystal i znikl z naszego swiata (przynajmniej w cielesnej
      > postaci).

      Tak, o uniżeniu się Jezusa Chrystusa, który był od wieków, a który stał się
      człowiekiem, przyjął postać sługi i był posłuszny aż do śmierci krzyżowej,
      pisze Paweł w Filipian 2:5-11.
      Przez to, że odwieczny Syn Boży stał się człowiekiem i doświadczył wszystkiego,
      czego doświadczają ludzie, każdego bólu, każdego cierpienia, głodu, pragnienia,
      zmęczenia, wszelkiej pogardy, obelgi, odrzucenia, tortur, zniewagi itp, stał
      się dla nas ludzi kimś, kto potrafi nas doskonale zrozumieć w każdym bólu i
      okazać nam doskonałe współczucie. Zobacz Hebr. 4:15.
      Ludzkie ciało Chrystusa było śmiertelne, podatne na ból. A jednak Jezus nigdy
      grzechu nie popełnił i nigdy nie podlegał Bożemu wyrokowi: zapłatą za grzech
      jest śmierć (Rz 6:23). Dlatego mógł ponieść na krzyż moje i twoje winy. Ja to
      zaakceptowałem. Z tego powodu wiem, że karę za mnie poniosł Jezus, a ja mogę
      być ułaskawiony. Ty nadal podlegasz temu wyrokowi i chciałbyś zmienić
      prawodawcę i jego prawa.

      Nie wiem czy masz dzieci. Ja mam. Czasem mój syn popsuł coś przyswoim rowerze,
      nie miał z czego zapłacić za naprawę. Ja płaciłem za niego. On mi potem mógł
      tylko podziękować. Czy nigdy nie zapłaciłeś za szkody popełnione przez innych?
      Bóg chciał naprawić szkody, które my popełniliśmy. Mógł to zrobić tylko ktoś,
      kto nie podlegał wyrokowi - ktos bezgrzeszny, tylko Syn Boży, Jezus Chrystus.

      > I jeszcze kilka dodatkowych pytan:
      > Ow Jeszu jest, jak piszesz "Panem życia i śmierci". Jak to mozna pogodzic z
      > jego nieskonczona dobrocia? Jak istota bedaca samym i idealnym dobrem moze
      > karac inne, niedoskonale, istoty? Istoty (podobno) stworzone przez Ojca owego
      > Jeszu, i to rozmyslnie stworzone jako podatne na zle wplywy, a szczegolnie
      > zle wplywy innej, znacznie potezniejszej od ludzi istoty zwanej Szatanem
      > (ktory tez przeciez zostal stworzony przez Boga Jahwe: ojca Boga Jeszu)?
      > Widzisz, ja sie nie boje weryfikacji swoich pogladow, a Ty? Potrafisz je
      > zweryfikowac?

      Kaganie, nadal atakujesz słomianego Boga swojej wyobraźni. Nie rozumiesz czym
      jest miłość.
      Bóg jest miłością i stworzył nas zdolnymi do okazywania miłości. Aby miłość
      była prawdziwa, strona, która jest kochana, musi mieć zdolność do
      odwzajemnienia miłości z własnej woli. Dlatego Bóg stworzył nas jako istotry
      zdolne do podejmowania samodzielnych wyborów. To wiązało się z ryzykiem, że
      druga strona odrzuci miłość. A jeśli odrzuca miłość, wybiera jej antytezę.

      Trywialny przykład: chłopak zakochuje się w dziewczynie. Ponosi ryzyko, że ona
      mo że go odtrącić. Mówi jej,że ja kocha, okazuje jej to, a ona nie zwraca na
      niego uwagi. Chłopak, jeśli ją kocha, podejmie kolejną próbę okazania miłości i
      wywołania odwzajemnienia i będzie tak robił do czasu, aż dziewczyna zwiąże się
      z kimś innym. Wtedy przestanie o nią zabiegać, ale to wcle nie znaczy, że
      przestanie ją kochać.
      Bóg okazał nam miłość w Jezusie. Jedni to przyjmują - ci są przeznaczeni do
      Bożego Królestwa, inni to odrzucą - ci nie wejdą do niego. Bóg nikogo na siłę
      nie zbawi. Dał ludziom zdolność podejmowania decyzji.

      > I jeszcze jedno. Nie pomyslales, ze moze to jednak inne religie maja racje, a
      > nie Chrzescijanstwo? Np. Judaizm czy Islam? A wtedy kult owego Jeszu moze sie
      > okazac niezmiernie szkodliwy dla wszystkich Chrzescijan, a wiec i dla
      > Ciebie...

      Ostatecznym dowodem na prawdziwość nauki Jezusa jest jego zmartwychwstanie.
      Mahomet, Budda, i wszyscy inni, którzy mówili o zyciu pozagrobowym, do dzisiaj
      leżą w swoich grobach. Tylko grób Chrystusa jest pusty. Dlaczego? Bo Bóg
      wskrzesił go z martwych i ta samą moc a wskrzesi wszystkich ludzi - jednych do
      życia wiecznego, innych na wieczne potępienie.

      > A moze Prawdziwym Bogiem jest nie Jeszu, ani nawet Jahwe, czyli Bog Zydow i
      > Chrzescijan, ale np. Allach, albo Ahura Mazda, a moze jakis zupelnie inny
      > Bog, o ktorym ani Ty, ani ja nie slyszelismy? I co wtedy? Rowno bedziemy
      > potepieni: i ja ateista/agnostyk, i Ty gleboko wierzacy Chrzescijanin... :-(
      > Przemysl to sobie, zanim (i jesli) mi odpiszesz...
      > Pozdrawiam :-)
      > Kagan

      Prawdziwy Bóg objawiał się na różne sposoby. Ostatecznie objawił sie w Jezusie
      Chrystusie, który umarł i zmartwychwstał.

      Prawdziwy Bóg, tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby KAŻDY,
      kto w niego wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.

      Przemyśl to, zanim znowu zaczniesz wymachiwać ppogardą pod adresem Boga

      Pozdrawiam
      Jerzy
      • stern_ja Re: Do Chrzescijanina Jerzego! 25.09.02, 14:18
        wiesz Jerzy przeczytałem Twoją wypowiedź i zacząłem się
        zastanawiać:
        o co właściwie im poszło w tym XVI w. ?

        pozdrowienia

        marcin
        • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina Jerzego! IP: *.vic.bigpond.net.au 25.09.02, 15:58
          stern_ja napisał(a):

          > wiesz Jerzy przeczytałem Twoją wypowiedź i zacząłem się
          > zastanawiać:
          > o co właściwie im poszło w tym XVI w. ?
          >
          > pozdrowienia
          >
          > marcin
          >
      • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina Jerzego! IP: *.vic.bigpond.net.au 25.09.02, 15:14
        Szanowny Kaganie,
        Jeśli badasz jakąś sprawę, musisz wziąć pod uwagę cały materiał dowodowy,
        zarówno za i przeciw, wygodny i niewygodny dla osobistych preferencji. Ty
        proponujesz, aby w dyskusji na temat boskości Jesusa, syna Marii, odstawić
        materiał dowodowy z Nowego Testamentu. Czy dobrze rozumiem twoje podejście do
        tematu? Takie podejście byłoby bardzo selektywne. To tak, jakby na przykład
        powołano komisję badającą osobowość Kagana, która odrzucałaby zeznania osób,
        które spotkały się z Kaganem.
        K: Zly przyklad! Zalozmy, ze Jerzy zlozyl podanie o przyjecie na prace
        (powiedzmy eksperta od religionzawstwa gdzies w kraju anglosaskim). Pracodawca
        oczywiscie zazada tzw. referencji, ale Jerzy upiera sie, ze jedynymi osobami,
        ktora maja udzielic tych informacji sa rodzice Jerzego i krag jego najblizszych
        przyjaciol, jako ze nikt inny nie zna dobrze Jerzego. Jak myslisz: czy
        ow potencjalny pracodawca bylby zadowolony z takiego postawienia sprawy?
        A przeciez Ewangelie spisali wlasnie najblizsi przyjaciele Jeszu i jego
        fanatyczni zwolennicy. Przeciwnicy Jeszu zas wrecz zaprzeczaja temu: jesli nie
        w ogole jego istnienia (najprawdopodobniej bylo kilku "Jezusow"), to na pewno
        jego boskosci... Stad odrzucam NT jako dowod, bo jest on napisany przez
        fanatycznych zwolennikow Jeszu, wiec ma zerowa wrtosc dowodowa!

        2. Ow Jeszu, mimo iz byl niesmiertelnym (z definicji) Bogiem jednak umarl,
        a pozniej zmartchwystal i znikl z naszego swiata (przynajmniej w cielesnej
        postaci).
        J: Tak, o uniżeniu się Jezusa Chrystusa, który był od wieków, a który stał się
        człowiekiem, przyjął postać sługi i był posłuszny aż do śmierci krzyżowej,
        pisze Paweł w Filipian 2:5-11. (...)
        K: Pawel byl zydem, fanatycznym zwolennikiem Jeszu. Jego swiadectwo jest tyle
        warte, co swiadectwo dane gangsterowi przez jego matke! Ja sie pytam o dowody
        obiektywne, a nie z NT, ktory zostal spisany przez fanatycznych chrzescijan!

        J: Ludzkie ciało Chrystusa było śmiertelne, podatne na ból. A jednak Jezus
        nigdy grzechu nie popełnił i nigdy nie podlegał Bożemu wyrokowi: zapłatą za
        grzech jest śmierć (Rz 6:23).
        K: Znow cytujesz niewiarygodne zrodlo biblijne! I jesli byl Bogiem, to
        oczywiscie bezsensem by bylo, aby sam sie sadzil...
        I czy naprawde zadasz kary smierci za kazdy wystepek?

        J: Dlatego mógł ponieść na krzyż moje i twoje winy. Ja to zaakceptowałem.
        K: A ja NIE! Nie czuje sie winny, a nawet gdyby, to sobie nie zycze, aby ktos
        inny bral moje winy na siebie! Jesli zawinilem, to zawinilem ja, a nie kto inny!

        J: Z tego powodu wiem, że karę za mnie poniosł Jezus, a ja mogę
        być ułaskawiony.
        K: Przepraszam bardzo, ale kto ma moc karania Boga? I czemu Bog ma ponosic kare
        za twoje wystepki, a nie ty? Ja bym nie mial smialosci prosic, aby ktos
        inny byl ukarany za moje wystepki! A juz szczegolnie Bog!

        J: Ty nadal podlegasz temu wyrokowi i chciałbyś zmienić prawodawcę i jego
        prawa.
        K: Zadnemu wyrokowi nie podlegam, bo zadnego przestepstwa kryminalnego nie
        popelnilem! Mam czysta kartoteke w tym wzgledzie i spokojne sumienie!
        A ze ty masz grzeszki na sumieniu? Nie moja sprawa jest ciebie sadzic...
        Ale nie sadz tez innych po sobie!

        J: Nie wiem czy masz dzieci. Ja mam. Czasem mój syn popsuł coś przyswoim
        rowerze, nie miał z czego zapłacić za naprawę. Ja płaciłem za niego. On mi
        potem mógł tylko podziękować. Czy nigdy nie zapłaciłeś za szkody popełnione
        przez innych?
        K: NIE! Z jakiej racji? Co innego, jak zaplacilem za naprawe samochodu syna,
        ale to bylo przeciez normalne zuzycie mechanizmu... Poza tym, nie jestem
        Bogiem. Jak bym byl, to bym po pierwsze sie zajal prewencja, a nie karaniem!
        Marny polityk z tego waszego Boga, co to potrafi tylko karac (siebie i
        innych)... Masochista i sadysta w jednej osobie... :(

        J: Bóg chciał naprawić szkody, które my popełniliśmy. Mógł to zrobić tylko
        ktoś, kto nie podlegał wyrokowi - ktos bezgrzeszny, tylko Syn Boży, Jezus
        Chrystus.
        K: Ja zadnych szkod nie popelnilem! Wypraszam sobie takie insynuacje!
        I czekam na dowody (poza biblijne), ze Jeszu zwany Christosem (Mesjaszem)
        byl synem zydowskiego Boga Jahweh!

        K: I jeszcze kilka dodatkowych pytan:
        Ow Jeszu jest, jak piszesz "Panem życia i śmierci". Jak to mozna pogodzic
        z jego nieskonczona dobrocia? Jak istota bedaca samym i idealnym dobrem moze
        karac inne, niedoskonale, istoty? Istoty (podobno) stworzone przez Ojca owego
        Jeszu, i to rozmyslnie stworzone jako podatne na zle wplywy, a szczegolnie
        zle wplywy innej, znacznie potezniejszej od ludzi istoty zwanej Szatanem
        (ktory tez przeciez zostal stworzony przez Boga Jahwe: ojca Boga Jeszu)?
        Widzisz, ja sie nie boje weryfikacji swoich pogladow, a Ty? Potrafisz je
        zweryfikowac?
        J: Kaganie, nadal atakujesz słomianego Boga swojej wyobraźni. Nie rozumiesz
        czym jest miłość.
        K: Atakujesz mnie, zamiast odpowiedziec na pytanie!
        J: Bóg jest miłością i stworzył nas zdolnymi do okazywania miłości. Aby miłość
        była prawdziwa, strona, która jest kochana, musi mieć zdolność do
        odwzajemnienia miłości z własnej woli. Dlatego Bóg stworzył nas jako istotry
        zdolne do podejmowania samodzielnych wyborów. To wiązało się z ryzykiem, że
        druga strona odrzuci miłość. A jeśli odrzuca miłość, wybiera jej antytezę.
        K: Znow upraszczasz: albo milosc albo nienawisc. A moga byc rozne stany
        posrednie z obojetnoscia wlacznie!
        J: Trywialny przykład: chłopak zakochuje się w dziewczynie. Ponosi ryzyko, że
        ona mo że go odtrącić. Mówi jej,że ja kocha, okazuje jej to, a ona nie zwraca
        na niego uwagi. Chłopak, jeśli ją kocha, podejmie kolejną próbę okazania
        miłości i wywołania odwzajemnienia i będzie tak robił do czasu, aż dziewczyna
        zwiąże się z kimś innym. Wtedy przestanie o nią zabiegać, ale to wcle nie
        znaczy, że przestanie ją kochać.
        K: Czyzby? I czy odrzucenie milosci musi zawsze prowadzic do nienawisci?

        J: Bóg okazał nam miłość w Jezusie. Jedni to przyjmują - ci są przeznaczeni do
        Bożego Królestwa, inni to odrzucą - ci nie wejdą do niego. Bóg nikogo na siłę
        nie zbawi. Dał ludziom zdolność podejmowania decyzji.
        K: Jaka masz pewnosc, ze:
        1. Bóg okazał nam miłość w Jezusie, a nie w inny sposob? I ze nas w ogole
        miluje? Dowody nie z Biblii, prosze!
        2. Czemu mamy byc "zbawiani"? Z jakiej racji? Ja nikogo nie zabilem,
        nie pobilem, nie okradlem itp. Od czego mam byc wiec "zbawiony"?
        Od grzechow przodkow? To traci zbiorowa odpowiedzialnoscia ala Hitler
        czy Szaron... :(
        3. Na koniec: czy Bog sie mnie kiedys zapytal, czy ja chce byc zbawiony?
        Ja wiem, ze NIE!
        I jeszcze jedno. Nie pomyslales, ze moze to jednak inne religie maja racje, a
        nie Chrzescijanstwo? Np. Judaizm czy Islam? A wtedy kult owego Jeszu moze
        sie okazac niezmiernie szkodliwy dla wszystkich Chrzescijan, a wiec i dla
        Ciebie...
        J: Ostatecznym dowodem na prawdziwość nauki Jezusa jest jego zmartwychwstanie.
        Mahomet, Budda, i wszyscy inni, którzy mówili o zyciu pozagrobowym, do dzisiaj
        leżą w swoich grobach. Tylko grób Chrystusa jest pusty. Dlaczego? Bo Bóg
        wskrzesił go z martwych i ta samą moc a wskrzesi wszystkich ludzi - jednych do
        życia wiecznego, innych na wieczne potępienie.
        K: Skad wiesz, ze:
        - to jest naprawde grob Jeszu?
        - ze zostal oprozniony w sposob cudowny, a nie po prostu przez wyniesienie
        zwlok cichcem, w nocy, jak nikt nie obserwowal?
        Oprocz tgo: Mahomet NIE byl Bogiem, i nigdy nawet nie smial sie tak nazwac!
        Bog jest bowiem niesmiertelny: nie moze miec wiec grobu, chocby tylko pustego!
        Prorok Mahomet przebywa w muzulmanskim raju, tyle, ze jako duch. Cialo nie jest
        mu tam potrzebne! I znow dajesz "dowody" rodem z Biblii (NT). Nie badz
        smieszny...

        K: A moze Prawdziwym Bogiem jest nie Jeszu, ani nawet Jahwe, czyli Bog Zydow
        i Chrzescijan, ale np. Allach, albo Ahura Mazda, a moze jakis zupelnie inny
        Bog, o ktorym ani Ty, ani ja nie slyszelismy? I co wtedy? Rowno bedziemy
        potepieni: i ja ateista/agnostyk, i Ty gleboko wierzacy Chrzescijanin...
        :-( Przemysl
      • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina Jerzego! CD IP: *.vic.bigpond.net.au 25.09.02, 15:16
        K: A moze Prawdziwym Bogiem jest nie Jeszu, ani nawet Jahwe, czyli Bog Zydow
        i Chrzescijan, ale np. Allach, albo Ahura Mazda, a moze jakis zupelnie inny
        Bog, o ktorym ani Ty, ani ja nie slyszelismy? I co wtedy? Rowno bedziemy
        potepieni: i ja ateista/agnostyk, i Ty gleboko wierzacy Chrzescijanin...
        :-( Przemysl to sobie, zanim (i jesli) mi odpiszesz... Pozdrawiam :-) Kagan
        J: Prawdziwy Bóg objawiał się na różne sposoby. Ostatecznie objawił sie w
        Jezusie Chrystusie, który umarł i zmartwychwstał.
        K: Jaki masz na to dowod poza NT, spisanym przez fanatycznych zwolennikow
        Jeszu ben Miriam?

        J: Prawdziwy Bóg, tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby
        KAŻDY, kto w niego wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.
        K: Znow "dowod" z NT: zrodla bez wartosci naukowej. Powtarzasz jak magnetofon
        to, co ci wbito do glowy na lekcjach religii...:(

        J: Przemyśl to, zanim znowu zaczniesz wymachiwać ppogardą pod adresem Boga.
        K: Juz ci tlumaczylem, ze gardze tylko takimi bezrozumnymi istotami ja ty,
        co to nie potrafia samodzielnie a krytycznie myslec... To nie jest atak na
        Ciebie, a (smutne) stwierdzenie faktu... :(
        Kagan
        • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina Jerzego! CD IP: *.vic.bigpond.net.au 26.09.02, 02:25
          No i co Jerzy? Jakie masz dowody na istnienie twego Boga
          poza twoja Biblia, napisana przez zwolennikow twego Boga
          i twoja wlasna wiara? Czyli ze NIE ma obiektywnych dowodow
          na istnienie twego Boga!
          Kagan
          PS: I czy nie sadzisz, ze religia i kosciol moze byc po prostu
          wymyslem Szatana, aby sklocic ludzi, aby syn walczyl przeciwko
          ojcu, a brat przeciwko bratu? Bo tak sie zdarza...:(
          Bo przeciez np. slowianin slowianinowi bratem, a te ciagle
          wojny religijne miedzy prawoslawnymi Serbami, katolickimi
          Chorwatami i muzulmanami slowianskiego pochodzenia (Bosniakami)
          nic ci nie mowia? A walki miedzy Irlandczykami, ktorych dzieli
          TYLKO religia?


          • Gość: Jerzy Do Kagana: O wiarygodnych źródłach IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.02, 14:39
            Szanowny Kaganie,
            Jeśli badasz jakąś sprawę, musisz wziąć pod uwagę cały materiał
            dowodowy,
            zarówno za i przeciw, wygodny i niewygodny dla osobistych
            preferencji. Ty
            proponujesz, aby w dyskusji na temat boskości Jesusa, syna Marii,
            odstawić
            materiał dowodowy z Nowego Testamentu. Czy dobrze rozumiem twoje
            podejście do
            tematu? Takie podejście byłoby bardzo selektywne. To tak, jakby na
            przykład
            powołano komisję badającą osobowość Kagana, która odrzucałaby
            zeznania osób,
            które spotkały się z Kaganem.
            K: Zly przyklad! Zalozmy, ze Jerzy zlozyl podanie o przyjecie na
            prace
            (powiedzmy eksperta od religionzawstwa gdzies w kraju anglosaskim).
            Pracodawca
            oczywiscie zazada tzw. referencji, ale Jerzy upiera sie, ze
            jedynymi osobami,
            ktora maja udzielic tych informacji sa rodzice Jerzego i krag jego
            najblizszych
            przyjaciol, jako ze nikt inny nie zna dobrze Jerzego. Jak myslisz:
            czy
            ow potencjalny pracodawca bylby zadowolony z takiego postawienia
            sprawy?
            A przeciez Ewangelie spisali wlasnie najblizsi przyjaciele Jeszu i
            jego
            fanatyczni zwolennicy. Przeciwnicy Jeszu zas wrecz zaprzeczaja
            temu: jesli nie
            w ogole jego istnienia (najprawdopodobniej bylo kilku "Jezusow"),
            to na pewno
            jego boskosci... Stad odrzucam NT jako dowod, bo jest on napisany
            przez
            fanatycznych zwolennikow Jeszu, wiec ma zerowa wrtosc dowodowa!

            Jerzy:
            Drogi Kaganie,
            Dlaczego zły przykład? To, co ty proponujesz, to totalna bzdura. Który
            pracodawca będzie się opierał na referencjach ludzi, którzy nie znają osobiście
            osoby, o której maja udzielić opinii? Tutaj, gdzie ja pracuję, zbiera się
            referencje od przyjaciół i osób, które mogły dobrze znać osobę. Ty proponujesz
            odrzucenie tych referencji.
            OK., no to na czyich referencjach twoim zdaniem ma się oprzeć twój pracodawca?

            Druga sprawa, popełniasz znowu sofizmat ‘słomianego człowieczka,’ kiedy
            zwolenników Jezusa nazywasz ‘fanatycznymi’.
            Oni wiedzieli za kim poszli, czego nauczał i jaki był koszt pójścia za nim.
            Szli za nim zupełnie świadomie.
            Być może we współczesnym chrześcijaństwie, katolicyzmie czy ateizmie znajdziesz
            fanatyków, ale zwolennicy Jezusa na pewno do nich nie należeli.
            Skaczesz szybko do konkluzji, traktując NT jako ‘zerowa wartość dowodową.’
            Który trybunał na świecie traktuje zeznania naocznych świadków wydarzeń, jako
            wartość zerowa?
            NT opisuje reakcje przeciwników Jezusa na zeznania osób, które składały
            świadectwo o jego zmartwychwstaniu. Ich reakcje były zupełnie podobne do
            twoich – ktoś użył dosadnej figury mowy, kiedy napisał, że ‘z pianą na ustach’
            atakujesz chrześcijaństwo.
            Oni reagowali podobnie, choćby Rada Najwyższa na zeznanie Szczepana:
            Dz 7,54 A słuchając tego, wpadli we wściekłość i zgrzytali na niego zębami.

            Albo na zeznanie Piotra i Jana:
            Dz 5,27 A gdy ich przywiedli, stawili ich przed Radą Najwyższą. I zapytał ich
            arcykapłan,
            5,28 mówiąc: Nakazaliśmy wam surowo, abyście w tym imieniu nie uczyli, a
            oto napełniliście nauką waszą Jerozolimę i chcecie ściągnąć na nas krew tego
            człowieka.
            5,29 Piotr zaś i apostołowie odpowiadając, rzekli: Trzeba bardziej słuchać
            Boga niż ludzi.
            5,30 Bóg ojców naszych wzbudził Jezusa, którego wy zgładziliście,
            zawiesiwszy na drzewie,
            5,31 Tego wywyższył Bóg prawicą swoją jako Wodza i Zbawiciela, aby dać
            Izraelowi możność upamiętania się i odpuszczenia grzechów.
            5,32 A my jesteśmy świadkami tych rzeczy, a także Duch Święty, którego Bóg
            dał tym, którzy mu są posłuszni.
            5,33 A gdy to usłyszeli, wpadli we wściekłość i chcieli ich zabić.

            Tutaj bardzo ubolewam nad reakcją wielu katolików na tym forum. Inwektywami i
            obelgami atakują zarówno ciebie i mnie. Ale ty nie jesteś im dłużny,
            odpowiadasz obelgą za obelgę, pogardą za pogardę. Szczytem pogardy było
            nazwanie katolików ‘podzwierzętami’. Masz zero szacunku dla ludzi, którzy mają
            poglądy odmienne od twoich.

            Jezus reagował inaczej. Pisze o tym Piotr:
            1 Piotr
            2,22 On grzechu nie popełnił ani nie znaleziono zdrady w ustach jego;
            2,23 On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorzeczeniem, gdy cierpiał,
            nie groził, lecz poruczał sprawę temu, który sprawiedliwie sądzi;
            2,24 On grzechy nasze sam na ciele swoim poniósł na drzewo, abyśmy,
            obumarłszy grzechom, dla sprawiedliwości żyli; jego sińce uleczyły was.


            cdn.
            • Gość: Kagan Re: Do Kagana: O wiarygodnych źródłach IP: *.vic.bigpond.net.au 27.09.02, 06:15
              Gość portalu: Jerzy napisał(a):
              Jeśli badasz jakąś sprawę, musisz wziąć pod uwagę cały materiał
              dowodowy, zarówno za i przeciw, wygodny i niewygodny dla osobistych
              preferencji. Ty proponujesz, aby w dyskusji na temat boskości Jesusa, syna
              Marii, odstawić materiał dowodowy z Nowego Testamentu. Czy dobrze rozumiem
              twoje podejście do tematu? Takie podejście byłoby bardzo selektywne. To tak,
              jakby na przykład powołano komisję badającą osobowość Kagana, która odrzucałaby
              zeznania osób, które spotkały się z Kaganem.
              K: Zly przyklad! Zalozmy, ze Jerzy zlozyl podanie o przyjecie do pracy
              (powiedzmy eksperta od religionzawstwa gdzies w kraju anglosaskim).
              Pracodawca oczywiscie zazada tzw. referencji, ale Jerzy upiera sie, ze
              jedynymi osobami, ktora maja udzielic tych informacji sa rodzice Jerzego i krag
              jego najblizszych przyjaciol, jako ze nikt inny nie zna dobrze Jerzego. Jak
              myslisz: czy ow potencjalny pracodawca bylby zadowolony z takiego postawienia
              sprawy? A przeciez Ewangelie spisali wlasnie najblizsi przyjaciele Jeszu i
              jego fanatyczni zwolennicy. Przeciwnicy Jeszu zas wrecz zaprzeczaja
              temu: jesli nie w ogole jego istnienia (najprawdopodobniej bylo kilku
              "Jezusow"), to na pewno jego boskosci... Stad odrzucam NT jako dowod, bo jest
              on napisany przez fanatycznych zwolennikow Jeszu, wiec ma zerowa wartosc
              dowodowa!
              Jerzy: Dlaczego zły przykład? To, co ty proponujesz, to totalna bzdura. Który
              pracodawca będzie się opierał na referencjach ludzi, którzy nie znają osobiście
              osoby, o której maja udzielić opinii? Tutaj, gdzie ja pracuję, zbiera się
              referencje od przyjaciół i osób, które mogły dobrze znać osobę. Ty proponujesz
              odrzucenie tych referencji.
              K: Zaden rozsadny pracodawca nie bedzie suie opieral tylko na referencjach od
              przyjaciol! Bedzie on szukal referencji od osob NIE zwiazanych emocjonalnie
              z toba! Mylisz fakt znania danej osoby z emocjonalmym stosunkiem do niej!

              OK., no to na czyich referencjach twoim zdaniem ma się oprzeć twój pracodawca?
              K: Twoich wspolpracownikow (takze tych, co cie nie lubia albo jestes im
              obojetny) i twoich przelozonych, a nie przyjaciol i rodziny!

              J: Druga sprawa, popełniasz znowu sofizmat ‘słomianego człowieczka,’ kiedy
              zwolenników Jezusa nazywasz ‘fanatycznymi’. Oni wiedzieli za kim poszli, czego
              nauczał i jaki był koszt pójścia za nim.
              K: Byli fanatykami, bo tylko fanatycy tworza nowe religie! To fakt!

              J: Szli za nim zupełnie świadomie. Być może we współczesnym chrześcijaństwie,
              katolicyzmie czy ateizmie znajdziesz fanatyków, ale zwolennicy Jezusa na pewno
              do nich nie należeli.
              K: Czyzby? To jak stworzyli nowa religie? Rozumem" ;)

              J: Skaczesz szybko do konkluzji, traktując NT jako ‘zerowa wartość dowodową.
              Który trybunał na świecie traktuje zeznania naocznych świadków wydarzeń, jako
              wartość zerowa?
              K: Jesli ma do dysopozycji tylko zwolennikow oskarzonego, to nie da im wiary,
              jak nie moze skonfrontowac ich zeznan z innymi swiadkami!

              J: NT opisuje reakcje przeciwników Jezusa na zeznania osób, które składały
              świadectwo o jego zmartwychwstaniu. Ich reakcje były zupełnie podobne do
              twoich – ktoś użył dosadnej figury mowy, kiedy napisał, że ‘z pianą
              na ustach’ atakujesz chrześcijaństwo.
              Oni reagowali podobnie, choćby Rada Najwyższa na zeznanie Szczepana (...)
              Znow cytujesz zrodlo, ktore jest tobie wygodne, a pomijasz inne!

              J: Tutaj bardzo ubolewam nad reakcją wielu katolików na tym forum. Inwektywami
              i obelgami atakują zarówno ciebie i mnie. Ale ty nie jesteś im dłużny,
              odpowiadasz obelgą za obelgę, pogardą za pogardę. Szczytem pogardy było
              nazwanie katolików ‘podzwierzętami’. Masz zero szacunku dla ludzi,
              którzy mają poglądy odmienne od twoich.
              K: W/g biblii: "oko za oka, zab za zab". Exodus 21:23-25...
              Ja tez potrafie cytowac... ;)
              A jak mozna szanowac tych, co nie potrafia myslec?

              J: Jezus reagował inaczej. Pisze o tym Piotr: (...)
              (przydlugi cytat!)
              K: Napisz cos od siebie!

              • Gość: Jerzy Re: Do Kagana: O wiarygodnych źródłach cd. IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.02, 15:41
                Gość portalu: Jerzy napisał(a):
                Jeśli badasz jakąś sprawę, musisz wziąć pod uwagę cały
                materiał
                dowodowy, zarówno za i przeciw, wygodny i niewygodny dla
                osobistych
                preferencji. Ty proponujesz, aby w dyskusji na temat
                boskości Jesusa, syna
                Marii, odstawić materiał dowodowy z Nowego Testamentu. Czy
                dobrze rozumiem
                twoje podejście do tematu? Takie podejście byłoby bardzo
                selektywne. To tak,
                jakby na przykład powołano komisję badającą osobowość
                Kagana, która odrzucałaby
                zeznania osób, które spotkały się z Kaganem.
                K: Zly przyklad! Zalozmy, ze Jerzy zlozyl podanie o
                przyjecie do pracy
                (powiedzmy eksperta od religionzawstwa gdzies w kraju
                anglosaskim).
                Pracodawca oczywiscie zazada tzw. referencji, ale Jerzy
                upiera sie, ze
                jedynymi osobami, ktora maja udzielic tych informacji sa
                rodzice Jerzego i krag
                jego najblizszych przyjaciol, jako ze nikt inny nie zna
                dobrze Jerzego. Jak
                myslisz: czy ow potencjalny pracodawca bylby zadowolony z
                takiego postawienia
                sprawy? A przeciez Ewangelie spisali wlasnie najblizsi
                przyjaciele Jeszu i
                jego fanatyczni zwolennicy. Przeciwnicy Jeszu zas wrecz
                zaprzeczaja
                temu: jesli nie w ogole jego istnienia (najprawdopodobniej
                bylo kilku
                "Jezusow"), to na pewno jego boskosci... Stad odrzucam NT
                jako dowod, bo jest
                on napisany przez fanatycznych zwolennikow Jeszu, wiec ma
                zerowa wartosc
                dowodowa!
                Jerzy: Dlaczego zły przykład? To, co ty proponujesz, to
                totalna bzdura. Który
                pracodawca będzie się opierał na referencjach ludzi,
                którzy nie znają osobiście
                osoby, o której maja udzielić opinii? Tutaj, gdzie ja
                pracuję, zbiera się
                referencje od przyjaciół i osób, które mogły dobrze znać
                osobę. Ty proponujesz
                odrzucenie tych referencji.
                K: Zaden rozsadny pracodawca nie bedzie suie opieral tylko
                na referencjach od
                przyjaciol! Bedzie on szukal referencji od osob NIE
                zwiazanych emocjonalnie
                z toba! Mylisz fakt znania danej osoby z emocjonalmym
                stosunkiem do niej!

                OK., no to na czyich referencjach twoim zdaniem ma się
                oprzeć twój pracodawca?
                K: Twoich wspolpracownikow (takze tych, co cie nie lubia
                albo jestes im
                obojetny) i twoich przelozonych, a nie przyjaciol i
                rodziny!

                Jerzy: Uparcie bronisz swojej bzdury. Być może rozsądny pracodawca nie będzie
                się opierał tylko na referencjach przyjaciół, ale nie będzie ich ignorował i
                odrzucał. Ty całkowicie odrzucasz ‘referencje’ przyjaciół Jezusa.
                Gdyby ktoś chciał napisać biografię o tobie, to prawdopodobnie chciałby
                skorzystać z takich źródeł informacji, jak twoja żona, może twój syn, matka,
                ojciec, przyjaciele (jeśli takich masz) - innymi słowy, chciałby zebrać
                materiał od osób, które były najbliżej ciebie i być może emocjonalnie związani
                z tobą. Jednakże według tego, co ty proponujesz, są to bezwartościowe źródła.

                Podsumowując, twoje odrzucenie Nowego Testamentu, jako źródła informacji o
                Jezusie, jest niczym innym jak tylko twoim uprzedzeniem. Traktowanie twoich
                uprzedzeń jako wyroczni jest błędem popełnianym przez tych, którzy dali się
                zwieść twemu rozumowaniu.

                Łukasz starał się dotrzeć do 'naocznych świadków wydarzeń, zbadał ich
                wiarygodność i spisał.

                Łukasz
                1,1 Skoro już wielu podjęło się sporządzenia opisu wydarzeń, które wśród
                nas się dokonały,
                1,2 jak nam to przekazali naoczni od samego początku świadkowie i słudzy
                Słowa,
                1,3 postanowiłem i ja, który wszystko od początku przebadałem, dokładnie
                kolejno ci to opisać, dostojny Teofilu,
                1,4 abyś upewnił się w prawdziwości nauki, jaką odebrałeś.

                Łukasz wyznaje, że 'już wielu podjęło się sporządzenia opisu wydarzeń'
                Nie wiem, na ile inne opisy były rzetelne i wiarygodne, ale Duch Święty
                zatroszczył się o to, aby przekaz Łukasza zachował się do naszych czasów.

                Jerzy
                • Gość: Jerzy do Kagana: O fanatyzmie uczniów Jezusa IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.02, 16:02
                  J: Druga sprawa, popełniasz znowu sofizmat ‘słomianego
                  człowieczka,’ kiedy
                  zwolenników Jezusa nazywasz ‘fanatycznymi’. Oni wiedzieli
                  za kim poszli, czego
                  nauczał i jaki był koszt pójścia za nim.
                  K: Byli fanatykami, bo tylko fanatycy tworza nowe religie!
                  To fakt!

                  J: Szli za nim zupełnie świadomie. Być może we
                  współczesnym chrześcijaństwie,
                  katolicyzmie czy ateizmie znajdziesz fanatyków, ale
                  zwolennicy Jezusa na pewno
                  do nich nie należeli.
                  K: Czyzby? To jak stworzyli nowa religie? Rozumem" ;)

                  Jerzy: Popełniasz tutaj kilka sofizmatów na raz. Twoje stwierdzenie:
                  „Byli fanatykami, bo tylko fanatycy tworzą nowe religie! To fakt!”
                  nadaje się do podręcznika logiki jako przykład sloganowego myślenia.
                  Posługujesz się sloganem, że ‘tylko fanatycy tworzą nowe religie’, a następnie
                  przenosisz ten slogan na zwolenników Jezusa. Twój slogan traktujesz jako
                  aksjomat, choć wymaga on udowodnienia.
                  Po drugie, twój sofizmat ma zabarwienie emocjonalne – próbujesz utożsamić
                  zwolenników Jezusa z fanatykami a to też wymagałoby udowodnienia.

                  Ponadto, popełniasz sofizmat przypisania uczniom Jezusa fanatyzmu.

                  Innymi słowy, w jednym twoim krótkim stwierdzeniu wyłapałem trzy sofizmaty,
                  może ktoś wyłapie ich więcej.
                  Pytanie: popełniłeś je świadomie, czy nieświadomie?
                  Jeśli świadomie, to jesteś świadomym kłamcą i oszustem; jeśli nieświadomie, to
                  jesteś nieświadomą ofiarą kłamstw o Jezusie.
                  Jezus uczył o tym, kto jest ojcem kłamstwa:

                  Jan 8,43 Dlaczego mowy mojej nie pojmujecie? Dlatego, że nie potraficie
                  słuchać słowa mojego.
                  8,44 Ojcem waszym jest diabeł i chcecie postępować według pożądliwości ojca
                  waszego. On był mężobójcą od początku i w prawdzie nie wytrwał, bo w nim nie ma
                  prawdy. Gdy mówi kłamstwo, mówi od siebie, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa.
                  8,45 Ponieważ ja mówię prawdę, nie wierzycie mi.
                  8,46 Któż z was może mi dowieść grzechu? Jeśli mówię prawdę, dlaczego nie
                  wierzycie mi?
                  8,47 Kto z Boga jest, słów Bożych słucha; wy dlatego nie słuchacie, bo z
                  Boga nie jesteście.


                  Jerzy
                  • Gość: Jerzy Re: do Kagana: Oko za oko, ząb za ząb IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.02, 16:20

                    J: Tutaj bardzo ubolewam nad reakcją wielu katolików na
                    tym forum. Inwektywami
                    i obelgami atakują zarówno ciebie i mnie. Ale ty nie
                    jesteś im dłużny,
                    odpowiadasz obelgą za obelgę, pogardą za pogardę. Szczytem
                    pogardy było
                    nazwanie katolików ‘podzwierzętami’. Masz zero szacunku
                    dla ludzi,
                    którzy mają poglądy odmienne od twoich.
                    K: W/g biblii: "oko za oka, zab za zab". Exodus 21:23-25...
                    Ja tez potrafie cytowac... ;)
                    A jak mozna szanowac tych, co nie potrafia myslec?

                    Cieszę się, że potrafisz cytować, choć nie rozumiesz zasady ‘Oko za oko.’
                    Kiedy Pan Bóg dał to prawo, to z jednej strony nie pozwolił na to, aby
                    przestępstwo pozostało bez kary, a z drugiej, nie pozwolił na dowolne jej
                    wymierzanie.
                    Kiedy spojrzysz na postawę Lamecha, to możesz zrozumieć, że ludzie mieli ochotę
                    oddawać z dużą nawiązką to, co zostało im wyrządzone.

                    Genezis: 4,23 I rzekł Lamech do swych żon: Ado i Syllo, słuchajcie głosu
                    mojego! Wy, żony Lamecha, nadstawcie ucha na słowo moje! Męża gotów jestem
                    zabić, jeśli mnie zrani, a chłopca, jeśli mi zrobi siniec.

                    Widzisz, Lamech był gotów zabić męża, któryby go zranił. A Pan Bóg ustanawia
                    zasadę: TYLKO oko za oko, TYLKO ząb za ząb.

                    Tak więc, ten który krzywdził, musiał się liczyć z poniesieniem kary, ale
                    stosownie do popełnionego czynu, a nie mściwości skrzywdzonego.

                    Po drugie, widocznie nie doczytałeś Biblii do końca, gdyż Pan Jezus mówi:
                    Mat 5,38 Słyszeliście, iż powiedziano: Oko za oko, ząb za ząb.
                    5,39 A Ja wam powiadam: Nie sprzeciwiajcie się złemu, a jeśli cię kto
                    uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi.
                    5,40 A temu, kto chce się z tobą procesować i zabrać ci szatę, zostaw i
                    płaszcz.
                    5,41 A kto by cię przymuszał, żebyś szedł z nim jedną milę, idź z nim i
                    dwie.
                    5,42 Temu, kto cię prosi, daj, a od tego, który chce od ciebie pożyczyć,
                    nie odwracaj się.
                    5,43 Słyszeliście, iż powiedziano: Będziesz miłował bliźniego swego, a
                    będziesz miał w nienawiści nieprzyjaciela swego.
                    5,44 A Ja wam powiadam: Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za
                    tych, którzy was prześladują,
                    5,45 abyście byli synami Ojca waszego, który jest w niebie, bo słońce jego
                    wschodzi nad złymi i dobrymi i deszcz pada na sprawiedliwych i
                    niesprawiedliwych.
                    5,46 Bo jeślibyście miłowali tylko tych, którzy was miłują, jakąż macie
                    zapłatę? Czyż i celnicy tego nie czynią?
                    5,47 A jeślibyście pozdrawiali tylko braci waszych, cóż osobliwego
                    czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią?
                    5,48 Bądźcie wy tedy doskonali, jak Ojciec wasz niebieski doskonały jest.

                    Trudne zasady, nieprawdaż? Ale Pan Jezus sam zademonstrował, że można być im
                    wierny. Pisał o tym naoczny świadek życia Jezusa, Piotr:

                    1 Piotr 2,23 On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorzeczeniem, gdy
                    cierpiał, nie groził, lecz poruczał sprawę temu, który sprawiedliwie sądzi;

                    Jeśli oddajesz oko za oko, obelgą za obelgę, nie jesteś w niczym lepszy od
                    tych, których argumentami są inwektywy. Innymi słowy, grzeszysz tak samo jak
                    oni, choć uważasz się za bezgrzesznego.

                    Jerzy

                    • Gość: Kagan Re: do Kagana: Oko za oko, ząb za ząb IP: *.vic.bigpond.net.au 02.10.02, 08:25
                      J: Tutaj bardzo ubolewam nad reakcją wielu katolików na
                      tym forum. Inwektywami i obelgami atakują zarówno ciebie i mnie. Ale ty nie
                      jesteś im dłużny, odpowiadasz obelgą za obelgę, pogardą za pogardę. Szczytem
                      pogardy było nazwanie katolików ‘podzwierzętami’. Masz zero szacunku
                      dla ludzi, którzy mają poglądy odmienne od twoich.
                      K: W/g biblii: "oko za oka, zab za zab". Exodus 21:23-25...
                      Ja tez potrafie cytowac... ;)
                      A jak mozna szanowac tych, co nie potrafia myslec?
                      J: Cieszę się, że potrafisz cytować, choć nie rozumiesz zasady ‘Oko za oko'.
                      Kiedy Pan Bóg dał to prawo, to z jednej strony nie pozwolił na to, aby
                      przestępstwo pozostało bez kary, a z drugiej, nie pozwolił na dowolne jej
                      wymierzanie.
                      K: W/g ciebie Biblia jest uniwersalna. Tak wiec te zasade powinnismy stosowac
                      do dzis!
                      J: Kiedy spojrzysz na postawę Lamecha, to możesz zrozumieć, że ludzie mieli
                      ochotę oddawać z dużą nawiązką to, co zostało im wyrządzone.
                      K: Czyli,ze pochwalasz te zasade, skopiowana zywcem z kodeksu
                      Hammurabiego!
                      (...)
                      J: Widzisz, Lamech był gotów zabić męża, któryby go zranił. A Pan Bóg ustanawia
                      zasadę: TYLKO oko za oko, TYLKO ząb za ząb. ]
                      K: Ale byl milosierny... Pozwalal w rewanzu tylko wylupac oko...
                      Czemu sie wiec tej zasady nie stosuje dzisiaj w Polsce czy Australii?
                      J:Tak więc, ten który krzywdził, musiał się liczyć z poniesieniem kary, ale
                      stosownie do popełnionego czynu, a nie mściwości skrzywdzonego.
                      K: Tak wiec nawet jesli oko bylo wybite nieumyslnie, to sprawca wypadku
                      musial automatycznie tez starcic oko... :(
                      J: Po drugie, widocznie nie doczytałeś Biblii do końca, gdyż Pan Jezus mówi:
                      (...) Trudne zasady, nieprawdaż? Ale Pan Jezus sam zademonstrował, że można być
                      im wierny. Pisał o tym naoczny świadek życia Jezusa, Piotr (...)
                      Jeśli oddajesz oko za oko, obelgą za obelgę, nie jesteś w niczym lepszy od
                      tych, których argumentami są inwektywy. Innymi słowy, grzeszysz tak samo jak
                      oni, choć uważasz się za bezgrzesznego.
                      K: Cytujesz selektywnie:
                      Marek: Nieurodzajne drzewo figowe 12 Nazajutrz, gdy wyszli oni z Betanii, uczuł
                      głód. 13 A widząc z daleka drzewo figowe, okryte liśćmi, podszedł ku niemu
                      zobaczyć, czy nie znajdzie czegoś na nim. Lecz przyszedłszy bliżej, nie znalazł
                      nic prócz liści, gdyż nie był to czas na figi. 14 Wtedy rzekł do drzewa: «Niech
                      nikt nigdy nie je owocu z ciebie!» Słyszeli to Jego uczniowie.
                      Wypędzenie przekupniów 15 I przyszedł do Jerozolimy. Wszedłszy do świątyni,
                      zaczął wyrzucać tych, którzy sprzedawali i kupowali w świątyni powywracał stoły
                      zmieniających pieniądze i ławki tych, którzy sprzedawali gołębie, 16 i nie
                      pozwolił, żeby kto przeniósł sprzęt jaki przez świątynię. 17 Potem uczył ich
                      mówiąc: «Czyż nie jest napisane: Mój dom ma być domem modlitwy dla wszystkich
                      narodów, lecz wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców»*. 18 Doszło to do
                      arcykapłanów i uczonych w Piśmie, i szukali sposobu, jak by Go zgładzić. Czuli
                      bowiem lęk przed Nim, gdyż cały tłum był zachwycony Jego nauką.
                      K: Co bylo winne owe drzewo, i co byli winni ci, co wymieniali pieniadze
                      w przedsionku swiatynii (kaplani nie przyjmowali rzymkich monet)?
                      Lukasz 12: 47 Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie
                      uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. 48 Ten zaś, który nie zna
                      jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od
                      tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać
                      będą.
                      K: Co powiesz na pochwale niewolnictwa i bicia niewolnikow?
                      I na koniec Mateusz 10:34 Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na
                      ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. 35 Bo przyszedłem poróżnić
                      syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; 36 i będą nieprzyjaciółmi
                      człowieka jego domownicy. 37 Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie
                      jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie
                      godzien.
                      K: Nie dosc, ze zakompleksialy zazdrosnik, to zwolennik wojny i przemocy
                      oraz wrog rodziny! Taka jest prawdziwa natura twego idola... :(

                      • Gość: Jerzy Re: do Kagana: Oko za oko, ząb za ząb IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.02, 20:03
                        K: W/g biblii: "oko za oka, zab za zab". Exodus 21:23-25...
                        Ja tez potrafie cytowac... ;)
                        A jak mozna szanowac tych, co nie potrafia myslec?
                        J: Cieszę się, że potrafisz cytować, choć nie rozumiesz zasady ‘Oko za oko'.
                        Kiedy Pan Bóg dał to prawo, to z jednej strony nie pozwolił na to, aby
                        przestępstwo pozostało bez kary, a z drugiej, nie pozwolił na dowolne jej
                        wymierzanie.
                        K: W/g ciebie Biblia jest uniwersalna. Tak wiec te zasade powinnismy stosowac
                        do dzis!

                        Jerzy: Tak, Biblia ustala tutaj uniwersalną zasadę karania przestępcy stosownie
                        do jego winy. Jeśli weźmiesz ten tekst literalnie, to dla współczesnych brzmi
                        on makabrycznie. Ale jeśli weźmiesz go figuratywnie, że ustala on pewną zasadę –
                        karania przestępcy stosownie do jego winy, to większość krajów stosuje się do
                        niej do dzisiaj, może z wyjątkiem Polski, gdzie mamy prawo już
                        bardziej ‘postępowe’, a za zamordowanie człowieka można dostać co najwyżej
                        kilka lat więzienia. W tych dniach ma wyjść na wolność facet, który kilka lat
                        temu, jako jeszcze nieletni zamordował studenta. Zamknięto go w poprawczaku, a
                        po ukończeniu 21 lat wypuszczą go na wolność. To jest prawo!

                        Jeszcze jedno, zasada ta nie pozwalała na samosąd. Prawo miało być wymierzane
                        przez władzę.

                        J: Kiedy spojrzysz na postawę Lamecha, to możesz zrozumieć, że ludzie mieli
                        ochotę oddawać z dużą nawiązką to, co zostało im wyrządzone.
                        K: Czyli,ze pochwalasz te zasade, skopiowana zywcem z kodeksu
                        Hammurabiego!
                        (...)

                        Pochwalam zasadę karania przestępcy stosownie do jego winy.
                        Jeśli kodeks Hammurabiego mówi podobnie jak prawo Mojżeszowe, to potwierdza tym
                        samym to, co pisał Paweł w liście do Rzymian:
                        2,14 Skoro bowiem poganie, którzy nie mają zakonu, z natury czynią to, co
                        zakon nakazuje, są sami dla siebie zakonem, chociaż zakonu nie mają;
                        2,15 dowodzą też oni, że treść zakonu jest zapisana w ich sercach; wszak
                        świadczy o tym sumienie ich oraz myśli, które nawzajem się oskarżają lub też
                        biorą w obronę;

                        Jeśli zatem kodeks Hammurabiego mówił to samo, Prawo / zakon dany Mojżeszowi
                        przez Boga, to znaczy, że treść zakonu Bożego jest wpisana w ludzkie sumienia,
                        a narody ustalają podobne kodeksy prawne: nie zabijaj, nie cudzołóż, nie
                        kradnij, nie kłam ...
                        Wyrzuty sumienia – czyli poczucie winy i żalu związanego z łamaniem prawa też
                        są zjawiskiem uniwersalnym.


                        J: Widzisz, Lamech był gotów zabić męża, któryby go zranił. A Pan Bóg ustanawia
                        zasadę: TYLKO oko za oko, TYLKO ząb za ząb. ]
                        K: Ale byl milosierny... Pozwalal w rewanzu tylko wylupac oko...
                        Czemu sie wiec tej zasady nie stosuje dzisiaj w Polsce czy Australii?

                        Jerzy: Stosuje się ją: karze się stosownie do winy. Wyjaśniłem ci to powyżej.
                        Choć bardzo ‘humanitarnie’ podchodzi się do przestępcy, który nie okazywał
                        żadnej litości swoje ofierze, w przypadkach gwałtu, zabójstwa, rozboju.

                        J:Tak więc, ten który krzywdził, musiał się liczyć z poniesieniem kary, ale
                        stosownie do popełnionego czynu, a nie mściwości skrzywdzonego.
                        K: Tak wiec nawet jesli oko bylo wybite nieumyslnie, to sprawca wypadku
                        musial automatycznie tez starcic oko... :(

                        Jerzy: Nadinterpretujesz. Ludzie tamtrych czasów też potrafili ocenić sytuację,
                        czy cos było zrobione przypadkowo, czy celowo i z premedytacją.

                        J: Po drugie, widocznie nie doczytałeś Biblii do końca, gdyż Pan Jezus mówi:
                        Mateusz 5,38 Słyszeliście, iż powiedziano: Oko za oko, ząb za ząb.
                        5,39 A Ja wam powiadam: Nie sprzeciwiajcie się złemu, a jeśli cię kto
                        uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi.
                        5,40 A temu, kto chce się z tobą procesować i zabrać ci szatę, zostaw i
                        płaszcz.
                        5,41 A kto by cię przymuszał, żebyś szedł z nim jedną milę, idź z nim i
                        dwie.
                        5,42 Temu, kto cię prosi, daj, a od tego, który chce od ciebie pożyczyć,
                        nie odwracaj się.
                        5,43 Słyszeliście, iż powiedziano: Będziesz miłował bliźniego swego, a
                        będziesz miał w nienawiści nieprzyjaciela swego.
                        5,44 A Ja wam powiadam: Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za
                        tych, którzy was prześladują,
                        5,45 abyście byli synami Ojca waszego, który jest w niebie, bo słońce jego
                        wschodzi nad złymi i dobrymi i deszcz pada na sprawiedliwych i
                        niesprawiedliwych.
                        5,46 Bo jeślibyście miłowali tylko tych, którzy was miłują, jakąż macie
                        zapłatę? Czyż i celnicy tego nie czynią?
                        5,47 A jeślibyście pozdrawiali tylko braci waszych, cóż osobliwego
                        czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią?
                        5,48 Bądźcie wy tedy doskonali, jak Ojciec wasz niebieski doskonały jest.


                        Trudne zasady, nieprawdaż? Ale Pan Jezus sam zademonstrował, że można być
                        im wierny. Pisał o tym naoczny świadek życia Jezusa, Piotr
                        1 Piotra 2,23 On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorzeczeniem, gdy
                        cierpiał, nie groził, lecz poruczał sprawę temu, który sprawiedliwie sądzi;

                        Jeśli oddajesz oko za oko, obelgą za obelgę, nie jesteś w niczym lepszy od
                        tych, których argumentami są inwektywy. Innymi słowy, grzeszysz tak samo jak
                        oni, choć uważasz się za bezgrzesznego.
                        K: Cytujesz selektywnie:

                        Jerzy: Wybrałem te teksty, po są na temat. Społeczeństwo musi się nadal
                        kierować zasadą wynikającą z figury mowy jaka jest ‘oko za oko', bo w
                        przeciwnym razie pozwoliłoby na przestępczość. Chrześcijanie natomiast powinni
                        kierować się zasadą tzw. ‘drugiej mili.’

                        Jerzy
                        • Gość: Jerzy Re: do Kagana: A ty jak karałbyś przestepców? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.02, 14:28
                          Kaganie,
                          Skoro zasada karania przestepców wynikająca z figury 'oko za oko' ci nie
                          odpowiada, to jakie kary powinno się stosować np dla zabójców, gwałcicieli,
                          złodziei oszustów?
                          Czy państwo ma im darować karę - okazac swoje miłosierdzie,
                          czy też postąpic w sposób wielce niemiłosierny i niehumanitarny i ukarać
                          przestępców stosownie do winy.

                          A może wprowadzić zasadę samosądu - niech każdy sam wymierza sprawiedliwość
                          według własnego uznania?

                          Jerzy
                          • Gość: Kagan Re: do Kagana: A ty jak karałbyś przestepców? IP: *.vic.bigpond.net.au 05.10.02, 05:11
                            Gość portalu: Jerzy napisał(a):
                            Kaganie,
                            Skoro zasada karania przestepców wynikająca z figury 'oko za oko' ci nie
                            odpowiada, to jakie kary powinno się stosować np dla zabójców, gwałcicieli,
                            złodziei oszustów?
                            Czy państwo ma im darować karę - okazac swoje miłosierdzie,
                            czy też postąpic w sposób wielce niemiłosierny i niehumanitarny i ukarać
                            przestępców stosownie do winy.
                            K: Ty chcesz rewanzu, jak uwazam, ze kara tylko wtedy jest skuteczna gdy:
                            1. "Reformuje" przestepce.
                            2. Stanowi przestroge dla innych.
                            Pierwsze nie zawsze sie udaje, drugie jest skuteczne tylko wtedy, gdy
                            przestepcy sa ujawniani i staja przed sadem. Stad za najwazniejsze uwazam
                            usprawnienie pracy policji niz zaostrzenie kar...
                            Kary na papierze zaostrzyc latwo, Kaczynski jest od tego "expertem".
                            Ale w USA, gdzie mamy kare smierci, jest tez najwiecej morderstw
                            (jesli chodzi o kraje tzw. I swiata). Bezpieczniej czuje sie np. w
                            W. Brytanii (mimo IRA) niz w USA!

                            J: A może wprowadzić zasadę samosądu - niech każdy sam wymierza sprawiedliwość
                            według własnego uznania?
                            K: To czysto amerykanski, idiotyczny pomysl... Rodem z Wild West! :(
                            Przyznaj sie, ze jestes jehowita albo przynajmniej zielonoswiatkowcem/baptysta!
                  • Gość: Kagan Re: do Kagana: O fanatyzmie uczniów Jezusa IP: *.vic.bigpond.net.au 02.10.02, 10:00
                    J: Druga sprawa, popełniasz znowu sofizmat ‘słomianego
                    człowieczka,’ kiedy zwolenników Jezusa nazywasz ‘fanatycznymi’.
                    Oni wiedzieli za kim poszli, czego nauczał i jaki był koszt pójścia za nim.
                    K: Byli fanatykami, bo tylko fanatycy tworza nowe religie! To fakt!
                    J: Szli za nim zupełnie świadomie. Być może we współczesnym chrześcijaństwie,
                    katolicyzmie czy ateizmie znajdziesz fanatyków, ale zwolennicy Jezusa na pewno
                    do nich nie należeli.
                    K: Jakie masz na to dowody poza NT?
                    K: Czyzby? To jak stworzyli nowa religie? Rozumem" ;)
                    Jerzy: Popełniasz tutaj kilka sofizmatów na raz. Twoje stwierdzenie:
                    „Byli fanatykami, bo tylko fanatycy tworzą nowe religie! To fakt!”
                    nadaje się do podręcznika logiki jako przykład sloganowego myślenia.
                    Posługujesz się sloganem, że ‘tylko fanatycy tworzą nowe religie’,
                    a następnie przenosisz ten slogan na zwolenników Jezusa. Twój slogan traktujesz
                    jako aksjomat, choć wymaga on udowodnienia.
                    K: Zostal juz dawno udowodniony! Religia jest nieracjonalna, wyznaja
                    ja ludzie nieracjonalni a tworza jeszcze bardziej nieracjonalni, czyli
                    FANATYCY!
                    J: Po drugie, twój sofizmat ma zabarwienie emocjonalne – próbujesz utożsamić
                    zwolenników Jezusa z fanatykami a to też wymagałoby udowodnienia.
                    K: Patrz wyzej!
                    J: Ponadto, popełniasz sofizmat przypisania uczniom Jezusa fanatyzmu.
                    K: j.w.
                    J: Innymi słowy, w jednym twoim krótkim stwierdzeniu wyłapałem trzy sofizmaty,
                    może ktoś wyłapie ich więcej.
                    K: Tobie sie tylko tak wydaje! Ja napisalem po prostu prawde oparta na FAKTACH!
                    J: Pytanie: popełniłeś je świadomie, czy nieświadomie?
                    Jeśli świadomie, to jesteś świadomym kłamcą i oszustem; jeśli nieświadomie, to
                    jesteś nieświadomą ofiarą kłamstw o Jezusie.
                    K: A teraz atakujesz mnie ad personam! :(
                    J: Jezus uczył o tym, kto jest ojcem kłamstwa (...)
                    K: Nie potrafisz nic (poza atakami ad personam) powiedziec wlasnymi slowami?
                • Gość: Kagan Re: Do Kagana: O wiarygodnych źródłach cd. IP: *.vic.bigpond.net.au 02.10.02, 10:11
                  Jerzy: Jeśli badasz jakąś sprawę, musisz wziąć pod uwagę cały
                  materiał dowodowy, zarówno za i przeciw, wygodny i niewygodny dla
                  osobistych preferencji. Ty proponujesz, aby w dyskusji na temat
                  boskości Jesusa, syna Marii, odstawić materiał dowodowy z Nowego Testamentu.
                  Czy dobrze rozumiem twoje podejście do tematu? Takie podejście byłoby bardzo
                  selektywne. To tak, jakby na przykład powołano komisję badającą osobowość
                  Kagana, która odrzucałaby zeznania osób, które spotkały się z Kaganem.
                  K: Zly przyklad! Zalozmy, ze Jerzy zlozyl podanie o przyjecie do pracy
                  (powiedzmy eksperta od religionzawstwa gdzies w kraju anglosaskim).
                  Pracodawca oczywiscie zazada tzw. referencji, ale Jerzy upiera sie, ze
                  jedynymi osobami, ktora maja udzielic tych informacji sa rodzice Jerzego
                  i krag jego najblizszych przyjaciol, jako ze nikt inny nie zna
                  dobrze Jerzego. Jak myslisz: czy ow potencjalny pracodawca bylby zadowolony
                  z takiego postawienia sprawy? A przeciez Ewangelie spisali wlasnie najblizsi
                  przyjaciele Jeszu i jego fanatyczni zwolennicy. Przeciwnicy Jeszu zas wrecz
                  zaprzeczaja temu: jesli nie w ogole jego istnienia (najprawdopodobniej
                  bylo kilku "Jezusow"), to na pewno jego boskosci... Stad odrzucam NT
                  jako dowod, bo jest on napisany przez fanatycznych zwolennikow Jeszu,
                  wiec ma zerowa wartosc dowodowa!
                  Jerzy: Dlaczego zły przykład? To, co ty proponujesz, to totalna bzdura.
                  Który pracodawca będzie się opierał na referencjach ludzi,
                  którzy nie znają osobiście osoby, o której maja udzielić opinii?
                  K: Przekrecasz me slowa! Tu chodzi o swiadectwea ludzi NIE zwiazanych
                  emocjonalnie z Jeszu, a takich jest po prostu brak! Swiadectwa przyjaciol
                  i wrogow sa bowiem niewiarygodne z zalozenia!
                  J: Tutaj, gdzie ja pracuję, zbiera się referencje od przyjaciół i osób,
                  które mogły dobrze znać osobę. Ty proponujesz odrzucenie tych referencji.
                  K: Czytaj dokladnie: odrzucam tylko referncje od przyjaciol i wrogow!
                  K: Zaden rozsadny pracodawca nie bedzie suie opieral tylko na referencjach
                  od przyjaciol! Bedzie on szukal referencji od osob NIE zwiazanych emocjonalnie
                  z toba! Mylisz fakt znania danej osoby z emocjonalmym stosunkiem do niej!
                  J: OK., no to na czyich referencjach twoim zdaniem ma się
                  oprzeć twój pracodawca?
                  K: Twoich wspolpracownikow (takze tych, co cie nie lubia albo jestes im
                  obojetny) i twoich przelozonych, a nie TYLKO przyjaciol i rodziny!
                  Jerzy: Uparcie bronisz swojej bzdury. Być może rozsądny pracodawca nie będzie
                  się opierał tylko na referencjach przyjaciół, ale nie będzie ich ignorował i
                  odrzucał. Ty całkowicie odrzucasz ‘referencje’ przyjaciół Jezusa.
                  K: Bo to byli fanatycy religijni. A innych swiadectw NIE MA! Wiec de facto
                  NIE ma dowodu na historycznosc Jeszu Ben Miriam!
                  J: Gdyby ktoś chciał napisać biografię o tobie, to prawdopodobnie chciałby
                  skorzystać z takich źródeł informacji, jak twoja żona, może twój syn, matka,
                  ojciec, przyjaciele (jeśli takich masz) - innymi słowy, chciałby zebrać
                  materiał od osób, które były najbliżej ciebie i być może emocjonalnie związani
                  z tobą. Jednakże według tego, co ty proponujesz, są to bezwartościowe źródła.
                  K: Sa bezwartosciowe, jesli sa JEDYNYMI zrodlami, jak w przypadku
                  Jeszu ben Miriam!
                  J: Podsumowując, twoje odrzucenie Nowego Testamentu, jako źródła informacji o
                  Jezusie, jest niczym innym jak tylko twoim uprzedzeniem. Traktowanie twoich
                  uprzedzeń jako wyroczni jest błędem popełnianym przez tych, którzy dali się
                  zwieść twemu rozumowaniu.
                  K: NIE! Odrzucam racjonalnie, bo nie moge ich nijak zweryfikowac z innymi
                  zrodlami! To jak czerpanie informacji o samochodzie, ktory chcesz kupic, tylko
                  z ulotek reklamowych dostarczonych przez sprzedawce!
                  J: Łukasz starał się dotrzeć do 'naocznych świadków wydarzeń, zbadał ich
                  wiarygodność i spisał. (...)
                  Łukasz wyznaje, że 'już wielu podjęło się sporządzenia opisu wydarzeń'
                  Nie wiem, na ile inne opisy były rzetelne i wiarygodne, ale Duch Święty
                  zatroszczył się o to, aby przekaz Łukasza zachował się do naszych czasów.
                  K: Znow "udowadniasz" prawdziwosc NT poprzez cytowanie owego NT!
                  Ile razy mam cie prosic o zaniechanie tej nielogicznej praktyki?
          • Gość: Jerzy O płaceniu za szkody IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.02, 14:41

            Kagan:
            2. Ow Jeszu, mimo iz byl niesmiertelnym (z definicji) Bogiem jednak
            umarl,
            a pozniej zmartchwystal i znikl z naszego swiata (przynajmniej w
            cielesnej
            postaci).
            J: Tak, o uniżeniu się Jezusa Chrystusa, który był od wieków, a
            który stał się
            człowiekiem, przyjął postać sługi i był posłuszny aż do śmierci
            krzyżowej,
            pisze Paweł w Filipian 2:5-11. (...)
            K: Pawel byl zydem, fanatycznym zwolennikiem Jeszu. Jego swiadectwo
            jest tyle
            warte, co swiadectwo dane gangsterowi przez jego matke! Ja sie
            pytam o dowody
            obiektywne, a nie z NT, ktory zostal spisany przez fanatycznych
            chrzescijan!

            Jerzy: tym razem przypisujesz fanatyzm Pawłowi, największemu intelektualiście
            czasów starożytnych.
            Twoje porównanie jest chybione. Paweł nie był matką Jezusa. Paweł był starannie
            wykształconym człowiekiem. Najpierw był zagorzałym przeciwnikiem Jezusa, być
            może podobnym do ciebie, sam o tym pisze, że szalał z nienawiści do
            chrześcijan; potem jednak Jezus stanął na drodze jego życia, co zupełnie
            zmieniło jego postawę. Paweł tak o sobie mówił:

            Dzieje:
            22,3 Jestem Żydem urodzonym w Tarsie w Cylicji, lecz wychowanym w tym
            mieście u stóp Gamaliela, starannie wykształconym w zakonie ojczystym, pełnym
            gorliwości dla Boga, jak i wy dziś wszyscy jesteście.
            22,4 Drogę Pańską prześladowałem aż na śmierć, wiążąc i przekazując do
            więzień zarówno mężów, jak i kobiety,
            22,5 jak mi tego i arcykapłan jest świadkiem, i cała rada starszych; od
            nich też otrzymałem listy do braci i udałem się do Damaszku, aby również tych,
            którzy tam byli, uwięzić i przyprowadzić do Jerozolimy w celu wymierzenia im
            kary.
            22,6 A gdy byłem w drodze i zbliżałem się do Damaszku, stało się koło
            południa, że nagle olśniła mnie wielka światłość z nieba,
            22,7 i upadłem na ziemię i usłyszałem głos do mnie mówiący: Saulu, Saulu,
            czemu mnie prześladujesz?
            22,8 A ja odpowiedziałem: Kto jesteś, Panie? I rzekł do mnie: Ja jestem
            Jezus Nazareński, którego ty prześladujesz.

            Masz coś przeciwko temu zeznaniu Pawła?

            J: Ludzkie ciało Chrystusa było śmiertelne, podatne na ból. A
            jednak Jezus
            nigdy grzechu nie popełnił i nigdy nie podlegał Bożemu wyrokowi:
            zapłatą za
            grzech jest śmierć (Rz 6:23).

            K: Znow cytujesz niewiarygodne zrodlo biblijne! I jesli byl Bogiem,
            to
            oczywiscie bezsensem by bylo, aby sam sie sadzil...
            I czy naprawde zadasz kary smierci za kazdy wystepek?

            Jerzy: Zdefiniuj mi czym jest według ciebie ‘wiarygodne źródło.’ Czy tylko
            takie, które sprzyja ‘twoim preferencjom poglądowym’? Jesteś bardzo selektywny,
            a swój selektywizm uważasz za obiektywizm.
            Jęsli idzie o grzech, to spowodował on oddzielenie człowieka od Bogiem,
            zerwanie więzi z nim. Staliśmy się dla Boga duchowo martwi. Wszyscy zgrzeszyli.
            Cytowałem ci już Pawła, przytoczę ci też Izajasza, który tak opisywał Mesjasza
            na 700 lat wcześniej:

            Izajasz:
            53,3 Wzgardzony był i opuszczony przez ludzi, mąż boleści, doświadczony w
            cierpieniu jak ten, przed którym zakrywa się twarz, wzgardzony tak, że nie
            zważaliśmy na Niego.
            53,4 Lecz on nasze choroby nosił, nasze cierpienia wziął na siebie. A my
            mniemaliśmy, że jest zraniony, przez Boga zbity i umęczony.
            53,5 Lecz on zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany
            został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni.
            53,6 Wszyscy jak owce zbłądziliśmy, każdy z nas na własną drogę zboczył, a
            Pan jego dotknął karą za winę nas wszystkich.
            53,7 Znęcano się nad nim, lecz on znosił to w pokorze i nie otworzył swoich
            ust, jak jagnię na rzeź prowadzone i jak owca przed tymi, którzy ją strzygą,
            zamilkł i nie otworzył swoich ust.
            53,8 Z więzienia i sądu zabrano go, a któż o jego losie pomyślał? Wyrwano
            go bowiem z krainy żyjących, za występek mojego ludu śmiertelnie został
            zraniony.
            53,9 I wyznaczono mu grób wśród bezbożnych i wśród złoczyńców jego mogiłę,
            chociaż bezprawia nie popełnił ani nie było fałszu na jego ustach.
            53,10 Ale to Panu upodobało się utrapić go cierpieniem. Gdy złoży swoje
            życie w ofierze, ujrzy potomstwo, będzie żył długo i przez niego wola Pana się
            spełni.
            53,11 Za mękę swojej duszy ujrzy światło i jego poznaniem się nasyci.
            Sprawiedliwy mój sługa wielu usprawiedliwi i sam ich winy poniesie.
            53,12 Dlatego dam mu dział wśród wielkich i z mocarzami będzie dzielił łupy
            za to, że ofiarował na śmierć swoją duszę i do przestępców był zaliczony. On to
            poniósł grzech wielu i wstawił się za przestępcami.

            J: Dlatego mógł ponieść na krzyż moje i twoje winy. Ja to
            zaakceptowałem.
            K: A ja NIE! Nie czuje sie winny, a nawet gdyby, to sobie nie
            zycze, aby ktos
            inny bral moje winy na siebie! Jesli zawinilem, to zawinilem ja, a
            nie kto inny!

            Jerzy: Miałeś kiedyś stłuczkę samochodową? I kto zapłacił za szkody, które
            wyrządziłeś? Ty? Czy firma ubezpieczeniowa? Masz ubezpieczenie na samochód?
            Zakładam, że masz. Dlaczego je masz? Aby kto inny zapłacił za ewentualne
            szkody, które możesz spowodować. Czy to ty dyktowałeś firmie ubezpieczeniowej
            warunki ubezpieczenia, czy tez przyjąłeś to, co ona oferowała?
            Pan Bóg chce zapłacić za szkody, który ty wyrządziłeś. Warunki kontraktu są
            proste: Akceptujesz z pokorą to, co uczynił dla Ciebie Jezus, a ty zostajesz
            ułaskawiony i nie musisz ponosić kary za swoje winy.


            J: Z tego powodu wiem, że karę za mnie poniosł Jezus, a ja mogę
            być ułaskawiony.
            K: Przepraszam bardzo, ale kto ma moc karania Boga? I czemu Bog ma
            ponosic kare
            za twoje wystepki, a nie ty? Ja bym nie mial smialosci prosic, aby
            ktos
            inny byl ukarany za moje wystepki! A juz szczegolnie Bog!

            Jerzy: A za co chciałbyś karać Boga? Ja też nie śmiałbym prosić o coś takiego,
            ale On to już zrobił dla mnie! Ja mogę to z pokora i wdzięcznością przyjąć,
            albo z dumą i zarozumiałością odrzucić.

            J: Ty nadal podlegasz temu wyrokowi i chciałbyś zmienić prawodawcę
            i jego
            prawa.
            K: Zadnemu wyrokowi nie podlegam, bo zadnego przestepstwa
            kryminalnego nie
            popelnilem! Mam czysta kartoteke w tym wzgledzie i spokojne
            sumienie!
            A ze ty masz grzeszki na sumieniu? Nie moja sprawa jest ciebie
            sadzic...
            Ale nie sadz tez innych po sobie!

            Jerzy: Przykro mi, ale podlegasz. Chyba że jesteś bezgrzeszny, ale po tym co
            piszesz i jak piszesz, bezgrzeszności w tobie nie widzę. Popełniasz nieustannie
            grzech pogardy dla inaczej myślących niż ty. Jeśli twoje sumienie jest przy tym
            spokojne, to jest ono raczej martwe.

            J: Nie wiem czy masz dzieci. Ja mam. Czasem mój syn popsuł coś
            przyswoim
            rowerze, nie miał z czego zapłacić za naprawę. Ja płaciłem za
            niego. On mi
            potem mógł tylko podziękować. Czy nigdy nie zapłaciłeś za szkody
            popełnione
            przez innych?
            K: NIE! Z jakiej racji? Co innego, jak zaplacilem za naprawe
            samochodu syna,
            ale to bylo przeciez normalne zuzycie mechanizmu... Poza tym, nie
            jestem
            Bogiem. Jak bym byl, to bym po pierwsze sie zajal prewencja, a nie
            karaniem!
            Marny polityk z tego waszego Boga, co to potrafi tylko karac
            (siebie i
            innych)... Masochista i sadysta w jednej osobie... :(

            Jerzy: Zużycie to jedna sprawa, a szkody to druga. Załóżmy, że twój syn nigdy
            nie spowodował szkody i nigdy nie musiałeś niczego za niego naprawiać. OK.
            Ale, jeśli nie chcesz, aby ktokolwiek płacił za twoje szkody, to dlaczego
            ubezpieczyłeś swój samochód? Chyba że nie masz samochodu, wtedy podam ci inny
            przykład twoje
            • Gość: Jerzy Re: O płaceniu za szkody cd. IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.02, 14:52
              Jerzy: Zużycie to jedna sprawa, a szkody to druga. Załóżmy, że twój syn nigdy
              nie spowodował szkody i nigdy nie musiałeś niczego za niego naprawiać. OK.
              Ale, jeśli nie chcesz, aby ktokolwiek płacił za twoje szkody, to dlaczego
              ubezpieczyłeś swój samochód? Chyba że nie masz samochodu, wtedy podam ci inny
              przykład twojej niekonsekwencji.


              J: Bóg chciał naprawić szkody, które my popełniliśmy. Mógł to
              zrobić tylko
              ktoś, kto nie podlegał wyrokowi - ktos bezgrzeszny, tylko Syn Boży,
              Jezus
              Chrystus.
              K: Ja zadnych szkod nie popelnilem! Wypraszam sobie takie
              insynuacje!
              I czekam na dowody (poza biblijne), ze Jeszu zwany Christosem
              (Mesjaszem)
              byl synem zydowskiego Boga Jahweh!

              Jerzy: Jakie insynuacje? Popełniłeś wiele szkód moralnych, choćby nazywając
              katolików podzwierzętami.

              A jeśli chcesz poza biblijny dowód na to, że Jezus jest Mesjaszem, to mogę
              mówić tutaj za siebie. Użyję tutaj pewnej figury mowy, ale mogę powiedzieć, że
              spotkałem w swoim życiu Jezusa i On zupełnie mnie zmienił. Jestem przekonany,
              że coś podobnego doświadczyło wielu forumowiczów. Jeśli zechcą, to ci o tym
              napiszą, tylko obawiam się, że przy twoim cynizmie, to i tak zakwestionujesz i
              odrzucisz ich świadectwa.
              • Gość: Kagan Re: O płaceniu za szkody cd. IP: *.vic.bigpond.net.au 27.09.02, 05:44
                J: Zużycie to jedna sprawa, a szkody to druga. Załóżmy, że twój syn nigdy
                nie spowodował szkody i nigdy nie musiałeś niczego za niego naprawiać. OK.
                Ale, jeśli nie chcesz, aby ktokolwiek płacił za twoje szkody, to dlaczego
                ubezpieczyłeś swój samochód? Chyba że nie masz samochodu, wtedy podam ci inny
                przykład twojej niekonsekwencji.
                K: Nie rozumiesz, jak dzialaja ubezpieczenia! Pieniadze na wyplaty odszkodowan
                nie pochodza bowiem ze skladek, ale z zyskow z inwestycji, na ktore ida owe
                skladki. Widzisz, ja pracowalem dosc dlugo w finansach i skonczylem SGH
                (SGPiS)... ;)
                J: Bóg chciał naprawić szkody, które my popełniliśmy. Mógł to zrobić tylko
                ktoś, kto nie podlegał wyrokowi - ktos bezgrzeszny, tylko Syn Boży (...)
                K: Jaki masz dowod (poza Biblia), ze Jeszu nie grzeszyl?

                K: Ja zadnych szkod nie popelnilem! Wypraszam sobie takie insynuacje!
                I czekam na dowody (poza biblijne), ze Jeszu zwany Christosem
                (Mesjaszem) byl synem zydowskiego Boga Jahweh!
                Jerzy: Jakie insynuacje? Popełniłeś wiele szkód moralnych, choćby nazywając
                katolików podzwierzętami.
                K: Bo sa: maja mozgi, a nie mysla... To stwierdzenie faktu!

                J: A jeśli chcesz poza biblijny dowód na to, że Jezus jest Mesjaszem, to mogę
                mówić tutaj za siebie. Użyję tutaj pewnej figury mowy, ale mogę powiedzieć, że
                spotkałem w swoim życiu Jezusa i On zupełnie mnie zmienił. Jestem przekonany,
                że coś podobnego doświadczyło wielu forumowiczów. Jeśli zechcą, to ci o tym
                napiszą, tylko obawiam się, że przy twoim cynizmie, to i tak zakwestionujesz i
                odrzucisz ich świadectwa.
                K: Ja tez moge napisac, ze widuje codziennie o godzinie 7 rano Przenajswietsza
                Panienke, Zawsze Dziewice, i to w taki sposob, ze wiem, iz Ona jest wciaz
                dziewica! Czy to jest jakikolwiek dowod? Czy zbiorowe omamy i zwidy
                moga byc dowodem? I skad wiesz, ze ow rzekomy Jezus to nie byl Szatan,
                ktory ciebie i innych zrecznie zwiodl na manowce, aby przechwycic twa dusze?

                • Gość: Jerzy Re: O płaceniu za szkody cd. IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.02, 16:51
                  J: Zużycie to jedna sprawa, a szkody to druga. Załóżmy, że twój syn nigdy
                  nie spowodował szkody i nigdy nie musiałeś niczego za niego naprawiać. OK.
                  Ale, jeśli nie chcesz, aby ktokolwiek płacił za twoje szkody, to dlaczego
                  ubezpieczyłeś swój samochód? Chyba że nie masz samochodu, wtedy podam ci inny
                  przykład twojej niekonsekwencji.
                  K: Nie rozumiesz, jak dzialaja ubezpieczenia! Pieniadze na wyplaty odszkodowan
                  nie pochodza bowiem ze skladek, ale z zyskow z inwestycji, na ktore ida owe
                  skladki. Widzisz, ja pracowalem dosc dlugo w finansach i skonczylem SGH
                  (SGPiS)... ;)

                  Jerzy: Nie muszę rozumieć. Jedno wiem, że jeśli spowodujesz szkodę na drodze,
                  koszt jej naprawy poniesie firma ubezpieczeniowa, pod warunkiem, że spełniasz
                  warunki ubezpieczenia. I to, skąd firma ubezpieczeniowa bierze na to pieniądze,
                  nie ma tutaj nic do rzeczy. Chodzi o FAKT, że ktoś inny zapłaci za szkodę,
                  popełnioną przez ciebie. Tak więc musisz przyznać, szanowny Kaganie, że twoja
                  postawa jest niekonsekwentna. Ubezpieczyłeś samochód, aby kto inny zapłacił za
                  ewentualne szkody popełnione przez ciebie. Twoje studia na SGPiSie nie mają
                  tutaj nic do rzeczy.

                  J: Bóg chciał naprawić szkody, które my popełniliśmy. Mógł to zrobić tylko
                  ktoś, kto nie podlegał wyrokowi - ktoś bezgrzeszny, tylko Syn Boży (...)

                  K: Jaki masz dowod (poza Biblia), ze Jeszu nie grzeszyl?

                  Jerzy: Ale z ciebie oportunista. Faryzeusze, kapłani, saduceusze i wszyscy
                  pozostali wrogowie Jezusa nie znaleźli w nim winy. Nawet Piłat stwierdził:
                  Łukasz 3,4 Piłat zaś rzekł do arcykapłanów i do tłumów: Żadnej winy w tym
                  człowieku nie znajduję.

                  Ach wybacz, znowu cytuję ci Biblię. To twoje domaganie się dowodów
                  pozabiblijnych na potwierdzenie nauk biblijnych jest podobne do szukania
                  pozamedycznych dowodów na skuteczność działania tabletki od bólu głowy.

                  K: Ja zadnych szkod nie popelnilem! Wypraszam sobie takie insynuacje!
                  (...)
                  Jerzy: Jakie insynuacje? Popełniłeś wiele szkód moralnych, choćby nazywając
                  katolików podzwierzętami.
                  K: Bo sa: maja mozgi, a nie mysla... To stwierdzenie faktu!

                  Jerzy: Skąd ta diagnoza? Być może nie myślą tak jak ty czy ja, ale redukować
                  ich do podzwierząt?
                  Czy wszyscy zwolennicy twojego światopoglądu mają takie podejście do myślących
                  inaczej?



                  J: A jeśli chcesz poza biblijny dowód na to, że Jezus jest Mesjaszem, to mogę
                  mówić tutaj za siebie. Użyję tutaj pewnej figury mowy, ale mogę powiedzieć, że
                  spotkałem w swoim życiu Jezusa i On zupełnie mnie zmienił. Jestem przekonany,
                  że coś podobnego doświadczyło wielu forumowiczów. Jeśli zechcą, to ci o tym
                  napiszą, tylko obawiam się, że przy twoim cynizmie, to i tak zakwestionujesz i
                  odrzucisz ich świadectwa.

                  K: Ja tez moge napisac, ze widuje codziennie o godzinie 7 rano Przenajswietsza
                  Panienke, Zawsze Dziewice, i to w taki sposob, ze wiem, iz Ona jest wciaz
                  dziewica! Czy to jest jakikolwiek dowod? Czy zbiorowe omamy i zwidy
                  moga byc dowodem? I skad wiesz, ze ow rzekomy Jezus to nie byl Szatan,
                  ktory ciebie i innych zrecznie zwiodl na manowce, aby przechwycic twa dusze?

                  Jerzy: Użyłem figury mowy, ‘że spotkałem Jezusa.’ Kiedy otwieram Biblię i
                  poznaję to, co On powiedział, spotykam się z nim na nowo. To też figury mowy.
                  Kiedy stosuję to, co On nakazał, odkrywam, że to działa, więcej, że za tym ktoś
                  stoi.
                  Nie zrozumiesz tego, bo
                  1 Koryntian 2,14 ... człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z
                  Ducha Bożego, bo są dlań głupstwem, i nie może ich poznać, gdyż należy je
                  duchowo rozsądzać.

                  A ty jesteś jeszcze duchowo martwy. (Diagnoza). Musisz się ‘na nowo narodzić’ –
                  to też figura mowy z Jana
                  3,1 A był człowiek z faryzeuszów imieniem Nikodem, dostojnik żydowski.
                  3,2 Ten przyszedł do Jezusa w nocy i rzekł mu: Mistrzu! Wiemy, że
                  przyszedłeś od Boga jako nauczyciel; nikt bowiem takich cudów czynić by nie
                  mógł, jakie Ty czynisz, jeśliby Bóg z nim nie był.
                  3,3 Odpowiadając Jezus, rzekł mu: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli
                  się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego.
                  3,4 Rzekł mu Nikodem: Jakże się może człowiek narodzić, gdy jest stary?
                  Czyż może powtórnie wejść do łona matki swojej i urodzić się?
                  3,5 Odpowiedział Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie
                  narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego.
                  3,6 Co się narodziło z ciała, ciałem jest, a co się narodziło z Ducha,
                  duchem jest.
                  3,7 Nie dziw się, że ci powiedziałem: Musicie się na nowo narodzić.
                  3,8 Wiatr wieje, dokąd chce, i szum jego słyszysz, ale nie wiesz, skąd
                  przychodzi i dokąd idzie; tak jest z każdym, kto się narodził z Ducha.

                  A jeśli idzie o Szatana, to robi wszystko, aby takim ludziom jak ty, nie
                  zaświeciło światło ewangelii:

                  2 Koryntian 4,3 A jeśli nawet ewangelia nasza jest zasłonięta, zasłonięta jest
                  dla tych, którzy giną,
                  4,4 w których bóg świata tego zaślepił umysły niewierzących, aby im nie
                  świeciło światło ewangelii o chwale Chrystusa, który jest obrazem Boga.

                  Jerzy
                  • Gość: Kagan Re: O płaceniu za szkody cd. IP: *.vic.bigpond.net.au 02.10.02, 08:45
                    J: Zużycie to jedna sprawa, a szkody to druga. Załóżmy, że twój syn nigdy
                    nie spowodował szkody i nigdy nie musiałeś niczego za niego naprawiać. OK.
                    Ale, jeśli nie chcesz, aby ktokolwiek płacił za twoje szkody, to dlaczego
                    ubezpieczyłeś swój samochód? Chyba że nie masz samochodu, wtedy podam ci inny
                    przykład twojej niekonsekwencji.
                    K: Nie rozumiesz, jak dzialaja ubezpieczenia! Pieniadze na wyplaty odszkodowan
                    nie pochodza bowiem ze skladek, ale z zyskow z inwestycji, na ktore ida owe
                    skladki. Widzisz, ja pracowalem dosc dlugo w finansach i skonczylem SGH
                    (SGPiS)... ;)
                    Jerzy: Nie muszę rozumieć. Jedno wiem, że jeśli spowodujesz szkodę na drodze,
                    koszt jej naprawy poniesie firma ubezpieczeniowa, pod warunkiem, że spełniasz
                    warunki ubezpieczenia. I to, skąd firma ubezpieczeniowa bierze na to pieniądze,
                    nie ma tutaj nic do rzeczy. Chodzi o FAKT, że ktoś inny zapłaci za szkodę,
                    popełnioną przez ciebie. Tak więc musisz przyznać, szanowny Kaganie, że twoja
                    postawa jest niekonsekwentna. Ubezpieczyłeś samochód, aby kto inny zapłacił za
                    ewentualne szkody popełnione przez ciebie. Twoje studia na SGPiSie nie mają
                    tutaj nic do rzeczy.
                    K: Maja, bo wiem, ze nikt nie placi za ew. szkody przeze mnie wyrzadzone!
                    Nawet, jesli pieniadze na wyplaty odszkodowan pochodzilyby ze skladek, to ze
                    skladek dobrowolnych (nikt nie musi miec samochodu). Po prostu grupa
                    ludzi odklada pieniadze na "czarna godzine" i placi temu, ktory akurat
                    potrzebuje pomocy! Nikt wiec nie placi za cudze winy, tylko rozklada sie
                    koszt pokrywania ew. strat na grupe osob zaintersowanych samopomoca.
                    Bowiem ubezpieczenie to nic innego, jak forma samopomocy. Czemu ci sie
                    to nie podoba?
                    J: Bóg chciał naprawić szkody, które my popełniliśmy. Mógł to zrobić tylko
                    ktoś, kto nie podlegał wyrokowi - ktoś bezgrzeszny, tylko Syn Boży (...)
                    K: Jaki masz dowod (poza Biblia), ze Jeszu nie grzeszyl?
                    Jerzy: Ale z ciebie oportunista. Faryzeusze, kapłani, saduceusze i wszyscy
                    pozostali wrogowie Jezusa nie znaleźli w nim winy. Nawet Piłat stwierdził
                    (...)
                    Ach wybacz, znowu cytuję ci Biblię. To twoje domaganie się dowodów
                    pozabiblijnych na potwierdzenie nauk biblijnych jest podobne do szukania
                    pozamedycznych dowodów na skuteczność działania tabletki od bólu głowy.
                    K: Widzisz, sa zrodla poza medycyna na stwierdzenie skutecznosci
                    danego leku. A ty chcialbys, a by jedynym dowodem skutecznosci np. aspiryny
                    Bayera byly ulotki reklamowe tegoz Bayera! Co do Jeszu: za co go wiec
                    skazali, jesli byl bez winy?
                    K: Ja zadnych szkod nie popelnilem! Wypraszam sobie takie insynuacje!
                    (...)
                    Jerzy: Jakie insynuacje? Popełniłeś wiele szkód moralnych, choćby nazywając
                    katolików podzwierzętami.
                    K: Stwierdzilem tylko fakt, weryfikowalny naukowo (empirycznie)!
                    Niemily dla katoli, ale to zupelnie inna sprawa!
                    Fajtem jest bowiem, ze oni maja mozgi, a nie mysla...:(
                    Jerzy: Skąd ta diagnoza? Być może nie myślą tak jak ty czy ja, ale redukować
                    ich do podzwierząt? Czy wszyscy zwolennicy twojego światopoglądu mają takie
                    podejście do myślących inaczej?
                    K: NIE do "myślących inaczej", ale do BEZMYSLNYCH! To spora roznica!

                    J: A jeśli chcesz poza biblijny dowód na to, że Jezus jest Mesjaszem, to mogę
                    mówić tutaj za siebie. Użyję tutaj pewnej figury mowy, ale mogę powiedzieć, że
                    spotkałem w swoim życiu Jezusa i On zupełnie mnie zmienił. Jestem przekonany,
                    że coś podobnego doświadczyło wielu forumowiczów. Jeśli zechcą, to ci o tym
                    napiszą, tylko obawiam się, że przy twoim cynizmie, to i tak zakwestionujesz i
                    odrzucisz ich świadectwa.
                    K: Ja tez moge napisac, ze widuje codziennie o godzinie 7 rano Przenajswietsza
                    Panienke, Zawsze Dziewice, i to w taki sposob, ze wiem, iz Ona jest wciaz
                    dziewica! Czy to jest jakikolwiek dowod? Czy zbiorowe omamy i zwidy
                    moga byc dowodem? I skad wiesz, ze ow rzekomy Jezus to nie byl Szatan,
                    ktory ciebie i innych zrecznie zwiodl na manowce, aby przechwycic twa dusze?
                    Jerzy: Użyłem figury mowy, ‘że spotkałem Jezusa.’ Kiedy otwieram Biblię i
                    poznaję to, co On powiedział, spotykam się z nim na nowo. To też figury mowy.
                    K: Jeszcze raz: skad ta pewnosc, ze spotkales Jezusa, a nie Szatana udajacego
                    Jezusa. I czy przypadkiem Szatan nie jest autorem Biblii? Jakie masz dowody,
                    ze tak nie jest?
                    J: Kiedy stosuję to, co On nakazał, odkrywam, że to działa, więcej, że za tym
                    ktoś stoi.
                    K: TAK! Np. Szatan...;)
                    J: Nie zrozumiesz tego, bo (...) ty jesteś jeszcze duchowo martwy. (Diagnoza).
                    Musisz się ‘na nowo narodzić’ (...)
                    K: Nie pytalem sie ciebie ani o diagnoze, ani o porady!
                    Nie wlaz buciorami w me zycie!
                    J: A jeśli idzie o Szatana, to robi wszystko, aby takim ludziom jak ty, nie
                    zaświeciło światło ewangelii: (...)
                    K: Skad ta pewnosc, ze nie jestes pod jego silnym wplywem?
                    Przeciez to On jest "panem (bogiem) tego swiata":
                    2 Koryntianie 4 "dla niewiernych, których umysły zaślepił bóg tego świata*)"
                    *)4,4 "Bóg tego świata" = szatan (por. Łk 4,6; J 12,31; J 14,30; J 16,11; Ef
                    2,2); - BIBLIA TYSIACLECIA www.biblia.pl/PS/Biblia.htm
                    Kagan
            • Gość: Kagan Re: O płaceniu za szkody IP: *.vic.bigpond.net.au 27.09.02, 06:02
              K: Ow Jeszu, mimo iz byl niesmiertelnym (z definicji) Bogiem jednak
              umarl, a pozniej zmartchwystal i znikl z naszego swiata (przynajmniej w
              cielesnej postaci).
              J: Tak, o uniżeniu się Jezusa Chrystusa, który był od wieków, a
              który stał się człowiekiem, przyjął postać sługi i był posłuszny aż do śmierci
              krzyżowej, pisze Paweł w Filipian 2:5-11. (...)
              K: Pawel byl zydem, fanatycznym zwolennikiem Jeszu. Jego swiadectwo
              jest tyle warte, co swiadectwo dane gangsterowi przez jego matke! Ja sie
              pytam o dowody obiektywne, a nie z NT, ktory zostal spisany przez fanatycznych
              chrzescijan!
              Jerzy: tym razem przypisujesz fanatyzm Pawłowi, największemu intelektualiście
              czasów starożytnych.
              K: To twoja opinia. Dla mnie byl barbarzynca, posrednio odpowiedzialny za
              zastoj nauki az do XVI wieku!
              J: Twoje porównanie jest chybione. Paweł nie był matką Jezusa. Paweł był
              starannie wykształconym człowiekiem. Najpierw był zagorzałym przeciwnikiem
              Jezusa, być może podobnym do ciebie, sam o tym pisze, że szalał z nienawiści do
              chrześcijan; potem jednak Jezus stanął na drodze jego życia, co zupełnie
              zmieniło jego postawę. Paweł tak o sobie mówił: (...)
              K: Czlowieku! Obudz sie! Pisalem ci juz wiele razy, ze NT to zadne
              zrodlo. A ty na dodatek dajesz mi opinie Pawla o sobie samym!
              Masz mnie za takiego samego polglowka (pardon, ale to prawda), jak ty?
              J: Masz coś przeciwko temu zeznaniu Pawła?
              K: Tak, to zaden dowod. Ja tez potrafie wymyslac bajeczki na swoj temat...;(

              J: Ludzkie ciało Chrystusa było śmiertelne, podatne na ból. A jednak Jezus
              nigdy grzechu nie popełnił i nigdy nie podlegał Bożemu wyrokowi:
              zapłatą za grzech jest śmierć (Rz 6:23).
              K: Znow cytujesz niewiarygodne zrodlo biblijne! I jesli byl Bogiem,
              to oczywiscie bezsensem by bylo, aby sam sie sadzil...
              I czy naprawde zadasz kary smierci za kazdy wystepek?

              Jerzy: Zdefiniuj mi czym jest według ciebie ‘wiarygodne źródło.’ Czy tylko
              takie, które sprzyja ‘twoim preferencjom poglądowym’? Jesteś bardzo
              selektywny, a swój selektywizm uważasz za obiektywizm.
              K: Patrz np. cytowane przeze mnie (na tym watku) fragmenty traktatu prof. J.
              Kellera o Jezusie! Wiarygodne zrodlo to takie, ktore nie jest emocjonalnie
              zaangazowane po jednej stronie (jak Biblia)...

              J: Jęsli idzie o grzech, to spowodował on oddzielenie człowieka od Bogiem,
              zerwanie więzi z nim. Staliśmy się dla Boga duchowo martwi. Wszyscy zgrzeszyli.
              K: Ja NIE! Nie mam tzw. mens rea (giulty mind)! Na jakiej podstawie
              smiesz imputowac kazdemu wine?

              J: Cytowałem ci już Pawła, przytoczę ci też Izajasza, który tak opisywał
              Mesjasza na 700 lat wcześniej: (...)
              K: Znow cytujesz Biblie! A prosilem cie, abys tego nie robil, bo to jest
              NIEWIARYGODNE zrodlo!

              J: Dlatego mógł ponieść na krzyż moje i twoje winy. Ja to zaakceptowałem.
              K: A ja NIE! Nie czuje sie winny, a nawet gdyby, to sobie nie
              zycze, aby ktos inny bral moje winy na siebie! Jesli zawinilem, to zawinilem
              ja, a nie kto inny!
              Jerzy: Miałeś kiedyś stłuczkę samochodową? I kto zapłacił za szkody, które
              wyrządziłeś? Ty? Czy firma ubezpieczeniowa? Masz ubezpieczenie na samochód?
              Zakładam, że masz. Dlaczego je masz? Aby kto inny zapłacił za ewentualne
              szkody, które możesz spowodować. Czy to ty dyktowałeś firmie ubezpieczeniowej
              warunki ubezpieczenia, czy tez przyjąłeś to, co ona oferowała?
              Pan Bóg chce zapłacić za szkody, który ty wyrządziłeś. Warunki kontraktu są
              proste: Akceptujesz z pokorą to, co uczynił dla Ciebie Jezus, a ty zostajesz
              ułaskawiony i nie musisz ponosić kary za swoje winy.
              K: O ubezpieczeniach w kolejnym poscie! Ja zadnego kontraktu z Bogiem
              nie zawieralem, bo jak mozna miec umowe z kims, kto nie istnieje?
              Stworzyles sobie dla wygody bozka, ktory pozwal ci grzeszyc do woli, bo
              jednoczesnie odpuszcza ci zawsze twa wine. Jakiez to wygodne, a zarazem
              jakiez to ochydne i amoralne! :(
              Gardze toba, bo jestes bez krzty moralnosci... :(

              J: Z tego powodu wiem, że karę za mnie poniosł Jezus, a ja mogę
              być ułaskawiony.
              K: Przepraszam bardzo, ale kto ma moc karania Boga? I czemu Bog ma
              ponosic kare za twoje wystepki, a nie ty? Ja bym nie mial smialosci
              prosic, aby ktos inny byl ukarany za moje wystepki! A juz szczegolnie Bog!
              Jerzy: A za co chciałbyś karać Boga? Ja też nie śmiałbym prosić o coś takiego,
              ale On to już zrobił dla mnie! Ja mogę to z pokora i wdzięcznością przyjąć,
              albo z dumą i zarozumiałością odrzucić.
              K: Skad masz te pewnosc, ze Jeszu poniosl kare za ciebie? A moze to Szatan tak
              cie zwodzi, abys grzeszyl, liczac na automatyczne odpuszczenie grzechow?

              J: Ty nadal podlegasz temu wyrokowi i chciałbyś zmienić prawodawcę
              i jego prawa.
              K: Zadnemu wyrokowi nie podlegam, bo zadnego przestepstwa kryminalnego nie
              popelnilem! Mam czysta kartoteke w tym wzgledzie i spokojne sumienie!
              A ze ty masz grzeszki na sumieniu? Nie moja sprawa jest ciebie sadzic...
              Ale nie sadz tez innych po sobie!
              Jerzy: Przykro mi, ale podlegasz. Chyba że jesteś bezgrzeszny, ale po tym co
              piszesz i jak piszesz, bezgrzeszności w tobie nie widzę. Popełniasz nieustannie
              grzech pogardy dla inaczej myślących niż ty. Jeśli twoje sumienie jest przy tym
              spokojne, to jest ono raczej martwe.
              K: Ja mam sumienie, a ty, mimo ze go nie masz uwazasz sie za mego sedziego!
              I kto ci dal prawo mnie sadzic?
          • Gość: Jerzy O zmartwychwstaniu Jezusa IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.02, 14:44
            K: I jeszcze kilka dodatkowych pytan:
            Ow Jeszu jest, jak piszesz "Panem życia i śmierci". Jak to mozna
            pogodzic
            z jego nieskonczona dobrocia? Jak istota bedaca samym i idealnym
            dobrem moze
            karac inne, niedoskonale, istoty? Istoty (podobno) stworzone przez
            Ojca owego
            Jeszu, i to rozmyslnie stworzone jako podatne na zle wplywy, a
            szczegolnie
            zle wplywy innej, znacznie potezniejszej od ludzi istoty zwanej
            Szatanem
            (ktory tez przeciez zostal stworzony przez Boga Jahwe: ojca Boga
            Jeszu)?
            Widzisz, ja sie nie boje weryfikacji swoich pogladow, a Ty?
            Potrafisz je
            zweryfikowac?
            J: Kaganie, nadal atakujesz słomianego Boga swojej wyobraźni. Nie
            rozumiesz
            czym jest miłość.
            K: Atakujesz mnie, zamiast odpowiedziec na pytanie!

            Jerzy: Czujesz się zaatakowany, kiedy ktoś stwierdza, że czegoś nie rozumiesz?
            Czyżbyś uważał się za wszechwiedzącego, a my tego nie potrafimy dostrzec? To
            zakrawa na megalomanię.
            Jeśli idzie o twoje pojmowanie pochodzenia zła we wszechświecie, to nie do
            końca je rozumiem. Możesz mi wyjaśnić jak pojmujesz pochodzenie zła w świecie i
            w człowieku? Albo, jak według ciebie chrześcijanie pojmują ten temat.

            J: Bóg jest miłością i stworzył nas zdolnymi do okazywania miłości.
            Aby miłość
            była prawdziwa, strona, która jest kochana, musi mieć zdolność do
            odwzajemnienia miłości z własnej woli. Dlatego Bóg stworzył nas
            jako istotry
            zdolne do podejmowania samodzielnych wyborów. To wiązało się z
            ryzykiem, że
            druga strona odrzuci miłość. A jeśli odrzuca miłość, wybiera jej
            antytezę.
            K: Znow upraszczasz: albo milosc albo nienawisc. A moga byc rozne
            stany
            posrednie z obojetnoscia wlacznie!

            Jerzy: Skąd to ‘znów’. Gdzie już upraszczałem?
            Obojętność jest odrzuceniem miłości.
            W relacji z Bogiem jest podobnie, albo go kochasz i przyjmujesz, albo ... jeśli
            ci jest obojetny, to znaczy, że go odrzucasz.


            J: Trywialny przykład: chłopak zakochuje się w dziewczynie. Ponosi
            ryzyko, że
            ona mo że go odtrącić. Mówi jej,że ja kocha, okazuje jej to, a ona
            nie zwraca
            na niego uwagi. Chłopak, jeśli ją kocha, podejmie kolejną próbę
            okazania
            miłości i wywołania odwzajemnienia i będzie tak robił do czasu, aż
            dziewczyna
            zwiąże się z kimś innym. Wtedy przestanie o nią zabiegać, ale to
            wcle nie
            znaczy, że przestanie ją kochać.
            K: Czyzby? I czy odrzucenie milosci musi zawsze prowadzic do
            nienawisci?

            Nie musi. Ale nie prowadzi do spełnienia się miłości.

            J: Bóg okazał nam miłość w Jezusie. Jedni to przyjmują - ci są
            przeznaczeni do
            Bożego Królestwa, inni to odrzucą - ci nie wejdą do niego. Bóg
            nikogo na siłę
            nie zbawi. Dał ludziom zdolność podejmowania decyzji.
            K: Jaka masz pewnosc, ze:
            1. Bóg okazał nam miłość w Jezusie, a nie w inny sposob? I ze nas w
            ogole
            miluje? Dowody nie z Biblii, prosze!

            Jerzy: Bóg okazuje ci miłość na co dzień prze to, że masz co jeść, masz się w
            co ubrać, masz dach nad głową, że jeszcze żyjesz i możesz o nim dyskutować. Bóg
            nie chce twojej zguby. Pan Jezus przyjdzie znowu, ale zwleka z tym przyjściem.
            Wiesz dlaczego? Aby dać tobie szansę na upamiętanie. Gdyby przyszedł 25 lat
            temu, byłbym zgubiony na zawsze.
            2 Piotr 3,9 Pan nie zwleka z dotrzymaniem obietnicy, chociaż niektórzy
            uważają, że zwleka, lecz okazuje cierpliwość względem was, bo nie chce, aby
            ktokolwiek zginął, lecz chce, aby wszyscy przyszli do upamiętania.
            3,10 A dzień Pański nadejdzie jak złodziej; wtedy niebiosa z trzaskiem
            przeminą, a żywioły rozpalone stopnieją, ziemia i dzieła ludzkie na niej spłoną.

            K: 2. Czemu mamy byc "zbawiani"? Z jakiej racji? Ja nikogo nie
            zabilem,
            nie pobilem, nie okradlem itp. Od czego mam byc wiec "zbawiony"?
            Od grzechow przodkow? To traci zbiorowa odpowiedzialnoscia ala
            Hitler
            czy Szaron... :(

            Jerzy: Piszesz: „Ja nikogo nie zabilem, nie pobilem, nie okradlem itp „ Znam tę
            modlitwę. Jest zapisana w Biblii:
            Łukasz: 8,9 I powiedział także do tych, którzy pokładali ufność w sobie
            samych, że są usprawiedliwieni, a innych lekceważyli, to podobieństwo:
            18,10 Dwóch ludzi weszło do świątyni, aby się modlić, jeden faryzeusz, a
            drugi celnik.
            18,11 Faryzeusz stanął i tak się w duchu modlił: Boże, dziękuję ci, że nie
            jestem jak inni ludzie, rabusie, oszuści, cudzołożnicy albo też jak ten oto
            celnik.
            18,12 Poszczę dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę z całego mego dorobku.
            18,13 A celnik stanął z daleka i nie śmiał nawet oczu podnieść ku niebu,
            lecz bił się w pierś swoją, mówiąc: Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu.
            18,14 Powiadam wam: Ten poszedł usprawiedliwiony do domu swego, tamten zaś
            nie; bo każdy, kto siebie wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie
            wywyższony.


            K: 3. Na koniec: czy Bog sie mnie kiedys zapytal, czy ja chce byc
            zbawiony?
            Ja wiem, ze NIE!

            Nikt cię na siłę nie będzie zbawiał. Na świecie jest miliony ludzi, którzy
            czekają na Dobrą Nowinę o Jezusie.
            You don’t ask a drowning man if he wants te be saved
            When you know he is sinking down, down beneath the crashing waves.
            Kiedy widzisz, ze ktoś tonie, próbujesz go ratować. Ale jak topielec wierzga i
            nie chce się dać uratować, to ratownik ma małe szanse, aby mu pomóc. Taki
            topielec to właściwie samobójca.

            Kagan: I jeszcze jedno. Nie pomyslales, ze moze to jednak inne
            religie maja racje, a
            nie Chrzescijanstwo? Np. Judaizm czy Islam? A wtedy kult owego
            Jeszu moze
            sie okazac niezmiernie szkodliwy dla wszystkich Chrzescijan, a wiec
            i dla
            Ciebie...

            J: Ostatecznym dowodem na prawdziwość nauki Jezusa jest jego
            zmartwychwstanie.
            Mahomet, Budda, i wszyscy inni, którzy mówili o zyciu pozagrobowym,
            do dzisiaj
            leżą w swoich grobach. Tylko grób Chrystusa jest pusty. Dlaczego?
            Bo Bóg
            wskrzesił go z martwych i ta samą moc a wskrzesi wszystkich ludzi -
            jednych do
            życia wiecznego, innych na wieczne potępienie.

            K: Skad wiesz, ze:
            - to jest naprawde grob Jeszu?
            - ze zostal oprozniony w sposob cudowny, a nie po prostu przez
            wyniesienie
            zwlok cichcem, w nocy, jak nikt nie obserwowal?
            Oprocz tgo: Mahomet NIE byl Bogiem, i nigdy nawet nie smial sie tak
            nazwac!
            Bog jest bowiem niesmiertelny: nie moze miec wiec grobu, chocby
            tylko pustego!
            Prorok Mahomet przebywa w muzulmanskim raju, tyle, ze jako duch.
            Cialo nie jest
            mu tam potrzebne! I znow dajesz "dowody" rodem z Biblii (NT). Nie
            badz
            smieszny...

            Jerzy: Tutaj reagujesz emocjonalnie. Jeśli ktoś (np. ja), czerpie ze źródeł,
            których ty nie akceptujesz, ten jest według ciebie ‘śmieszny.’ Taki naukowiec
            jak ty nie powinien posługiwać się takimi prymitywnymi sofizmatami. A propos,
            strasznie cię ta Biblia pali. Widzisz, wobec Jezusa nie można być obojętnym.
            Albo go przyjmujesz, albo zaczynasz z nim walczyć, ale tutaj jesteś na
            przegranej pozycji, choć do czasu możesz wierzgać.

            Jeśli idzie o ‘wykradnięcie zwłok’ Jezusa, to nie jesteś odkrywczy. Wiesz co
            czekało żołnierzy rzymskich, za niewypełnienie obowiązków? Śmierć! Po tym jak
            Jezus zmartwychwstał, arcykapłani musieli zapewnić żołnierzom pilnującym grobu
            Jezusa bezpieczeństwo, poprzez zapłacenie łapówki ich przełożonym, oraz
            rozpuszczenie wieści, że uczniowie wykradli ciało.

            Mateusz 28,9 A oto Jezus zastąpił
            • Gość: Jerzy Re: O zmartwychwstaniu Jezusa IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.02, 14:54
              Jeśli idzie o ‘wykradnięcie zwłok’ Jezusa, to nie jesteś odkrywczy. Wiesz co
              czekało żołnierzy rzymskich, za niewypełnienie obowiązków? Śmierć! Po tym jak
              Jezus zmartwychwstał, arcykapłani musieli zapewnić żołnierzom pilnującym grobu
              Jezusa bezpieczeństwo, poprzez zapłacenie łapówki ich przełożonym, oraz
              rozpuszczenie wieści, że uczniowie wykradli ciało.

              Mateusz 28,9 A oto Jezus zastąpił im drogę i rzekł: Bądźcie pozdrowione!
              One zaś podeszły, objęły go za nogi i złożyły mu pokłon.
              28,10 Wtedy rzekł do nich Jezus: Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie
              braciom moim, aby poszli do Galilei, a tam mnie ujrzą.
              28,11 A gdy one szły, oto niektórzy ze straży przyszli do miasta i
              powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło.
              28,12 Ci zaś zebrali się wraz ze starszymi i po naradzie dali sporo
              pieniędzy żołnierzom,
              28,13 mówiąc: Powiedzcie, że uczniowie jego w nocy przyszli i ukradli go,
              gdy spaliśmy.
              28,14 A jeśliby o tym usłyszał namiestnik, my go przekonamy i wam
              bezpieczeństwo zapewnimy.
              28,15 Wzięli więc pieniądze i postąpili tak, jak ich pouczono. I rozniosła
              się ta wieść wśród Żydów aż po dzień dzisiejszy.
              28,16 A jedenastu uczniów poszło do Galilei, na górę, gdzie im Jezus
              przykazał.
              28,17 I gdy go ujrzeli, oddali mu pokłon, lecz niektórzy powątpiewali.

              • Gość: Kagan Re: O zmartwychwstaniu Jezusa IP: *.vic.bigpond.net.au 27.09.02, 00:31
                Gość portalu: Jerzy napisał(a):
                Jeśli idzie o ‘wykradnięcie zwłok’ Jezusa, to nie jesteś odkrywczy.
                Wiesz co czekało żołnierzy rzymskich, za niewypełnienie obowiązków? Śmierć! Po
                tym jak Jezus zmartwychwstał, arcykapłani musieli zapewnić żołnierzom
                pilnującym grobu Jezusa bezpieczeństwo, poprzez zapłacenie łapówki ich
                przełożonym, oraz rozpuszczenie wieści, że uczniowie wykradli ciało.

                K: Czyli sam niejako przyznajesz, ze uczniowie wykradli ciało. Jak inaczej moglo
                zniknac (no, moze rozszarapaly je dzikie czy poldzike zwierzeta, np. glodne
                psy). Bo przeciez po co Bogu cialo, i to jeszce w niebie! Nie pomyslales o tym?
                Cytat z NT usuwam, bo to zaden dowod. Juz ci pisalem na ten temat, ze oczekuje
                dowodow obiektywnych, czyli poza-biblijnych!
                I jeszcze jedno: czy inne Ewangelie potwierdzaja slowa Mateusza?

            • Gość: Kagan Re: O zmartwychwstaniu Jezusa IP: *.vic.bigpond.net.au 27.09.02, 01:02
              K: I jeszcze kilka dodatkowych pytan:
              Ow Jeszu jest, jak piszesz "Panem życia i śmierci". Jak to mozna
              pogodzic z jego nieskonczona dobrocia? Jak istota bedaca samym i idealnym
              dobrem moze karac inne, niedoskonale, istoty? Istoty (podobno) stworzone
              przez Ojca owego Jeszu, i to rozmyslnie stworzone jako podatne na zle wplywy, a
              szczegolnie zle wplywy innej, znacznie potezniejszej od ludzi istoty zwanej
              Szatanem (ktory tez przeciez zostal stworzony przez Boga Jahwe: ojca Boga
              Jeszu)? Widzisz, ja sie nie boje weryfikacji swoich pogladow, a Ty?
              Potrafisz je zweryfikowac?
              J: Kaganie, nadal atakujesz słomianego Boga swojej wyobraźni. Nie rozumiesz
              czym jest miłość.
              K: Atakujesz mnie, zamiast odpowiedziec na pytanie! Pamietaj, ze Bog przeciez
              istnieje tylko w umyslach ludzi!
              I jaka milosc tu rozumiesz: fizyczna, duchowa czy tez moze jej mieszanke?

              Jerzy: Czujesz się zaatakowany, kiedy ktoś stwierdza, że czegoś nie rozumiesz?
              Czyżbyś uważał się za wszechwiedzącego, a my tego nie potrafimy dostrzec? To
              zakrawa na megalomanię.
              K: Znow atakujesz mnie personalnie, zamiast odpowiedziec na moje pytania.
              Postepujesz tu dokladnie jak katolik!

              J: Jeśli idzie o twoje pojmowanie pochodzenia zła we wszechświecie, to nie do
              końca je rozumiem. Możesz mi wyjaśnić jak pojmujesz pochodzenie zła w świecie i
              w człowieku? Albo, jak według ciebie chrześcijanie pojmują ten temat.
              K: Zlo jest naturalnym skaldinkiem naszego swiata, podobnie jak dobro.
              Poniewaz jest to mswiat powstaly przypadkowo, wiec nie jest on ani wrogi, ani
              przyjazny czlowiekowi, po prostu neutralny. Jednak z powodu ograniczonej ilosci
              srodkow do zaspokajania praktycznie nieograniczonych potrzeb, wywiazala sie
              ostra konlurencja o zasoby; od dorodnych samic do obszaru ziemi, ktory np.
              produkuje zywnosc i zawiera wode oraz opal. Stad te ciagle walki miedzy ludzmi
              o te ograniczone zasoby; walki, ktore sie musza potegowac, bo ludzi przybywa, a
              zasobow nie... Stad tez mamy coraz wiecej zla (wywodzacego sie z egoizmu,
              bedacego projekcja instynktu samozachowaczego). Dopoki nie ograniczymy liczby
              ludzi, dotad bedzie zla przybywac...

              J: Bóg jest miłością i stworzył nas zdolnymi do okazywania miłości.
              Aby miłość była prawdziwa, strona, która jest kochana, musi mieć zdolność do
              odwzajemnienia miłości z własnej woli. Dlatego Bóg stworzył nas jako istotry
              zdolne do podejmowania samodzielnych wyborów. To wiązało się z ryzykiem, że
              druga strona odrzuci miłość. A jeśli odrzuca miłość, wybiera jej antytezę.
              K: Znow upraszczasz: albo milosc albo nienawisc. A moga byc rozne stany
              posrednie z obojetnoscia wlacznie!
              Jerzy: Skąd to ‘znów’. Gdzie już upraszczałem?
              K: Np. podajac jako jedyne zrodlo swych argumentow Biblie!

              J: Obojętność jest odrzuceniem miłości. W relacji z Bogiem jest podobnie, albo
              go kochasz i przyjmujesz, albo ... jeśli ci jest obojetny, to znaczy, że go
              odrzucasz.
              K: NIE! Znow upraszczasz i redukujesz! Jesli milosc uznamy za uczucie
              pozytywne, to nienawisc bedzie negatywna, a obojetnosc neutralna (zerowa, bez
              znaku)...
              J: Trywialny przykład: chłopak zakochuje się w dziewczynie. Ponosi ryzyko, że
              ona mo że go odtrącić. Mówi jej,że ja kocha, okazuje jej to, a ona nie zwraca
              na niego uwagi. Chłopak, jeśli ją kocha, podejmie kolejną próbę okazania
              miłości i wywołania odwzajemnienia i będzie tak robił do czasu, aż dziewczyna
              zwiąże się z kimś innym. Wtedy przestanie o nią zabiegać, ale to
              wcle nie znaczy, że przestanie ją kochać.
              K: Czyzby? I czy odrzucenie milosci musi zawsze prowadzic do nienawisci?
              J: Nie musi. Ale nie prowadzi do spełnienia się miłości.
              K: Czyli do stanu neutralnego (zerowego)... Ale tu schodzimy z glownego
              tematu!
              J: Bóg okazał nam miłość w Jezusie. Jedni to przyjmują - ci są przeznaczeni do
              Bożego Królestwa, inni to odrzucą - ci nie wejdą do niego. Bóg nikogo na siłę
              nie zbawi. Dał ludziom zdolność podejmowania decyzji.
              K: Jaka masz pewnosc, ze:
              1. Bóg okazał nam miłość w Jezusie, a nie w inny sposob? I ze nas w
              ogole miluje? Dowody nie z Biblii, prosze!
              Jerzy: Bóg okazuje ci miłość na co dzień prze to, że masz co jeść, masz się w
              co ubrać, masz dach nad głową, że jeszcze żyjesz i możesz o nim dyskutować. Bóg
              nie chce twojej zguby. Pan Jezus przyjdzie znowu, ale zwleka z tym przyjściem.
              Wiesz dlaczego? Aby dać tobie szansę na upamiętanie. Gdyby przyszedł 25 lat
              temu, byłbym zgubiony na zawsze.
              K: Czemu uwazasz sie za tak wyroznionego, ze Mosjasz (jak to pisza zydzi)
              czeka na twoje nawrocenie? Jesc masz co, bo ziemia (jeszcze) produkuje zywnosc.
              Gdyby nie bylo roslin, to by nie bylo ludzi: ewolucja najpierw stworzyc musi
              pozywienie dla kolejnych istot zywych; tylko rosliny zadowalaja sie woda,
              sloncem i skladnikami w glebie: zwierzeta (w tym i my) potrzebuja roslin
              (bezposrednio albo posrednio zjadajac zwierzaki roslinozerne)... I jak Bog by
              nie chial zguby ludzi, to by sie pozbyl, albo przynajmniej ograniczyl Szatana
              w jego ekscesach (typu Oswiecim, Kambodza itp.)...
              Cytat z Biblii usuwam, bo to zaden dowod, o czym ci juz pisalem!
              Czekam na dowody poza-biblijne!

              K: 2. Czemu mamy byc "zbawiani"? Z jakiej racji? Ja nikogo nie
              zabilem, nie pobilem, nie okradlem itp. Od czego mam byc wiec "zbawiony"?
              Od grzechow przodkow? To traci zbiorowa odpowiedzialnoscia ala
              Hitler czy Szaron... :(
              Jerzy: Piszesz: „Ja nikogo nie zabilem, nie pobilem, nie okradlem itp;
              Znam tę modlitwę. Jest zapisana w Biblii:
              K: Znow cytujesz Biblie, zrodlo nieobiektywne, wiec bezwartosciowe!
              Nie potrafisz odpowiedziec wlasnymi slowami?

              K: 3. Na koniec: czy Bog sie mnie kiedys zapytal, czy ja chce byc
              zbawiony? Ja wiem, ze NIE!
              J: Nikt cię na siłę nie będzie zbawiał. Na świecie jest miliony ludzi,
              którzy czekają na Dobrą Nowinę o Jezusie.
              K: Skad ta pewnosc? Czy zaliczasz do nich tez zydow i muzulmanow?
              Wiesz, co sie dzieje z misjonarzami chrzescijanskimi w krajach
              muzulmanskich?

              J: Kiedy widzisz, ze ktoś tonie, próbujesz go ratować. Ale jak topielec
              wierzga i nie chce się dać uratować, to ratownik ma małe szanse, aby mu pomóc.
              Taki topielec to właściwie samobójca.
              K: Kto ci dal prawo ratowac kogos wbrew woli owego samobojcy! Sam pisales
              powyzej, ze Bog dal nam wolna wole! Chesz ja ograniczac, i tym samym
              postepowac wbrew intencjom twego Boga?
              Kagan: I jeszcze jedno. Nie pomyslales, ze moze to jednak inne
              religie maja racje, a nie Chrzescijanstwo? Np. Judaizm czy Islam?
              A wtedy kult owego Jeszu moze sie okazac niezmiernie szkodliwy dla
              wszystkich Chrzescijan, a wiec i dla Ciebie...
              J: Ostatecznym dowodem na prawdziwość nauki Jezusa jest jego zmartwychwstanie.
              Mahomet, Budda, i wszyscy inni, którzy mówili o zyciu pozagrobowym,
              do dzisiaj leżą w swoich grobach. Tylko grób Chrystusa jest pusty. Dlaczego?
              Bo Bóg wskrzesił go z martwych i ta samą moc a wskrzesi wszystkich ludzi -
              jednych do życia wiecznego, innych na wieczne potępienie.
              K: Skad wiesz, ze:
              - to jest naprawde grob Jeszu?
              - ze zostal oprozniony w sposob cudowny, a nie po prostu przez
              wyniesienie zwlok cichcem, w nocy, jak nikt nie obserwowal?
              Oprocz tgo: Mahomet NIE byl Bogiem, i nigdy nawet nie smial sie tak
              nazwac! Bog jest bowiem niesmiertelny: nie moze miec wiec grobu, chocby
              tylko pustego! Prorok Mahomet przebywa w muzulmanskim raju, tyle, ze jako
              duch. Cialo nie jest mu tam potrzebne! I znow dajesz "dowody" rodem z Biblii
              (NT). Nie badz smieszny...
              Jerzy: Tutaj reagujesz emocjonalnie. Jeśli ktoś (np. ja), czerpie ze źródeł,
              których ty nie akceptujesz, ten jest według ciebie ‘śmieszny.’ Taki
              naukowiec jak ty nie powinien posługiwać się takimi prymitywnymi sofizmatami.
              Apropos, strasznie cię ta Biblia pali. Widzisz, wobec Jezusa nie można być
              obojętnym.
              K: Nie mozna czerpac danych tylko z jednego zrodla (Biblli). trzeba ja
              weryfikowac przez porownanie z innymi zrodlami, poza-biblijnymi! A ze kult
              Jeszu ma setki mi
              • Gość: Jerzy Kaganie: Pojednaj sie z Bogiem! IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.02, 10:44

                Kaganie,
                Powolutku może uda mi się ustosunkować choćby do kilku twoich wypowiedzi.
                Kontynuuję:

                K: 2. Czemu mamy byc "zbawiani"? Z jakiej racji? Ja nikogo nie
                zabilem, nie pobilem, nie okradlem itp. Od czego mam byc
                wiec "zbawiony"?
                Od grzechow przodkow? To traci zbiorowa odpowiedzialnoscia
                ala
                Hitler czy Szaron... :(
                Jerzy: Piszesz: „Ja nikogo nie zabilem, nie pobilem, nie
                okradlem itp;
                Znam tę modlitwę. Jest zapisana w Biblii:
                K: Znow cytujesz Biblie, zrodlo nieobiektywne, wiec
                bezwartosciowe!
                Nie potrafisz odpowiedziec wlasnymi slowami?

                Jerzy: No i wyciąłeś niewygodny dla siebie tekst. Przypomnę go własnymi
                słowami:
                Do Świątyni wszedł faryzeusz i celnik. Obaj się modlili a ich modlitwy były
                odzwierciedleniem ich spojrzenia na samych siebie i na innych. Faryzeusz modlił
                się mniej więcej tak: Dziękuję, że nie jestem jak inni, oszuści, cudzołożnicy;
                nie zabijam, nie kradnę i nie jestem podobny do tego tam celnika.
                Celnik, (który w mentalności ludzi z czasów Jezusa był synonimem największej
                podłości) zdawał sobie sprawę, że wszystko, co może zrobić, to prosić Boga o
                zmiłowanie. I Bóg mu przebaczył, człowiekowi, który wejrzał w siebie i
                zrozumiał, że żadnych zasług do Boga przynieść nie może, a tylko prosić o
                zmiłowanie.

                Podobnego usposobienia był Piotr. Kiedy uświadomił sobie świętość Jezusa,
                powiedział do niego:
                Łukasz 5,8 Widząc to Szymon Piotr przypadł do kolan Jezusa, mówiąc:
                Odejdź ode mnie, Panie, bom jest człowiek grzeszny.
                5,9 Albowiem zdumienie ogarnęło jego i wszystkich, którzy z nim byli, z
                powodu połowu ryb, które zagarnęli.
                5,10 Także i Jakuba, i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli towarzyszami
                Szymona. Wtedy Jezus rzekł do Szymona: Nie bój się, od tej pory ludzi łowić
                będziesz.
                5,11 A wyciągnąwszy łodzie na ląd, opuścili wszystko i poszli za nim.


                K: 3. Na koniec: czy Bog sie mnie kiedys zapytal, czy ja
                chce byc
                zbawiony? Ja wiem, ze NIE!
                J: Nikt cię na siłę nie będzie zbawiał. Na świecie jest
                miliony ludzi,
                którzy czekają na Dobrą Nowinę o Jezusie.
                K: Skad ta pewnosc? Czy zaliczasz do nich tez zydow i
                muzulmanow?
                Wiesz, co sie dzieje z misjonarzami chrzescijanskimi w
                krajach
                muzulmanskich?

                Jerzy: Jeśli twierdzisz, że Bóg się ciebie nigdy nie pytał, czy chcesz być
                zbawiony, to wybacz, ale zastosuję się tutaj do Słowa Bożego z 2 Koryntian
                5,20 Dlatego w miejsce Chrystusa poselstwo sprawujemy, jak gdyby przez nas
                Bóg upominał; w miejsce Chrystusa prosimy: Pojednajcie się z Bogiem.

                Kaganie, oficjalnie zracam się do ciebie z prośbą: Pojednaj się z Bogiem!

                Wiem jak traktuje się misjonarzy w krajach muzułmańskich. Gdyby taką
                samą ‘wolność’ przyznać muzułmanom w krajach zachodnich, byłoby
                to ‘pogwałcaniem swobód religijnych.’

                J: Kiedy widzisz, ze ktoś tonie, próbujesz go ratować. Ale
                jak topielec
                wierzga i nie chce się dać uratować, to ratownik ma małe
                szanse, aby mu pomóc.
                Taki topielec to właściwie samobójca.
                K: Kto ci dal prawo ratowac kogos wbrew woli owego
                samobojcy! Sam pisales
                powyzej, ze Bog dal nam wolna wole! Chesz ja ograniczac, i
                tym samym
                postepowac wbrew intencjom twego Boga?

                Jerzy: A jak rozróżnić prawdziwego topielca od samobójcy? Ach już wiem,
                prawdziwy topielec będzie wymachiwał nad głową notarialnym upoważnieniem dla
                ewentualnego ratownika dla przeprowadzenia akcji ratunkowej. Jeśli nie
                wymachuje upoważnieniem, to topielca należy zostawić, bo mogłoby się okazać,
                że ‘łamie się prawo samobójcy do popełnienia samobójstwa’. Ciekaw jestem, jakie
                konsekwencje karne przewiduje twoje prawo za ratowanie człowieka wbrew jego
                woli.

                Kagan: I jeszcze jedno. Nie pomyslales, ze moze to jednak
                inne
                religie maja racje, a nie Chrzescijanstwo? Np. Judaizm czy
                Islam?
                A wtedy kult owego Jeszu moze sie okazac niezmiernie
                szkodliwy dla
                wszystkich Chrzescijan, a wiec i dla Ciebie...
                J: Ostatecznym dowodem na prawdziwość nauki Jezusa jest
                jego zmartwychwstanie.
                Mahomet, Budda, i wszyscy inni, którzy mówili o zyciu
                pozagrobowym,
                do dzisiaj leżą w swoich grobach. Tylko grób Chrystusa
                jest pusty. Dlaczego?
                Bo Bóg wskrzesił go z martwych i ta samą moc a wskrzesi
                wszystkich ludzi -
                jednych do życia wiecznego, innych na wieczne potępienie.

                Jerzy
                • Gość: Kagan Pojednanie z nieistniejacym Bogiem? IP: *.vic.bigpond.net.au 02.10.02, 09:42
                  Gość portalu: Jerzy napisał(a):
                  Kaganie, powolutku może uda mi się ustosunkować choćby do kilku twoich
                  wypowiedzi. Kontynuuję:
                  K: 2. Czemu mamy byc "zbawiani"? Z jakiej racji? Ja nikogo nie
                  zabilem, nie pobilem, nie okradlem itp. Od czego mam byc
                  wiec "zbawiony"? Od grzechow przodkow? To traci zbiorowa
                  odpowiedzialnoscia ala Hitler czy Szaron... :(
                  Jerzy: Piszesz: „Ja nikogo nie zabilem, nie pobilem, nie
                  okradlem itp; Znam tę modlitwę. Jest zapisana w Biblii:
                  K: Znow cytujesz Biblie, zrodlo nieobiektywne, wiec
                  bezwartosciowe! Nie potrafisz odpowiedziec wlasnymi slowami?
                  Jerzy: No i wyciąłeś niewygodny dla siebie tekst. Przypomnę go własnymi
                  słowami: Do Świątyni wszedł faryzeusz i celnik. Obaj się modlili a ich
                  modlitwy były odzwierciedleniem ich spojrzenia na samych siebie i na innych.
                  Faryzeusz modlił się mniej więcej tak: Dziękuję, że nie jestem jak inni,
                  oszuści, cudzołożnicy; nie zabijam, nie kradnę i nie jestem podobny do tego tam
                  celnika. Celnik, (który w mentalności ludzi z czasów Jezusa był synonimem
                  największej podłości) zdawał sobie sprawę, że wszystko, co może zrobić, to
                  prosić Boga o zmiłowanie. I Bóg mu przebaczył, człowiekowi, który wejrzał w
                  siebie i zrozumiał, że żadnych zasług do Boga przynieść nie może, a tylko
                  prosić o zmiłowanie.
                  K: A co innego mogl milosciwy Bog zrobic? jak kochal, to przebaczyl, bez
                  modlitwy, ktora jest proba zmiany postanowien Boga, wiec jest z natury
                  herezja (poza modlitwa dziekczynna, ktorej jednak wszechpotezny Bog po
                  prostu nie potrzebuje)...

                  J: Podobnego usposobienia był Piotr. Kiedy uświadomił sobie świętość Jezusa,
                  powiedział do niego: (...)
                  K: Znow dowodzisz prawdziwosci Biblii cytatami z niej. Postepujesz jak
                  handlarz samochodami, co zachwala zalety swego towaru przy pomocy
                  reklam... :(
                  K: 3. Na koniec: czy Bog sie mnie kiedys zapytal, czy ja
                  chce byc zbawiony? Ja wiem, ze NIE!
                  J: Nikt cię na siłę nie będzie zbawiał. Na świecie jest
                  miliony ludzi, którzy czekają na Dobrą Nowinę o Jezusie.
                  K: Skad ta pewnosc? Czy zaliczasz do nich tez zydow i
                  muzulmanow? Wiesz, co sie dzieje z misjonarzami chrzescijanskimi w
                  krajach muzulmanskich (i slusznie, bo co oni tam robia, tylko
                  niepotrzebne zamieszanie)?
                  (BRAK ODPOWIEDZI JERZEGO)
                  Jerzy: Jeśli twierdzisz, że Bóg się ciebie nigdy nie pytał, czy chcesz być
                  zbawiony, to wybacz, ale zastosuję się tutaj do Słowa Bożego z 2 Koryntian
                  (...) Patrz wyzej! Ilerazy ma cie prosci, abys odp. WLASNYMI slowami?
                  J: Kaganie, oficjalnie zracam się do ciebie z prośbą: Pojednaj się z Bogiem!
                  K: Po co? I z ktorym Bogiem (Allachem moze, a moze Ahura Mazda)?
                  I co mi to da? ;)
                  J: Wiem jak traktuje się misjonarzy w krajach muzułmańskich. Gdyby taką
                  samą ‘wolność’ przyznać muzułmanom w krajach zachodnich, byłoby
                  to ‘pogwałcaniem swobód religijnych.’
                  K: Dzialalnosc misjonarzy nigdy nic dobrego nie przyniosla.
                  Kazdy fundamentalizm religijny jest zly, czy to chrzescijanski,
                  czy to muzulkmanski. I nie zapominaj, ze w krajach muzulmanskich
                  muzulmanie sa u siebie... ;)
                  I nie proboj mnie nawracac! Niejeden juz probowal... ;)
                  J: Kiedy widzisz, ze ktoś tonie, próbujesz go ratować. Ale
                  jak topielec wierzga i nie chce się dać uratować, to ratownik ma małe
                  szanse, aby mu pomóc. Taki topielec to właściwie samobójca.
                  K: Kto ci dal prawo ratowac kogos wbrew woli owego samobojcy! Sam pisales
                  powyzej, ze Bog dal nam wolna wole! Chesz ja ograniczac, i tym samym
                  postepowac wbrew intencjom twego Boga?
                  Jerzy: A jak rozróżnić prawdziwego topielca od samobójcy? Ach już wiem,
                  prawdziwy topielec będzie wymachiwał nad głową notarialnym upoważnieniem dla
                  ewentualnego ratownika dla przeprowadzenia akcji ratunkowej. Jeśli nie
                  wymachuje upoważnieniem, to topielca należy zostawić, bo mogłoby się okazać,
                  że ‘łamie się prawo samobójcy do popełnienia samobójstwa’. Ciekaw jestem, jakie
                  konsekwencje karne przewiduje twoje prawo za ratowanie człowieka wbrew jego
                  woli.
                  K: Sam pisales, ze grzechem sa tez uczynki, nie ujete w prawie karnym!
                  I jak ktos sie nie daje ratowac, i krzyczy "zostaw mnie w spokoju",
                  i kopie czy gryzie ratownika to chyba sprawa jest jasna!
                  Odroznisz chyba takiego, od innego topiacego sie, co krzyczy "na pomoc"!
                  Kagan: I jeszcze jedno. Nie pomyslales, ze moze to jednak
                  inne religie maja racje, a nie Chrzescijanstwo? Np. Judaizm czy
                  Islam? A wtedy kult owego Jeszu moze sie okazac niezmiernie
                  szkodliwy dla wszystkich Chrzescijan, a wiec i dla Ciebie...
                  J: Ostatecznym dowodem na prawdziwość nauki Jezusa jest
                  jego zmartwychwstanie. Mahomet, Budda, i wszyscy inni, którzy mówili
                  o zyciu pozagrobowym, do dzisiaj leżą w swoich grobach. Tylko grób Chrystusa
                  jest pusty. Dlaczego? Bo Bóg wskrzesił go z martwych i ta samą moc a
                  wskrzesi wszystkich ludzi - jednych do życia wiecznego, innych na wieczne
                  potępienie.
                  K: Juz ci pisalem, ze mowisz jak jehowita. Jaki masz pozabiblijny
                  dowod na owo rzekome zmartchwystanie Jeszu ben Miriam? I pamietaj, ze ani
                  Mahomet ani Budda nie oglosili sie Bogami! Dusza Mahometa jest w raju,
                  cialo nie jest mu tam potrzebne. Po co wiec owemu Jeszu cialo?
                  Niesmiertelna jest przeciez DUSZA, a NIE cialo!
                  Kagan
              • Gość: Jerzy O miłości i sprawiedliwości Boga IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.02, 22:45



                K: I jeszcze kilka dodatkowych pytan:
                Ow Jeszu jest, jak piszesz "Panem życia i śmierci". Jak to
                mozna
                pogodzic z jego nieskonczona dobrocia? Jak istota bedaca
                samym i idealnym
                dobrem moze karac inne, niedoskonale, istoty? Istoty
                (podobno) stworzone
                przez Ojca owego Jeszu, i to rozmyslnie stworzone jako
                podatne na zle wplywy, a
                szczegolnie zle wplywy innej, znacznie potezniejszej od
                ludzi istoty zwanej
                Szatanem (ktory tez przeciez zostal stworzony przez Boga
                Jahwe: ojca Boga
                Jeszu)? Widzisz, ja sie nie boje weryfikacji swoich
                pogladow, a Ty?
                Potrafisz je zweryfikowac?
                J: Kaganie, nadal atakujesz słomianego Boga swojej
                wyobraźni. Nie rozumiesz
                czym jest miłość.
                K: Atakujesz mnie, zamiast odpowiedziec na pytanie!
                Pamietaj, ze Bog przeciez
                istnieje tylko w umyslach ludzi!
                I jaka milosc tu rozumiesz: fizyczna, duchowa czy tez moze
                jej mieszanke?

                Jerzy: Czujesz się zaatakowany, kiedy ktoś stwierdza, że
                czegoś nie rozumiesz?
                Czyżbyś uważał się za wszechwiedzącego, a my tego nie
                potrafimy dostrzec? To
                zakrawa na megalomanię.
                K: Znow atakujesz mnie personalnie, zamiast odpowiedziec
                na moje pytania.
                Postepujesz tu dokladnie jak katolik!

                Jerzy: zachowujesz się jak megaloman. Jeśli ktoś pokazuje ci jakieś braki w
                wiedzy, czy zrozumieniu czegoś, czujesz się zagrożony i takie proste
                stwierdzenie faktu traktujesz jako atak na swoją osobę. To nie atak. To
                stwierdzenie faktu, że czegoś nie rozumiesz.

                A jeśli idzie o twoje pytania, to zacznę od końca. Poprzez miłość rozumiem
                tutaj charakter Boga. Nowy Testament używa terminu ‘agape’. Określa ono miłość
                Boga do człowieka. Człowiek zostaje uzdolniony do tego rodzaju miłości /
                charakteru, przez Ducha Świętego, który ‘zamieszkuje’ w człowieku w chwili,
                kiedy ten zawierza swoje życie Jezusowi.

                A jeśli o Boga ‘istniejącego w umysłach ludzi’, to masz po części rację: w
                umysłach ludzi ‘mieszka’ wyobrażenie o Bogu, które w większym czy mniejszym
                stopniu odpowiada rzeczywistości. Poszczególni ludzie mają różne o nim
                wyobrażenie. W miarę poznawania Boga poprzez Biblię i życie w
                tzw. ‘społeczności z nim,’ obraz Boga w człowieku staje się coraz
                bardziej ‘wyraźny.’
                Ty posługujesz się sloganem, że ‘Bog przeciez istnieje tylko w umyslach
                ludzi!” i przyjmujesz go jako aksjomat. Twego sloganu nie jesteś w stanie
                udowodnić, bo musiałbyś najpierw udowodnić, że Bóg nie istnieje. Wtedy twój
                slogan miałby rację bytu.

                Na koniec o Bożej miłości i sprawiedliwości. Nurtuje cię pytanie, „Jak istota
                bedaca samym i idealnym dobrem moze karac inne, niedoskonale, istoty?”
                (Szatana na razie nie mieszałbym do tematu).

                Też mnie to kiedyś nurtowało, jak pogodzić Bożą miłość z jego sprawiedliwością.
                Miłość domaga się przebaczenia winowajcy, sprawiedliwość żąda ukarania. Jak Bóg
                może być jednocześnie doskonałą miłością i sprawiedliwością? Pisałem o tym
                kiedyś w wątku, „Czy można być pewnym zbawienia i życia wiecznego”. Oto kawałek
                z tamtego tekstu:

                Czytając jednak Biblię odkryłem, że Bóg jest nie tylko sprawiedliwy, ale
                również pełen współczucia i miłości. Sprawiedliwość Boża domaga się ukarania
                grzesznika, natomiast Jego współczucie i miłość oferuje przebaczenie. Czy zatem
                Bóg może być jednocześnie sprawiedliwy i miłosierny. Problem został rozwiązany
                w Chrystusie. Ponieważ grzechu nie popełnił, nie podlegał wyrokowi Bożemu -
                Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć (Rz 6:23). A jednak przyjął na siebie
                grzechy człowieka, w tym i moje, a zaspokoić Bożą sprawiedliwość. Od tej pory,
                według Biblii, każdy kto wierzy, że śmierć Jezusa była doskonałym
                zadośćuczynieniem za nasze grzechy, jest zbawiony wspomnianego wyroku.
                Akceptacja dzieła Chrystusa rozwiązuje inną tęsknotę naszej psychiki – tęsknotę
                za życiem wiecznym. Najbardziej śmiało napisał chyba apostoł Jan – ‘To
                napisałem wam, którzy wierzycie w imię Syna Bożego, abyście wiedzieli, że macie
                żywot wieczny.’ (1 Jan 5, 13).

                Odrzucenie dzieła Chrystusa powoduje, że człowiek nadal podlega ‘gniewowi
                Bożemu.’
                Jan 3,36 Kto wierzy w Syna, ma żywot wieczny, kto zaś nie słucha Syna,
                nie ujrzy żywota, lecz gniew Boży ciąży na nim.



                Jerzy

                • Gość: Kagan Re: O miłości i sprawiedliwości Boga IP: *.vic.bigpond.net.au 02.10.02, 09:22
                  K: I jeszcze kilka dodatkowych pytan:
                  Ow Jeszu jest, jak piszesz "Panem życia i śmierci". Jak to
                  mozna pogodzic z jego nieskonczona dobrocia? Jak istota bedaca
                  samym i idealnym dobrem moze karac inne, niedoskonale, istoty?
                  Istoty (podobno) stworzone przez Ojca owego Jeszu, i to rozmyslnie
                  stworzone jako podatne na zle wplywy, a szczegolnie zle wplywy innej,
                  znacznie potezniejszej od ludzi istoty zwanej Szatanem
                  (ktory tez przeciez zostal stworzony przez Boga Jahwe: ojca Boga
                  Jeszu)? Widzisz, ja sie nie boje weryfikacji swoich pogladow, a Ty?
                  Potrafisz je zweryfikowac?
                  J: Kaganie, nadal atakujesz słomianego Boga swojej
                  wyobraźni. Nie rozumiesz czym jest miłość.
                  K: Odpowiedz na pytanie zamiast atakowac mnie ad personam!
                  Pamietaj, ze Bog przeciez istnieje tylko w umyslach ludzi!
                  I jaka milosc tu rozumiesz: fizyczna, duchowa czy tez moze
                  jej mieszanke?
                  Jerzy: Czujesz się zaatakowany, kiedy ktoś stwierdza, że
                  czegoś nie rozumiesz? Czyżbyś uważał
                  się za wszechwiedzącego, a my tego nie potrafimy dostrzec?
                  To zakrawa na megalomanię.
                  K: Znow atak ad personam w wykonaniu chrzescijanina...
                  Jakie to smutne... :(
                  (...)
                  Jerzy: zachowujesz się jak megaloman.
                  K: Nie potrafisz przerwac atakowania mej osoby? Czemu?
                  Diabel w ciebie wstapil, czy co?
                  J: Jeśli ktoś pokazuje ci jakieś braki w wiedzy, czy zrozumieniu czegoś,
                  czujesz się zagrożony i takie proste stwierdzenie faktu traktujesz jako atak na
                  swoją osobę. To nie atak. To stwierdzenie faktu, że czegoś nie rozumiesz.
                  K: Jak ja wam udowadniam, ze nic nie rozumiecie, to przyjmujecie to jako atak
                  na was. Ale jak wy czynicie podobnie, to ma byc OK? :(
                  J: A jeśli idzie o twoje pytania, to zacznę od końca. Poprzez miłość rozumiem
                  tutaj charakter Boga. Nowy Testament używa terminu ‘agape’. Określa
                  ono miłość Boga do człowieka. Człowiek zostaje uzdolniony do tego rodzaju
                  miłości/charakteru, przez Ducha Świętego, który ‘zamieszkuje’ w człowieku w
                  chwili, kiedy ten zawierza swoje życie Jezusowi.
                  K: To ma byc wytlumaczenie? Powolujesz w tym celu do zycia byty zbyteczne,
                  typu Ducha Sw. Tlumaczysz to sobie jak czlowiek pierwotny, ktory np. burze
                  tlumaczyl tym, ze bozek burzy wlasnie nawiedzil jego okolice... :(
                  Nie mniej mnie za skonczonego glupka, prosze!
                  J: A jeśli o Boga ‘istniejącego w umysłach ludzi’, to masz po części rację: w
                  umysłach ludzi ‘mieszka’ wyobrażenie o Bogu, które w większym czy mniejszym
                  stopniu odpowiada rzeczywistości.
                  K: Jaki masz na to dowod (poza Biblia i swymi wierzeniami)?
                  J: Poszczególni ludzie mają różne o nim wyobrażenie. W miarę poznawania Boga
                  poprzez Biblię i życie w tzw. ‘społeczności z nim,’ obraz Boga w człowieku
                  staje się coraz bardziej ‘wyraźny.’
                  K: Albo sie ludziom tak wydaje, za podszeptem Szatana (2 Koryntianie 4,4 "Bóg
                  tego świata" = szatan (por. Łk 4,6; J 12,31; J 14,30; J 16,11; Ef 2,2);
                  J: Ty posługujesz się sloganem, że ‘Bog przeciez istnieje tylko w umyslach
                  ludzi!” i przyjmujesz go jako aksjomat. Twego sloganu nie jesteś w stanie
                  udowodnić, bo musiałbyś najpierw udowodnić, że Bóg nie istnieje. Wtedy twój
                  slogan miałby rację bytu.
                  K: Daj mi wiec obiektywny, a wiec pozabiblijny dowod na istnienie twego Boga!
                  J: Na koniec o Bożej miłości i sprawiedliwości. Nurtuje cię pytanie, „Jak
                  istota bedaca samym i idealnym dobrem moze karac inne, niedoskonale, istoty?”
                  (Szatana na razie nie mieszałbym do tematu).
                  K: A to czemu? Patrz Drugi list do Koryntian!
                  J: Też mnie to kiedyś nurtowało, jak pogodzić Bożą miłość z jego
                  sprawiedliwością.
                  K: NIE ze sprawiedliwoscia, a z NIEsprawiedliwoscia, z istnieniem
                  Szatana!
                  J: Miłość domaga się przebaczenia winowajcy, sprawiedliwość żąda ukarania.
                  K: Niekoniecznie! Mozna wspanialomyslnie darowac wine i nie wymierzac kary!
                  J: Jak Bóg może być jednocześnie doskonałą miłością i sprawiedliwością? Pisałem
                  o tym kiedyś w wątku, „Czy można być pewnym zbawienia i życia wiecznego”.
                  Oto kawałek: Czytając jednak Biblię odkryłem, że Bóg jest nie tylko
                  sprawiedliwy, ale również pełen współczucia i miłości. Sprawiedliwość Boża
                  domaga się ukarania grzesznika, natomiast Jego współczucie i miłość oferuje
                  przebaczenie.
                  K: Znow: Mozna wspanialomyslnie darowac wine i nie wymierzac kary!
                  J: Czy zatem Bóg może być jednocześnie sprawiedliwy i miłosierny. Problem
                  został rozwiązany w Chrystusie. Ponieważ grzechu nie popełnił, nie podlegał
                  wyrokowi Bożemu
                  K: Bzdura! Jak moze ktos podlegac samemu sobie? To tautologia, zdanie bez
                  tresci!
                  J: Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć (Rz 6:23).
                  K: Za KAZDY grzech? A to okrutny psychopata z twego boga... :(
                  J: A jednak przyjął na siebie grzechy człowieka, w tym i moje, a zaspokoić Bożą
                  sprawiedliwość. Od tej pory, według Biblii, każdy kto wierzy, że śmierć Jezusa
                  była doskonałym zadośćuczynieniem za nasze grzechy, jest zbawiony wspomnianego
                  wyroku.
                  K: Jak Jezus, ktory byl niesmiertelnym Bogiem mogl umrzec?
                  J: Akceptacja dzieła Chrystusa rozwiązuje inną tęsknotę naszej psychiki
                  – tęsknotę za życiem wiecznym.
                  K: Ja wcale za nim nie tesknie. Po tysiacu lat nic by bowiem nie zostalo we
                  mnie z mego danego "ja". Po 100 tys. lat bylbym zupelnie kim innym, czyli ze
                  tak czy inaczej "Kagan" nie moze zyc wiecznie... A co jest nawet milion lat
                  wobec wiecznosci?
                  J:Najbardziej śmiało napisał chyba apostoł Jan (...)
                  Odrzucenie dzieła Chrystusa powoduje, że człowiek nadal podlega ‘gniewowi
                  Bożemu.’
                  K: Znow potwierdzasz, ze twym Bogiem jest okrutny psychopata, nienawidzacy
                  swej kreacji - czlowieka... :(
            • Gość: Kagan Re: O zmartwychwstaniu Jezusa CD IP: *.vic.bigpond.net.au 27.09.02, 01:03
              Jerzy: Tutaj reagujesz emocjonalnie. Jeśli ktoś (np. ja), czerpie ze źródeł,
              których ty nie akceptujesz, ten jest według ciebie ‘śmieszny.’ Taki
              naukowiec jak ty nie powinien posługiwać się takimi prymitywnymi sofizmatami.
              Apropos, strasznie cię ta Biblia pali. Widzisz, wobec Jezusa nie można być
              obojętnym.
              K: Nie mozna czerpac danych tylko z jednego zrodla (Biblli). trzeba ja
              weryfikowac przez porownanie z innymi zrodlami, poza-biblijnymi! A ze kult
              Jeszu ma setki milionow zwolennikow, to nie mozna go lekcewarzyc! Ale
              pamietaj, ze np. olbrzymia wiekszosc Niemcow byla za Hitlerem. Popularnosc
              kultu czy idei nie jest dowodem jej slusznosci!
              J: Albo go przyjmujesz, albo zaczynasz z nim walczyć, ale tutaj jesteś na
              przegranej pozycji, choć do czasu możesz wierzgać.
              K: Ja juz wygralem, bo ty jako jedyne "dowody" cytujesz Biblie, ktora nie
              jest dowodem obiektywnym, bo byla spisana przez fanatycznych zwolennikow
              twego Idola!
              To,ze nie masz innych dowodow niz tez rzekome dowody biblijne swiadczy,
              ze sromotnie przegrales te potyczke ze mna. Albowiem ja uzywam zarowno
              dowodow z Biblii (wykazujacych np. jej wewnetrzna sprzecznosc) i dowodow
              bedacych poza nia.
              A ty sie w kolko motasz wewnatrz swej Biblli... Zal mi Ciebie! :(
              Kagan
          • Gość: Jerzy Kto zaślepia umysły ludzi IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.02, 14:46

            K: A moze Prawdziwym Bogiem jest nie Jeszu, ani nawet Jahwe, czyli
            Bog Zydow
            i Chrzescijan, ale np. Allach, albo Ahura Mazda, a moze jakis
            zupelnie inny
            Bog, o ktorym ani Ty, ani ja nie slyszelismy? I co wtedy? Rowno
            bedziemy
            potepieni: i ja ateista/agnostyk, i Ty gleboko wierzacy
            Chrzescijanin...
            :-( Przemysl to sobie, zanim (i jesli) mi odpiszesz... Pozdrawiam :-
            ) Kagan

            J: Prawdziwy Bóg objawiał się na różne sposoby. Ostatecznie objawił
            sie w
            Jezusie Chrystusie, który umarł i zmartwychwstał.
            K: Jaki masz na to dowod poza NT, spisanym przez fanatycznych
            zwolennikow
            Jeszu ben Miriam?

            Już ci pisałem. Spotkałem go w swoim życiu. Ale świadectwo zwolenników Jezusa z
            NT jest bardziej wiarygodne. A nazywanie ich fanatykami nie ma racji bytu.
            Twoja postawa jest fanatycznie antychrześcijańska. Więcej, chciałbyś narzucić
            chrześcijanom, na czym powinni bazować w swoich przekonaniach.

            J: Prawdziwy Bóg, tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego
            dał, aby
            KAŻDY, kto w niego wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny. (Jan
            3:16)

            K: Znow "dowod" z NT: zrodla bez wartosci naukowej. Powtarzasz jak
            magnetofon
            to, co ci wbito do glowy na lekcjach religii...:(

            Jerzy: Nie wbito mi tego na lekcjach religii. Nawróciłem się mając 25 lat przez
            czytanie Biblii. I znowu zapytam, jakie według ciebie kryteria musi
            spełniać ‘źródło’, aby miało ‘wartość naukową’.

            J: Przemyśl to, zanim znowu zaczniesz wymachiwać ppogardą pod
            adresem Boga.
            K: Juz ci tlumaczylem, ze gardze tylko takimi bezrozumnymi istotami
            ja ty,
            co to nie potrafia samodzielnie a krytycznie myslec... To nie jest
            atak na
            Ciebie, a (smutne) stwierdzenie faktu... :(
            Kagan

            Jerzy: A poziom tej wypowiedz niczym się nie różni od tych, które wkładasz
            na ‘poziom katolicyzmu.’ I dzięki za szczerość.

            No i co Jerzy? Jakie masz dowody na istnienie twego Boga
            poza twoja Biblia, napisana przez zwolennikow twego Boga
            i twoja wlasna wiara? Czyli ze NIE ma obiektywnych dowodow
            na istnienie twego Boga!
            Kagan

            Znowu musiałbym zapytać, czym według ciebie są ‘obiektywne dowody.’ Dla mnie
            obiektywnym dowodem na istnienie Boga jesteś ty sam. Twój kod genetyczny jest
            zbyt skomplikowany, aby był dziełem przypadku.
            Ale podam ci inny dowód, który przekonał mnie do istnienia Boga, kiedy byłem w
            okresie buntu wobec Bożej moralności. Wtedy życzyłem sobie , aby Bóg nie
            istniał. Dryfowałem w stronę ateizmu. Pewnego jesiennego dnia wyszedłem na
            szczyt Świnicy w Tatrach. To, co zobaczyłem mogło być tylko dziełem
            Arcyartysty. Od tamtego momentu nigdy nie zwątpiłem w istnienie Boga Stwórcy.

            PS: I czy nie sadzisz, ze religia i kosciol moze byc po prostu
            wymyslem Szatana, aby sklocic ludzi, aby syn walczyl przeciwko
            ojcu, a brat przeciwko bratu? Bo tak sie zdarza...:(
            Bo przeciez np. slowianin slowianinowi bratem, a te ciagle
            wojny religijne miedzy prawoslawnymi Serbami, katolickimi
            Chorwatami i muzulmanami slowianskiego pochodzenia (Bosniakami)
            nic ci nie mowia? A walki miedzy Irlandczykami, ktorych dzieli
            TYLKO religia?

            To prawda, wiele zła się dzieje w imię religii. Ale to inny wątek. To, że
            hitlerowcy twierdzili Got mit uns, wcale nie znaczy, że Bóg był z nimi.
            Religia, jako ludzki sposób dostania się do wieczności, powiązana z odrzuceniem
            drogi objawionej przez Boga, to rzeczywiście wymysł szatański.
            Tutaj musiałbyś się rozróżniać między chrześcijaństwem biblijnym, a religiami,
            gdzie droga do Boga prowadzi przez rytuały i obrzędy. Przy twoich
            ponadnaturalnych zdolnościach intelektualnych (w porównaniu z moimi),
            powinieneś to szybko złapać.

            Szatan rzeczywiście chce skłócić ludzi, okazać im pogardę – na razie wyglądasz
            na jego bardzo dobrego ucznia. Więcej, zaciemnia umysły ludzi, aby nie poznali
            Boga, aby nie poznali zbawienia, które mają w zmartwychwstałym Jezusie
            Chrystusie. I tutaj mam wrażeniem jesteś jego ofiarą.

            2 Koryntian
            4,3 A jeśli nawet ewangelia nasza jest zasłonięta, zasłonięta jest dla
            tych, którzy giną,
            4,4 w których bóg świata tego zaślepił umysły niewierzących, aby im nie
            świeciło światło ewangelii o chwale Chrystusa, który jest obrazem Boga.
            4,5 Albowiem nie siebie samych głosimy, lecz Chrystusa Jezusa, że jest
            Panem, o sobie zaś, żeśmy sługami waszymi dla Jezusa.

            Jak więc widzisz, szatan zaślepia umysły ludzi, aby odrzucili Jezusa.
            Jeśli ktoś idzie za Jezusem, jest to działanie Ducha Świętego w nim. Tutaj
            trzeba by było znowu sprecyzować, co znaczy iść za Jezusem, ale o tym może
            innym razem.

            Wyjeżdżam, wracam w poniedziałek, jak Pan Bóg pozwoli.

            Jerzy
            • Gość: Kagan Re: Kto zaślepia umysły ludzi IP: *.vic.bigpond.net.au 27.09.02, 01:29
              K: A moze Prawdziwym Bogiem jest nie Jeszu, ani nawet Jahwe, czyli
              Bog Zydow i Chrzescijan, ale np. Allach, albo Ahura Mazda, a moze jakis
              zupelnie inny Bog, o ktorym ani Ty, ani ja nie slyszelismy? I co wtedy?
              Rowno bedziemy potepieni: i ja ateista/agnostyk, i Ty gleboko wierzacy
              Chrzescijanin... :-( Przemysl to sobie, zanim (i jesli) mi odpiszesz...
              J: Prawdziwy Bóg objawiał się na różne sposoby. Ostatecznie objawił
              sie w Jezusie Chrystusie, który umarł i zmartwychwstał.
              K: Jaki masz na to dowod poza NT, spisanym przez fanatycznych
              zwolennikow Jeszu ben Miriam?
              J: Już ci pisałem. Spotkałem go w swoim życiu. Ale świadectwo zwolenników
              Jezusa z NT jest bardziej wiarygodne. A nazywanie ich fanatykami nie ma racji
              bytu. Twoja postawa jest fanatycznie antychrześcijańska. Więcej, chciałbyś
              narzucić chrześcijanom, na czym powinni bazować w swoich przekonaniach.
              K: Jestes pewien, ze:
              Primo: nie masz halucynacji?
              Secundo: ze to nie byl Szatan, udajacy Jezusa?
              I jaki masz dowod na twierdzenie, ze "świadectwo zwolenników Jezusa z NT
              jest wiarygodne"?
              Ja zas nikomu nic nie narzucam, a tylko krytkuje nieracjonalne, a wiec
              nielogiczne postepowanie chrzescijan, ktorzy zawierzyli niesprawdzonym
              legendom z Ewangelii (zreszta nie wszystkich, bo, jak wiadomo, jest
              wiecej niz 4 Ewangelie)... :(

              J: Prawdziwy Bóg, tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego
              dał, aby KAŻDY, kto w niego wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.
              (Jan 3:16)
              K: Znow jedyny twoj dowod to cytat z Biblli? Nie potrafidz przedstawic innego
              dowodu, wlasnymi slowami?
              I jak to byla ofiara, jak Jeszu jest przeciez wciaz w niebie, i to podobno
              w znakomitej formie?
              Znow dajesz "dowod" z NT: zrodla bez wartosci naukowej. Powtarzasz jak
              magnetofon to, co ci wbito do glowy na lekcjach religii...:(
              Jerzy: Nie wbito mi tego na lekcjach religii. Nawróciłem się mając 25 lat przez
              czytanie Biblii. I znowu zapytam, jakie według ciebie kryteria musi
              spełniać ‘źródło’, aby miało ‘wartość naukową’.
              K: Musi byc potwierdzone:
              - Obserwacja i/lub Eksperymentem
              - Przez inne zrodla, w tym zrodla opierajace sie na innych przeslankach
              i/lub innej metodologii!

              J: Przemyśl to, zanim znowu zaczniesz wymachiwać ppogardą pod
              adresem Boga.
              K: Juz ci tlumaczylem, ze gardze tylko takimi bezrozumnymi istotami
              ja ty, co to nie potrafia samodzielnie a krytycznie myslec... To nie jest
              atak na Ciebie, a (smutne) stwierdzenie faktu... :(
              Jerzy: A poziom tej wypowiedz niczym się nie różni od tych, które wkładasz
              na ‘poziom katolicyzmu.’ I dzięki za szczerość.
              K: Czy ja cie obrzucilem bluzgami? NIE! Napisalem tylko szczerze, ze gardze
              istotami, co nie potrafia samodzielnie myslec, ktorym ideologia odbiera
              rozum... czy wolalbys klamstwa?

              K: No i co Jerzy? Jakie masz dowody na istnienie twego Boga
              poza twoja Biblia, napisana przez zwolennikow twego Boga
              i twoja wlasna wiara? Czyli ze NIE ma obiektywnych dowodow
              na istnienie twego Boga!
              J: Znowu musiałbym zapytać, czym według ciebie są ‘obiektywne dowody.’
              K: Potwierdzone obserwacja i/lub eksperymentem albo przez inne zrodla,
              w tym koniecznie zrodla opierajace sie na innych przeslankach
              i/lub innej metodologii!
              J: Dla mnie obiektywnym dowodem na istnienie Boga jesteś ty sam. Twój kod
              genetyczny jest zbyt skomplikowany, aby był dziełem przypadku.
              K: Jaki masz na to dowod, poza wlasna wiara? Czy wiwesz, jak dlugo trwala
              ewolucja, zanim pojawil sie czlowiek?
              J: Ale podam ci inny dowód, który przekonał mnie do istnienia Boga,
              kiedy byłem w okresie buntu wobec Bożej moralności. Wtedy życzyłem sobie,
              aby Bóg nie istniał. Dryfowałem w stronę ateizmu. Pewnego jesiennego dnia
              wyszedłem na szczyt Świnicy w Tatrach. To, co zobaczyłem mogło być tylko
              dziełem Arcyartysty. Od tamtego momentu nigdy nie zwątpiłem w istnienie Boga
              Stwórcy.
              K: I to ma byc dowod? Piekno to rzecz wzgledna! Popatrz np. na ideal pieknosci
              kobiecej, ktory sie zmienia w czasie i przestrzeni. Raz "boginiami" wydaja sie
              kobitki tlustawe (Rubens, niektore plemiona murzynskie) a raz Twiggy,
              wygladajaca jak z Oswiecimia... Pamietaj, ze np. starozytni Grcy uznawali za
              piekne tylko to, co bylo dzielem rak ludzkich. Ze tobie sie spodobal widok
              mlodych gor (Tatr)? Pamietaj, to wynik ruchow skorupy ziemskiej. To piekno
              przeminie: erozja i inne czynniki naturalne je zniszczy, choc niepredko...
              I na koniec: podobal ci sie ten widok, bo zostales tak wychowany: nasza kultura
              ceni sobie bowiem ladne krajobrazy... A np. murzyni w Afryce wola klepisko niz
              najpiekniejsza dzungle, bo na klepisku jest bezpiecznie, a w dzunglii
              czychaja na nich dzikie zwierzeta... :(
              PS: I czy nie sadzisz, ze religia i kosciol moze byc po prostu
              wymyslem Szatana, aby sklocic ludzi, aby syn walczyl przeciwko
              ojcu, a brat przeciwko bratu? Bo tak sie zdarza...:(
              Bo przeciez np. slowianin slowianinowi bratem, a te ciagle
              wojny religijne miedzy prawoslawnymi Serbami, katolickimi
              Chorwatami i muzulmanami slowianskiego pochodzenia (Bosniakami)
              nic ci nie mowia? A walki miedzy Irlandczykami, ktorych dzieli
              TYLKO religia?
              J: To prawda, wiele zła się dzieje w imię religii. Ale to inny wątek.
              To, że hitlerowcy twierdzili Got mit uns, wcale nie znaczy, że Bóg był z nimi.
              K: Dosc dlugo byl, aby wyrzadzili mnostwo zla!
              J: Religia, jako ludzki sposób dostania się do wieczności, powiązana z
              odrzuceniem drogi objawionej przez Boga, to rzeczywiście wymysł szatański.
              Tutaj musiałbyś się rozróżniać między chrześcijaństwem biblijnym, a religiami,
              gdzie droga do Boga prowadzi przez rytuały i obrzędy. Przy twoich
              ponadnaturalnych zdolnościach intelektualnych (w porównaniu z moimi),
              powinieneś to szybko złapać.
              K: Dziekuje za kolejna zlosliwosc, ale we mnie nic nie jest ponad-naturalne...
              J: Szatan rzeczywiście chce skłócić ludzi, okazać im pogardę –
              na razie wyglądasz na jego bardzo dobrego ucznia. Więcej, zaciemnia umysły
              ludzi, aby nie poznali Boga, aby nie poznali zbawienia, które mają w
              zmartwychwstałym Jezusie Chrystusie. I tutaj mam wrażeniem jesteś jego ofiarą.
              K: Moze i tak, skoro ten twoj Bog Jeszu jest tak slaby, na dodatek
              smiertelny... ;)
              (...)
              J: Jak więc widzisz, szatan zaślepia umysły ludzi, aby odrzucili Jezusa.
              Jeśli ktoś idzie za Jezusem, jest to działanie Ducha Świętego w nim. Tutaj
              trzeba by było znowu sprecyzować, co znaczy iść za Jezusem, ale o tym może
              innym razem. Wyjeżdżam, wracam w poniedziałek, jak Pan Bóg pozwoli.
              K: To wierzysz w Jeszu, czy w Ducha Sw.?
    • stern_ja Re: Do Chrzescijanina Jerzego! 25.09.02, 14:07
      Gość portalu: Kagan napisał(a):


      > Kagan: Drogi Jerzy! Jaki masz dowod (poza Nowym
      > Testamentem, napisanym przez
      > zwolennikow Jeszu ben Miriam, zwanego w Polsce Jezusem)
      > na to, ze:
      > 1. Jeszu ben Miriam byl Bogiem

      wypełnienie się proroctw ST,
      co oczywiście można łatwo odrzucić,
      to się nazywa wiara Kaganie :)

      > 2. Ow Jeszu, mimo iz byl niesmiertelnym (z definicji)
      > Bogiem jednak umarl, a pozniej zmartchwystal i znikl z
      > naszego swiata (przynajmniej w cielesnej
      > postaci).

      parę osób to widziało :)

      > Ow Jeszu jest, jak piszesz "Panem życia i śmierci". Jak
      > to mozna pogodzic z jego nieskonczona dobrocia? Jak
      > istota bedaca samym i idealnym dobrem moze
      > karac inne, niedoskonale, istoty? Istoty (podobno)
      > stworzone przez Ojca owego
      > Jeszu, i to rozmyslnie stworzone jako podatne na zle
      > wplywy, a szczegolnie zle wplywy innej, znacznie
      > potezniejszej od ludzi istoty zwanej Szatanem
      > (ktory tez przeciez zostal stworzony przez Boga Jahwe:
      > ojca Boga Jeszu)?

      Syr 15, 7-20 - fajne wyjaśnienie

      > I jeszcze jedno. Nie pomyslales, ze moze to jednak inne
      > religie maja racje, a
      > nie Chrzescijanstwo? Np. Judaizm czy Islam? A wtedy kult
      > owego Jeszu moze sie
      > okazac niezmiernie szkodliwy dla wszystkich Chrzescijan,
      > a wiec i dla Ciebie...

      dlaczego?

      > Allach

      to ten sam JHWH :)

      > , albo Ahura Mazda, a moze jakis zupelnie inny
      > Bog, o ktorym ani Ty, ani ja nie slyszelismy?

      hmmm, Bód z definicji możę być tylko jeden, więc kwestia
      imienia jest raczej drugorzędna


      > I co wtedy? Rowno bedziemy
      > potepieni: i ja ateista/agnostyk, i Ty gleboko wierzacy
      > Chrzescijanin... :-(

      dlaczego potępieni - uczynki mają być sądzone.


      > Przemysl to sobie, zanim (i jesli) mi odpiszesz...

      a tak się wtrącę :)

      +++++++++++++++++++++++++
      Człowiek mądry milczeć będzie do chwili odpowiedniej, a
      chełpliwy i głupi ją lekceważy.
      (Syr. 20,7)
      • Gość: pollak Re: Do Chrzescijanina Jerzego! IP: *.jgora.dialog.net.pl 25.09.02, 14:23
        stern_ja napisał(a):


        > > Allach
        >
        > to ten sam JHWH :)

        Który? Ten w Trójcy?
      • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina Jerzego! IP: *.vic.bigpond.net.au 25.09.02, 15:50
        Kagan: Drogi Jerzy! Jaki masz dowod (poza Nowym Testamentem, napisanym przez
        zwolennikow Jeszu ben Miriam, zwanego w Polsce Jezusem) na to, ze:
        1. Jeszu ben Miriam byl Bogiem
        S: wypełnienie się proroctw ST, o oczywiście można łatwo odrzucić,
        to się nazywa wiara Kaganie :)
        K: Proroctwa ST sa tyle warte co proroctwa pytii czy innych
        Nostradamusow:
        www.nostradamus-repository.org/
        Liczne, metne i nieprecyzyjne... :(
        Nigdzie zreszta w ST nie ma wyraznie wymienionego imienia Jeszu,
        nie ma tez nic o jego ukrzyzowaniu, o powstaniu wielkiego kosciola z
        centrum w Rzymie itp. itd. Od Boga wymaga sie wiecej niz niejasnych,
        belkotliwych wypowiedzi a la Karol W. :(

        2. Ow Jeszu, mimo iz byl niesmiertelnym (z definicji)
        Bogiem jednak umarl, a pozniej zmartchwystal i znikl z
        naszego swiata (przynajmniej w cielesnej postaci).
        S: parę osób to widziało :)
        K: Skad to wiesz? Z Ewangelii? Wiecej osob widzialo np. UFO
        czy zywego Elvisa Presleya w latach 1980tych i 1990tych... ;)

        Ow Jeszu jest, jak piszesz "Panem życia i śmierci". Jak
        to mozna pogodzic z jego nieskonczona dobrocia? Jak
        istota bedaca samym i idealnym dobrem moze karac inne, niedoskonale,
        istoty? Istoty (podobno) stworzone przez Ojca owego
        Jeszu, i to rozmyslnie stworzone jako podatne na zle
        wplywy, a szczegolnie zle wplywy innej, znacznie
        potezniejszej od ludzi istoty zwanej Szatanem
        (ktory tez przeciez zostal stworzony przez Boga Jahwe:
        ojca Boga Jeszu)?
        S: Syr 15, 7-20 - fajne wyjaśnienie
        K: Biblijne... Masz jakies dowody czy wyjasnienia
        z innych zrodel niz chrzescijanskie?
        Dla mnie zreszta bezrozumni sa wlasnie ludzie wierzacy. A te wersety
        nic nie wyjasniaja, ale raczej zaciemniaja... :(
        Zydowska "madrosc"... ;)

        K: I jeszcze jedno. Nie pomyslales, ze moze to jednak inne
        religie maja racje, a nie Chrzescijanstwo? Np. Judaizm czy Islam?
        A wtedy kult owego Jeszu moze sie okazac niezmiernie szkodliwy
        dla wszystkich Chrzescijan, a wiec i dla Ciebie...
        S: dlaczego?
        K: Wyjscia rozdz. 20: "3 Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!"
        itd.

        S: Allach to ten sam JHWH :)
        K: Niezupelnie! Quran to jednak nie ST czy nawet Tora!

        K: ...albo Ahura Mazda, a moze jakis zupelnie inny Bog, o ktorym ani Ty,
        ani ja nie slyszelismy?
        S: hmmm, Bód z definicji możę być tylko jeden, więc kwestia
        imienia jest raczej drugorzędna
        K: Jak to tylko jeden? Chrzescijanie maja conajmniej 3 Bogow (Ojciec, Syn &
        Duch) + 4ty (Matka Syna). Niby to 1 Bog w 3 (4) osobach, ale to bardzo
        naciagnae, skoro te osoby sa osobnymi osobami, do takiego stopnia, ze
        sie moga oddzielic zupelnie od reszty, a wiec de facto sa OSOBNYMI Bogami.
        I nie pomyslales, ze ow Bog Prawdziwy moze byc zupelnie innym Bogiem niz
        Twoj? I ze twoja wiara oznaczac moze automatyczne potepienie na wiecznosc,
        bo twa wiara moze byc wiara FALSZYWA? Wiara podrzucona np. przez
        Szatana? I co wtedy? Rowno bedziemy potepieni: i ja ateista/agnostyk,
        i Ty gleboko wierzacy Chrzescijanin... :-(

        S: dlaczego potępieni - uczynki mają być sądzone.
        K: Wiara tez! Zreszta twe praktyki religijne, kult falszywego Boga,
        moga byc wystarczajacym powodem twego wiecznego potepienia!
        Przemysl to sobie, zanim (i jesli) mi odpiszesz...

        S: a tak się wtrącę :)
        Człowiek mądry milczeć będzie do chwili odpowiedniej, a
        chełpliwy i głupi ją lekceważy.
        (Syr. 20,7)
        K: Juz ci pisalem: "madrosci" zydowskie... :(
        Napisz cos od siebie, a nie od zydkow... :(
        • stern_ja Re: Do Chrzescijanina Jerzego! 02.10.02, 15:26
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > nie ma tez nic o jego ukrzyzowaniu,

          znalazłoby się

          > o powstaniu wielkiego kosciola z centrum w Rzymie itp.

          no faktycznie :)

          > itd. Od Boga wymaga sie wiecej niz niejasnych,
          > belkotliwych wypowiedzi a la Karol W. :(

          cóż, nie wszyscy wymagają od Bogą,
          niektórzy mówią: "Mów Panie, bo sługa Twój słucha"

          > K: Skad to wiesz? Z Ewangelii?

          ewangelii i listów.

          > Wiecej osob widzialo np. UFO

          to w ufo też nie wierzysz? :)

          > czy zywego Elvisa
          > Presleya w latach 1980tych i 1990tych... ;)

          przecież elvis żyje ;)

          > Ow Jeszu jest, jak piszesz "Panem życia i śmierci".

          nie da się ukryć

          > Jak to mozna pogodzic z jego nieskonczona dobrocia?
          > Jak istota bedaca samym i idealnym dobrem moze karac
          > inne, niedoskonale, istoty?

          a kto kara?

          > Istoty (podobno) stworzone przez Ojca owego
          > Jeszu, i to rozmyslnie stworzone jako podatne na zle
          > wplywy, a szczegolnie zle wplywy innej, znacznie
          > potezniejszej od ludzi istoty zwanej Szatanem
          > (ktory tez przeciez zostal stworzony przez Boga Jahwe:
          > ojca Boga Jeszu)?
          > S: Syr 15, 7-20 - fajne wyjaśnienie
          > K: Biblijne... Masz jakies dowody czy wyjasnienia
          > z innych zrodel niz chrzescijanskie?

          nie sądzę, aby kto inny zajmował się problemami wiary chrześcijańskiej.
          Zazwyczaj ludzie nie zajmują się rzeczami, które uważają za nieistotne.

          > Dla mnie zreszta bezrozumni sa wlasnie ludzie
          > wierzacy. A te wersety nic nie wyjasniaja, ale raczej
          > zaciemniaja... :( Zydowska "madrosc"... ;)

          z czysto ludzkiego punktu widzenia,
          warto poznać mądrość narodu, który przetrwał tyle tysięcy lat, mimo usilnego zwalczania.

          > K: Jak to tylko jeden? Chrzescijanie maja conajmniej 3
          > Bogow (Ojciec, Syn & Duch) + 4ty (Matka Syna). Niby to 1 Bog w 3 (4) osobach, ale to bardzo
          > naciagnae, skoro te osoby sa osobnymi osobami, do
          > takiego stopnia, ze sie moga oddzielic zupelnie od
          > reszty, a wiec de facto sa OSOBNYMI Bogami.

          pewien kardynał rozmyślając o istocie trójcy św. spacerował brzegiem morza.
          Nagle zobaczył kilkuletniego chłopca, ktory wykopał na plaży dołek i przynosił do niego wodę z morza.
          Zapytał: "co robisz"
          I usłyszał: "wlewam morze do mojego dołka"
          Więc zapytał: "myślisz, żę uda Ci się zmieścić tutaj morze?"
          i usłyszał: "Tak jak ja nie zmieszczę tu morza, tak Ty nie pojmiesz tajemnicy Trójcy Św."

          Ponoć autentyk.

          > K: Wiara tez! Zreszta twe praktyki religijne, kult
          > falszywego Boga, moga byc wystarczajacym powodem twego
          > wiecznego potepienia!
          > Przemysl to sobie, zanim (i jesli) mi odpiszesz...

          myślę, że zaryzykuję. :)
          Bóg tyle razy potwierdzał, co jest słuszne, a co nie, i czego ode mnie oczekuje, ze niewielkie to ryzyko. :)

          > Napisz cos od siebie, a nie od zydkow... :(

          j.w. myślę, że warto poznawac ich mądrości
          • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina Jerzego! IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 31.10.02, 04:47
            Gość portalu: Kagan napisał(a):
            (...) nie ma tez nic o jego ukrzyzowaniu, o powstaniu wielkiego kosciola z centrum w Rzymie itp.

            S: no faktycznie :)
            K: ;)

            K:. Od Boga wymaga sie wiecej niz niejasnych, belkotliwych wypowiedzi a la Karol W. :(
            S: cóż, nie wszyscy wymagają od Bogą, niektórzy mówią: "Mów Panie, bo sługa Twój słucha"
            K: Mowil dziad do obrazu... :(

            K: Skad to wiesz? Z Ewangelii?
            J: ewangelii i listów.
            K: Ocenzurowanych czy nie? ;)

            S: Wiecej osob widzialo np. UFO to w ufo też nie wierzysz? :)
            K: Sporo tez widzialo zywego Elvisa Presleya w latach 1980tych i 1990tych... ;)
            S: przecież elvis żyje ;)
            K: Ale tylko na poludniu USA w tzw. bible belt! ;)

            K: Ow Jeszu jest, jak piszesz "Panem życia i śmierci".
            Jak to mozna pogodzic z jego nieskonczona dobrocia?
            Jak istota bedaca samym i idealnym dobrem moze karac
            inne, niedoskonale, istoty?
            S: a kto kara?
            K: W/g Jerzyk, Bog karze, i to srogo... :(

            S: nie sądzę, aby kto inny zajmował się problemami wiary chrześcijańskiej.
            Zazwyczaj ludzie nie zajmują się rzeczami, które uważają za nieistotne.
            Dla mnie zreszta bezrozumni sa wlasnie ludzie wierzacy. A te wersety nic nie wyjasniaja, ale raczej
            zaciemniaja... :( Zydowska "madrosc"... ;)
            z czysto ludzkiego punktu widzenia, warto poznać mądrość narodu, który przetrwał tyle tysięcy lat, mimo
            usilnego zwalczania.
            K: Stad ja poznaje... (Zohar, Talmud etc.)... ;)

            K: Jak to tylko jeden? Chrzescijanie maja conajmniej 3 Bogow (Ojciec, Syn & Duch) + 4ty (Matka Syna).
            Niby to 1 Bog w 3 (4) osobach, ale to bardzo naciagnae, skoro te osoby sa osobnymi osobami, do
            takiego stopnia, ze sie moga oddzielic zupelnie od reszty, a wiec de facto sa OSOBNYMI Bogami.
            S: pewien kardynał rozmyślając o istocie trójcy św. spacerował brzegiem morza.
            Nagle zobaczył kilkuletniego chłopca, ktory wykopał na plaży dołek i przynosił
            do niego wodę z morza. Zapytał: "co robisz" I usłyszał: "wlewam morze do mojego dołka"
            Więc zapytał: "myślisz, żę uda Ci się zmieścić tutaj morze?" i usłyszał: "Tak jak ja nie zmieszczę tu morza,
            tak Ty nie pojmiesz tajemnicy Trójcy Św." Ponoć autentyk.
            K: Ponoc... ;)
    • Gość: Amicus Re: Do Ignoranata Kagana IP: *.waveform.net 25.09.02, 15:40
      Kupcie sobie wygodne krzeslo i niech wasz tylek usiadzie na

      nim, a wy zacznijcie studiowac chrzescijanstwo - jego hisrotyczne dokumenty

      Wasza glupota SMIERDZI JAK WYDZIELINY IGNORANTA W UBIKACJI
      • Gość: Kagan Re: Do chama "amicusa"... :( IP: *.vic.bigpond.net.au 25.09.02, 15:54
        Gość portalu: Amicus napisał(a):
        Kupcie sobie wygodne krzeslo i niech wasz tylek usiadzie na
        nim, a wy zacznijcie studiowac chrzescijanstwo - jego hisrotyczne dokumenty
        Wasza glupota SMIERDZI JAK WYDZIELINY IGNORANTA W UBIKACJI
        K: Oto cale wasze argumenty! Wyzwiska i tyle...
        Jestecie tyle warci, co wasze pseudohistoryczne zydowskie dokumenty
        w rodzaju ST i NT... :( Kompletne zero!
        Jak nie macie nic do powiedzenia, to siedzcie cicho zamiast bluzgac!


        • Gość: Roman Re: Do chama 'amicusa'... :( IP: 208.171.232.* 25.09.02, 20:32
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > Gość portalu: Amicus napisał(a):
          > Kupcie sobie wygodne krzeslo i niech wasz tylek usiadzie na
          > nim, a wy zacznijcie studiowac chrzescijanstwo - jego hisrotyczne dokumenty
          > Wasza glupota SMIERDZI JAK WYDZIELINY IGNORANTA W UBIKACJI
          > K: Oto cale wasze argumenty! Wyzwiska i tyle...
          > Jestecie tyle warci, co wasze pseudohistoryczne zydowskie dokumenty
          > w rodzaju ST i NT... :( Kompletne zero!
          > Jak nie macie nic do powiedzenia, to siedzcie cicho zamiast bluzgac!
          >
          >
          Jezeli ST i NT to dla ciebie dokumenty bez wartosci, to dlaczego nimi sie
          poslugujesz szydzac z Boga i atakujac katolikow. Nie warto sie zajmowac
          bezwartosciowa makulatura jak i ludzmi dla ktorych one cos znacza. Jezeli ty i
          Kraken jestescie na takich "wyzynach intelektualnych", nie zajmujcie sia
          maluczkimi, ktorzy maja inny system wartosci. Zostawcie ich w spokoju. Chyba,
          ze mimo wszystko te pisma nie sa dla was obojetne i czujecie, ze jakas prawda
          musi w nich byc. Cos co jest bez wartosci nie atakuje sie z taka pasja i z taka
          wsciekloscia. A robicie to prawie codziennie z piana na ustach. Rzeczy
          bezwartosciowe przepadaja bez sladu, a takich jak wy bylo w historii wielu i
          nie zniszczyli wiary w Boga. Biblia jest nadal wydawana w rekordowych nakladach.
          • Gość: Kagan Re: Do chama 'amicusa'... :( IP: *.vic.bigpond.net.au 26.09.02, 02:19
            Gość portalu: Roman napisał(a):

            > Gość portalu: Kagan napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: Amicus napisał(a):
            > > Kupcie sobie wygodne krzeslo i niech wasz tylek usiadzie na
            > > nim, a wy zacznijcie studiowac chrzescijanstwo - jego hisrotyczne dokument
            > y
            > > Wasza glupota SMIERDZI JAK WYDZIELINY IGNORANTA W UBIKACJI
            > > K: Oto cale wasze argumenty! Wyzwiska i tyle...
            > > Jestecie tyle warci, co wasze pseudohistoryczne zydowskie dokumenty
            > > w rodzaju ST i NT... :( Kompletne zero!
            > > Jak nie macie nic do powiedzenia, to siedzcie cicho zamiast bluzgac!
            > >
            > >
            > Jezeli ST i NT to dla ciebie dokumenty bez wartosci, to dlaczego nimi sie
            > poslugujesz szydzac z Boga i atakujac katolikow. Nie warto sie zajmowac
            > bezwartosciowa makulatura jak i ludzmi dla ktorych one cos znacza.
            K: To jest bezwartosciowa makulatura, ale ksieza i katecheci od dziecka wbiaja
            do mlodych glow, ze to jest tzw. swiadectwo boze! A atakujac Biblie, udowadniam,
            ze to nie moze byc dzielo Boga, ale ludzi, i to bardzo omylnych i malo
            wiedzacych!

            Jezeli ty i Kraken jestescie na takich "wyzynach intelektualnych", nie
            zajmujcie sie maluczkimi, ktorzy maja inny system wartosci. Zostawcie ich w
            spokoju. Chyba, ze mimo wszystko te pisma nie sa dla was obojetne i czujecie,
            ze jakas prawda musi w nich byc. Cos co jest bez wartosci nie atakuje sie z
            taka pasja i z taka wsciekloscia. A robicie to prawie codziennie z piana na
            ustach.
            K: Nas zas katole atakuja personalnie i po chamsku! I oni nie zostawiaja
            innowiercow i niewierzacych w spokoju, to czemu my mamy ich zostawiac w spokoju?
            Nasz atak jest tylko kontratakiem na ich "nawracanie", czesto sila...
            I pamietaj, ze biblijne klamstwa sa powtarzane tak czesto, ze zgodnie z prawem
            Goebbelsa, zostaly uznane przez wielu za prawde, i to objawiona... :(

            Rzeczy bezwartosciowe przepadaja bez sladu, a takich jak wy bylo w historii
            wielu i nie zniszczyli wiary w Boga. Biblia jest nadal wydawana w rekordowych
            nakladach.
            K: W rekordowych nakladach sa tez wydawane bezwartosciowe pisemka o gwiazdach
            rock and roll'u czy "srebrnego ekranu". Ilosc tutaj wcale nie przechodzi w
            jakosc. Wiekszosc biblii jest rozdawana za darmo, stad tak wysokie naklady.
            Gdyby byla normalnie sprzedawana na rynku, to by nie drukowano nawet 10%
            obecnego nakladu! W Australii w second hand book shop mozesz na ogol dostac
            biblie za darmo, i to nie jedna... A wiara w Boga to jak alkoholizm czy
            narkomania, stad tak trudno ja zwalczyc... :(
            Kagan
            • Gość: Roman Re: Do chama 'amicusa'... :( IP: 208.171.232.* 26.09.02, 14:52
              Kagan,
              Na tym forum to ja czytam tylko wasze chamskie ataki na katolikow i szyderstwa
              z Boga. Przewaznie ty i Kraken inicjujecie tego typu watki. Jeszcze raz
              powtorze: nie atakuje sie z taka nienawiscia czegos co jest bezwartosciowe i co
              nie istnieje.
              • Gość: Ed Re: Do chama 'amicusa'... :(((( IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.09.02, 02:47
                Myślę Roman, że zbyt jednostronnie patrzysz na zjawisko "ekslozji" katolicyzmu
                polskiego lat 90-tych. Stając w obronie amicusa równasz - mam nadzieje, że
                nieopatrznie - do jego poziomu. A nie jest to jedyny dyskutant tej "kategorii"
                posługujący się tak wyszukanym słownictwem środowiskowym w obronie
                tzw. "wartości". Nie mnie je osądzać. Znacznie lepiej zrobiła to biblia w
                wersecie traktującym o słomce i oku. Nie pomny swych priorytetowych nauk
                chcesz zacząć sprzątanie na cudzym podwórku? Arogancja i podobne formy
                zachowania się można zaobserwować wcale i to nie jednokrotnie także u
                funkcjonariuszy kościelnych. Czyżbyś także nie dostrzegał perfidii np. wątków
                Oszołoma z RM? Sądzę, że gdy będziesz miał zbyt wiele pasożytów we własnym
                domu, też je zaczniesz tępić. Czemu odmawiasz tego prawa innym?
                Przed udzielaniem nagan i oskarżeń komuś innemu, wspomnij "pierwej" o
                ewangelicznej przypowieści o grzechu i kamieniu.


                Gość portalu: Roman napisał(a):

                > Kagan,
                > Na tym forum to ja czytam tylko wasze chamskie ataki na katolikow i
                szyderstwa
                > z Boga. Przewaznie ty i Kraken inicjujecie tego typu watki. Jeszcze raz
                > powtorze: nie atakuje sie z taka nienawiscia czegos co jest bezwartosciowe i
                co
                >
                > nie istnieje.
                • Gość: Roman Do Eda i Kagana IP: 208.171.232.* 27.09.02, 15:13
                  Ja nie staje w obronie Amicusa. A co do wchodzenia na cudze podworko, to mysle
                  ze za kazdym razem robia to Kraken i Kagan poprzez inicjowanie ordynarnych
                  watkow. Szanuje ludzi niewierzacych i ich poglady, ale oni powinni rowniez
                  szanowac moje i nie szydzic z nich. Wsrod katolikow mozna znalesc rowniez wiele
                  skrajnosci, ale KK to nie tylko RM, Nasz Dziennik czy rozne oszolomy. Takimi
                  skrajnosciami wsrod niewierzacych sa wlasnie Kraken, Kagan i kilka ich klonow.
                  Wracajac jeszcze do Oszoloma z RM to jest postac stworzona przez GMR(jak
                  rowniez Skin). Przedstawia on na tym forum rozne poglady ( przewaznie z ND i z
                  portalu Ojczyzna), ale ich prawdopodobnie nie podziela. Jest to perfidia, ale
                  majaca na celu kompromitacje katolikow.
                  • Gość: Ed Re: Do Eda i Kagana IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.09.02, 22:35
                    Gość portalu: Roman napisał(a):

                    > Wracajac jeszcze do Oszoloma z RM to jest postac stworzona przez GMR (jak
                    > rowniez Skin). Przedstawia on na tym forum rozne poglady (przewaznie z ND
                    > i z portalu Ojczyzna), ale ich prawdopodobnie nie podziela. Jest to perfidia,
                    > ale majaca na celu kompromitacje katolikow.
                    Ed. Doceniam działalność "X" pracującego - jak piszesz - pod różnymi nickami
                    (nie znam się na tym) wysysającą jak odkurzacz postacie o skrajnie fanatycznych
                    poglądach. Być może jest to działalność na miarę Judyma, z czego bardzo był bym
                    rad. Jednak postawa w ten sposób wywoływanych do tablicy brzytewnych
                    popleczników - jak na dzisiejsze czasy - jest wręcz zdumiewającą. Ich agresję
                    na jaką kolwiek uwagę czy odmienne stanowisko porównać można tylko do rannego
                    zwierzęcia walczącego o życie albo do taktycznej oceny ew. zachowania się
                    Rosjan potraktowanych bombą neutronową w czasie hipotetycznego frontu III wojny
                    światowej, uwzględniając oczywiście ich świadomość o pozostających im jeszcze 2
                    godz. życia. Czy nie uważasz, że nad takimi ludźmi powinna być otoczona
                    szczególnie "miłosierna" opieka samego kościoła i jego ludzi w celu chociaż
                    ograniczenia kompromitacji środowiska, a nie traktowania ich jako mięso
                    armatnie?
                    Jak widzisz, przyjmując nawet Twoje założenie, taktyka doraźnego interesu
                    kościoła i jego środowiska godzi się na wszelkie dostępne i możliwe
                    rozwiązania, które mogą przynieść jakąkolwiek korzyść.
                    Jeden z ludzi kościoła - będąc doradcą Prezydenta - bardzo spopularyzował w
                    kraju postępowanie i załatwianie spraw na granicy prawa, bo takie też były
                    interesy tego Prezydenta. Czy w postępowaniu na granicy prawa i co najmniej na
                    granicy moralności nie ma czasem czegoś wspólnego?
                    Przecież sam zareagowałeś bardzo spolegliwie na zachowanie się amicusa
                    obruszając się dopiero na uwagi skierowane do jego osoby.
                    Wprawdzie tłumaczy to wcale przaśnych zachowań także i innych forumowiczów w
                    czasie dyskusji, jednak już sama reakcja na odmienność poglądów i poziom
                    zachowań jest tu nie wręcz porównywalna. Proszę nie pouczaj mnie, że kościół
                    mający pretensje do pouczania innych ma w swoim gronie różnych ludzi. Jeżeli
                    nie potrafi poradzić sobie ze swoim środowiskiem, nie powinien także uzurpować
                    sobie prawa do prostowania kręgosłupa innym, skoro sami są ułomni.
                    • Gość: Kagan Re: Do Eda i Kagana IP: *.its.deakin.edu.au / *.art.deakin.edu.au 01.10.02, 08:02
                      Gość portalu: Ed napisał(a):
                      > Gość portalu: Roman napisał(a):
                      > > Wracajac jeszcze do Oszoloma z RM to jest postac stworzona przez GMR (jak
                      > > rowniez Skin). Przedstawia on na tym forum rozne poglady (przewaznie z ND
                      > > i z portalu Ojczyzna), ale ich prawdopodobnie nie podziela. Jest to perfidia,
                      > > ale majaca na celu kompromitacje katolikow.
                      > Ed. Doceniam działalność "X" pracującego - jak piszesz - pod różnymi nickami
                      > (nie znam się na tym) wysysającą jak odkurzacz postacie o skrajnie fanatycznych
                      > poglądach. Być może jest to działalność na miarę Judyma, z czego bardzo był bym
                      > rad. Jednak postawa w ten sposób wywoływanych do tablicy brzytewnych
                      > popleczników - jak na dzisiejsze czasy - jest wręcz zdumiewającą. Ich agresję
                      > na jaką kolwiek uwagę czy odmienne stanowisko porównać można tylko do rannego
                      > zwierzęcia walczącego o życie albo do taktycznej oceny ew. zachowania się
                      > Rosjan potraktowanych bombą neutronową w czasie hipotetycznego frontu III wojny
                      > światowej, uwzględniając oczywiście ich świadomość o pozostających im jeszcze 2
                      > godz. życia. Czy nie uważasz, że nad takimi ludźmi powinna być otoczona
                      > szczególnie "miłosierna" opieka samego kościoła i jego ludzi w celu chociaż
                      > ograniczenia kompromitacji środowiska, a nie traktowania ich jako mięso
                      > armatnie?
                      > Jak widzisz, przyjmując nawet Twoje założenie, taktyka doraźnego interesu
                      > kościoła i jego środowiska godzi się na wszelkie dostępne i możliwe
                      > rozwiązania, które mogą przynieść jakąkolwiek korzyść.
                      > Jeden z ludzi kościoła - będąc doradcą Prezydenta - bardzo spopularyzował w
                      > kraju postępowanie i załatwianie spraw na granicy prawa, bo takie też były
                      > interesy tego Prezydenta. Czy w postępowaniu na granicy prawa i co najmniej na
                      > granicy moralności nie ma czasem czegoś wspólnego?
                      > Przecież sam zareagowałeś bardzo spolegliwie na zachowanie się amicusa
                      > obruszając się dopiero na uwagi skierowane do jego osoby.
                      > Wprawdzie tłumaczy to wcale przaśnych zachowań także i innych forumowiczów w
                      > czasie dyskusji, jednak już sama reakcja na odmienność poglądów i poziom
                      > zachowań jest tu nie wręcz porównywalna. Proszę nie pouczaj mnie, że kościół
                      > mający pretensje do pouczania innych ma w swoim gronie różnych ludzi. Jeżeli
                      > nie potrafi poradzić sobie ze swoim środowiskiem, nie powinien także uzurpować
                      > sobie prawa do prostowania kręgosłupa innym, skoro sami są ułomni.
                      K: Nic dodac, nic ujac... :(
                    • stern_ja Re: Do Eda i Kagana 02.10.02, 15:31
                      Gość portalu: Ed napisał(a):

                      > Jeden z ludzi kościoła - będąc doradcą Prezydenta -
                      > bardzo spopularyzował w
                      > kraju postępowanie i załatwianie spraw na granicy
                      > prawa,

                      co rozumiesz przez "załatwianie spraw na granicy prawa"?
                  • Gość: Kagan Re: Do Eda i Kagana IP: *.its.deakin.edu.au / *.art.deakin.edu.au 01.10.02, 08:09
                    Gość portalu: Roman napisał(a):
                    > Ja nie staje w obronie Amicusa. A co do wchodzenia na cudze podworko, to mysle
                    > ze za kazdym razem robia to Kraken i Kagan poprzez inicjowanie ordynarnych
                    > watkow.
                    K: Na czym polega "ordynarnosc" watku stawiajacego pod znakiem zapytania
                    historycznosc Jezusa czy tez kwestionujacego dogmaty katolicyzmu albo dowodzacego,
                    ze katolicyzm jest sprzeczny z dekalogiem?

                    Szanuje ludzi niewierzacych i ich poglady, ale oni powinni rowniez szanowac moje i nie szydzic z nich.
                    K: Jak kosciol zprzestanie dzialalnosci misyjnej, to ja sie od niego odczepie. Ale na razie to jest tak, ze
                    wedlug ciebie kosciol moze propagowac swa wiare, ale mnie nie wolno kwestionowac tejze wiary!

                    Wsrod katolikow mozna znalesc rowniez wiele skrajnosci, ale KK to nie tylko RM, Nasz Dziennik czy rozne
                    oszolomy. Takimi skrajnosciami wsrod niewierzacych sa wlasnie Kraken, Kagan i kilka ich klonow.
                    K: Zadnymi skrajnosciami! Czy ja nawoluje do wieszania katolikow? Albo do ich bicia?
                    A co robia katolicy?
                    www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=3124834
                    "Kagan zwyklym ciulem jestes, smierdzisz urbanem. z reg. jestem czlowiekiem
                    bardzo tolerancyjnym , jednak musze stwierdzic jezeli chodzi o ciebie bardzo
                    chce cie poznac , mysle, ze po tym spotkaniu spedzilbys wiele miesiecy w
                    dobrej klinice ortopedyjnej ( 6'3"/205lb/lapy jak bochny Polskiego Chleba).
                    P.S Kagan zwykla gnida jestes, jestem dobrej mysli jesli chodzi o nasze
                    spotkanie a mozesz mi wierzyc ze mam srodki..."

                    Wracajac jeszcze do Oszoloma z RM to jest postac stworzona przez GMR(jak rowniez Skin). Przedstawia
                    on na tym forum rozne poglady ( przewaznie z ND i z portalu Ojczyzna), ale ich prawdopodobnie nie
                    podziela. Jest to perfidia, ale majaca na celu kompromitacje katolikow.
                    K: Nie pochwalam takich mistyfikacji! Stad czesto atakuje poglady "oszolka"!

              • Gość: Kagan Re: Do chama 'amicusa'... :( IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 27.09.02, 07:49
                Gość portalu: Roman napisał(a):
                > Kagan,
                > Na tym forum to ja czytam tylko wasze chamskie ataki na katolikow i szyderstwa
                > z Boga. Przewaznie ty i Kraken inicjujecie tego typu watki. Jeszcze raz
                > powtorze: nie atakuje sie z taka nienawiscia czegos co jest bezwartosciowe i co
                > nie istnieje.
                K: Czy ty naprawde nie widzisz, ze ja atakuje sposob wyznawania religii przez katolikow i ich wyobrazenia
                o Bogu, a NIE samego Boga, o ktorym przeciez z definicji NIC nie wiemy?
                Nawet, czy On(a) istnieje?
                I na koniec: ja atakuje poglady katolikow i ich wyobrazenie Boga, a katolicy atakuja, i to na ogol po
                chamsku, ma osobe. A to jest spora roznica...
                Kagan
      • Gość: Imagine do amicusa IP: *.unl.edu 25.09.02, 15:58
        Gość portalu: Amicus napisał(a):

        > Kupcie sobie wygodne krzeslo i niech wasz tylek usiadzie na
        >
        > nim, a wy zacznijcie studiowac chrzescijanstwo - jego hisrotyczne dokumenty
        >
        > Wasza glupota SMIERDZI JAK WYDZIELINY IGNORANTA W UBIKACJI

        jakie historyczne dokumenty masz na mysli ? O tzw. chrzescijanstwie ?
        buahahahahahahahahahahaah. Wszystko zostalo stworzone by takie kreatury jak ty
        mialy sie czym zajac i nie pytaly sie o prawdziwy sens zycia.
        Imagine.
      • Gość: Ed Re: Do amicusa wychowanego na wartościach krk IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 25.09.02, 20:11
        Jak na dowód efektów nauki miłosierdzia i kultury wartości chrześcijańskich
        wpajanych w krk jest to wyjątkowo trafny post.

        Gość portalu: Amicus napisał(a):

        > Kupcie sobie wygodne krzeslo i niech wasz tylek usiadzie na
        >
        > nim, a wy zacznijcie studiowac chrzescijanstwo - jego hisrotyczne dokumenty
        >
        > Wasza glupota SMIERDZI JAK WYDZIELINY IGNORANTA W UBIKACJI
        • Gość: Kagan Re: Do amicusa wychowanego na wartościach krk IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 26.09.02, 04:56
          Gość portalu: Ed napisał(a): Jak na dowód efektów nauki miłosierdzia i kultury wartości
          chrześcijańskich wpajanych w krk jest to wyjątkowo trafny post.

          Gość portalu: Amicus napisał(a): Kupcie sobie wygodne krzeslo i niech wasz tylek usiadzie na
          nim, a wy zacznijcie studiowac chrzescijanstwo - jego hisrotyczne dokumenty
          Wasza glupota SMIERDZI JAK WYDZIELINY IGNORANTA W UBIKACJI

          K: A czego wiecej mozna oczekiwac od katoli? Wyzwisk, i tyle!
    • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina Jerzego! IP: *.vic.bigpond.net.au 25.09.02, 16:04
      Dekalog (Ksiega Wyjscia czyli EXODUS, rozdz. 20):
      1 Wtedy mówił Bóg wszystkie te słowa: 2 «Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię
      wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli.
      3 Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! 4 Nie będziesz czynił żadnej
      rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na
      ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! 5 Nie będziesz oddawał im
      pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem
      zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego
      pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. 6 Okazuję zaś łaskę aż do
      tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań.
      7 Nie będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy, gdyż Pan
      nie pozostawi bezkarnie tego, który wzywa Jego imienia do czczych rzeczy.
      =========================================================================
    • Gość: h Re: Do Chrzescijanina Jerzego! IP: *.acn.waw.pl 25.09.02, 21:01
      Kagan nie ma w tobie ani krzty tolerancji. Nie znasz slowa dogmat i sacrum
      ktore stanowia podstawe wszystkich religii wiec nie wszystko mozna ci
      lopatologicznie wytlumaczyc. Z nimi sie nie dyskutuje czy sa prawdziwe. Albo w
      nie wierzysz albo nie. Pozostaw ludziom wolnosc wyboru i nie praw wszystkich
      drwiacych kazan. Czy nie masz juz dosyc swojej egzaltacji. Mowie powaznie,
      twoje dowody o niczym nie swiadcza, mecza i ja osobiscie zalamuje nad nimi rece
      bo cokolwiek ci nie napisze to odpisujesz-"ad personam" i to jest twoja cala
      odpowiedz. Skoro wierzysz w to ze masz jakas misje, powolanie do wysnuwania
      teorii bez sensu, to rzeczywiscie masz cos wspolnego ze jakze znienawidzonymi
      przez ciebie "katolami". Ja osobiscie katolikiem nie jestem, ale wiem co to
      zwykla tolerancja, i dlatego walcze z twoim antyklerykalizmem, czyims
      antysemityzmem lub rasizmem. Nie powinienes sie dziwic ze tak duzo ludzi cie
      atakuje, gdyz profanujesz wiare i kulture z ktora owi ludzie sie identyfikuja.
      Nie umiesz rozdzielic demagogii ksiedza Rydzyka lub innych paranoikow, od
      zwyklej wiary. Zastanow sie czasem zanim nacisniesz "wyslij" i zepsujesz swoja
      karme.
      • Gość: pol Re: Do znawcow tematu IP: 12.31.53.* 26.09.02, 00:57
        Meczy mnie otoz jedno pytanie, na ktore nie moge znalezc odpowiedzi.
        Dlaczego Jezus osobiscie nie spisal Swoich nauk, tylko zdal sie na
        niedoskonalych ludzi?Czyzby byl analfabeta?Pomozcie znalezc odpowiedz,jesli to
        mozliwe.

        pozdr
        • Gość: czyzunia Re: Do znawcow tematu IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 26.09.02, 01:10
        • Gość: czyzunia Re: Do znawcow tematu IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 26.09.02, 01:32
          nie napisal bo faktycznie pisac nie umial.byl synem ubogiego ciesli jozefa i
          miriam. niew bylo mozliwosci aby pposiadl sztke czytania i pisania, byla to
          umiejetnosc wyzszych sfer. poslugiwal sie jezykiem koine ktory byl wtedy w
          uzyciu na calym obszarze wsodnim m.srodziemnego. dopiero gdy zbobon ten deczko
          sie rozpowszechnil ,kilkadziesiat lat po jego odejsciu[pamiec ludzka jest
          ulomna] ksiegi zostaly spisane.po jego smierci najblizsi jego uczniowie,
          rowniez chyba niepismienni, oczekiwali nadejscia krolestwa bozego w najblizszym
          czasie i nie dumali o spisywaniu. jaskie tomoglo miec znaczenie. a gdy
          upragnione krolestwo nie nadeszlo z kilkudziesiecioletnich opowiesci powstaly
          ewangelie. no coz skad mozemy miec wiedze ze bognas kocha. katolyki popelniaja
          bluznierstwo,wymyslajac co sobie mysli pan bozia.
          jak to jest mozliwe ze joszua, bedac niesmiertelnym umarl na krzyzu. na
          chlopski rozum to biere i rozeznac nie moge. ale to jest ten dogmat w ktory
          trzeba wierzyc i nie dyskutowac. jeszcze 300 lat temu za takie cos wiazka
          chrustu pod nogi, poswiecona woda i dwie zapalki.
          ktos tu mial pretensje do kagana ui krakena ze som niegrzeczne dla katolykow.
          pierwsze niegrzeczne byly katolyki, nie przepraszam neron dla katolykow, ale
          pozniej juz oni sie za to nawszystkich odgrywali. ostatnio, przyp[uszczam ze on
          sprowokowal panow k i k, dal pokaz pychy niejaki glemp, robiacy za prymasa.
          bylo tam cos o kundelkach itp. nie lubie gdy ktos mowi do mnie"kundelek".
          uwazam to za niegrzeczne i be.
          a jak juz pisalem, swiat bozego narodzenia nie bedzie-jozef sie przyznal.
          przypuszczam moze sie myle ze kagan zna lepiej pismo niz 95% katolykow.chociaz
          ja sam lubie te ksiazke.
          piesn nad piesniami jest kawalem dobrej poezji erotycznej, porownywalnej z
          dzielami mistrzow tego gatunku.
          a kartagina i tak musi byc zburzona.
          • Gość: stern Re: Do znawcow tematu IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 26.09.02, 15:34
            Gość portalu: czyzunia napisał(a):

            > nie napisal bo faktycznie pisac nie umial.byl synem
            > ubogiego ciesli jozefa i miriam. niew bylo mozliwosci
            > aby pposiadl sztke czytania i pisania, byla to
            > umiejetnosc wyzszych sfer.

            i tak być mogło :)

            > dopiero gdy zbobon ten deczko
            > sie rozpowszechnil ,kilkadziesiat lat po jego
            > odejsciu[pamiec ludzka jest
            > ulomna]

            hmmm, zauważ, że ST też był długo przekazywany z
            pokolenia na pokolenie i jakoś nie zaginął, Żydzi
            przekazywali ustnie mnóstwo tekstów (bez przeinaczeń),
            więc argument wydaje się lekko nietrafny.

            > no coz skad mozemy miec wiedze ze bognas kocha.

            z ewangelii i listów

            > katolyki popelniaja bluznierstwo,wymyslajac co sobie
            > mysli pan bozia.

            przecież on sam nam to powiedzial :)

            > jak to jest mozliwe ze joszua, bedac niesmiertelnym
            > umarl na krzyzu.

            odpowiedź w listach w NT - poczytaj :)

            > na chlopski rozum to biere i rozeznac nie moge.

            nic dziwnego, wszechmocny Bóg na ziemi to samo w sobie
            jest dziwne :)


            > ale to jest ten dogmat w ktory trzeba wierzyc i nie
            > dyskutowac.

            a kto Ci zabrania dyskusji?
            btw: szukałeś odpowiedzi na twoje pytanie choćby w sieci?
            pytałeś o to?

            > jeszcze 300 lat temu za takie cos wiazka chrustu pod
            > nogi, poswiecona woda i dwie zapalki.

            to nieprawda, ale
            gdybyś nie zauważył te 300 lat minęło, więc możesz się
            spokojnie dowiadywać ;)

            > ktos tu mial pretensje do kagana ui krakena ze som
            > niegrzeczne dla katolykow.

            ludzkie pretensje, a nie katolickie,
            w ateistycznym świecie też funkcjonuje coś takiego jak
            szacunek dla innych.

            Poza tym drogi poszukiwaczu, jak rozumiem stosujesz
            odpowiedzialność zbiorową :)

            > przypuszczam moze sie myle ze kagan zna lepiej pismo niz
            > 95% katolykow.

            mylisz się,
            Kagan zna kilka fragmentów

            pozdrufka

            ja
        • Gość: czyzunia Re: Do znawcow tematu IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 26.09.02, 01:33
          nie napisal bo faktycznie pisac nie umial.byl synem ubogiego ciesli jozefa i
          miriam. niew bylo mozliwosci aby pposiadl sztke czytania i pisania, byla to
          umiejetnosc wyzszych sfer. poslugiwal sie jezykiem koine ktory byl wtedy w
          uzyciu na calym obszarze wsodnim m.srodziemnego. dopiero gdy zbobon ten deczko
          sie rozpowszechnil ,kilkadziesiat lat po jego odejsciu[pamiec ludzka jest
          ulomna] ksiegi zostaly spisane.po jego smierci najblizsi jego uczniowie,
          rowniez chyba niepismienni, oczekiwali nadejscia krolestwa bozego w najblizszym
          czasie i nie dumali o spisywaniu. jaskie tomoglo miec znaczenie. a gdy
          upragnione krolestwo nie nadeszlo z kilkudziesiecioletnich opowiesci powstaly
          ewangelie. no coz skad mozemy miec wiedze ze bognas kocha. katolyki popelniaja
          bluznierstwo,wymyslajac co sobie mysli pan bozia.
          jak to jest mozliwe ze joszua, bedac niesmiertelnym umarl na krzyzu. na
          chlopski rozum to biere i rozeznac nie moge. ale to jest ten dogmat w ktory
          trzeba wierzyc i nie dyskutowac. jeszcze 300 lat temu za takie cos wiazka
          chrustu pod nogi, poswiecona woda i dwie zapalki.
          ktos tu mial pretensje do kagana ui krakena ze som niegrzeczne dla katolykow.
          pierwsze niegrzeczne byly katolyki, nie przepraszam neron dla katolykow, ale
          pozniej juz oni sie za to nawszystkich odgrywali. ostatnio, przyp[uszczam ze on
          sprowokowal panow k i k, dal pokaz pychy niejaki glemp, robiacy za prymasa.
          bylo tam cos o kundelkach itp. nie lubie gdy ktos mowi do mnie"kundelek".
          uwazam to za niegrzeczne i be.
          a jak juz pisalem, swiat bozego narodzenia nie bedzie-jozef sie przyznal.
          przypuszczam moze sie myle ze kagan zna lepiej pismo niz 95% katolykow.chociaz
          ja sam lubie te ksiazke.
          piesn nad piesniami jest kawalem dobrej poezji erotycznej, porownywalnej z
          dzielami mistrzow tego gatunku.
          a kartagina i tak musi byc zburzona.
          • Gość: Jan A Sokrates? IP: *.hispeed.ch 26.09.02, 01:56
            A Sokrates? A Budda? Pisali coś?
            A głupi nie byli, IMHO. I chyba istnieli.
            A może Sokratesa wymyślił Platon, jego ewangelista?
            • Gość: h to nie wiesz???? IP: *.acn.waw.pl 26.09.02, 02:21
              otoz Sokrates z pewnoscia byl synem Jakuba i Jowanny ktora to splodzila Socka
              na piaskach pustyni, a to ze umial pisac i czytac oraz to ze byl wielkim
              myslicielem to tylko propaganda wrednych "katoli", a Budda to byl tak naprawde
              pies Konfucjusza, tylko propaganda "katolska" uczynila go istota
              transcendentalna...nie znasz sie po prostu oni wiedza lepiej, zdaj sie na ich
              intelekt :DDDD :DDDD :DDDD :DDDD
              a mnie ciagle nurtuje o jakim Hesusie oni mowie? o tym z Luz Marii czy
              Esmeraldy :DDDDDDD
            • Gość: Kagan Re: A Sokrates? IP: *.vic.bigpond.net.au 26.09.02, 02:44
              Gość portalu: Jan napisał(a):

              > A Sokrates? A Budda? Pisali coś?
              > A głupi nie byli, IMHO. I chyba istnieli.
              > A może Sokratesa wymyślił Platon, jego ewangelista?
              K: Budda mnie nie intersuje, ale co do Sokratesa to przypominam, ze tluszcza
              chrzesciajnska spalila najwieksza w swiecie starozytnym biblioteke w
              Aleksandrii (razem z bibliotekarka) z podpuszczenia owczesnego biskupa
              Aleksandrii. Od tego czasu wiele dziel starozytnych Grekow znamy tylko z
              odpisow czy komentarzy, na ogol pisanych przez Arabow, ktorzy wtedy byli o
              niebo bardziej ucywilizowani niz chrzescijanie... :(
              I dziela Sokratesa to filozofia a nie religia. Nie ma znaczenia, czy napisal
              je Sokrates, Plato czy kto inny, ale ich tresc, ktora (w pdroznieniu
              od Biblii) podlega naukowej weryfikacji!
              Kagan
          • Gość: diabelek Re: Do znawcow tematu IP: *.netcom.ca 26.09.02, 05:08
            Nie wiem czy mi wypada wtracac sie do dyskusji uczonych w Pismie,
            ale jak sam Pan Jezus pisac nie umial to moze nikt sie nie obrazi.
            Pan Jezus zmartwychwstal- fakt, ale jak to zrobil?
            Ja tak sobie mysle, ze jakby golenie byly zlamane wszystkim co wtedy
            na tej gorce byli ukrzyzowani to moglyby byc z tym zmartwychwstaniem
            pewne klopoty.
            Cale szczescie,ze pecunia non olet, a dotyczy to takze rzymskich zolnierzy.
            Jesli chodzi o ocet, to rozne mikstury w tamtych czasach z ziol rozmaitych
            przyrzadzali ;) A poza tym , jakby na to wszystko nie patrzec to
            niezle nasz Pan Jezus wystrychnal przeciwnikow na dudka.
            carthaginem delendam esse. A kiedy to nastapi, p. Czyzunia ?
          • Gość: Jezry Jezus umiał czytać IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.02, 15:20
            Gość portalu: czyzunia napisał(a):

            > nie napisal bo faktycznie pisac nie umial.byl synem ubogiego ciesli jozefa i
            > miriam. niew bylo mozliwosci aby pposiadl sztke czytania i pisania, byla to
            > umiejetnosc wyzszych sfer. poslugiwal sie jezykiem koine ktory byl wtedy w
            > uzyciu na calym obszarze wsodnim m.srodziemnego. dopiero gdy zbobon ten
            deczko
            > sie rozpowszechnil ,kilkadziesiat lat po jego odejsciu[pamiec ludzka jest
            > ulomna] ksiegi zostaly spisane.po jego smierci najblizsi jego uczniowie,
            > rowniez chyba niepismienni, oczekiwali nadejscia krolestwa bozego w
            najblizszym
            >
            > czasie i nie dumali o spisywaniu. jaskie tomoglo miec znaczenie. a gdy
            > upragnione krolestwo nie nadeszlo z kilkudziesiecioletnich opowiesci powstaly
            > ewangelie. no coz skad mozemy miec wiedze ze bognas kocha. katolyki
            popelniaja
            > bluznierstwo,wymyslajac co sobie mysli pan bozia.
            > jak to jest mozliwe ze joszua, bedac niesmiertelnym umarl na krzyzu. na
            > chlopski rozum to biere i rozeznac nie moge. ale to jest ten dogmat w ktory
            > trzeba wierzyc i nie dyskutowac. jeszcze 300 lat temu za takie cos wiazka
            > chrustu pod nogi, poswiecona woda i dwie zapalki.
            > ktos tu mial pretensje do kagana ui krakena ze som niegrzeczne dla katolykow.
            > pierwsze niegrzeczne byly katolyki, nie przepraszam neron dla katolykow, ale
            > pozniej juz oni sie za to nawszystkich odgrywali. ostatnio, przyp[uszczam ze
            on
            >
            > sprowokowal panow k i k, dal pokaz pychy niejaki glemp, robiacy za prymasa.
            > bylo tam cos o kundelkach itp. nie lubie gdy ktos mowi do mnie"kundelek".
            > uwazam to za niegrzeczne i be.
            > a jak juz pisalem, swiat bozego narodzenia nie bedzie-jozef sie przyznal.
            > przypuszczam moze sie myle ze kagan zna lepiej pismo niz 95%
            katolykow.chociaz
            > ja sam lubie te ksiazke.
            > piesn nad piesniami jest kawalem dobrej poezji erotycznej, porownywalnej z
            > dzielami mistrzow tego gatunku.
            > a kartagina i tak musi byc zburzona.


            Czyzunia, jestem pod wrazeniem twojej wiedzy. Masz tylko małą lukę: Jezus umiał
            czytać;

            Łukasz 4,17 I podano mu księgę proroka Izajasza, a otworzywszy księgę,
            natrafił na miejsce, gdzie było napisane:
            4,18 Duch Pański nade mną, przeto namaścił mnie, abym zwiastował ubogim
            dobrą nowinę, posłał mnie, abym ogłosił jeńcom wyzwolenie, a ślepym
            przejrzenie, abym uciśnionych wypuścił na wolność,
            4,19 abym zwiastował miłościwy rok Pana.
            4,20 I zamknąwszy księgę, oddał ją słudze i usiadł. A oczy wszystkich w
            synagodze były w niego wpatrzone.
            4,21 Zaczął tedy mówić do nich: Dziś wypełniło się to Pismo w uszach
            waszych.


            • Gość: Kagan Re: Jezus umiał czytać? IP: *.vic.bigpond.net.au 27.09.02, 01:54
              Znow Jerzy przytoczyl cytat z Biblii jako dowod jej prawdziwosci... :(
              • Gość: pol Re: Jezus umiał czytać? IP: 12.31.53.* 27.09.02, 02:06
                Gość portalu: Kagan napisał(a):

                > Znow Jerzy przytoczyl cytat z Biblii jako dowod jej prawdziwosci... :(


                pol
                Przeciez w tym cytacie jest napisane, ze Jezus otworzyl ksiege i natrafil na
                miejsce ,gdzie bylo napisane ..itd.Wg mnie nie wynika z owego cytatu, ze Jezus
                otwarl ksiege,i przeczytal co bylo napisane.W dalszym jednak ciagu nikt nie
                wykazal ,ze Jezus umial pisac.

                pozdr
                • Gość: Kagan Re: Jezus umiał czytać? IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 27.09.02, 07:45
                  Gość portalu: pol napisał(a):
                  > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                  > > Znow Jerzy przytoczyl cytat z Biblii jako dowod jej prawdziwosci... :(
                  > pol
                  > Przeciez w tym cytacie jest napisane, ze Jezus otworzyl ksiege i natrafil na
                  > miejsce ,gdzie bylo napisane ..itd.Wg mnie nie wynika z owego cytatu, ze Jezus
                  > otwarl ksiege,i przeczytal co bylo napisane.W dalszym jednak ciagu nikt nie
                  > wykazal ,ze Jezus umial pisac.
                  K: Racja! Mogl znac ja na pamiec (przynajmniej czesciowo) i miec zaznaczone fragmenty, ktore znal na
                  pamiec!
                  Pozdr
                  Kagan
        • Gość: Kagan Re: Do znawcow tematu IP: *.vic.bigpond.net.au 26.09.02, 02:39
          Gość portalu: pol napisał(a):

          > Meczy mnie otoz jedno pytanie, na ktore nie moge znalezc odpowiedzi.
          > Dlaczego Jezus osobiscie nie spisal Swoich nauk, tylko zdal sie na
          > niedoskonalych ludzi?Czyzby byl analfabeta?Pomozcie znalezc odpowiedz,jesli
          to
          > mozliwe.
          >
          > pozdr
          K: Bo po pierwsze bylo wielu Chrystusow, wsrod ktorych Jeszu (Jezus) byl tylko
          jednym. Po drugie nie uwazal pewnie swych nauk za cos waznego ani odkrywczego.
          Po trzecie mogl byc analfabeta. Po czwarte moglo go (najprawdopodobniej)
          nie byc, jest on kompilacja wielu jemu podobnych wedrownych rabinow... :(

          • Gość: Crotalus Re: Do znawcow tematu IP: 213.17.170.* 26.09.02, 15:04
            UUUUUU Kagan agnostyk :)
            • Gość: Kagan Re: Do znawcow tematu IP: *.vic.bigpond.net.au 29.09.02, 12:11
              Gość portalu: Crotalus napisał(a):

              > UUUUUU Kagan agnostyk :)
              Agnostyk sklaniajacy sie ku ateizmowi! :)
              And proud of this!
      • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina Jerzego! IP: *.vic.bigpond.net.au 26.09.02, 02:36
        Gość portalu: h napisał(a):
        Kagan nie ma w tobie ani krzty tolerancji.
        K: Nie nawoluje do palenia katolikow na stosie, tylko do usniecia religii
        z zycia publicznego! Nikomu nie zabraniam wierzyc ani sie modlic, jestem tylko
        za zakazem indoktrynacji religijnej dzieci (szczegolnie w panstwowych szkolach)
        i za calkowitym rozdzialem kosciola od panstwa!

        H: Nie znasz slowa dogmat i sacrum ktore stanowia podstawe wszystkich religii
        wiec nie wszystko mozna ci lopatologicznie wytlumaczyc. Z nimi sie nie
        dyskutuje czy sa prawdziwe. Albo w nie wierzysz albo nie.
        K: Sam przyznajesz, ze dogmaty i tzw. sacrum to wymysly umyslow ludzkich, i to
        wymysly w 100% nieracjonalne! I czemu zabraniasz dyskusji na temat dogmatow
        religii? Czy myslisz, ze jak bedziemy udawac, ze z tymi dogmatami nie ma nic
        zlego, to one sie same naprawia?

        H: Pozostaw ludziom wolnosc wyboru i nie praw wszystkich drwiacych kazan. Czy
        nie masz juz dosyc swojej egzaltacji. Mowie powaznie, twoje dowody o niczym nie
        swiadcza, mecza i ja osobiscie zalamuje nad nimi rece bo cokolwiek ci nie
        napisze to odpisujesz-"ad personam" i to jest twoja cala odpowiedz.
        K: NIE! Ja tylko tak reaguje na komentarze o mojej osobie, ktore mozesz tez
        znalezc na tym watku! Ja oczekuje od religiantow racjonalnych, pozareligijnych
        dowodow na to, ze ich wiara jest prawdziwa, a oni odpowiadaja mi cytatami z
        biblii (Jerzy) albo obelgami (prawie cala reszta).

        H: Skoro wierzysz w to ze masz jakas misje, powolanie do wysnuwania
        teorii bez sensu, to rzeczywiscie masz cos wspolnego ze jakze znienawidzonymi
        przez ciebie "katolami". Ja osobiscie katolikiem nie jestem, ale wiem co to
        zwykla tolerancja, i dlatego walcze z twoim antyklerykalizmem, czyims
        antysemityzmem lub rasizmem. Nie powinienes sie dziwic ze tak duzo ludzi cie
        atakuje, gdyz profanujesz wiare i kulture z ktora owi ludzie sie identyfikuja.
        K: Ja atakuje ich zabobony, a nie ich osobiscie! A oni, nie majac racjonalnych
        kontragumentow ponizaja sie do wyzwisk, przez co tylko potwierdzaja slusznosc
        moich argumentow!

        H: Nie umiesz rozdzielic demagogii ksiedza Rydzyka lub innych paranoikow, od
        zwyklej wiary. Zastanow sie czasem zanim nacisniesz "wyslij" i zepsujesz swoja
        karme.
        K: Ja nie wierze twez w zadne buddyjskie przesady typu "karmy"! Jestem zas
        przeciwko wplywom kleru na sperawy panstwa! Religia to sprawa prywatna, a nie
        publiczna! Bog nie potrzebuje przeciez ani kosciola ani kleru! Tak wiec
        walcze z klerem, bo to sa oszusci, zerujacy na zabobonnych "owieczkach"... :(
        Kagan
        • Gość: stern Re: Do Chrzescijanina Jerzego! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 26.09.02, 15:53
          Gość portalu: Kagan napisał(a):


          > Ja oczekuje od religiantow racjonalnych, pozareligijnych
          > dowodow na to, ze ich wiara jest prawdziwa,

          Wiara,:
          1) świadomy i wolny akt afirmacji, w którym człowiek
          (zbiorowość ludzka) wyraża przekonanie o istnieniu czegoś
          nadnaturalnego - siły ukrytej w przyrodzie, Istoty
          Najwyższej, Absolutu, Boga lub bogów itp.
          3) w sensie ogólnym wiara to przeświadczenie o
          prawdziwości wyobrażeń i twierdzeń, bez odwoływania się
          do empirii i procedur weryfikacyjnych

          Kagan oświadczam ci zatem, że moja wiara jest prawdziwa
          (nie jest udawana, ani na pokaz), a zatem, że jestem
          przekonany o prawdziwości twierdzeń zawartych w Biblii, w
          szczególności, że Jezus Chrystus umarł za nasze grzechy,
          a następnie zmartwychwstał.

          W kwestii formalnej:
          Prosiłeś o dowód, ze moja wiara jest prawdziwa.
          Takie oświadczenie _jest_ dowodem.

          Wystarczy?
          • Gość: Jerzy Re: Do Chrzescijanina Marcina! IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.02, 17:58
            Gość portalu: stern napisał(a):

            > Kagan oświadczam ci zatem, że moja wiara jest prawdziwa
            > (nie jest udawana, ani na pokaz), a zatem, że jestem
            > przekonany o prawdziwości twierdzeń zawartych w Biblii, w
            > szczególności, że Jezus Chrystus umarł za nasze grzechy,
            > a następnie zmartwychwstał.
            >
            > W kwestii formalnej:
            > Prosiłeś o dowód, ze moja wiara jest prawdziwa.
            > Takie oświadczenie _jest_ dowodem.
            >
            > Wystarczy?

            Nie mam podstaw, aby kwestionować twoją wiarę. Dzięki za śmiałe wyznanie wiary
            w zmartywchwstanie Jezusa, choć zapewne narazisz się na drwiny szyderców.

            Jerzy
            • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina Marcina! IP: *.vic.bigpond.net.au 27.09.02, 05:36
              Gość portalu: stern napisał(a):
              Kagan oświadczam ci zatem, że moja wiara jest prawdziwa
              (nie jest udawana, ani na pokaz), a zatem, że jestem
              przekonany o prawdziwości twierdzeń zawartych w Biblii, w
              szczególności, że Jezus Chrystus umarł za nasze grzechy,
              a następnie zmartwychwstał.
              K: A jaki masz dowod, ze on w ogole istnial?
              Na dole tego watku przytaczam dowody historyczne, a wiec naukowe,
              ze on NIE istnial (poza chora wyobraznia Sterna, Jerzego i im
              podobnych cierpiacych na zwidy i omamy)... :(

              S: W kwestii formalnej:
              Prosiłeś o dowód, ze moja wiara jest prawdziwa.
              Takie oświadczenie _jest_ dowodem.
              K: Zeznanie oskarzonego czy swiadka JEST dowodem, ale niekoniecznie
              dowodem przekonujacym sad, czyli niekoniecnie prawda, i niekoniecznie
              nawet jakimkolwiek argumentem... Dobry dowod musi byc poparty innymi
              dowodami, niezaleznymi od twego wyznania wiary!
              Tobie sie po prostu wydaje, ze twoja wiara jest prawdziwa.
              A jaka masz gwarancje, ze nie zostala ona tobie podsunieta
              przez Szatana, ze ow rzekomy Jezus to jeszcze jedno, dobrze
              zamaskowane, oblicze Szatana?

              > >
              > > Wystarczy?
              K: Jak widzisz, NIE! Przez ciebie moze bowiem przemawiac Szatan!

              J: Nie mam podstaw, aby kwestionować twoją wiarę. Dzięki za śmiałe wyznanie
              wiary w zmartywchwstanie Jezusa, choć zapewne narazisz się na drwiny
              szyderców.
              Jerzy
              K: W ostatnim masz nieco racji!
              HI! hi! hi! ;)
              • Gość: stern Re: Do Chrzescijanina Marcina! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 27.09.02, 15:34
                Gość portalu: Kagan napisał(a):

                > K: A jaki masz dowod, ze on w ogole istnial?

                chciałeś dowodu na prawdziwość wiary,
                dostałes, a teraz grymasisz? :)

                > Dobry dowod musi byc
                > poparty innymi
                > dowodami, niezaleznymi od twego wyznania wiary!

                no tak, więc teraz za św. Jakubem powinienem zapewne pokazać Ci mą wiarę z uczynków.
                Tyle, że moim zdaniem to już jest ekshibicjonizm.

                > Tobie sie po prostu wydaje, ze twoja wiara jest
                > prawdziwa.

                owszem, ale zdaje się, że o to ci chodziło ;)

                > A jaka masz gwarancje, ze nie zostala ona tobie
                > podsunieta
                > przez Szatana, ze ow rzekomy Jezus to jeszcze jedno,
                > dobrze zamaskowane, oblicze Szatana?

                "po owocach ich poznacie."
                zbyt wiele dobrego dzieje się w moim życiu, żebym mógł tak mysleć. :)

                > K: Jak widzisz, NIE! Przez ciebie moze bowiem > >
                > przemawiac Szatan!

                cóż, "złe duchy wierzą i drżą",
                ja tam wolę chwalić

                pozdrawiam

                ja
                • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina Marcina! IP: *.vic.bigpond.net.au 29.09.02, 12:10
                  Gość portalu: stern napisał(a):
                  K: A jaki masz dowod, ze Jezus w ogole istnial?

                  S: chciałeś dowodu na prawdziwość wiary,
                  dostałes, a teraz grymasisz? :)
                  K: Zadnego dowodu NIE dostalem (bo go po prostu NIE ma)! Nie klam wiec!
                  Dobry dowod musi byc poparty innymi dowodami, niezaleznymi od twego wyznania
                  wiary!
                  S: no tak, więc teraz za św. Jakubem powinienem zapewne pokazać Ci mą wiarę z
                  uczynków. Tyle, że moim zdaniem to już jest ekshibicjonizm.
                  K: Wiary sie pokazac nie da! I nie o wiare tu chodzi, a o prawdziwosc
                  NT!
                  Tobie sie po prostu wydaje, ze twoja wiara jest prawdziwa.
                  S: owszem, ale zdaje się, że o to ci chodziło ;)
                  K: Mnie chodzilo o prawdziwosc NT!
                  I jaka masz gwarancje, ze nie zostala ona (wiara) tobie podsunieta
                  przez Szatana, ze ow rzekomy Jezus to nie jest jeszcze jedno, dobrze
                  zamaskowane, oblicze Szatana?
                  S: "po owocach ich poznacie." zbyt wiele dobrego dzieje się w moim życiu, żebym
                  mógł tak mysleć. :)
                  K: Skad wiesz, ze to nie sa zludzenia, podsuwane tobie przez Szatana?
                  I jakim jestes strasznym egoista! Tobie jest dobrze, ergo ten swiat jest
                  wpsanialy! A nie pomyslisz o milionach (a nawet miliardach) glodujacych i
                  niedojadajacych, o setkach milionow ludzi cierpiacych nedze oraz ponizenie,
                  o bezdomnych, bezrobotnych, ciezko chorych?
                  Jestes dla mnie NICZYM poza skrajnym samolubem: moralnym zerem, jak kazdy
                  chrzescijanin... :(
                  Przez ciebie moze bowiem przemawia Szatan!

                  S: cóż, "złe duchy wierzą i drżą",
                  K: Przed kim? "Szatan jest Panem tego Swiata"!
                  • Gość: stern Re: Do Chrzescijanina Marcina! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 02.10.02, 16:33
                    Gość portalu: Kagan napisał(a):

                    > Dobry dowod musi byc poparty innymi dowodami,
                    > niezaleznymi od twego wyznania wiary!

                    e tam,
                    źle sformułowaś zdanie więc stawiasz nowe warunki :)

                    > Tobie sie po prostu wydaje, ze twoja wiara jest
                    > prawdziwa.

                    to prawda, bo moze być głębsza,
                    pracuję nad tym

                    > I jakim jestes strasznym egoista! Tobie jest dobrze,
                    > ergo ten swiat jest wpsanialy!

                    hi hi, ładne przełożenie, ale ja tak nie napisałem, coć
                    mógłbym się podpisać

                    > A nie pomyslisz o milionach (a nawet miliardach)
                    > glodujacych i niedojadajacych, o setkach milionow ludzi
                    > cierpiacych nedze oraz ponizenie, o bezdomnych,
                    > bezrobotnych, ciezko chorych?

                    a może myśle, a może im pomagam...,
                    a Ty?

                    > Jestes dla mnie NICZYM poza skrajnym samolubem: moralnym
                    > zerem, jak kazdy chrzescijanin... :(

                    a Ty jesteś dla mnie człowiekiem, którego Bóg kocha.
                    I to że ja jestem zerem jak słusznie zauważyłes wcale
                    tego nie zmienia.

                    > K: Przed kim? "Szatan jest Panem tego Swiata"!

                    ładny mi Pan, który musi słuchać Boga :)
                • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina Marcina! IP: *.its.deakin.edu.au / *.art.deakin.edu.au 01.10.02, 08:40
                  K: A Maria Magdalena (Notre Dame)? I nie o kult budynkow tu chodzi,
                  ale o kult posagow i obrazow w nich sie znajdujacych...
                  S: nie istnieje coś takiego, jeśli ktoś to praktykuje
                  błądzii to jest oficjalne stanowisko kościoła
                  K: Czyli ze bladzi i prymas i papiez, ktorzy odbywaja pielgrzymki do tzw. swietych obrazow,
                  np. Madonny czestochowskiej!

                  K: To po wiec tam (na pielgrzymke) szedles?
                  S: żeby się oderwać od codzienności, poświęcić wolny czas, przemysleć,
                  K: Nie lepiej bylo np. w gory? Tam chyba latwiej rozmyslac niz w tlumie...

                  K: I aby na pewno sie nie modliles do obrazu?
                  S: na pewno :)
                  K: Niemozliwe, abys jako katolik nigdy sie nie modlil do obrazu czy rzezby!
                  Po co sa wiec te rzezby i obrazy sa w kosciolach kat.? Dla ozdoby tylko?
                  To skad te adoracje obrazu Madonny Czestochowskiej?

                  K: Przeciez Bog jest wszedzie w tym samym stopniu, wiec przyznaj sie, ze
                  odbyles pielgrzymke, aby sie modlic do owego "cudownego" obrazu... :(
                  S: bzdura, i nie wmawiaj mi po co zrobiłem coś co zrobiłem bo jednak ja wiem lepiej :)
                  K: Wydaje ci sie tylko! Adorowales jako katolik poganski wizerunek murzynki z dzieckiem!
                  Bedziesz za to potepiony lacznie ze swym potostwem i potomstwem twego potomstwa... :(
                  K: Bog jest wszedzie w tym samym stopniu, wiec pielgrzymowac do niego ma sens
                  tylko "w duchu", a nie "w ciele"!
                  S: dlaczego pielgrzymowanie "w ciele" nie ma sensu?
                  K: Bo Bog jest wszedzie! Nigdzie nie ma go wiecej ani mniej!
                  S: nie wiesz, że ćwiczenia ciala wzmacniają ducha?
                  K: Tak, ale cwiczyc jest najlepiej na sali gimnastycznej lub boisku pod opieka instruktora!
                  A nie ksiedza! ;) Pielgrzymki do Tschenstochau to wymysl Paulinow, ktorzy niezly biznes robia na
                  naiwnych pielgrzymach... ;)
                  S: czy ja wiem, nie widziałem pauli(a)ńskich ulotek,"pielgrzymuj do częstochowy",
                  zdaje się, że wszyscy robiąto dobrowolnie
                  K: Zamiast ulotek propagande robia ksieza i mit obrazu Madonny czestochowskiej!
                  K: Nie zachcianki, ale powazne potrzeby! Przeciez jako wszechmogacego nic go to nie kosztuje dac mi
                  znak, ze ON JEST!
                  S: może chce, żeby kosztowało Ciebie
                  K: A to zniego wredna swinia! :( To musi byc Szatan, a nie Bog!
                  K: Wiadomo! Brak dowodu na istnienie, to de facto dowod na nieistnienie...
                  S: bzdura, to tylko brak dowodu na istnienie?
                  K: Schodzimy na metafizyczne, bezplodne dyskusje... :(
                  K: Tych stworzonych "na obraz i podobienstwo boze"? Bez zadnych "bezpiecznikow"?
                  Watt konstruujac maszyne parowa dal jej tzw. governor, aby sie zbytnio nie
                  rozpedzila... marny konstruktor z tego waszego Boga... ;(
                  S: (No answer)
                  S: przecież nie ja je malowałem, artysty pytaj :)
                  K: To nie kwestia poszczegolnych artystow, ale generalnej konwencji narzuconej przez klienta
                  (kosciol)... ;)
                  S: zdaje się, że Bóg nie jest teraz przedstawiany w zaden sposób, a Jezus?
                  Konwencja - jak sam powiedziałeś - imho chodzi o zblizenie go ludziom.
                  K: Czyzby? A ten starszy pan na chmurce to kto? Stalin? ;)
                  K: Nie wazne jak sie ubieral, ale jak wygladal, jakiego byl pochodzenia! czemu sie je falszuje?
                  S: pochodzenie to jest raczej znane, no nie. i nie słyszałem o fałszerstwach tegoż.
                  K: Wiekszosc katolikow nie kojarzy sobie Jezusa jako zyda, na dodatek obrzezanego!
                  S: co do wyglądu, rozumiem, że dla ciebie największą przeszkodę w przyjęciu
                  wiary w miłośc Jezusa jest to czy miał 168 czy 176 cm wzrostu ;)
                  K: NIE! Jego wyrazne aryjskie cechy, ktore sa 100% falszerstwem!
                  S: "golizna" może prowadzić do uprzedmiatawiania ludzi.
                  K: Czyzby? A przesadnie drogie szaty to nie "uprzedmiatawiaja"?
                  S: raczej wbijają w pychę, ale to też błąd ludzi nie nauczania Jezusa.
                  K: Na obrazch Miriam czesto ma bardzo kosztowne szaty... :(
                  K: A czemu nie walcza z propaganda i pornografia gejowska? Bo geje sa silni, a pedofile jeszcze nie... :(
                  S: a geje są szkodliwi?
                  K: TAK! Roznosza AIDS (wirusa HIV). Propaguja nienaturalne obyczaje seksualne!
                  S: nie wiem czy RM jest deficytowe, bo ono skrzętnie ukrywa swoje dochody / wydatki.
                  K: jak caly kosciol kat... :(
                  S: wyłączywszy niektóre diecezje ;)
                  K: Wyjatki, ktore potwierdzaja regule!
                  K: Przeniosa swe komorki gdzie indziej, a episkopat tylko na tym straci... :(
                  S: tzn, że potwierdzasz, że nie jest prawdą, jakoby episkopat nie walczył z RM tylko z uwagi na jego
                  "dokładanie" się do budżetu kościoła?
                  K: W episkopacie jest sporo zawistnych biskupow, zazdroszczacych RM jego sukcesu!
                  S: Więc coś nie tak z tym "niezarzynaniem".
                  K: O. Muchomorek jest zbyt wielka konkurencja dla episkopatu.
                  Z drugiej strony nawet w Polsce kosciola kat. nie stac na utrate milionow zwolennikow...
                  S: aha :), tzn, nie o kasę chodzi?
                  K: Liczba zwolennikow przechodzi w zasobnosc kasy!
                  • Gość: stern Re: Do Chrzescijanina Marcina! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 02.10.02, 16:50
                    Gość portalu: Kagan napisał(a):

                    > K: Czyli ze bladzi i prymas i papiez, ktorzy odbywaja
                    > pielgrzymki do tzw. swietych obrazow,
                    > np. Madonny czestochowskiej!

                    taaa. widzę, że tego nigdy nie wyjasnimy więc dajmy spokój

                    > K: Nie lepiej bylo np. w gory? Tam chyba latwiej
                    > rozmyslac niz w tlumie...

                    a czasem sie modlisz sam, a czasem z innymi

                    > K: Niemozliwe, abys jako katolik nigdy sie nie modlil do
                    > obrazu czy rzezby!

                    możliwe :)

                    > Po co sa wiec te rzezby i obrazy sa w kosciolach kat.?
                    > Dla ozdoby tylko?

                    ozdoby, przyblizenia, uwiecznienia, etc etc,

                    > To skad te adoracje obrazu Madonny Czestochowskiej?

                    zapytaj adorujących, ja tam ledwie kilka razy byłem

                    > K: Wydaje ci sie tylko! Adorowales jako katolik poganski
                    > wizerunek murzynki z dzieckiem!


                    chyba zacznę propagować powiedzenie
                    "gadał katol do kagana" :)

                    uwierz mi, że wiem do kogo się modlę,
                    modlitwa to rozmowa i jakoś niegdy nie pomyliło mi się z
                    kim rozmawiam

                    > K: Tak, ale cwiczyc jest najlepiej na sali gimnastycznej
                    > lub boisku pod opieka instruktora! A nie ksiedza! ;)

                    dlaczego?
                    jeśli ćwiczenie ma być i duchowe i fizyczne,
                    to wolę mieć księdza obok niż instruktora.

                    > K: Zamiast ulotek propagande robia ksieza i mit obrazu
                    > Madonny czestochowskiej!

                    aha, a paulini się z nimi dzielą wpływami? czy jak, bo
                    nie rozumiem. :)

                    > K: A to zniego wredna swinia! :( To musi byc Szatan, a
                    > nie Bog!

                    bo nie spełnia Twych zachcianek.
                    ZTCW od spełniania zachcianek jest szatan.

                    > K: Tych stworzonych "na obraz i podobienstwo boze"? Bez
                    > zadnych "bezpiecznikow"

                    > K: Czyzby? A ten starszy pan na chmurce to kto? Stalin?
                    > ;)

                    ten z którego współczesnego "katolickiego" obrazu?

                    > S: pochodzenie to jest raczej znane, no nie. i nie
                    słyszałem o fałszerstwach tegoż.
                    > K: Wiekszosc katolikow nie kojarzy sobie Jezusa jako
                    zyda, na dodatek obrzezanego!

                    no to co?
                    to coś zmienia w zasadach wiary?

                    > K: NIE! Jego wyrazne aryjskie cechy, ktore sa 100%
                    > falszerstwem!

                    no to uwierz w żydowskiego Jezusa, który Cię kocha,
                    myślę, że nie robi mu to różnicy.

                    > K: Na obrazch Miriam czesto ma bardzo kosztowne szaty...
                    > :(

                    tych pozowanych? :)

                    > K: TAK! Roznosza AIDS (wirusa HIV). Propaguja
                    > nienaturalne obyczaje seksualne!

                    aha


                    > S: aha :), tzn, nie o kasę chodzi?
                    > K: Liczba zwolennikow przechodzi w zasobnosc kasy!

                    w jaki sposób?
                    i nie mów o ofiarach na tacę, bo aż wstyd patrzeć na te
                    dzisięciogroszówki.
                    • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina Marcina! IP: *.vic.bigpond.net.au 05.10.02, 05:30
                      K: Czyli ze bladzi i prymas i papiez, ktorzy odbywaja
                      pielgrzymki do tzw. swietych obrazow,
                      np. Madonny czestochowskiej!
                      S: taaa. widzę, że tego nigdy nie wyjasnimy więc dajmy spokój
                      K: A wiec przyznajesz, ze pielgrzymuje sie nie do Boga
                      (ktory jest wszedzie) a do jego wizerunkow, niezgodnych z Dekalogiem!

                      K: Nie lepiej bylo np. w gory? Tam chyba latwiej
                      rozmyslac niz w tlumie...
                      S: a czasem sie modlisz sam, a czasem z innymi
                      K: Psychologia tlumu? Zbiorowa histeria lepsza niz indywidualna?

                      K: Niemozliwe, abys jako katolik nigdy sie nie modlil do
                      obrazu czy rzezby!
                      S: możliwe :)
                      K: A wiec zgrzeszyles, i to powaznie. A wystarczylo przemyslec
                      Dekalog!

                      K: Po co sa wiec te rzezby i obrazy sa w kosciolach kat.?
                      Dla ozdoby tylko?
                      S: ozdoby, przyblizenia, uwiecznienia, etc etc,
                      K: Jak mozna przyblizyc kogos, kto jest wszedzie i uwiecznic kogos,
                      kto jest wieczny?
                      K: To skad te adoracje obrazu Madonny Czestochowskiej?
                      S: zapytaj adorujących, ja tam ledwie kilka razy byłem
                      K: OK! Dobrze ze widzisz, ze adoracja wizerunkow to czyste poganstwo!

                      K: Wydaje ci sie tylko! Adorowales jako katolik poganski
                      wizerunek murzynki z dzieckiem!
                      S: chyba zacznę propagować powiedzenie
                      "gadał katol do kagana" :)
                      K: Zaprzeczasz znow faktom! Madonna czestochowska jest czarna i
                      jej wizerunek jest otoczony kultem!
                      S: uwierz mi, że wiem do kogo się modlę,
                      modlitwa to rozmowa i jakoś niegdy nie pomyliło mi się z
                      kim rozmawiam
                      K: Rozmowa to jest komunikacja w 2 strony!

                      K: Tak, ale cwiczyc jest najlepiej na sali gimnastycznej
                      lub boisku pod opieka instruktora! A nie ksiedza! ;)
                      S: dlaczego? jeśli ćwiczenie ma być i duchowe i fizyczne,
                      to wolę mieć księdza obok niż instruktora.
                      K: Ksieza maja niezdrowe sklonnosci... :(
                      K: Zamiast ulotek propagande robia ksieza i mit obrazu
                      Madonny czestochowskiej!
                      S: aha, a paulini się z nimi dzielą wpływami? czy jak, bo
                      nie rozumiem. :)
                      K: Po co maja sie dzielic?
                      K: A to z niego wredna swinia! :( To musi byc Szatan, a nie Bog!
                      S: bo nie spełnia Twych zachcianek.
                      ZTCW od spełniania zachcianek jest szatan.
                      K: Co jest "ZTCW"? I nie o "zachciankach" tu mowa, ale o
                      tolerowaniu najgorszych zbrodni (Auschwitz, Kambodza, bomba A
                      na miasta)...
                      K: Tych stworzonych "na obraz i podobienstwo boze"? Bez
                      zadnych "bezpiecznikow" (brak odp.)
                      K: Czyzby? A ten starszy pan na chmurce to kto? Stalin? ;)
                      S: pochodzenie to jest raczej znane, no nie. i nie
                      słyszałem o fałszerstwach tegoż.
                      K: ???
                      K: Wiekszosc katolikow nie kojarzy sobie Jezusa jako zyda, na dodatek
                      obrzezanego!
                      S: no to co? to coś zmienia w zasadach wiary?
                      K: WIELE!
                      K: Jego (Jeszu) wyrazne aryjskie cechy, sa 100% falszerstwem!
                      S: no to uwierz w żydowskiego Jezusa, który Cię kocha,
                      myślę, że nie robi mu to różnicy.
                      K: Nie lubie zydow, bo w 99% to sa syjonisci...;)
                      K: Na obrazch Miriam czesto ma bardzo kosztowne szaty... :(
                      S: tych pozowanych? :)
                      K: Co to ma do rzeczy?
                      K: Pedaly roznosza AIDS (wirusa HIV). Propaguja nienaturalne obyczaje seksualne!
                      S: aha:), tzn, nie o kasę chodzi?
                      K: Liczba zwolennikow przechodzi w zasobnosc kasy!
                      w jaki sposób? i nie mów o ofiarach na tacę, bo aż wstyd patrzeć na te
                      dzisięciogroszówki.
                      K: A oplaty za sluby, pogrzeby itd. Ile ma dawac na tace biedne spol.?
        • Gość: acher Re: Do antyChrzescijan IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.02, 17:11

          <Subiektywny wykaz bledow Kagana et consortes, czyli dlaczego poglady na tym
          forum rzadko siebie w trafiaja, jesli nie ma w nich blota>

          1.
          W duzym uproszczeniu:
          Istota religii jest przezycie Transcendencji. Przezywajacym jest czlowiek,
          ktory zdaje sobie sprawe z wlasnej niedoskonalosci, przezywanym - Absolut,
          ktory wykracza poza zwykle zdolnosci pojmowania. To, co z religii widzi
          czlowiek niewierzacy, to jedynie proba wyciagniecia konsekwencji z takiego
          przezycia, ze swej istoty irracjonalnego (albo raczej ponad-racjonalnego, bo
          irracjonalna moze byc np. nienawisc do zydow czy kleru). Jest to zawsze przekaz
          niedoskonaly, podatny na roznego rodzaju naduzycia i slepe zaulki
          interpretacyjne. Zrozumiec religie to nie znaczy - jak chcieliby ludzie pokroju
          Kagana - przeanalizowac zespol jej twierdzen pod katem logicznej zgodnosci i
          prawdopodobienstwa. Religii nie mozna wyjasnic, mozna probowac ja przezyc
          samemu lub "wczuc sie" w ludzi, ktorzy ja przezywaja. Religia calkowicie zgodna
          z rozumem i ze zdrowym rozsadkiem bylaby po pierwsze:
          a/ nieszczera i nieprawdopodobna, rodzajem kiepskiej filozofii
          b/ niepotrzebna, rozum i zdrowy rozsadek sa bowiem zbyt watle i niepewne, by
          uniesc to, co niesie ze soba religia
          2. Slownik religijny to slownik symboli, a nie definicji matematycznych.
          Rzeczywiscie z punktu widzenia nauki mowienie o istocie wszechpoteznej i
          nieskonczenie dobrej jest nonsensem, gdyz jej istnienia nie da sie udowodnic
          (ale - nie da sie rowniez naukowo udowodnic NIEISTNIENIA TAKIEJ ISTOTY: ateizm
          tez jest pewnym, w zasadzie nieweryfikowalnym, przekonaniem). Nie warto sie
          jednak popisywac stwierdzeniami w rodzaju "z definicji Boga wynika ze jest
          on..." czy tez "nie czuje sie <<winny>>, wiec Chrystus nie musial za mnie
          umierac". Zarowno Bog, jak i Odkupienie, sa ponad taka gadanina. W pierwszym
          wypadku mowi sie o religii jezykiem matematyki, w drugim - jezykiem prawniczym
          czyli potocznym. W obu wypadkach blednie.
          Ktos, kto twierdzi ze matematyka to bzdury, bo nie ma w rzeczywistosci
          nieskonczonych prostych, niepodzielnych punktow, idealnych okregow etc., moze i
          argumentuje uzywajac prawdziwych sadow, ale trzeba uczciwie przyznac, ze nie
          rozumie, czym jest matematyka. Analogicznie jest z krytykami religii w rodzaju
          Kagana.
          3. Religia byla z czlowiekiem zawsze i wszedzie i jakos nie moze sie od niego
          odczepic, podobnie jak watpliwosci z nia zwiazane. Po prostu swiat jest tak
          skonstruowany, ze widac w nim zbyt duzo sladow Transcendencji, by przejsc
          obojetnie, a z drugiej strony - zbyt malo, by wszystkich przekonac do jakiejs
          jej wykladni. Ludziom wierzacym pozostaje wierzyc, ze jest to celowe ;-)
          4. Prostactwo i hipokryzja wyznawcow nie swiadcza o falszywosci religii. Wrecz
          przeciwnie, ukazuja niedoskonalosc czlowieka, ktora jest jej konieczna
          przeslanka.
          5. Chrzescijanstwo jest religia paradoksu, obraza i zgorszeniem dla swieckiego
          zdrowego rozsadku. Kaze wierzyc, ze Bog wcielil sie w czlowieka i umarl jak
          nedzarz. Dlatego wiara chrzescijanska nalezy do najtrudniejszych,
          najpiekniejszych i najbardziej odpychajacych zarazem. Najwiecej pisali o tym
          sw. Pawel, Tertulian, Luter, Pascal, Kierkegaard, Szestow - dla nich
          przekonanie o sensownosci ludzkiego życia opiera sie na absurdzie Chrystusa.
          Bardzo duzo miejsca poswiecaja tez ludziom myslacym jak Kagan (por.
          szczegolnie "Mysli" Pascala, czy "Wprawki w chrzescijanstwie" Kierkegaarda).

          to tyle - znacznie mniej niz powinno byc powiedziane
          nie chce nikogo przekoywac do religii, chce jedynie, by nia nie gardzono, w
          ostatecznosci nie jest tego warta bardziej niz nauka czy filozofia.
          • Gość: czyzunia Re: Do antyChrzescijan IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 26.09.02, 17:42
            i o to chodzi. czy pokazanie jak plytka jest wiara tych ludzi.ppolega na
            niedzielnej mszy w kosciele, a pozniej flaszka i becki kobicie. takie jest 50%
            polskiego katolicyzmu. a chyba kagan napisal ze nie chodzi o tych maluczkich
            tylko rzecz w tym zeby sie nie wppir....z butami w zycie tych ktorzy tego
            serdecznie nie chca. swietojebliwy konkordat, koniecznie jeszcze chcieli
            invocatio dei. a g... mnie to obchodzi ze wojtyla nie lubi skrobanek.ale prawo
            w rz-plitej, wymuszone przez czarnych jakie jest kazdy widzi..
            a kartagina...
          • Gość: Jan I o to chodzi! IP: *.hispeed.ch 27.09.02, 01:04
            Twój list wyjaśnia podstawowe nieprzystawanie systemu pojęciowego religii i
            nauki. Właściwie powinien zakończyć dyskusję - ale nie zakończy ;-)

            Zacytuję Feynmana. było nie było noblisty z fizyki:
            "Jeżeli mówimy, że coś nie jest nauką, nie znaczy to, że jest to coś gorszego,
            lecz tylko, że nie jest nauką. Miłość na przykład nie jest nauką"
            • Gość: Jan Re: I o to chodzi! (wyjaśnienie) IP: *.hispeed.ch 27.09.02, 01:10
              Gość portalu: Jan napisał(a):

              > Twój list ...

              Twój, tzn achera.
          • Gość: Ed Re: et enim vectum acher IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.09.02, 01:19
            I niech będzie tak jak jest. A dalej to "mirabile dictu" drogi łacinniku.
            Nieprawdaż?
            Prostactwo i hipokryzję wyznawców wytłumacz ofiarom świętej inkwizycji,
            dziewczynce pobitej w gdańskiej szkole za nie uczęszczanie na lekcje religii
            czy ostatnie agresywne dokonania oszołomów katolickich na rodzinie
            Studniewskich, o ktorych tak przejmująco wspominał w swym wystąpieniu abp
            Życiński.
            Jaka dobra religia wychowuje takich fanatycznych oszołomów????
            Jeżeli takie są wyniki edukacji kościelnej realizowanej przez wysoko
            szkolonych funkcjonariuszy krk, to albo religia albo społeczeństwo jest
            całkowicie do bani. Coś z tego musisz wybrać. Wskazanie trzeciej ewentualności
            może świadczyć tylko o jednym, że wszystko wzięte razem jest tyle samo warte.
            Jak to wygodnie jest casami zapominać:
            "Dom mój domem modlitwy jest, a wyście zeń uczynili jaskinię zbójców".
            - dla przypomnienie, powiedział to CHRYSTUS
            • Gość: pol Re: et enim vectum acher IP: 12.31.53.* 27.09.02, 01:35
              Gość portalu: Ed napisał(a):

              > I niech będzie tak jak jest. A dalej to "mirabile dictu" drogi łacinniku.
              > Nieprawdaż?
              > Prostactwo i hipokryzję wyznawców wytłumacz ofiarom świętej inkwizycji,
              > dziewczynce pobitej w gdańskiej szkole za nie uczęszczanie na lekcje religii
              > czy ostatnie agresywne dokonania oszołomów katolickich na rodzinie
              > Studniewskich, o ktorych tak przejmująco wspominał w swym wystąpieniu abp
              > Życiński.
              > Jaka dobra religia wychowuje takich fanatycznych oszołomów????
              > Jeżeli takie są wyniki edukacji kościelnej realizowanej przez wysoko
              > szkolonych funkcjonariuszy krk, to albo religia albo społeczeństwo jest
              > całkowicie do bani. Coś z tego musisz wybrać. Wskazanie trzeciej
              ewentualności
              > może świadczyć tylko o jednym, że wszystko wzięte razem jest tyle samo warte.
              > Jak to wygodnie jest casami zapominać:
              > "Dom mój domem modlitwy jest, a wyście zeń uczynili jaskinię zbójców".
              > - dla przypomnienie, powiedział to CHRYSTUS

              pol
              To,co mowil Chrystus ,dla czarnych juz dawno przestalo miec jakiekolwiek
              znaczenie.On im jest potrzebny tylko do tego, aby utrzymywac owieczki w
              feudalnej zaleznosci i strzyc je do nagiej skory.Zapomnieli tylko, ze czasami
              owieczki trzeba karmic.

              pozdr
            • Gość: uncle_goddamn Re: et enim vectum acher IP: *.acn.waw.pl 27.09.02, 02:52
              w kazdej religii zdarzaja sie fanatycy i nie mozna uogolniac bo mozna by bylo
              powiedziec ze skoro w spoleczenstwie zdarzaja sie zlodzieje to wszyscy nimi sa
              • Gość: Ed Re: et enim vectum acher IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.09.02, 03:17
                Daleki jestem od uogólniania. Ale nieustanne powtarzanie nonsensu, że wszystko
                jest dobre, tylko ludzie są źli, jest absurdalne już w samym założeniu. Nikt
                inny, tylko ludzie byli jakimiś świadkami mniej lub bardziej ubarwianych
                zjawisk, ludzie przekazywali te i inne informacje, ludzie je spisywali, ludzie
                je studiowali, ludzie wyprowadzali z nich określone reguły i wnioski, ludzie
                ich nauczali i ludzie je wykonują. Wskaż mi w tej galeri bliżej nie
                określonych ludzi fanatyków i nie fanatyków, ludzi dobrych i złych, ludzi
                prezentujących określone wartości i wydymane fanaberie, skoro w tym wszystkim
                od samego początku do końca biorą udział właśnie ci źli albo przynajmniej nie
                rozumni ludzie. Gdzie w tym wszystkim jest jakaś granica między wartościami,
                fantazją a zwykłym przestępstwem w stosunku do innych ludzi.
                I to ja uogólniam?

                Gość portalu: uncle_goddamn napisał(a):

                > w kazdej religii zdarzaja sie fanatycy i nie mozna uogolniac bo mozna by
                bylo
                > powiedziec ze skoro w spoleczenstwie zdarzaja sie zlodzieje to wszyscy nimi
                sa
            • Gość: acher Re: contra iniques exprobrationes Eddis IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.02, 16:01
              Gość portalu: Ed napisał(a):

              > I niech będzie tak jak jest. A dalej to "mirabile dictu" drogi łacinniku.
              > Nieprawdaż?

              Tylko nie łacinniku ;-)

              > Prostactwo i hipokryzję wyznawców wytłumacz ofiarom świętej inkwizycji,
              > dziewczynce pobitej w gdańskiej szkole za nie uczęszczanie na lekcje religii
              > czy ostatnie agresywne dokonania oszołomów katolickich na rodzinie
              > Studniewskich, o ktorych tak przejmująco wspominał w swym wystąpieniu abp
              > Życiński.
              > Jaka dobra religia wychowuje takich fanatycznych oszołomów????

              Ale czy te "fanatyczne oszolomy" rzeczywiscie postepowaly zgodnie z nakazami
              jakiejkolwiek religii? Nawet z Inkwizycja (myslimy zapewne o tej oslawionej,
              hiszpanskiej) sytuacja nie przedstawia sie tak jasno, jak chcieliby tworcy
              antykoscielnych mitow. Lepszym przykladem bylyby moze krucjaty, ktore do dzis
              ciesza sie sympatia wielu katolikow, przejetych "kulturowa obcoscia islamu".
              Dwa pozostale przyklady to dla mnie raczej przejawy koltunstwa, ktore jest
              zjawiskiem ponad-religijnym. Chodzi o to, zeby komus przypieprzyc, najlepiej
              komus, kto sie odroznia od reszty. Dla koltuna religia (a raczej zabobon, ktory
              z niej czyni) to idealny pretekst, bo przypieprzajac heretykowi, ma poczucie
              spelnienia jakiejs misji. Zwiazany z tym jest problem rzeczywistego fanatyzmu
              religijnego, ktory wynika z pomieszania porzadkow (sacrum staje sie np. zespol
              wartosci patriotycznych, instytucja Kosciola, jakas poszczegolna tradycja itp.)
              Niemal kazda religia musi sie z tym odwiecznie zmagac, a mysle, ze wspolczesny
              Kosciol Rzymski radzi sobie nienajgorzej (w kazdym razie znam gorsze
              przypadki...)

              > Jeżeli takie są wyniki edukacji kościelnej realizowanej przez wysoko
              > szkolonych funkcjonariuszy krk,

              Tak, to oczywiscie papiez, Glemp i kard. Macharski (przekazem podprogowym)
              napuszczaja koltunow na ateistow i swiadkow Jehowy. Problem lezy w tym, ze
              wielu wiejskich (a nawet osiedlowych) proboszczy to niemal poganie (a ich
              owieczkom - jak wiadomo, niewiele trzeba...).

              >to albo religia albo społeczeństwo jest
              > całkowicie do bani. Coś z tego musisz wybrać. Wskazanie trzeciej
              ewentualności
              > może świadczyć tylko o jednym, że wszystko wzięte razem jest tyle samo warte.

              Nie przekonuje mnie ta alternatywa. Nie widze zadnych podstaw, by oceniac jakas
              religie jako "do bani" tylko dlatego, ze stawia wyznawcom wysokie wymagania, a
              nie czyni z nich automatycznie aniolow. Na tej podstawie mozna by ocenic
              jako "do bani" wszystkie ideologie czy tez systemy etyczne, ktore mialy
              nieszczescie byc oficjalnymi. Ani katolicyzm, ani protestantyzm, ani marksizm,
              ani konfucjaznim nie wyhodowaly spoleczenstw, w ktorych jeden czlowiek nie
              musialby sie obawiac drugiego. Co do wspolczesnego swieckiego liberalizmu tez
              nie mam zludzen. Z drugiej strony, nie wierze w istnienie "spoleczenstw do
              bani". Polskie spoleczenstwo jest pelne sprzecznosci, widzenie w nim w tylko
              koltunstwa jest nieuczciwe (celuja w tym Niemcy - cywilizowany narod, ktory
              wydawszy wielu swietych, geniuszy i mezow stanu, zabral sie za mordowanie
              polowy Europy... - tez uproszczenie, prawda?)


              > Jak to wygodnie jest casami zapominać:
              > "Dom mój domem modlitwy jest, a wyście zeń uczynili jaskinię zbójców".
              > - dla przypomnienie, powiedział to CHRYSTUS
              • Gość: Ed Re: contra iniques exprobrationes Eddis IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.09.02, 18:43
                Temat postu właściwie oddający sentencję mojej powyższej zamieszczonej
                wypowiedzi. Tym bardziej z wielkim zaskoczeniem obserwuję zrównoważony ton
                utrzymywania dyskusji, co wśród zwolenników Twojej opcji graniczy niemal z
                wygraną w totolotka. Moje słowa uznania i ukłony.
                Ale do rzeczy.

                Gość portalu: acher napisał(a):

                > Gość portalu: Ed napisał(a):
                >
                > > I niech będzie tak jak jest. A dalej to "mirabile dictu" drogi łacinniku.
                > > Nieprawdaż?
                >
                > Tylko nie łacinniku ;-)
                Ed. Ok. Wycofuję się z łacinnika, chociaż irytują mnie obcojęzyczne popisy na
                polskim portalu.

                > > Prostactwo i hipokryzję wyznawców wytłumacz ofiarom świętej inkwizycji,
                > > dziewczynce pobitej w gdańskiej szkole za nie uczęszczanie na lekcje
                > > religii czy ostatnie agresywne dokonania oszołomów katolickich na rodzinie
                > > Studniewskich, o ktorych tak przejmująco wspominał w swym wystąpieniu abp
                > > Życiński.
                > > Jaka dobra religia wychowuje takich fanatycznych oszołomów????
                >
                > Ale czy te "fanatyczne oszolomy" rzeczywiscie postepowaly zgodnie z nakazami
                > jakiejkolwiek religii? Nawet z Inkwizycja (myslimy zapewne o tej oslawionej,
                > hiszpanskiej) sytuacja nie przedstawia sie tak jasno, jak chcieliby tworcy
                > antykoscielnych mitow.
                Ed. Chyba nie chcesz powiedzieć, że kościół katolicki wzbraniał tych ekscesów.
                Wprawdzie ustosunkował się do nich negatywnie, ale kiedy?

                > Lepszym przykladem bylyby moze krucjaty, ktore do dzis
                > ciesza sie sympatia wielu katolikow, przejetych "kulturowa obcoscia islamu".
                Ed. Chyba słuszne spostrzeżenie i postawiony zarzut.

                > Dwa pozostale przyklady to dla mnie raczej przejawy koltunstwa, ktore jest
                > zjawiskiem ponad-religijnym.
                Ed. Na co zatem ma wpływ religia, skoro nie potrafi wyplenić ze swych szeregów
                nawet prostackiego kołtuństwa?

                > Chodzi o to, zeby komus przypieprzyc, najlepiej komus, kto sie odroznia od
                > reszty.Dla koltuna religia (a raczej zabobon, ktory z niej czyni) to idealny
                > pretekst,bo przypieprzajac heretykowi, ma poczucie spelnienia jakiejs misji.
                Ed. A więc potwierdzasz istnienie w religii katolickiej zabobonów, z którymi
                ona walczyła przez już ponad 2000 lat?

                > Zwiazany z tym jest problem rzeczywistego fanatyzmu religijnego, ktory wynika
                > z pomieszania porzadkow (sacrum staje sie np. zespol wartosci patriotycznych,
                > instytucja Kosciola, jakas poszczegolna tradycja itp.)
                Ed. Ależ ja się nie pytam, czy postępowali oni zgodnie z jakimiś nakazami. Jest
                to problem moralności tych środowisk, gdzie udziału krk nie da się pominąć.
                Pytam się „Jaka dobra religia wychowuje takich fanatycznych oszołomów????”.
                Wszak to są efekty indoktrynacji środowisk katolickich. Chyba nie chcesz przez
                to powiedzieć, że środowiska katolickie mają swoją religię w „głębokim
                poważaniu”. Zbyt wiele jest postów na forum przeczących takiemu stanowisku. A
                więc jakie są efekty nauczania religii w krk?
                >
                > Niemal kazda religia musi sie z tym odwiecznie zmagac, a mysle, ze
                > wspolczesny Kosciol Rzymski radzi sobie nienajgorzej
                > (w kazdym razie znam gorsze przypadki...)
                Ed. Gorsze od dobrego jest zawsze lepsze od złego. To fakt. Ale nadal nie
                tłumaczy to zachowań środowisk katolickich tak chętnych do pouczania i
                uszczęśliwiania innych.
                >
                > > Jeżeli takie są wyniki edukacji kościelnej realizowanej przez wysoko
                > > szkolonych funkcjonariuszy krk,
                >
                > Tak, to oczywiscie papiez, Glemp i kard. Macharski (przekazem podprogowym)
                > napuszczaja koltunow na ateistow i swiadkow Jehowy. Problem lezy w tym, ze
                > wielu wiejskich (a nawet osiedlowych) proboszczy to niemal poganie (a ich
                > owieczkom - jak wiadomo, niewiele trzeba...).
                Ed. Do tablicy Ty wezwałeś imiennie tych oficjeli polskiego krk. Wierz mi, że
                nie jestem zwolennikiem ani jednego, ani drugiego, ani trzeciego. Chociaż w
                kościele katolickim znalazłbym przynajmniej kilka innych postaci, których
                postawa miałaby bardziej ludzką twarz nie przesłanianą doraźnymi korzyściami.
                Co do proboszczy parafialnych. Hmmm...... Z częścią z nich miałem do czynienia
                w czasach odbywania służby wojskiwej z uwagi względu na stosunkowo niedalekie
                zakwaterowanie. Pozwól, że pominę ten szczegół i przyczyny, dla których ci
                ludzie znaleźli swoje należne miejsce w szeregach funkcjonariuszy kościelnych.
                >
                > > to albo religia albo społeczeństwo jest całkowicie do bani.
                > > Coś z tego musisz wybrać.
                > > Wskazanie trzeciej ewentualności może świadczyć tylko o jednym, że wszystko
                > > wzięte razem jest tyle samo warte.
                >
                > Nie przekonuje mnie ta alternatywa. Nie widze zadnych podstaw, by oceniac
                > jakas religie jako "do bani" tylko dlatego, ze stawia wyznawcom wysokie
                > wymagania, a nie czyni z nich automatycznie aniolow.
                Ed. Hola, hola, drogi kolego. Pozwól, że powstrzymam Cię przed tradycyjnym
                serwowaniem się ucieczką w tym momencie. Wyznawcami tej religii byli wszyscy od
                naocznych świadków zdarzeń poczynając, po przez przekazujących informacje o
                nich, spisujących, badających, interpretujących, wyprowadzających kanony i
                reguły, nauczających, organizujących i w końcu samych wykonawców praktyk
                religijnych. Dla których z nich – kształtujących przecież obraz katolicyzmu -
                wymagania religii stały się za wysokie?

                > Na tej podstawie mozna by ocenic
                > jako "do bani" wszystkie ideologie czy tez systemy etyczne, ktore mialy
                > nieszczescie byc oficjalnymi. Ani katolicyzm, ani protestantyzm, ani
                > marksizm, ani konfucjaznim nie wyhodowaly spoleczenstw, w ktorych jeden
                > czlowiek nie musialby sie obawiac drugiego.
                Ed. To stwierdzenie jest zgodne z moimi odczuciami. Chociaż pozostałe
                wymienione przez Ciebie ideologie (oprócz konfucjonizmu) mają znacznie krótszy
                żywot od chrześcijaństwa i zarzucanie im tego, czego katolicyzmowi nie udało
                się zrobić w ciągu 2000 lat, jest przyznawaniem im co najmniej równorzędności w
                filozofii postrzegania świata. A więc co? Gorsze jest lepsze od złego, bo tak
                interpretuje religia katolicka? A może tak precyzyjniej, które z nich jest
                gorsze a które lepsze?

                > Co do wspolczesnego swieckiego liberalizmu tez nie mam zludzen.
                Ed. Jak widzę, pojęciu liberalizm przypisujesz jakieś przymiotniki. Skądś znam
                takie metody kreowania poglądów. A co powiesz na temat katolickiego liberalizmu?

                > Z drugiej strony, nie wierze w istnienie "spoleczenstw do bani".
                Ed. Ja też. Ale to nie jest sprawa wiary.

                > Polskie spoleczenstwo jest pelne sprzecznosci, widzenie w nim w tylko
                > koltunstwa jest nieuczciwe (celuja w tym Niemcy - cywilizowany narod, ktory
                > wydawszy wielu swietych, geniuszy i mezow stanu, zabral sie za mordowanie
                > polowy Europy... - tez uproszczenie, prawda?)
                Ed. Z tym poglądem się zgadzam. Ale czy same polskie społeczeństwo nie daje
                przyczynków ku temu? Dla czego to RPA „wyeksportowało” polską emigrację
                postsolidarnościową do Nowej Zelandii? Jaki jest stosunek Polonii do tej
                migracji w Niemczech, Danii czy Szwecji...? Zapewne sprzeczności społeczne nie
                mały mają w tym udział. Ale kościół w tych sprawach nie ma nic współnego i stoi
                na uboczu. Zresztą łączne z tym nieszczęśliwym radiem tworzącym swoje opcje,
                ugrupowania i partie polityczne.

                > > Jak to wygodnie jest czasami zapominać:
                > > "Dom mój domem modlitwy jest, a wyście zeń uczynili jaskinię zbójców".
                > > - dla przypomnienie, powiedział to CHRYSTUS
                Ed. A to, to już bez komentarza :-))
                • Gość: acher Re: finis cum lingua latina IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.02, 13:20
                  Gość portalu: Ed napisał(a):

                  ) Temat postu właściwie oddający sentencję mojej powyższej zamieszczonej
                  ) wypowiedzi. Tym bardziej z wielkim zaskoczeniem obserwuję zrównoważony ton
                  ) utrzymywania dyskusji, co wśród zwolenników Twojej opcji graniczy niemal z
                  ) wygraną w totolotka. Moje słowa uznania i ukłony.
                  ) Ale do rzeczy.
                  )

                  Jesli chodzi o watek "lacinski" - p.tytul postu. Uzywajac terminu "Kagan et
                  consortes" nie mialem ochoty szpanowac jakas "obczyzna", po prostu uznalem to
                  za sympatyczne "wyrazonko" w stylu "nota bene". Tytul poprzedniego maila to
                  oczywiscie ironia.
                  Jesli chodzi o reprezentowanie jakiejs opcji - naleza Ci sie slowa wyjasnienia.
                  Moje osobiste przekonania dalekie sa od katolickiej ortodoksji. Wystapilem na
                  tym forum jako "obronca" (wiem, wiem, szumne slowo) Religii w ogole, a
                  przeciwnik *dogmatycznego* ateizmu, ktory operujac uproszczeniami i kpina,
                  wywaza najczesciej otwarte drzwi. Twoj zarzut dotyczyl natomiast praktycznego
                  oddzialywania jednej z instytucji religijnych, ktora okreslasz jako krk., i
                  choc - moim zdaniem - byl sformulowany za ostro, jest znacznie powazniejszego
                  kalibru. Oczywiscie, masz racje, jesli chce byc konsekwentny, nie powinienem
                  uciekac od bolesnych faktow w imie jakiegos abstraktu "religii idealnej",
                  dostepnej dla swietych i mistykow, ktorych tak cenie...

                  ) ) Ale czy te "fanatyczne oszolomy" rzeczywiscie postepowaly zgodnie z nakaza
                  ) mi
                  ) ) jakiejkolwiek religii? Nawet z Inkwizycja (myslimy zapewne o tej oslawione
                  ) j,
                  ) ) hiszpanskiej) sytuacja nie przedstawia sie tak jasno, jak chcieliby tworcy
                  )
                  ) ) antykoscielnych mitow.
                  ) Ed. Chyba nie chcesz powiedzieć, że kościół katolicki wzbraniał tych
                  ekscesów.
                  ) Wprawdzie ustosunkował się do nich negatywnie, ale kiedy?

                  Rzeczywiscie, jakkolwiek by sie nie gimnastykowac, jest to ciemna strona
                  historii Kosciola. Nie wykorzystal swojego autorytetu tak, jak powinno sie od
                  niego oczekiwac. Czasami odnosze jednak wrazenie, ze niektorym ludziom wygodnie
                  jest sprowadzac cala 2000-letnia historie i dorobek duchowy Kosciola do tego
                  jednego epizodu na zasadzie: tak, ale INKWIZYCJA... Zupelnie jakby ta
                  instytucja byla jakims ewangelicznym dogmatem, bez ktorego nie sposob pojmowac
                  katolicyzmu... Nie jest to sprawiedliwe. Swoja droga, niektorzy ksieza slyszac
                  o Inkwizycji automatycznie przypominaja sobie Rewolucje Francuska... coz,
                  pomijajac walki swiatopogladow, trzeba przyznac, ze kazdy ideal moze latwo
                  siegnac stosu (albo gilotyny). Czytajac szczere, plomienne tyrady Marksa
                  przeciwko alienacji czlowieka, trudno pomyslec o Czerwonych Khmerach...

                  ) Ed. Na co zatem ma wpływ religia, skoro nie potrafi wyplenić ze swych
                  szeregów
                  ) nawet prostackiego kołtuństwa?

                  Prostackie koltunstwo moglaby wyplenic chyba tylko magia ;-). Szczerze
                  wyznawana religia ma zawsze wplyw na sumienie, etyczny swiatopoglad wyznawcy.
                  Tam, gdzie chrzescijanstwo stanowi mniejszosc, jego wyznawcy zazwyczaj zwracaja
                  uwage wysokim standardem moralnym. Tam, gdzie jest swiatopogladem oficjalnym,
                  zazwyczaj wspolistnieje z wtornym poganstwem. A dlaczego ludzie maja sklonnosc
                  do koltunstwa, pomimo tylu szlachetnych ideologii, ktore probuja je wyplenic?.
                  Miedzy innymi to wlasnie chca tlumaczyc religie...


                  ) Ed. A więc potwierdzasz istnienie w religii katolickiej zabobonów, z którymi
                  ) ona walczyła przez już ponad 2000 lat?

                  Potwierdzam. Sa to zabobony, ktore odziedziczyla razem ze swa owczarnia, ktora
                  sklada sie z grzesznikow. Niektore zabobony, ktore pozostaly aktualne np. w
                  spoleczenstwach Azji czy Afryki, udalo sie jej wyplenic. Niektorym sama jest
                  wspolwinna. Chrzescijanie, w przeciwienstwie do (naziwjmy ich
                  tak) "pozytywistow", uznaja nature czlowieka za nieodwolalnie skazona i nie
                  wierza w nastanie "raju na ziemi" pod wplywem jakichkolwiek przemian
                  ideologicznych czy tez ... ekonomicznych.

                  ) Ed. Ależ ja się nie pytam, czy postępowali oni zgodnie z jakimiś nakazami.
                  Jest
                  )
                  ) to problem moralności tych środowisk, gdzie udziału krk nie da się pominąć.
                  ) Pytam się „Jaka dobra religia wychowuje takich fanatycznych oszołomów????
                  ) ”.
                  ) Wszak to są efekty indoktrynacji środowisk katolickich. Chyba nie chcesz
                  przez
                  ) to powiedzieć, że środowiska katolickie mają swoją religię w „głębokim
                  ) poważaniu”. Zbyt wiele jest postów na forum przeczących takiemu stanowisk
                  ) u. A
                  ) więc jakie są efekty nauczania religii w krk?

                  Zdecydowanie nizsze niz Ty i ja bysmy oczekiwali ...

                  ) Ed. Gorsze od dobrego jest zawsze lepsze od złego. To fakt. Ale nadal nie
                  ) tłumaczy to zachowań środowisk katolickich tak chętnych do pouczania i
                  ) uszczęśliwiania innych.

                  Hipokryzja sie brzydze, podobnie jak Ty. Wiem tylko, ze nie jest ona w zadnym
                  istotnym sesnie skladnikiem nauczania Kosciola (przyklad proboszcza to niestety
                  inna para kaloszy), a towarzyszy kazdemu systemowi etyki, jaki znam.


                  ) )
                  ) ) Nie przekonuje mnie ta alternatywa. Nie widze zadnych podstaw, by oceniac
                  ) ) jakas religie jako "do bani" tylko dlatego, ze stawia wyznawcom wysokie
                  ) ) wymagania, a nie czyni z nich automatycznie aniolow.
                  ) Ed. Hola, hola, drogi kolego. Pozwól, że powstrzymam Cię przed tradycyjnym
                  ) serwowaniem się ucieczką w tym momencie. Wyznawcami tej religii byli wszyscy
                  od
                  )
                  ) naocznych świadków zdarzeń poczynając, po przez przekazujących informacje o
                  ) nich, spisujących, badających, interpretujących, wyprowadzających kanony i
                  ) reguły, nauczających, organizujących i w końcu samych wykonawców praktyk
                  ) religijnych. Dla których z nich – kształtujących przecież obraz katolicyz
                  ) mu -
                  ) wymagania religii stały się za wysokie?
                  )

                  Nie mowie "za" wysokie - ale bezsprzecznie wysokie, wymagajace aktywnego
                  wysilku etycznego i duchowej samodyscypliny. Ta religia wymaga
                  wspoldzialania "z definicji" (;-)) grzesznego czlowieka, a to ze ktos wyznaje
                  ja tylko ustami, nie majac ani checi, ani sil, by sprostac jej Duchowi, - to
                  jest kwestia indywidualnej odpowiedzialnosci.

                  ) ) Na tej podstawie mozna by ocenic
                  ) ) jako "do bani" wszystkie ideologie czy tez systemy etyczne, ktore mialy
                  ) ) nieszczescie byc oficjalnymi. Ani katolicyzm, ani protestantyzm, ani
                  ) ) marksizm, ani konfucjaznim nie wyhodowaly spoleczenstw, w ktorych jeden
                  ) ) czlowiek nie musialby sie obawiac drugiego.
                  ) Ed. To stwierdzenie jest zgodne z moimi odczuciami. Chociaż pozostałe
                  ) wymienione przez Ciebie ideologie (oprócz konfucjonizmu) mają znacznie
                  krótszy
                  ) żywot od chrześcijaństwa i zarzucanie im tego, czego katolicyzmowi nie udało
                  ) się zrobić w ciągu 2000 lat, jest przyznawaniem im co najmniej równorzędności
                  w
                  )) filozofii postrzegania świata. A więc co? Gorsze jest lepsze od złego, bo
                  tak
                  ) interpretuje religia katolicka? A może tak precyzyjniej, które z nich jest
                  ) gorsze a które lepsze?

                  Tzw. spoleczenstwa katolickie nie sa dla mnie dowodem ani na prawdziwosc, ani
                  falszywosc tej religii. Za nieudany eksperyment uwazam spoleczenstwo
                  marksistowskie (chociaz nie mysl, ze jestem ziejacym jadem antykomunista,
                  staram sie byc w tym wzgledzie sprawiedliwy), spoleczesntwo konfucjanskie za
                  przezytek, wymagajacy nasycenia chocby niektorymi wartosciami chrzescijanskimi
                  (godnosc osoby). Spoleczesntwo protestanckie to niestety wstep do spol.
                  laickiego (bardzo cenie protestantyzm, ale chyba ustawil poprzeczke za wysoko).

                  ) ) Co do wspolczesnego swieckiego liberalizmu tez nie mam zludzen.
                  ) Ed. Jak widzę, pojęciu liberalizm przypisujesz jakieś przymiotniki. Skądś
                  znam
                  ) takie metody kreowania poglądów. A co powiesz na temat katolickiego
                  liberalizmu
                  ) ?
                  Na ten temat moglbys dlugo i namietnie dyskutowac z katolikami z "Niedzieli"
                  albo "Naszego Dziennika", ale nie ze mna ;-). Zespol idei, ktory uznaje sie
                  za "wspolczesne" odbieram jako swiecki liberalizm, zdajac sobie sprawe, ze
                  zarowno przymiotnik, jak i rzeczownik nios
                  • Gość: Ed Re: finis cum lingua latina IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 28.09.02, 17:46
                    Ciekawa wypowiedź. Pozwól jednak, że z ustosunkowaniem sie poczekam na
                    dokończenie urwanej myśli.
                    Pozdrawiam
                • Gość: acher Re: finis etc. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.02, 18:56

                  nie wiem co sie stalo, jakies problemy techniczne (poprzedni post w ogole szlag
                  trafil) ;-(
                  >
                  > > Co do wspolczesnego swieckiego liberalizmu tez nie mam zludzen.
                  > Ed. Jak widzę, pojęciu liberalizm przypisujesz jakieś przymiotniki. Skądś
                  znam
                  > takie metody kreowania poglądów. A co powiesz na temat katolickiego
                  liberalizmu
                  > ?
                  Na ten temat moglbys dlugo i namietnie dyskutowac z katolikami z "Niedzieli"
                  albo "Naszego Dziennika", ale nie ze mna ;-). Zespol idei, ktory uznaje sie
                  za "wspolczesne" odbieram jako swiecki liberalizm, zdajac sobie sprawe, ze
                  zarowno przymiotnik, jak i rzeczownik ciagna za soba lancuch dlugich i
                  niepotrzebnych skojarzen.

                  > > Z drugiej strony, nie wierze w istnienie "spoleczenstw do bani".
                  > Ed. Ja też. Ale to nie jest sprawa wiary.
                  >

                  dla mnie jest to sprawa sprawiedliwosci i umiarkowania w sadzeniu

                  > > > Jak to wygodnie jest czasami zapominać:
                  > > > "Dom mój domem modlitwy jest, a wyście zeń uczynili jaskinię zbójców"
                  > .
                  > > > - dla przypomnienie, powiedział to CHRYSTUS
                  > Ed. A to, to już bez komentarza :-))

                  Teolodzy i proboszczowie katoliccy miewali zazwyczaj odmienne zdanie <tzn.
                  komentowali ten ustep> ;-))
                  • Gość: Ed Re: finis etc. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.10.02, 22:30
                    Gość portalu: Ed napisał(a):

                    ) ) Temat postu właściwie oddający sentencję mojej powyższej zamieszczonej
                    ) ) wypowiedzi. Tym bardziej z wielkim zaskoczeniem obserwuję zrównoważony ton
                    ) ) utrzymywania dyskusji, co wśród zwolenników Twojej opcji graniczy niemal z
                    ) ) wygraną w totolotka. Moje słowa uznania i ukłony.
                    ) ) Ale do rzeczy.

                    ) Jesli chodzi o watek "lacinski" - p.tytul postu. Uzywajac terminu "Kagan et
                    ) consortes" nie mialem ochoty szpanowac jakas "obczyzna", po prostu uznalem
                    to
                    ) za sympatyczne "wyrazonko" w stylu "nota bene". Tytul poprzedniego maila to
                    ) oczywiscie ironia.
                    ) Jesli chodzi o reprezentowanie jakiejs opcji - naleza Ci sie slowa
                    wyjasnienia.
                    ) Moje osobiste przekonania dalekie sa od katolickiej ortodoksji. Wystapilem
                    na
                    ) tym forum jako "obronca" (wiem, wiem, szumne slowo) Religii w ogole, a
                    ) przeciwnik *dogmatycznego* ateizmu, ktory operujac uproszczeniami i kpina,
                    ) wywaza najczesciej otwarte drzwi. Twoj zarzut dotyczyl natomiast
                    praktycznego
                    ) oddzialywania jednej z instytucji religijnych, ktora okreslasz jako krk., i
                    ) choc - moim zdaniem - byl sformulowany za ostro, jest znacznie
                    powazniejszego
                    ) kalibru. Oczywiscie, masz racje, jesli chce byc konsekwentny, nie powinienem
                    ) uciekac od bolesnych faktow w imie jakiegos abstraktu "religii idealnej",
                    ) dostepnej dla swietych i mistykow, ktorych tak cenie...


                    ) ) ) Ale czy te "fanatyczne oszolomy" rzeczywiscie postepowaly zgodnie z
                    nakaza
                    ) ) ) mi jakiejkolwiek religii? Nawet z Inkwizycja (myslimy zapewne o tej
                    ) ) ) oslawionej, hiszpanskiej) sytuacja nie przedstawia sie tak jasno, jak
                    ) ) ) chcieliby tworcy antykoscielnych mitow.
                    ) )
                    ) ) Ed. Chyba nie chcesz powiedzieć, że kościół katolicki wzbraniał tych
                    ) ) ekscesów.
                    ) ) Wprawdzie ustosunkował się do nich negatywnie, ale kiedy?
                    )
                    ) Rzeczywiscie, jakkolwiek by sie nie gimnastykowac, jest to ciemna strona
                    ) historii Kosciola. Nie wykorzystal swojego autorytetu tak, jak powinno sie
                    od
                    ) niego oczekiwac.
                    )
                    Ed. W tej kwestii poglądy nasze wydają się co najmniej współbieżne. Zresztą
                    mam
                    do dzisiaj poważne wątpliwości, czy kościół bazując na swojej 2000-letniej
                    tradycji jest w stanie wykorzystać stworzony przez siebie autorytet biblii
                    zgodnie z jej intencjami a nie swoimi doraźnymi interesami. Skłonny jestem
                    raczej wyciągać wnioski przeciwne.

                    ) Czasami odnosze jednak wrazenie, ze niektorym ludziom wygodnie
                    ) jest sprowadzac cala 2000-letnia historie i dorobek duchowy Kosciola do tego
                    ) jednego epizodu na zasadzie: tak, ale INKWIZYCJA... Zupelnie jakby ta
                    ) instytucja byla jakims ewangelicznym dogmatem, bez ktorego nie sposob
                    pojmowac
                    ) katolicyzmu...
                    )
                    Ed. Ponoć dżentelmeni o faktach i pieniądzach nie dyskutują. Ale z tych
                    zaszlości potrafią wyciągnąć adekwatne wnioski. Czy to samo powiesz o
                    kościele?
                    Pomijam tu niezaprzeczalny fakt dążenia do stworzenia swoistej pozycji
                    nadinspektora-egzekutora odpowiedzialnego tylko przed Bogiem. Ja też bym
                    tak chciał :-)).

                    ) Nie jest to sprawiedliwe. Swoja droga, niektorzy ksieza slyszac
                    ) o Inkwizycji automatycznie przypominaja sobie Rewolucje Francuska... coz,
                    ) pomijajac walki swiatopogladow, trzeba przyznac, ze kazdy ideal moze latwo
                    ) siegnac stosu (albo gilotyny). Czytajac szczere, plomienne tyrady Marksa
                    ) przeciwko alienacji czlowieka, trudno pomyslec o Czerwonych Khmerach...
                    )
                    ) ) Ed. Na co zatem ma wpływ religia, skoro nie potrafi wyplenić ze swych
                    ) ) szeregów nawet prostackiego kołtuństwa?
                    )
                    ) Prostackie koltunstwo moglaby wyplenic chyba tylko magia ;-). Szczerze
                    ) wyznawana religia ma zawsze wplyw na sumienie, etyczny swiatopoglad
                    wyznawcy.
                    ) Tam, gdzie chrzescijanstwo stanowi mniejszosc, jego wyznawcy zazwyczaj
                    zwracaja
                    ) uwage wysokim standardem moralnym. Tam, gdzie jest swiatopogladem
                    oficjalnym,
                    ) zazwyczaj wspolistnieje z wtornym poganstwem. A dlaczego ludzie maja
                    sklonnosc
                    ) do koltunstwa, pomimo tylu szlachetnych ideologii, ktore probuja je
                    wyplenic?.
                    ) Miedzy innymi to wlasnie chca tlumaczyc religie...
                    )
                    Ed. Pozycja mniej czy bardziej słusznie realizowanego swojego dyktatu
                    rzeczywiście znieczula własną wrażliwość, nawet na te wartości ideologiczne,
                    o ktore teoretycznie przed innymi tak słusznie się walczy.
                    No cóż. Hipokryzja nie jedno ma imię.

                    ) ) Ed. A więc potwierdzasz istnienie w religii katolickiej zabobonów, z
                    którymi
                    ) ) ona walczyła przez już ponad 2000 lat?
                    )
                    ) Potwierdzam. Sa to zabobony, ktore odziedziczyla razem ze swa owczarnia, ...

                    Ed. W tym wypadku jest to daleko idące uproszczenie. Religia katolicka nie
                    odziedziczyła takiej owczarni zawłaszczyła pod swoje skrzydła i jeżeli ona
                    rzeczywiście "taką" była, to przez 2000 lat nie była w stanie wykorzenić
                    "tych" przypadłości. A czy w istocie rzeczy wogóle chodziło o te przypadlości?
                    Pewnych przemyśleń i odpowiedzi w tym zakresie może dostarczyć historia
                    kościoła unickiego ;-)).

                    ) ...ktora
                    ) sklada sie z grzesznikow. Niektore zabobony, ktore pozostaly aktualne np. w
                    ) spoleczenstwach Azji czy Afryki, udalo sie jej wyplenic. Niektorym sama jest
                    ) wspolwinna. Chrzescijanie, w przeciwienstwie do (naziwjmy ich
                    ) tak) "pozytywistow", uznaja nature czlowieka za nieodwolalnie skazona i nie
                    ) wierza w nastanie "raju na ziemi" pod wplywem jakichkolwiek przemian
                    ) ideologicznych czy też ... ekonomicznych.

                    Ed. Nie licząc okresu trzech króli, z których jeden był ponoć murzynem, to w
                    Afryce katolicyzm jest najwyżej od okolo 500 lat. My mówimy o Europie, w
                    której kościół stosownie do własnego uznania przewracał trony przez znacznie
                    dłuższy okres. Biblia była spisywana w oparcio o podania z opóźnieniem
                    graniczącym 100 lat. Przyjmijmy, że murzyni są bardziej rozwinięci
                    intelektualnie i zachowali pamięć o swych "legendach" przekazywaną przez te
                    pięć wieków. A w Europie te paskudne białasy zachowali swą dziką pogańską
                    naturę przez 2000 lat. Musi to być straszne tępactwo i jeszcze jak odporne
                    na wpajaną przez tyle lat wiedzę :-)). Myślę, że również ta forma
                    tłumaczenia natury człowieka przez "negatywistów" (nazwę ich tak dla
                    przeciwieństwa poglądów) nie znajduje uzasadnienia.

                    )
                    ) ) Ed. Ależ ja się nie pytam, czy postępowali oni zgodnie z jakimiś nakazami.
                    ) ) Jest to problem moralności tych środowisk, gdzie udziału krk nie da się
                    ) ) pominąć. Pytam się „Jaka dobra religia wychowuje takich fanatycznych
                    ) ) oszołomów????”.
                    ) ) Wszak to są efekty indoktrynacji środowisk katolickich. Chyba nie chcesz
                    ) ) przez to powiedzieć, że środowiska katolickie mają swoją religię w
                    ) ) „głębokim poważaniu”. Zbyt wiele jest postów na forum przeczących takiemu
                    ) ) stanowisku. A więc jakie są efekty nauczania religii w krk?
                    )
                    ) Zdecydowanie nizsze niz Ty i ja bysmy oczekiwali ...

                    Ed. Zgoda.


                    ) ) Ed. Gorsze od dobrego jest zawsze lepsze od złego. To fakt. Ale nadal nie
                    ) ) tłumaczy to zachowań środowisk katolickich tak chętnych do pouczania i
                    ) ) uszczęśliwiania innych.
                    )
                    ) Hipokryzja sie brzydze, podobnie jak Ty. Wiem tylko, ze nie jest ona w
                    zadnym
                    ) istotnym sesnie skladnikiem nauczania Kosciola (przyklad proboszcza to
                    niestety
                    ) inna para kaloszy), a towarzyszy kazdemu systemowi etyki, jaki znam.

                    Ed. Faktycznie, jest to bardzo przykra przypadłość i prawdziwa. Stąd
                    wniosek, że Jezuici też zaniedbują swoje obowiązki, skoro Watykan toleruje
                    takie postawy. Podstawa do tego, by winą za utrzymywanie takiego proboszcza
                    obciążać nie tylko biskupa ale także seminarium i jezuitów. A Watykan w
                    dalszym ciągu nic ne wie mimo upływu 2000 lat. Treudno uwierzyć, że tak
                    sprawna organizacja w niektórych płaszczyznach działania wykazuje wręcz
                    dziecięcą nieporadność.


                    ) ) ) Nie przekonuje mnie ta alternatywa. Nie widze zadnych podstaw, by
                    oceniac
                    ) ) ) jakas religie jako "do bani" tylko dlatego, ze stawia wyznawcom wysokie
                    ) ) ) wymagania, a nie czyni z nich au
                    • Gość: Ed Re: finis etc. - cd IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.10.02, 22:32

                      ) ) ) Nie przekonuje mnie ta alternatywa. Nie widze zadnych podstaw, by
                      oceniac
                      ) ) ) jakas religie jako "do bani" tylko dlatego, ze stawia wyznawcom wysokie
                      ) ) ) wymagania, a nie czyni z nich automatycznie aniolow.
                      ) ) Ed. Hola, hola, drogi kolego. Pozwól, że powstrzymam Cię przed tradycyjnym
                      ) ) serwowaniem się ucieczką w tym momencie. Wyznawcami tej religii byli
                      wszyscy
                      ) ) od naocznych świadków zdarzeń poczynając, po przez przekazujących
                      informacje
                      ) ) o nich, spisujących, badających, interpretujących, wyprowadzających kanony
                      i
                      ) ) reguły, nauczających, organizujących i w końcu samych wykonawców praktyk
                      ) ) religijnych. Dla których z nich – kształtujących przecież obraz katolicyz
                      ) ) mu - wymagania religii stały się za wysokie?
                      )
                      ) Nie mowie "za" wysokie - ale bezsprzecznie wysokie, wymagajace aktywnego
                      ) wysilku etycznego i duchowej samodyscypliny. Ta religia wymaga
                      ) wspoldzialania "z definicji" (;-)) grzesznego czlowieka, a to ze ktos
                      wyznaje
                      ) ja tylko ustami, nie majac ani checi, ani sil, by sprostac jej Duchowi, - to
                      ) jest kwestia indywidualnej odpowiedzialnosci.

                      Ed. Nie sądże, by to była główna przyczyna, która poza zmianami
                      interpretacyjnymi biblii nie pozwoliła w tej sprawie nic zrobić.


                      ) ) ) Na tej podstawie mozna by ocenic
                      ) ) ) jako "do bani" wszystkie ideologie czy tez systemy etyczne, ktore mialy
                      ) ) ) nieszczescie byc oficjalnymi. Ani katolicyzm, ani protestantyzm, ani
                      ) ) ) marksizm, ani konfucjaznim nie wyhodowaly spoleczenstw, w ktorych jeden
                      ) ) ) czlowiek nie musialby sie obawiac drugiego.
                      ) ) Ed. To stwierdzenie jest zgodne z moimi odczuciami. Chociaż pozostałe
                      ) ) wymienione przez Ciebie ideologie (oprócz konfucjonizmu) mają znacznie
                      ) ) krótszy żywot od chrześcijaństwa i zarzucanie im tego, czego katolicyzmowi
                      ) ) nie udało się zrobić w ciągu 2000 lat, jest przyznawaniem im co najmniej
                      ) ) równorzędności w filozofii postrzegania świata. A więc co? Gorsze jest
                      ) ) lepsze od złego, bo tak interpretuje religia katolicka? A może tak
                      ) ) precyzyjniej, które z nich jest gorsze a które lepsze?
                      )
                      ) Tzw. spoleczenstwa katolickie nie sa dla mnie dowodem ani na prawdziwosc,
                      ani
                      ) falszywosc tej religii. Za nieudany eksperyment uwazam spoleczenstwo
                      ) marksistowskie (chociaz nie mysl, ze jestem ziejacym jadem antykomunista,
                      ) staram sie byc w tym wzgledzie sprawiedliwy), spoleczesntwo konfucjanskie za
                      ) przezytek, wymagajacy nasycenia chocby niektorymi wartosciami
                      chrzescijanskimi
                      ) (godnosc osoby). Spoleczesntwo protestanckie to niestety wstep do spol.
                      ) laickiego (bardzo cenie protestantyzm, ale chyba ustawil poprzeczke za
                      wysoko).

                      Ed. Nieudany eksperyment społeczeństwa marksistowskiego (o ile takie da się
                      rzeczywiście precyzyjnie zlokalizować - chyba że myślisz o jego mutacjach)
                      w swych dążeniach bardziej przyziemnych niczym się zasadniczo nie różnił od
                      dążeń społeczeństw chrześcijańskich nawet biorąc czasami jego przedziwne
                      mutacje. Nie wiele wiem na temat konfucjonizmu, by podjąć na ten temat
                      dyskusję. Jednak określanie jego jako przeżytku uwzgledniając, iż jest on
                      fundamentem zespołu największej grupy zwolennikow określonej opcji religijnej
                      na świecie jest chyba przedwczesne. Jeszcze mniej wiem na temat protestantyzmu
                      i poza wyciąganymi wnioskami, że protestują i z czymś się nie zgadzają,
                      nie mam po prostu pojęcia. Natomiast zupełnie niechcąco ze spotkałem się z
                      opracowaniami na temat etyki ewangelickiej. Ciekawe spostrzeżenia godne
                      rozważenia nie tylko przez niegodnego jak ja ateistę. W pewnych sprawach
                      - jak sie wydaje - kościół katolicki mógłby sie naprawdę nauczyć czegoś od
                      swych "młodszych braci w wierze". A więc o ile są przeszkody, o których
                      wspominaliśmy powyżej, to nie są to przeszkody obiektywne. Dziwne jest zatem,
                      że krk dysponujący tak potężną bazą intelektualną i materialną nie dostrzega
                      na pozór tak prozaicznych spraw. Czyżby doktryna poszukiwania wroga miała
                      zastąpić wszelkie inne dociekania?


                      ) ) ) Co do wspolczesnego swieckiego liberalizmu tez nie mam zludzen.
                      ) ) Ed. Jak widzę, pojęciu liberalizm przypisujesz jakieś przymiotniki. Skądś
                      ) ) znam takie metody kreowania poglądów. A co powiesz na temat katolickiego
                      ) ) liberalizmu?
                      ) Na ten temat moglbys dlugo i namietnie dyskutowac z katolikami z "Niedzieli"
                      ) albo "Naszego Dziennika", ale nie ze mna ;-). Zespol idei, ktory uznaje sie
                      ) za "wspolczesne" odbieram jako swiecki liberalizm, zdajac sobie sprawe, ze
                      ) zarowno przymiotnik, jak i rzeczownik ciagna za soba lancuch dlugich i
                      ) niepotrzebnych skojarzen.

                      Ed. Właśnie te przymiotniki ubarwiające precyzyjne wydawalo by się okreslenia
                      wprowadzają wręcz wesołe skojarzenia. Jak ci się widzi termin ateistyczny
                      katolicyzm? Taką samą uciechę miałem analizując konieczne do zdania egzaminów
                      teorie ekonomi politycznej socjalizmu i ekonomi politycznej socjalizmu.
                      W swym sensie jest to tożsame rozwiązanie, jak dzielenie przymiotnikowe
                      matematyki w zalezności od jej zastosowania na matematykę wojenną,
                      przemysłową, przyrodniczą a dla chcacego nawet szewską. Czy zmienia to do
                      tego stopnia postać matematyki, że zaczyna oznaczać co innego?

                      ) ) ) Z drugiej strony, nie wierze w istnienie "spoleczenstw do bani".
                      ) ) Ed. Ja też. Ale to nie jest sprawa wiary.
                      )
                      ) dla mnie jest to sprawa sprawiedliwosci i umiarkowania w sadzeniu

                      Ed. I znajdź mi tu różnice w tej sprawie we wszystkich ideologiach czy
                      religiach, które byłeś uprzejmy wymienić.

                      )
                      ) > > > Jak to wygodnie jest czasami zapominać:
                      ) > > > "Dom mój domem modlitwy jest, a wyście zeń uczynili jaskinię
                      ) > > > zbójców.
                      ) > > > - dla przypomnienie, powiedział to CHRYSTUS
                      ) > Ed. A to, to już bez komentarza :-))

                      ) Teolodzy i proboszczowie katoliccy miewali zazwyczaj odmienne zdanie <tzn.
                      ) komentowali ten ustep> ;-))
                      )
                      Ed. Ponieważ nie jestem ani jednym, ani drugim, nie mam żadnego obowiązku
                      stosowania się do jakiejkolwiek narzucanej doktryny interpretacyjnej
                      i jej tłumaczenia stosownie do jakichś innych słusznych wymogów :-))).

                      Pozdrawiam


    • Gość: Kagan Czy Jeszu (Jezus) kiedys istnial? IP: *.vic.bigpond.net.au 27.09.02, 02:00
      Tzw. swiadectwo Flawiusza to oszustwo
      Autor: Gosc: Kagan IP: *.arts.monash.edu.au
      Data: 21-03-2002 03:41
      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=1421947&a=1423631
      wiktor2 napisal: Oprocz ksiag Nowego Testamentu, ktorym nie dajesz wiary, o
      Jezusie pisza tacy
      historycy jak skrupulatny Tacyt czy zydowski historyk Flawiusz. Jezus jest tez
      obecny w tradycji zydowskiej, a Zydow trudno posadzac w tym przypadku o
      stronniczosc. Sa to wiec zrodla pozabiblijne i dzisiaj nikt powazny nie
      kwestionuje, ze ktos taki jak Jezus naprawde zyl i dzialal.
      K: Tzw. swiadectwo Flawiusza okazalo sie mistyfikacja i oszustwem, po prostu
      chrzescijanie, zdesperowani, ze ich idol nie figuruje nigdzie poza ichnimi
      apokryfami zwanymi Ewangeliami, po prostu dopisali pare zdan o Jeszu do
      kolejnego wydania dziel Flawiusza. Dla chrzescijan to bylo nic, nie
      takie oszustwa oni robili, usuneli np. cale przykazanie o obrazach i figurach z
      Dekalogu... Kazdy powazny historyk czy biblista (poza KULem czy ATK) ci to
      powie...
      Na poczatek poczytaj prace prof. J. Kellera...
      Kagan

      • Gość: h Re: Czy Jeszu (Jezus) kiedys istnial? IP: *.acn.waw.pl 27.09.02, 02:16
        skad mamy ci wszyscy wierzyc Kaganie ze to ty mowisz prawde? skad mamy wiedziec
        czy ci profesorowie to nie kolejni demagodzy jak ten zaprzeczajacy istnieniu
        obozow koncentracyjnych?
        • Gość: Kagan Re: Czy Jeszu (Jezus) kiedys istnial? IP: *.vic.bigpond.net.au 27.09.02, 04:06
          Gość portalu: h napisał(a):
          skad mamy ci wszyscy wierzyc Kaganie ze to ty mowisz prawde? skad mamy wiedziec
          czy ci profesorowie to nie kolejni demagodzy jak ten zaprzeczajacy istnieniu
          obozow koncentracyjnych?
          K: Nikt nie zaprzecza istnieniu obozow koncenmtracyjnych, nota bene wynalazku
          angielskiego, praktykowanego w Polsce przez sanacje (Bereza).
          Dyskusja jest tylko na temat obozow ZAGLADY: ile w nich naprawde
          zginelo zydow i jak!
          I pamietaj, ze ja cytuje ponizej tylko prof. J. Kellera, ale
          w kazdej wiekszej bibliotece mozna (moze poza Polska) znalezc
          mnostwo zrodel na ten temat!
          • Gość: h Re: Czy Jeszu (Jezus) kiedys istnial? IP: *.acn.waw.pl 27.09.02, 17:24
            dalej nie dopowiedziales mi na moje pytanie: dlaczego mamy ci wierzyc i kimze
            jest ten profesor. a widze ze jednak sie nie orientujesz bo jeden z poslow LPR,
            profesor historii UW (zreszta zostal wydalony z tamtad), nazwisko przemilcze
            (nie pamietam ale ostatnio chociazby wystepowal w Faktach), twierdzi ze obozy
            koncetracyjne to byly zwykle obozy pracy w ktorych jency dostawali cieple
            posilki 3 razy dziennie, swiezy chleb, byli zadbani i zdrowi, a cale
            te "wymysly" o obozach smierci to propaganda zydowsko-masonska...moze twoj
            profesor Keller jest podobnym szarlatanem
            • Gość: Kagan Re: Czy Jeszu (Jezus) kiedys istnial? IP: *.vic.bigpond.net.au 28.09.02, 02:34
              Gość portalu: h napisał(a):
              dalej nie dopowiedziales mi na moje pytanie: dlaczego
              mamy ci wierzyc i kimze jest ten profesor.
              K: Tu nie chodzi o "wiare", ale zrozumienie argumentow i
              faktow historycznych. Prof. Jozef Keller byl zas
              najwybitniejszym polskim biblista 2giej polowy XX wieku.
              Patrz tez www.racjonalista.pl/kk.php/s,470

              a widze ze jednak sie nie orientujesz bo jeden z poslow
              LPR, profesor historii UW (zreszta zostal wydalony z
              tamtad), nazwisko przemilcze (nie pamietam ale ostatnio
              chociazby wystepowal w Faktach), twierdzi ze obozy
              koncetracyjne to byly zwykle obozy pracy w ktorych jency
              dostawali cieple posilki 3 razy dziennie, swiezy chleb,
              byli zadbani i zdrowi, a cale te "wymysly" o obozach
              smierci to propaganda zydowsko-masonska...moze twoj
              profesor Keller jest podobnym szarlatanem
              K: Poszukaj o nim na internecie albo w bibliotekach!
              I znow mylisz obozy koncentracyjne, obozy pracy
              przymusowej i obozy zaglady. Jestes pod wplywem, i to
              silnym, propagandy syjonistycznej. Dyskusja jest na temat
              ilu zydow i jak zginelo w obozach smierci typu
              Auschwitz-Birkenau czy Treblinka, a nie o obozach
              koncentracyjnych typu Auschwitz...
              Ja nigdy nie negowalem holocaustu: ja tylko szukam jego
              rzeczywistej genezy i prawdy, ilu zydow i jak zginelo w
              latach 1939-1945...
              Kagan
    • Gość: Kagan TESTIMONIUM FLAVIAMUM IP: *.vic.bigpond.net.au 27.09.02, 03:17
      Co naprawdę wiemy o Jezusie?

      Józef Keller w “Od Mojżesza do Mahometa” (Warszawa:Iskry, 1970) pisze wyraźnie,
      że (str. 160):
      “Wprawdzie sposób pisania historii w starożytności nie był podobny do
      współczesnego, gdyż nie zwracano wówczas tak wielkiej uwagi na gromadzenie
      ścisłych danych i ustalanie faktów, ale nawet w tym świetle dokumenty
      prezentujące życie Jezusa są jednymi z najbardziej spornych pod względem swej
      wartości historycznej”. I tak (str. 160-165):

      1. JÓZEF FLAWIUSZ

      Najobszerniejsza relacja o Jezusie znajduje się w dziele “Starożytności"
      (Antiquitates) historyka żydowskiego Józefa Flawiusza (ur. 37 r. n.e.), który
      pochodził z rodu kapłańskiego, był zaufanym Sanhedrynu i jednym z przywódców
      powstania przeciwko Rzymiianom, w 66 roku. Uwolniony przez Wespazjana, w 69
      roku, zmienił swoją postawę wobec Rzymii i z rewolucionisty stal się wiernym
      poddanym, przybrał przydomek Flawiusza i zajął się pisaniem historii swego
      narodu. Jego najważniejsze pisrna to “Starożytności" (Antiąuitates Judaicae)
      zakończone około 94 roku i “0 wojnie żydowskiej" (De bello Judaico) napisane
      przed 79 rokiem. Pisma te są najpoważniejszym źródłem wiadomości o historll
      narodu żydowskiego z okresu powstawania chrześcijaństwa, dlatego wypowiedzi
      Józefa o Jezusie i chrześcijanach posiadają dla nas pierwszorzędne znaczenie.

      Interesują nas trzy fragmenty z jego pisma ,,Starotytności" (w innych jego
      pismach nic nie ma na ten temat). W księdze XVIII, 3,3 znajduje się wzmianka o
      Jezusie znana pod nazwą ”testimonium Flavianum". W tej samej księdze XVIII, 5,2
      jest mowa o Janie Chrzcicielu, a w księdze XX, 9,1 o śmierci brata Jezusa,
      Jakuba. Dwie ostatnie wzmianki, to jest o Janie Chrzcicielu i Jakubienie budzą
      szczegóInej wątpliwości, natomlast fragment dotyczący Jezusa jest od dawna
      kwestionowany. W jaki bowiem sposób prawowierny żyd, jakim był Józef, móglby
      napisać o Jezusie:
      “W owym czasie pojawił się Jezus, człowiek wielkiej mądrości, jeśli go w ogóle
      można nazywać człowiekiem. Czynił cuda i nauczał ludzI, którzy chętnie
      przyjmowali prawdę. Ten pozyskał dla sieble wielu żydów i Greków. Byl on
      Chrystusem. Gdy najprzedniejsi w państwie wydali Jezusa, a Piłat ukrzyżował,
      ci, którzy go pierwsi umiłowali, nie wyrzekli się go. Na trzeci dzień ukazał im
      się znowu żywy, o czym podobnie jak i o tysiącu innych cudów, świadczą jego
      wyznawcy-chrześcijanie, od niego wywodzący swą nazwę'”.

      Treść tego fragmentu wskazuje, że nie mógl on wyjść spod pióra Józeta
      Flawiusza. Za takim wnioskiem przemawia szereg bardzo poważnych argumentów:
      a) Józef nie mógł mówić o Jezusie jako Mesjaszu (czyli Chrystusie – LK) “jeśli
      go w ogóle można nazywać człowiekiem”;
      b) Fragment ten przerywa wątek opowiadania i rozrywa jedność jego kompozycji;
      c) Stanowi wtręt bardzo niezręczny, dokonany w nieodpowiednim miejscu, gdyż
      wiersze poprzedzające dotyczą opisu zamieszek i nie wiążą się z Jezusem, a
      wiersze następne opisują nadużycia kapłanów bogini Izydy w stosunku do
      rzymianki Pauliny;
      d) Druga część omawianego fragmentu jest wzięta dosłownie z chrześcijańskiego
      wyznania wlary, a więc jest całkiem obca przekonaniom Józefa (“na trzeci dzień
      ukazał im się znowu żywy..");
      e) Fragment ten nie był znany starszym pisarzom kościelnym: Teofilowl
      Antiocheńskiemu (zm. około 180 roku), Justynowl (zm. około 165 roku),
      Mincjuszowl Feliksowi (zm. około 200 roku), Klemensowl Aleksandryjskiemu (zm. w
      215 roku), Tertulianowi (zm. w 220 roku), którzy posługują się omawianym
      dziełem Józefa i z pewnością odwolaliby się do jego świadectwa o Jezusie, gdyby
      takie w nim istniało.

      Najważniejsze zaś jest to, ie tego fragmentu nie zna również Orygenes (zm. w
      254 roku), który odwołuje się do wzmianki Józefa o Janie Chrzcicielu i Jakubie
      oraz czyni wyrzut Józefowl, że nie uznaje mesjańskiego charakteru Jezusa.
      Najstarszym pisarzem kościelnym, który cytuje ów fragment o Jezusie, jest
      historyk Euzebiusz (zm. w 339 roku). Nie ulega przeto wątpliwości, co przyznają
      nawet badacze katoliccy, że “testimonium Flavianum" zostało dodane do tekstu
      Józefa Flawiusza pod koniec III wieku.

      Charakterystyczną jest rzeczą, że nie znajdujemy wzmianki o Jezusie u innych
      pisarzy żydowskich tego okresu, zwłaszcza u Filona z Aleksandrii (zm. w 50 roku
      n.e.) i Justusa z Tyberiady (zm. w 101 roku n.e.), autora “Historii wojny
      żydowskiej" oraz “Kroniki królów żydowskich".
      CDN
      • Gość: Kagan Re: Tacyt o Jezusie IP: *.vic.bigpond.net.au 27.09.02, 04:02
        2. TACYT

        Jeden z najglośniejszych historyków rzymskich w początkach II wieku n.e.,
        Tacyt, jest autorem ważnego źródla wiadomości o Jezusie. W swych “Rocznikach"
        (Annales) napisanych okolo 116 roku (księga XV, rozdz. 44) podał nastąpującą
        relację przy okazji opisu pożaru Rzymu za Nerona w 64 roku:
        ,,Neron podstawił winowajców i dotknąI najbardziej wyszukanymi każniami tych,
        których znienawidzono dla ich sromot, a których gmin chrześcijanami nazywal.
        Poczatek tej nazwie dał Chrystus, który za panowania Tyberiusza skazany był na
        śmierć przez prokuratora Poncjusza Piłata, a przytłumiony na razie zgubny
        zabobon znowu wbuchnął, nie tylko w Judei, gdzie się to zło wylęgło, lecz także
        w stolicy, dokąd wszystko co potworne albo sromotne zewsząd napływa i licznych
        znajduje zwolenników. Schwytano więc naprzód tych, którzy tę wiarę publicznie
        wyznawali, potem na podstawie ich zeznań ogromne mnóstwo innych i udowodniono
        im nie tyle zbrodnię podpalenia, lle nienawiść ku rodzajowi ludzkiemu".

        Fragment ten jedni odrzucają w całości jako późniejszą wstawkę, inni uznają
        częściową interpolację, a jeszcze inni widzą w nim tekst calkowicie
        autentyczny. Podstawowym zarzutem kierowanym przeciwko autentyczności jest
        fakt, że Tacyt piszący za czasów Trajana nie wspomina o chrześcijanach z tego
        okresu, mimo że te czasy reIacjonuje bardzo szczegółowo, a podaje wiadomości
        sprzed 50 lat. Wiadomo zaś, że za czasów Nerona nie mogło jeszcze być w Rzymie
        tak wielkiej ilości chrześcijan, jak to wynika z tego fragmentu, tym bardziej
        że sama nazwa “chrześcijanie" w owym czasie jeszcze nie istniała (Dz. Ap.
        11,22). Fragment Tacyta jednak ma inną wartość dla historyka niż fragment
        Józefa Flawlusza. U Tacyta nie ma takich sprzeczności jak u Józefa. Tacyt mówi
        bowiem o chrześcijanach z pogardą, uważa ich za wrogów państwa, za grupę
        zabobonną i szkodliwą. Takiej oceny nie mógi dodać do tekstu żaden
        chrześcijańlski kopista. Negatywny, wrogi i pogardliwy stosunek Tacyta do
        chrześcijaństwa przemawia za autentycznością tego fragmentu, co jednak nie
        wyklucza uzupełnienia go wzmianką o wielkiej ilości chrześcijan w Rzymie za
        panowania Nerona. Jeśli się przyjmie, że fragment Tacyta jest autentyczny, to
        świadectwo to trzeba uznać za poważny argument na rzecz tezy o historycznym
        istnieniu Jezusa.

        Komentarz: Prof. Jozef Keller wyraźnie zaznacza, że fragment Tacyta może być
        autentyczny, ale nie musi.
        Zastanawiać też musi fakt, że o tak ważnym ruchu i tak ważnej osobie, Tacyt
        napisał tak niewiele…
        • Gość: Kagan Pliniusz Ml. i Swetoniusz o Jezusie IP: *.vic.bigpond.net.au 27.09.02, 04:30
          3. PLINIUSZ MŁODSZY

          Obok Tacyta zwykło się wymieniać świadectwo Pliniusza Młodszego (żyl w latach
          62-114 n.e), który pełnił obowiązki pretora Bitynii za Trajana.w latach 111-
          113. W jego liście do cesarza (prawdopodobnie z 112 roku) nie ma jednak mowy o
          Jezusie, lecz o chrześcijanach. W obszernych relacjach Pliniusz donosi
          cesarzowi o swych wątpliwościach, jak postępować z chrześcijanami:
          “Dla mnie było zupełnie jasne - pisał – że do czegokolwiek by się przyznali,
          karać ich należalo za upór i zaciętość. Pewnych spośród tych, którzy ulegli
          temu szaleństwu, jako obywateli rzymskich, wysłałem do stolicy. Wkrótce, w toku
          samej rozprawy, jak to zwykle bywa, lista przestępców zaczęla się, coraz
          bardziej powiększać. ( ... ) Twierdzili, że ich wina,lub blędy polegają tylko
          na tym, że w ustalone dni zbierali się razem przed wschodem slońica, śpiewall
          kolejno hymny pochwalne na cześć Chrystusa. ( ... ) W związku z tym wszystkim
          uznałem za jeszcze bardziej konieczne przesluchać z zastosowanlem tortur tych,
          którzy byli ich kapłanami. Nie dowiedziałem się jednak niczego nowego prócz
          tego, że jest to jakiś dziwny i doprowadzony do krańcowości zabobon..."

          Fragment ten, jeśli nawet uznać, że jest autentyczny, nie jest świadectwem o
          Jezusie,Iecz o chrześcijanach, stąd dla naszego tematu posiada wartość uboczną
          i drugorzędną.

          4. SWETONIUSZ

          Podobne znaczenie posiada świadectwo historyka rzymskiego Swetoniusza (Vita
          Claudii 25, Vita Neronis 16, pisane około 120 roku n.e.). W pierwszym z
          wymienionych dzieł podaje, że za panowania Klaudiusza zostali wypędzeni z Rzymu
          żydzi, “którzy podburzani przez Chrystusa powodowali częste zamieszki”, a w
          drugim umieszcza zaczerpniętą dosłownie od Tacyta wiadomość, że “za Nerona
          zostali poddani torturom chrześcijanie, ludzie wyznający nową i zbrodniczą
          wiare,". Swetoniusz nie wspomina o Jezusie ani o chrześcijanach, lecz o żydach,
          zakładając, że ów Chrystus mieszkał w Rzymie i osobiście podburzał do buntu.
          Nie wiadomo przeto, o jakim Chrystusie on mówi. Jest nieprawdopodobne, by mówil
          o Jezusie, który przecież nie mógł być w Rzymie i podburzać do zamieszek.
          Wątpliwe też jest, czy w tym tekście chodzi o chrześcijan.

          Pisarze rzymscy nie używają słowa Jezus, lecz wylącznie Chrystus (Chrestos).
          Fakt ten osłabia znaczenie ich relacji z tego względu, że w tym czasie
          pojawiali się wśród żydów liczni prorocy i chrystusi (mesjasze – LK)
          wystepujący w roli przywódców ludowych i politycznych.
          • Gość: Kagan Re: Lukian i Celsus o Jezusie IP: *.vic.bigpond.net.au 27.09.02, 04:52
            5. LUKIAN I CELSUS
            W pismach autorów rzymskich późniejszego okresu spotykamy obszerniejsze relacje
            o Jezusie i chrześcijanach. Na uwagę zasluguje pod tym względem dzlełko Lukiana
            “O śmierci Peregrynusa” (napisane około 170 roku) i dzieło CeIsusa ,,Slowo
            prawdziwe". Pisma te jednak, jako pochodzące z drugiej połowy II wieku, są
            bardzo odległe od opisywanych faktów i znać na nich wpływ literatury
            chrześcijańskiej.

            Dzieło CeIsusa zaginęło, ale jest nam znane dzięki obszernym cytatom w piśmie
            Orygenesa “Przeciwko CeIsusowi”. CeIsus okolo 178 roku, za panowania Marka
            Aureliusza, stwierdza, że “pojawił się nowy typ ludzi jednoczących się
            przeciwko wszystkim obowiązującym przepisom religijnym i obywatelskim. ( ... )
            Ostatnio chrześcijanie znaleźli sobie wśród żydów nowego Mojżesza, który ich
            skusił i powiódł jeszcze dalej. Nazywają go synem bożym, on jest twórcą ich
            nauki". Celsus nle ma wątpliwości co do istnienia Jezusa. Całą “zbrodniczą
            ohydę” widzl w tym, że wokół tej postaci stworzono doktrynę skonstruowaną na
            podstawie zapożyczeń z mitów innych religii. “Ohyda" chrześcijaństwa nie polega
            tylko na stworzeniu mitu, bo takie zjawisko występuje w każdej religii, ale na
            tym przede wszystkim, że źródłem tego mitu uczyniono postać Jezusa, która
            wydała mu się niegodna i występna.

            Pzytoczone fragmenty zachowanego tekstu CeIsusa są wyrazem poglądów na Jezusa
            wśród wykształconych sfer rzymskich II wieku. Poglądy te zostały ukształtowane
            na podstawie rozmaitych źródeł: hellenistycznych, rzymskich, chrześcijańskich i
            żydowskich.
            • Gość: Kagan Re: Talmud o Jezusie IP: *.vic.bigpond.net.au 27.09.02, 05:27
              6. TALMUD I TOLEDOTH JESZUAH (TOLEDOT JESZU)
              Wśród źródeł żydowskich, poza omówionym już tekstem Józefa Flawiusza, o Jezusie
              wspominają pisma talmudyczne. Wprawdzie spisanie tradycji ustnej, która stanowi
              treść Talmudu, nastąpilo dopiero w V i VI wieku n.e., ale niektóre fragmenty
              talmudyczne pochodzą już z I wieku n.e. W zrekonstruowanym przez J. Klausnera
              fragmencle zwanym “Tanaim Jeszuah” Jezus występuje jako człowlek niepoważny,
              uprawiający magięi oszukujący lud, za co slusznie został stracony jako odstępca
              religijny i uwodziciel ludu. Inny fragment pod tytulem “Baraita" babilońskiej
              wersji Talmudu podaje szczegółowy opis śmierci Jezusa. Najglośniejszy zaś
              fragment traktatu “Aboda Zara” jest źródlem wersji, że Jezus był nieślubnym
              dzieckiem Marii (Miriam) i żołnierza rzymskiego Pandara lub Pantery. Wymienione
              fragmenty poslużyły jako źródło do opracowania dziełka pod tytułem “Życiorys
              Jezusa” (Toledoth Jeszuah), które powstało między VII i IX wiekiem i było
              rozpowszechnione w środowiskach żydowskich w średniowieczu. Urnieszczono w nim
              wiele legend zlośliwych o Jezusie i jego uczniach.

              Fragmenty talmudyczne rzucają światło nie na życie i działalność samego,
              Jezusa, lecz odzwierciedlają poglądy dominujące wśród żydów. Byla to swolsta
              odpowiedź na działalność chrześciijan propagujących postać Jezusa jako
              Mesjasza, dlatego trudno je uznać za źródło historyczne o Jezusle. Posiadają
              pewne znaczenie dlatego, że pochodzą ze środowiska wrogiego wobec
              chrześcijańistwa, są apologią judaizmu i starają się uchronić żydów przed
              uznaniem Jezusa za Mesjasza.

              Krótkie podsumowanie: Ze wszystkich pozachrześcijańskich źródeł jedynie bardzo
              lakoniczna wzamianka Tacyta może być uważana za źródło historyczne. Testimonium
              Flavianum jest oczywitym apokryfem, dopisanym wyraźnie przez chrześcijanina.
              Pliniusz Młodszy pisze nie o Jezusie, a o jego wyznawacach, podobnie jak
              Swetoniusz. Pisma Lukiana i Celsusa były zaś napisane w czasach bardzo
              odległych od okresu, w którym Jezus miał żyć. Jeśli chodzi o Talmud, to
              wszelakie odnośniki do Jezusa zostały tam unieszczone w celach wyraźnie
              propagandowych, stąd ich wartość historyczna jest praktycznie zerowa. Tak więc
              jedynym dowodem historycznym na istnienie Jezusa pozostaje mocno dyskusyjny,
              niewielki fragment kroniki Tacyta. Jest to zdecydowanie zbyt mało, aby przyjąć
              za pewnik, ze człowiek imieniem Jezus (Jeszu, syn Miriam) rzeczywiście
              kiedykolwiek chodził po ziemii (oczywiście, mówimy tu o Jezusie biblijnym,
              legendarnym założycielu chrześcijaństwa).
              LK
              • Gość: Kagan Testimonium Flavianum - link IP: *.vic.bigpond.net.au 28.09.02, 02:15
                www.racjonalista.pl/kk.php/s,470
          • Gość: h Re: Pliniusz Ml. i Swetoniusz o Jezusie IP: *.acn.waw.pl 27.09.02, 20:01
            a co to ma byc "pierwszyz wymienionych dziel"? kopiujesz to wszystko ze stron
            interentowych, prawda ? moze podalbys ich adres...
            • Gość: Kagan Re: Pliniusz Ml. i Swetoniusz o Jezusie IP: *.vic.bigpond.net.au 28.09.02, 02:14
              Gość portalu: h napisał(a):
              > a co to ma byc "pierwszyz wymienionych dziel"?
              kopiujesz to wszystko ze stron interentowych, prawda ?
              moze podalbys ich adres...
              K: Przeczytaj kilka postow wyzej! Po prostu musialem rozbic
              tekst na kilka czesci, bo by sie inaczej nie zmiescil w
              calosci! To bylo zreszta skopiowane z ksiazki (rozdzial
              napisany przez prof. J. Kellera).
              Pozdr.
              PS: Inny link:
              www.racjonalista.pl/kk.php/s,470
          • leoho68 Re: Pliniusz Ml. i Swetoniusz o Jezusie 13.04.14, 08:39
            Gratulowac wnikliwego wywodu ...:D
            To tak jakby mowic o I Brygadzie Legionow i twierdzic ,ze nie bylo Pilsudskiego ...:D
            Ale tak to jest , jak sie naciaga FAKTY do z gory powzietej tezy : Jezusa nie bylo , bo ....NIE MOGLO BYC ...Punkt.
    • Gość: pol Re: Do Chrzescijanina Jerzego! IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 27.09.02, 08:31
      Zakladajac zze Chrysyus umial czytac i pisac.
      1.Dlaczego nie spisal tego wszystkiego wlasnorecznie?
      2.Dlaczego zdal sie na ludzi, ktorzy nawet nie byli Jego uczniami, mam na mysli
      tzw. ewangelie.
      3.Jako Syn bozy musial wiedziec, ze czlowiek jest istota niedoskonala i moze
      wszystko poprzekrecac.
      Zakladajac ,ze byl analfabeta.
      1.Dlaczego nie podyktowal tego wszystkiego komus kto potrafil pisac i czytac?
      2.Czyzby obawial sie ujawnic swoim uczniom swojego nieuctwa?

      Mowiac krotko.To wszystko -moim zdaniem - kupy sie nie trzyma.

      pozdr
      • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina Jerzego! IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 27.09.02, 09:13
        Gość portalu: pol napisał(a):
        Zakladajac ze Chrysyus umial czytac i pisac.
        1.Dlaczego nie spisal tego wszystkiego wlasnorecznie?
        K: Nie chcialo mu sie! Pewnie uwazal tez (i slusznie), ze to takie bzdury, ze lepiej sie nie kompromitowac
        spisywaniem tychze...
        2.Dlaczego zdal sie na ludzi, ktorzy nawet nie byli Jego uczniami, mam na mysli tzw. ewangelie.
        K: On sie nie zdal na nich, bowiem to wlasnie autorzy ewangeli wymyslili owego Jeszu...
        3.Jako Syn bozy musial wiedziec, ze czlowiek jest istota niedoskonala i moze wszystko poprzekrecac.
        K: Jako wymysl umyslow ludzkich nie mogl wiedziec wiecej niz ci, co go wymyslili, czyli Jan, Mateusz i
        ska...

        Zakladajac ,ze byl analfabeta.
        1.Dlaczego nie podyktowal tego wszystkiego komus kto potrafil pisac i czytac?
        K: Nie chcialo mu sie! Pewnie uwazal tez (i slusznie), ze to takie bzdury, ze lepiej sie nie kompromitowac
        spisywaniem tychze...
        2.Czyzby obawial sie ujawnic swoim uczniom swojego nieuctwa?
        K: To by byl zly przyklad dla dzieci!

        Mowiac krotko.To wszystko -moim zdaniem - kupy sie nie trzyma.
        K: Ano, nie trzyma. A miliony to przyjmuja za rzeczywistosc. Ale coz, oni zyja
        po stalym wplywem tego narkotyku zwanego religia... :(
        pozdrowka! ;)
        Kagan
    • wiktor2 Re: Do Chrzescijanina Jerzego! 27.09.02, 18:35
      Jezusa nie było. A jeżeli już, to na pewno był analfabetą, bękartem, oszustem
      trudniącym się pokątnie magią. Nie mogą mieć racji co poniektórzy historycy,
      którzy pisali, że był no bo mieli w tym interes. Nie mieli co prawda takiego
      interesu Żydzi, którzy napisali coś tam w Talmudzie. Był? No to co. I tak
      napisali że był do niczego.

      Pozostały tylko te śmieszne i głupie słowa: miłujcie siebie, pomagajcie sobie,
      nie oszukujcie, miłujcie Boga. Jakiego Boga? No tego który chciał żebyście się
      nie pozabijali, nie kradli i nie kłamali. Co za głupstwa!
      • Gość: Jan Do Chrzescijanina (?) Wiktora IP: *.hispeed.ch 27.09.02, 20:15
        wiktor2 napisał:
        > Pozostały tylko te śmieszne i głupie słowa: miłujcie siebie, pomagajcie
        sobie,
        > nie oszukujcie, miłujcie Boga. Jakiego Boga? No tego który chciał żebyście
        się
        > nie pozabijali, nie kradli i nie kłamali. Co za głupstwa!

        Cześć Wiktor.
        To jest dla mnie trzypoziomowa aluzja, bo tu nie można się połapać, co jest na
        serio, a co nie. Tzn. czasem jest taki tekst, który MUSI być dla jaj, a okazuje
        się, że istnieje ktoś, kto tak naprawdę myśli.

        A jeżeli myślisz to, ci ja myślę, że Ty myślisz, to się całkowicie zgadzam ;-)

        Według mnie sformalizowane dogmaty to są dla analityków, ale treścią
        jest "miłujcie siebie, pomagajcie sobie, nie oszukujcie, miłujcie Boga".
        Cała reszta jest teoretyczną otoczką (może bym kiedyś poszedł na stos).
        A dlatego Chrystus powiedział to "maluczkim", bo analitycy by to roztrząsali w
        nieskończoność, czy nie ma tu wewnętrznej sprzeczności i pod jakimi warunkami
        *opłaca się* wierzyć, a tu trzeba zawierzyć i pragnąć dobra.
        I się starać. A że nie zawsze wychodzi, to inna sprawa. Wrogowie "wartości
        chrześcijańskich" z góry się deklarują, że oprócz najwyżej prawa karnego nic
        ich nie wiąże (jedna wypowiedź Kagana, na żądania mogę poszukać). A od nas
        wymagają, byśmy ich po chrześcijańsku miłowali.

        Przy tym uważam, że wyznawanie wiary wspólnie i poczucie wspólnoty jest ważne,
        więc jakaś forma organizacyjna (kościół) jest potrzebna, choćby po to, by każdy
        nie czuł się sam w krzykliwej masie oponentów.
        • Gość: czyzunia Re: Do Chrzescijanina (?) Wiktora IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 27.09.02, 21:26
          kaganku. rzucasz perly przed wieprze.
          to cz umial czyta, pisac nie ma znaczenia.
          takich mesjaszow byly tysaiace vide jan chrz.
          a ze oni jedni sie wybili no coz trudno. musimy to znosic, moze tak jest i
          troche smieszniej, weselej. dowcipy o czrnych wszak stanowia wsak juz duzy
          rozdzial polskiego humoru, i sa coraz weselsze. z uporem maniaka bede powtarzal
          najlepsZy dowcip jaski mi sie ostatnio udalo uslyszec:biskup-intelektualista".
          troche to niedobrze ze siegaja do kieszeni wszystkich, nie tyylko swoich fanow,
          ale my biedni ludzie jakos zniwsiemy te obciazenia na zasadzie:"znaj chamie
          serce pana".
          pa.pa
          • Gość: h Re: Do Chrzescijanina (?) Wiktora IP: *.acn.waw.pl 27.09.02, 23:39
            musimy to znosic? coz za dobrodusznosc...
            • Gość: Jan 77 razy IP: *.hispeed.ch 28.09.02, 00:14
              Gość portalu: h napisał(a):
              > musimy to znosic? coz za dobrodusznosc...

              Jak to było? (Kraken, znawca ST i NT będzie wiedział)
              Piotr: Czy mam wybaczyć 7 razy?
              Jezus: nie 7 tylko 77 razy!
              (piszę z pamięci)

              Ale to już jest 777 razy, więc siła naszej wiary jest wystawiona na wieeeelką
              próbę!
              Ale trzymajmy się razem, to i to wytrzymamy!
              • Gość: Kagan Re: 77 razy IP: *.vic.bigpond.net.au 28.09.02, 02:19
                www.racjonalista.pl/kk.php/s,470
          • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina (?) Wiktora IP: *.vic.bigpond.net.au 28.09.02, 02:21
            Gość portalu: czyzunia napisał(a):
            kaganku. rzucasz perly przed wieprze.
            K: Moze jeden okze przeblysk inteligencji... ;)

            > to czy umial czytac, pisac nie ma znaczenia.
            > takich mesjaszow byly tysiace vide jan chrz.
            > a ze oni jedni sie wybili no coz trudno. musimy to
            znosic, moze tak jest i troche smieszniej, weselej.
            dowcipy o czarnych wszak stanowia wszak juz duzy
            > rozdzial polskiego humoru, i sa coraz weselsze. z
            uporem maniaka bede powtarzal najlepszy dowcip jaski mi
            sie ostatnio udalo uslyszec: "biskup-intelektualista".
            > troche to niedobrze ze siegaja do kieszeni wszystkich,
            nie tylko swoich fanow, ale my biedni ludzie jakos
            zniwsiemy te obciazenia na zasadzie:"znaj chamie
            > serce pana".
            > pa.pa
            K: OK! Na koniec link:
            www.racjonalista.pl/kk.php/s,470
          • Gość: Jerzy Do Czyzunia - o perłach i wieprzach IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.02, 16:03
            Gość portalu: czyzunia napisał(a):

            > kaganku. rzucasz perly przed wieprze.

            Czyzunia, rewelacja! Cytujesz samego Pana Jezusa!
            Tylko że Pan Jezus wypowiedział te słowa w zupełnie innym kotekście.

            Mat 7,6 Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie pereł swoich przed
            wieprze, by ich snadź nie podeptały nogami swymi i obróciwszy się, nie
            rozszarpały was.

            Czyzunio, tym co święte, to to, co pochodzi od Boga. Z innych miejsc ewangelii
            wiemy, że mamy sie tym dzielić z innymi ludxmi, ale są tacy, którzy to
            odrzucają i bluźnią. Ty też do nich należysz. Nawet udało ci się słowa Jezusa
            całkowicie przekręcić. Bluźnierstwa Kagana traktujesz jak perły, a zwolenników
            ewangelii traktujesz jak wieprze.

            Jak możesz zobaczyć z wypowiedzi Kagana, nie ma on żadnego szacunku dla tego,
            co 'święte'.

            Upamiętaj się, tyle ci mogę powiedzieć,

            Jerzy
        • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina (?) Wiktora IP: *.vic.bigpond.net.au 28.09.02, 02:26
          Gość portalu: Jan napisał(a):

          wiktor2 napisał: Pozostały tylko te śmieszne i głupie
          słowa: miłujcie siebie, pomagajcie sobie,
          nie oszukujcie, miłujcie Boga. Jakiego Boga? No tego
          który chciał żebyście się nie pozabijali, nie kradli i
          nie kłamali. Co za głupstwa!

          > Cześć Wiktor.
          > To jest dla mnie trzypoziomowa aluzja, bo tu nie można
          się połapać, co jest na serio, a co nie. Tzn. czasem jest
          taki tekst, który MUSI być dla jaj, a okazuje się, że
          istnieje ktoś, kto tak naprawdę myśli.
          A jeżeli myślisz to, ci ja myślę, że Ty myślisz, to się
          całkowicie zgadzam ;-)
          Według mnie sformalizowane dogmaty to są dla analityków,
          ale treścią jest "miłujcie siebie, pomagajcie sobie, nie
          oszukujcie, miłujcie Boga".
          K: Ktorego Boga? Jeszu? Jahwe? Allacha? A czemu nie
          naszego Swiatowita?

          Cała reszta jest teoretyczną otoczką (może bym kiedyś
          poszedł na stos). A dlatego Chrystus powiedział to
          "maluczkim", bo analitycy by to roztrząsali w
          nieskończoność, czy nie ma tu wewnętrznej sprzeczności i
          pod jakimi warunkami *opłaca się* wierzyć, a tu trzeba
          zawierzyć i pragnąć dobra.
          I się starać. A że nie zawsze wychodzi, to inna sprawa.
          Wrogowie "wartości chrześcijańskich" z góry się
          deklarują, że oprócz najwyżej prawa karnego nic ich nie
          wiąże (jedna wypowiedź Kagana, na żądania mogę poszukać).
          A od nas
          wymagają, byśmy ich po chrześcijańsku miłowali.
          K: Przekreciles ma wypowiedz! Zajrzyj na moj watek o
          moralnosci katolickej i laickiej! Znasz Dekalog?
          To czemu mi wystawiasz falszywe swiadectwo?

          Przy tym uważam, że wyznawanie wiary wspólnie i poczucie
          wspólnoty jest ważne, więc jakaś forma organizacyjna
          (kościół) jest potrzebna, choćby po to, by każdy
          nie czuł się sam w krzykliwej masie oponentów.
          K: Przeciez was (religiantow) jest znacznie wiecej?
          Kto tu kogo terroryzuje? Po co wam kosciol, jak wasz Bog
          jest podobno wszedzie?
          Patrz tez www.racjonalista.pl/kk.php/s,470
        • wiktor2 Do Jana 28.09.02, 11:01
          Chciałem po pierwsze wskazać na to, że w tej dyskusji chodzi niektórym przede
          wszystkim o to, żeby zdyskredytować Jezusa, żeby jego postać nie kojarzyła się
          z czymś pozytywnym. Gdyby bowiem chodziło tylko o dyskusję na temat czy Jezus
          naprawdę istniał, nie wymieniano by jednym tchem sprzecznych argumentów.
          Tymczasem poddaje się w wątpliwość te źródła historyczne, które o nim
          wspominają, a z drugiej z satysfakcją i wiarą w ich prawdziwość wymienia się te
          (Talmud), które stwierdzają, że istniał lecz oceniają go negatywnie. Wydaje mi
          się to sprzeczne i podejrzane.

          Chciałem również wskazać, że zarówno Jezus jak i Dekalog pozostawili ludziom
          ważne przesłanie, które jest właściwie receptą na sukces. Nie było więc moim
          zamiarem wyśmiewanie się z nich. To była wyłącznie ironia. Twoja reakcja
          potwierdza tylko to, że te zdecydowanie pozytywne przesłania uległy i ulegają
          dewaluacji.

          A przecież słowa „miłujcie się”, „nie oszukujcie”, „nie kradnijcie”, „nie
          zabijajcie” muszą pozostać przesłaniem, do którego odwołuje się nasza
          cywilizacja, mimo, że ludzie nadal będą zabijać, oszukiwać i kraść, bo strach
          pomyśleć jaka czekałaby nas przyszłość gdyby te słowa przestały być podstawą
          choćby kodeksów prawnych i naszej moralności. Jeżeli zatem ktoś chce poddawać w
          wątpliwość prawdziwość przesłania Jezusa i Boga, to powinien sobie wyobrazić
          skutki takiej postawy.

          Wiktor2
      • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina Jerzego! IP: *.vic.bigpond.net.au 28.09.02, 02:27
        wiktor2 napisał:
        Jezusa nie było. A jeżeli już, to na pewno był
        analfabetą, bękartem, oszustem trudniącym się pokątnie
        magią. Nie mogą mieć racji co poniektórzy historycy,
        którzy pisali, że był no bo mieli w tym interes. Nie
        mieli co prawda takiego
        interesu Żydzi, którzy napisali coś tam w Talmudzie. Był?
        No to co. I tak napisali że był do niczego.

        Pozostały tylko te śmieszne i głupie słowa: miłujcie
        siebie, pomagajcie sobie, nie oszukujcie, miłujcie Boga.
        Jakiego Boga? No tego który chciał żebyście się nie
        pozabijali, nie kradli i nie kłamali. Co za głupstwa!
        K: Patrz tez www.racjonalista.pl/kk.php/s,470
    • zwisek Re: Do Chrzescijanina Jerzego! 28.09.02, 00:52
      > 1. Kagan ma zawsze pod reka merytoryczne argumenty, takie jak:
      > - dane statystyczne,
      > - cytaty z miarodajnych zrodel czy tez
      > - linki do witryn na internecie.
      1. Kagan posiada:
      - dane statystyczne niewiadomego pochodzenia
      - zmyslone cytaty
      - linki do oczywiscie jakze prawdomownych witryn ktore zawsze maja racje

      > 2. Kagan nigdy pierwszy nie rzuca "miesem", wiec trudno mu zarzucic
      > chamstwo.
      2. Kagan nigdy pierwszy ani ostatni nie blyska inteligencja bo mu jej brak.

      > 3. Kagan z miejsca rozpoznaje atak ad personam, demaskuje ten rodzaj
      > ataku jako ponizej pasa, a wiec niejako osmiesza tych, co stosuja w
      > dyskusji niegodne i nieetyczne metody.
      3. Kagan nauczyl sie jednego slowa po lacinie i powtarza je przy kazdej lepszej
      czy gorszej okazji zeby zdemaskowac swoja inteligencje i madrosc, wiec niejako
      robi z siebie debila.

      > 4. Kagan nie jest dogmatykiem, wiec nie jest ograniczony w argumentacji
      > w takim stopniu, jak np. katolicy, monetarysci czy neoliberalowie
      > (ekonomiczni i polityczni).
      4. Kagan nie jest dog-matykiem, wiec nie jest ograniczony w dyskusji do glupiej
      tolerancji i poszanowania cudzych pogladow.

      > Wniosek: Kagan to przeciwnik, ktorego lepiej omijac z daleka, jak sie
      > nie ma pod reka racjonalnych argumentow merytorycznych... ;)
      Wniosek: Kagan to przeciwnik na ktorego nie warto tracic czasu, lepiej isc do
      lazienki i zwalic gruche. Jak mawiala jego babcia: nie rusz gowna bo smierdzi.
      Podsumowanie: Kagan ma "argu-mendy" i jest "mondry" wiec zaklada
      rownie "mondre" tematy jak ten o czarnym pasie


      polecam wątek
      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=395&w=2912276
      stąd też pochodzi ten post.
      pasuje jak ulal do kagana!!
      • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina Jerzego! IP: *.vic.bigpond.net.au 28.09.02, 02:18
        Znow kolejny niweybredny atak ad personam, z braku
        argumentow merytorycznych, i to z powolaniem sie na
        "podszywacza"... :(
        Zajrzyj lepiej na www.racjonalista.pl/kk.php/s,470

        • zwisek Re: Do Chrzescijanina Jerzego! 28.09.02, 11:02
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > Znow kolejny niweybredny atak ad personam,
          a nie mowilem zas to slowo. wiesz powtarzanie w kolko jednego i tego samego
          jest bledem


          > z braku
          > argumentow merytorycznych,
          a czy napisalem gdziekolwiek ze jestem chrzescijaninem??
          jesli tak prosze mi to pkazac

          > i to z powolaniem sie na
          > "podszywacza"... :(

          tego niestety nie wiem czy to podszywacz czy nie. fakty sa faktami ktore mozna
          roznie interpretowac (i bronic sie "podszywaczami")

          > Zajrzyj lepiej na <a
          href="www.racjonalista.pl/kk.php/s,470"target="_bl
          > ank">www.racjonalista.pl/kk.php/s,470</a>
          >


          jeszcze raz powtarzam NIGDY nie polemizowalem z toba i nie mam zamiaru
          a to z tej prostej przyczyny ze sie z toba zgadzam.

          i jeszcze jedno.
          to sa twoje slowa nie pamietam skad (na pewno z forum tylko nie pamietam ktory
          watek):
          zauwaz ze nie atakuje ciebie tylko twoja inteligencje

          (ty pisales nie o inteligencji tylko o wierze)
          :)
    • Gość: stefan Do Ateisty/Agnostyka* Kagana IP: *.dialog.net.pl / *.walbrzych.dialog.net.pl 28.09.02, 10:34
      *niepotrzebne skreślić

      W całej tej dyskusji zaciekawił mnie jeden wątek, a właściwie jego brak : na jakiej przesłance opierasz niewiarygodność źródeł biblijnych?
      Tę i inne interesujące kwestie porusza Josh Mc Dowell w swojej książce "Jezus, więcej niż cieśla" - dostępnej online: www.rnz.org.pl/ciesla/index2.html
      Zapraszam do lektury i ew. dalszej dyskusji.

      Pozdrawiam
      • Gość: Kagan Re: Do Ateisty/Agnostyka* Kagana IP: *.vic.bigpond.net.au 28.09.02, 12:25
        Gość portalu: stefan napisał(a):
        W całej tej dyskusji zaciekawił mnie jeden wątek, a właściwie jego brak : na ja
        kiej przesłance opierasz niewiarygodność źródeł biblijnych?
        K: Na tym, ze NT nie ma oparcia w innych zrodlach. To jest
        100% chrzescijanska propaganda, podobnie jak ksiazka McDowell'a
        (NIE Mc Dowell'a)!
        Patrz tez:
        www.racjonalista.pl/kk.php/s,470
        www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=3096855
        > Tę i inne interesujące kwestie porusza Josh Mc Dowell w swojej książce
        "Jezus, więcej niż cieśla" - dostępnej online: www.rnz.org.pl/ciesla/index2.html
        > Zapraszam do lektury i ew. dalszej dyskusji.
        > Pozdrawiam
        K: A ja zapraszam do lektury prac prof. J. Kellera, ktore zawieraja obszerna
        bibliografie tematu...
        • Gość: stefan Re: Do Ateisty/Agnostyka* Kagana IP: *.dialog.net.pl / *.walbrzych.dialog.net.pl 28.09.02, 14:56
          *nie potrzebne skreślić

          Łatwo powiedzieć 'propaganda', tylko czy nie jest to czasem wygodne obejście tematów niewygodnych, bądź nieznanych? Myślę, że przykładasz odmienną skalę do informacji 'biblijnych' niż 'pozabiblijnych', co w końcu nie dziwi.

          P.S. uważasz się za agnostyka czy ateistę ?
          • Gość: Kagan Re: Do Ateisty/Agnostyka* Kagana IP: *.vic.bigpond.net.au 29.09.02, 12:14
            Gość portalu: stefan napisał(a):
            Łatwo powiedzieć 'propaganda', tylko czy nie jest to czasem wygodne obejście te
            matów niewygodnych, bądź nieznanych? Myślę, że przykładasz odmienną skalę do in
            formacji 'biblijnych' niż 'pozabiblijnych', co w końcu nie dziwi.
            K: NIE! Atakuje na tym watku tylko NT, jako pozbawiony potwierdzenia w
            zrodlach pozabiblijnych. ST ma zas potwierdzenie w archeologii itp.
            Oczywiscie mowa tu o niektorych faktach ze ST, a nie np. o absolutnie
            bzdurnej biblijnej kosmogonii itp...;)

            > P.S. uważasz się za agnostyka czy ateistę ?
            K: Agnostyka sklaniajacego sie ku ateizmowi!
            Pozdr.
            Kagan

            • Gość: stefan Re: Do Ateisty/Agnostyka* Kagana IP: *.dialog.net.pl / *.walbrzych.dialog.net.pl 30.09.02, 08:38
              Gość portalu: Kagan napisał(a):


              > K: NIE! Atakuje na tym watku tylko NT, jako pozbawiony potwierdzenia w
              > zrodlach pozabiblijnych.

              Proszę, powiedz jakie kryteria stosujesz do określenia, czy dana pozycja literatury historycznej jest godna zaufania?


              • Gość: Kagan Re: Do Ateisty/Agnostyka* Kagana IP: *.vic.bigpond.net.au 30.09.02, 12:18
                K: Atakuje na tym watku tylko NT, jako pozbawiony potwierdzenia w
                zrodlach pozabiblijnych.
                Stefan: Proszę, powiedz jakie kryteria stosujesz do określenia, czy dana
                pozycja literatury historycznej jest godna zaufania?
                K: Kilka. Najwazniejsze z nich to:
                1. Zgodnosc z innymi zrodlami pisanymi, najlepiej autorstwa osob o innych
                pogladach. Przyklad: piszac o kampanii wrzesniowej nalzy weryfikowac liczby
                strat strony polskiej podane przez Polakow z podobnymi liczbami podannymi
                przez Niemcow (i vice versa). Jesli zas jedna strona podaje tylko straty wroga,
                a milczy o wlasnych, to takie zrodlo na ogol odrzucamy, jako czysta propagande.
                NT nie da sie tak zweryfikowac, bo brak jakichkolwiek innych zrodel na tematy
                przezen poruszane (poza bardzo lakoniczna wzmianka Tacyta, ktora tez mogla byc
                oparta na zrodlach z NT albo dopisana pozniej przez chrzescijanskiego edytora
                czy kopiste).
                2. Zgodnosc z wynikami badan archeologicznych.
                NT tez sie ne da tak zweryfikowac, bowiem Jeszu ben Miriam nie zostawil po
                sobie zadnych materialnych sladow poza pustym grobem, ale nie ma zadnego
                dowodu, ze:
                - to jest rzeczywiscie jego grob
                - jesli nawet tak, to cialo moglo byc wykradzione przez ludzi albo zwierzeta
                3. Obiektywnosc zrodla, czyli stwierdzenie, ze nie bylo one np. napisane
                dla celow propagandowych. A przeciez wszystkie Ewangelie byly pisane w celu
                propagowania nowej religii. Stad jako czysta propaganda nie maja one zadnej
                wartosci naukowej.
                Zaznaczam, ze nie jestem zawodowym historykiem. Zawodowi historycy moga ci
                wiecej powiedziec na ten temat! Zapytaj sie ich!
                Pozdr.
                Kagan

                • Gość: stefan Re: Do Ateisty/Agnostyka* Kagana IP: *.dialog.net.pl / *.walbrzych.dialog.net.pl 30.09.02, 14:13
                  Gość portalu: Kagan napisał(a):

                  > K: Atakuje na tym watku tylko NT, jako pozbawiony potwierdzenia w
                  > zrodlach pozabiblijnych.
                  > Stefan: Proszę, powiedz jakie kryteria stosujesz do określenia, czy dana
                  > pozycja literatury historycznej jest godna zaufania?
                  > K: Kilka. Najwazniejsze z nich to:
                  > 1. Zgodnosc z innymi zrodlami pisanymi, najlepiej autorstwa osob o innych
                  > pogladach. Przyklad: piszac o kampanii wrzesniowej nalzy weryfikowac liczby
                  > strat strony polskiej podane przez Polakow z podobnymi liczbami podannymi
                  > przez Niemcow (i vice versa). Jesli zas jedna strona podaje tylko straty wroga,
                  >
                  > a milczy o wlasnych, to takie zrodlo na ogol odrzucamy, jako czysta propagande.
                  > NT nie da sie tak zweryfikowac, bo brak jakichkolwiek innych zrodel na tematy
                  > przezen poruszane (poza bardzo lakoniczna wzmianka Tacyta, ktora tez mogla byc
                  > oparta na zrodlach z NT albo dopisana pozniej przez chrzescijanskiego edytora
                  > czy kopiste).
                  > 2. Zgodnosc z wynikami badan archeologicznych.
                  > NT tez sie ne da tak zweryfikowac, bowiem Jeszu ben Miriam nie zostawil po
                  > sobie zadnych materialnych sladow poza pustym grobem, ale nie ma zadnego
                  > dowodu, ze:
                  > - to jest rzeczywiscie jego grob
                  > - jesli nawet tak, to cialo moglo byc wykradzione przez ludzi albo zwierzeta
                  > 3. Obiektywnosc zrodla, czyli stwierdzenie, ze nie bylo one np. napisane
                  > dla celow propagandowych. A przeciez wszystkie Ewangelie byly pisane w celu
                  > propagowania nowej religii. Stad jako czysta propaganda nie maja one zadnej
                  > wartosci naukowej.
                  > Zaznaczam, ze nie jestem zawodowym historykiem. Zawodowi historycy moga ci
                  > wiecej powiedziec na ten temat! Zapytaj sie ich!
                  > Pozdr.
                  > Kagan
                  >
                  Również nie jestem historykiem, ale wg. Arystotelesa to dokumentowi należy przyznać prawo wątpienia. Krytyk nie może przypisywać tego prawa sobie. Nie jesteś pierwszym próbującym podważyć wiarygodność NT, jak dotychczas nie udało się to jeszcze nikomu stosującemu w badaniach metody prawno-historyczne.
                  Pozdr.
                  • Gość: Kagan Re: Do Ateisty/Agnostyka* Kagana IP: *.its.deakin.edu.au / *.art.deakin.edu.au 01.10.02, 08:00
                    K: Atakuje na tym watku tylko NT, jako pozbawiony potwierdzenia w zrodlach pozabiblijnych.
                    Stefan: Proszę, powiedz jakie kryteria stosujesz do określenia, czy dana
                    pozycja literatury historycznej jest godna zaufania?
                    K: Kilka. Najwazniejsze z nich to:
                    1. Zgodnosc z innymi zrodlami pisanymi, najlepiej autorstwa osob o innych
                    pogladach. Przyklad: piszac o kampanii wrzesniowej nalezy weryfikowac liczby
                    strat strony polskiej podane przez Polakow z podobnymi liczbami podanymi
                    przez Niemcow (i vice versa). Jesli zas jedna strona podaje tylko straty wroga,
                    a milczy o wlasnych, to takie zrodlo na ogol odrzucamy, jako czysta propagande.
                    NT nie da sie tak zweryfikowac, bo brak jakichkolwiek innych zrodel na tematy
                    przezen poruszane (poza bardzo lakoniczna wzmianka Tacyta, ktora tez mogla
                    byc oparta na zrodlach z NT albo dopisana pozniej przez chrzescijanskiego edytora
                    czy kopiste).
                    2. Zgodnosc z wynikami badan archeologicznych.
                    NT tez sie ne da tak zweryfikowac, bowiem Jeszu ben Miriam nie zostawil po
                    sobie zadnych materialnych sladow poza pustym grobem, ale nie ma zadnego
                    pozabiblijnego dowodu na to, ze:
                    - to jest rzeczywiscie jego grob
                    - jesli nawet tak, to cialo moglo byc wykradzione przez ludzi albo zwierzeta
                    3. Obiektywnosc zrodla, czyli stwierdzenie, ze nie bylo one np. napisane
                    dla celow propagandowych. A przeciez wszystkie Ewangelie byly pisane w celu
                    propagowania nowej religii. Stad jako czysta propaganda nie maja one zadnej
                    wartosci naukowej.
                    Zaznaczam, ze nie jestem zawodowym historykiem. Zawodowi historycy moga ci
                    wiecej powiedziec na ten temat! Zapytaj sie ich!
                    Pozdr.
                    Kagan
                    S: Również nie jestem historykiem, ale wg. Arystotelesa to dokumentowi należy przyznać prawo
                    wątpienia. Krytyk nie może przypisywać tego prawa sobie. Nie jesteś pierwszym próbującym podważyć
                    wiarygodność NT, jak dotychczas nie udało się to jeszcze nikomu stosującemu w badaniach metody
                    prawno-historyczne.
                    K: Arystoteles to dla mnie zaden autorytet, bo przez niego (posrednio) byl zastoj w nauce az do
                    Odrodzenia! Coz to za bredzenie o jakichs prawach dokumentu? Wlasnie zadaniem krytyka
                    jest weryfikacja dokumentow (zrodlel) historycznych! A wiarygodnosc NT zostala juz dawno
                    podwazona przez naukowcow. Poczytaj np. prace niedawno zmarlego prof. Jozefa Kellera!
                    Zreszta najlepszym dowodem na nieprawdziwosc NT jest dzisiejszy swiat: jeszcze gorszy niz
                    byl on przed owa rzekoma ofiara syna Boga! Wciaz mamy niewolnictwo, glod, wojny (tyle, ze
                    srodki do jej prowadzenia coraz potezniejsze)... :(
                    Kagan

                    • Gość: stefan Re: Do Ateisty/Agnostyka* Kagana IP: *.dialog.net.pl / *.walbrzych.dialog.net.pl 01.10.02, 17:59
                      Gość portalu:

                      > Zreszta najlepszym dowodem na nieprawdziwosc NT jest dzisiejszy swiat: jeszcze
                      > gorszy niz
                      > byl on przed owa rzekoma ofiara syna Boga! Wciaz mamy niewolnictwo, glod, wojny
                      > (tyle, ze
                      > srodki do jej prowadzenia coraz potezniejsze)... :(
                      > Kagan
                      >
                      Stefan:
                      - uprawiasz matactwo, NT jasno określa kto jest bogiem (z małej litery) tego świata. Obraz który szkicujesz potwierdza tylko aktualność oferty złożonej przez Jezusa Chrystusa: ..."Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie"... (Mat 11.28)

                      • Gość: Kagan Re: Do Ateisty/Agnostyka* Kagana IP: *.vic.bigpond.net.au 02.10.02, 08:50
                        K: Zreszta najlepszym dowodem na nieprawdziwosc NT jest dzisiejszy swiat:
                        jeszcze gorszy niz byl on przed owa rzekoma ofiara syna Boga! Wciaz mamy
                        niewolnictwo, glod, wojny (tyle, ze srodki do jej prowadzenia coraz
                        potezniejsze)... :(
                        Stefan: - uprawiasz matactwo, NT jasno określa kto jest bogiem (z małej litery)
                        tego świata. Obraz który szkicujesz potwierdza tylko aktualność oferty złożonej
                        przez Jezusa Chrystusa: ..."Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście
                        spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie"... (Mat 11.28)
                        K: OK! 2 Korytntianie 4
                        4,4 "Bóg tego świata" = szatan (por. Łk 4,6; J 12,31; J 14,30; J 16,11; Ef 2,2);
                        www.biblia.pl/PS/Biblia.htm
                        czemu wiec Bog (z duzej litery) toleruje boga (z malej litery).
                        Ilu mamy wiec bogow (niezaleznie od pisowni)?
                        • Gość: stefan Re: Do Ateisty/Agnostyka* Kagana IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 02.10.02, 11:08
                          Gość portalu: Kagan napisał(a):

                          > czemu wiec Bog (z duzej litery) toleruje boga (z malej litery).
                          Stefan: to pytanie powinienneś skierować bezpośrednio do Boga. Swoją drogą, Bóg stwarzajac człowieka uczynił go zdolnym do podejmowania wyborów, oraz zapewnił mu możliwości do ich podejmowania. Nie musisz się przez to obawiać, iż np. zostaniesz zbawiony wbrew swojej woli, Bóg w pełni respektuje nasze decyzje i wybory. :-)

                          > Ilu mamy wiec bogow (niezaleznie od pisowni)?
                          Stefan: myśle, że wielu. Każdy może mieć swojego osobistego "boga" np. pracę zawodową, rodzinę, internet... który przesłoni mu Boga, wcale nie musi być to rzecz z pozoru zła. Pod tym względem przesłanie NT jest jak najbardziej dojrzałe i wręcz partnerskie : możesz wybrać, możesz nie wybrać - pamiętaj o jednym , nieznajomość prawa nie chroni przed konsekwencjami.
                          • Gość: Kagan Re: Do Ateisty/Agnostyka Kagana IP: *.vic.bigpond.net.au 02.10.02, 12:31
                            K: czemu wiec Bog (z duzej litery) toleruje boga (z malej litery).
                            Stefan: to pytanie powinienneś skierować bezpośrednio do Boga. Swoją drogą,
                            Bóg stwarzajac człowieka uczynił go zdolnym do podejmowania wyborów, oraz
                            zapewnił mu możliwości do ich podejmowania. Nie musisz się przez to obawiać, iż
                            np. zostaniesz zbawiony wbrew swojej woli, Bóg w pełni respektuje nasze decyzje
                            i wybory. :-)
                            K: Jak moge sie pytac kogos, kto nie istnieje (poza chora wyobraznia
                            swych wyznawcow)?
                            I skad tyle wiesz o tym Bogu? Z jakich zrodel?

                            K: Ilu mamy wiec bogow (niezaleznie od pisowni)?
                            Stefan: myśle, że wielu. Każdy może mieć swojego osobistego "boga" np. pracę za
                            wodową, rodzinę, internet... który przesłoni mu Boga, wcale nie musi być to
                            rzecz pozoru zła. Pod tym względem przesłanie NT jest jak najbardziej dojrzałe i
                            wręcz partnerskie : możesz wybrać, możesz nie wybrać - pamiętaj o jednym , nie
                            znajomość prawa nie chroni przed konsekwencjami.
                            K: Nie odpowiedziales na moje pytanie o ilosc bogow! Praca ani Internet
                            bogami bowiem NIE sa! Naucz sie odpowiadac na pytania! U mnie bys oblal
                            egzamin, stosujac tak naiwne sztuczki...
                            A co do prawa: prawo, aby bylo skuteczne, nie moze odbiegac od norm
                            uznanych w danym spoleczenstwie. Inaczej, jak Biblia, staje sie
                            tylko martwa litera... :(
                            I zreszta ta regula "znajomosci prawa" nie jest obecnie tak rygorystycznie
                            przestrzegana, w zwiazku z olbrzymia komplikacja prawa i jego czestymi zmianami!
                            • Gość: stefan Re: Do Ateisty/Agnostyka Kagana IP: *.dialog.net.pl / *.walbrzych.dialog.net.pl 02.10.02, 14:38
                              Gość portalu: Kagan napisał(a):

                              > K: Jak moge sie pytac kogos, kto nie istnieje (poza chora wyobraznia
                              > swych wyznawcow)?

                              Stefan: potrafisz to udowodnić, czy usiłujesz tylko kogoś obrazić ?

                              > I skad tyle wiesz o tym Bogu? Z jakich zrodel?

                              Stefan: ze źródła jakim jest Biblia, oraz relacji osobistej podpatrej uzdrowieniem z pylicy płuc i innymi zdarzeniami, o których ze względu na osobisty charakter nie będę tutaj mówił.


                              > K: Nie odpowiedziales na moje pytanie o ilosc bogow! Praca ani Internet
                              > bogami bowiem NIE sa! Naucz sie odpowiadac na pytania! U mnie bys oblal
                              > egzamin, stosujac tak naiwne sztuczki...

                              Stefan: to nie są wcale naiwne sztuczki, znam ludzi których świat wartości zawiera się w takich ramach.

                              > A co do prawa: prawo, aby bylo skuteczne, nie moze odbiegac od norm
                              > uznanych w danym spoleczenstwie. Inaczej, jak Biblia, staje sie
                              > tylko martwa litera... :(

                              Stefan: dla niektórych pozostanie martwa literą, nawet gdyby znali ją całą na pamięć, są też tacy, do których przemawia w żywy sposób.

                              > I zreszta ta regula "znajomosci prawa" nie jest obecnie tak rygorystycznie
                              > przestrzegana, w zwiazku z olbrzymia komplikacja prawa i jego czestymi zmianami
                              > !

                              Stefan: staraj się szanować swoje słowa, to co napisałeś powyżej nie ma żadnego sensu w odniesieniu do przedmiotu rozmowy.
                              • Gość: Kagan Re: Do Ateisty/Agnostyka Kagana IP: *.vic.bigpond.net.au 05.10.02, 05:38
                                K: Jak moge sie pytac kogos, kto nie istnieje (poza chora wyobraznia
                                swych wyznawcow)?
                                Stefan: potrafisz to udowodnić, czy usiłujesz tylko kogoś obrazić ?
                                K: www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=718341
                                I skad tyle wiesz o tym Bogu? Z jakich zrodel?
                                Stefan: ze źródła jakim jest Biblia, oraz relacji osobistej podpatrej uzdrowien
                                iem z pylicy płuc i innymi zdarzeniami, o których ze względu na osobisty charak
                                ter nie będę tutaj mówił.
                                K: Pierwsze zrodlo jest 100% propaganda danego swiatopogladu. To jak
                                uzasadnianie faszymu przy pomocy Mein Kampf. Drugie jest w 100%
                                nie do zweryfikowania. Ja tez sie moge obwolac np. wybrancem
                                Achrymana czy Ahury Mazdy... ;)
                                K: Nie odpowiedziales na moje pytanie o ilosc bogow! Praca ani Internet
                                bogami bowiem NIE sa! Naucz sie odpowiadac na pytania! U mnie bys oblal
                                egzamin, stosujac tak naiwne sztuczki...
                                Stefan: to nie są wcale naiwne sztuczki, znam ludzi których świat wartości zawi
                                era się w takich ramach.
                                K: Ja mowilem o sztuczkach erystycznych, np. uchylaniu sie od odp.!
                                A co do prawa: prawo, aby bylo skuteczne, nie moze odbiegac od norm
                                uznanych w danym spoleczenstwie. Inaczej, jak Biblia, staje sie
                                tylko martwa litera... :(
                                Stefan: dla niektórych pozostanie martwa literą, nawet gdyby znali ją całą na p
                                amięć, są też tacy, do których przemawia w żywy sposób.
                                K: www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=718341
                                I zreszta ta regula "znajomosci prawa" nie jest obecnie tak rygorystycznie
                                przestrzegana, w zwiazku z olbrzymia komplikacja prawa i jego czestymi zmi
                                anami!
                                Stefan: staraj się szanować swoje słowa, to co napisałeś powyżej nie ma żadnego
                                sensu w odniesieniu do przedmiotu rozmowy.
                                K: ? Ty pierwszy pisales o znajomosci prawa, a nie ja!
                                • Gość: stefan Re: Do Ateisty/Agnostyka Kagana IP: *.dialog.net.pl / *.walbrzych.dialog.net.pl 05.10.02, 21:26
                                  Widzę, że się doskonale bawisz.
                                  • Gość: Kagan Re: Do Ateisty/Agnostyka Kagana IP: *.vic.bigpond.net.au 06.10.02, 11:51
                                    Gość portalu: stefan napisał(a):
                                    Widzę, że się doskonale bawisz.
                                    K: Owszem, bawie sie, ale czy aby doskonale? ;)
    • Gość: P-77 Re: Do Chrzescijanina Jerzego! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.02, 11:03

      Drogi Kaganie!

      Tym razem użyję formy „ty”. Odnoszę wrażenie, że sam przejawiasz tendencje do
      fanatyzmu. Przyjmujesz bowiem z góry określone tezy i dopasowujesz do nich
      fakty. Twoje dogmaty to
      - Bóg nie istnieje
      - Biblia jest z założenia niewiarygodna
      - Katolicy nie są zdolni do samodzielnego myślenia.
      Ostatnią tezę zostawmy na boku, jako że jest po prostu niebezpiecznym
      uogólnieniem. Znam wielu myślących katolików, a to co ty stosujesz to właśnie
      fundamentalizm będący wynikiem nienawiści do katolików.
      Czy znasz przekonujący dowód na nieistnienie Boga i przypadkowość świata? Weźmy
      na przykład naturę. Czy jesteś w stanie podać gatunek(obojętnie roślina,
      zwierzę), którego mogłoby nie być a dla świata nie miałoby to najmniejszego
      znaczenia? Wiele wskazuje na to, że świat jest wynikiem świadomego działania
      jakiejś większej od nas jednostki. Nie znaczy to wcale, że ta jednostka jest od
      razu najwyższym dobrem, ale świat jako całość nie mógł istnieć zawsze.
      Oczywiście bezpośredniego dowodu na istnienie Boga, ale są pośrednie –
      filozofowie wskazują np. na dowód z pierwszej przyczyny, z celowości itp.
      Wskaż proszę przekonujący dowód, że Boga nie ma. I proszę cię nie mów, że Boga
      nikt nie widział. Wiatru też nikt nie widział a mimo to wszyscy wiemy, że
      istnieje. Nikt też nie widział w sensie fizycznym bólu, szczęścia, miłości itp.
      Nie wiem oczywiście, czy Bóg istnieje, ale mimo to wierzę w jego istnienie.
      Ty też nie wiesz tego, ale wierzysz w coś przeciwnego. Oba poglądy mają taką
      samą wartość logiczną, trudno rozpatrywać to w kategoriach prawdy czy fałszu.
      Zgodzisz się, że istnieje coś takiego jak pojęcie Boga, które przekracza
      ludzkie pojmowanie. Tam gdzie kończy się wiedza, zaczyna się wiara. Czy
      chrześcijanie nie mają prawa wierzyć w to, iż Chrystus zmartwychwstał? Na ten
      fakt, centralny dla naszej wiary istnieje namacalny dowód – pusty grób; każdy
      może pojechać, żeby zobaczyć. Czy można na jego podstawie udowodnić
      zmartwychwstanie Jezusa? Spróbujmy odpowiedzieć na to pytanie przez rozważenie
      możliwości przeciwnych.
      Mogło być tak, że
      -grób do którego przyszły niewiasty nie był tym samym grobem, w którym, złożono
      Jezusa
      -Jezus został wykradziony przez uczniów
      -Jezus nie zmarł(jedynie symulował śmierć).
      Zacznijmy od końca. Na to, że Jezus zmarł na krzyżu istnieją przekonujące
      dowody. Poza tym byłoby to zbyt fantastyczne i fizycznie niemożliwe.
      A wiec najpierw kwestia grobu. Owszem Maria Magdalena mogła się pomylić, mogli
      się pomylić również uczniowie. Ale nie mógł pomylić się właściciel ogrodu –
      Józef z Arymatei. A tym bardziej nie mogli pomylić się żołnierze rzymscy –
      wiedzieli jakiego grobu pilnują i cała sprawa była im obojętna. Zauważ, że
      nawet rada żydowska nie próbowała głosić takiej tezy, która byłaby dla nich
      przecież bardzo wygodna. Wystarczyłoby tylko pokazać właściwy grób z ciałem
      Jezusa. A więc grób musiał być ten sam.
      Czyli zostaje teza z wykradzeniem Jezusa przez uczniów. No dobrze, ale czy są
      prawdziwi, nieprzekupieni świadkowie tego faktu? A świadkowie zmartwychwstania,
      którzy widzieli Jezusa, byli. Możesz im nie ufać, ale nie możesz negować ich
      istnienia. Nawet jednak, jeśli rzeczywiście Jezusa wykradli uczniowie,
      musieliby później kłamać o zmartwychwstaniu a więc nie mogliby być fanatykami
      (fanatycy są przekonani do tego, co głoszą). No i nie zapominaj, że prawie
      wszyscy apostołowie oddali życie za to, co głosili. A jaki byłby sens gdyby nie
      wierzyli w to. za co oddali życie? Jak widzisz na temat faktów biblijnych wiemy
      tyle samo, wyciągamy jedynie inne wnioski. Proszę cię tylko, abyś uszanował
      moje zdanie w tej kwestii.
      Żądasz od Jerzego niechrześcijańskich dowodów na istnienie Boga i
      zmartwychwstanie Jezusa. Chrześcijanom nie wierzysz z założenia, więc dyskusja
      z Tobą nie ma sensu. Zważ jednak, że pierwsi chrześcijanie byli wyznawcami
      judaizmu, a więc to, co widzieli było dla nich nowym wrażeniem, nierzadko
      sprzecznym z dotychczasowymi wyobrażeniami na temat Jahwe. No a Paweł(według
      twojej nomenklatury Szaweł) z Tarsu był wrogiem chrześcijaństwa, który pod
      wpływem widzenia Jezusa zmienił swoje życie. Jaki miałby cel rezygnując z
      wygodnego życia faryzeusza na rzecz trudnego życia apostoła zakończonego
      męczeńską śmiercią, gdyby nie był przekonany do Jezusa? Dlaczego uważasz, że
      wszystkie jednostkowe objawienia były omamami? W końcu cuda na tym świecie się
      zdarzają.
      Co do samego istnienia Jezusa istnieje przekonujące źródło –Nowy Testament.
      O.K. wiem, co powiesz, ale dlaczego odmawiasz wiarygodności Biblii a
      przyznajesz źródłom pogańskim(Tacyt)? Tacyt żył ponad 100 lat po Chrystusie,
      poszczególne księgi NT powstały w I wieku naszej ery. Nie zapominaj, że Nowy
      Testament był źródłem judaistycznym spisany przez Żydów a jego pierwszymi
      adresatami byli również Żydzi, dopiero później nauka Jezusa dotarła do pogan.
      Zwróć uwagę na drobny szczegół – swoistą obecność dat w Ewangelii. Wiemy, że
      Jezus urodził się w czasie spisu zarządzonego przez cesarza Augusta (7 rok
      p.n.e.) zaś działalność rozpoczął w 15 roku rządów cesarza Tyberiusza(24 rok
      n.e) Wiemy, że w tym czasie tetrarchą Galilei był Herod Agrypa a prokuratorem
      Judei Poncjusz Piłat. Czy nie sądzisz, że gdyby ewangeliści wymyślili sobie
      fikcyjnego Mesjasza staraliby się tak przedstawić wydarzenia, aby nie dało się
      określić ich czasu nie odwołując się przy tym do okresu, który adresaci
      pamiętali z autopsji lub z opowiadań rodziców i dziadków. Dla prześladujących
      chrześcijan członków Sanhendrynu istnienie Jezusa było również oczywiste.
      Dlaczego Jezus nie spisał swojej nauki? To proste, dzieło zbawienia dokonało
      się dopiero w momencie śmierci i zmartwychwstania. Nie mógł więc opisać tego,
      co jeszcze się nie skończyło
      Czy Jezus był niepiśmienny? Oczywiście nie. Jak opisuje Jan gdy Żydzi
      przyprowadzili doń prostytutkę nachyliwszy się pisał po ziemi. Nawiasem mówiąc
      Sokrates też nie pozostawił po sobie żadnego pisma a nikt nie wątpi w jego
      istnienie
      Dlaczego Jezus powierzył pisanie uczniom? Nie uczniom, ale Duchowi Świętemu,
      który posługuje się grzesznymi ludźmi. Jemu powierzył cały przyszły Kościół, w
      tym apostołów. Oczywiście dla ciebie to nic nie znaczy.
      P-77(myślący katolik)

      • Gość: czyzunia Re: Do Chrzescijanina Jerzego! IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 28.09.02, 11:32
        a ty czy masz przekonujaco dowod na istnienienie boga i analogicznie czy masz
        przekonujacy dowod na nieistnienie zeusa, jowisza ,i wielkiego manitou.pa.pa
        • enigma1 Re: Do Chrzescijanina Jerzego! 28.09.02, 12:00
          "a ty czy masz przekonujaco dowod na istnienienie boga i analogicznie czy masz
          przekonujacy dowod na nieistnienie zeusa, jowisza ,i wielkiego manitou.pa.pa"

          Jezeli chodzi o Zeusa i jednego z jego sobowtorow, Jowisza to mam: Wspialem sie
          na gore Olimp.

          turysta
          • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina Jerzego! IP: *.vic.bigpond.net.au 28.09.02, 12:20
            enigma1 napisał:

            > "a ty czy masz przekonujaco dowod na istnienienie boga i analogicznie czy
            masz
            > przekonujacy dowod na nieistnienie zeusa, jowisza ,i wielkiego manitou.pa.pa"
            >
            > Jezeli chodzi o Zeusa i jednego z jego sobowtorow, Jowisza to mam: Wspialem
            sie
            >
            > na gore Olimp.
            >
            > turysta
            K: Pewien jestes, ze to ta sama gora Olimp, na ktorej urzeduje Zeus?
            Nawet jesli ta sama, to nie sadzisz, ze Zeus nie mial np. ochoty sie tobie
            pokazywac? Widziales kiedys Boga Jahwe albo jego syna Jeszu czy matke
            Jeszu Miriam? Widziales kiedys Ducha Sw.?


            • enigma1 Re: Do Chrzescijanina Jerzego! 28.09.02, 13:23
              > K: Pewien jestes, ze to ta sama gora Olimp, na ktorej urzeduje Zeus?
              > Nawet jesli ta sama, to nie sadzisz, ze Zeus nie mial np. ochoty sie tobie
              > pokazywac? Widziales kiedys Boga Jahwe albo jego syna Jeszu czy matke
              > Jeszu Miriam? Widziales kiedys Ducha Sw.?

              Tak to ta sama, mitologiczna Góra Olimp: do miejsca zwanego Prionia na wys.
              1100 m n.p.m. można dojechać autokarem, a następnie wyjść na sam szczyt. Nie ma
              tylko pałacu Zeusa zbudowanego z złota (Au, liczba atomowa Z=79) i rzadziej
              spotykanych mineralow zwanych pozadliwie drogimi kamieniami. Pewnie rozkradli
              turysci.

              Zeus vel Jowisz ma ostatnio jakby mniej interesantow wiec nie wierze, ze nie
              mialby ochoty ukazac mi sie w czasie swojego czasu urzedowania na gorze Olimp.
              No, chyba ze pod postacia byka ugania sie wlasnie za jedna z pieknych ziemianek.

              Boga zas i Jeszu (dlaczego sadzisz, ze to brzmi gorzej niz Jezus?) nie
              widzialem lecz chcialbym ich spotkac, w przeciwienstwie na przyklad do
              rozochoconego Zeusa, bo odpowiadaja mi ich poglady.
              • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina Jerzego! IP: *.vic.bigpond.net.au 29.09.02, 11:55
                enigma1 napisał:
                K: Pewien jestes, ze to ta sama gora Olimp, na ktorej
                urzeduje Zeus? Nawet jesli ta sama, to nie sadzisz, ze
                Zeus nie mial np. ochoty sie tobie pokazywac? Widziales
                kiedys Boga Jahwe albo jego syna Jeszu czy matke
                Jeszu Miriam? Widziales kiedys Ducha Sw.?

                > Tak to ta sama, mitologiczna Góra Olimp: do miejsca
                zwanego Prionia na wys. 1100 m n.p.m. można dojechać
                autokarem, a następnie wyjść na sam szczyt. Nie ma
                tylko pałacu Zeusa zbudowanego z złota (Au, liczba
                atomowa Z=79) i rzadziej spotykanych mineralow zwanych
                pozadliwie drogimi kamieniami. Pewnie rozkradli turysci.
                K: Kto ci powiedzial, ze to ta sama gora? Byles osobiscie
                w starozytnej Grecji?
                >
                > Zeus vel Jowisz ma ostatnio jakby mniej interesantow
                wiec nie wierze, ze nie mialby ochoty ukazac mi sie w
                czasie swojego czasu urzedowania na gorze Olimp.
                No, chyba ze pod postacia byka ugania sie wlasnie za
                jedna z pieknych ziemianek.
                K: Wedlug wiarygodnych zrodel Zeus vel Jowisz vel ANU
                dawno temu odlecial do swej siedziby daleko w kosmosie.
                Ale moze wrocic, wiec bylbym ostrozny z tymi zarcikami... :)

                > Boga zas i Jeszu (dlaczego sadzisz, ze to brzmi gorzej
                niz Jezus?) nie widzialem lecz chcialbym ich spotkac, w
                przeciwienstwie na przyklad do rozochoconego Zeusa, bo
                odpowiadaja mi ich poglady.
                K: Ja zas wole poglady Zeusa! Jeszu (Jeszua) to zas
                prawdziwe semickie imie syna zydowki Miriam i NN
                mezczyzny (moze nawet i goja)...
                Jezus to forma grecka, to tak, jak mowic na John'a "Jan".
          • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina Jerzego! IP: *.vic.bigpond.net.au 29.09.02, 11:58
            enigma1 napisał:
            Pytanie: czy masz przekonujaco dowod na istnienienie
            (twego) boga i analogicznie czy masz przekonujacy dowod
            na nieistnienie zeusa, jowisza ,i wielkiego manitou?

            > Jezeli chodzi o Zeusa i jednego z jego sobowtorow,
            Jowisza to mam: Wspialem sie na gore Olimp.
            K: Zaden dowod! Zeus nie musi sie pokazywac kazdemu
            katolowi! ;)
      • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina Jerzego! IP: *.vic.bigpond.net.au 28.09.02, 12:16
        Gość portalu: P-77 napisał(a):
        Drogi Kaganie!
        Tym razem użyję formy „ty”. Odnoszę wrażenie, że sam przejawiasz tendencje do
        fanatyzmu. Przyjmujesz bowiem z góry określone tezy i dopasowujesz do nich
        fakty. Twoje dogmaty to
        ) - Bóg nie istnieje
        K: To nie jest dogmat, ale fakt. Nie ma bowiem obiektywnego, czyli
        naukowego dowodu na istnienie takiej istoty. A poniewaz wszystkie
        zaobserwowane fakty mozna wyjasnic bez odwolywania sie do tego pojecia,
        to Bog jest bytem zbytecznym, wiec ciach go brzytwa Ockhama!
        ) - Biblia jest z założenia niewiarygodna
        K: Poniewaz nie ma poparcia w zrodlach pozabiblijnych. Odnosi sie to
        szczegolnie do NT (ST ma pewne poparcie w niezaleznych zrodlach, ale
        nie w czesciach odwolujacych sie do Boga, tylko w opisie pewnych
        wydarzen historycznych, ktore mozna wyjasnic bez odwolywania sie
        do istnienia Boga).
        ) - Katolicy nie są zdolni do samodzielnego myślenia.
        K: To fakt! Niestety... :( Sa tak bardzo ograniczeni swymi
        nielogicznymi przesadami i zabobonami, ze postepuja nawet wbrew
        zaleceniom Dekalogu (np. kult obrazow, swietych, Maryi czy Wojtyly).

        ) Ostatnią tezę zostawmy na boku, jako że jest po prostu niebezpiecznym
        ) uogólnieniem. Znam wielu myślących katolików, a to co ty stosujesz to właśnie
        ) fundamentalizm będący wynikiem nienawiści do katolików.
        K: Pokaz mi katolika, ktory jest w stanie rozwazyc logicznie alternatywe
        do swojej wiary!

        ) Czy znasz przekonujący dowód na nieistnienie Boga i przypadkowość świata?
        K: Oczywiscie! Chocby to cale zlo, ktore istnieje na swiecie. Jesli swiat
        bylby zaprojektowany przez idealnego kreatora, to bylby (z zalozenia) idealny.
        A istnienie zla dowodzi, ze nie jest to swiat idealny, ergo, nie mogl zostac
        stworzony przez idealnego kraetora (Boga), a przez nierozumne, slepe sily
        natury, w drodze ewolucji...
        Wiecej w watkach o istnieniu Boga na tym forum.

        )Weźmy na przykład naturę. Czy jesteś w stanie podać gatunek(obojętnie roślina,
        ) zwierzę), którego mogłoby nie być a dla świata nie miałoby to najmniejszego
        ) znaczenia? Wiele wskazuje na to, że świat jest wynikiem świadomego działania
        ) jakiejś większej od nas jednostki. Nie znaczy to wcale, że ta jednostka jest
        od razu najwyższym dobrem, ale świat jako całość nie mógł istnieć zawsze.
        K: Jest cala masa takich gatunkow. Prawie codziennie wymiera jeden gatunek, a i
        tez sporo nowych gatunkow jest odkrywanych. Wyginely tygrysy tasmanskie, tury,
        mamuty, wczesniej dinozaury, a zycie na ziemii istnieje i sie rozwija (choc
        niekoniecznie w dobrym kierunku). I powiedz mi jaka role maja do spelnienia
        np. tasiemce czy inne pasozyty? Czy wirus HIV (przeciez istota zywa) tez
        zostal zaprojektowany przez waszego Boga? Czy nie moglby on pozbywac sie ludzi
        (jak musi sie ich pozbywac) w bardziej humanitarny sposob niz powodujac dluga,
        bolesna agonie, np. w przypadku raka? Czyzby idealny kreator (Bog) nie
        wiedzial, ze istoty przez niego zaprojektowane beda zapadac na raka czy AIDS?
        Nawet jesli byla jakas ingerencja w ewolucje, to ingerencja partacza albo
        sadysty, a nie wszechmilujacego Boga...

        ) Oczywiście bezpośredniego dowodu na istnienie Boga, ale są pośrednie –
        ) filozofowie wskazują np. na dowód z pierwszej przyczyny, z celowości itp.
        ) Wskaż proszę przekonujący dowód, że Boga nie ma. I proszę cię nie mów, że
        Boga nikt nie widział. Wiatru też nikt nie widział a mimo to wszyscy wiemy, że
        ) istnieje. Nikt też nie widział w sensie fizycznym bólu, szczęścia, miłości
        itp.
        K: Dowod przestawilem powyzej. W skrocie: nieoptymalnosc naszego swiata
        wyklucza, aby zostal on zaplanowany i stworzony przez idealnego kreatora
        (Boga). Wiecej na:
        http://www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=739729
        http://www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=718341
        http://www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=787507
        ) Nie wiem oczywiście, czy Bóg istnieje, ale mimo to wierzę w jego istnienie.
        ) Ty też nie wiesz tego, ale wierzysz w coś przeciwnego. Oba poglądy mają taką
        ) samą wartość logiczną, trudno rozpatrywać to w kategoriach prawdy czy fałszu.
        K: Blad! ja w nic nie wierze, a tylko przyjmuje do wiadomosci fakty, na
        podstawie ktorych wyciagam wnioski (metoda indukcji). A ty zakladsz istnienie
        Boga, i naciagasz do tego dogmatu fakty, odrzucajac te fakty, ktore ci nie
        pasuja do twych dogmatow (niepoprawnie stosowana metoda dedukcji)...:(

        ) Zgodzisz się, że istnieje coś takiego jak pojęcie Boga, które przekracza
        ) ludzkie pojmowanie. Tam gdzie kończy się wiedza, zaczyna się wiara.
        K: Czemu zakladasz, ze jak ty nie mozesz pojac Boga, to ja tez nie moge?
        Tam gdzie kończy się wiedza, zaczynaja się zas zabobony, w tym religijne...
        A nie lepiej poczekac, az nauka odpowie nam na kolejne pytania?

        ) Czy chrześcijanie nie mają prawa wierzyć w to, iż Chrystus zmartwychwstał?
        K: Maja prawo, ale prywatnie, i nie maja prawa nikogo zmuszac do wyznawania
        swych zabobonow!

        ) Na ten fakt, centralny dla naszej wiary istnieje namacalny dowód – pusty
        grób; każdy może pojechać, żeby zobaczyć. Czy można na jego podstawie udowodnić
        zmartwychwstanie Jezusa?
        K: Oczywiscie, ze nie? Czy fakt wykradniecia zwlok moze dowodzic
        zmartchwystania? A najprawdopodobniej to ten grob byl zawsze pusty!
        jakie masz dowody, ze to jest wlasnie grob waszego Boga, skoro brak
        jest dowodow na jego istnienie!
        http://www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=3096855

        ) Spróbujmy odpowiedzieć na to pytanie przez rozważenie możliwości przeciwnych.
        ) Mogło być tak, że
        -grób do którego przyszły niewiasty nie był tym samym grobem, w którym, złożono
        Jezusa (K: najprawdopodobniej)
        ) -Jezus został wykradziony przez uczniów (K: tez mozliwe, albo trupa
        rozszarpaly dzikie zwierzeta)
        ) -Jezus nie zmarł(jedynie symulował śmierć). K: Albo w ogole nie istnial!
        ) Zacznijmy od końca. Na to, że Jezus zmarł na krzyżu istnieją przekonujące
        ) dowody. Poza tym byłoby to zbyt fantastyczne i fizycznie niemożliwe.
        K: Jakie dowody? Tylko biblijne, a wiec NIE przekonywujace!
        http://www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=3096855
        ) A wiec najpierw kwestia grobu. Owszem Maria Magdalena mogła się pomylić,
        mogli się pomylić również uczniowie. Ale nie mógł pomylić się właściciel ogrodu
        ) Józef z Arymatei. A tym bardziej nie mogli pomylić się żołnierze rzymscy –
        ) ; wiedzieli jakiego grobu pilnują i cała sprawa była im obojętna. Zauważ, że
        ) nawet rada żydowska nie próbowała głosić takiej tezy, która byłaby dla nich
        ) przecież bardzo wygodna. Wystarczyłoby tylko pokazać właściwy grób z ciałem
        ) Jezusa. A więc grób musiał być ten sam.
        K: Znow, jak Jerzy, przytaczasz "dowody" z NT, zrodla nieobiektywnego,
        propagandowego w 100%!
        http://www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=3096855
        ) Czyli zostaje teza z wykradzeniem Jezusa przez uczniów. No dobrze, ale czy są
        ) prawdziwi, nieprzekupieni świadkowie tego faktu? A świadkowie zartwychwstania,
        ) którzy widzieli Jezusa, byli. Możesz im nie ufać, ale nie możesz negować ich
        ) istnienia. Nawet jednak, jeśli rzeczywiście Jezusa wykradli uczniowie,
        ) musieliby później kłamać o zmartwychwstaniu a więc nie mogliby być fanatykami
        ) (fanatycy są przekonani do tego, co głoszą). No i nie zapominaj, że prawie
        ) wszyscy apostołowie oddali życie za to, co głosili. A jaki byłby sens gdyby
        nie wierzyli w to. za co oddali życie? Jak widzisz na temat faktów biblijnych
        wiemy tyle samo, wyciągamy jedynie inne wnioski. Proszę cię tylko, abyś
        uszanował moje zdanie w tej kwestii.
        K: Szanuje, ale zauwaz, ze przytaczasz pseudowody z biblii, ktore nie maja
        poparcia w innych zrodlach!
        http://www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=3096855
        www.racjonalista.pl/kk.php/s,470
        ) Żądasz od Jerzego niechrześcijańskich dowodów na istnienie Boga i
        ) zmartwychwstanie Jezusa. Chrześcijanom nie wierzysz z założenia, więc
        dyskusja z Tobą nie ma sensu. Zważ
      • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina Jerzego! (2) IP: *.vic.bigpond.net.au 28.09.02, 12:17
        > Żądasz od Jerzego niechrześcijańskich dowodów na istnienie Boga i
        > zmartwychwstanie Jezusa. Chrześcijanom nie wierzysz z założenia, więc
        dyskusja z Tobą nie ma sensu. Zważ jednak, że pierwsi chrześcijanie byli
        wyznawcami judaizmu, a więc to, co widzieli było dla nich nowym wrażeniem,
        nierzadko sprzecznym z dotychczasowymi wyobrażeniami na temat Jahwe. No a Paweł
        (według twojej nomenklatury Szaweł) z Tarsu był wrogiem chrześcijaństwa, który
        pod wpływem widzenia Jezusa zmienił swoje życie. Jaki miałby cel rezygnując z
        > wygodnego życia faryzeusza na rzecz trudnego życia apostoła zakończonego
        > męczeńską śmiercią, gdyby nie był przekonany do Jezusa? Dlaczego uważasz, że
        > wszystkie jednostkowe objawienia były omamami? W końcu cuda na tym świecie
        się zdarzają.
        K: Jakie? Gdzie? Kiedy? Znow udowadniasz prawdziwosc NT cytujac NT. Czy nie
        widzisz bezsensu takiej "argumentacji"? Przedstaw mi dowody pozabiblijne na to,
        co tu piszesz!

        > Co do samego istnienia Jezusa istnieje przekonujące źródło –Nowy Testament.
        > O.K. wiem, co powiesz, ale dlaczego odmawiasz wiarygodności Biblii a
        > przyznajesz źródłom pogańskim(Tacyt)? Tacyt żył ponad 100 lat po Chrystusie,
        > poszczególne księgi NT powstały w I wieku naszej ery. Nie zapominaj, że Nowy
        > Testament był źródłem judaistycznym spisany przez Żydów a jego pierwszymi
        > adresatami byli również Żydzi, dopiero później nauka Jezusa dotarła do pogan.
        > Zwróć uwagę na drobny szczegół – swoistą obecność dat w Ewangelii. Wiemy,
        > że Jezus urodził się w czasie spisu zarządzonego przez cesarza Augusta (7
        rok p.n.e.) zaś działalność rozpoczął w 15 roku rządów cesarza Tyberiusza(24
        rok n.e) Wiemy, że w tym czasie tetrarchą Galilei był Herod Agrypa a
        prokuratorem Judei Poncjusz Piłat. Czy nie sądzisz, że gdyby ewangeliści
        wymyślili sobie fikcyjnego Mesjasza staraliby się tak przedstawić wydarzenia,
        aby nie dało się określić ich czasu nie odwołując się przy tym do okresu,
        który adresaci pamiętali z autopsji lub z opowiadań rodziców i dziadków. Dla
        prześladujących chrześcijan członków Sanhendrynu istnienie Jezusa było również
        oczywiste.
        K: Daty latwo wstawic! Pamietaj, ze Ewangelii bylo wiecej niz 4, i ze byly one
        wielokrotnie przeredagowywane! To, co znamy, to sa dosc pozne redakcje, wiele
        lat po zdarzeniach w nich opisanych. Powiesci historyczne typu "Krzyzacy"
        tez sa pelne dat i nawisk (wiele z nich prawdziwych), ale czy sa one wiarygodnym
        zrodlem historycznym?
        > Dlaczego Jezus nie spisał swojej nauki? To proste, dzieło zbawienia dokonało
        > się dopiero w momencie śmierci i zmartwychwstania. Nie mógł więc opisać tego,
        > co jeszcze się nie skończyło
        K: Jak to NIE mogl? Byl przeciez Bogiem, wiedzial WSZYSTKO, nawet to, co
        sie musi wydarzyc w przyszlosci! Czyzbys odmawial Jezusowi boskosci i
        wszechwiedzy?

        > Czy Jezus był niepiśmienny? Oczywiście nie. Jak opisuje Jan gdy Żydzi
        > przyprowadzili doń prostytutkę nachyliwszy się pisał po ziemi. Nawiasem
        mówiąc Sokrates też nie pozostawił po sobie żadnego pisma a nikt nie wątpi w
        jego istnienie
        K: Nie ma kultu Sokratesa. Nawet jesli bylby on wymyslony przez pozniejszych
        fiozofow, to i tak nie ma wiekszego znaczenia: licza sie jego idee, a nie
        fakt jego istnienia!

        > Dlaczego Jezus powierzył pisanie uczniom? Nie uczniom, ale Duchowi Świętemu,
        > który posługuje się grzesznymi ludźmi. Jemu powierzył cały przyszły Kościół,
        w tym apostołów. Oczywiście dla ciebie to nic nie znaczy.
        K: Duch Swiety nie musial sie poslugiwac omylnymi ludzmi! Mogl z latwoscia
        dac kazdemu czlowiekowi gotowa Ewangelie, spisana w jezyku, ktory ow czlowiek
        rozumie (i nawet momentalnie dac kazdemu z nas mozliwosc czytania owej
        Prawdziwej Ewangelii w oryginalnym jezyku). Fakt, ze jest wiele sprzecznych ze
        soba Ewangelii dowodzi tylko tego, ze jest to dzielo w 100% ludzkie!
        > P-77(myślący katolik)
        K: Czyli "sprzecznosc sama w sobie"... :(

        • Gość: Kolumban Re: Do Chrzescijanina Jerzego! (2) IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.02, 13:32

          Ani Rzymianie, ani rabini, nie mieli powodow rozpisywac sie o
          buntowniku/bluzniercy, ktorego stracili razem z pospolitymi przestepcami. skape
          informacje o czyims istnieniu nie swiadcza o jego niesitnieniu.
          Ewangelie, pomijajac cuda, genealogie etc., sprawiaja wrazenie relacji opartych
          na wspolnym zrodle - zyciu i nauczaniu Jezusa. hipoteza o ich
          zupelnej "bajkowosci" wydaje sie sama bajkowa i zupelnie niepotrzebna poza
          kontesktem wojujacego ateizmu.
          w ogole smieszne bylo to marksitowskie dowodzenie ze nie istnial zaden Mojzesz,
          Jezus, Budda, Konfucjusz... etc. Po prostu mentalnosc kazdej cywilizacji bierze
          swoj poczatek od jakiegos fantoma, ktorego "nauki" wymyslaja zadni wladzy
          ideologowie ;-) srodki materialne - stosunki produkcji - nadbudowa. to JEST
          dopiero mitologia!

          • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina Jerzego! (2) IP: *.vic.bigpond.net.au 29.09.02, 11:39
            Gość portalu: Kolumban napisał(a):
            Ani Rzymianie, ani rabini, nie mieli powodow rozpisywac
            sie o buntowniku/bluzniercy, ktorego stracili razem z
            pospolitymi przestepcami. skape informacje o czyims
            istnieniu nie swiadcza o jego niesitnieniu.
            K: Niewatpliwie! Ale ten "buntownik/bluznierca" byl
            podobno synem Boga! Czemu wiec Bog nie zadbal, aby
            zycie jego syna (jedynego zreszta) bylo dobrze
            udokumentowane w kronikach Cesarstwa? Jesli Jeszu mial
            rzeczywiscie tylu wyznawcow i czynil takie cuda, jak to
            twierdza Ewangelie, to na 100% zostawilby sporo swiadectw
            o swym istnieniu. A ich brak dowodzi, ze nawet jak on
            zyl, to byl tylko kolejnym wedrownym rabinem, zwyklym
            czlowiekiem bez wiekszego znaczenia, ktorego pozniej
            spryciarze Piotr z Pawlem uzyli, aby utworzyc swoj wlasny
            kult, taki rozwodniony judaizm dla gojow... :(

            > Ewangelie, pomijajac cuda, genealogie etc., sprawiaja
            wrazenie relacji opartych na wspolnym zrodle - zyciu i
            nauczaniu Jezusa. hipoteza o ich zupelnej "bajkowosci"
            wydaje sie sama bajkowa i zupelnie niepotrzebna poza
            kontesktem wojujacego ateizmu.
            K: Bajkowosc Ewangelii to nie hipoteza, to fakt! To, ze
            jedna sie opierala na drugiej nie swiadczy o ich
            prawdziwosci! Nie maja one po prostu potwierdzenia w
            innych zrodlach. To tak, jakby uznac za jedyne zrodlo do
            historii ZSRR "Krotki Kurs Historii WKP(b)"... :(

            > w ogole smieszne bylo to marksitowskie dowodzenie ze
            nie istnial zaden Mojzesz, Jezus, Budda, Konfucjusz...
            etc. Po prostu mentalnosc kazdej cywilizacji bierze swoj
            poczatek od jakiegos fantoma, ktorego "nauki" wymyslaja
            zadni wladzy ideologowie ;-) srodki materialne - stosunki
            produkcji - nadbudowa. to JEST dopiero mitologia!
            K: To jest fakt, potwierdzony przez wiekszosc szkol w
            socjologii! Konfucjusz i Budda istnieli rzeczywiscie, ale
            to NIE sa Bogowie! Jak inaczej wyjasnisz rozwoj
            cywilizacji (nadbudowy) jak nie rozwojem srodkow
            produkcji? I czemu np. Polska przegrala wojne w roku 1939?
            Nie miala woli zwyciestwa, czy tez nie miala dosc broni?
            • Gość: Sw. Kolumban Re: Do Chrzescijanina Jerzego! (2) IP: *.uoks.uj.edu.pl 29.09.02, 20:06


              Gość portalu: Kolumban napisał(a):

              >K: Niewatpliwie! Ale ten "buntownik/bluznierca" byl
              >podobno synem Boga! Czemu wiec Bog nie zadbal, aby
              >zycie jego syna (jedynego zreszta) bylo dobrze
              >udokumentowane w kronikach Cesarstwa?

              ???? no wiesz, dziwne stawiasz wymagania Bogu, w Którego zreszta nie wierzysz...
              ja tam teozofem nie jestem, ale rozumiem, ze zamiast jakichs glupich zapisow
              w „kronikach Cesarstwa” (ile bzdurnych zapisow jest w kronikach roznych
              Cestarstw) wolal gminy pierwszych chrzescijan swiadczacych o Jego Synu... no a
              o tych było glosno , nie?

              >Jesli Jeszu mial
              >rzeczywiscie tylu wyznawcow i czynil takie cuda, jak to
              >twierdza Ewangelie, to na 100% zostawilby sporo swiadectw
              >o swym istnieniu.

              Zaraz – Ci, którzy umieli pisac go nie lubili i traktowali jako zjawisko godne
              pozalowania
              Ci, co lubili – zazwyczaj nie umieli pisac za wyjątkiem autorow „Logii” (w
              wiekszosci zaginionych) i proto-Ewangelii
              „Wyznawcow” nie miał wielu, o czym swiadczy fakt, ze tak latwo poszlo ze
              skazaniem go na smierc – miał za to i owszem duzo gapiow, których
              intreresowaly „cuda” (wtedy o „cuda” było latwiej, czyz nie tak drogi
              scjentysto?).
              w Indiach takich mini-Jezusow bywalo troche z okladem np. obecnie niejaki Sai
              Baba mieszka sobie razem z paredziesioma tys. wyznawcow i czyni cudow na peczki
              (także przed kamerami TV) a jakos bohaterem popoludniowek nie jest

              >A ich brak dowodzi, ze nawet jak on
              >zyl, to byl tylko kolejnym wedrownym rabinem,

              ano był

              >zwyklym
              >czlowiekiem bez wiekszego znaczenia,

              tak go odbierano - to (a także to, ze dla wielu miał jednak jakies znaczenie,
              czemu nie możesz zaprzeczyc) należy do nauki religii chrzescijanskiej

              >ktorego pozniej
              >spryciarze Piotr z Pawlem uzyli, aby utworzyc swoj wlasny
              >kult,

              taaa, obydwaj petali się gdzie ich chciano i nie chciano i dali się zabić, bo
              pragneli by ludzie ich podziwiali i nie lubili placic podatkow .... zalatuje
              zydowskim (czy już „katolskim”?) spiskiem :-((

              >taki rozwodniony judaizm dla gojow... :(

              nie, w ogole nie jestes uprzedzony, 100 % naukowa rezerwa ;-( w podawaniu
              subiektywnych fobii za obiektywne fakty przescigasz GW...

              >K: Bajkowosc Ewangelii to nie hipoteza, to fakt!

              A swiat o tym nie wie...
              <nikt Cie nie zmusza do wiary w rozmnozenie chleba i ryb – ale gdy chodzi o
              scisle naukowa kwestie okolicznosci powstania Ewangelii nie masz prawa tak
              twierdzic!>

              >K: To jest fakt, potwierdzony przez wiekszosc szkol w
              >socjologii!

              Nie wydaje mi się... nawet wielu marskistow zrezygnowalo z tak magicznie
              prymitywnego ujecia

              >Konfucjusz i Budda istnieli rzeczywiscie, ale
              >to NIE sa Bogowie!

              To drugie jest pewniejsze niż pierwsze, biorac pod uwage, ze nigdy tak o sobie
              nie mysleli

              >Jak inaczej wyjasnisz rozwoj
              >cywilizacji (nadbudowy) jak nie rozwojem srodkow
              >produkcji?

              1)Cywilizacja to nie tylko nadbudowa, ale i baza
              2) Cywilizacja rozwija się także pod wplywem idei, co jest naturalna
              konsekwencja 1

              >I czemu np. Polska przegrala wojne w roku 1939?
              >Nie miala woli zwyciestwa, czy tez nie miala dosc broni?

              Nie z bardzo rozumiem, dlaczego to ma być egzemplifkacja tezy? W dodatku (jeśli
              dobrze Cie zrozumialem) możesz ta droga latwo dojsc do wniosku, ze morale armii
              nie ma wplywu na przebieg bitwy / kampanii... a na to kontrprzykladow można
              znalezc duuuuzo ;-(
              • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina Jerzego! (2) IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 30.09.02, 01:58
                Ka: Niewatpliwie! Ale ten "buntownik/bluznierca" byl podobno synem Boga! Czemu wiec Bog nie zadbal,
                aby zycie jego syna (jedynego zreszta) bylo dobrze udokumentowane w kronikach Cesarstwa?
                KO: ???? no wiesz, dziwne stawiasz wymagania Bogu, w Którego zreszta nie wierzysz...
                ja tam teozofem nie jestem, ale rozumiem, ze zamiast jakichs glupich zapisow w �kronikach Cesarstwa�
                (ile bzdurnych zapisow jest w kronikach roznych Cestarstw) wolal gminy pierwszych chrzescijan
                swiadczacych o Jego Synu... no a o tych było glosno , nie?
                Ka: Kroniki Cesarstwa Rzymskiego to pierwsze prawdziwe pisane zrodla historyczne. Na nich opieramy
                prawie cala wiedze o starozytnosci, i sa one potwierdzone np. przez archeologie! A Ewangelie nie maja
                zadnego potwierdzenia przez jakiekolwiek zrodla poza wlasnie Ewangeliami. Stad ich wartosc jako
                dokumentu historycznego jest nie tylko zerowa, ale nawet ujemna, bo przekazuja one pseudofakty, czyli
                po prostu oszukuja, jak kazda propaganda... :(
                I powiedz mi, co twemu bogu przeszkodzilo np. napisac w ST dokaldne imie swego "syna", dokladne
                okolicznosci jego przyjscia na swiat i zgonu itp. itd. Widzisz, NT nie tylko jest apokryfem, ale tez jest w
                praktycznie w 100% niezgodny ze ST (stad zydzi go NIE uznaja, a zydzi najlepiej znaja ST, bo moga
                go czytac w oryginale)...
                Jesli Jeszu mial rzeczywiscie tylu wyznawcow i czynil takie cuda, jak to twierdza Ewangelie, to na 100%
                zostawilby sporo swiadectw o swym istnieniu.

                KO: Zaraz � Ci, którzy umieli pisac go nie lubili i traktowali jako zjawisko godne
                pozalowania Ci, co lubili � zazwyczaj nie umieli pisac za wyjątkiem autorow �Logii� (w
                wiekszosci zaginionych) i proto-Ewangelii �Wyznawcow� nie miał wielu, o czym swiadczy fakt, ze tak
                latwo poszlo ze skazaniem go na smierc � miał za to i owszem duzo gapiow, których
                intreresowaly �cuda� (wtedy o �cuda� było latwiej, czyz nie tak drogi scjentysto?).
                K: Tak, bo wtedy ludzie byli po prostu glupsi! Czemu Bog Ojciec nie nauczyl, przy pomocy Ducha Sw.
                pisac zwolennikow owego Jeszu, i czemu nie otworzyl oczu tym, co pisac umieli, aby spisali dzieje
                owego "mesjasza"? Czyzby Szatan znow okazal sie silniejszy? ;)

                KO: w Indiach takich mini-Jezusow bywalo troche z okladem np. obecnie niejaki Sai
                Baba mieszka sobie razem z paredziesioma tys. wyznawcow i czyni cudow na peczki
                (także przed kamerami TV) a jakos bohaterem popoludniowek nie jest
                K: Takie same cuda czyni pewien zydek z angielskim pseudonimem...
                Wystarczy isc na wystep dobrego iluzjonisty. ;)
                A ich brak dowodzi, ze nawet jak on zyl, to byl tylko kolejnym wedrownym rabinem,
                KO: ano był zwyklym czlowiekiem bez wiekszego znaczenia,
                tak go odbierano - to (a także to, ze dla wielu miał jednak jakies znaczenie,
                czemu nie możesz zaprzeczyc) należy do nauki religii chrzescijanskiej
                Ka: Znaczenie dorobili mu pozniej Piotr & Pawel, wymyslajac nowy kult, ow
                Erzatz-Judaizm dla gojow zwany chrzescijanstwem. Potrzebowali legendy, to ja
                wymyslili...

                KO: taaa, obydwaj petali się gdzie ich chciano i nie chciano i dali się zabić, bo
                pragneli by ludzie ich podziwiali i nie lubili placic podatkow .... zalatuje
                zydowskim (czy już �katolskim�?) spiskiem :-((
                K: Wiemy o nich tez b. malo, glownie z tego, co oni sami i ich zwolennicy napisali.
                Poczatki kazdej religii sa zawsze trudne!

                Ka: Chrzesciajsntwo to przeciez nic innego jak taki rozwodniony judaizm dla gojow... :(
                KO: nie, w ogole nie jestes uprzedzony, 100 % naukowa rezerwa ;-( w podawaniu
                subiektywnych fobii za obiektywne fakty przescigasz GW...
                K: Czyzby? To chrzesciajnstwo nie opiera sie w/g ciebie na ST z odrzuceniem rygorystycznego
                przestrzegania Dekalogu (dozwolony kult swietych, obrazow itp.)?
                Zreszta bajkowosc Ewangelii to nie hipoteza, to fakt!
                KO: A swiat o tym nie wie...
                Ka: Wie! Oprocz fanatycznych chrzescijan jak ty czy Jerzy!

                KO: nikt Cie nie zmusza do wiary w rozmnozenie chleba i ryb � ale gdy chodzi o
                scisle naukowa kwestie okolicznosci powstania Ewangelii nie masz prawa tak
                twierdzic!
                K: Na jakich podstawach tak twierdzisz? Pokaz mi choc jeden bezsporny, poza-ewangeliczny dowod na
                istnienie Jeszu ben Miriam!

                Ka: Zaleznosc bazy od nadbiudowy to jest fakt, potwierdzony przez wiekszosc szkol w socjologii!
                KO: Nie wydaje mi się... nawet wielu marskistow zrezygnowalo z tak magicznie prymitywnego ujecia.
                Ka: Nie masz pojecia o marksismie i w ogole o naukach spolecznych! To nie jest zaleznosc funkcyjna,
                ale silna korelacja! Jak inaczej wyjasnisz rozwoj cywilizacji (nadbudowy) jak nie rozwojem srodkow
                produkcji?
                KO: 1)Cywilizacja to nie tylko nadbudowa, ale i baza
                K: Czesc "materialnej" cywilizacji tak, ale instytucje "nieprodukcyjne: naleza wylacznie do nadbudowy!
                KO: 2) Cywilizacja rozwija się także pod wplywem idei, co jest naturalna konsekwencja 1
                Ka: NIE! Idee rodza sie jako wynik rozwoju bazy! Newton w epoce kamienia lupanego czy Einstein w
                sredniowieczu nic by nie wymyslili, bo kazdy uczony, chocby najwiekszy geniusz, musi sie opierac na
                poprzednikach! Newton na Koperniku, Galileuszu czy Keplerze, Einstein na Newtonie! Idee nie
                maja "samoistnego" bytu, sa produktem okreslonego stopnia rozwoju materialnej cywilizacji!
                Jak tego nie rozumiesz, to nie mamy o czym dyskutowac!
                I czemu np. Polska przegrala wojne w roku 1939? Nie miala woli zwyciestwa, czy tez nie miala dosc
                broni?
                KO: Nie z bardzo rozumiem, dlaczego to ma być egzemplifkacja tezy? W dodatku (jeśli
                dobrze Cie zrozumialem) możesz ta droga latwo dojsc do wniosku, ze morale armii
                nie ma wplywu na przebieg bitwy / kampanii... a na to kontrprzykladow można
                znalezc duuuuzo ;-(
                K: Morale jest pochodna uzbrojenia, zaopatrzenia i wyszkolenia, Dobrze wyszkolone i dobrze
                uzbrojone wojsko w wygodnych i twarzowych mundurach i z pelnymi zoladkami i dowodzone
                przez kompetentych dowodcow ma zawsze lepsze morale niz armia zle odzywionych, nieudolnie
                dowodzonych i zle uzvrojonych nedzarzy... Sama idea mozna ludzi pociagnac do walki, ale to sie na ogol
                konczy tragicznie (np. polskie powstania od listopadowego do warszawskiego)...

                Ka: Konfucjusz i Budda istnieli rzeczywiscie, ale to NIE sa Bogowie!
                KO: To drugie jest pewniejsze niż pierwsze, biorac pod uwage, ze nigdy tak o sobie nie mysleli
                Ka: I slusznie! Czlowiek obwolujacy sie Bogiem to musi byc 100% OSZUST!


                • Gość: sw. Kolumban Re: Do Chrzescijanina Jerzego! (2) czyli do Kagana IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.02, 16:04

                  Ka: Kroniki Cesarstwa Rzymskiego to pierwsze prawdziwe pisane zrodla
                  historyczne. Na nich opieramy
                  prawie cala wiedze o starozytnosci, i sa one potwierdzone np. przez
                  archeologie!

                  Ko: To zdanie jest bardzo niescisle (ani nie pierwsze, bo zachowaly się np.
                  listy krolow sumeryjskich, ani nie takie niezawodne), ale zostawmy to, bo nie
                  należy do tematu –

                  Ka:A Ewangelie nie maja zadnego potwierdzenia przez jakiekolwiek zrodla poza
                  wlasnie Ewangeliami. Stad ich wartosc jako
                  dokumentu historycznego jest nie tylko zerowa, ale nawet ujemna, bo przekazuja
                  one pseudofakty, czyli
                  po prostu oszukuja, jak kazda propaganda... :(

                  Ko: I tu konczy się Twój naukowy sceptycyzm i zaczyna zwykle uprzedzenie. Dzis
                  nie ma w zasadzie powaznego, liczacego się historyka, filozofa, religioznawcy,
                  biblisty etc. etc. który kategorycznie przeczylby fizycznemu istnieniu Jezusa –
                  co nie znaczy, ze powszechnie uznaje się go za Boga (zbyt scisle się dla Ciebie
                  te dwie kwestie lacza, co powoduje, ze dyskusja robi się metna). Nawet prof.
                  Keller w tej (niestety, niewolnej od ideologii) ksiazeczce, która cytowales, o
                  ile dobrze pamietam, uznaje Jezusa za czlonka jakiejs essenskiej czy podobnej
                  sekty (zgrupowanej wokół Jana Chrzciciela). Odwołując się do Twojej
                  ulubionej „brzytwy” (choć oczywiście była ona pomyslana do innych spraw) – nie
                  wydaje się sensowne tlumaczenie tak poteznego faktu spolecznego jak
                  chrzescijanstwo bez uwzglednienia pierwotnego impulsu, wychodzacego od jakiegos
                  charyzmatycznego nauczyciela, który przeformulowal nauke judaizmu, nadajac jej
                  nowe oblicze. A swiadectwem dzialalnosci takiej postaci sa wlasnie Ewangelie i
                  prawie niezachowane Logia czyli zapiski bezposrednich sluchaczy Jezusa.
                  Wszelkie teorie o spisku apostolow latwo zmierzaja w strone absurdu, biorac pod
                  uwage, to co o nich (niewiele zreszta, jak sam zauwazyles) wiemy. Jezus był tak
                  jak Luter reformatorem zastanej tradycji, i żeby uswiadomic sobie ryzyko, jakie
                  niesie ze soba zaprzeczanie jego egzystencji, wystarczy sobie wyobrazic proby
                  tlumaczenia Reformacji przy wykluczeniu osobistej charyzmy Lutra. Oczywiście
                  (czego zapewne nie omieszkasz wykrzyczec w odpowiedzi) o Lutrze swiadczy wiele
                  roznych, niezaleznych, a nawet nieprzychylnych zrodel. To jednak specyfika
                  czasow, w jakich zyl doktor Marcin. W kazdej innej epoce o takie dokumenty
                  dzialalnosci reformatora (poza zapiskami nielicznych uczniow) trudno. Stad
                  kontrowersje nt. istnienia proroka Zaratustry, za którym swiadczy tylko zbior
                  archaicznych hymnow religijnych oraz rozwoj opartej na nich religii.
                  Wiekszosci powaznych badaczy to wystarczy – niestety w przypadku Jezusa w gre
                  wchodza zbyt często osobiste fobie, co widac na tym forum...

                  Ka: I powiedz mi, co twemu bogu przeszkodzilo np. napisac w ST dokaldne imie
                  swego "syna", dokladne
                  okolicznosci jego przyjscia na swiat i zgonu itp. itd.
                  Ko: To sa jakies pseudo-teologiczne spekulacje, w które nie chce się wdawac.
                  Chociaz z drugiej strony zajmowal się nimi tak powazny czlowiek jak Pascal
                  (Mysli cz. III – dla przypomnienia: on był NAUKOWCEM, a nie czarnym klecha w
                  sutannie ;-))

                  Ka:Widzisz, NT nie tylko jest apokryfem, ale tez jest w
                  praktycznie w 100% niezgodny ze ST (stad zydzi go NIE uznaja, a zydzi najlepiej
                  znaja ST, bo moga
                  go czytac w oryginale)...

                  Ko:Co do braku zgodnosci - Nieprawda! Istnieje wiele lacznikow miedzy ST a NT,
                  z tym ze nie sa one wylozone jezykiem wykladu dla matolkow, tylko zawarte w
                  aluzjach wystepujacych przede wszystkim w Psalmach i Ksiegach Prorockich.
                  Istnieje scisla odpowiedniosc miedzy zyciem Jezusa a Izajaszowego Slugi Bozego
                  etc., choc faktycznie imie Jezus nie pojawia się w ST, co jednak (zdaniem
                  biblistow) nie gra pierwszorzednej roli. Dlaczego Zydzi odrzucili Jezusa to
                  nie temat na ten watek, warto przypomniec, ze ich koncepcja Mesjasza tworzyla
                  się pod wplywem apokaliptycznej literatury tzw. miedzytestamentowej oraz
                  legend, a w mniejszym stopniu prorokow.

                  Ka: Czemu Bog Ojciec nie nauczyl, przy pomocy Ducha Sw.
                  pisac zwolennikow owego Jeszu, i czemu nie otworzyl oczu tym, co pisac umieli,
                  aby spisali dzieje
                  owego "mesjasza"? Czyzby Szatan znow okazal sie silniejszy? ;)

                  Ko: Teraz jestes niepowazny – z Twojej strony to nie sa racjonalne argumenty,
                  tylko szyderstwa, a także krotka analiza Twych wyobrazen o Bogu, w którego
                  zreszta nie wierzysz (taki pedantyczny, racjonalny dziadek z broda ;-))

                  KO: w Indiach takich mini-Jezusow bywalo troche z okladem np. obecnie niejaki
                  Sai
                  Baba mieszka sobie razem z paredziesioma tys. wyznawcow i czyni cudow na peczki
                  (także przed kamerami TV) a jakos bohaterem popoludniowek nie jest
                  Ka: Takie same cuda czyni pewien zydek z angielskim pseudonimem...
                  Wystarczy isc na wystep dobrego iluzjonisty. ;)

                  Ko: Bynajmniej nie oczekiwalem, ze przejmiesz się cudami Sai Baby, za którym
                  osobiscie nie przepadam (choc goscia nie udalo się jeszcze rozpracowac zadnemu
                  kpiacemu pozytywiscie – paru się nawet nawrocilo ;-)). Chodzilo mi jedynie o
                  zwrocenie uwagi na specyfike dzialalnosci takich nauczycieli – często sa oni
                  hermetyczna grupa, która nie zostawia sladu w powszechnym obrazie epoki.

                  A ich brak dowodzi, ze nawet jak on zyl, to byl tylko kolejnym wedrownym
                  rabinem,
                  KO: ano był zwyklym czlowiekiem bez wiekszego znaczenia,
                  tak go odbierano - to (a także to, ze dla wielu miał jednak jakies znaczenie,
                  czemu nie możesz zaprzeczyc) należy do nauki religii chrzescijanskiej
                  Ka: Znaczenie dorobili mu pozniej Piotr & Pawel, wymyslajac nowy kult, ow
                  Erzatz-Judaizm dla gojow zwany chrzescijanstwem. Potrzebowali legendy, to ja
                  wymyslili...

                  Ko: A mogę wiedziec po co Piotr (niepismienny rybak, który w Ewangeliach nie
                  jest mimo wszystko pokazany jako przyjemniaczek, stracony) i Szawel (dobrze
                  sytuowany obywatel rzymski i rabin, przesladowany i stracony) uknuli ten
                  spisek? Czyzby zalezalo im na zbawieniu gojow? A może pierwotne chrzescijanstwo
                  polegalo na oddawaniu im kultu? Pewnie wpadli przy wodce na histroyjke o
                  Jezusie i oglosili konkurs na Ewangelie, który rozstrzygnieto po 50 latach... a
                  te gminy do których jezdzil Pawel... uslyszaly o Jezusie (wymysl Pawla)
                  wczesniej niż o nim samym...
                  ;-(((

                  Ka: Chrzesciajsntwo to przeciez nic innego jak taki rozwodniony judaizm dla
                  gojow... :(
                  KO: nie, w ogole nie jestes uprzedzony, 100 % naukowa rezerwa ;-( w podawaniu
                  subiektywnych fobii za obiektywne fakty przescigasz GW...
                  K: Czyzby? To chrzesciajnstwo nie opiera sie w/g ciebie na ST z odrzuceniem
                  rygorystycznego
                  przestrzegania Dekalogu (dozwolony kult swietych, obrazow itp.)?
                  Ko: Chrzescijanstwo wywodzi się z judaizmu bezposrednio, czego dowodem jest
                  nauka sekty essenczykow i idee szkoly rabbiego Hillela (I w. p.n.e.). Przecza
                  temu glownie chorzy na antysemityzm twardoglowi i zwolennicy zabawnej hipotezy
                  o indyjskim pochodzeniu chrzescijanstwa ;-)) Nie rozumiem, dlaczego odrzucenie
                  614 szczegolowych przykazan Prawa Mojzeszowego i zastapienie go Duchem
                  przykazania milosci oznacza rozwodnienie - to po prostu radykalna zmiana
                  akcentu. Podobnie np. Pawlowy unierwesalizm tej religii i zupelnie
                  przeobrazajaca relacje Bog-czlowiek postac Posrednika nie sa – obiektywnie
                  rzecz biorac – zubozeniem judaizmu (choc zapewne wielu zydow zgodziloby się z
                  Toba, ale od nich nie musze wymagac obiektywizmu w tej kwestii) . Wzmianka o
                  kulcie obrazow i swietych dowodzi, ze jednak slusznie zarzucano Ci na tym forum
                  brak rozroznienia miedzy chrzescijanstwem a katolicyzmem – powiedz mi w jaki
                  sposób Jezus, Pawel czy pierwsi Ojcowie Kosciola dozwolili wyznawcom takie
                  praktyki? Do kogo odwolywal się Luter i inni protestanci, których one razily?

                  Zreszta bajkowosc Ewangelii to nie hipoteza, to fakt!
                  KO: A swiat o tym nie wie...
                  Ka: Wie! Oprocz fanatycznych chrzescijan jak ty czy Jerzy!
                  • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina Jerzego! (2) czyli do Kagan IP: *.vic.bigpond.net.au 02.10.02, 10:32
                    Ka: Kroniki Cesarstwa Rzymskiego to pierwsze prawdziwe pisane zrodla
                    historyczne. Na nich opieramy prawie cala wiedze o starozytnosci, i sa one
                    potwierdzone np. przez archeologie!
                    Ko: To zdanie jest bardzo niescisle (ani nie pierwsze, bo zachowaly się np.
                    listy krolow sumeryjskich, ani nie takie niezawodne), ale zostawmy to, bo nie
                    należy do tematu –
                    K: Powiedzmy, ze pierwsze OBSZERNE zrodla pisane! I STOSUNKOWO
                    wiarygodne, w porownaniu do zrodel wczesniejszych!

                    Ka:A Ewangelie nie maja zadnego potwierdzenia przez jakiekolwiek zrodla poza
                    wlasnie Ewangeliami. Stad ich wartosc jako dokumentu historycznego jest nie
                    tylko zerowa, ale nawet ujemna, bo przekazuja one pseudofakty, czyli
                    po prostu oszukuja, jak kazda propaganda... :(
                    Ko: I tu konczy się Twój naukowy sceptycyzm i zaczyna zwykle uprzedzenie.
                    Dzis nie ma w zasadzie powaznego, liczacego się historyka, filozofa,
                    religioznawcy, biblisty etc. etc. który kategorycznie przeczylby fizycznemu
                    istnieniu Jezusa, co nie znaczy, ze powszechnie uznaje się go za Boga (zbyt
                    scisle się dla Ciebie te dwie kwestie lacza, co powoduje, ze dyskusja robi się
                    metna). Nawet prof. Keller w tej (niestety, niewolnej od ideologii) ksiazeczce,
                    która cytowales, o ile dobrze pamietam, uznaje Jezusa za czlonka jakiejs
                    essenskiej czy podobnej sekty (zgrupowanej wokół Jana Chrzciciela). Odwołując
                    się do Twojej ulubionej „brzytwy” (choć oczywiście była ona pomyslana do innych
                    spraw) – nie wydaje się sensowne tlumaczenie tak poteznego faktu spolecznego
                    jak chrzescijanstwo bez uwzglednienia pierwotnego impulsu, wychodzacego od
                    jakiegos charyzmatycznego nauczyciela, który przeformulowal nauke judaizmu,
                    nadajac jej nowe oblicze. A swiadectwem dzialalnosci takiej postaci sa wlasnie
                    Ewangelie i prawie niezachowane Logia czyli zapiski bezposrednich sluchaczy
                    Jezusa.
                    K: Owszem, mogl byc pierwowzor owego mitycznego Jezusa. Ale mi tu chodzi
                    o jego narodziny i smierc, ktore sa w 100% fantastyczne i oparte na
                    wczesniejszych poganskich wierzeniach. To jest tylko forum, i musze
                    pisac skrotowo! A czemu nie napiszesz, ze w/g religioznawcow moglo byc
                    wiele "prototypow" owego Jeszu ben Miriam? I ze jego cudowne narodzenie
                    i zmartchwystanie to 100% fabrykacja?

                    Ko: Wszelkie teorie o spisku apostolow latwo zmierzaja w strone absurdu,
                    biorac pod uwage, to co o nich (niewiele zreszta, jak sam zauwazyles) wiemy.
                    Jezus był tak jak Luter reformatorem zastanej tradycji, i żeby uswiadomic sobie
                    ryzyko, jakie niesie ze soba zaprzeczanie jego egzystencji, wystarczy sobie
                    wyobrazic proby tlumaczenia Reformacji przy wykluczeniu osobistej charyzmy
                    Lutra. Oczywiście (czego zapewne nie omieszkasz wykrzyczec w odpowiedzi) o
                    Lutrze swiadczy wiele roznych, niezaleznych, a nawet nieprzychylnych zrodel. To
                    jednak specyfika czasow, w jakich zyl doktor Marcin. W kazdej innej epoce o
                    takie dokumenty dzialalnosci reformatora (poza zapiskami nielicznych uczniow)
                    trudno. Stad kontrowersje nt. istnienia proroka Zaratustry, za którym swiadczy
                    tylko zbior archaicznych hymnow religijnych oraz rozwoj opartej na nich
                    religii.
                    K: Luter nie byl jedynym reformatorem religii. Rola np. takiego Kalwina
                    byla niemniejsza, nie wspominajac np. o Henryku VIII. Widzisz, reformacja
                    byla spowodowana czynnikami spoleczno-gospodarczymi, stad jakby nie bylo
                    Lutra, to kto inny by zapoczatkowal reformacje. I z Lutra nikt nie robi Boga!
                    Sa o nim swiadectwa i zwolennikow, i wrogow! A o Jeszu swiadcza tylko
                    zwolennicy!

                    KO: Wiekszosci powaznych badaczy to wystarczy – niestety w przypadku Jezusa w
                    gre wchodza zbyt często osobiste fobie, co widac na tym forum...
                    Ka: I powiedz mi, co twemu bogu przeszkodzilo np. napisac w ST dokladne imie
                    swego "syna", dokladne okolicznosci jego przyjscia na swiat i zgonu itp. itd.
                    Ko: To sa jakies pseudo-teologiczne spekulacje, w które nie chce się wdawac.
                    Chociaz z drugiej strony zajmowal się nimi tak powazny czlowiek jak Pascal
                    (Mysli cz. III – dla przypomnienia: on był NAUKOWCEM, a nie czarnym klecha w
                    sutannie ;-))
                    K: Czemu sie uchylasz od odpowiedzi? Pascal zyl dawno temu. Nauka sporo
                    sie posunela od jego czasow! I pamietaj, ze moj ulubiony filozof Ockham byl
                    tez poczatkowo zakonnikiem!

                    Ka: Widzisz, NT nie tylko jest apokryfem, ale tez jest w praktycznie w 100%
                    niezgodny ze ST (stad zydzi go NIE uznaja, a zydzi najlepiej przeciez
                    znaja ST, bo moga go czytac w oryginale)...
                    Ko: Co do braku zgodnosci - Nieprawda! Istnieje wiele lacznikow miedzy ST a NT,
                    z tym ze nie sa one wylozone jezykiem wykladu dla matolkow, tylko zawarte w
                    aluzjach wystepujacych przede wszystkim w Psalmach i Ksiegach Prorockich.
                    K: Aluzje wielce wieloznaczne a metne! I nie zaczynaj atakow ad personam!

                    KO: Istnieje scisla odpowiedniosc miedzy zyciem Jezusa a Izajaszowego Slugi
                    Bozego etc., choc faktycznie imie Jezus nie pojawia się w ST, co jednak
                    (zdaniem biblistow) nie gra pierwszorzednej roli. Dlaczego Zydzi odrzucili
                    Jezusa to nie temat na ten watek, warto przypomniec, ze ich koncepcja Mesjasza
                    tworzyla się pod wplywem apokaliptycznej literatury tzw. miedzytestamentowej
                    oraz legend, a w mniejszym stopniu prorokow.
                    K: Sam przyznajesz, ze NIE ma w ST imienia Jeszu ben Miriam!

                    Ka: Czemu Bog Ojciec nie nauczyl, przy pomocy Ducha Sw. pisac zwolennikow owego
                    Jeszu, i czemu nie otworzyl oczu tym, co pisac umieli, aby spisali dzieje
                    owego "mesjasza"? Czyzby Szatan znow okazal sie silniejszy? ;)
                    Ko: Teraz jestes niepowazny – z Twojej strony to nie sa racjonalne argumenty,
                    tylko szyderstwa, a także krotka analiza Twych wyobrazen o Bogu, w którego
                    zreszta nie wierzysz (taki pedantyczny, racjonalny dziadek z broda ;-))
                    K: BRAK ODPOWIEDZI NA MOJE PYTANIE!
                    KO: w Indiach takich mini-Jezusow bywalo troche z okladem np. obecnie niejaki
                    Sai Baba mieszka sobie razem z paredziesioma tys. wyznawcow i czyni cudow na
                    peczki(także przed kamerami TV) a jakos bohaterem popoludniowek nie jest
                    Ka: Takie same cuda czyni pewien zydek z angielskim pseudonimem...
                    DAVID COPPERFIELD :) Wystarczy isc na wystep dobrego iluzjonisty. ;)
                    Ko: Bynajmniej nie oczekiwalem, ze przejmiesz się cudami Sai Baby, za którym
                    osobiscie nie przepadam (choc goscia nie udalo się jeszcze rozpracowac zadnemu
                    kpiacemu pozytywiscie – paru się nawet nawrocilo ;-)). Chodzilo mi jedynie o
                    zwrocenie uwagi na specyfike dzialalnosci takich nauczycieli – często sa
                    oni hermetyczna grupa, która nie zostawia sladu w powszechnym obrazie epoki.
                    Ka: A ich brak dowodzi, ze nawet jak on zyl, to byl tylko kolejnym wedrownym
                    rabinem, KO: ano był zwyklym czlowiekiem bez wiekszego znaczenia,
                    tak go odbierano - to (a także to, ze dla wielu miał jednak jakies znaczenie,
                    czemu nie możesz zaprzeczyc) należy do nauki religii chrzescijanskiej
                    Ka: Znaczenie dorobili mu pozniej Piotr & Pawel, wymyslajac nowy kult, ow
                    Erzatz-Judaizm dla gojow zwany chrzescijanstwem. Potrzebowali legendy, to ja
                    wymyslili...
                    Ko: A mogę wiedziec po co Piotr (niepismienny rybak, który w Ewangeliach nie
                    jest mimo wszystko pokazany jako przyjemniaczek, stracony) i Szawel (dobrze
                    sytuowany obywatel rzymski i rabin, przesladowany i stracony) uknuli ten
                    spisek? Czyzby zalezalo im na zbawieniu gojow? A może pierwotne chrzescijanstwo
                    polegalo na oddawaniu im kultu? Pewnie wpadli przy wodce na histroyjke o
                    Jezusie i oglosili konkurs na Ewangelie, który rozstrzygnieto po 50 latach... a
                    te gminy do których jezdzil Pawel... uslyszaly o Jezusie (wymysl Pawla)
                    wczesniej niż o nim samym...
                    K: Kazdy tworca nowej religii ryzykuje nienawisc wyznawcow starej religii...
                    A te wiadomosci o P&P to tez z NT?;-(((
                    Ka: Chrzesciajsntwo to przeciez nic innego jak taki rozwodniony judaizm dla
                    gojow... :(
                    KO: nie, w ogole nie jestes uprzedzony, 100 % naukowa rezerwa ;-( w podawaniu
                    subiektywnych fobii za obiektywne fakty przescigasz GW...
                    K: Czyzby? To chrzesciajnstwo nie opi
                  • Gość: Kagan czyli do Kagana (2) IP: *.vic.bigpond.net.au 02.10.02, 10:34
                    KO: nie, w ogole nie jestes uprzedzony, 100 % naukowa rezerwa ;-( w podawaniu
                    subiektywnych fobii za obiektywne fakty przescigasz GW...
                    K: Czyzby? To chrzesciajnstwo nie opiera sie w/g ciebie na ST z odrzuceniem
                    rygorystycznego przestrzegania Dekalogu (dozwolony kult swietych, obrazow itp.)?
                    Ko: Chrzescijanstwo wywodzi się z judaizmu bezposrednio, czego dowodem jest
                    nauka sekty essenczykow i idee szkoly rabbiego Hillela (I w. p.n.e.). Przecza
                    temu glownie chorzy na antysemityzm twardoglowi i zwolennicy zabawnej hipotezy
                    o indyjskim pochodzeniu chrzescijanstwa ;-)) Nie rozumiem, dlaczego odrzucenie
                    614 szczegolowych przykazan Prawa Mojzeszowego i zastapienie go Duchem
                    przykazania milosci oznacza rozwodnienie - to po prostu radykalna zmiana
                    akcentu. Podobnie np. Pawlowy unierwesalizm tej religii i zupelnie
                    przeobrazajaca relacje Bog-czlowiek postac Posrednika nie sa – obiektywnie
                    rzecz biorac – zubozeniem judaizmu (choc zapewne wielu zydow zgodziloby się z
                    Toba, ale od nich nie musze wymagac obiektywizmu w tej kwestii) . Wzmianka o
                    kulcie obrazow i swietych dowodzi, ze jednak slusznie zarzucano Ci na tym forum
                    brak rozroznienia miedzy chrzescijanstwem a katolicyzmem – powiedz mi w
                    jaki sposób Jezus, Pawel czy pierwsi Ojcowie Kosciola dozwolili wyznawcom takie
                    praktyki? Do kogo odwolywal się Luter i inni protestanci, których one razily?
                    K: Juz pisalem, ze pisze o Polscxe, gdzie praktycznie chrzescijanin-katolik!
                    Zreszta bajkowosc Ewangelii to nie hipoteza, to fakt!
                    KO: A swiat o tym nie wie...
                    Ka: Wie! Oprocz fanatycznych chrzescijan jak ty czy Jerzy!
    • Gość: znawca Do anty-chrzescijanina Kagana ! IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 28.09.02, 15:01
      Czy nie sadzisz ,ze Jezus byl wymyslony przez Zydow-sekciazy,ktorzy w
      przeciwienstwie do swoich ziomkow chcieli stworzyc kosmopolityczna religie jak
      poganstwo i tym samym odciac sie i swoich rodakow od ciasnego rasistowskiego-
      starotestamentowego zycia wlasnego
      narodu ?
      Bo w koncu Pawel chodzil po Imperium Rzymskim i widzial,ze prawdziwa kultura
      jest kosmopolityczna ,a nie prowincjonalno-nacjonalistyczna jak zydowska ?
      Moze chec wyrwania sie z prowincji kulturowej zrodzil w umyslach kilku Zydkow
      pomysl internacjonalistycznego mesjasza dla wszystkich ? Jak uwazasz Kagan ?
      • Gość: Kagan Re: Do anty-chrzescijanina Kagana ! IP: *.vic.bigpond.net.au 29.09.02, 11:29
        Gość portalu: znawca napisał(a):
        Czy nie sadzisz ,ze Jezus byl wymyslony przez
        Zydow-sekciarzy, ktorzy w przeciwienstwie do swoich
        ziomkow chcieli stworzyc kosmopolityczna religie jak
        poganstwo i tym samym odciac sie i swoich rodakow od
        ciasnego rasistowskiego-starotestamentowego zycia wlasnego
        narodu?

        K: Mozliwe! Uznali, ze poniewaz judaizm jest tylko dla
        zydow ("narodu wybranego"), wiec trzeba stworzyc tez
        podobna religie dla gojow! ;)

        > Bo w koncu Pawel chodzil po Imperium Rzymskim i
        widzial,ze prawdziwa kultura jest kosmopolityczna ,a nie
        prowincjonalno-nacjonalistyczna jak zydowska ?
        K: Tu chodzilo tez o pieniadze: wiecej "owieczek" do
        dojenia, to wiecej $$$ (czy innej waluty) w kieszeni
        klechow! ;)

        > Moze chec wyrwania sie z prowincji kulturowej zrodzil w
        umyslach kilku Zydkow pomysl internacjonalistycznego
        mesjasza dla wszystkich ? Jak uwazasz Kagan ?
        K: Raczej chec poszerzenia bazy "dojnych krow" (pardon,
        "owieczek")...;)
        Pozdr.
        Kagan

    • Gość: P-77 Re: Do Kagana IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.02, 19:33

      Drogi Kaganie!

      Powiedzmy, że ty tez popadasz w sprzeczność pisząc o sobie „agnostyk –
      ateista”. Agnostyk uważa bowiem, że człowiek nie może poznać Boga, więc nie
      wiadomo, czy on istnieje, ateista zakłada, że Boga nie ma.
      Jako badacz źródeł powinieneś zachować obiektywizm wobec wszelkich świadectw.
      Tymczasem ty dyskfalifikujesz każdy dowód, który pochodzi z Biblii. Zatem nie
      zachowujesz obiektywizmu, który powinien charakteryzować naukowca. Zamiast
      rzetelnej argumentacji w odpowiedzi na mój post przytaczasz w kółko jakiś link.
      Czy cuda się zdarzają? Oczywiście. Obecnie moje zaangażowanie religijne jest
      mniejsze niż kiedyś, ale miałem okazję słyszeć świadectwa ludzi wyleczonych z
      ciężkich chorób. Powiedzmy, że skuteczne terapie antynowotworowe są zasługą
      ludzkich umysłów, a może za tymi umysłami ktoś stoi.
      Czy zło tego świata jest dziełem Boga? Bóg stwarzając człowieka z miłości
      obdarzył go dobrą wolą a więc dał nam możliwość buntu przeciwko samemu sobie.
      W pewnym sensie to, że w Niego nie wierzysz jest wynikiem Jego miłości do
      ciebie.
      Dla ciebie jako niewierzącego śmierć jest z założenia złem, dla osoby, która
      odpowiedziała na Boże wezwanie oznacza coś dobrego – wejście w nowe życie.
      Bywa, że to co my uważamy za zło w istocie jest dobrem. Gdyby na przykład Adolf
      Hitler umarł w dzieciństwie, ocalałoby wiele istnień ludzkich.
      Owszem giną gatunki, ale świat jest przez to uboższy. Często giną w wyniku
      ludzkiej ingerencji w jego porządek.
      Czy istnieją dowody na istnienie Boga? Widziałem w telewizji film dokumentalny
      o osobach, które przeżyły śmierć kliniczną. Wszyscy mówili, że unosili się ku
      górze i nagle poczuli siłę zwracającą ich w dół i głos z góry mówiący „Jeszcze
      nie czas?” Śmierć kliniczna jest faktem naukowym a te zeznania(W dodatku więcej
      niż jednej osoby) są dla mnie wiarygodne.
      Powiedzmy, że jesteś sędzią. Doszło do napadu. Policja aresztuje człowieka na
      podstawie zeznań świadka. Ty oczywiście nie wiesz, czy to ten człowiek dopuścił
      się napadu, więc możesz świadkowi wierzyć lub nie. Oczywiście bierzesz pod
      uwagę swoją wiedzę na temat świadka( jego cechy osobiste, warunki życiowe ,
      stopień zainteresowania w sprawie, stosunek do podejrzanego, zaangażowanie
      emocjonalne itp.) Jednak w pewnym momencie twoja wiedza się kończy. Na pytanie,
      czy mówi prawdę możesz odpowiedzieć tylko odwołując się do wiary. Dlatego jak
      napisałem, gdzie kończy się wiedza zaczyna się wiara. Jak rozumiem dla ciebie
      pojęcie wiary nie istnieje.
      Weźmy teraz kwestię pustego grobu w Jerozolimie. To jest niewątpliwy fakt.
      Próbuję się zastanowić co on oznacza. Mam zeznania ludzi, którzy widzieli
      zmartwychwstałego Jezusa. Ich zeznania są faktem. Powiedzmy, że ci, którzy byli
      przyjaciółmi Jezusa są mniej wiarygodni. Ale mam też zeznanie Pawła – byłego
      faryzeusza, jego wroga. Mówi on, że gdy zobaczył Jezusa stracił wzrok i mogą to
      potwierdzić ci, którzy z nim byli.
      Na podstawie tych faktów wyciągam wniosek, że Jezus zmartwychwstał, jak
      widzisz, to jest wciąż rozumowanie indukcyjne. Skoro tak, zakładam, że mogę
      wierzyć w to, co mówił
      O.K. a skąd założenie wiarygodności Biblii pewnie spytasz. Dlatego, że
      przedstawia ona świadectwo Żydów, którzy uwierzyli Jezusowi. Czyli w momencie
      gdy Go poznali nie mieli żadnych dogmatów ograniczających ich zdolności
      poznawcze a te, które mieli często stały w sprzeczności z przyjęciem Jego
      nauki. Wierzyli przecież w jednego Boga, dlatego trudno im było uwierzyć, że
      ten Bóg ma Syna, może nawet bardziej niż tobie.
      W jednej z ewangelii zawarta jest informacja, że gdy Jezus zmarł „mrok ogarnął
      ziemię” w środku dnia. Załóżmy, że minęło kilkanaście lat od jego śmierci i
      żyją ludzie którzy pamiętali tan dokładnie przecież określony dzień (żydowskie
      święto paschy). Gdyby przykładowo ktoś powiedział, że 14 maja 1984 było
      zaćmienie słońca, wiedziałbym, że to kłamstwo. A zatem ewangeliści nie mogli
      kłamać, w przeciwnym razie ryzykowaliby zbyt dużo. Pierwsza ewangelia(według
      św. Marka) wyszła kilkanaście lat po śmierci Jezusa, czyli pamięć o Nim musiała
      być jeszcze żywa. Przy krzyżu było wiele osób, wielu mieszkańców Jerozolimy
      musiało wiedzieć o egzekucji. Mateusz pisze, że pogłoska o wykradzeniu ciała
      Jezusa trwa do „dnia dzisiejszego”, czyli w chwili pisania tej Ewangelii
      jeszcze krążyła wśród Żydów. A zatem istnienie osoby fizycznej - Jezusa z
      Nazaretu syna Marii i (jak uważano) Józefa nie budziło wątpliwości. Jaki miałby
      interes ewangelista w informacji o tej pogłosce. I z drugiej strony czy nie
      prościej byłoby Żydom negującym zmartwychwstanie stwierdzić po prostu, że
      Jezusa nie było. Nie twerdzili tak ponieważ WIEDZIELI, że żył On naprawdę.
      I małe sprostowanie. Napisałem, że Jezus nie mógł napisać Ewangelii przed swoją
      śmiercią. Oczywiście mógł to zrobić ale czy wtedy ludzie by Mu uwierzyli.
      Przecież gdy ustnie twierdził, iż w trzy dni odbuduje przybytek. Żydzi uważali
      go za wariata. Mówili też, że w imię Belzebuba wyrzuca złe duchy. A skąd znamy
      te reakcje? Właśnie z Biblii, dla ciebie źródła propagandy
      • Gość: diabelek Re: Do wirtualnych misjonarzy IP: *.netcom.ca 28.09.02, 20:53
        Dinozaury wyginely podobno z koncem okresu kredowego. Jeszcze dwiescie lat
        temu dinozaury "nie istnialy", nikt o nich nie mial zielonego pojecia.
        A dzis nawet dzieci rozrozniaja tyranozaura od brontozaura. Ten pierwszy to
        na amerykanskim filmie nawet czlowieka razem ze slawojka polkna.
        Tasma filmowa, tak jak papier jako medium ma to do siebie, ze tresc w nich
        zawarta moze sobie prawa logiki i fizyki lekcewazyc.
        Na forum "kraj" sprawy wiary wydaja sie dominowac. I dobrze. Moja ciocia z
        kolka rozancowego napewno by sie ucieszyla.
        Zdumiewa mnie fakt logicznego dowodzenia spraw irracjonalnych.
        Osobiscie nie jestem fanatykiem Logiki, to znaczy nie czynie z niej bozka.
        Logika, podobnie jak jezyk ktorego jest nosnikiem to po prostu Narzedzie.
        Jak kazde narzedzie sluzy lub sluzyc powinno jakims celom.
        Dlatego nie jest wazne jaka 'prawde" ktos oferuje ale jakie motywy za ta czy
        inna prawda stoja.
        Wezmy sobie takie zdanie: " Kardynal X powiedzial, ze wszyscy kardynalowie
        klamia." . . . Czy X mowil prawde?
        ...............Czy X klamal ??
        Z logicznego punktu widzenia klamal i mowil prawde jednoczesnie :-{
        Logika podlega ograniczenia. Irracjonalizm, chaos to tez zasady wszechswiata,
        ktorego czlowiek jest drobna czastka.
        Albo inne zdanie ( popularne na dalekim wschodzie) :" Jak brzmi jedna dlon w
        powietrzu ? " Odpowiedzia nie jest zadne zdanie logicznie poprawnie ale
        pewien rodzaj doswiadczenia ( przymiotniki pomijam).
        To czy Jezus zmartwychwstal czy nie zmartwychwstal jest kwestia wiary.
        (Z doswiadczenia wiem, ze podatnosc na sugestie jest cecha wrodzona)
        Sprawa znacznie bardziej istotna jest stosunek do tak zwanego prawa naturalnego
        i wynikajace stad dylematy etyczne.
        Chodzi miedzy innymi o aborcje , eutanazje, antykoncepcje, obyczaje zwiazane z
        seksem itd.
        1.Czy prawo naturalne ma byc prawem panstwowym? 2.Czy chrzescijanie , katolicy
        a takze ateisci i niedowiarki moga miec tu wolny wybor. W przypadku katolikow
        chodzi o dobrowolna rezygnacje z praw oferowanych przez panstwo celem czynienia
        dobra.
        - diabelek
        • Gość: Kagan Re: Do wirtualnych misjonarzy IP: *.vic.bigpond.net.au 29.09.02, 09:59
          Gość portalu: diabelek napisał(a):
          Dinozaury wyginely podobno z koncem okresu kredowego.
          Jeszcze dwiescie lat temu dinozaury "nie istnialy", nikt
          o nich nie mial zielonego pojecia.
          K: Podobnie jak nie mial pojecia o istnieniu elektronow,
          promieniotworczosci, czy planety Neptun (odkryta dopiero
          w roku 1846, mimo iz ma mase ponad 17 razy wieksza niz
          Ziemia)...

          > A dzis nawet dzieci rozrozniaja tyranozaura od
          brontozaura. Ten pierwszy to na amerykanskim filmie nawet
          czlowieka razem ze slawojka polkna.
          K: Odroznij science od fiction! ;)

          > Tasma filmowa, tak jak papier jako medium ma to do
          siebie, ze tresc w nich zawarta moze sobie prawa logiki i
          fizyki lekcewazyc.
          K: I co z tego?

          > Na forum "kraj" sprawy wiary wydaja sie dominowac. I
          dobrze. Moja ciocia z kolka rozancowego napewno by sie
          ucieszyla.
          K: Watpie... ;)

          > Zdumiewa mnie fakt logicznego dowodzenia spraw
          irracjonalnych. Osobiscie nie jestem fanatykiem Logiki,
          to znaczy nie czynie z niej bozka. Logika, podobnie jak
          jezyk ktorego jest nosnikiem to po prostu Narzedzie. Jak
          kazde narzedzie sluzy lub sluzyc powinno jakims celom.
          Dlatego nie jest wazne jaka 'prawde" ktos oferuje ale
          jakie motywy za ta czy inna prawda stoja.
          K: ???
          > Wezmy sobie takie zdanie: " Kardynal X powiedzial, ze
          wszyscy kardynalowie klamia." . . . Czy X mowil prawde?
          > ...............Czy X klamal ?
          K: Bezsensowna formalna zabawa nie-logiczna! Podobne
          pytania nalezy wyrazic w jezyku symboli matematycznych
          albo graficznie, poniewaz jezyk ludzki (etniczny) jest za
          malo precyzyjny i zbyt wieloznaczny!

          > Z logicznego punktu widzenia klamal i mowil prawde
          jednoczesnie :-{
          K: Z logicznego punktu widzenia po prostu wypowiedzial
          zdanie wewnetrznie sprzeczne, czyli niosace O (zero)
          informacji! Ciach tego kardynala i jego zdanie brzytwa
          Ockhama! :)

          > Logika podlega ograniczenia. Irracjonalizm, chaos to
          tez zasady wszechswiata, ktorego czlowiek jest drobna
          czastka.
          K: Chaos tak, ale irracjonalizm to wylacznie cecha
          ludzkiego rozumu!

          > Albo inne zdanie ( popularne na dalekim wschodzie) :"
          Jak brzmi jedna dlon w powietrzu ? " Odpowiedzia nie
          jest zadne zdanie logicznie poprawnie ale pewien rodzaj
          doswiadczenia ( przymiotniki pomijam).
          K: Znow: z logicznego punktu widzenia po prostu zdanie
          bezsensowne, niosace O (zero) informacji! Ciach je wiec
          ma ulubiona brzytwa Ockhama, bo to jest byt ZBYTECZNY! :)

          > To czy Jezus zmartwychwstal czy nie zmartwychwstal jest
          kwestia wiary.
          K: Czyli ze "zmartchwystal" tylko w umyslach wierzacych w
          owe "zmmartchwystanie"! ;)

          > (Z doswiadczenia wiem, ze podatnosc na sugestie jest
          cecha wrodzona). Sprawa znacznie bardziej istotna jest
          stosunek do tak zwanego prawa naturalnego i wynikajace
          stad dylematy etyczne. Chodzi miedzy innymi o aborcje ,
          eutanazje, antykoncepcje, obyczaje zwiazane z
          seksem itd.
          1.Czy prawo naturalne ma byc prawem panstwowym?
          K: Czeszciowo: moze byc podstawa prawa panstwowego,
          ale nie jedyna podstawa!
          2.Czy chrzescijanie , katolicy a takze ateisci i
          niedowiarki moga miec tu wolny wybor. W przypadku
          katolikow chodzi o dobrowolna rezygnacje z praw
          oferowanych przez panstwo celem czynienia
          dobra.
          K: Jaki masz dowod, ze ateisci sa gorsi pod wzgledem
          moralnym od katolikow?
          • Gość: diabelek Re: Do wirtualnych misjonarzy IP: *.netcom.ca 30.09.02, 03:58
            Gość portalu: Kagan napisał(a):

            > Gość portalu: diabelek napisał(a):
            > Dinozaury wyginely podobno z koncem okresu kredowego.
            > Jeszcze dwiescie lat temu dinozaury "nie istnialy", nikt
            > o nich nie mial zielonego pojecia.
            > K: Podobnie jak nie mial pojecia o istnieniu elektronow,
            > promieniotworczosci, czy planety Neptun (odkryta dopiero
            > w roku 1846, mimo iz ma mase ponad 17 razy wieksza niz
            > Ziemia)...
            >
            > > A dzis nawet dzieci rozrozniaja tyranozaura od
            > brontozaura. Ten pierwszy to na amerykanskim filmie nawet
            > czlowieka razem ze slawojka polkna.
            > K: Odroznij science od fiction! ;)
            ...................................
            "...zbiegl mu z grobu czlowiek opetany duchem nieczystym, ktory mial
            mieszkanie w grobach, a nie mogl go nikt lancuchami zwiazac, bo czesto bedac w
            peta i lancuchy zwiazany , lancuchy rozrywal i kajdany kruszyl, i nie mogl go
            nikt ukrocic. A zawsze we dnie i w nocy byl w grobach , krzyczac i tlukac
            kamieniami. ... i spytal go : jak ci na imie? I rzekl mu: Na imie mi wojsko,
            albowiem nas jest wielu."( sw.Marek 5,3-10)
            Czy ten cytat z NT jest wiarygodny czy jest to fikcja?
            ..................................
            > > Tasma filmowa, tak jak papier jako medium ma to do
            > siebie, ze tresc w nich zawarta moze sobie prawa logiki i
            > fizyki lekcewazyc.
            > K: I co z tego?
            ........
            d: Trzeba rozroznic rzeczywistosc realna od jej medialnego wizerunku.;)
            ......

            > > Na forum "kraj" sprawy wiary wydaja sie dominowac. I
            > dobrze. Moja ciocia z kolka rozancowego napewno by sie
            > ucieszyla.
            > K: Watpie... ;)
            >
            > > Zdumiewa mnie fakt logicznego dowodzenia spraw
            > irracjonalnych. Osobiscie nie jestem fanatykiem Logiki,
            > to znaczy nie czynie z niej bozka. Logika, podobnie jak
            > jezyk ktorego jest nosnikiem to po prostu Narzedzie. Jak
            > kazde narzedzie sluzy lub sluzyc powinno jakims celom.
            > Dlatego nie jest wazne jaka 'prawde" ktos oferuje ale
            > jakie motywy za ta czy inna prawda stoja.
            > K: ???
            > > Wezmy sobie takie zdanie: " Kardynal X powiedzial, ze
            > wszyscy kardynalowie klamia." . . . Czy X mowil prawde? .....Czy X klamal ?
            > K: Bezsensowna formalna zabawa nie-logiczna! Podobne
            > pytania nalezy wyrazic w jezyku symboli matematycznych
            > albo graficznie, poniewaz jezyk ludzki (etniczny) jest za
            > malo precyzyjny i zbyt wieloznaczny!
            .....................
            d: Widzialem raz w kraju, w miesiacu lipcu kobiete zasuwajaca na nartach
            biegowych po asfaltowej drodze. Krzyknalem do niej: dzien dobry, dokad to pani
            jedzie. W odpowiedzi uslyszalem: "Na fuku, na potylu, torba borba"
            Kobieta ta- czlowiek- poslugiwala sie jezykiem polskim chyba etnicznym, jak w
            zwiazku z tym przedstawic jej twierdzenie przy pomocy symboli matematycznych?
            .......................
            > > Z logicznego punktu widzenia klamal i mowil prawde
            > jednoczesnie :-{
            > K: Z logicznego punktu widzenia po prostu wypowiedzial
            > zdanie wewnetrznie sprzeczne, czyli niosace O (zero)
            > informacji! Ciach tego kardynala i jego zdanie brzytwa
            > Ockhama! :)
            ...................
            Zdanie wewnetrznie sprzeczne to na przyklad takie:
            "Jestem za , a nawet przeciw". Laureat nagrody Nobla, byly prezydent RP.
            Natomiast to z kardynalem nie jest. Jest tylko logicznym paradoksem.
            .....................
            > > Logika podlega ograniczenia. Irracjonalizm, chaos to
            > tez zasady wszechswiata, ktorego czlowiek jest drobna
            > czastka.
            > K: Chaos tak, ale irracjonalizm to wylacznie cecha
            > ludzkiego rozumu!
            ................
            Rozum to w moim przekonaniu jest zawsze racjonalny.
            Ale irracjonalizm to tez wazny rozdzial w historii swiata.
            Nie pomoze tu zadna brzytwa Williama Ockhama;)
            ..........
            > > Albo inne zdanie ( popularne na dalekim wschodzie) :"
            > Jak brzmi jedna dlon w powietrzu ? " Odpowiedzia nie
            > jest zadne zdanie logicznie poprawnie ale pewien rodzaj
            > doswiadczenia ( przymiotniki pomijam).
            > K: Znow: z logicznego punktu widzenia po prostu zdanie
            > bezsensowne, niosace O (zero) informacji! Ciach je wiec
            > ma ulubiona brzytwa Ockhama, bo to jest byt ZBYTECZNY! :)
            ..............
            d: W ten sposob podchodzac do spraw ( "ciach go brzytwa) mozna by wyciac
            wiekszosc literatury. ksiazki zawieraja wiele informacji zbednych,
            nienaukowych, a wiec mozna
            to wszystko uproscic. Ciaaach.
            A co zrobic z Ewangelia. Ciach- i problem z glowy.
            ..........

            > > To czy Jezus zmartwychwstal czy nie zmartwychwstal jest
            > kwestia wiary.
            > K: Czyli ze "zmartchwystal" tylko w umyslach wierzacych w
            > owe "zmmartchwystanie"! ;)
            ..................
            I To wlasnie jest wazniejsze od prawdy historycznej.
            ....................
            > > (Z doswiadczenia wiem, ze podatnosc na sugestie jest
            > cecha wrodzona). Sprawa znacznie bardziej istotna jest
            > stosunek do tak zwanego prawa naturalnego i wynikajace
            > stad dylematy etyczne. Chodzi miedzy innymi o aborcje ,
            > eutanazje, antykoncepcje, obyczaje zwiazane z
            > seksem itd.
            > 1.Czy prawo naturalne ma byc prawem panstwowym?
            > K: Czeszciowo: moze byc podstawa prawa panstwowego,
            > ale nie jedyna podstawa!
            > 2.Czy chrzescijanie , katolicy a takze ateisci i
            > niedowiarki moga miec tu wolny wybor. W przypadku
            > katolikow chodzi o dobrowolna rezygnacje z praw
            > oferowanych przez panstwo celem czynienia
            > dobra.
            > K: Jaki masz dowod, ze ateisci sa gorsi pod wzgledem
            > moralnym od katolikow?
            ............
            d: Tu nie o to chodzilo. Pytanie bylo do wirtualnych misjonarzy,
            ale nikt nie chcial z diabelkiem pobajerzyc.
            Tylko Kagan. dziekuje.
            Ja nie mam nic do ateistow ktorych osobiscie znam. Uwazam, ze na co dzien
            nie roznia sie az tak wiele od innych.
            • Gość: Kagan Re: Do wirtualnych misjonarzy IP: *.vic.bigpond.net.au 30.09.02, 11:18
              Gość portalu: diabelek napisał(a): Dinozaury wyginely podobno z koncem
              okresu kredowego. Jeszcze dwiescie lat temu dinozaury "nie istnialy", nikt
              o nich nie mial zielonego pojecia.
              K: Podobnie jak nie mial pojecia o istnieniu elektronow, promieniotworczosci,
              czy planety Neptun (odkryta dopiero w roku 1846, mimo iz ma mase ponad 17 razy
              wieksza niz Ziemia)...
              D: A dzis nawet dzieci rozrozniaja tyranozaura od brontozaura. Ten pierwszy to
              na amerykanskim filmie nawet czlowieka razem ze slawojka polkna.
              K: Odroznij science od fiction! ;) (...)
              D: "...zbiegl mu z grobu czlowiek opetany duchem nieczystym, ktory mial
              mieszkanie w grobach, a nie mogl go nikt lancuchami zwiazac, bo czesto bedac w
              peta i lancuchy zwiazany , lancuchy rozrywal i kajdany kruszyl, i nie mogl go
              nikt ukrocic. A zawsze we dnie i w nocy byl w grobach , krzyczac i tlukac
              kamieniami. ... i spytal go : jak ci na imie? I rzekl mu: Na imie mi wojsko,
              albowiem nas jest wielu."( sw.Marek 5,3-10)
              Czy ten cytat z NT jest wiarygodny czy jest to fikcja?
              K: Nie ma znaczenia, bo w tym fragmencie nie ma nic ponadnaturalnego, tylko
              stwierdzenie o niskiej jakosci kajdan i lancuchow w starozytnosci. Znany
              iluzjonista Houdini tez rozrywal kajdany i lancuchy, na dodatek zanurzony
              po czubek glowy w wodzie! (...)
              D: Tasma filmowa, tak jak papier jako medium ma to do siebie, ze tresc w nich
              zawarta moze sobie prawa logiki i fizyki lekcewazyc.
              K: I co z tego?
              d: Trzeba rozroznic rzeczywistosc realna od jej medialnego wizerunku.;)
              K: A co to wspolnego z NT i Jeszu ben Miriam?
              D: Na forum "kraj" sprawy wiary wydaja sie dominowac. I dobrze. Moja ciocia z
              kolka rozancowego napewno by sie ucieszyla.
              K: Watpie... ;) Moja ciocia "jehowa" tez by nie byla zadowolona, bo na tym
              forum ciagle swiadkow jehowy atakuja i wysmiewaja...
              D: Zdumiewa mnie fakt logicznego dowodzenia spraw irracjonalnych. Osobiscie nie
              jestem fanatykiem Logiki, to znaczy nie czynie z niej bozka. Logika, podobnie
              jak jezyk ktorego jest nosnikiem to po prostu Narzedzie. Jak kazde narzedzie
              sluzy lub sluzyc powinno jakims celom. Dlatego nie jest wazne jaka 'prawde"
              ktos oferuje ale jakie motywy za ta czy inna prawda stoja.
              K: ???
              D: Wezmy sobie takie zdanie: " Kardynal X powiedzial, ze wszyscy kardynalowie
              klamia." . . . Czy X mowil prawde? .....Czy X klamal ?
              K: Bezsensowna formalna zabawa nie-logiczna! Podobne pytania nalezy wyrazic w
              jezyku symboli matematycznych albo graficznie, poniewaz jezyk ludzki (etniczny)
              jest za malo precyzyjny i zbyt wieloznaczny!
              d: Widzialem raz w kraju, w miesiacu lipcu kobiete zasuwajaca na nartach
              biegowych po asfaltowej drodze. Krzyknalem do niej: dzien dobry, dokad to pani
              jedzie. W odpowiedzi uslyszalem: "Na fuku, na potylu, torba borba"
              Kobieta ta- czlowiek- poslugiwala sie jezykiem polskim chyba etnicznym, jak w
              zwiazku z tym przedstawic jej twierdzenie przy pomocy symboli matematycznych?
              K: To nie bylo poprawne zdanie w jezyku polskim (ani w zadnym innym), wiec
              nioslo zero bitow informacji! Jego symbolem jest wiec 0 (cyfra zero)...
              D: Z logicznego punktu widzenia klamal i mowil prawde jednoczesnie :-{
              K: Z logicznego punktu widzenia po prostu wypowiedzial zdanie wewnetrznie
              sprzeczne, czyli niosace O (zero)bitow informacji! Ciach tego kardynala i jego
              zdanie brzytwa Ockhama! :)
              D:> Zdanie wewnetrznie sprzeczne to na przyklad takie:
              "Jestem za , a nawet przeciw". Laureat nagrody Nobla, byly prezydent RP.
              K: NIE! To nie jest zdanie wewnetrznie sprzeczne! Po prostu pomysl
              dialektycznie: teza (jestem za), antyteza (jestem przeciw), synteza
              (jestem tak za, ze niektorym sie moze wydawac, ze jestem przeciw)... ;)
              D: Natomiast to z kardynalem nie jest. Jest tylko logicznym paradoksem.
              K: Paradoks tez niesie zero bitow informacji, jak nie ujemna informacje, czyli
              dezinformacje!
              D: Logika podlega ograniczenia. Irracjonalizm, chaos to tez zasady
              wszechswiata, ktorego czlowiek jest drobna czastka.
              K: Chaos tak, ale irracjonalizm to wylacznie cecha ludzkiego rozumu!
              D: Rozum to w moim przekonaniu jest zawsze racjonalny.
              K: PRAWDZIWY rozum jest zawsze racjonalny. Jak mu przeslonia jasnosc
              widzenia przesady i zabobony (w tym religijne) to przestaje byc rozumem,
              a staje sie automatem do powtarzania tego, co glosi np. kler...
              D: Ale irracjonalizm to tez wazny rozdzial w historii swiata.
              Nie pomoze tu zadna brzytwa Williama Ockhama;)
              K: Pomoze! I nie myl iracjonalizmu filozoficznego, czyli z wyboru (np.
              Nietzchego) z irracjonalizmem narzuconym, wyniklym z braku rozumu albo
              umiejetnosci poslugiwania sie nim (na przyklad u katolikow)...
              D: Albo inne zdanie ( popularne na dalekim wschodzie) :"Jak brzmi jedna dlon w
              powietrzu ? " Odpowiedzia nie jest zadne zdanie logicznie poprawnie ale pewien
              rodzaj doswiadczenia ( przymiotniki pomijam).
              K: Znow: z logicznego punktu widzenia po prostu zdanie bezsensowne, niosace O
              (zero) informacji! Ciach je wiec ma ulubiona brzytwa Ockhama, bo to jest byt
              ZBYTECZNY! :)
              d: W ten sposob podchodzac do spraw ( "ciach go brzytwa) mozna by wyciac
              wiekszosc literatury. ksiazki zawieraja wiele informacji zbednych,
              nienaukowych, a wiec mozna to wszystko uproscic. Ciaaach.
              K: A czemu nie? Odroznij tylko ksiazki sluzace rozrywce (neutralnych)
              od ksiazek sluzacych indoktrynacji (Biblia, katechizm itp.)... Brzytwy W.O.
              uzywam tylko do kategorii drugiej, negatywnej!
              D: A co zrobic z Ewangelia. Ciach- i problem z glowy.
              K: A czemu nie? ;)
              D: To czy Jezus zmartwychwstal czy nie zmartwychwstal jest kwestia wiary.
              K: Czyli ze "zmartchwystal" tylko w umyslach wierzacych w owe
              "zmmartchwystanie"! ;)
              D: I To wlasnie jest wazniejsze od prawdy historycznej.
              K: Czyli ze negujesz prawde historyczna, i stawiasz ponad nia urojenia chorych
              mozgow. No coz, mozna i tak... :(
              D: (Z doswiadczenia wiem, ze podatnosc na sugestie jest cecha wrodzona). Sprawa
              znacznie bardziej istotna jest stosunek do tak zwanego prawa naturalnego i
              wynikajace stad dylematy etyczne. Chodzi miedzy innymi o aborcje, eutanazje,
              antykoncepcje, obyczaje zwiazane z seksem itd.
              1.Czy prawo naturalne ma byc prawem panstwowym?
              K: Czesciowo: moze byc podstawa prawa panstwowego, ale nie jedyna podstawa!
              2.Czy chrzescijanie , katolicy a takze ateisci i niedowiarki moga miec tu wolny
              wybor. W przypadku katolikow chodzi o dobrowolna rezygnacje z praw
              oferowanych przez panstwo celem czynienia dobra.
              K: Jaki masz dowod, ze ateisci sa gorsi pod wzgledem moralnym od katolikow?
              d: Tu nie o to chodzilo. Pytanie bylo do wirtualnych misjonarzy,
              ale nikt nie chcial z diabelkiem pobajerzyc.
              K: OK!
              D: Tylko Kagan. dziekuje.
              K: Nie ma za co!
              D: Ja nie mam nic do ateistow ktorych osobiscie znam. Uwazam, ze na co dzien
              nie roznia sie az tak wiele od innych.
              K: OK! Ja tez nie mam nic do katolikow, dopoki nie chca mi narzucic swego
              swiatopogladu!
      • Gość: Kagan Re: Do Kagana IP: *.vic.bigpond.net.au 29.09.02, 10:28
        Gość portalu: P-77 napisał(a):
        Drogi Kaganie!
        Powiedzmy, że ty tez popadasz w sprzeczność pisząc o
        sobie ?agnostyk ateista?. Agnostyk uważa bowiem, że
        człowiek nie może poznać Boga, więc nie wiadomo, czy on
        istnieje, ateista zakłada, że Boga nie ma.
        K: To jest tylko forum, stad pisze b. skrotowo! Mialem
        oczywiscie na mysli, ze jestem agnostykiem sklaniajacym
        sie ku ateizmowi!

        ) Jako badacz źródeł powinieneś zachować obiektywizm
        wobec wszelkich świadectw. Tymczasem ty dyskfalifikujesz
        każdy dowód, który pochodzi z Biblii. Zatem nie
        zachowujesz obiektywizmu, który powinien charakteryzować
        naukowca.
        K: Dyskwalifikuje NIE cala Biblie, a jeno NT, jako NIE
        majacy oparcia w zrodlach poza-biblijnych. NIE
        kwestionuje zas w calosci ST, bowiem ma on poparcie np. w
        archeologii!
        Tak wiec to ty mnie nieslusznie oskarzasz, bazujac na
        specjalnie dobranych fragmentach mych wypowiedzi!

        ) Zamiast rzetelnej argumentacji w odpowiedzi na mój post
        przytaczasz w kółko jakiś link.
        K: Bo te linki (2 NIE 1) zawieraja dowody NA TO, ze
        NT nie ma poparcia w (praktycznie) zadnyn zrodle
        zewnetrznym!

        ) Czy cuda się zdarzają? Oczywiście. Obecnie moje
        zaangażowanie religijne jest mniejsze niż kiedyś, ale
        miałem okazję słyszeć świadectwa ludzi wyleczonych z
        ciężkich chorób. Powiedzmy, że skuteczne terapie
        antynowotworowe są zasługą ludzkich umysłów, a może za
        tymi umysłami ktoś stoi.
        K: Niedoceniasz sily sugestii (w tym samosugestii). Im
        uklad bardziej zlozony, tym wieksza szansa, ze sie sam
        naprawi (np. z pomoca sugestii). Wiele chorob sie leczy
        sama, po prostu nasz organizm ma olbrzymie rezerwy, ktore
        malo kto potrafi w pelni uruchomic! Tu nie ma zadnego cudu.

        ) Czy zło tego świata jest dziełem Boga? Bóg stwarzając
        człowieka z miłości obdarzył go dobrą wolą a więc dał
        nam możliwość buntu przeciwko samemu sobie.
        K: OK, ale czemu zezwolil, aby ten bunt mogl sie objawic
        w postaci torturowania czy mordowania innych ludzi?
        ) W pewnym sensie to, że w Niego nie wierzysz jest
        wynikiem Jego miłości do ciebie.
        K: Zaczynasz "dowodzic" jak jezuita. Bog umilowal zydow,
        wiec "obdarzyl" ich holokaustem (uprzednio tak nimi
        kierujac, aby przeciw sobuie zrazili praktycznie
        wszystkich "gojow"). Nie wiedzisz bezsensu takiego
        rozumowania?
        ) Dla ciebie jako niewierzącego śmierć jest z założenia
        złem, dla osoby, która odpowiedziała na Boże wezwanie
        oznacza coś dobrego ? wejście w nowe życie.
        K: NIE! Dla mnie smierc jest OK, ale nie smierc
        przedwczesna czy w torturach!

        ) Bywa, że to co my uważamy za zło w istocie jest dobrem.
        Gdyby na przykład Adolf Hitler umarł w dzieciństwie,
        ocalałoby wiele istnień ludzkich.
        K: NIE! Znalazlby sie inny Fuehrer! Interpretujesz
        historie na poziomie sprzed kilkuset lat... (...)

        ) Czy istnieją dowody na istnienie Boga? Widziałem w
        telewizji film dokumentalny o osobach, które przeżyły
        śmierć kliniczną. Wszyscy mówili, że unosili się ku
        górze i nagle poczuli siłę zwracającą ich w dół i głos z
        góry mówiący ?Jeszcze nie czas??
        K: W jakim jezyku? Po angielsku moze? ;)
        To nie sa wiarygodne zeznania, bo nie do weryfikacji!

        ) Śmierć kliniczna jest faktem naukowym a te zeznania (W
        dodatku więcej niż jednej osoby) są dla mnie wiarygodne.
        K: Zbiorowe halucynacje to tez halucynacje!

        ) Powiedzmy, że jesteś sędzią. Doszło do napadu. Policja
        aresztuje człowieka na podstawie zeznań świadka. Ty
        oczywiście nie wiesz, czy to ten człowiek dopuścił
        się napadu, więc możesz świadkowi wierzyć lub nie.
        Oczywiście bierzesz pod uwagę swoją wiedzę na temat
        świadka( jego cechy osobiste, warunki życiowe ,
        stopień zainteresowania w sprawie, stosunek do
        podejrzanego, zaangażowanie emocjonalne itp.) Jednak w
        pewnym momencie twoja wiedza się kończy. Na pytanie,
        czy mówi prawdę możesz odpowiedzieć tylko odwołując się
        do wiary.
        K: Marny to sedzia, co sie odwoluje do wiary... :(

        ) Dlatego jak napisałem, gdzie kończy się wiedza zaczyna
        się wiara. Jak rozumiem dla ciebie pojęcie wiary nie
        istnieje.
        K: Istnieje! Tyle, ze wiara jest z zalozenia nielogiczna.

        ) Weźmy teraz kwestię pustego grobu w Jerozolimie. To
        jest niewątpliwy fakt.
        K: Faktem jest tylko, ze naiwnym pokazuja pewien pusty
        grob. Jaki masz dowod, ze w tym grobie kiedykiolwiek
        lezalo jakies cialo?
        ) Próbuję się zastanowić co on oznacza. Mam zeznania
        ludzi, którzy widzieli zmartwychwstałego Jezusa. Ich
        zeznania są faktem.
        K: NIE! To wymysl autorow Ewangelii!

        ) Powiedzmy, że ci, którzy byli przyjaciółmi Jezusa są
        mniej wiarygodni. Ale mam też zeznanie Pawła ? był
        jego faryzeusza, jego wroga. Mówi on, że gdy zobaczył
        Jezusa stracił wzrok i mogą to potwierdzić ci, którzy z
        nim byli.
        K: Znow: to wszystko wymysly autorow Ewangelii!
        NIE poparte zadnymi innymi zrodlami!

        ) Na podstawie tych faktów wyciągam wniosek, że Jezus
        zmartwychwstał, jak widzisz, to jest wciąż rozumowanie
        indukcyjne.
        K: Ale oparte na FALSZYWYCH przeslankach! M. Konopnicka
        napisala bajke o krasnoludkach. Czy to jest dowod na ich
        (krasnnoludkow) istnienie?

        ) Skoro tak, zakładam, że mogę wierzyć w to, co mówił.
        K: NIE, bo wyciagasz wnioski z falszywych przeslanek!

        ) O.K. a skąd założenie wiarygodności Biblii pewnie
        spytasz. Dlatego, że przedstawia ona świadectwo Żydów,
        którzy uwierzyli Jezusowi. Czyli w momencie gdy Go
        poznali nie mieli żadnych dogmatów ograniczających ich
        zdolności
        poznawcze a te, które mieli często stały w sprzeczności z
        przyjęciem Jego nauki. Wierzyli przecież w jednego Boga,
        dlatego trudno im było uwierzyć, że ten Bóg ma Syna, może
        nawet bardziej niż tobie.
        K: Faktem jest tylko, ze chrzescijanstwo to zydowski
        wymysl. Pamietaj, ze Ewangelie pisali juz "nawroceni"
        na chrzescijanstwo zydzi, stad przekrecali oni fakty albo
        wrecz je wymyslali. Wciaz oczekuje na dowody pozbiblijne!

        ) W jednej z ewangelii zawarta jest informacja, że gdy
        Jezus zmarł ?mrok ogarnął ziemię? w środku dnia. Załóżmy,
        że minęło kilkanaście lat od jego śmierci i
        zyją ludzie którzy pamiętali tan dokładnie przecież
        określony dzień (żydowskie święto paschy). Gdyby
        przykładowo ktoś powiedział, że 14 maja 1984 było
        zaćmienie słońca, wiedziałbym, że to kłamstwo. A zatem
        ewangeliści nie mogli kłamać, w przeciwnym razie
        ryzykowaliby zbyt dużo. Pierwsza ewangelia(według
        św. Marka) wyszła kilkanaście lat po śmierci Jezusa,
        czyli pamięć o Nim musiała być jeszcze żywa. Przy krzyżu
        było wiele osób, wielu mieszkańców Jerozolimy musiało
        wiedzieć o egzekucji.
        K: To czemu zrodla pozabiblijne milcza na ten temat?

        ) Mateusz pisze, że pogłoska o wykradzeniu ciała
        ) Jezusa trwa do ?dnia dzisiejszego?, czyli w chwili
        pisania tej Ewangelii jeszcze krążyła wśród Żydów. A
        zatem istnienie osoby fizycznej - Jezusa z Nazaretu syna
        Marii i (jak uważano) Józefa nie budziło wątpliwości.
        K: Znow starasz sie uzasadnic pawdziwosc NT cytujac NT!
        A to jest ZADEN dowod! Zweryfikuj NT innymi zrodlami!

        ) Jaki miałby interes ewangelista w informacji o tej
        pogłosce. I z drugiej strony czy nie prościej byłoby
        Żydom negującym zmartwychwstanie stwierdzić po prostu, że
        Jezusa nie było. Nie twerdzili tak ponieważ WIEDZIELI, że
        żył On naprawdę.
        K: Zydzi kwestionuja glownie boskosc Jeszu i jego
        zmartchwystanie. Czy zyl on w rzeczywistosci to sprawa
        drugorzedna, bowiem tu chodzi o jego rzekoma boskosc!

        ) I małe sprostowanie. Napisałem, że Jezus nie mógł
        napisać Ewangelii przed swoją śmiercią. Oczywiście mógł
        to zrobić ale czy wtedy ludzie by Mu uwierzyli.
        K: Oczywiscie! Jakby przepowiedzial przyszlosc ze 100%
        dokladnoscia, to nikt by nie mial watpliwosci, ze jest
        Bogiem. Ale ze byl tylko czlowiekiem, to oczywiscie nie
        mogl znac przyszlosci!

        ) Przecież gdy ustnie twierdził, iż w trzy dni odbuduje
        przybytek. Żydzi uważali go za wariata. Mówili też, że w
        imię Belzebuba wyrzuca złe duchy. A skąd znamy
        te reakcje? Właśnie z Biblii, dla ciebie źródła propagandy
        K: A gdzie jest ten "przybytek"? O ile wiem, to z calej
        Swiatyni ocla
        • Gość: Kagan Re: Do Kagana (2) IP: *.vic.bigpond.net.au 29.09.02, 10:35
          Gość portalu: P-77 napisał(a):
          > Drogi Kaganie!
          (...)
          > ) I małe sprostowanie. Napisałem, że Jezus nie mógł
          > napisać Ewangelii przed swoją śmiercią. Oczywiście mógł
          > to zrobić ale czy wtedy ludzie by Mu uwierzyli.
          > K: Oczywiscie! Jakby przepowiedzial przyszlosc ze 100%
          > dokladnoscia, to nikt by nie mial watpliwosci, ze jest
          > Bogiem. Ale ze byl tylko czlowiekiem, to oczywiscie nie
          > mogl znac przyszlosci!
          >
          > ) Przecież gdy ustnie twierdził, iż w trzy dni odbuduje
          > przybytek. Żydzi uważali go za wariata. Mówili też, że w
          > imię Belzebuba wyrzuca złe duchy. A skąd znamy
          > te reakcje? Właśnie z Biblii, dla ciebie źródła propagandy
          > K: A gdzie jest ten "przybytek"? O ile wiem, to z calej
          > Swiatyni ocalala tylko jedna sciana. Tez ci mi
          "przepowiednia": falszywa jak caly NT...
          Kagan
          PS: Juz nie raz prosilem, abyscie nie starali sie
          udowodnic prawdziwosci NT poprzez powolywanie sie na ow
          NT... :(
          Oczekuje od was czegos wiecej, a mianowicie dowodow poza-
          biblijnych na prawdziwosc owego NT!
          K.
          • Gość: znawca Re: Do Kagana (2) IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 29.09.02, 10:46
            Gość portalu: Kagan napisał(a):

            > PS: Juz nie raz prosilem, abyscie nie starali sie
            > udowodnic prawdziwosci NT poprzez powolywanie sie na ow
            > NT... :(
            > Oczekuje od was czegos wiecej, a mianowicie dowodow poza-
            > biblijnych na prawdziwosc owego NT!
            > K.


            TAKICH DOWODOW NIE MA.....WYGRALES KOLEJNA DYSKUSJE Kagan.
            Pewnie dlatego Chrzescijanie tak cie atakuja na tym forum ad personam,ze ich
            przegadales.....hi,hi,hi Poprostu brak im argumentow .
            • Gość: Kagan Re: Do Kagana (2) IP: *.vic.bigpond.net.au 29.09.02, 11:47
              Gość portalu: Kagan napisał(a):
              Juz nie raz prosilem, abyscie nie starali sie
              udowodnic prawdziwosci NT poprzez powolywanie sie na ow
              NT... :(
              Oczekuje od was czegos wiecej, a mianowicie dowodow poza-
              biblijnych na prawdziwosc owego NT!


              Znawca: TAKICH DOWODOW
              NIE MA.....WYGRALES KOLEJNA DYSKUSJE Kagan.
              K: Dobrze o tym wiem! Pisze o tym na watku:
              www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=3096855
              Ale do religiantow obiektywne fakty NIE docieraja...
              Oni maja oczy, ale nimi nie widza, uszy, ale nim i nie
              slysza, mozgi, ale nimi nie mysla... :(
              Bowiem za nich widza, slysza i mysla osobnicy w (na ogol)
              czarnych sukienkach... :(
              Z: Pewnie dlatego Chrzescijanie tak cie atakuja na tym
              forum ad personam, ze ich przegadales.....hi,hi,hi
              Poprostu brak im argumentow.
              K: Wyladowuja tymi niegodnymi atakami swa frustracje...
              Jakiez to ludzkie...;) Wspolczuje im... :(
              Pozdr.
              Kagan

              • Gość: czyzunia Re: Do Kagana (2) IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 29.09.02, 16:35
                nie chrzescijanie , a katolicy, a to zasadnicza roznica.pa.pa
                • Gość: Kagan Re: Do Kagana (2) IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 30.09.02, 01:28
                  Gość portalu: czyzunia napisał(a):
                  nie chrzescijanie , a katolicy, a to zasadnicza roznica.pa.pa
                  K: Katolicyzm to najwiekszy i najstarszy odlam chrzescijanstwa!
                  W Polsce zas jest religia DOMINUJACA! Stad mowiac o Polsce, mozna
                  przyjac z duzym prawdopodobienstwiem nie popelnienia bledu, ze:
                  katolicyzm=chrzescijanstwo.
                  Oczywiscie, nie jest to prawda np. w Australii, gdzie jest najwiecej katolikow, ale inne wyznania religijne
                  (w tym de facto religia panstwowa, czyli anglikanska) stanowia dla katolicyzmu silna przeciwwage!
                  Ale to jest forum KRAJ, czyli o Polsce!
                  Pozdrowka
                  Kagan
                  • Gość: czzunia Re: Do Kagana (2) IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 30.09.02, 09:07
                    przepraszam powolalem sie na tuwima.pa
                    • Gość: Kagan Re: Do Kagana (2) IP: *.vic.bigpond.net.au 30.09.02, 10:54
                      Gość portalu: czzunia napisał(a):

                      > przepraszam powolalem sie na tuwima.pa
                      OK! Bynajmniej sie nie gniewam!
                      Zapraszam na lamy "Racjonalisty"
                      www.racjonalista.pl/kk.php/s,1932
            • Gość: Jerzy Masz rację, Kagan przegadał wszystkich IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.02, 10:55
              Gość portalu: znawca napisał(a):

              > Gość portalu: Kagan napisał(a):
              >
              > > PS: Juz nie raz prosilem, abyscie nie starali sie
              > > udowodnic prawdziwosci NT poprzez powolywanie sie na ow
              > > NT... :(
              > > Oczekuje od was czegos wiecej, a mianowicie dowodow poza-
              > > biblijnych na prawdziwosc owego NT!
              > > K.
              >

              >
              > TAKICH DOWODOW NIE MA.....WYGRALES KOLEJNA DYSKUSJE Kagan.
              > Pewnie dlatego Chrzescijanie tak cie atakuja na tym forum ad personam,ze ich
              > przegadales.....hi,hi,hi Poprostu brak im argumentow .


              Drogi znawco,
              Masz rację, Kagan przegadał wszystkich. ale to wcale nie znaczy, że obronił
              swoej argumenty, czy obalił argumenty chrześcijan. Jego wielość wypowiedzi
              służy zagłuszaniu opinii, z którymi nie może sobie poradzić.

              Domaganie się pozabiblijnych dowodów na prawdziwość Biblii ma taką rację bytu,
              tak samo jak domaganie się pozamedycznych dowodów na skuteczność działania
              tabletki od bólu głowy.

              A tak nieśmiało zapytam, w oparciu o jaką wykładnię PRAWDY OBIETYWNEJ ogłosiłeś
              zwycięstwo Kagana?



              Jerzy
              • Gość: hip Re: Masz rację, Kagan przegadał wszystkich IP: *.pgi.waw.pl 01.10.02, 11:28
                WYGRALES KOLEJNA DYSKUSJE Kagan.
                > > Pewnie dlatego Chrzescijanie tak cie atakuja na tym forum ad personam,ze i
                > ch przegadales.....hi,hi,hi Poprostu brak im argumentow .
                >
                > Drogi znawco,
                > Masz rację, Kagan przegadał wszystkich. ale to wcale nie znaczy, że obronił
                > swoej argumenty, czy obalił argumenty chrześcijan. Jego wielość wypowiedzi
                > służy zagłuszaniu opinii, z którymi nie może sobie poradzić.
                >
                > A tak nieśmiało zapytam, w oparciu o jaką wykładnię PRAWDY OBIETYWNEJ
                ogłosiłeś zwycięstwo Kagana?

                hip: Problemem Kagana jest jego fanatycznie antyreligijna postawa skażona, jak
                myślę, marksistowsko-leninowskim dogmatem. Próby zdyskredytowania za wszelką
                cenę filozofii chrześcijańskiej (w szczególności katolicyzmu) przesłaniają mu
                jakiekolwiek możliwości znacznie szerszego oglądu problemu. A przede wszystkim
                spojrzenia z wielu stron i próby zrozumienia innych postaw i światopoglądów niż
                reprezentowany przez niego. Jest to miotanie się człowieka w ślepym zaułku
                nienawiści z podświadmym przeczuciem bezsilności naukowego wyjaśnienia tego
                czego nauka prawdopodobnie nigny nie wyjaśni. Stad uporczywe odwoływanie się
                do teorii superstrun czy supermembran, które są hipotezami zbudowanymi na
                czystych teoriach i nie dowiedzionymi poprzez żadne bezpośrednie obserwacje.
                Stad też antynaukowe twierdzenia, takie jak to że "brak dowodu istnienia jest
                dowodem na nieistnienie". Przykłady takiego miotania się można mnożyć. Człowiek
                jest istotą rozumną, ale wszystkiego swoim rozumem nie ogarnie. Umiejętne
                manipulowanie faktami, arogancja i zbytnia pewność siebie mogą więc na mało
                doświadczonych i nie ukształtowanych jeszcze osonbowościach sprawiać wrażenie
                tryumfalnego pochodu do zwycięstwa. Trochę to śmieszne. Trochę pouczające.
                pozdr
                • Gość: Kagan Re: Masz rację, Kagan przegadał wszystkich IP: *.vic.bigpond.net.au 02.10.02, 09:00
                  Gość portalu: hip napisał(a):
                  WYGRALES KOLEJNA DYSKUSJE Kagan.
                  Pewnie dlatego Chrzescijanie tak cie atakuja na tym forum ad personam,
                  ze ich przegadales.....hi,hi,hi Poprostu brak im argumentow.

                  J: Drogi znawco, Masz rację, Kagan przegadał wszystkich. ale to wcale nie
                  znaczy, że obronił swoej argumenty, czy obalił argumenty chrześcijan. Jego
                  wielość wypowiedzi służy zagłuszaniu opinii, z którymi nie może sobie poradzić.
                  K: Jak to "nie moze"? Jakby nie mogl, to by nie mial o czym pisac.
                  Widzisz Jerzy, twym jedynym zrodlem na prawdziwosc NT jest ow NT, a ja mam
                  do dyspozycji doslownie setki niezaleznych zrodel! Stad nie masz ze mna szans.
                  Sorry! Tu nie chodzi o to, kto jest madrzejszy czy pracowitszy, ale
                  o to, kto ma do dyspozycji wiecej argumentow. Ty masz zero, ja mam setki.
                  Stad ta ma przewaga...

                  J: A tak nieśmiało zapytam, w oparciu o jaką wykładnię PRAWDY OBIETYWNEJ
                  ogłosiłeś zwycięstwo Kagana?
                  K: Takiej, ze jest ona potwierdzona ptzez wiecej niz jedno zrodlo!
                  Reklama danego proszku do prania to zaden dowod na jego efektywnosc!

                  hip: Problemem Kagana jest jego fanatycznie antyreligijna postawa skażona, jak
                  myślę, marksistowsko-leninowskim dogmatem. Próby zdyskredytowania za wszelką
                  cenę filozofii chrześcijańskiej (w szczególności katolicyzmu) przesłaniają mu
                  jakiekolwiek możliwości znacznie szerszego oglądu problemu. A przede wszystkim
                  spojrzenia z wielu stron i próby zrozumienia innych postaw i światopoglądów niż
                  reprezentowany przez niego. Jest to miotanie się człowieka w ślepym zaułku
                  nienawiści z podświadmym przeczuciem bezsilności naukowego wyjaśnienia tego
                  czego nauka prawdopodobnie nigny nie wyjaśni. Stad uporczywe odwoływanie się
                  do teorii superstrun czy supermembran, które są hipotezami zbudowanymi na
                  czystych teoriach i nie dowiedzionymi poprzez żadne bezpośrednie obserwacje.
                  K: Sa! Elektronu tez bezposrednio nie zobserwujesz, a chyba nie negujesz jego
                  istnienia. Nie masz pojecia o metodzie naukowej, bowiem jestes meta-fizykiem...
                  :(

                  H: Stad też antynaukowe twierdzenia, takie jak to że "brak dowodu istnienia
                  jest dowodem na nieistnienie". Przykłady takiego miotania się można mnożyć.
                  Człowiek jest istotą rozumną, ale wszystkiego swoim rozumem nie ogarnie.
                  Umiejętne manipulowanie faktami, arogancja i zbytnia pewność siebie mogą więc
                  na mało doświadczonych i nie ukształtowanych jeszcze osonbowościach sprawiać
                  wrażenie tryumfalnego pochodu do zwycięstwa. Trochę to śmieszne. Trochę
                  pouczające.
                  K: Pouczajace jest to, ze przekracasz me slowa! Napisalem tylko, ze w
                  niektorych przypadkach "brak dowodu istnienia jest DE FACTO dowodem na
                  nieistnienie". Jaki masz dowod na istnienie swego Boga, poza relacjami osob
                  psychicznie niezrownowazonych i Biblia?
                  • Gość: hip Re: Masz rację, Kagan przegadał wszystkich IP: *.pgi.waw.pl 02.10.02, 10:56
                    Gość portalu: Kagan napisał(a):

                    Stad uporczywe odwoływanie się
                    > do teorii superstrun czy supermembran, które są hipotezami zbudowanymi na
                    > czystych teoriach i nie dowiedzionymi poprzez żadne bezpośrednie obserwacje.
                    > K: Sa! Elektronu tez bezposrednio nie zobserwujesz, a chyba nie negujesz jego
                    > istnienia. Nie masz pojecia o metodzie naukowej, bowiem jestes meta-
                    fizykiem...
                    >
                    hip: Mam pojęcie o metodach naukowych. Jestem geologiem a nie metafizykiem i
                    zajmuję się m.in. odtwarzaniem historii Ziemi na podstawie informacji
                    dostępnych bezpośrednim badaniom naukowym, tzn. zapisanych w litosferze i
                    częściowo górnych warstwach astenosfery poniżej Moho.

                    Napisalem tylko, ze w
                    > niektorych przypadkach "brak dowodu istnienia jest DE FACTO dowodem na
                    > nieistnienie".

                    hip: To doskonale, że rozumiesz iż chociaż w większości przypadków brak dowodu
                    istnienia nie jest dowodem na nieistnienie. Czy jest takim dowodem albo nie
                    jest w zależności od tego jak jest dla Ciebie wygodnie?

                    Jaki masz dowod na istnienie swego Boga, poza relacjami osob
                    > psychicznie niezrownowazonych i Biblia?

                    hip: Ja takie dowody znajduję na każdym kroku, ale nie mam ochoty z Tobą
                    dzielić się moimi przemyśleniami. Obawiam się, że nie znaleźlibyśmy wspólnego
                    mianownika myślowego.
                    A jakie masz dowody medyczne na to, że osoby od których pohcodzą relacje były
                    psychicznie niezrównoważone? Może dysponujesz orzeczeniami lekarskimi?
                    pozdr
                    • Gość: Kagan Re: Masz rację, Kagan przegadał wszystkich IP: *.vic.bigpond.net.au 02.10.02, 12:38
                      Hip: ...Stad uporczywe odwoływanie się do teorii superstrun czy supermembran,
                      które są hipotezami zbudowanymi na czystych teoriach i nie dowiedzionymi
                      poprzez żadne bezpośrednie obserwacje.
                      K: Sa! Elektronu tez bezposrednio nie zobserwujesz, a chyba nie negujesz jego
                      istnienia. Nie masz pojecia o metodzie naukowej, bowiem jestes meta-
                      fizykiem...
                      hip: Mam pojęcie o metodach naukowych. Jestem geologiem a nie metafizykiem i
                      zajmuję się m.in. odtwarzaniem historii Ziemi na podstawie informacji
                      dostępnych bezpośrednim badaniom naukowym, tzn. zapisanych w litosferze i
                      częściowo górnych warstwach astenosfery poniżej Moho.
                      K: Geologiem-kreacjonista? ;)

                      K: Napisalem tylko, ze w niektorych przypadkach "brak dowodu istnienia jest DE
                      FACTO dowodem na nieistnienie".
                      hip: To doskonale, że rozumiesz iż chociaż w większości przypadków brak dowodu
                      istnienia nie jest dowodem na nieistnienie. Czy jest takim dowodem albo nie
                      jest w zależności od tego jak jest dla Ciebie wygodnie?
                      K: Nie czepiaj sie slowek! W przypadku hipotetycznego boga brak dowodu na
                      jego istnienie jest praktycznie rownowazny z dowodem na jego nieistnienie!
                      Bowiem jesli ow bog by istnial, to powinno byc setki, jak nie tysiace
                      dowodow na jego istnienie, a tymczasem nie ma zadnego obiektywnego dowodu
                      na jego istnienie! I sa za to tyiace dowodow na jego nieistnienie!
                      Jaki masz dowod na istnienie swego Boga, poza relacjami osob
                      psychicznie niezrownowazonych i Biblia?
                      hip: Ja takie dowody znajduję na każdym kroku, ale nie mam ochoty z Tobą
                      dzielić się moimi przemyśleniami. Obawiam się, że nie znaleźlibyśmy wspólnego
                      mianownika myślowego.
                      K: Czyli iz przyznajesz, ze owe "dowody" istnieja tylko w twej
                      (niestety chorej) wyobrazni... Dalsza dyskusja nie ma wiec sensu!
                      H: A jakie masz dowody medyczne na to, że osoby od których pohcodzą relacje
                      były psychicznie niezrównoważone? Może dysponujesz orzeczeniami lekarskimi?
                      K: Wiekszosc osob gleboko religijnych jest schizofrenikami. To juz dawno
                      wykryto...:(
                      • Gość: hip Re: Masz rację, Kagan przegadał wszystkich IP: *.pgi.waw.pl 02.10.02, 13:13
                        Gość portalu: Kagan napisał(a):

                        > K: Geologiem-kreacjonista? ;)

                        hip: Geologiem poszukującym prawdy i zdającym sobie sprawę, że nauka ma jeszcze
                        przed sobą bardzo długą drogę. Najlepiej bez fanatyzmu.

                        > K: Nie czepiaj sie slowek! W przypadku hipotetycznego boga brak dowodu na
                        > jego istnienie jest praktycznie rownowazny z dowodem na jego nieistnienie!

                        hip: To wniosek fanatycznego, zacietrzewionego ateisty. Mój wniosek jest inny:
                        nie wiem czy Bóg istnieje. Wierzę, że istnieje.

                        > K: Czyli iz przyznajesz, ze owe "dowody" istnieja tylko w twej
                        > (niestety chorej) wyobrazni... Dalsza dyskusja nie ma wiec sensu!

                        hip: Nie masz żadnego prawa, a tym bardziej żadnych kwalifikacji do osądzania
                        mojej wyobraźni. I nie atakuj "ad personam". Dalsza dyskusja nie ma wiec sensu!

                        > H: A jakie masz dowody medyczne na to, że osoby od których pohcodzą relacje
                        > były psychicznie niezrównoważone? Może dysponujesz orzeczeniami lekarskimi?

                        > K: Wiekszosc osob gleboko religijnych jest schizofrenikami. To juz dawno
                        > wykryto...:(

                        hip: Większość, czyli ile. Kto wykrył, na podstawie jakich badań i gdzie to
                        opublikował?
                        • Gość: Kagan Re: Masz rację, Kagan przegadał wszystkich IP: *.vic.bigpond.net.au 02.10.02, 13:21
                          K: Geologiem-kreacjonista? ;)
                          hip: Geologiem poszukującym prawdy i zdającym sobie sprawę, że nauka ma jeszcze
                          przed sobą bardzo długą drogę. Najlepiej bez fanatyzmu.
                          K: Wierzysz czy nie w stworzenie swiata w 6 dni ziemskich?
                          Ile ma w/g ciebie lat ziemia? Tysiace czy raczej miliony?
                          Jestes kreacjonista czy ewolucjonista?

                          K: Nie czepiaj sie slowek! W przypadku hipotetycznego boga brak dowodu na
                          jego istnienie jest praktycznie rownowazny z dowodem na jego nieistnienie!
                          hip: To wniosek fanatycznego, zacietrzewionego ateisty. Mój wniosek jest inny:
                          nie wiem czy Bóg istnieje. Wierzę, że istnieje.
                          K: To ZADEN dowod naukowy! ;( jaki z ciebie moze byc wiec geolog?
                          Zaden... Wiara bowiem nie pozwala ci myslec logicznie... :(
                          Wszedzie szukasz pewnie potwierdzenia Biblii... :(
                          Zal mi ciebie... :(

                          K: Czyli iz przyznajesz, ze owe "dowody" istnieja tylko w twej
                          (niestety chorej) wyobrazni... Dalsza dyskusja nie ma wiec sensu!
                          hip: Nie masz żadnego prawa, a tym bardziej żadnych kwalifikacji do osądzania
                          mojej wyobraźni. I nie atakuj "ad personam". Dalsza dyskusja nie ma wiec sensu!
                          K: To nie byl atak, ale trafna diagnoza twego stanu umyslowego!
                          Masz urojenia na tle religijnym, i tyle. Psychoza nader powszechna oraz
                          trudno uleczalna, szczegolnie w krajach takich jak Polska... :(

                          H: A jakie masz dowody medyczne na to, że osoby od których pohcodzą relacje
                          były psychicznie niezrównoważone? Może dysponujesz orzeczeniami lekarskimi?
                          K: Wiekszosc osob gleboko religijnych jest schizofrenikami. To juz dawno
                          wykryto...:(
                          hip: Większość, czyli ile. Kto wykrył, na podstawie jakich badań i gdzie to
                          opublikował?
                          K: Poszukaj na Internecie. Niedawno bylo to opublikowane w Newsweek'u.
                          • Gość: hip Re: Masz rację, Kagan przegadał wszystkich IP: *.pgi.waw.pl 02.10.02, 13:45
                            Gość portalu: Kagan napisał(a):


                            > K: Wierzysz czy nie w stworzenie swiata w 6 dni ziemskich?
                            > Ile ma w/g ciebie lat ziemia? Tysiace czy raczej miliony?

                            hip: Nie miliony. Miliardy. Powinieneś to wiedzieć.

                            jaki z ciebie moze byc wiec geolog?
                            > Zaden... Wiara bowiem nie pozwala ci myslec logicznie... :(
                            > Wszedzie szukasz pewnie potwierdzenia Biblii... :(
                            > Zal mi ciebie... :(Masz urojenia na tle religijnym, i tyle. Psychoza nader
                            powszechna oraz trudno uleczalna, szczegolnie w krajach takich jak Polska

                            hip: Oto reakcja zdrowo i naukowo myślącego racjonalisty, obiektywnie
                            oceniającego świat (o zgrozo!). Czekam na dalsze rewelacje. Nie głupio trochę
                            kompromitować się takimi "naukowymi" przemyśleniami?

                            > K: Poszukaj na Internecie. Niedawno bylo to opublikowane w Newsweek'u.
                            > hip: Większość, czyli ile. Kto wykrył, na podstawie jakich badań i gdzie to
                            > opublikował? Jak nie pamiętasz o co chodziło i o czym było, to się nie
                            wychylaj.
                            • Gość: Kagan Re: Masz rację, Kagan przegadał wszystkich IP: *.vic.bigpond.net.au 02.10.02, 14:02
                              K: Wierzysz czy nie w stworzenie swiata w 6 dni ziemskich?
                              Ile ma w/g ciebie lat ziemia? Tysiace czy raczej miliony?
                              hip: Nie miliony. Miliardy. Powinieneś to wiedzieć.
                              K: OK! Miliony, miliardy... Tak czy inaczej inna skala
                              wielkosci niz te biblijne tysiace lat od stworzenia swiata!
                              K: jaki z ciebie moze byc wiec geolog?
                              Zaden... Wiara bowiem nie pozwala ci myslec logicznie... :(
                              Wszedzie szukasz pewnie potwierdzenia Biblii... :(
                              Zal mi ciebie... :(Masz urojenia na tle religijnym, i tyle. Psychoza nader
                              powszechna oraz trudno uleczalna, szczegolnie w krajach takich jak Polska
                              hip: Oto reakcja zdrowo i naukowo myślącego racjonalisty, obiektywnie
                              oceniającego świat (o zgrozo!). Czekam na dalsze rewelacje. Nie głupio trochę
                              kompromitować się takimi "naukowymi" przemyśleniami?
                              K: Napisalem prawde. Jestes schizofrenikiem, bo z jednej strony piszesz,
                              ze ziemia ma miliardy lat, a z drugiej wierzysz biblii, ktora twierdzi,
                              ze ziemia ma tylko tysiace lat...
                              I unikasz odpowiedzi na pytanie, czy jestes kreacjonista!
                              K: Odpowiedzi poszukaj na Internecie. Niedawno bylo to opublikowane w
                              Newsweek'u.
                              hip: Większość, czyli ile. Kto wykrył, na podstawie jakich badań i gdzie t
                              o opublikował? Jak nie pamiętasz o co chodziło i o czym było, to się nie
                              wychylaj.
                              K: To nie jest dyskusja o religii jako takiej. Na twe pytanie odpowiedzialem na
                              watku Bog to produkt chorych umyslow ludzkich (480) Gość: Kagan
                              www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=718341
                              Autor: Gość: Kagan IP: *.vic.bigpond.net.au
                              Data: 19-12-2001 03:34
                              Poczytajcie Newsweek (Polish Ed.) Nr. 13/2001, tam jest dosc dobrze
                              wylozone, ze tzw. Bog to produkt umyslu ludzkiego, i to niezbyt
                              dobrze funkcjonujacego. Religijnosc to produkt uboczny np. padaczki,
                              wizje "polaczenia sie ze swiatem" to np. produkt zlego funkcjonowania
                              mozgu, ktory niewlasciwie interpretuje sygnaly z receptorow,
                              w wyniku czego mamy iluzje "jednosci z calym swiatem". Oczywiscie,
                              osobnik z takimi iluzjami jest narazony na atak, bo nie widzi granicy
                              miedzy "ja" i "reszta swiata", i moze np. latwo nie zauwazyc,
                              ze gdy on (ona) ma owe wizje, to znika mu (jej) np. portfel...
                              Nestety, religia to:
                              - Dla jednostki: choroba psychiczno-neurologiczna.
                              - Dla spoleczenstwa: zbiorowa psychoza, czesto objawiajaca sie
                              zbiorowa histeria.
                              A tak przy okazji: jesli Bog jest niepoznawalny naszym rozumem,
                              to co robia ci szarlatani na wydzialach teologii?
                              Do roboty ich, autostrady budowac, smieci sprzatac, nad chorymi sie
                              opiekowac!
                              A dualistczna natura swiatla i inne tzw. "tajemnice przyrody"
                              sa bardzo dobrze wyjasnione np. teoria superstrun (superstrings),
                              inne modele fizyczne tez latwo sobie wyobrazic,
                              jak ktos liznal nieco wyzszej matematyki (np. wielowymiarowe tablice
                              pozwalaja zrozumiec model swiata 10, czy 11 wymiarowego).
                              Kazde pojecie z fizyki mozna zrozumiec, jesli ma sie nieco
                              przygotowania matematycznego i wyobrazni (glownie przestrzennej).
                              Bog zas jest sprzeczny, jako idea, bo jest np.:
                              1. Samym dobrem i przy tym wszechpoteznym, a toleruje skrajne zlo.
                              Jak moze superpotezne superdobro tolerowac nawet mimialne zlo?
                              Wtedy nie jest przeciez dobrem, ale zlem!
                              2. Wszechpoteznym, czyli mogacym stworzyc Boga potezniejszego od
                              siebie; ale wtedy juz nie jest wszechpotezny, bo ten nowy Bog jest
                              od niego potezniejszy.
                              3. "Krolestwo jego jest z innego swiata", to po co mialby
                              on tworzyc swiat materialny? Przeciez jest on nieskonczony,
                              wiec NIC poza nim NIE jest mu potrzebne do szczescia...
                              4. Wszechwiedza Boga kloci sie tez z jego aktywnoscia w swiecie
                              materialnym, bo wyglada, ze tworzac ten swiat dokonywal on
                              niejako eksperymentu, ale PO CO, jesli jako wszechwiedzacy
                              znal on z gory i to dokladnie wynik tegoz eksperymentu?
                              Eksperymenty przeprowadzaja tylko ograniczeni ludzcy uczeni,
                              bo nie sa nigdy w 100% pewni, ze ich terorie sa prawdziwe!
                              Bog zna zas wszystko, wiec NIE musi weryfikowac swej wiedzy, bo jest
                              on absolutnie pelna i absolutnie prawdziwa! ITP. ITD.
                              Wniosek: idea Boga (jako superducha, istoty z "innego swiata"),
                              jedynego, wszechpoteznego, wswzechwiedzacego, wiecznego i dobrego zarazem,
                              a jednoczesnie stworzyciela materialnego swiata jest wewnetrznie sprzeczna!
                              Nie moze miec on bowiem na raz tych wszystkich atrybutow...
                              Oczywiscie, mozecie rzec, ze rzadzi sie on inna logika.
                              Ale wtedy to juz zupelnie NIC o nim rzec nie mozna, nawet ze
                              On istnieje! I co robia wiec ci wszyscy pseudoeksperci od
                              "wiedzy o Bogu", czyli np. teologowie, jaki ma sens pranie
                              mozgow dzieciecych zwane nauka religii w szkolach?
                              Kagan
                              • Gość: hip Re: Masz rację, Kagan przegadał wszystkich IP: *.pgi.waw.pl 02.10.02, 14:45
                                Gość portalu: Kagan napisał(a):

                                > K: jaki z ciebie moze byc wiec geolog?
                                > Zaden... Wiara bowiem nie pozwala ci myslec logicznie... :(
                                > Wszedzie szukasz pewnie potwierdzenia Biblii... :(
                                > Zal mi ciebie... :(Masz urojenia na tle religijnym, i tyle. Psychoza nader
                                > powszechna oraz trudno uleczalna, szczegolnie w krajach takich jak Polska
                                Jestes schizofrenikiem, bo z jednej strony piszesz,
                                > ze ziemia ma miliardy lat, a z drugiej wierzysz biblii, ktora twierdzi,
                                > ze ziemia ma tylko tysiace lat...


                                > hip: Chyba jednak głupio trochę kompromitować się takimi "naukowymi"
                                przemyśleniami? Czy to aby nie obsesja, tak sobie wmawiać, że jest się
                                osaczonym przez schizofreników? A może to niezrównoważenie psychiczne? Czy to
                                nie jest przypadłość większości ateistów? Odnośnie Biblii: dosłownie to ja
                                chciałem ją interpretować jak miałem 10 lat.

                                > I unikasz odpowiedzi na pytanie, czy jestes kreacjonista!

                                hip: Jestem kreacjonistą-ewolucjonistą anarchizującym. Mówi Ci to coś?

                                > Poczytajcie Newsweek (Polish Ed.) Nr. 13/2001, tam jest dosc dobrze
                                > wylozone, ze tzw. Bog to produkt umyslu ludzkiego, i to niezbyt
                                > dobrze funkcjonujacego.

                                hip: Newsweek jako "bardzo poważne" naukowe wydawnictwo jest dla Ciebie źródłem
                                wiedzy naukowej. Dla Ciebie jako pracownika naukowego. OK! Tylko, że to bardzo
                                źle wróży nauce w Australi. Równie dobrze mógłbyś się powołać na GW albo wręcz
                                na NIE. Tam też (w naukowym periodyku pt. NIE) podają mnóstwo "dość dobrze
                                wyłożonych" i oczywiście "naukowych" danych bliskich Twojemu światopoglądowi
                                (który szanuję, żebyśmy się dobrze rozumieli). Nawiasem mówiąc szkoda, że tam
                                jest tylko "dość dobrze wyłożone", a nie dobrze udokumentowane.
                                • Gość: Kagan Re: Masz rację, Kagan przegadał wszystkich IP: *.vic.bigpond.net.au 05.10.02, 05:47
                                  K: jaki z ciebie moze byc wiec geolog?
                                  Zaden... Wiara bowiem nie pozwala ci myslec logicznie... :(
                                  Wszedzie (pewnie) szukasz pewnie potwierdzenia Biblii... :(
                                  Zal mi ciebie... :(Masz urojenia na tle religijnym, i tyle. Psychoza nader
                                  powszechna oraz trudno uleczalna, szczegolnie w krajach takich jak Polska
                                  www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=718341
                                  Jestes schizofrenikiem, bo z jednej strony piszesz,
                                  ze ziemia ma miliardy lat, a z drugiej wierzysz biblii, ktora twierdzi,
                                  ze ziemia ma tylko tysiace lat...
                                  hip: Chyba jednak głupio trochę kompromitować się takimi "naukowymi"
                                  przemyśleniami? Czy to aby nie obsesja, tak sobie wmawiać, że jest się
                                  osaczonym przez schizofreników? A może to niezrównoważenie psychiczne? Czy to
                                  nie jest przypadłość większości ateistów? Odnośnie Biblii: dosłownie to ja
                                  chciałem ją interpretować jak miałem 10 lat.
                                  K: Jestem otoczony, nie osaczony, i tylko na tym forum! Odroznij VR od
                                  RR (Real Reality)... Ateisci sz azs wolno od tych zwidow...
                                  www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=718341
                                  I unikasz odpowiedzi na pytanie, czy jestes kreacjonista!
                                  hip: Jestem kreacjonistą-ewolucjonistą anarchizującym. Mówi Ci to coś?
                                  K: Absolutnie nic. To tak jak bys byl demokratycznym komunista czy
                                  liberalem zwolennikiem welfare state. Cenie sobie zas twoj anarchizm!
                                  Na serio! Dla mnie "anarchizm" to nie chaos, a ograniczenie
                                  repersyjnych funkcji panstwa!
                                  K: Poczytajcie Newsweek (Polish Ed.) Nr. 13/2001, tam jest dosc dobrze
                                  wylozone, ze tzw. Bog to produkt umyslu ludzkiego, i to niezbyt
                                  dobrze funkcjonujacego.
                                  www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=718341
                                  hip: Newsweek jako "bardzo poważne" naukowe wydawnictwo jest dla Ciebie źródłem
                                  wiedzy naukowej. Dla Ciebie jako pracownika naukowego. OK! Tylko, że to bardzo
                                  źle wróży nauce w Australi. Równie dobrze mógłbyś się powołać na GW albo wręcz
                                  na NIE. Tam też (w naukowym periodyku pt. NIE) podają mnóstwo "dość dobrze
                                  wyłożonych" i oczywiście "naukowych" danych bliskich Twojemu światopoglądowi
                                  (który szanuję, żebyśmy się dobrze rozumieli). Nawiasem mówiąc szkoda, że tam
                                  jest tylko "dość dobrze wyłożone", a nie dobrze udokumentowane.
                                  K: To jest popularne forum! Czlowieku! Nie bede tu przeciez cytowal prac
                                  fachowych! poczytaj np. Szczepanski "Socjologia - Rozwoj problematyki i metod".
                                  Tam jest sporo o genezie religii w/g roznych szkol... Np. u Durkheima czy
                                  Maxa Webera!
                                  • Gość: hip Re: Masz rację, Kagan przegadał wszystkich IP: *.pgi.waw.pl 08.10.02, 09:40
                                    Gość portalu: Kagan napisał(a):

                                    > K: Jestem otoczony, nie osaczony, i tylko na tym forum! Odroznij VR od
                                    > RR (Real Reality)... Ateisci sz azs wolno od tych zwidow...

                                    hip: Otoczony schozofrenikami? Tylko na tym forum? Czy to forum dla
                                    schizofreników? Każdy wierzący w Boga to schizofrenik? Czy nie każdy? Ilu zatem
                                    schizofreników chodzi po tej planecie? Jeślim każdy toz to epidemia!

                                    > hip: Jestem kreacjonistą-ewolucjonistą anarchizującym. Mówi Ci to coś?
                                    > K: Absolutnie nic. To tak jak bys byl demokratycznym komunista czy
                                    > liberalem zwolennikiem welfare state.

                                    hip: Nie zupełnie. Twoja ciasnota myślowa w kwestiach religijnych nie pozwala
                                    ci tego zrozumieć. Powiedzmy, że ja wierzę w Boga-stworzyciela i w dalszy
                                    ewolucyjny rozwój świata. Gdzie tu sprzeczność?

                                    Cenie sobie zas twoj anarchizm!
                                    > Na serio! Dla mnie "anarchizm" to nie chaos, a ograniczenie
                                    > repersyjnych funkcji panstwa!

                                    hip:Poniekąd też.

                                    > K: To jest popularne forum! Czlowieku! Nie bede tu przeciez cytowal prac
                                    > fachowych!

                                    hip: Szkoda.
                                    poczytaj np. Szczepanski "Socjologia - Rozwoj problematyki i metod".

                                    hip: Może poczytam.
                                    > Tam jest sporo o genezie religii w/g roznych szkol... Np. u Durkheima czy
                                    > Maxa Webera!

                                    hip: Każdemu wolno kreować teorie. Najczęściej istnieje wiele teorii na jeden
                                    temat. Często są to teorie sprzeczne.
                                    pozdr
                                    • Gość: Kagan Re: Masz rację, Kagan przegadał wszystkich IP: *.vic.bigpond.net.au 09.10.02, 10:22
                                      K: Jestem otoczony, nie osaczony, i tylko na tym forum!
                                      Odroznij VR od RR (Real Reality)... Ateisci sa zas wolni
                                      od tych zwidow...
                                      hip: Otoczony schozofrenikami? Tylko na tym forum? Czy to
                                      forum dla schizofreników? Każdy wierzący w Boga to
                                      schizofrenik? Czy nie każdy? Ilu zatem
                                      schizofreników chodzi po tej planecie? Jeślim każdy toz
                                      to epidemia!
                                      K: Kazdy religiant mysli jak schizofrenik, czyli
                                      "autystycznie" ("wishful thinking")...

                                      hip: Jestem kreacjonistą-ewolucjonistą anarchizującym.
                                      Mówi Ci to coś?
                                      K: Absolutnie nic. To tak jak bys byl demokratycznym
                                      komunista czy liberalem zwolennikiem welfare state.
                                      hip: Nie zupełnie. Twoja ciasnota myślowa w kwestiach
                                      religijnych nie pozwala ci tego zrozumieć. Powiedzmy, że
                                      ja wierzę w Boga-stworzyciela i w dalszy ewolucyjny
                                      rozwój świata. Gdzie tu sprzeczność?
                                      K: Olbrzymia! Kto tu ma ciasnote umyslowa?
                                      Twoj Bog nie jest Bogiem, a tylko poslednim kreatorem.
                                      Taki "uczen czarnoksieznika"...:( Rozpetal sily, nad
                                      ktorymi stracil kontrole... ;)

                                      K: Cenie sobie zas twoj anarchizm!
                                      Na serio! Dla mnie "anarchizm" to nie chaos, a
                                      ograniczenie repersyjnych funkcji panstwa!
                                      hip:Poniekąd też.
                                      K: OK! :)

                                      K: To jest popularne forum! Czlowieku! Nie bede tu
                                      przeciez cytowal prac fachowych!
                                      hip: Szkoda.
                                      K: NIE! Bo tylko 1% forumowiczow by je zrozumial!
                                      Poczytaj np. Szczepanski "Socjologia - Rozwoj
                                      problematyki i metod".
                                      hip: Może poczytam.
                                      K: OK! :)

                                      K: Tam jest sporo o genezie religii w/g roznych szkol...
                                      Np. u Durkheima czy Maxa Webera!
                                      hip: Każdemu wolno kreować teorie. Najczęściej istnieje
                                      wiele teorii na jeden temat. Często są to teorie sprzeczne.
                                      K: Geneza religii jest dobrze znana. Tu wiekszosc
                                      socjologow sie zgadza!

                                      • Gość: hip Re: Masz rację, Kagan przegadał wszystkich IP: *.pgi.waw.pl 09.10.02, 10:57
                                        Gość portalu: Kagan napisał(a):

                                        > K: Kazdy religiant mysli jak schizofrenik, czyli
                                        > "autystycznie" ("wishful thinking")...

                                        hip: Czyli nie jest schizofrenikiem, a tylko myśli jak schizofrenik. OK! To już
                                        postęp.

                                        Powiedzmy, że
                                        > ja wierzę w Boga-stworzyciela i w dalszy ewolucyjny
                                        > rozwój świata. Gdzie tu sprzeczność?
                                        > K: Olbrzymia! Kto tu ma ciasnote umyslowa?
                                        > Twoj Bog nie jest Bogiem, a tylko poslednim kreatorem.
                                        > Taki "uczen czarnoksieznika"...:( Rozpetal sily, nad
                                        > ktorymi stracil kontrole... ;)

                                        hip: Nie stracił. Dał wolną wolę i wolny wybór. A czy kontroluje? O tym się
                                        kiedyś ludzkość może przekona.

                                        > K: NIE! Bo tylko 1% forumowiczow by je zrozumial!

                                        hip: Pewnie tak.


                                        > K: Geneza religii jest dobrze znana. Tu wiekszosc
                                        > socjologow sie zgadza!

                                        hip: Większość ludzi wierzy w Boga. Takiego czy innego, ale wierzy. Według
                                        ciebie większość zatem jest w błędzie. Czy większość socjologów dobrze
                                        interpretuje genezę religii? Nie wiem. Nawet jeśli większość, to może i ta
                                        większość jest w błędzie? Co więcej znam socjologów, którzy różne brednie
                                        pisali na zamówienie (i dostawali za to profesury). Może to ci sami, których
                                        czytujesz?
                                        pozdr
                                        • Gość: Kagan Re: Masz rację, Kagan przegadał wszystkich IP: *.vic.bigpond.net.au 10.10.02, 15:40
                                          K: Kazdy religiant mysli jak schizofrenik, czyli
                                          "autystycznie" ("wishful thinking")...
                                          hip: Czyli nie jest schizofrenikiem, a tylko myśli jak schizofrenik. OK! To już
                                          postęp.
                                          K: Tylko schizofrenicy mysla autystycznie! ;)

                                          hip: Powiedzmy, że ja wierzę w Boga-stworzyciela i w dalszy ewolucyjny
                                          rozwój świata. Gdzie tu sprzeczność?
                                          K: Olbrzymia! Kto tu ma ciasnote umyslowa?
                                          Twoj Bog nie jest Bogiem, a tylko poslednim kreatorem.
                                          Taki "uczen czarnoksieznika"...:( Rozpetal sily, nad ktorymi stracil
                                          kontrole... ;)
                                          hip: Nie stracił. Dał wolną wolę i wolny wybór. A czy kontroluje? O tym się
                                          kiedyś ludzkość może przekona.
                                          K: Marna ta kontrola, jak pijanego kierowcy... To Oswiecim, to gulagi,
                                          to pola Kampuczei, to wojny swiatowe, to Hiroszima czy Czarnobyl...

                                          K: Geneza religii jest dobrze znana. Tu wiekszosc socjologow sie zgadza!
                                          hip: Większość ludzi wierzy w Boga. Takiego czy innego, ale wierzy. Według
                                          ciebie większość zatem jest w błędzie.
                                          K: NA TO wychodzi!
                                          J: Czy większość socjologów dobrze interpretuje genezę religii? Nie wiem. Nawet
                                          jeśli większość, to może i ta większość jest w błędzie? Co więcej znam
                                          socjologów, którzy różne brednie pisali na zamówienie (i dostawali za to
                                          profesury). Może to ci sami, których czytujesz?
                                          K: Czytuje socjologow z roznych szkol. I pamietaj o roznicy miedzy zabobonami
                                          plebsu a wiedza uczonych! W przypadku nauki istotna jest opinia wiekszosci
                                          ekspertow!
    • Gość: Jerzy Do bezgrzesznego Kagana! IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.02, 14:28
      Szanowny Kaganie,
      Nie jestem w tej chwili w stanie ustosunkować się do wszystkiego, co napisałeś,
      ale jestem pod wrażeniem twojej poczucia bezgrzeszności. Oto fragment naszej
      dyskusji:

      J: Jęsli idzie o grzech, to spowodował on oddzielenie człowieka od Bogiem,
      zerwanie więzi z nim. Staliśmy się dla Boga duchowo
      martwi. Wszyscy zgrzeszyli.
      K: Ja NIE! Nie mam tzw. mens rea (giulty mind)! Na jakiej
      podstawie
      smiesz imputowac kazdemu wine?


      Ach wybacz, że ci imputuję winę. Jesteć PIERWSZYM człowiekiem, który wyznaje
      swoją bezgrzeszność. Do tej pory jeszcze nie miałem sposobności rozmawiać z
      człowwiekiem bezgrzesznym.

      I tutaj mam problem. Biblia mówi, że wszyscy zgreszyli - bardzo nie podoba ci
      się ten fragment, wiem, wiem.

      Z kolei apostoł Jan pisał,
      1 Jan 1,8 Jeśli mówimy, że grzechu nie mamy, sami siebie zwodzimy, i
      prawdy w nas nie ma.

      Tak więc wynika z tego, że
      Jeśli kagan jest bez grzechu, to Biblia kłamie,
      albo,
      Jeśli Biblia mówi prawdę, to Kagan zwodzi samego siebnnie i prawdy w nim nie
      ma.

      Tyle na razie,
      Jerzy



      • Gość: Kagan Do grzesznego Jerzego! IP: *.vic.bigpond.net.au 30.09.02, 14:42
        Gość portalu: Jerzy napisał(a):
        Szanowny Kaganie,
        Nie jestem w tej chwili w stanie ustosunkować się do wszystkiego, co napisałeś,
        ale jestem pod wrażeniem twojej poczucia bezgrzeszności. Oto fragment naszej
        dyskusji:
        J: Jęsli (sic) idzie o grzech, to spowodował on oddzielenie człowieka od Bogiem
        (sic), zerwanie więzi z nim. Staliśmy się dla Boga duchowo martwi. Wszyscy
        zgrzeszyli.
        K: Ja NIE! Nie mam tzw. mens rea (giulty mind)! Na jakiej podstawie
        smiesz imputowac kazdemu wine?
        J: Ach wybacz, że ci imputuję winę. Jesteć PIERWSZYM człowiekiem, który wyznaje
        swoją bezgrzeszność. Do tej pory jeszcze nie miałem sposobności rozmawiać z
        człowwiekiem bezgrzesznym.
        K: Mowimy tu o powaznej winie, czyli o wystepkach karanych sadownie. A ja
        takowych (jak miliony) na sumieniu NIE mam! Oczywiscie zderzylo mi sie
        niepoprawnie zaparkowac samochod czy przekroczyc szybkosc o kilka km/godz., ale
        to bylo by wszystko... czyzbys Jerzy przebywal tylko wsrod kryminalistow i byl
        jednym z nich, skoro uwazasz sie za grzesznika?
        J: I tutaj mam problem. Biblia mówi, że wszyscy zgreszyli - bardzo nie podoba
        ci się ten fragment, wiem, wiem.
        K: To jest hitlerowsko-syjonistyczna zasada zbiorowej odpowiedzialnosci, ktora
        cywilizowani ludzie odrzucaja z obrzydzaniem, podobnie jak inne przesady
        religijne! Ksieza po prostu wymyslili ten "grzech pierworodny", aby na kazda
        "owieczke" (a raczej barana) miec tzw. haczyk... :(
        J: Z kolei apostoł Jan pisał (K: ucinam, bo znow dowodzisz prawdziwosci NT
        cytatami z tegoz NT, mimo iz cie prosilem, bys tego NIE robil!)... :(
        Tak więc wynika z tego, że Jeśli kagan jest bez grzechu, to Biblia kłamie,
        albo, Jeśli Biblia mówi prawdę, to Kagan zwodzi samego siebnnie i prawdy w nim
        nie ma.
        K: Oczywiscie, ze Biblia (a raczej kler, ktory te Biblie spisal) klamie, aby
        miec wieksza wladze nad naiwnymi religiantami typu Jerzego... :(
        Udowodnij mi wine, zanim mnie potepisz!
        J:Tyle na razie, Jerzy
        K: Czekam na reszte! Glownie na te obiecane pozabiblijne dowody prawdziwosci
        Ewangelii!
        Kagan
        • Gość: Kagan Re: Do grzesznego Jerzego! CD IP: *.vic.bigpond.net.au 30.09.02, 14:45
          Co powiesz na taki list od Polaka-Katolika:
          www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=3096855&a=3120818
          do kagana tylko
          Autor: Gość: polonus IP: *.nas2.oakland1.ca.us.da.qwest.net
          Data: 30-09-2002 04:35
          kagan zwyklym ciulem jestes, smierdzisz urbanem. z reg. jestem czlowiekiem
          bardzo tolerancyjnym , jednak musze stwierdzic jezeli chodzi o ciebie bardzo
          chce cie poznac , mysle, ze po tym spotkaniu spedzilbys wiele miesiecy w dobrej
          klinice ortopedyjnej ( 6'3"/205lb/lapy jak bochny Polskiego Chleba).
          P.S Kagan zwykla gnida jestes, jestem dobrej mysli jesli chodzi o nasze
          spotkanie a mozesz mi wierzyc ze mam srodki....................
        • Gość: Jerzy Re: Do bezgrzesznego Kagana IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.02, 09:35
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
          > Szanowny Kaganie,
          > Nie jestem w tej chwili w stanie ustosunkować się do wszystkiego, co
          napisałeś,
          > ale jestem pod wrażeniem twojej poczucia bezgrzeszności. Oto fragment naszej
          > dyskusji:
          > J: Jęsli (sic) idzie o grzech, to spowodował on oddzielenie człowieka od
          Bogiem
          >
          > (sic), zerwanie więzi z nim. Staliśmy się dla Boga duchowo martwi. Wszyscy
          > zgrzeszyli.
          > K: Ja NIE! Nie mam tzw. mens rea (giulty mind)! Na jakiej podstawie
          > smiesz imputowac kazdemu wine?
          > J: Ach wybacz, że ci imputuję winę. Jesteć PIERWSZYM człowiekiem, który
          wyznaje
          > swoją bezgrzeszność. Do tej pory jeszcze nie miałem sposobności rozmawiać z
          > człowiekiem bezgrzesznym.
          > K: Mowimy tu o powaznej winie, czyli o wystepkach karanych sadownie. A ja
          > takowych (jak miliony) na sumieniu NIE mam! Oczywiscie zderzylo mi sie
          > niepoprawnie zaparkowac samochod czy przekroczyc szybkosc o kilka km/godz.,
          ale
          >
          > to bylo by wszystko... czyzbys Jerzy przebywal tylko wsrod kryminalistow i
          byl
          Ř jednym z nich, skoro uwazasz sie za grzesznika?

          Jerzy: Mówimy tutaj o grzechu. Być może inaczej rozumiemy grzech, grzeszność i
          poczucie grzeszności. Jako chrześcijanin przez grzech rozumiem złamanie Bożego
          prawa, które się nie zmienia i jest uniwersalne – dotyczy wszystkich ludzi bez
          względu na przynależność etniczną. Z twojej wypowiedzi wnioskuję, że dla ciebie
          grzechem jest występek karany sądownie. Kodeksy karne są różne w zależności od
          krajów i czasów, innymi słowy są zmienne. Który kodeks karny jest zatem dla
          ciebie miarą postępowania moralnego? Według kodeksu hitlerowców, zabicie Żyda
          czy Polaka nie było przestępstwem kryminalnym i nie było karalne. Gdyby Żyd
          albo Polak zabił Niemca, byłaby to zbrodnia. Żydów można było zabijać masowo.
          Według tego prawa nie były to akty kryminalne. Czym są czyny kryminalne według
          ciebie, skoro imputujesz mi przebywanie wśród kryminalistów? W ZSRR bycie
          chrześcijaninem było traktowane jako przestępstwo kryminalne.
          Przyznajesz jednak, że łamiesz przepisy, choćby dotyczące ruchu drogowego. O
          ile twoim zdaniem trzeba przekroczyć prędkość, aby złamać prawo? Do którego
          momentu przekraczanie prędkości jest działaniem na granicy prawa?

          > J: I tutaj mam problem. Biblia mówi, że wszyscy zgrzeszyli - bardzo nie
          podoba
          > ci się ten fragment, wiem, wiem.
          > K: To jest hitlerowsko-syjonistyczna zasada zbiorowej odpowiedzialnosci,
          ktora
          > cywilizowani ludzie odrzucaja z obrzydzaniem, podobnie jak inne przesady
          > religijne! Ksieza po prostu wymyslili ten "grzech pierworodny", aby na kazda
          Ř "owieczke" (a raczej barana) miec tzw. haczyk... :(
          Ř
          Jerzy: Byłbym ciekaw twojej definicji człowieka cywilizowanego. Twoje odwołanie
          się do hitlerowsko-syjonistycznej zasady zbiorowej odpowiedzialności jest
          prymitywnym, choć z premedytacją użytym sofizmatem ,apelu do ludzi.’ Chcesz
          skojarzyć zasady chrześcijaństwa z hitleryzmem czy syjonizmem. Prawa
          hitlerowskie nie były uniwersalne – zasada zbiorowej odpowiedzialności
          dotyczyła narodów podbijanych a nie Niemców. Już ci wyżej pokazałem, że
          mordowanie Żydów przez Niemców nie było aktem kryminalnym, zamordowanie Niemca
          powodowało ‘zbiorową odpowiedzialność.’ Twój argument nie ma racji bytu.

          Mylisz zasadę zbiorowej odpowiedzialności z diagnozą ogólnego stanu ludzkości.
          To, że wszyscy zgrzeszyli, innymi słowy, że wszyscy ludzie złamali Boże prawo,
          to po prostu fakt! Każdy rodzi się z wrodzoną skłonnością do grzechu. Lubisz
          stwierdzać fakty, więc pozwól mi na to samo. Ty twierdzisz, że jest inaczej,
          gdyż uważasz się za bezgrzesznego. Czy potrafisz dowieść swoje bezgrzeszności?
          Co według ciebie jest grzechem?

          Według Biblii szyderstwo, drwina czy pogarda są grzechem. I te grzechy
          regularnie demonstrujesz na tym forum. To nie osąd – to diagnoza i stwierdzenie
          faktu.

          Jeśli idzie o grzech pierworodny, to nie księża go wymyślili. Teolodzy tym
          terminem po prostu nazwali wrodzona skłonność człowieka do grzechu. Podobnie
          jest z lekarzami: nie wymyślają chorób – definiują to, co odkrywają.


          > J: Z kolei apostoł Jan pisał (K: ucinam, bo znow dowodzisz prawdziwosci NT
          > cytatami z tegoz NT, mimo iz cie prosilem, bys tego NIE robil!)... :(
          > Tak więc wynika z tego, że Jeśli kagan jest bez grzechu, to Biblia kłamie,
          > albo, Jeśli Biblia mówi prawdę, to Kagan zwodzi samego siebnnie i prawdy w
          nim
          > nie ma.
          > K: Oczywiscie, ze Biblia (a raczej kler, ktory te Biblie spisal) klamie, aby
          > miec wieksza wladze nad naiwnymi religiantami typu Jerzego... :(
          Ř Udowodnij mi wine, zanim mnie potepisz!

          Jerzy: Dlaczego ucinasz teksty biblijne? Przypomnę jeszcze raz tekst o stanie
          człowieka uważającego się za bezgrzesznego:
          1 Jan 1,8 Jeśli mówimy, że grzechu nie mamy, sami siebie zwodzimy, i
          prawdy w nas nie ma.
          1,9 Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i
          odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości.
          1,10 Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy, kłamcę z niego robimy i nie ma w
          nas Słowa jego.

          Skoro nie chcesz, abym argumentował z Biblii, to podaj mi listę pozycji, które
          akceptujesz. (Rzadko kiedy odwołuję się do innych źródeł, bo Biblia dostarcza
          mi dostateczną ilość argumentów.) Ty chciałbyś narzucić adwersarzom źródła, z
          których mają korzystać. Jeśloi chcesz być traktowany jako poważny dyskutant
          robiący wokół siebie otoczkę wszechwiedzy i naukowości, to musisz się pozwolić
          skonfrontować z niewygodnymi dla siebie materiałem dowodowym, w tym przypadku z
          Biblii. Wybacz, ale nadal będę argumentował z Biblii. Stwierdzenie Biblii, że
          wszyscy zgrzeszyli jest uniwersalne. Ty twierdzisz, że nie zgrzeszyłeś. Masz
          szansę dowieść błędność Biblii, choćby w tym stwierdzeniu. W moim przekonaniu,
          zwodzisz samego siebie i nie ma w tobie prawdy.

          > J:Tyle na razie, Jerzy
          > K: Czekam na reszte! Glownie na te obiecane pozabiblijne dowody prawdziwosci
          > Ewangelii!
          Ř Kagan

          Nie obiecywałem ci pozabiblijnych dowodów prawdziwości ewangelii. Ale spróbuję
          ci przytoczyć taki, ale najpierw odwołam się do słów Jezusa, który powiedział,
          że jeśli ktoś chce się przekonać o prawdziwości jego nauki, to niech ją
          zastosuje w praktyce – czyli innymi słowy będzie to dowód eksperymentalno
          obserwacyjny.

          Jan 7,15 I dziwili się Żydzi, i mówili: Skąd ta jego uczoność, skoro
          się nie uczył?
          7,16 Na to odpowiedział im Jezus, mówiąc: Nauka moja nie jest moją, lecz
          tego, który mnie posłał.
          7,17 Jeśli kto chce pełnić wolę jego, ten pozna, czy ta nauka jest z Boga,
          czy też Ja sam mówię od siebie.

          W ostatni weekend byłem na Ukrainie, gdzie moi przyjaciele głoszą ewangelię
          wśród Romów. Ich styl życia obejmował: kradzieże, pijaństwo, cudzołóstwo,
          prostytucję, czary, wróżby, oszustwa, lenistwo ....
          Tym ludziom zaczęto głosić ewangelię o Jezusie. Do chwili obecnej około 1500 z
          nich uwierzyło w Jezusa. I wiesz jak zmieniło się ich życie? Chcą pracować
          własnymi rękami, przestają pić, kraść, cudzołożyć; porzucają czary,
          prostytucję .... Nie są aniołami, ale to, czym kiedyś żyli, dzisiaj się tego
          brzydzą. Władza (zd)radziecka ze swoim ateizmem pogrążyła tych ludzi w
          beznadziei, zabraniała głoszenia im ewangelii.
          Nie wszyscy się nawrócili, ale ta grupa, która to uczyniła, spowodowała
          przemiany w całej wspólnocie romskiej. Kiedyś Rosjanin, Ukrainiec czy Polak nie
          odważyłby się wejść do osady romskiej. Dzisiaj nikomu się tam krzywda nie
          stanie.

          Podaję ci ten przykład, jako dowód MOCY i PRAWDZIWOŚĆI ewangelii. Możesz tam
          pojechać i zrobić badania socjologiczne.

          Pozdrawiam,
          Jerzy

          • Gość: Kagan Re: Do bezgrzesznego Kagana IP: *.vic.bigpond.net.au 02.10.02, 08:05
            Gość portalu: Jerzy napisał(a):
            Szanowny Kaganie, Nie jestem w tej chwili w stanie ustosunkować się do
            wszystkiego, co napisałeś, ale jestem pod wrażeniem twojej poczucia
            bezgrzeszności. Oto fragment naszej dyskusji:
            J: Jęsli (sic) idzie o grzech, to spowodował on oddzielenie człowieka od
            Bogiem (sic), zerwanie więzi z nim. Staliśmy się dla Boga duchowo martwi.
            Wszyscy zgrzeszyli.
            K: Ja NIE! Nie mam tzw. mens rea (guilty mind)! Na jakiej podstawie
            smiesz imputowac kazdemu wine?
            J: Ach wybacz, że ci imputuję winę. Jesteć (sic) PIERWSZYM człowiekiem, który
            wyznaje swoją bezgrzeszność. Do tej pory jeszcze nie miałem sposobności
            rozmawiać z człowiekiem bezgrzesznym.
            K: Mowimy tu o powaznej winie, czyli o wystepkach karanych sadownie. A ja
            takowych (jak miliony innych ludzi) na sumieniu NIE mam! Oczywiscie zdarzylo mi
            sie niepoprawnie zaparkowac samochod czy przekroczyc szybkosc o kilka km/godz.,
            ale to bylo by wszystko... czyzbys Jerzy przebywal tylko wsrod kryminalistow i
            byl jednym z nich, skoro uwazasz sie za grzesznika?
            Jerzy: Mówimy tutaj o grzechu. Być może inaczej rozumiemy grzech, grzeszność i
            poczucie grzeszności. Jako chrześcijanin przez grzech rozumiem złamanie Bożego
            prawa, które się nie zmienia i jest uniwersalne – dotyczy wszystkich ludzi bez
            względu na przynależność etniczną. Z twojej wypowiedzi wnioskuję, że dla ciebie
            grzechem jest występek karany sądownie. Kodeksy karne są różne w zależności od
            krajów i czasów, innymi słowy są zmienne. Który kodeks karny jest zatem dla
            ciebie miarą postępowania moralnego? Według kodeksu hitlerowców, zabicie Żyda
            czy Polaka nie było przestępstwem kryminalnym i nie było karalne.
            K: STOP! Piszesz nieprawde! Niemcom nie wolno bylo bezkarnie zabijac Polakow! Ci
            Polacy, co zgineli w czasie okupacji, byli zawsze oficjalnie oskarzeni o jakies
            przestepstwo, albo zgineli w dzialaniach wojennych badz partyzanckich. Zgoda,
            oskarzenia byly czsto bezpodstawne i sady dorazne, ale nie zapominaj, ze w GG
            byly polskie sady z polskimi sedziami. Dzisiaj tez sie zdarzaja pomylki sadowe
            i wymiar sprawiedliwosci jest czesto parodia samego siebie! Z zydami tez to nie
            bylo takie proste. Gineli oni glownie w obozach.

            J: Gdyby Żyd albo Polak zabił Niemca, byłaby to zbrodnia. Żydów można było
            zabijać masowo.
            K: Ale moglo to robic tylko SS i Gestapo w okreslonych miejscach! Polacy zas
            nigdy nie byli wylaczeni spod prawa. Zgoda, sedziowie niemieccy czesto
            bezpodstawnie skazywali Polakow, ale to juz nieco inna sprawa!
            J: Według tego prawa nie były to akty kryminalne. Czym są czyny kryminalne
            według ciebie, skoro imputujesz mi przebywanie wśród kryminalistów? W ZSRR
            bycie chrześcijaninem było traktowane jako przestępstwo kryminalne.
            K: Tez piszesz nieprawde! Nawet za Stalina cerkiew istniala, popi wrecz
            popierali wysilek wojenny ZSRR! Zgoda, cerkiew byla inflirtowana przez
            KGB, ale nigdy bycie chrzescijaninem nie bylo zakazane w ZSRR! Mylisz
            chrzescijanstwo z pewnymi sektami typu swiadkow jehowy. Czybys byl
            jehowita?
            J: Przyznajesz jednak, że łamiesz przepisy, choćby dotyczące ruchu drogowego. O
            ile twoim zdaniem trzeba przekroczyć prędkość, aby złamać prawo? Do którego
            momentu przekraczanie prędkości jest działaniem na granicy prawa?
            K: Czepiasz sie szczegolow! To nie jest lamanie prawa, ale drobne wykroczenia,
            karane droga administracyjna! Prawo drogowe sie lamie, powodujac swiadomie albo
            przez arogancje powazny wypadek (tj. przynajmniej z rannymi albo sporymi
            stratami materialnymi). Mowisz jak rabin, ktory zawsze wykaze ortodoksyjnemu
            zydkowi, ze ow zydek znow zjadl cos niekoszernego... :(
            J: I tutaj mam problem. Biblia mówi, że wszyscy zgrzeszyli - bardzo nie
            podoba ci się ten fragment, wiem, wiem.
            K: To jest hitlerowsko-syjonistyczna zasada zbiorowej odpowiedzialnosci,
            ktora cywilizowani ludzie odrzucaja z obrzydzaniem, podobnie jak inne przesady
            religijne! Ksieza po prostu wymyslili ten "grzech pierworodny", aby na kazda
            "owieczke" (a raczej barana) miec tzw. haczyk... :(
            Jerzy: Byłbym ciekaw twojej definicji człowieka cywilizowanego. Twoje odwołanie
            się do hitlerowsko-syjonistycznej zasady zbiorowej odpowiedzialności jest
            prymitywnym, choć z premedytacją użytym sofizmatem ,apelu do ludzi.’ Chcesz
            skojarzyć zasady chrześcijaństwa z hitleryzmem czy syjonizmem. Prawa
            hitlerowskie nie były uniwersalne – zasada zbiorowej odpowiedzialności
            dotyczyła narodów podbijanych a nie Niemców.
            K: Niemcow tez! Hitler po to tak przedluzal beznadziejna obrone Niemiec,
            aby ukarac narod niemiecki za to, ze niezbyt gorliwie go popieral...
            Hitler z premedytacja wysylal "za kare na front inawlidow, starcow a przede
            wszystkim dzieci z Hitlerjugend!
            J: Już ci wyżej pokazałem, że mordowanie Żydów przez Niemców nie było aktem
            kryminalnym, zamordowanie Niemca powodowało ‘zbiorową odpowiedzialność.’
            K: A ja ci wykazalem, ze naciagales argumenty (po jezuicku)... :(
            J: Twój argument nie ma racji bytu.
            K: A to czemu? Czym usprawiedliwisz te zbiorowa odpowiedzialnosc w ST:
            Wyjscia 20:5 Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył,
            ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców
            na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie
            nienawidzą.
            Nie wiedzisz tu hitlerowsko-syjonistycznej zasady zbiorowej odpowiedzialnosci?
            J: Mylisz zasadę zbiorowej odpowiedzialności z diagnozą ogólnego stanu
            ludzkości. To, że wszyscy zgrzeszyli, innymi słowy, że wszyscy ludzie złamali
            Boże prawo, to po prostu fakt! Każdy rodzi się z wrodzoną skłonnością do
            grzechu.
            K: Na jakich podstawach tak sadzisz? Jakie masz na to dowody? Czy czlowiek
            wychowany przez zwierzeta na bezludnej wyspie bedzie tez grzeszyl?
            Jedyny twoj dowod to Biblia, ktora pochwala zbiorowa odpowiedzialnosc i
            legalizuje morderstwo: Wyjscia 21:20 Kto by pobił kijem swego niewolnika lub
            niewolnicę, tak iżby zmarli pod jego ręką, winien być surowo ukarany. 21 A
            jeśliby pozostali przy życiu jeden czy dwa dni, to nie będzie podlegał karze,
            gdyż są jego własnością.
            J: Lubisz stwierdzać fakty, więc pozwól mi na to samo. Ty twierdzisz, że jest
            inaczej, gdyż uważasz się za bezgrzesznego. Czy potrafisz dowieść swoje
            bezgrzeszności?
            K: A ty potrafisz dowiesc mej "grzesznosci"? Ja sie nie musze tlumaczyc
            przed toba wedlug zasady domniemania niewinnosci! To ty, jako moj
            oskarzyciel musisz dowiesc ma "grzesznosc" ponad tzw. rozsadna watpliwosc
            (rasonable doubt).
            J: Co według ciebie jest grzechem? Według Biblii szyderstwo, drwina czy
            pogarda są grzechem. I te grzechy regularnie demonstrujesz na tym forum. To nie
            osąd – to diagnoza i stwierdzenie faktu.
            K: Ja Biblii nie uznaje za autorytet, bo ona pochwala np. zasade zbiorowej
            odpowiedzialnosci (Wyjscia 20:5) i sankcjonuje morderstwo (Wyjscia 21:20)
            i zasade "oko za oko" (Wyjscia 21:23-25).
            J: Jeśli idzie o grzech pierworodny, to nie księża go wymyślili. Teolodzy tym
            terminem po prostu nazwali wrodzona skłonność człowieka do grzechu. Podobnie
            jest z lekarzami: nie wymyślają chorób – definiują to, co odkrywają.
            K: Gdzie owi "uczeni w pismie" wykryli u ludzi owa "wrodzona skłonność do
            grzechu"? Cos mi sie tu nie zgadza: podobno czlowieka stworzyl Bog na swoj
            obraz i podobienstwo. Czyzbysmy wiec odziedziczyli te sklonnosc po naszym
            kreatorze?
            J: Z kolei apostoł Jan pisał (K: ucinam, bo znow dowodzisz prawdziwosci NT
            cytatami z tegoz NT, mimo iz cie prosilem, bys tego NIE robil!)... :(
            Tak więc wynika z tego, że Jeśli kagan jest bez grzechu, to Biblia kłamie,
            albo, Jeśli Biblia mówi prawdę, to Kagan zwodzi samego siebnnie i prawdy w
            nim nie ma.
            K: Oczywiscie, ze Biblia (a raczej kler, ktory te Biblie spisal) klamie,
            aby miec wieksza wladze nad naiwnymi religiantami typu Jerzego... :(
            Udowodnij mi wine, zanim mnie potepisz!
            Jerzy: Dlaczego ucinasz teksty biblijne? Przypomnę jeszcze raz tek
            • Gość: Kagan Re: Do bezgrzesznego Kagana (2) IP: *.vic.bigpond.net.au 02.10.02, 08:07

              Jerzy: Dlaczego ucinasz teksty biblijne? Przypomnę jeszcze raz tekst o stanie
              człowieka uważającego się za bezgrzesznego: (znow ucinam, bo Jerzy jest uparty
              jak pewien bliski krewny konia)...
              J: Skoro nie chcesz, abym argumentował z Biblii, to podaj mi listę pozycji,
              które akceptujesz. (Rzadko kiedy odwołuję się do innych źródeł, bo Biblia
              dostarcza mi dostateczną ilość argumentów.) Ty chciałbyś narzucić adwersarzom
              źródła, z których mają korzystać. Jeśloi chcesz być traktowany jako poważny
              dyskutant robiący wokół siebie otoczkę wszechwiedzy i naukowości, to musisz się
              pozwolić skonfrontować z niewygodnymi dla siebie materiałem dowodowym, w tym
              przypadku z Biblii. Wybacz, ale nadal będę argumentował z Biblii. Stwierdzenie
              Biblii, że wszyscy zgrzeszyli jest uniwersalne.
              K: Na jakiej podstawie tak twierdzisz? Czy jest np. uniwersalna dla miliarda
              Chinczykow i miliarda Hindusow? Znow udowadniasz prawdziwosc Biblii, powolujac
              sie na wybrane cytaty z owej Biblii, a pomijasz te, w ktorych wykazuje, ze nie
              moze byc ona uwazana obecnie za jakikolowiek autorytet!
              J: Ty twierdzisz, że nie zgrzeszyłeś. Masz szansę dowieść błędność Biblii,
              choćby w tym stwierdzeniu. W moim przekonaniu, zwodzisz samego siebie i nie ma
              w tobie prawdy.
              K: Juz ci pisalem, ze to ty musisz dowiesc mej winy. Oskarzyles mnie
              publicznie, wiec albo przepros i zaplac conajmnie tysiac PLN na Czerwony Krzyz
              (chyba nie masz nic przeciwko krzyzowi), albo daj wreszcie materialne dowody
              mej winy! Napisz gdzie, kiedy i z kim naruszylem powaznie prawo karne!
              I czekam na reszte! Glownie na te obiecane pozabiblijne dowody prawdziwosci
              Ewangelii!
              J: Nie obiecywałem ci pozabiblijnych dowodów prawdziwości ewangelii. Ale
              spróbuję ci przytoczyć taki, ale najpierw odwołam się do słów Jezusa, który
              powiedział, że jeśli ktoś chce się przekonać o prawdziwości jego nauki, to
              niech ją zastosuje w praktyce – czyli innymi słowy będzie to dowód
              eksperymentalno obserwacyjny.
              K: Znaczy sie mam zniszczyc kantory wymiany pieniedzy, jesli znajduja sie zbyt
              blisko kosciolow (Jan 2:15), przeklinac drzewa owocowe, ze nie rodza w zimie
              (Marek 11:12-14, 20-21), przeklac tych, co watpia w prawdziwosc mych slow
              (Mateusz 11:21-24), popierac niewolnictwo (Lukasz 12:47-48), czy tez popierac
              przemoc i wojny (Mateusz 10:34) i posiadanie broni (Lukasz 22:36)? (...)
              J: W ostatni weekend byłem na Ukrainie, gdzie moi przyjaciele głoszą ewangelię
              wśród Romów. Ich styl życia obejmował: kradzieże, pijaństwo, cudzołóstwo,
              prostytucję, czary, wróżby, oszustwa, lenistwo... Tym ludziom zaczęto głosić
              ewangelię o Jezusie. Do chwili obecnej około 1500 z nich uwierzyło w Jezusa. I
              wiesz jak zmieniło się ich życie? Chcą pracować własnymi rękami, przestają pić,
              kraść, cudzołożyć; porzucają czary, prostytucję .... Nie są aniołami, ale to,
              czym kiedyś żyli, dzisiaj się tego brzydzą. Władza (zd)radziecka ze swoim
              ateizmem pogrążyła tych ludzi w beznadziei, zabraniała głoszenia im ewangelii.
              Nie wszyscy się nawrócili, ale ta grupa, która to uczyniła, spowodowała
              przemiany w całej wspólnocie romskiej. Kiedyś Rosjanin, Ukrainiec czy Polak nie
              odważyłby się wejść do osady romskiej. Dzisiaj nikomu się tam krzywda nie
              stanie.
              K: Gdzie oni znajduja prace? Lepiej napisz, ile im placisz za owe "nawrocenie"
              i z jakich zrodel masz fundusze na owe podroze i przekupywanie cyganow?
              Czy wiesz, ilu Polakow klepie biede? Wedlug ostanich badan conajmniej 17%
              (Rzeczpospolita 22-23-/6/2002). A ty wydajesz pieniadze za granica na cyganow,
              zamiast pomoc swym rodakom. Wstyd! :(
              J: Podaję ci ten przykład, jako dowód MOCY i PRAWDZIWOŚĆI ewangelii. Możesz tam
              pojechać i zrobić badania socjologiczne.
              K: A sfinasujesz moj pobyt oraz badania i zapewnisz mi tam osobiste
              bezpieczenstwo? Obawiam sie, ze nie! Nie natknalem sie bowiem dotychczas na
              zadne powazne zrodlo, potwierdzajace owa "zbawcza" moc Ewangelii... :(
              • Gość: Jerzy Do Kagana: Kto / co jest źródłem prawa? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 02.10.02, 12:01
                Do Kagana: Kto / co jest źródłem prawa?

                J: Ty twierdzisz, że nie zgrzeszyłeś. Masz szansę dowieść błędność Biblii,
                choćby w tym stwierdzeniu. W moim przekonaniu, zwodzisz
                samego siebie i nie ma
                w tobie prawdy.
                K: Juz ci pisalem, ze to ty musisz dowiesc mej winy.
                Oskarzyles mnie
                publicznie, wiec albo przepros i zaplac conajmnie tysiac
                PLN na Czerwony Krzyz
                (chyba nie masz nic przeciwko krzyzowi), albo daj wreszcie
                materialne dowody
                mej winy! Napisz gdzie, kiedy i z kim naruszylem powaznie
                prawo karne!

                Jerzy:
                Wnioskuję, że według ciebie grzech jest „poważnym naruszeniem prawa karnego.”
                I tutaj rodzą się pytania:
                1. Co znaczy ‘poważnie’ naruszyć prawo karne?
                2. Które prawo karne masz tutaj na myśli? Obecne polskie, czy obecne
                australijskie, czy radzieckie, czy hitlerowskie, czy jeszcze jakieś inne?

                W moim przekonaniu, niektóre twoje wypowiedzi kwalifikują się do wytoczenia ci
                sprawy o zniesławienie. Na przykład, kiedy nazwałeś katolików ‘podzwierzętami’.
                Albo twój tekst o Karolu Wojtyle.

                Tutaj dalsza dyskusja z tobą będzie trudna, bo ty upierasz się, że ‘grzechem
                jest poważne naruszenie prawa karnego’, i uparcie twierdzisz, że nie
                zgrzeszyłeś.

                Musimy zatem rozwiązać jeszcze jeden problem:
                Kto / co jest źródłem prawa?
                Na jakiej podstawie pewne czyny i postawy uznajemy za dobre bądź złe?

                Jerzy

                • Gość: Kagan Re: Do Kagana: Kto / co jest źródłem prawa? IP: *.vic.bigpond.net.au 02.10.02, 12:23
                  Gość portalu: Jerzy napisał(a):
                  Do Kagana: Kto / co jest źródłem prawa?
                  J: Ty twierdzisz, że nie zgrzeszyłeś. Masz szansę dowieść błędność Biblii,
                  choćby w tym stwierdzeniu. W moim przekonaniu, zwodzisz
                  samego siebie i nie ma w tobie prawdy.
                  K: Juz ci pisalem, ze to ty musisz dowiesc mej winy.
                  Oskarzyles mnie publicznie, wiec albo przepros i zaplac conajmniej tysiac
                  PLN na Czerwony Krzyz (chyba nie masz nic przeciwko krzyzowi), albo daj
                  wreszcie materialne dowody mej winy! Napisz gdzie, kiedy i z kim naruszylem
                  powaznie prawo karne!
                  Jerzy: Wnioskuję, że według ciebie grzech jest „poważnym naruszeniem prawa
                  karnego.”
                  K: Oczywiscie! Inaczej to z kazdego robi sie przestepce! A to jest
                  wrecz paranoja!
                  J: I tutaj rodzą się pytania:
                  1. Co znaczy ‘poważnie’ naruszyć prawo karne?
                  K: Mam na mysli przestepstwa karane pozbawieniem wolnosci.
                  2. Które prawo karne masz tutaj na myśli? Obecne polskie, czy obecne
                  australijskie, czy radzieckie, czy hitlerowskie, czy jeszcze jakieś inne?
                  K: Nie udawaj glupiego! To, ktore obowiazuje obecnie w miejscu,
                  gdzie przebywasz!
                  J: W moim przekonaniu, niektóre twoje wypowiedzi kwalifikują się do wytoczenia
                  ci sprawy o zniesławienie. Na przykład, kiedy nazwałeś katolików ‘podzwierzę
                  tami’. Albo twój tekst o Karolu Wojtyle.
                  K: Znow mnie atakujesz! Chcesz mi wytoczyc proces cywilny? Prosze bardzo!
                  Pamietaj, ze bedziesz musial oplacic moj bilet, hotel, posilki oraz
                  koszta sadaowe i koszta mej obrony, bo jest oczywiste, ze ten proces
                  przegrasz. Ja bowiem pisalem tylko i wylacznie PRAWDE!
                  J: Tutaj dalsza dyskusja z tobą będzie trudna, bo ty upierasz się, że
                  ‘grzechem jest poważne naruszenie prawa karnego’, i uparcie twierdzisz,
                  że nie zgrzeszyłeś.
                  K: Bo to jest PRAWDA! I pisalem juz na tym forum, ze koncze dyskusje z toba,
                  bowiem albo mnie zniewazasz, albo straszysz, albo starasz sie mnie
                  "nawrocic", albo cytujesz NT jako dowod prawdziwosci owego NT.
                  Taka dyskusja po prostu nie ma sensu!
                  J: Musimy zatem rozwiązać jeszcze jeden problem:
                  Kto / co jest źródłem prawa?
                  K: Ludzie (prawodawcy), ktorzy opieraja sie na aktualnie obowiazujacych
                  zwyczajach. Czasem chca zmienic prawem niektore zwyczaje, ale na ogol
                  bezskutecznie albo z odwrotnymi skutkami (np. prohibicja w USA,
                  narzucona Amerykanom przez fanatycznych chrzescijan typu Jerzego,
                  ktora spowodowala niesamowity rozkwit gangow w tymze USA).
                  W skrocie: prawo to wola silniejszego, tyle, ze poniewaz sila ma swe
                  granice, to tez prawo nie moze zbyt odbiegac od zwyczajow panujacych w
                  danym miejscu i czasie. Nie ma w nim NIC ponadnaturalnego!
                  J: Na jakiej podstawie pewne czyny i postawy uznajemy za dobre bądź złe?
                  K: Juz ci pisalem: na podstawie opinii i zwyczajow ludzi zyjacych w danym
                  miejscu i czasie. Nie ma prawa absolutnego. Inne prawo bylo w starozytnej
                  Palestynie, inne obowiazuje dzisiaj na tym terenie, i inne bedzie tamze
                  za 100 lat (chyba, ze nie bedzie tam w ogole ludzi)...
                  I pamietaj: KONIEC DYSKUSJI, bo nie odpowiedziales na moje zasadnicze
                  pytanie o pozabiblijne zrodla na temat historycznosci Jeszu syna Miriam
                  i NN ojca!
                  • Gość: Kagan Re: Do Kagana: Kto / co jest źródłem prawa? IP: *.vic.bigpond.net.au 02.10.02, 12:57
                    Gość portalu: Kagan napisał(a):
                    Moralnosc katolicka opiera sie na istnieniu Boga, od ktorego
                    pochodza podstawowe i najwazniejsze normy moralne (np. Dekalog).
                    A wiec moralnosc katolicka trzyma sie tylko na tym, ze ludzie wierza
                    w istnienie Boga. Ale co bedzie, jak przestana wierzyc? Przeciez
                    coraz mniej ludzi wierzy w krajach rozwinietych, a szczegolnie w Europie
                    Zachodniej, Skandynawii, Wielkiej Brytanii czy Australii. Gdyby istniala
                    tylko moralnosc katolicka (ogolnie: oparta na religii), to tam dawno by
                    zapanowal absolutny chaos, wszyscy by wszystkich mordowali, gwalcili
                    i okradali... Ale tak nie jest, natomiast w podobno religijnych Stanach
                    Zjednoczonych Ameryki Polnocnej tylko surowe kary (lacznie z kara smierci)
                    i olbrzymia ilosc policji powstrzymuje Amerykanow przed wzajemnym
                    wystrzelaniem sie, czy tez przed masowymi rabunkami, albo rozruchami na tle
                    rasowym.
                    Dlaczego tak sie zle dzieje w USA, a jest tak (relatywnie) spokojnie w
                    krajach zlaicyzowanych? Po prostu w tych krajach moralnosc NIE jest oparta
                    na irracjonalnych wierzeniach, a na tzw. umowie spolecznej, na prostym
                    fakcie, ze kazdemu jest latwiej zyc, jak wszyscy przestrzegaja pewnych regul,
                    z ktorych najwazniejsza jest "nie rob drugiemu tego, co tobie nie mile".
                    W ten sposob, nawet jak ktos pewnego dnia odkryje, ze kosciol go (ja)
                    oszukiwal, i ze nie ma boga, to i tak nie bedzie bil przyslowiowego ojca po
                    mordzie tylko dla tego, ze owego boga nie ma...
                    Kagan
                    p.s. Katolicy Kochani moi! Jak byscie mogli powstrzymac sie z inwektywami,
                    to bede Wam dozgonnie (a moze i dluzej) wdzieczny, a jak nie to was dam na
                    moj watek o poziomie katolicyzmu polskiego.
                  • Gość: Jerzy Re: Do Kagana: "Nie ma prawa absolutnego". IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 02.10.02, 13:08
                    Gość portalu: Kagan napisał(a):

                    > J: Na jakiej podstawie pewne czyny i postawy uznajemy za dobre bądź złe?
                    > K: Juz ci pisalem: na podstawie opinii i zwyczajow ludzi zyjacych w danym
                    > miejscu i czasie. Nie ma prawa absolutnego. Inne prawo bylo w starozytnej
                    > Palestynie, inne obowiazuje dzisiaj na tym terenie, i inne bedzie tamze
                    > za 100 lat (chyba, ze nie bedzie tam w ogole ludzi)...

                    Twierdzisz, że "Nie ma prawa absolutnego."
                    Czy to stwierdzenie mam traktować jako prawo absolutne w podejściu do prawa?

                    Jerzy
                    • Gość: Kagan Re: Do Kagana: 'Nie ma prawa absolutnego'. IP: *.vic.bigpond.net.au 02.10.02, 13:14
                      J: Na jakiej podstawie pewne czyny i postawy uznajemy za dobre bądź złe?
                      K: Juz ci pisalem: na podstawie opinii i zwyczajow ludzi zyjacych w danym
                      miejscu i czasie. Nie ma prawa absolutnego. Inne prawo bylo w starozytnej
                      Palestynie, inne obowiazuje dzisiaj na tym terenie, i inne bedzie tamze
                      za 100 lat (chyba, ze nie bedzie tam w ogole ludzi)...
                      J: Twierdzisz, że "Nie ma prawa absolutnego."
                      Czy to stwierdzenie mam traktować jako prawo absolutne w podejściu do prawa?
                      K: W spoleczenstwie nie ma praw absolutnych, czyli ponadczasowych.
                      Stad nauki spoleczne nie sa tak precyzyjne i scisle jak fizyka czy
                      chemia.
                      A ten watek NIE jest o prawie, ale o historycznosci Jeszu ben Miriam.
                      Masz dowody pozabiblijne na jego istnienie, to je przedstaw.
                      Nie masz, to zaloz osobny watek na temat prawa czy moralnosci.
                      Kagan
                      • Gość: Jerzy Re: Do Kagana: 'Nie ma prawa absolutnego'. IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 02.10.02, 13:37
                        Gość portalu: Kagan napisał(a):

                        > J: Na jakiej podstawie pewne czyny i postawy uznajemy za dobre bądź złe?
                        > K: Juz ci pisalem: na podstawie opinii i zwyczajow ludzi zyjacych w danym
                        > miejscu i czasie. Nie ma prawa absolutnego. Inne prawo bylo w starozytnej
                        > Palestynie, inne obowiazuje dzisiaj na tym terenie, i inne bedzie tamze
                        > za 100 lat (chyba, ze nie bedzie tam w ogole ludzi)...
                        > J: Twierdzisz, że "Nie ma prawa absolutnego."
                        > Czy to stwierdzenie mam traktować jako prawo absolutne w podejściu do prawa?
                        > K: W spoleczenstwie nie ma praw absolutnych, czyli ponadczasowych.

                        Jesteś cząstką społeczeństwa, wypowiadasz autorytatywną, ponadczasową,
                        absolutną opinię na temat prawa, twierdząc, że absolutne ponadczasowe prawa /
                        opinie, prawdy nie istnieją.
                        Gdzie uczyłeś się logiki? Nie widzisz, że swoim stwierdzeniem przeczysz samemu
                        sobie?

                        Jerzy

                        • Gość: Kagan Re: Do Kagana: 'Nie ma prawa absolutnego'. IP: *.vic.bigpond.net.au 02.10.02, 13:48
                          J: Na jakiej podstawie pewne czyny i postawy uznajemy za dobre bądź złe?
                          K: Juz ci pisalem: na podstawie opinii i zwyczajow ludzi zyjacych w danym
                          miejscu i czasie. Nie ma prawa absolutnego. Inne prawo bylo w starozytnej
                          Palestynie, inne obowiazuje dzisiaj na tym terenie, i inne bedzie tamze
                          za 100 lat (chyba, ze nie bedzie tam w ogole ludzi)...
                          J: Twierdzisz, że "Nie ma prawa absolutnego."
                          Czy to stwierdzenie mam traktować jako prawo absolutne w podejściu do prawa?
                          K: W spoleczenstwie nie ma praw absolutnych, czyli ponadczasowych.
                          J: Jesteś cząstką społeczeństwa, wypowiadasz autorytatywną, ponadczasową,
                          absolutną opinię na temat prawa, twierdząc, że absolutne ponadczasowe prawa /
                          opinie, prawdy nie istnieją. Gdzie uczyłeś się logiki? Nie widzisz, że swoim
                          stwierdzeniem przeczysz samemu sobie?
                          K: NIE! To ty naginasz logike do swych niecnych celow. Ja wypowiadam jedno
                          z nielicznych absolutnych praw spoleczenstwa, czyli takie prawo, ktore
                          twierdzi, iz w spoleczenstwie ludzkim nie ma praw absolutnych,
                          ze "panta rei"...
                          To jest niejako "meta prawo", albo prawo "wyzszego rzedu".
                          I czemu znow atakujesz ma osobe?
                          NIELADNIE!

                          • Gość: Jerzy Re: Do Kagana: 'Nie ma prawa absolutnego'. IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 02.10.02, 14:05
                            Gość portalu: Kagan napisał(a):

                            > J: Na jakiej podstawie pewne czyny i postawy uznajemy za dobre bądź złe?
                            > K: Juz ci pisalem: na podstawie opinii i zwyczajow ludzi zyjacych w danym
                            > miejscu i czasie. Nie ma prawa absolutnego. Inne prawo bylo w starozytnej
                            > Palestynie, inne obowiazuje dzisiaj na tym terenie, i inne bedzie tamze
                            > za 100 lat (chyba, ze nie bedzie tam w ogole ludzi)...
                            > J: Twierdzisz, że "Nie ma prawa absolutnego."
                            > Czy to stwierdzenie mam traktować jako prawo absolutne w podejściu do prawa?
                            > K: W spoleczenstwie nie ma praw absolutnych, czyli ponadczasowych.
                            > J: Jesteś cząstką społeczeństwa, wypowiadasz autorytatywną, ponadczasową,
                            > absolutną opinię na temat prawa, twierdząc, że absolutne ponadczasowe prawa /
                            > opinie, prawdy nie istnieją. Gdzie uczyłeś się logiki? Nie widzisz, że swoim
                            > stwierdzeniem przeczysz samemu sobie?
                            > K: NIE! To ty naginasz logike do swych niecnych celow. Ja wypowiadam jedno
                            > z nielicznych absolutnych praw spoleczenstwa, czyli takie prawo, ktore
                            > twierdzi, iz w spoleczenstwie ludzkim nie ma praw absolutnych,
                            > ze "panta rei"...
                            > To jest niejako "meta prawo", albo prawo "wyzszego rzedu".
                            > I czemu znow atakujesz ma osobe?
                            > NIELADNIE!
                            >

                            Kiedy pokazuję ci absurd twego stwierdzenia, czujesz się znowu zaatakowany
                            osobiście. Twierdzisz, że nie ma praw absolutnych za wyjątkiem ....

                            Inaczej, w naszej dyskusji to wygląda tak:
                            "Nie ma praw absolutnych za wyjątkiem stwierdzeń cytowanych przez Kagana o
                            tychże prawach."

                            Jak się prześpisz, to może dostrzeżesz absurd, który chcesz sprzedać na forum.

                            Jerzy
                            • Gość: Kagan Re: Do Kagana: 'Nie ma prawa absolutnego'. IP: *.vic.bigpond.net.au 05.10.02, 05:56
                              J: Na jakiej podstawie pewne czyny i postawy uznajemy za dobre bądź złe?
                              K: Juz ci pisalem: na podstawie opinii i zwyczajow ludzi zyjacych w danym
                              miejscu i czasie. Liczy sie tu albo opinia wiekszosci (demokracja) albo wladzy
                              (tyrania). Miedzy tymi biegunami jest zas wiele stopni posrednich!
                              Nie ma prawa absolutnego. Inne prawo bylo w starozytnej
                              Palestynie, inne obowiazuje dzisiaj na tym terenie, i inne bedzie tamze
                              za 100 lat (chyba, ze nie bedzie tam w ogole ludzi)...
                              J: Twierdzisz, że "Nie ma prawa absolutnego." Czy to stwierdzenie mam
                              traktować jako prawo absolutne w podejściu do prawa?
                              K: W spoleczenstwie nie ma praw absolutnych, czyli ponadczasowych.
                              J: Jesteś cząstką społeczeństwa, wypowiadasz autorytatywną, ponadczasową,
                              absolutną opinię na temat prawa, twierdząc, że absolutne ponadczasowe prawa
                              /opinie, prawdy nie istnieją. Gdzie uczyłeś się logiki? Nie widzisz, że swoim
                              stwierdzeniem przeczysz samemu sobie?
                              K: NIE! To ty naginasz logike do swych niecnych celow. Ja wypowiadam jedno
                              z nielicznych absolutnych praw spoleczenstwa, czyli takie prawo, ktore
                              twierdzi, iz w spoleczenstwie ludzkim nie ma praw absolutnych,
                              ze "panta rei"... To jest niejako "meta prawo", albo prawo "wyzszego rzedu".
                              I czemu znow atakujesz ma osobe? NIELADNIE!
                              J: Kiedy pokazuję ci absurd twego stwierdzenia, czujesz się znowu zaatakowany
                              osobiście. Twierdzisz, że nie ma praw absolutnych za wyjątkiem ....
                              K: Widzisz, w naukach spolecznych nie ma praw absolutnych. To jest wlasnie to
                              glowne "prawo" (a raczej "metaprawo") owych nauk! Probujesz mnie lapac za slowka
                              i defincje zapominajac, ze to jest popularne forum i o ograniczeniu dlugosci
                              postow!
                              J: Inaczej, w naszej dyskusji to wygląda tak:
                              "Nie ma praw absolutnych za wyjątkiem stwierdzeń cytowanych przez Kagana o
                              tychże prawach."
                              K: Bzdura! Ja tylko podalem generalna zasade nauk spolecznych, ktorej ty, jako
                              fanatyczny chrzescijanin nie jestes w stanie zrozumiec...
                              J: Jak się prześpisz, to może dostrzeżesz absurd, który chcesz sprzedać na
                              forum.
                              K: Zaden absurd! Logiki nie dowodzi sie zdaniami jezyka etnicznego,
                              ktory z def. nie jest precyzyjny i jest wieloznaczny, ale
                              schematami i symbolami, na co tu nie ma miejsca (popularne forum)!
                              Wstydz sie Jerzy! :(

                    • Gość: stern Re: Do Kagana: 'Nie ma prawa absolutnego'. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 04.10.02, 10:34
                      Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                      > > J: Na jakiej podstawie pewne czyny i postawy uznajemy
                      za dobre bądź złe?
                      > > K: Juz ci pisalem: na podstawie opinii i zwyczajow
                      ludzi zyjacych w danym
                      > > miejscu i czasie.

                      a jeśli ktoś żyje w danym miejscu i czasie i ma inne
                      opinie i zwyczaje, to co wtedy?
                      jest wyłączony spod prawa?

                      • Gość: Kagan Re: Do Kagana: 'Nie ma prawa absolutnego'. IP: *.vic.bigpond.net.au 05.10.02, 05:49
                        J: Na jakiej podstawie pewne czyny i postawy uznajemy
                        za dobre bądź złe?
                        K: Juz ci pisalem: na podstawie opinii i zwyczajow
                        ludzi zyjacych w danym miejscu i czasie.
                        J: a jeśli ktoś żyje w danym miejscu i czasie i ma inne
                        opinie i zwyczaje, to co wtedy? jest wyłączony spod prawa?
                        K: Liczy sie opinia wiekszosci (demokracja) albo wladzy
                        (tyrania). Miedzy tymi biegunami jest zas wiele stopni
                        posrednich!
                  • Gość: Jerzy Dowód na prawdziwość NT IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 02.10.02, 13:23
                    J: Tutaj dalsza dyskusja z tobą będzie trudna, bo ty upierasz się, że
                    ‘grzechem jest poważne naruszenie prawa karnego’, i uparcie twierdzisz,
                    że nie zgrzeszyłeś.
                    K: Bo to jest PRAWDA! I pisalem juz na tym forum, ze koncze dyskusje z toba,
                    bowiem albo mnie zniewazasz, albo straszysz, albo starasz sie mnie
                    "nawrocic", albo cytujesz NT jako dowod prawdziwosci owego NT.
                    Taka dyskusja po prostu nie ma sensu!

                    Jerzy: W oparciu o jaki system wartości czujesz się ‘znieważany’ i zastraszany
                    przeze mnie? Co w moich wypowiedziach było ‘znieważające’ i kiedy cię
                    straszyłem?

                    Cytuje NT w dyskusji z twoim światopoglądem. Jeśli twój światopogląd nie
                    wytrzymuje konfrontacji z NT, to jest to kolejny dowód na prawdziwość NT.

                    Jerzy
                    • Gość: Kagan Re: Dowód na prawdziwość NT IP: *.vic.bigpond.net.au 02.10.02, 13:33
                      Gość portalu: Jerzy napisał(a):
                      Tutaj dalsza dyskusja z tobą będzie trudna, bo ty upierasz się, że
                      'grzechem jest poważne naruszenie prawa karnego’, i uparcie twierdzisz,
                      że nie zgrzeszyłeś.
                      K: Bo to jest PRAWDA! I pisalem juz na tym forum, ze koncze dyskusje z toba,
                      bowiem albo mnie zniewazasz, albo straszysz, albo starasz sie mnie
                      "nawrocic", albo cytujesz NT jako dowod prawdziwosci owego NT.
                      Taka dyskusja po prostu nie ma sensu!
                      Jerzy: W oparciu o jaki system wartości czujesz się ‘znieważany’ i
                      zastraszany przeze mnie? Co w moich wypowiedziach było ‘znieważające’ i kiedy
                      cię straszyłem?
                      K: Straszysz mnie wciaz tym swoim bozkiem Jeszu, uwazasz sie za lepszego,
                      sprawiedliwszego i madrzejszego jako chrzescijanin...
                      Nie szanujesz mego swiatopogladu, wiec czemu ja mialbym szanowac twoj?

                      J: Cytuje NT w dyskusji z twoim światopoglądem. Jeśli twój światopogląd nie
                      wytrzymuje konfrontacji z NT, to jest to kolejny dowód na prawdziwość NT.
                      K: Zaden dowod, bo ja ci wykazalem jego nicosc. Widzisz, znizasz sie
                      do klamstw, aby udowodnic swe tezy. Ja ci udowodnilem, ze nie ma
                      pozabiblijnych dowodow na prawdziwosc NT, a ty mi wmawiasz, ze ja
                      przegralem te dyskusje. Nie mamy wiec dalej o czym gadac... :(
                      Mam wiec nadzieje, ze albo mi dasz pozabiblijny dowod na historycznosc
                      twego idola, albo nie bedziesz mi wiecej zawracal glowy.
                      Ta dyskusja do niczego juz nie doprowadzi, bo ty nie nie potrafisz
                      dyskutowac np. na temat testimonium flavianum, tylko jak katarynka
                      powtarzasz NT. A jak ja ci zacytuje np. fragnmenty, gdzie Jeszu
                      pochwala wojne albo niewolnictwo, to milczysz... Wstydz sie! :(
                      • Gość: Jerzy Kagan jako dowód na prawdziwość NT IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.02, 13:06

                        Kagan jako dowód na prawdziwość NT

                        J: W ostatni weekend byłem na Ukrainie, gdzie moi przyjaciele głoszą ewangelię
                        wśród Romów. Ich styl życia obejmował: kradzieże,
                        pijaństwo, cudzołóstwo,
                        prostytucję, czary, wróżby, oszustwa, lenistwo... Tym
                        ludziom zaczęto głosić
                        ewangelię o Jezusie. Do chwili obecnej około 1500 z nich
                        uwierzyło w Jezusa. I
                        wiesz jak zmieniło się ich życie? Chcą pracować własnymi
                        rękami, przestają pić,
                        kraść, cudzołożyć; porzucają czary, prostytucję .... Nie
                        są aniołami, ale to,
                        czym kiedyś żyli, dzisiaj się tego brzydzą. Władza (zd)
                        radziecka ze swoim
                        ateizmem pogrążyła tych ludzi w beznadziei, zabraniała
                        głoszenia im ewangelii.
                        Nie wszyscy się nawrócili, ale ta grupa, która to
                        uczyniła, spowodowała
                        przemiany w całej wspólnocie romskiej. Kiedyś Rosjanin,
                        Ukrainiec czy Polak nie
                        odważyłby się wejść do osady romskiej. Dzisiaj nikomu się
                        tam krzywda nie
                        stanie.
                        K: Gdzie oni znajduja prace? Lepiej napisz, ile im placisz
                        za owe "nawrocenie"
                        i z jakich zrodel masz fundusze na owe podroze i
                        przekupywanie cyganow?
                        Czy wiesz, ilu Polakow klepie biede? Wedlug ostanich badan
                        conajmniej 17%
                        (Rzeczpospolita 22-23-/6/2002). A ty wydajesz pieniadze za
                        granica na cyganow,
                        zamiast pomoc swym rodakom. Wstyd! :(

                        Jerzy: A skąd wiesz, czy pomagam, czy nie pomagam swym rodakom?

                        J: Podaję ci ten przykład, jako dowód MOCY i PRAWDZIWOŚĆI
                        ewangelii. Możesz tam
                        pojechać i zrobić badania socjologiczne.
                        K: A sfinasujesz moj pobyt oraz badania i zapewnisz mi tam
                        osobiste
                        bezpieczenstwo? Obawiam sie, ze nie! Nie natknalem sie
                        bowiem dotychczas na
                        zadne powazne zrodlo, potwierdzajace owa "zbawcza" moc
                        Ewangelii... :(


                        Jerzy: Obawiam się, że praktyki związane z naborem do partii projektujesz na
                        chrześcijaństwo. To kandydatom na członków partii obiecywano lepsze życie pod
                        względem materialnym i władzę nad ludźmi. Działo się to eplixit bądź implicit.
                        Przynależność partyjna dawała szansę na lepszy awans społeczny. Niechęć do
                        przystąpienia do partii mogła się źle skończyć. Mój teść odmówił – potem
                        spędził 5 lat w więzieniu jako wróg narodu.

                        Według twoich praw więzienie i torturowanie takich osób jak mój teść było
                        zapewne ‘wolą silniejszego’ i nie było łamaniem prawa.

                        Jest pewna różnica pomiędzy Jezusem a komunistami. Jezus, aby dowieść
                        prawdziwości swoje nauki, dał się zabić; komuniści, aby przekonać innych,
                        wymordowali miliony.

                        Właśnie prześladowania wyznawców Chrystusa są kolejnym dowodem na prawdziwość
                        NT. Pan Jezus zapowiedział swoim uczniom:

                        Jan 16,33 To powiedziałem wam, abyście we mnie pokój mieli. Na świecie
                        ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat.

                        Chrześcijanie byli prześladowani przez komunistów, muzułmanów, hitlerowców,
                        kościół rzymskokatolicki, przez rzymian ... Zawsze i wszędzie wyznawcy
                        Chrystusa doświadczali prześladowań, zgodnie z proroctwem Jezusa:

                        Mat 24,9 Wtedy wydawać was będą na udrękę i zabijać was będą, i
                        wszystkie narody pałać będą nienawiścią do was dla imienia mego.
                        10,22 I będziecie w nienawiści u wszystkich dla imienia mego,

                        Twój stosunek do chrześcijaństwa jest dokładnym wypełnieniem się słów Jezusa.
                        Jesteś bezpośrednim dowodem na prawdziwość NT.
                        • Gość: Kagan Re: Kagan jako dowód na prawdziwość NT IP: *.vic.bigpond.net.au 05.10.02, 06:57
                          J: W ostatni weekend byłem na Ukrainie, gdzie moi przyjaciele głoszą ewangelię
                          wśród Romów. Ich styl życia obejmował: kradzieże, pijaństwo, cudzołóstwo,
                          prostytucję, czary, wróżby, oszustwa, lenistwo... Tym ludziom zaczęto głosić
                          ewangelię o Jezusie. Do chwili obecnej około 1500 z nich uwierzyło w Jezusa. I
                          wiesz jak zmieniło się ich życie? Chcą pracować własnymi rękami, przestają pić,
                          kraść, cudzołożyć; porzucają czary, prostytucję .... Nie są aniołami, ale to,
                          czym kiedyś żyli, dzisiaj się tego brzydzą. Władza (zd)radziecka ze swoim
                          ateizmem pogrążyła tych ludzi w beznadziei, zabraniała głoszenia im ewangelii.
                          Nie wszyscy się nawrócili, ale ta grupa, która to uczyniła, spowodowała
                          przemiany w całej wspólnocie romskiej. Kiedyś Rosjanin, Ukrainiec czy Polak nie
                          odważyłby się wejść do osady romskiej. Dzisiaj nikomu się tam krzywda nie
                          stanie.
                          K: A po jaka cholere lazic do slumsow? I gdzie oni znajduja prace? Lepiej
                          napisz, ile im placisz za owe "nawrocenie" i z jakich zrodel masz fundusze na
                          owe podroze i przekupywanie cyganow? Czy wiesz, ilu Polakow klepie biede?
                          Wedlug ostanich badan conajmniej 17% (Rzeczpospolita 22-23-/6/2002). A ty
                          wydajesz pieniadze za granica na cyganow, zamiast pomoc swym rodakom. Wstyd! :(
                          Jerzy: A skąd wiesz, czy pomagam, czy nie pomagam swym rodakom?
                          K: Jakbys pomagal, to bys nie mial czasu na podroze zagraniczne! 17% to sa
                          MILIONY ubogich! "Charity begins @ home"!
                          J: Podaję ci ten przykład, jako dowód MOCY i PRAWDZIWOŚĆI
                          ewangelii. Możesz tam pojechać i zrobić badania socjologiczne.
                          K: A sfinasujesz moj pobyt oraz badania i zapewnisz mi tam
                          osobiste bezpieczenstwo? Obawiam sie, ze nie! Nie natknalem sie
                          bowiem dotychczas na zadne powazne zrodlo, potwierdzajace owa "zbawcza" moc
                          Ewangelii... :( Wiem zas, ilu ludzi wymordowano w imie owej Ewangelii... :(
                          Jerzy: Obawiam się, że praktyki związane z naborem do partii projektujesz na
                          chrześcijaństwo. To kandydatom na członków partii obiecywano lepsze życie pod
                          względem materialnym i władzę nad ludźmi. Działo się to eplixit bądź implicit.
                          Przynależność partyjna dawała szansę na lepszy awans społeczny. Niechęć do
                          przystąpienia do partii mogła się źle skończyć. Mój teść odmówił – potem
                          spędził 5 lat w więzieniu jako wróg narodu.
                          K: Bzdury piszesz! Ja tez odmowilem, i tylko nie dostalem awansu oraz mniejsza
                          podwyzke! A pracowalem w Urzedzie Rady Ministrow! Przeniesli mnie "karnie"
                          na managera w Impexmetalu!
                          J: Według twoich praw więzienie i torturowanie takich osób jak mój teść było
                          zapewne ‘wolą silniejszego’ i nie było łamaniem prawa.
                          K: Bylo niezgodne nawet z prawem obowiazujacym wtedy w PRL! Znow mylisz
                          prawo ze sprawiedliwoscia i etyka (moralnoscia)... :(
                          J: Jest pewna różnica pomiędzy Jezusem a komunistami. Jezus, aby dowieść
                          prawdziwości swoje nauki, dał się zabić; komuniści, aby przekonać innych,
                          wymordowali miliony.
                          K: Bzdura! Jesli byl Bogiem, to nie mozna bylo go zabic, a jesli byl
                          czlowiekiem, to byl OSZUSTEM!
                          J: Właśnie prześladowania wyznawców Chrystusa są kolejnym dowodem na
                          prawdziwość NT. Pan Jezus zapowiedział swoim uczniom: (...)
                          K: 1. Czy przesladowania neonazistow albo komunistow w niektorych
                          panstwach sa dowodem na prawdziwosc tych idei?
                          2. Mateusz 10 "34 Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie
                          przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. 35 Bo przyszedłem poróżnić syna z jego
                          ojcem, córkę z matką, synową z teściową; 36 i będą nieprzyjaciółmi człowieka
                          jego domownicy. 37 Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie
                          godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien.
                          38 Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien."
                          J: Chrześcijanie byli prześladowani przez komunistów, muzułmanów, hitlerowców,
                          kościół rzymskokatolicki, przez rzymian ... Zawsze i wszędzie wyznawcy
                          Chrystusa doświadczali prześladowań, zgodnie z proroctwem Jezusa (...)
                          1. Crzescijanie tez przesladowali Muzulmanow (wyprawy krzyzowe).
                          I jak kosciol R-K ,oze przesladowac sam siebie? Gdzie tu logika?
                          Zbior chrzescijan obejmuje bowiem w calosci zbior katolikow rzymskich!
                          2. Znow wbrew mym licznym prosbom cytujesz Biblie na dowod prawdziwosci tejze!
                          J: Twój stosunek do chrześcijaństwa jest dokładnym wypełnieniem się słów
                          Jezusa.
                          K: Bytu zbednego, ahistorycznego... :(
                          J: Jesteś bezpośrednim dowodem na prawdziwość NT.
                          K: Moze dla ciebie! Wyciagasz falszywe wnioski z wymyslonych przeslanek!
                          Zakladajac, ze im czlowiek ma mniej, tym jest szczesliwszy latwo udowodnic,
                          ze np. w Polsce jest lepiej niz w USA!

                  • Gość: Jerzy Odkrycie socjologiczne Kagana IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.02, 13:03
                    Odkrycia socjologiczne Kagana:

                    J: Musimy zatem rozwiązać jeszcze jeden problem:
                    Kto / co jest źródłem prawa?

                    K: Ludzie (prawodawcy), ktorzy opieraja sie na aktualnie obowiazujacych
                    zwyczajach. Czasem chca zmienic prawem niektore
                    zwyczaje, ale na ogol
                    bezskutecznie albo z odwrotnymi skutkami (np.
                    prohibicja w USA,
                    narzucona Amerykanom przez fanatycznych chrzescijan
                    typu Jerzego,
                    ktora spowodowala niesamowity rozkwit gangow w tymze
                    USA).

                    Jerzy: Dokonałeś rewelacyjnego odkrycia socjologicznego, że jeśli władze
                    wprowadzą jakiś zakaz, społeczeństwo reaguje odwrotnie. Gdyby tak więc nakazać
                    picie alkoholu, to ludzie przestaliby pić, gdyby nakazać im ustawowo
                    cudzołożyć, to byliby wierni w małżeństwie, a gdyby nakazać im kraść, to
                    zaczęliby uczciwie pracować i wkrótce mielibyśmy idealne i bezgrzeszne
                    społeczeństwo.
                    No to do dzieła, Kaganie!

                    Jerzy

                    • Gość: Kagan Re: Odkrycie socjologiczne Kagana IP: *.vic.bigpond.net.au 05.10.02, 06:40
                      Gość portalu: Jerzy napisał(a):
                      Odkrycia socjologiczne Kagana:
                      K: Znow atak ad personam! :(
                      J: Musimy zatem rozwiązać jeszcze jeden problem: Kto / co jest źródłem prawa?
                      K: Ludzie (prawodawcy), ktorzy opieraja sie na aktualnie obowiazujacych
                      zwyczajach. Liczy sie albo opinia wiekszosci (demokracja) albo wladzy
                      (tyrania). Miedzy tymi biegunami jest zas wiele stopni posrednich!
                      Czasem chca zmienic prawem niektore zwyczaje, ale na ogol
                      bezskutecznie albo z odwrotnymi skutkami (np. prohibicja w USA,).
                      (...)
                      Jerzy: Dokonałeś rewelacyjnego odkrycia socjologicznego, że jeśli władze
                      wprowadzą jakiś zakaz, społeczeństwo reaguje odwrotnie. Gdyby tak więc nakazać
                      picie alkoholu, to ludzie przestaliby pić, gdyby nakazać im ustawowo
                      cudzołożyć, to byliby wierni w małżeństwie, a gdyby nakazać im kraść, to
                      zaczęliby uczciwie pracować i wkrótce mielibyśmy idealne i bezgrzeszne
                      społeczeństwo. No to do dzieła, Kaganie!
                      K: Bzdury piszesz! Ja dalem przyklad na to, ze prawo NIE moze sie
                      rozmijac z obyczajami aktualnie obowiazujacymi! Kiedy Roosvelt zniosl
                      prohibicje, to kierowal sie wlasnie ta zasada, ze prawo pisane nie moze byc
                      diametralnie niezgodne z prawem zwyczajowym! Znow imputujesz mi
                      cudze poglady! NIELADNIE, ale jakze po chrzescijansku... :(
            • Gość: Jerzy Bycie chrześcijaninem nie było zakazane w ZSRR IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.02, 13:12
              „Bycie chrześcijaninem NIGDY nie było zakazane w ZSRR”
              J: Według tego prawa nie były to akty kryminalne. Czym są
              czyny kryminalne
              według ciebie, skoro imputujesz mi przebywanie wśród
              kryminalistów? W ZSRR
              bycie chrześcijaninem było traktowane jako przestępstwo
              kryminalne.
              K: Tez piszesz nieprawde! Nawet za Stalina cerkiew istniala,
              popi wrecz
              popierali wysilek wojenny ZSRR! Zgoda, cerkiew byla
              inflirtowana przez
              KGB, ale nigdy bycie chrzescijaninem nie bylo zakazane w
              ZSRR! Mylisz
              chrzescijanstwo z pewnymi sektami typu swiadkow jehowy.
              Czybys byl
              jehowita?

              Jerzy:
              Piszesz rewelacyjne rzeczy o chrześcijaństwie w ZSRR. Stalin dał chrześcijanom
              taką ‘wolność,’ że większość pastorów wywieziono do łagrów, więziono razem z
              kryminalistami i mordowano. Kościoły burzono albo przerabiano na stajnie bądź
              jakieś magazyny. Owszem, zostawiono kilka cerkwii dla celów propagandowych, aby
              pokazać światu, że w ZSRR jest wolność religijna, ludzie ‘mogą’ chodzić do
              cerkwii, ale cerkwie są puste, bo nikt nie wierzy w chrześcijańskie zabobony.
              Może ktoś przytoczy dane na temat zbrodni stalinowskich wobec chrześcijan i
              wyznawców innych religii.

              Kaganie, ostatni raz próbował mnie utożsamić ze Jehowitami chyba JK, ponad rok
              temu. Od tamtego czasu zaniechano tego rodzaju prymitywnych podjazdów pod moim
              adresem. Aż tu nagle ucieka się do tego sam Kagan.
              Kogo władze radzieckie uznawały za chrześcijan, a kogo za sekty? Czy to, że
              kogoś uznawały za sekty dawało im prawo do prześladowania?

              Jerzy
              • Gość: Kagan Re: Bycie chrześcijaninem nie było zakazane w ZSR IP: *.vic.bigpond.net.au 05.10.02, 06:34
                K: „Bycie chrześcijaninem NIGDY nie było zakazane w ZSRR”
                J: Według tego prawa nie były to akty kryminalne. Czym są
                czyny kryminalne według ciebie, skoro imputujesz mi przebywanie wśród
                kryminalistów?
                K: Sam to napisales (cyganie ukrainscy)...
                J: W ZSRR bycie chrześcijaninem było traktowane jako przestępstwo
                kryminalne.
                K: Tez piszesz nieprawde! Nawet za Stalina cerkiew istniala,
                popi wrecz popierali wysilek wojenny ZSRR! Zgoda, cerkiew byla
                inflirtowana przez KGB, ale nigdy bycie chrzescijaninem nie bylo
                zakazane w ZSRR! Mylisz chrzescijanstwo PRAWOSLAWNE z pewnymi sektami
                typu swiadkow jehowy. Czybys byl jehowita?
                Jerzy: Piszesz rewelacyjne rzeczy o chrześcijaństwie w ZSRR. Stalin dał
                chrześcijanom taką ‘wolność,’ że większość pastorów wywieziono do łagrów,
                więziono razem z kryminalistami i mordowano. Kościoły burzono albo przerabiano
                na stajnie bądź jakieś magazyny. Owszem, zostawiono kilka cerkwii dla celów
                propagandowych, aby pokazać światu, że w ZSRR jest wolność religijna, ludzie
                ‘mogą’ chodzić do cerkwii, ale cerkwie są puste, bo nikt nie wierzy w
                chrześcijańskie zabobony.
                K: I dobrze... Mylisz spadek ilosci wiernych spowodowany propaganda rzadowa
                z zakazaem chrzescijanstwa! Mylisz wiec Arabie Saudyjska z b. ZSRR!
                J: Może ktoś przytoczy dane na temat zbrodni stalinowskich wobec chrześcijan i
                wyznawców innych religii.
                K: Cerkiew prawoslawna jako narzedzie caratu nie byla bez winy!
                J: Kaganie, ostatni raz próbował mnie utożsamić ze Jehowitami chyba JK, ponad
                rok temu. Od tamtego czasu zaniechano tego rodzaju prymitywnych podjazdów pod
                moim adresem. Aż tu nagle ucieka się do tego sam Kagan.
                K: Bo argumentujesz jak jehowita! Kim wiec jestes? Zielonoswiatkowcem
                albo baptysta? Moze sie nazywasz Zabiello?
                J: Kogo władze radzieckie uznawały za chrześcijan, a kogo za sekty? Czy to, że
                kogoś uznawały za sekty dawało im prawo do prześladowania?
                K: TAK! rzad USA tez przesladuje niektore sekty (dawidowcow), a w
                Europie sie gdzie niegdzie przesladuje kosciol scjentystow (Hubbarda)...
                • Gość: Jerzy wolność religijna w ZSRR według Kagana IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.02, 18:10
                  K: „Bycie chrześcijaninem NIGDY nie było zakazane w ZSRR”

                  J: Czym są czyny kryminalne według ciebie, skoro imputujesz mi przebywanie
                  wśród kryminalistów?
                  K: Sam to napisales (cyganie ukrainscy)...

                  Jerzy: Czy według ciebie Romowie (taka jest poprawna nazwa tej grupy etnicznej;
                  określenie 'cygan' uważa się za pejoratywne) są kryminalistami tylko dlatego,
                  że są Romami? To pachnie rasizmem i szowinizmem.


                  J: W ZSRR bycie chrześcijaninem było traktowane jako przestępstwo
                  kryminalne.
                  K: Tez piszesz nieprawde! Nawet za Stalina cerkiew istniala,
                  popi wrecz popierali wysilek wojenny ZSRR! Zgoda, cerkiew byla
                  inflirtowana przez KGB, ale nigdy bycie chrzescijaninem nie bylo
                  zakazane w ZSRR! Mylisz chrzescijanstwo PRAWOSLAWNE z pewnymi sektami
                  typu swiadkow jehowy. Czybys byl jehowita?

                  Jerzy: Piszesz rewelacyjne rzeczy o chrześcijaństwie w ZSRR. Stalin dał
                  chrześcijanom taką ‘wolność,’ że większość pastorów wywieziono do łagrów,
                  więziono razem z kryminalistami i mordowano. Kościoły burzono albo przerabiano
                  na stajnie bądź jakieś magazyny. Owszem, zostawiono kilka cerkwii dla celów
                  propagandowych, aby pokazać światu, że w ZSRR jest wolność religijna, ludzie
                  ‘mogą’ chodzić do cerkwii, ale cerkwie są puste, bo nikt nie wierzy w
                  chrześcijańskie zabobony.
                  K: I dobrze... Mylisz spadek ilosci wiernych spowodowany propaganda rzadowa
                  z zakazaem chrzescijanstwa! Mylisz wiec Arabie Saudyjska z b. ZSRR!

                  Jerzy: Tak, masz rację, propaganda rządowa w ZSRR była bardzo ‘skuteczna’ w
                  zwalczaniu wszelkich poglądów innych od oficjalnych. Miałem przywilej spotkać
                  ludzi, którzy z powodu tej propagandy byli wysłani do więzień na Syberii, gdzie
                  siedzieli ze zbrodniarzami, albo byli zamykani w zakładach psychiatrycznych.

                  J: Może ktoś przytoczy dane na temat zbrodni stalinowskich wobec chrześcijan i
                  wyznawców innych religii.


                  Jerzy
            • Gość: Jerzy Kagan: SS i Gestapo MOGŁO zabijać Żydów IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.02, 13:14
              Kagan: SS i Gestapo MOGŁO zabijać Żydów

              Drogi Kaganie,
              Pozwoliłem sobie na wybranie kilku wypowiedzi na temat prawa z naszych dyskusji
              i wyciagnięcie z nich kilku wniosków/

              Gość portalu: Jerzy napisał(a):
              Do Kagana: Kto / co jest źródłem prawa?
              J: Ty twierdzisz, że nie zgrzeszyłeś. Masz szansę
              dowieść błędność Biblii,
              choćby w tym stwierdzeniu. W moim przekonaniu,
              zwodzisz
              samego siebie i nie ma w tobie prawdy.
              K: Juz ci pisalem, ze to ty musisz dowiesc mej winy.
              Oskarzyles mnie publicznie, wiec albo przepros i
              zaplac conajmniej tysiac
              PLN na Czerwony Krzyz (chyba nie masz nic przeciwko
              krzyzowi), albo daj
              wreszcie materialne dowody mej winy! Napisz gdzie,
              kiedy i z kim naruszylem
              powaznie prawo karne!
              Jerzy: Wnioskuję, że według ciebie grzech
              jest „poważnym naruszeniem prawa
              karnego.”
              K: Oczywiscie! Inaczej to z kazdego robi sie
              przestepce! A to jest
              wrecz paranoja!
              J: I tutaj rodzą się pytania:
              1. Co znaczy ‘poważnie’ naruszyć prawo karne?
              K: Mam na mysli przestepstwa karane pozbawieniem
              wolnosci.
              2. Które prawo karne masz tutaj na myśli? Obecne
              polskie, czy obecne
              australijskie, czy radzieckie, czy hitlerowskie, czy
              jeszcze jakieś inne?
              K: Nie udawaj glupiego! To, ktore obowiazuje obecnie
              w miejscu,
              gdzie przebywasz!
              J: W moim przekonaniu, niektóre twoje wypowiedzi kwalifikują się do wytoczenia
              ci sprawy o zniesławienie. Na przykład, kiedy
              nazwałeś katolików ‘podzwierzę
              tami’. Albo twój tekst o Karolu Wojtyle.
              K: Znow mnie atakujesz! Chcesz mi wytoczyc proces
              cywilny? Prosze bardzo! (...)


              J: Na jakiej podstawie pewne czyny i postawy
              uznajemy za dobre bądź złe?
              K: Juz ci pisalem: na podstawie opinii i zwyczajow
              ludzi zyjacych w danym
              miejscu i czasie. Nie ma prawa absolutnego. Inne
              prawo bylo w starozytnej
              Palestynie, inne obowiazuje dzisiaj na tym terenie,
              i inne bedzie tamze
              za 100 lat (chyba, ze nie bedzie tam w ogole
              ludzi)...

              J: Musimy zatem rozwiązać jeszcze jeden problem:
              Kto / co jest źródłem prawa?
              K: Ludzie (prawodawcy), ktorzy opieraja sie na
              aktualnie obowiazujacych
              zwyczajach. Czasem chca zmienic prawem niektore
              zwyczaje, ale na ogol
              bezskutecznie albo z odwrotnymi skutkami (np.
              prohibicja w USA,
              narzucona Amerykanom przez fanatycznych chrzescijan
              typu Jerzego,
              ktora spowodowala niesamowity rozkwit gangow w tymze
              USA).
              W skrocie: prawo to wola silniejszego, tyle, ze
              poniewaz sila ma swe
              granice, to tez prawo nie moze zbyt odbiegac od
              zwyczajow panujacych w
              danym miejscu i czasie. Nie ma w nim NIC
              ponadnaturalnego!
              J: Na jakiej podstawie pewne czyny i postawy
              uznajemy za dobre bądź złe?
              K: Juz ci pisalem: na podstawie opinii i zwyczajow
              ludzi zyjacych w danym
              miejscu i czasie. Nie ma prawa absolutnego. Inne
              prawo bylo w starozytnej
              Palestynie, inne obowiazuje dzisiaj na tym terenie,
              i inne bedzie tamze
              za 100 lat (chyba, ze nie bedzie tam w ogole
              ludzi)...

              J: Gdyby Żyd albo Polak zabił Niemca, byłaby to zbrodnia. Żydów można było
              zabijać masowo.
              K: Ale moglo to robic tylko SS i Gestapo w okreslonych
              miejscach! Polacy zas
              nigdy nie byli wylaczeni spod prawa. Zgoda, sedziowie
              niemieccy czesto
              bezpodstawnie skazywali Polakow, ale to juz nieco inna
              sprawa!


              I tutaj spróbuję podsumować twoje wypowiedzi:

              Według ciebie
              1. „Nie ma prawa absolutnego” (za wyjątkiem twoich stwierdzeń o prawie)
              2. Źródłem prawa są ‘Ludzie (prawodawcy), ktorzy opieraja sie na aktualnie
              obowiazujacych zwyczajach’
              3. „Prawo to wola silniejszego”
              4. To co jest dobre albo złe jest ustalane ‘na podstawie opinii i
              zwyczajow ludzi zyjacych w danym miejscu i czasie.
              5. Grzech jest „poważnym naruszeniem prawa karnego.”

              Stwierdzasz ponadto, że SS i Gestapo MOGŁO zabijać Żydów w określonych
              miejscach.

              Moje wnioski:
              Według twojego podejścia do prawa, zabijanie Żydów przez SS i Gestapo
              dokonywało się zgodnie z prawem, pod warunkiem, że czyniono to w ‘określonych
              miejscach’. Było ono zgodne z ‘wolą silniejszego’ – tutaj hitlerowskich
              Niemiec, na podstawie opinii i zwyczajów ludzi żyjących w tamtych czasach.
              Opinia była taka, że Żydów należy wytępić. Pod tę opinię kształtowano
              antysemickie zwyczaje.
              Tak więc wykonawcy tego rodzaju prawa nie mogą być uznani za przestępców ani
              nawet grzeszników, bo ich działania nie były ‘poważnym wykroczeniem naruszeniem
              prawa karnego’; więcej, ich działania były wypełnianiem prawa jako ‘woli
              silniejszego.’

              Tę samą logikę możemy odnieść do działań komunistów w ZSRR. Wymordowanie
              kilkudziesięciu milionów własnych obywateli, którzy mogli być niewygodni
              dla ‘silniejszych, było po prostu ‘wolą silniejszego.’

              I jeszcze jedno, skoro nie ma ‘prawa absolutnego’, to czy prawo australijskie
              jest dzisiaj lepsze od praw, które obowiązywały w ZSRR czy w hitlerowskich
              Niemczech?

              Jeszcze jedno: twoja wypowiedź o katolikach, jako ‘podzwierzętach.” Czy jest
              ona zgodna z prawem obecnego twego miejsca pobytu, czyli Australii? Czy takie
              tam są uprawomocnione zwyczaje i opinie o katolikach?

              Jerzy
              • Gość: Kagan Re: Kagan: SS i Gestapo MOGŁO zabijać Żydów IP: *.vic.bigpond.net.au 05.10.02, 06:13
                J: Pozwoliłem sobie na wybranie kilku wypowiedzi na temat prawa z naszych
                dyskusji wyciagnięcie z nich kilku wniosków. Ty twierdzisz, że nie zgrzeszyłeś.
                Masz szansę dowieść błędność Biblii, choćby w tym stwierdzeniu. W moim
                przekonaniu, zwodzisz samego siebie i nie ma w tobie prawdy.
                K: Juz ci pisalem, ze to ty musisz dowiesc mej winy.
                Oskarzyles mnie publicznie, wiec albo przepros i zaplac conajmniej tysiac
                PLN na PCK, albo daj wreszcie materialne dowody mej winy! Napisz gdzie,
                kiedy i z kim naruszylem powaznie prawo karne!
                Jerzy: Wnioskuję, że według ciebie grzech jest „poważnym naruszeniem prawa
                karnego.”
                K: Oczywiscie! Inaczej to z kazdego robi sie przestepce! A to jest
                wrecz paranoja!
                J: I tutaj rodzą się pytania: 1. Co znaczy ‘poważnie’ naruszyć prawo karne?
                K: Mam na mysli przestepstwa karane pozbawieniem wolnosci.
                2. Które prawo karne masz tutaj na myśli? Obecne polskie, czy obecne
                australijskie, czy radzieckie, czy hitlerowskie, czy jeszcze jakieś inne?
                K: To, ktore obowiazuje obecnie w miejscu, gdzie aktualnie przebywasz!
                J: W moim przekonaniu, niektóre twoje wypowiedzi kwalifikują się do wytoczenia
                ci sprawy o zniesławienie. Na przykład, kiedy nazwałeś katolików ‘podzwierzę
                tami’. Albo twój tekst o Karolu Wojtyle.
                K: Chcesz mi wytoczyc proces cywilny? Prosze bardzo! (...)
                J: Na jakiej podstawie pewne czyny i postawy uznajemy za dobre bądź złe?
                K: Juz ci pisalem: na podstawie opinii i zwyczajow ludzi zyjacych w danym
                miejscu i czasie. Nie ma prawa absolutnego. Inne prawo bylo w starozytnej
                Palestynie, inne obowiazuje dzisiaj na tym terenie, i inne bedzie tamze
                za 100 lat.
                J: Musimy zatem rozwiązać jeszcze jeden problem:
                Kto / co jest źródłem prawa?
                K: Ludzie (prawodawcy), ktorzy opieraja sie na aktualnie obowiazujacych
                zwyczajach. Liczy sie opinia wiekszosci (demokracja) albo wladzy
                (tyrania). Miedzy tymi biegunami jest zas wiele stopni posrednich!
                Czasem chca zmienic prawem niektore zwyczaje, ale na ogol
                bezskutecznie albo z odwrotnymi skutkami (np. prohibicja w USA, [...]).
                W skrocie: prawo to wola silniejszego, tyle, ze poniewaz sila ma swe
                granice, to tez prawo nie moze zbyt odbiegac od zwyczajow panujacych w
                danym miejscu i czasie. Nie ma w nim NIC ponadnaturalnego!
                J: Na jakiej podstawie pewne czyny i postawy uznajemy za dobre bądź złe?
                K: Juz ci pisalem: na podstawie opinii i zwyczajow ludzi zyjacych w danym
                miejscu i czasie. (...)
                J: Gdyby Żyd albo Polak zabił Niemca, byłaby to zbrodnia. Żydów można było
                zabijać masowo.
                K: Ale moglo to robic tylko SS i Gestapo w okreslonych miejscach! Polacy zas
                nigdy nie byli wylaczeni spod prawa. Zgoda, sedziowie niemieccy czesto
                bezpodstawnie skazywali Polakow, ale to juz nieco inna sprawa!
                J: I tutaj spróbuję podsumować twoje wypowiedzi:
                Według ciebie
                1. "Nie ma prawa absolutnego” (za wyjątkiem twoich stwierdzeń o prawie)
                K: Co innego prawo, co innego nauka o prawie!
                2. Źródłem prawa są ‘Ludzie (prawodawcy), ktorzy opieraja sie na aktualnie
                obowiazujacych zwyczajach’
                3. „Prawo to wola silniejszego”
                4. To co jest dobre albo złe jest ustalane ‘na podstawie opinii i zwyczajow
                ludzi zyjacych w danym miejscu i czasie.
                5. Grzech jest „poważnym naruszeniem prawa karnego.”
                K: Grzech w twym zrozumieniu! Ja to pojecie usuwam brzytwa Ockhama
                jako zbyteczne!
                J: Stwierdzasz ponadto, że SS i Gestapo MOGŁO zabijać Żydów w określonych
                miejscach. Moje wnioski:
                Według twojego podejścia do prawa, zabijanie Żydów przez SS i Gestapo
                dokonywało się zgodnie z prawem, pod warunkiem, że czyniono to w ‘określonych
                miejscach’.
                K: TAK! Bylo zgodne z prawem III Rzeszy. Nie bylo zgodne z prawem stosowanym
                w Norymberdze przez zwyciezcow, ale znow na zasadzie "woli silniejszego"!
                J: Było ono zgodne z ‘wolą silniejszego’ – tutaj hitlerowskich
                Niemiec, na podstawie opinii i zwyczajów ludzi żyjących w tamtych czasach.
                K: TAK! Mylisz prawo ze sprawiedliwoscia! To zupelnie inne rzeczy!
                W Norymberdze czy obecnie w Hadze tez prawo jest "wola zwyciezcy", ktorej
                pokonani (nazisci, Miloszewicz) musza sie poddac!
                J: Opinia była taka, że Żydów należy wytępić. Pod tę opinię kształtowano
                antysemickie zwyczaje.
                K: Nie antysemickie, a antysyjonistyczne! Hitler Arabow nie przesladowal!
                J: Tak więc wykonawcy tego rodzaju prawa nie mogą być uznani za przestępców ani
                nawet grzeszników, bo ich działania nie były ‘poważnym wykroczeniem naruszeniem
                prawa karnego’; więcej, ich działania były wypełnianiem prawa jako ‘woli
                silniejszego.’
                K: Znow mylisz prawo ze sprawiedliwoscia i moralnoscia (etyka)!
                J: Tę samą logikę możemy odnieść do działań komunistów w ZSRR. Wymordowanie
                kilkudziesięciu milionów własnych obywateli, którzy mogli być niewygodni
                dla ‘silniejszych, było po prostu ‘wolą silniejszego.’
                K: TAK! Bo prawo to "wola zwyciezcy", mioze wiec nie miec nic
                wspolnego z etyka czy sprawiedliwoscia!
                J: I jeszcze jedno, skoro nie ma ‘prawa absolutnego’, to czy prawo
                australijskie jest dzisiaj lepsze od praw, które obowiązywały w ZSRR czy w
                hitlerowskich Niemczech?
                K: Zalezy dla kogo! Nie absolutyzuj prawa!
                J: Jeszcze jedno: twoja wypowiedź o katolikach, jako ‘podzwierzętach.”
                Czy jest ona zgodna z prawem obecnego twego miejsca pobytu, czyli Australii?
                Czy takie tam są uprawomocnione zwyczaje i opinie o katolikach?
                K: Zgodnie z prawem australijskim (wolnosc slowa) moge wyglaszac takie opinie.
                Katolicy moga mi oczywiscie wytoczyc proces cywilny o znieslawienie, a ja sie
                bede mogl bronic! Tylko, ze oni sa obecnie w defensywie (najwyzszy ich kaplan
                jest oskarzony o pedofilie)...:(
    • Gość: Kagan O ulomnosci boga chrzescijan IP: *.vic.bigpond.net.au 30.09.02, 14:30
      “Biegli w Pismie’ katolicy twierdza, ze “Chwala Boza opuscila Swiatynie, Bog
      Ojciec uznal za sluszne wycofac Swoja Swietosc z tego miejsca w ktorym Jego Syn
      oddal zycie. To w tym momencie zostal uwienczony przedwieczny plan Bozy, plan
      zbawienia czlowieka”. Ale przeciez Chwala Boza opuscila Swiatynie razem z Arka
      Przymierza, czyli jakby przed czasami Jezusa (wychodzi mi, z moich kalkulacji,
      ze jakies piec wiekow wczesniej). Jesli wiec Bog zbawil czlowieka jakies 2000
      lat temu, to skad sie wziely te wszystkie pozniejsze wojny, obozy zaglady,
      plagi, kleski glodu czy nieuleczalne chorobska, do dzis trapiace ludzkosc? I
      skad ta straszna pycha katolikow, to twierdzenie, ze wlasciwie wszystko co Bog
      robi czy robil, kreci sie dookola czlowieka: swiat stworzony dla czlowieka,
      poza swiatem raj, czysciec i pieklo, nawet Diabel stworzony, aby czleka zwodzil
      na pokuszenie, a na dodatek Pan Bog nic nigdy innego nie robil, tylko planowal,
      jakiego to on czlowieka stworzy, jak go bedzie najpierw zwodzil na manowce przy
      pomocy Szatana (tez stworzonego przeciez przez Pana Boga), a pozniej jak bedzie
      on zbawial tegoz czlowieka. Czy naprawde, wedlug teologii katolickiej Pan Bog
      nie ma nic innego do roboty, tylko tak ciagle zajmowac sie czlowiekiem?
      Sprowadaja ci pseudouczeni katoliccy Boga do swych wlasnych rozmiarow,
      conajwyzej robia z niego supermena a la Hollywood, bo ich ograniczony umysl nie
      jest w stanie wyobrazic sobie czegos potezniejszego niz starszy pan, co to
      tworzy sobie planety i gwiazdy, pozniej na jednej planecie tworzy rosliny,
      zwierzeta i ludzi, przed ktorymi pozniej chowa sie w krzakach, pozniej daje tym
      ludziom lekcje, jak powinni postepowac, jeszcze pozniej plodzi syna ze
      zwyczajna smiertelnica (jak przedtem bogowie greccy czy rzymscy), ktorego to
      syna wydaje pozniej z premedytacja na meki w prowincjonalnej miescinie
      podupadajacego juz wowczas Imperium Rzymskiego, a po smierci tegoz syna przez
      conajmniej 2000 lat nie daje wyraznego znaku zycia, i pozwala ludziskom robic
      co chca, w tym masowo sie mordowac. Czy na tym polega wedlug doktryny
      katolickiej ow "przedwieczny plan Bozy, plan zbawienia czlowieka"?
      • Gość: czyzunia Re: O ulomnosci boga chrzescijan IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 30.09.02, 16:54
        moze troche zartobliwie.
        bog jest najwyzszym idealem naj. naj. naj.
        zastanawia mnie czy temu nieogarnionemu moga sprawiac radosc modly piesni i
        nieustanne wielbienie. mnie znudzilo by to po pierwszym tysiacleciu.
        nawet kotka mozna zaglaskac na smierc.
        katolicy popatrzcie na siebie. to ma byc istota na obraz i podobienstwo.
        albo majster byl do chrzanu, albo wzor jakis taki.
        jakim prawempapieze uzurpuja sobie prawo wyrazanie mysli najwyzszego.
        a pozabiblijne dowody- jak tylu ludzi mogloby w to wierzyc gdyby to nie byla
        prawda.pa.pa
        • Gość: Kagan Re: O ulomnosci boga chrzescijan IP: *.its.deakin.edu.au / *.art.deakin.edu.au 01.10.02, 07:52
          Gość portalu: czyzunia napisał(a):
          > moze troche zartobliwie.
          OK! :)
          > bog jest najwyzszym idealem naj. naj. naj.
          > zastanawia mnie czy temu nieogarnionemu moga sprawiac radosc modly piesni i
          > nieustanne wielbienie. mnie znudzilo by to po pierwszym tysiacleciu.
          > nawet kotka mozna zaglaskac na smierc.
          K: A szczegolnie jak te piesnie sa zawodzone przez falszujace, bezzebne i smierdzace stare baby... :(
          Tozto tylko radosc dla Szatana, tak "adoracja" boga!

          > katolicy popatrzcie na siebie. to ma byc istota na obraz i podobienstwo.
          > albo majster byl do chrzanu, albo wzor jakis taki.
          K: Jak jest podobny do nas, to zaden z niego Bog, najwyzej supermen niskiej klasy... :(

          > jakim prawempapieze uzurpuja sobie prawo wyrazanie mysli najwyzszego.
          K: Prawem kaduka! ;)

          > a pozabiblijne dowody- jak tylu ludzi mogloby w to wierzyc gdyby to nie byla
          > prawda.pa.pa
          K: Liczba wyznawcow nie swiadczy o prawdziwosci danej wiary. czy powiesz, ze islam jest bardziej
          prawdziwy od judaizmu na podstawie ilosci wiernych?
          Pozdr.
          Kagan
    • Gość: Jasiek Re: Do Chrzescijanina Jerzego! IP: *.abo.wanadoo.fr 30.09.02, 23:29
      A ja wierze w Boga.
      Naleze do Kosciola Katolickiego.
      Wierze w cuda.
      Mi tez sie zdarzyly.
      Spotykam Chrystusa.
      W kazdym bliznim tez.

      Drogi Kaganie!
      Kto szuka, znajdzie...

      Obys tylko odnalazl jak najszybciej!
      Wtedy bedziesz mogl zyc w PELNI!
      W MILOSCI!
      Przestanie bolec, wiesz?

      Pozdrawiam
      Jasiek
      • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina Jerzego! IP: *.its.deakin.edu.au / *.art.deakin.edu.au 01.10.02, 07:48
        Gość portalu: Jasiek napisał(a):
        > A ja wierze w Boga.
        > Naleze do Kosciola Katolickiego.
        > Wierze w cuda.
        > Mi tez sie zdarzyly.
        > Spotykam Chrystusa.
        > W kazdym bliznim tez.
        K: W demokratycznym kraju mozesz miec jakie chcesz zwidy i majaki.
        Bylebys tylko nie zmuszal innych do szanowania tych wytworow twego chorego umyslu!
        >
        > Drogi Kaganie!
        > Kto szuka, znajdzie...
        K: NP. guza, jak czegos szuka w ciemnym zaulku...;)

        > Obys tylko odnalazl jak najszybciej!
        > Wtedy bedziesz mogl zyc w PELNI!
        > W MILOSCI!
        K: Ja juz zyje pelnia zycia i w milosci, tyle ze konkretnej, a nie urojonej, jak ty! ;)

        > Przestanie bolec, wiesz?
        K: Mnie nic nie boli (so far). I jak godzisz ten bol z istnieniem wszechmilujacego nas boga?
        Przestac miec mnie za polglowka. Twoje "argumenty" moze sa dobre na swiadkow jehowy,
        ale nie startuj z nimi do ateistow czy agnostykow, bo to znaacznie wyzsza klasa... ;)
        Kagan
        • Gość: Jasiek Kagan IP: *.abo.wanadoo.fr 01.10.02, 08:37
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > Gość portalu: Jasiek napisał(a):
          > > A ja wierze w Boga.
          > > Naleze do Kosciola Katolickiego.
          > > Wierze w cuda.
          > > Mi tez sie zdarzyly.
          > > Spotykam Chrystusa.
          > > W kazdym bliznim tez.
          > K: W demokratycznym kraju mozesz miec jakie chcesz zwidy i majaki.
          > Bylebys tylko nie zmuszal innych do szanowania tych wytworow twego chorego
          umys
          > lu!

          Nikogo do niczego nie zmuszam :-)...

          > > Drogi Kaganie!
          > > Kto szuka, znajdzie...
          > K: NP. guza, jak czegos szuka w ciemnym zaulku...;)

          A czego sie szuka w ciemnym zaulku?

          >
          > > Obys tylko odnalazl jak najszybciej!
          > > Wtedy bedziesz mogl zyc w PELNI!
          > > W MILOSCI!
          > K: Ja juz zyje pelnia zycia i w milosci, tyle ze konkretnej, a nie urojonej,
          ja
          > k ty! ;)

          Argumentum ad personam: nie wiesz o mnie nic.

          >
          > > Przestanie bolec, wiesz?
          > K: Mnie nic nie boli (so far). I jak godzisz ten bol z istnieniem
          wszechmilujac
          > ego nas boga?

          BOg nas kocha, wiecej, Bog JEST Miloscia. Gdy nie chcesz GO zobaczyc,
          nie mozesz zobaczyc Milosci. Wtedy wlasnie boli. Siedzisz w ciemnym
          zaulku, a spotkac mozesz jedynie sprzedajna namiastke i nabic sobie tym
          samym porzadnego guza... Po co sie zadowalac jakims erzatzem?
          Zapraszam na SLONCE...!!!

          > Przestac miec mnie za polglowka. Twoje "argumenty" moze sa dobre na swiadkow
          je
          > howy,

          To nie sa zadne 'argumenty', to po prostu kilka slow do Ciebie,
          ktore zarazem sa swiadectwem mojej wiary. Nic wiecej. Ja nie chce
          Cie 'przekonywac'; chodzi o to, by ogrzac...
          Przez mysl mi nie przeszlo, ze jestes 'polglowkiem'. Kto Ci
          zrobil tyle krzywdy, ze kazde slowo, niezaleznie od niego
          oraz intencji wypowiadajacego, traktujesz jako atak na siebie?

          Widze Cie raczej jako dziecko, ktoremu na samym poczatku
          ktos wsadzil na nosek ciemne okularki, a teraz ono samo
          stoi bezradne z zacisnietymi oczkami, ktore przykrywa jeszcze
          dlonmi... Zeby sie wszystko zgadzalo...
          Im bardziej rzeczy sa inne, niz chce je widziec, tym gorzej...
          dla rzeczy

          > ale nie startuj z nimi do ateistow czy agnostykow, bo to znaacznie wyzsza
          klasa
          > ... ;)
          > Kagan

          Ja nie dziele ludzi na 'klasy'. Wszyscy jestesmy rowni...
          A im wiecej wiemy, tym bardziej nas to zobowiazuje,
          tym wieksza na nas spoczywa odpowiedzialnosc...

          Dobrego dnia zycze!
          Jasiek
          • Gość: Kagan Re: Kagan IP: *.its.deakin.edu.au / *.art.deakin.edu.au 01.10.02, 08:56
            > > Gość portalu: Jasiek napisał(a):
            > > > A ja wierze w Boga.
            > > > Naleze do Kosciola Katolickiego.
            > > > Wierze w cuda.
            > > > Mi tez sie zdarzyly.
            > > > Spotykam Chrystusa.
            > > > W kazdym bliznim tez.
            > > K: W demokratycznym kraju mozesz miec jakie chcesz zwidy i majaki.
            > > Bylebys tylko nie zmuszal innych do szanowania tych wytworow twego chorego umyslu!
            J: Nikogo do niczego nie zmuszam :-)...
            K: Ale twoj kosciol tak! Np. w Polsce wymaga nawet od niewierzacych poszanowania
            tzw. wartosci chrzescijanskich!

            > > > Drogi Kaganie!
            > > > Kto szuka, znajdzie...
            > > K: NP. guza, jak czegos szuka w ciemnym zaulku...;)
            J: A czego sie szuka w ciemnym zaulku?
            K: Podobno wasz Bog jest wszedzie! ;)

            > > > Obys tylko odnalazl jak najszybciej!
            > > > Wtedy bedziesz mogl zyc w PELNI! W MILOSCI!
            > > K: Ja juz zyje pelnia zycia i w milosci, tyle ze konkretnej, a nie urojonej, jak ty! ;)
            >
            > Argumentum ad personam: nie wiesz o mnie nic.
            K: Ty pierwszy je zaczales! napisales wyraznie, ze nie zyje ani w pelni, ani w milosci!
            Na jakiej podstawie tez twierdzisz, ze mnie cos boli?
            J: Przestanie bolec, wiesz?
            K: Mnie nic nie boli (so far). I jak godzisz ten bol z istnieniem wszechmilujacego nas boga?
            J: BOg nas kocha, wiecej, Bog JEST Miloscia. Gdy nie chcesz GO zobaczyc,
            nie mozesz zobaczyc Milosci. Wtedy wlasnie boli. Siedzisz w ciemnym
            zaulku, a spotkac mozesz jedynie sprzedajna namiastke i nabic sobie tym
            samym porzadnego guza... Po co sie zadowalac jakims erzatzem?
            K: Ja nie potrzebuje do szczescia narkotyku: czy to w postaci chemikalii czy tez
            w postaci urojonych idei, ktore produkuja narkortyki w mozgach religiantow...
            Nie odpowiedziales mi na pytanie: jak moze wszechpotezna milosc i wszechpotezne
            dobro tolerowac tyle zla?

            > Zapraszam na SLONCE...!!!
            K: Tam sie mozna tylko szybko spalic... :(
            I przestan miec mnie za polglowka. Twoje "argumenty" moze sa dobre na swiadkow
            jehowy ...
            J: To nie sa zadne 'argumenty', to po prostu kilka slow do Ciebie,
            ktore zarazem sa swiadectwem mojej wiary. Nic wiecej. Ja nie chce
            Cie 'przekonywac'; chodzi o to, by ogrzac...
            Przez mysl mi nie przeszlo, ze jestes 'polglowkiem'. Kto Ci
            zrobil tyle krzywdy, ze kazde slowo, niezaleznie od niego
            oraz intencji wypowiadajacego, traktujesz jako atak na siebie?
            K: Wciaz mnie straszysz tym swoim bogiem... Nieladnie! :(
            Wciaz mi wmawiasz, ze zle zyje, ze sie zadawalam substytutami itp.!
            Czy to nie jest kolejny atak to pisanie, ze jestem dzieckiem, ze ktos mnie
            musial skrzywdzic itp?
            J: Widze Cie raczej jako dziecko, ktoremu na samym poczatku
            ktos wsadzil na nosek ciemne okularki, a teraz ono samo
            stoi bezradne z zacisnietymi oczkami, ktore przykrywa jeszcze
            dlonmi... Zeby sie wszystko zgadzalo...
            Im bardziej rzeczy sa inne, niz chce je widziec, tym gorzej...
            K: Widzisz! Znow mnie atakujesz ad personam!
            A to przeciez ty masz te okulary, przez ktore nic nie widzisz.
            I masz te "okulary" a raczej kaganiec na mozgu, bo nie potrafisz krytycznie
            przemyslec podstaw swej wiary, a kazdego niewierzacego traktujesz z gory,
            jako dziecko albo jako polglowka...
            K: Nie startuj ze swymi "argumentami" do ateistow czy agnostykow, bo to znaacznie wyzsza
            klasa niz religianci... ;)
            J: Ja nie dziele ludzi na 'klasy'. Wszyscy jestesmy rowni...
            K: Tak? to czemu ta pogarda, to nazywanie mnie bezradnym dzieckiem?
            J: A im wiecej wiemy, tym bardziej nas to zobowiazuje,
            tym wieksza na nas spoczywa odpowiedzialnosc...
            K: Co ty mozesz wiedziec o wiedzy, ty przeciez potrafisz tylko wierzyc,
            bo to jest o wiele prostsze! :(
            • Gość: Jasiek Re: Kagan IP: *.abo.wanadoo.fr 01.10.02, 09:32
              Gość portalu: Kagan napisał(a):

              > J: Nikogo do niczego nie zmuszam :-)...
              > K: Ale twoj kosciol tak! Np. w Polsce wymaga nawet od niewierzacych
              poszanowani
              > a
              > tzw. wartosci chrzescijanskich!

              Rozumiem, ze chodzi Ci np. o 'nie zabijaj'.
              Rzeczywiscie, tu panstwo dalo sobie zrobic wode
              z mozgu i zmusza biednych obywateli, by sie
              nawzajem nie zabijali w ciemnych zaulkach.
              A jak juz to zrobia, to jeszcze do wiezienia
              wsadza. Gwalt prawdziwy. Kosciol grozi tylko
              pieklem...:-)))).

              > J: A czego sie szuka w ciemnym zaulku?
              > K: Podobno wasz Bog jest wszedzie! ;)

              I owszem. Jest wszedzie. Poniekad. Erzatz z zaulka to tez
              odprysk Bozej milosci. Minimalizmem jest jednak
              zadowalanie sie erzatzem, skoro mozna wejsc w pelnie...
              Sa jednak miejsca, gdzie Boga nie ma, w pewnym sensie, poniewaz
              nie zostal tam wpuszczony. Chodzi o biedne, zamkniete,
              ludzkie serce. Pan Bog nie gwalci swojego stworzenia.
              Jesli ofiarowal wolna wole, to teraz przeciez nie moze
              sie pchac na sile...
              Czlowiek sam sie na BOga zamyka, sam cierpi z tego powodu,
              i sam sie karze, wzmagajac swoje (i innych) cierpienie...
              Jesli dziecko z mego przykladu ma powieki zacisniete i przykryte
              dlonmi, to i tak stoi w sloncu. W tym sensie Bog przy nim jest...


              > Nie odpowiedziales mi na pytanie: jak moze wszechpotezna milosc i
              wszechpotezne
              > dobro tolerowac tyle zla?

              Odpowiedz masz powyzej. Kiedy czlowiek sie zamknie na Pana Boga,
              wchodzi wowczas w ciemnosc. Jest narzedziem zla. To wlasnie zlo
              zaczyna rozprzestrzeniac. Krzywdzi innych. Pan Bog nie chce tego
              zla likwidowac, bo musialby zlikwidowac jego nosnik, czyli
              czlowieka. To byloby nieBoze dzialanie. Co wiec zrobil?
              Ustawil sie po stronie ofiary. PRzyjal na siebie wszystkie ciosy.
              To jest wlasnie krzyz z Golgoty.
              On tam wisi i czeka.

              > K: Tam sie mozna tylko szybko spalic... :(
              > I przestan miec mnie za polglowka. Twoje "argumenty" moze sa dobre na
              swiadkow
              > jehowy ...
              > J: To nie sa zadne 'argumenty', to po prostu kilka slow do Ciebie,
              > ktore zarazem sa swiadectwem mojej wiary. Nic wiecej. Ja nie chce
              > Cie 'przekonywac'; chodzi o to, by ogrzac...
              > Przez mysl mi nie przeszlo, ze jestes 'polglowkiem'. Kto Ci
              > zrobil tyle krzywdy, ze kazde slowo, niezaleznie od niego
              > oraz intencji wypowiadajacego, traktujesz jako atak na siebie?
              > K: Wciaz mnie straszysz tym swoim bogiem... Nieladnie! :(
              > Wciaz mi wmawiasz, ze zle zyje, ze sie zadawalam substytutami itp.!
              > Czy to nie jest kolejny atak to pisanie, ze jestem dzieckiem, ze ktos mnie
              > musial skrzywdzic itp?

              Nie, to nie jest atak:-)))!
              Atakiem byloby stwierdzenie, ze jestes bandyta z zaulka,
              ktory zabil prostytutke (znaczy nasz 'erzac')...
              Mysle, ze tak naprawde zaulki Cie przerazaja i bola,
              stad masz za zle Panu Bogu, ze nie zrobil z tym porzadku...
              Dobre w Tobie serducho, Kaganie...

              • Gość: czyzunia Re: Kagan IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 01.10.02, 11:06
                dobre w tobie serducho i chyba juz jestes katolik tylko sam o tym jeszcze nie
                qwiesz.
                • Gość: jendza Re: Kagan IP: *.abo.wanadoo.fr 01.10.02, 11:20
                  Gość portalu: czyzunia napisał(a):

                  > dobre w tobie serducho i chyba juz jestes katolik tylko sam o tym jeszcze nie
                  > qwiesz.


                  Logicznie sprzeczne.
                  'Dobre serce' nie oznacza automatycznie, ze jest sie katolikiem.
                  Gorzej, bo wielu tzw. 'katolikow' ma z sercem problemy...

                  A Ty, Czyzunia, jak tam u Ciebie z sercem?
                  • Gość: Jasiek Jedzo, IP: *.abo.wanadoo.fr 01.10.02, 11:30
                    ktos Ty?
                    Ubieglas mnie...
                    Pozdrawiam serdecznie 'krajanke'
                    Jasiek
                    • Gość: czyzunia Re: Jedzo, IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 01.10.02, 17:56
                      nie zauwazylista ironii.
                      a u mnie jak dzwon.pa.pa
              • Gość: Kagan Re: Kagan IP: *.vic.bigpond.net.au 02.10.02, 07:15
                Jasiek: Nikogo do niczego nie zmuszam :-)...
                Kagan: Ale twoj kosciol tak! Np. w Polsce wymaga nawet od niewierzacych
                poszanowania tzw. wartosci chrzescijanskich!
                J: Rozumiem, ze chodzi Ci np. o 'nie zabijaj'.
                Rzeczywiscie, tu panstwo dalo sobie zrobic wode
                z mozgu i zmusza biednych obywateli, by sie
                nawzajem nie zabijali w ciemnych zaulkach.
                A jak juz to zrobia, to jeszcze do wiezienia
                wsadza. Gwalt prawdziwy. Kosciol grozi tylko
                pieklem...:-)))).
                K: Nie udawaj glupka! "Nie zabijaj" jest wziete z wczesniejszych kodeksow,
                np. z Kodeksu Hammurabiego! Mnie chodzi np. o przesladowanie tych, co
                traktuja symbole religijne jak inne symbole. Czemu krzyz ma byc pod ochrona,
                a logo Mc Donaldsa nie? Czemu sie katolicy oburzaja na Jezusa w sikach, ale
                nic nie maja przeciwko np. podobnej podobiznie Urbana? Przeciez jesli Jezus
                byl Bogiem, to nic mu takowe "profnacje" zaszkodzic nie moga! Starajac sie
                bronic swego Boga przy pomocy prawa dowodzicie, ze to zaden Bog!

                J: A czego sie szuka w ciemnym zaulku?
                K: Podobno wasz Bog jest wszedzie! ;)
                J: I owszem. Jest wszedzie. Poniekad. Erzatz z zaulka to tez
                odprysk Bozej milosci. Minimalizmem jest jednakzadowalanie sie erzatzem,
                skoro mozna wejsc w pelnie...
                K: Rozumujesz jak narkoman albo alkoholik: po co sie upijac winem czy piwem,
                jak szybciej i skuteczniej mozna sie upic wodka!

                J: Sa jednak miejsca, gdzie Boga nie ma, w pewnym sensie, poniewaz
                nie zostal tam wpuszczony. Chodzi o biedne, zamkniete,
                ludzkie serce. Pan Bog nie gwalci swojego stworzenia.
                K: Czyzbys byl zydowskim przechrzta? Widzisz, zydki znaja pojecie tzw.
                Szechiny, czyli personifikacji obecnosci bozej. Niektorzy rabini np.
                tlumacza holocaust tym, ze na terenach okupowanych przez III Rzesze nie
                bylo owej Szechiny, stad sie tamm dzialy takm straszne rzeczy jak masowe
                mordy zydow (lub raczej osob wyznania mojzeszowego) w hitlerowskich obozach
                zaglady... Ale idea Szechiny nie daje sie pogodzic z idea wszechobecnego
                Boga! A wiec jestes HERETYKIEM! Apage Satanas! ;)

                J: Jesli ofiarowal wolna wole, to teraz przeciez nie moze sie pchac na sile...
                Czlowiek sam sie na BOga zamyka, sam cierpi z tego powodu,
                i sam sie karze, wzmagajac swoje (i innych) cierpienie...
                Jesli dziecko z mego przykladu ma powieki zacisniete i przykryte
                dlonmi, to i tak stoi w sloncu. W tym sensie Bog przy nim jest...
                K: Znow masz mnie za polglowka! Wstyd! Twierdzisz, ze Bog sam sie
                wycofuje z pewnych obszarow. Tak wiec nie jest wszechobecny. A jak
                nie jest wszechobecny, to nie jest tez wszechwiedzacy, ergo NIE
                jest Bogiem! Widzisz, do czego prowadza twe metne spekulacje!
                I skad to zalozenie, ze bez Boga czlowiek cierpi? Ja uwazam, ze
                aby zyc pelnia zycia nalezy odrzucic iddee tego okrutnika, ktory
                kazdego z nas "obdarzyl" tzw. grzechem pierworodnym. Przeciez to
                jest typowy przyklad odpowiedzialnosci zbiorowej! Godny Hitlera,
                Stalina czy Szarona!
                I nie odpowiedziales mi na pytanie: jak moze wszechpotezna milosc i
                wszechpotezne dobro tolerowac tyle zla?
                J: Odpowiedz masz powyzej.
                K: ????
                J: Kiedy czlowiek sie zamknie na Pana Boga, wchodzi wowczas w ciemnosc.
                Jest narzedziem zla. To wlasnie zlo zaczyna rozprzestrzeniac.
                Krzywdzi innych. Pan Bog nie chce tego zla likwidowac, bo musialby
                zlikwidowac jego nosnik, czyli czlowieka.
                K: Czyzby? Nie moze np. zeslac Ducha Sw., aby oswiecil tych, co czynia zlo?
                Nie moze im odebrac narzedzi czynienia owego zla? Przeciez to podobno
                Bog stworzyl ludzi. Czy w jego planach bylo wiec to, ze czlowiek
                bedzie czynic zlo, czy tez po prostu Bogu nie wyszedl ten czlowiek taki,
                jaki mial byc. W pierwszym przypadku wasz Bog jest okrutnym a zlosliwym
                psychopata, w drugim nedznym partaczem! :(

                J: To byloby nieBoze dzialanie. Co wiec zrobil? Ustawil sie po stronie
                ofiary. PRzyjal na siebie wszystkie ciosy. To jest wlasnie krzyz z Golgoty.
                On tam wisi i czeka.
                K: Powiedz to rodzinom zamordowanych w Oswiecimiu, czy tez rodzinie
                ofiary mordercy. Jesli Bog przyjal na siebie wszystkie ciosy, to jak
                wytlumaczysz, ze ofiary zbrodni wciaz cierpia?
                I przestan miec mnie za polglowka. Twoje "argumenty" moze sa dobre na
                swiadkow jehowy ...
                J: To nie sa zadne 'argumenty', to po prostu kilka slow do Ciebie,
                ktore zarazem sa swiadectwem mojej wiary. Nic wiecej. Ja nie chce
                cie 'przekonywac'; chodzi o to, by ogrzac...
                Przez mysl mi nie przeszlo, ze jestes 'polglowkiem'. Kto Ci
                zrobil tyle krzywdy, ze kazde slowo, niezaleznie od niego
                oraz intencji wypowiadajacego, traktujesz jako atak na siebie?
                K: Wciaz mnie straszysz tym swoim bogiem... Nieladnie! :(
                Wciaz mi wmawiasz, ze zle zyje, ze sie zadawalam substytutami itp.!
                Czy to nie jest kolejny atak to pisanie, ze jestem dzieckiem, ze ktos mnie
                musial skrzywdzic itp?
                J: Nie, to nie jest atak:-)))!
                Atakiem byloby stwierdzenie, ze jestes bandyta z zaulka,
                ktory zabil prostytutke (znaczy nasz 'erzac')...
                Mysle, ze tak naprawde zaulki Cie przerazaja i bola,
                stad masz za zle Panu Bogu, ze nie zrobil z tym porzadku...
                Dobre w Tobie serducho, Kaganie...
                K: Nie podlizuj sie, jednoczesnie wbijajac mi noz w plecy... :(
                • Gość: Jasiek Re: Kagan IP: *.abo.wanadoo.fr 02.10.02, 08:11
                  Gość portalu: Kagan napisał(a):

                  ) Jasiek: Nikogo do niczego nie zmuszam :-)...
                  ) Kagan: Ale twoj kosciol tak! Np. w Polsce wymaga nawet od niewierzacych
                  ) poszanowania tzw. wartosci chrzescijanskich!
                  ) J: Rozumiem, ze chodzi Ci np. o 'nie zabijaj'.
                  ) Rzeczywiscie, tu panstwo dalo sobie zrobic wode
                  ) z mozgu i zmusza biednych obywateli, by sie
                  ) nawzajem nie zabijali w ciemnych zaulkach.
                  ) A jak juz to zrobia, to jeszcze do wiezienia
                  ) wsadza. Gwalt prawdziwy. Kosciol grozi tylko
                  ) pieklem...:-)))).
                  ) K: Nie udawaj glupka! "Nie zabijaj" jest wziete z wczesniejszych kodeksow,
                  ) np. z Kodeksu Hammurabiego! Mnie chodzi np. o przesladowanie tych, co
                  ) traktuja symbole religijne jak inne symbole. Czemu krzyz ma byc pod ochrona,
                  ) a logo Mc Donaldsa nie?

                  Przeciez to logo tez jest pod ochrona prawna, tylko innego typu.
                  Naprawde nie rozumiesz, dlaczego symbole religijne
                  (nie tylko krzyz przeciez) takze przez prawo sa traktowane inaczej?
                  A moze to Ty glupka udajesz?


                  ) Czemu sie katolicy oburzaja na Jezusa w sikach, ale
                  nic nie maja przeciwko np. podobnej podobiznie Urbana? Przeciez jesli Jezus
                  ) byl Bogiem, to nic mu takowe "profnacje" zaszkodzic nie moga! Starajac sie
                  ) bronic swego Boga przy pomocy prawa dowodzicie, ze to zaden Bog!

                  'Zaden' to bylby Bog, gdyby nikt Go nie bronil.
                  Gdyby sie bronil sam,w sposob, jakiego wymagasz, bylby Bogiem zemsty.
                  A On jest Bogiem-Miloscia...
                  Sprobuj obsikac polksiezyc. Zobacz, jak zareaguja Muzulmanie...
                  Jesli nadal nie rozumiesz, dlaczego tak jest, wyobraz sobie, ze ktos
                  profanuje w ten sposob cos/kogos, kogo naprawde kochasz..., co jest dla
                  Ciebie symbolem...

                  )
                  ) J: A czego sie szuka w ciemnym zaulku?
                  ) K: Podobno wasz Bog jest wszedzie! ;)
                  ) J: I owszem. Jest wszedzie. Poniekad. Erzatz z zaulka to tez
                  ) odprysk Bozej milosci. Minimalizmem jest jednakzadowalanie sie erzatzem,
                  ) skoro mozna wejsc w pelnie...
                  ) K: Rozumujesz jak narkoman albo alkoholik: po co sie upijac winem czy piwem,
                  ) jak szybciej i skuteczniej mozna sie upic wodka!

                  Tu sie akurat zgadzam. Choc warto podac inne przyklady:
                  Po co przez wiele dni siedziec w poczekalni u lekarza,
                  skoro od razu mozna wejsc do gabinetu?
                  Po co szukac odpadkow jedzenia po smietnikach,
                  skoro mozna przyjsc do domu i siegnac do talerza?
                  Po co pic wode z rynsztoka, skoro mozna ze zrodla?
                  Itd.

                  )
                  ) J: Sa jednak miejsca, gdzie Boga nie ma, w pewnym sensie, poniewaz
                  ) nie zostal tam wpuszczony. Chodzi o biedne, zamkniete,
                  ) ludzkie serce. Pan Bog nie gwalci swojego stworzenia.

                  A gdzie Tu (znaczy powyzej) znalazles 'idee Szechiny'?

                  ) K: Czyzbys byl zydowskim przechrzta? Widzisz, zydki znaja pojecie tzw.
                  ) Szechiny, czyli personifikacji obecnosci bozej. Niektorzy rabini np.
                  ) tlumacza holocaust tym, ze na terenach okupowanych przez III Rzesze nie
                  ) bylo owej Szechiny, stad sie tamm dzialy takm straszne rzeczy jak masowe
                  ) mordy zydow (lub raczej osob wyznania mojzeszowego) w hitlerowskich obozach
                  ) zaglady... Ale idea Szechiny nie daje sie pogodzic z idea wszechobecnego
                  ) Boga! A wiec jestes HERETYKIEM! Apage Satanas! ;)

                  Ales sie rozpedzil...:-)
                  Pan Jezus tez, skoro mial cialo, po prostu nie mogl
                  byc Bogiem, byl tylko 'Jeszu', prawda?
                  Nie jestes 'HERETYKIEM', jak sadze.
                  Mysle, ze po prostu nie czaisz..., bo sie uparles,
                  zeby do Ciebie nie dotarlo...



                  ) J: Jesli ofiarowal wolna wole, to teraz przeciez nie moze sie pchac na sile...
                  ) Czlowiek sam sie na BOga zamyka, sam cierpi z tego powodu,
                  ) i sam sie karze, wzmagajac swoje (i innych) cierpienie...
                  ) Jesli dziecko z mego przykladu ma powieki zacisniete i przykryte
                  ) dlonmi, to i tak stoi w sloncu. W tym sensie Bog przy nim jest...
                  ) K: Znow masz mnie za polglowka! Wstyd! Twierdzisz, ze Bog sam sie
                  ) wycofuje z pewnych obszarow. Tak wiec nie jest wszechobecny. A jak
                  ) nie jest wszechobecny, to nie jest tez wszechwiedzacy,

                  Masz dzieci?
                  Twoje dziecko idzie na przyklad do szkoly.
                  Jestes z nim? NIe, bo siedzisz przy kompie.
                  WIesz, co robi?
                  Wiesz...
                  Ergo: nieprawda jest, ze brak obecnosci wyklucza wiedze.

                  Przyklad trywialny. Wiem.
                  Ale jak inaczej przekladac abstrakt na konkret?
                  Jak do Ciebie mowic, bys natychmiast nie suponowal,
                  ze mam Cie za polglowka, ktoremu mozna ciemnote wcisnac?

                  Jak rozumiesz 'wszechobecnosc'? Jak to definiujesz?
                  Przeciez to - dla CIebie - nie weryfikowalne...
                  Po co wiec uzywasz takiego terminu?
                  A moze uzywasz, gdy Ci wygodnie, a gdy nie -
                  nie uzywasz?

                  ergo NIE
                  ) jest Bogiem! Widzisz, do czego prowadza twe metne spekulacje!
                  ) I skad to zalozenie, ze bez Boga czlowiek cierpi?

                  Bog jest Miloscia.
                  Czlowiek bez BOga nie ma milosci.
                  Ergo: cierpi.

                  Czlowiek jest niedoskonaly. NIedoskonale kocha.
                  Ma 'za malo' Boga. Ergo:cierpi.

                  Nikt nie jest doskonaly.
                  Kazdy ma 'za malo' Boga.
                  Ergo: wszyscy cierpimy.

                  Gdy chcemy kochac coraz bardziej,
                  'coraz wiecej' w nas Boga,
                  coraz nam lepiej.
                  Ergo: wzrasta poczucie szczesliwosci.

                  Szczesliwosc bedzie pelna,
                  gdy stopimy sie z Bogiem w jedno.



                  Ja uwazam, ze
                  ) aby zyc pelnia zycia nalezy odrzucic iddee tego okrutnika, ktory
                  ) kazdego z nas "obdarzyl" tzw. grzechem pierworodnym. Przeciez to
                  ) jest typowy przyklad odpowiedzialnosci zbiorowej! Godny Hitlera,
                  ) Stalina czy Szarona!

                  Sami 'obdarzylismy' sie grzechem pierworodnym.
                  Pan Bog dal nam wolna wole, a teraz czeka, az do Niego
                  wrocimy...

                  ) I nie odpowiedziales mi na pytanie: jak moze wszechpotezna milosc i
                  ) wszechpotezne dobro tolerowac tyle zla?
                  ) J: Odpowiedz masz powyzej.
                  ) K: ????
                  ) J: Kiedy czlowiek sie zamknie na Pana Boga, wchodzi wowczas w ciemnosc.
                  ) Jest narzedziem zla. To wlasnie zlo zaczyna rozprzestrzeniac.
                  ) Krzywdzi innych. Pan Bog nie chce tego zla likwidowac, bo musialby
                  ) zlikwidowac jego nosnik, czyli czlowieka.
                  ) K: Czyzby? Nie moze np. zeslac Ducha Sw., aby oswiecil tych, co czynia zlo?

                  Ci, co czynia zlo, wiedza, co czynia. To nie jest zwykle kwestia
                  'niewiedzy', ale wyboru, wolnego wyboru

                  ) Nie moze im odebrac narzedzi czynienia owego zla?

                  Gdyby je im odebral, odebralby zarazem wolnosc...

                  Przeciez to podobno
                  ) Bog stworzyl ludzi. Czy w jego planach bylo wiec to, ze czlowiek
                  ) bedzie czynic zlo, czy tez po prostu Bogu nie wyszedl ten czlowiek taki,
                  ) jaki mial byc. W pierwszym przypadku wasz Bog jest okrutnym a zlosliwym
                  ) psychopata, w drugim nedznym partaczem! :(

                  Bog stworzyl istote ludzka na swoj obraz i podobienstwo. Jest autonomiczna.
                  I te jej autonomie Stworca szanuje.
                  Mrowka nie moze mi sie sprzeciwic.
                  Mrowke - gdy chce - wkladam do sloika i stawiam
                  na lodowce.

                  Ja dla Pana Boga nie jestem, jak mrowka dla mnie...

                  )
                  ) J: To byloby nieBoze dzialanie. Co wiec zrobil? Ustawil sie po stronie
                  ) ofiary. PRzyjal na siebie wszystkie ciosy. To jest wlasnie krzyz z Golgoty.
                  ) On tam wisi i czeka.
                  ) K: Powiedz to rodzinom zamordowanych w Oswiecimiu, czy tez rodzinie
                  ) ofiary mordercy. Jesli Bog przyjal na siebie wszystkie ciosy, to jak
                  ) wytlumaczysz, ze ofiary zbrodni wciaz cierpia?

                  Czytaj: On tam wisi i czeka...
                  ) I przestan miec mnie za polglowka. Twoje "argumenty" moze sa dobre na
                  ) swiadkow jehowy ...
                  ) J: To nie sa zadne 'argumenty', to po prostu kilka slow do Ciebie,
                  ) ktore zarazem sa swiadectwem mojej wiary. Nic wiecej. Ja nie chce
                  ) cie 'przekonywac'; chodzi o to, by ogrzac...
                  ) Przez mysl mi nie przeszlo, ze jestes 'polglowkiem'. Kto Ci
                  ) zrobil tyle krzywdy, ze kazde slowo, niezaleznie od niego
                  ) oraz intencji wypowiadajacego, traktujesz jako atak na siebie?
                  ) K: Wciaz mnie straszysz tym swoim bogiem... Nieladnie! :(
                  ) Wciaz mi wmawiasz, ze zle zyje, ze sie zadawalam substytutami itp.!
                  ) Czy to nie jest kolejny atak to pisanie, ze jestem dzieckiem, ze ktos mnie
                  ) musial skrzywdzic itp?
                  ) J: Nie, to nie jest atak:-)))!
                  ) Atakiem byloby stwierdzenie, ze jestes bandyta z zaulka,
                  ) ktory zabil prostytutke (znaczy nasz 'erzac')...
                  ) Mysle, ze tak naprawde zaulki Cie przeraza
                  • Gość: Jasiek Re: Kagan cd IP: *.abo.wanadoo.fr 02.10.02, 08:17
                    > J: Nie, to nie jest atak:-)))!
                    > Atakiem byloby stwierdzenie, ze jestes bandyta z zaulka,
                    > ktory zabil prostytutke (znaczy nasz 'erzac')...
                    > Mysle, ze tak naprawde zaulki Cie przerazaja i bola,
                    > stad masz za zle Panu Bogu, ze nie zrobil z tym porzadku...
                    > Dobre w Tobie serducho, Kaganie...
                    > K: Nie podlizuj sie, jednoczesnie wbijajac mi noz w plecy... :(

                    Nie identyfikuje sie ani z jednym, ani z drugim.
                    Wybacz, nie jestes wszechwiedzacy i nie mozesz znac moich intencji...
                    Twoj sad podales zbyt kategorycznie...

                    Nie obrazam sie:-)

                    Nie bedzie mnie przez pare dni.
                    Pozdrawiam
                    Jasiek
                  • Gość: Kagan Re: Kagan IP: *.vic.bigpond.net.au 10.10.02, 15:27
                    Jasiek: Nikogo do niczego nie zmuszam :-)...
                    Kagan: Ale twoj kosciol tak! Np. w Polsce wymaga nawet od niewierzacych
                    poszanowania tzw. wartosci chrzescijanskich!
                    J: Rozumiem, ze chodzi Ci np. o 'nie zabijaj'.
                    Rzeczywiscie, tu panstwo dalo sobie zrobic wode
                    z mozgu i zmusza biednych obywateli, by sie
                    nawzajem nie zabijali w ciemnych zaulkach.
                    A jak juz to zrobia, to jeszcze do wiezienia
                    wsadza. Gwalt prawdziwy. Kosciol grozi tylko
                    pieklem...:-)))).
                    K: Nie udawaj glupka! "Nie zabijaj" jest wziete z wczesniejszych kodeksow,
                    np. z Kodeksu Hammurabiego! Mnie chodzi np. o przesladowanie tych, co
                    traktuja symbole religijne jak inne symbole. Czemu krzyz ma byc pod ochrona,
                    a logo Mc Donaldsa nie?
                    J: Przeciez to logo tez jest pod ochrona prawna, tylko innego typu.
                    K: Nie o to mi chodzilo! Jesli ktos wystawi np. opakowanie frytek McDonalds'a
                    w gablocie wypelnionej sikami, to nie bedzie z tego powodu oburzenia katolikow,
                    takiego jak gdy ktos wystawi np. krzyz w owych sikach... A przeciez krzyz to
                    tak samo symbol jak logo McDonalds'a: sam soba nic nie przedstawia, dopiero
                    uzyty w kontekscie!

                    J: Naprawde nie rozumiesz, dlaczego symbole religijne
                    (nie tylko krzyz przeciez) takze przez prawo sa traktowane inaczej?
                    A moze to Ty glupka udajesz?
                    K: NIE! Z jakiej racji symbole nierozumnej wiary maja byc prawnie chronione?
                    Wiara to sprawa prywatna! Niech bogowie chronia swe symbole, a nie ludzkie
                    prawo!
                    Czemu sie katolicy oburzaja na Jezusa w sikach, ale nic nie maja przeciwko np.
                    podobnej podobiznie Urbana? Przeciez jesli Jezus byl Bogiem, to nic mu takowe
                    "profnacje" zaszkodzic nie moga! Starajac sie bronic swego Boga przy pomocy
                    prawa dowodzicie, ze to zaden Bog!
                    J: 'Zaden' to bylby Bog, gdyby nikt Go nie bronil.
                    K: Myslisz "zaden" z "zadnego"... :(
                    J: Gdyby sie bronil sam,w sposob, jakiego wymagasz, bylby Bogiem zemsty.
                    K: Bo jest! Exodus 20:5 "...jestem Bogiem zazdrosnym, co karze wystepek ojcow
                    na synach do trzeciego i czwartego pokolenia...".

                    J: A On jest Bogiem-Miloscia...
                    K: ??? Por. do Exodus (Wyjscia) 20:5!

                    J: Sprobuj obsikac polksiezyc. Zobacz, jak zareaguja Muzulmanie...
                    Jesli nadal nie rozumiesz, dlaczego tak jest, wyobraz sobie, ze ktos
                    profanuje w ten sposob cos/kogos, kogo naprawde kochasz..., co jest dla
                    Ciebie symbolem...
                    K: Symbole dla mnie nie maja specjalnego znaczenia. Dla mnie liczy sie
                    tylko to, co one przedstawiaja! A jak mozna obrazic Wszechmocnego Boga?
                    On jest ponad to! Inaczej bylby tylko pomniejszym bozkiem... :(

                    J: A czego sie szuka w ciemnym zaulku?
                    K: Podobno wasz Bog jest wszedzie! ;)
                    J: I owszem. Jest wszedzie. Poniekad. Erzatz z zaulka to tez
                    odprysk Bozej milosci. Minimalizmem jest jednak zadowalanie sie erzatzem,
                    skoro mozna wejsc w pelnie...
                    K: Rozumujesz jak narkoman albo alkoholik: po co sie upijac winem czy piwem,
                    jak szybciej i skuteczniej mozna sie upic wodka!
                    J: Tu sie akurat zgadzam. Choc warto podac inne przyklady:
                    Po co przez wiele dni siedziec w poczekalni u lekarza, skoro od razu mozna
                    wejsc do gabinetu?
                    K: Jak nie ma kolejki!
                    Po co szukac odpadkow jedzenia po smietnikach, skoro mozna przyjsc do domu i
                    siegnac do talerza?
                    K: Jak sie ma jedzenie w domu!
                    Po co pic wode z rynsztoka, skoro mozna ze zrodla?
                    K: Jak sie ma dostep do zrodla!
                    J: Sa jednak miejsca, gdzie Boga nie ma, w pewnym sensie, poniewaz
                    nie zostal tam wpuszczony. Chodzi o biedne, zamkniete, ludzkie serce. Pan Bog
                    nie gwalci swojego stworzenia.
                    A gdzie Tu (znaczy powyzej) znalazles 'idee Szechiny'?
                    K: Wlasnie w tej nieobecnosci wszechobecnego Boga. To jest sprzecznosc
                    sama w sobie, dowodzi, ze Bog nie moze istniec...
                    ergo NIE jest Bogiem! Widzisz, do czego prowadza twe metne spekulacje!
                    I skad to zalozenie, ze bez Boga czlowiek cierpi?
                    K: Czyzbys byl zydowskim przechrzta? Widzisz, zydki znaja pojecie tzw.
                    Szechiny, czyli personifikacji obecnosci bozej. Np. niektorzy rabini
                    tlumacza holocaust tym, ze na terenach okupowanych przez III Rzesze nie
                    bylo owej Szechiny, stad sie tamm dzialy takm straszne rzeczy jak masowe
                    mordy zydow (lub raczej osob wyznania mojzeszowego) w hitlerowskich obozach
                    zaglady... Ale idea Szechiny nie daje sie pogodzic z idea wszechobecnego
                    Boga! A wiec jestes HERETYKIEM! Apage Satanas! ;)

                    J: Ales sie rozpedzil...:-)
                    Pan Jezus tez, skoro mial cialo, po prostu nie mogl byc Bogiem, byl tylko
                    'Jeszu', prawda?
                    K: Oczywiscie! Na ten temat bylo sporo dyskusji, niektorzy twierdzili, ze
                    jest w nim tylko "pierwiastek" boski, inni ze tez i ludzki. Typowa
                    scholastyka, prowadzaca do nikad... Ockham sie z nia dawno temu rozprawil!

                    J: Nie jestes 'HERETYKIEM', jak sadze. Mysle, ze po prostu nie czaisz..., bo
                    sie uparles, zeby do Ciebie nie dotarlo...
                    K: ??? Niewierzacy z def. nie moze byc heretykiem!

                    J: Jesli ofiarowal wolna wole, to teraz przeciez nie moze sie pchac na sile..
                    Czlowiek sam sie na BOga zamyka, sam cierpi z tego powodu,
                    i sam sie karze, wzmagajac swoje (i innych) cierpienie...
                    Jesli dziecko z mego przykladu ma powieki zacisniete i przykryte
                    dlonmi, to i tak stoi w sloncu. W tym sensie Bog przy nim jest...
                    K: Znow masz mnie za polglowka! Wstyd! Twierdzisz, ze Bog sam sie
                    wycofuje z pewnych obszarow. Tak wiec nie jest wszechobecny. A jak
                    nie jest wszechobecny, to nie jest tez wszechwiedzacy,
                    J: Masz dzieci? Twoje dziecko idzie na przyklad do szkoly.
                    Jestes z nim? NIe, bo siedzisz przy kompie. WIesz, co robi? Wiesz...
                    Ergo: nieprawda jest, ze brak obecnosci wyklucza wiedze. (...)
                    Jak rozumiesz 'wszechobecnosc'? Jak to definiujesz?
                    Przeciez to - dla CIebie - nie weryfikowalne...
                    Po co wiec uzywasz takiego terminu? A moze uzywasz, gdy Ci wygodnie, a gdy nie -
                    nie uzywasz?
                    K: Przyklad tak nieudolny, ze nie ma oczym mowic...:(

                    J: Bog jest Miloscia.
                    K: Exodus 20:5 "...jestem Bogiem zazdrosnym, co karze wystepek ojcow na synach
                    do trzeciego i czwartego pokolenia...".
                    J: Czlowiek bez BOga nie ma milosci. Ergo: cierpi.
                    K: Na jakiej podstawie twierdzisz, ze "Czlowiek bez Boa nie ma milosci"?
                    J: Czlowiek jest niedoskonaly. NIedoskonale kocha.
                    K: Oczywiscie! Tz mi odkrycie... :(
                    J: Ma 'za malo' Boga. Ergo:cierpi.
                    K: ??? jak moze byc za malo wszechobecnego Boga?
                    J: Nikt nie jest doskonaly.
                    K: Bog tez?
                    J: Kazdy ma 'za malo' Boga.
                    K: ??? jak moze byc za malo wszechobecnego Boga?
                    J: Ergo: wszyscy cierpimy.
                    K: Bledne przeslanki, bledne rozumowanie, ergo bledne wnioski!
                    J: Gdy chcemy kochac coraz bardziej, 'coraz wiecej' w nas Boga,
                    coraz nam lepiej. Ergo: wzrasta poczucie szczesliwosci.
                    K: ??? Tego Boga co to karze wystepek ojcow na synach do trzeciego i czwartego
                    pokolenia? (Dekalog)
                    J: Szczesliwosc bedzie pelna, gdy stopimy sie z Bogiem w jedno.
                    K: Jesli Bog jest wszedzie, to juz jestesmy z nim na 100% stopieni!
                    A ja uwazam, ze aby zyc pelnia zycia nalezy odrzucic iddee tego okrutnika, ktory
                    kazdego z nas "obdarzyl" tzw. grzechem pierworodnym. Przeciez to
                    jest typowy przyklad odpowiedzialnosci zbiorowej! Godny Hitlera,
                    Stalina czy Szarona! (P. Dekalog)
                    J: Sami 'obdarzylismy' sie grzechem pierworodnym.
                    K: Z pozwolenia wszechmogacego Boga! ;)
                    J: Pan Bog dal nam wolna wole, a teraz czeka, az do Niego wrocimy...
                    K: Juz ci tlumaczylem, ze z zalozenia On jest wszedzie!
                    I nie odpowiedziales mi na pytanie: jak moze wszechpotezna milosc i
                    wszechpotezne dobro tolerowac tyle zla?
                    J: Odpowiedz masz powyzej.
                    K: ????
                    J: Kiedy czlowiek sie zamknie na Pana Boga, wchodzi wowczas w ciemnosc.
                    K: Jak sie mozna zamknac na Wszechobecnego i Wszechpoteznego?
                    J: Jest narzedziem zla. To wlasnie zlo zaczyna rozprzestrzeniac.
                    Krzywdzi innych. Pan Bog nie chce tego zla likwidowac, bo musialby
                    zlikwidowac jego nosnik, czyli czlowieka.
                    K: ??? A nie moglby go nieco ulepszyc? czemu od razu niszczyc?
                    Nie moze np. zeslac Ducha Sw., aby oswiecil tych, co czynia zlo?
                    J: Ci, co czynia zlo, wiedza, co czynia. To nie jest zwykle kwestia
                    'niewiedzy', ale wyboru, wolnego wyboru.
                    K: Czyzby? Chorzy umyslow
                    • Gość: Kagan Re: Kagan (II) IP: *.vic.bigpond.net.au 10.10.02, 15:30
                      K: Czyzby? Chorzy umyslowo, niedorozwinieci, cierpiacy na uwiad
                      starczy i dzieci tez wiedza co czynia?
                      Nie moze im odebrac narzedzi czynienia owego zla?
                      J: Gdyby je im odebral, odebralby zarazem wolnosc...
                      K: A maja ja? Jestesmy uwiezieni na nieduzej planecie, i mamy
                      przecietnie gora 80 lat swiadomego zycia (minus wczesne dziecinsstwo
                      i schylek zycia)... Przeciez to podobno Bog stworzyl ludzi. Czy w jego planach
                      bylo wiec to, ze czlowiek bedzie czynic zlo, czy tez po prostu Bogu nie wyszedl
                      ten czlowiek taki, jaki mial byc. W pierwszym przypadku wasz Bog jest okrutnym
                      a zlosliwym psychopata, w drugim nedznym partaczem! :(
                      J: Bog stworzyl istote ludzka na swoj obraz i podobienstwo. Jest autonomiczna.
                      I te jej autonomie Stworca szanuje. Mrowka nie moze mi sie sprzeciwic.
                      Mrowke - gdy chce - wkladam do sloika i stawiam na lodowce.
                      Ja dla Pana Boga nie jestem, jak mrowka dla mnie...
                      K: Lubisz sie znecac nad zwierzetami?
                      J: To byloby nieBoze dzialanie. Co wiec zrobil? Ustawil sie po stronie
                      ofiary. PRzyjal na siebie wszystkie ciosy. To jest wlasnie krzyz z Golgoty.
                      On tam wisi i czeka.
                      K: Powiedz to rodzinom zamordowanych w Oswiecimiu, czy tez rodzinie
                      ofiary mordercy. Jesli Bog przyjal na siebie wszystkie ciosy, to jak
                      wytlumaczysz, ze ofiary zbrodni wciaz cierpia?
                      J: Czytaj: On tam wisi i czeka...
                      K: Kto czy co i gdzie wisi, i na co czeka?
                      I przestan miec mnie za polglowka. Twoje "argumenty" moze sa dobre na
                      swiadkow jehowy ...
                      J: To nie sa zadne 'argumenty', to po prostu kilka slow do Ciebie,
                      ktore zarazem sa swiadectwem mojej wiary. Nic wiecej. Ja nie chce
                      cie 'przekonywac'; chodzi o to, by ogrzac...
                      Przez mysl mi nie przeszlo, ze jestes 'polglowkiem'. Kto Ci
                      zrobil tyle krzywdy, ze kazde slowo, niezaleznie od niego
                      oraz intencji wypowiadajacego, traktujesz jako atak na siebie?
                      K: Wciaz mnie straszysz tym swoim bogiem... Nieladnie! :(
                      Wciaz mi wmawiasz, ze zle zyje, ze sie zadawalam substytutami itp.!
                      Czy to nie jest kolejny atak to pisanie, ze jestem dzieckiem, ze ktos mnie
                      musial skrzywdzic itp?
                      Kagan
                      • Gość: Jasiek Re: Kagan (II) IP: *.abo.wanadoo.fr 10.10.02, 18:07
                        Mozna, bo On na to pozwala z szacunku dla osoby,ktora obdarza miloscia...
                        > J: Jest narzedziem zla. To wlasnie zlo zaczyna rozprzestrzeniac.
                        > Krzywdzi innych. Pan Bog nie chce tego zla likwidowac, bo musialby
                        > zlikwidowac jego nosnik, czyli czlowieka.
                        > J: Ci, co czynia zlo, wiedza, co czynia. To nie jest zwykle kwestia
                        > 'niewiedzy', ale wyboru, wolnego wyboru.

                        > K: Czyzby? Chorzy umyslowo, niedorozwinieci, cierpiacy na uwiad
                        > starczy i dzieci tez wiedza co czynia?
                        > Nie moze im odebrac narzedzi czynienia owego zla?

                        Za dzieci odpowiadamy sami. My, dorosli. Jesli bylibysmy w porzadku, dzieci nie
                        mialyby okazji ani powodu, by czynic zlo. Reszta to sprawy pozornie niezalezne
                        od nas. Pozornie, bo skad sa choroby? Nauka na to jeszcze nie odpowiedziala.
                        Z filozofia wlacznie. A ja mysle, ze ten fragment z Biblii,ktory cytowales, o
                        Bogu 'karzacym' nastepne pokolenia, to tak naprawde ojcowska przestroga,
                        przestroga Stworcy,ktory kocha i zna zycie, przestroga w stylu ojcowskiego: nie
                        wkladaj reki w ogien, bo sie sparzysz, nie czyn zle, bo Twoje dziecko bedzie
                        musialo to potem na sobie dzwigac... Jesli jestes alkoholikiem, dziecko bedzie
                        mialo wieksza sklonnosc itd. 'Gdzie ta wszechmoc tego Boga', spytasz pewno...
                        Ano widzisz, moja koncepcja Boga nie zgadza sie z Twoja... Co nie zmienia
                        faktu, ze jakowas posiadasz i o tym dyskutujesz. Gdybys byl
                        naprawde 'niewierzacy', nie tracilbys na to ani minuty...

                        > K: Przeciez to podobno Bog stworzyl ludzi. Czy w jego planach
                        > bylo wiec to, ze czlowiek bedzie czynic zlo, czy tez po prostu Bogu nie
                        >wyszedl ten czlowiek taki, jaki mial byc. W pierwszym przypadku wasz Bog jest
                        >okrutnym a zlosliwym psychopata, w drugim nedznym partaczem! :(

                        Ani jedno, ani drugie. Kiedy czlowiek decyduje sie na dziecko, tez wie, ze ono
                        bedzie cierpialo... Czy wiec jest zlosliwym psychopata, czy 'nedznym partaczem'?

                        > J: Bog stworzyl istote ludzka na swoj obraz i podobienstwo. Jest autonomiczna.
                        > I te jej autonomie Stworca szanuje. Mrowka nie moze mi sie sprzeciwic.
                        > Mrowke - gdy chce - wkladam do sloika i stawiam na lodowce.
                        > Ja dla Pana Boga nie jestem, jak mrowka dla mnie...
                        > K: Lubisz sie znecac nad zwierzetami?

                        No pewnie! Mam na lodowce cala kolekcje sloikow z mrowkami...:-)
                        Roznej wielkosci i w roznych kolorach...

                        > J: To byloby nieBoze dzialanie. Co wiec zrobil? Ustawil sie po stronie
                        > ofiary. PRzyjal na siebie wszystkie ciosy. To jest wlasnie krzyz z Golgoty.
                        > On tam wisi i czeka.
                        > K: Powiedz to rodzinom zamordowanych w Oswiecimiu, czy tez rodzinie
                        > ofiary mordercy. Jesli Bog przyjal na siebie wszystkie ciosy, to jak
                        > wytlumaczysz, ze ofiary zbrodni wciaz cierpia?
                        > J: Czytaj: On tam wisi i czeka...
                        > K: Kto czy co i gdzie wisi, i na co czeka?
                        > I przestan miec mnie za polglowka. Twoje "argumenty" moze sa dobre na
                        > swiadkow jehowy ...
                        > J: To nie sa zadne 'argumenty', to po prostu kilka slow do Ciebie,
                        > ktore zarazem sa swiadectwem mojej wiary. Nic wiecej. Ja nie chce
                        > cie 'przekonywac'; chodzi o to, by ogrzac...
                        > Przez mysl mi nie przeszlo, ze jestes 'polglowkiem'. Kto Ci
                        > zrobil tyle krzywdy, ze kazde slowo, niezaleznie od niego
                        > oraz intencji wypowiadajacego, traktujesz jako atak na siebie?
                        > K: Wciaz mnie straszysz tym swoim bogiem... Nieladnie! :(

                        Pokaz mi prosze, gdzie Cie strasze, i to jeszcze Panem Bogiem?


                        > Wciaz mi wmawiasz, ze zle zyje, ze sie zadawalam substytutami itp.!
                        > Czy to nie jest kolejny atak to pisanie, ze jestem dzieckiem, ze ktos mnie
                        > musial skrzywdzic itp?
                        > Kagan

                        Jesli z tekstu wyinterpretowujesz cos, co tam nie zostalo
                        wlozone, to robisz to z jakiegos powodu.
                        Albo masz mnie 'za polglowka', jak sam mawiasz,
                        albo tez sam 'jestes polglowkiem'.
                        Obydwie ewentualnosci z gory wykluczam :-).
                        Zostaje zatem tylko jedna mozliwosc: interpretujesz
                        pod wplywem mocnych emocji, zranien...
                        Stad mysl o skrzywdzonym dziecku...

                        Widzisz jakies inne wyjscie?

                        Sciskam
                        j
                    • Gość: Jasiek Re: Kagan IP: *.abo.wanadoo.fr 10.10.02, 17:43
                      Gość portalu: Kagan napisał(a):

                      ) Jasiek: Nikogo do niczego nie zmuszam :-)...
                      ) Kagan: Ale twoj kosciol tak! Np. w Polsce wymaga nawet od niewierzacych
                      ) poszanowania tzw. wartosci chrzescijanskich!
                      ) J: Rozumiem, ze chodzi Ci np. o 'nie zabijaj'.
                      ) Rzeczywiscie, tu panstwo dalo sobie zrobic wode
                      ) z mozgu i zmusza biednych obywateli, by sie
                      ) nawzajem nie zabijali w ciemnych zaulkach.
                      ) A jak juz to zrobia, to jeszcze do wiezienia
                      ) wsadza. Gwalt prawdziwy. Kosciol grozi tylko
                      ) pieklem...:-)))).
                      ) K: Nie udawaj glupka! "Nie zabijaj" jest wziete z wczesniejszych kodeksow,
                      ) np. z Kodeksu Hammurabiego! Mnie chodzi np. o przesladowanie tych, co
                      ) traktuja symbole religijne jak inne symbole. Czemu krzyz ma byc pod ochrona,
                      ) a logo Mc Donaldsa nie?
                      ) J: Przeciez to logo tez jest pod ochrona prawna, tylko innego typu.
                      ) K: Nie o to mi chodzilo! Jesli ktos wystawi np. opakowanie frytek McDonalds'a
                      ) w gablocie wypelnionej sikami, to nie bedzie z tego powodu oburzenia
                      katolikow,
                      )
                      ) takiego jak gdy ktos wystawi np. krzyz w owych sikach... A przeciez krzyz to
                      ) tak samo symbol jak logo McDonalds'a: sam soba nic nie przedstawia, dopiero
                      ) uzyty w kontekscie!
                      )
                      ) J: Naprawde nie rozumiesz, dlaczego symbole religijne
                      ) (nie tylko krzyz przeciez) takze przez prawo sa traktowane inaczej?
                      ) A moze to Ty glupka udajesz?
                      ) K: NIE! Z jakiej racji symbole nierozumnej wiary maja byc prawnie chronione?
                      ) Wiara to sprawa prywatna! Niech bogowie chronia swe symbole, a nie ludzkie
                      ) prawo!
                      ) Czemu sie katolicy oburzaja na Jezusa w sikach, ale nic nie maja przeciwko
                      np.
                      ) podobnej podobiznie Urbana? Przeciez jesli Jezus byl Bogiem, to nic mu takowe
                      ) "profnacje" zaszkodzic nie moga! Starajac sie bronic swego Boga przy pomocy
                      ) prawa dowodzicie, ze to zaden Bog!

                      Wiara dotyczy czlowieka. McDonalds tez. Wiara ma nieporownanie wiekszy wplyw na
                      zycie czlowieka, niz McDonalds. Dlaczego zatem 'ludzkie prawo' ma uwzgledniac
                      prawa McDonaldsa, a nie uwzgledniac praw wiary?

                      ) J: 'Zaden' to bylby Bog, gdyby nikt Go nie bronil.
                      ) K: Myslisz "zaden" z "zadnego"... :(

                      Nie. Nie myle. Bo Bog JEST

                      ) J: Gdyby sie bronil sam,w sposob, jakiego wymagasz, bylby Bogiem zemsty.
                      ) K: Bo jest! Exodus 20:5 "...jestem Bogiem zazdrosnym, co karze wystepek ojcow
                      ) na synach do trzeciego i czwartego pokolenia...".
                      ) J: A On jest Bogiem-Miloscia...
                      ) K: ??? Por. do Exodus (Wyjscia) 20:5!

                      To nie sa logiczne chwyty - mam na mysli Twoja perspektywe.
                      Jesli negujesz istnienie Boga i uwazasz sie za niewierzacego
                      (jesli dobrze rozumiem Twoja ponizej zamieszczona deklaracje)
                      - to nie cytuj Biblii, bo przeczysz sam sobie. Przeciez Pismo
                      nie moze miec w tym ukladzie dla Ciebie wartosci dowodu...
                      Albo rybka, albo...

                      ) J: Sprobuj obsikac polksiezyc. Zobacz, jak zareaguja Muzulmanie...
                      ) Jesli nadal nie rozumiesz, dlaczego tak jest, wyobraz sobie, ze ktos
                      ) profanuje w ten sposob cos/kogos, kogo naprawde kochasz..., co jest dla
                      ) Ciebie symbolem...
                      ) K: Symbole dla mnie nie maja specjalnego znaczenia. Dla mnie liczy sie
                      ) tylko to, co one przedstawiaja! A jak mozna obrazic Wszechmocnego Boga?
                      ) On jest ponad to! Inaczej bylby tylko pomniejszym bozkiem... :(

                      Tu znowu brak konsekwencji. Wynika z powyzszego, ze jednak MASZ jakas
                      koncepcje Boga... Czyzbys wierzyl?
                      )
                      ) J: A czego sie szuka w ciemnym zaulku?
                      ) K: Podobno wasz Bog jest wszedzie! ;)
                      ) J: I owszem. Jest wszedzie. Poniekad. Erzatz z zaulka to tez
                      ) odprysk Bozej milosci. Minimalizmem jest jednak zadowalanie sie erzatzem,
                      ) skoro mozna wejsc w pelnie...
                      ) K: Rozumujesz jak narkoman albo alkoholik: po co sie upijac winem czy piwem,
                      ) jak szybciej i skuteczniej mozna sie upic wodka!
                      ) J: Tu sie akurat zgadzam. Choc warto podac inne przyklady:
                      ) Po co przez wiele dni siedziec w poczekalni u lekarza, skoro od razu mozna
                      ) wejsc do gabinetu?
                      ) K: Jak nie ma kolejki!

                      To taki Lekarz, ktory potrafi przyjac wszystkich od razu,
                      z zachowaniem zarazem tajemnicy lekarskiej...

                      ) Po co szukac odpadkow jedzenia po smietnikach, skoro mozna przyjsc do domu i
                      ) siegnac do talerza?
                      ) K: Jak sie ma jedzenie w domu!

                      W tym Domu jedzenie jest zawsze i nigdy sie nie psuje....

                      ) Po co pic wode z rynsztoka, skoro mozna ze zrodla?
                      ) K: Jak sie ma dostep do zrodla!

                      Trzeba sie tylko pochylic...

                      ) J: Sa jednak miejsca, gdzie Boga nie ma, w pewnym sensie, poniewaz
                      ) nie zostal tam wpuszczony. Chodzi o biedne, zamkniete, ludzkie serce. Pan Bog
                      ) nie gwalci swojego stworzenia.
                      ) A gdzie Tu (znaczy powyzej) znalazles 'idee Szechiny'?
                      ) K: Wlasnie w tej nieobecnosci wszechobecnego Boga. To jest sprzecznosc
                      ) sama w sobie, dowodzi, ze Bog nie moze istniec...
                      ) ergo NIE jest Bogiem! Widzisz, do czego prowadza twe metne spekulacje!
                      ) I skad to zalozenie, ze bez Boga czlowiek cierpi?

                      Proste. Bog to Milosc, Dobro, Piekno... Gdy nie ma M,D,P - czlowiek cierpi...

                      ) J: Nie jestes 'HERETYKIEM', jak sadze. Mysle, ze po prostu nie czaisz..., bo
                      ) sie uparles, zeby do Ciebie nie dotarlo...
                      ) K: ??? Niewierzacy z def. nie moze byc heretykiem!
                      )
                      ) J: Jesli ofiarowal wolna wole, to teraz przeciez nie moze sie pchac na sile..
                      ) Czlowiek sam sie na BOga zamyka, sam cierpi z tego powodu,
                      ) i sam sie karze, wzmagajac swoje (i innych) cierpienie...
                      ) Jesli dziecko z mego przykladu ma powieki zacisniete i przykryte
                      ) dlonmi, to i tak stoi w sloncu. W tym sensie Bog przy nim jest...
                      ) K: Znow masz mnie za polglowka! Wstyd! Twierdzisz, ze Bog sam sie
                      ) wycofuje z pewnych obszarow. Tak wiec nie jest wszechobecny. A jak
                      ) nie jest wszechobecny, to nie jest tez wszechwiedzacy,
                      ) J: Masz dzieci? Twoje dziecko idzie na przyklad do szkoly.
                      ) Jestes z nim? NIe, bo siedzisz przy kompie. WIesz, co robi? Wiesz...
                      ) Ergo: nieprawda jest, ze brak obecnosci wyklucza wiedze. (...)
                      ) Jak rozumiesz 'wszechobecnosc'? Jak to definiujesz?
                      ) Przeciez to - dla CIebie - nie weryfikowalne...
                      ) Po co wiec uzywasz takiego terminu? A moze uzywasz, gdy Ci wygodnie, a gdy
                      nie - nie uzywasz?
                      ) K: Przyklad tak nieudolny, ze nie ma oczym mowic...:(

                      Nie jest nieudolny. Jest tylko prosty. Problem jest gdzie indziej. Masz
                      koncepcje Boga, i chcialbys, by Ci - a takoz wszystkim innym - ten Bog odebral
                      moznosc decydowania, wolnosc po prostu. BY sie z Toba utozsamil do konca...
                      Wtedy by nie pozwolil taki Bog na dokonywajace sie zlo i moze by zaspokoil Twoj
                      glod Boga... Bog, ktory pozwala czlowiekowi na autonomiczne decyzje, dla Ciebie
                      jest Bogiem 'za malo'. Czy - jesli na przyklad dziecko bierze narkotyki -
                      ojciec, ktory o tym wie, jest tym ojcem 'za malo'? Optymalnie byloby, gdyby
                      ojciec stale byl przy dziecku i w dziecku oraz kontrolowal i cenzurowal a takze
                      zatwierdzal kazda mysl 'pociechy', kazdy akt... Tego bys chcial?
                      Stad Twoje zarzuty...
                      ) J: Bog jest Miloscia.
                      ) K: Exodus 20:5 "...jestem Bogiem zazdrosnym, co karze wystepek ojcow na
                      synach
                      ) do trzeciego i czwartego pokolenia...".

                      Powtorze: nie cytuj Biblii. Dla Ciebie nie ma wartosci 'dowodu'...

                      ) J: Czlowiek bez BOga nie ma milosci. Ergo: cierpi.
                      ) K: Na jakiej podstawie twierdzisz, ze "Czlowiek bez Boa nie ma milosci"?
                      To wynika z postawionej uprzednio tezy: BOg jest Miloscia.
                      Jesli zatem nie ma Boga, nie ma tez Milosci. Logika po prostu.
                      itd. reszte kasuje.
                      Jesli jednak zechcesz, do reszty wrocimy i bede 'odpierac'
                      slowo po slowie.

                      ) K: Jesli Bog jest wszedzie, to juz jestesmy z nim na 100% stopieni!

                      ) K: Juz ci tlumaczylem, ze z zalozenia On jest wszedzie!
                      ) I nie odpowiedziales mi na pytanie: jak moze wszechpotezna milosc i
                      ) wszechpotezne dobro tolerowac tyle zla?
                      Milosc istnieje miedzy osoba i osoba. Bog umozliwil milosc w momencie,gdy dal
                      autonomie...
                      ) J: Odpowiedz masz powyzej.
                      ) K: ????
                      ) J: Kiedy czlowiek sie zamknie na Pana Boga, wchodzi wowczas w ciemnosc.
                      ) K: Jak sie mozna zamknac na Wszechobecnego i Wszechpoteznego?
                      Mozna, bo On na to pozwala z s
                      • Gość: Kagan Re: Kagan IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 11.10.02, 06:45
                        Jasiek: Nikogo do niczego nie zmuszam :-)...
                        Kagan: Ale twoj kosciol tak! Np. w Polsce wymaga nawet od niewierzacych poszanowania tzw. wartosci
                        chrzescijanskich!
                        J: Rozumiem, ze chodzi Ci np. o 'nie zabijaj'.
                        (...)
                        K: www.silesia.pik-net.pl/biblia/szukaj.htm i napisz slowo miecz.
                        Zobaczysz, jak to jest z zabijaniem w Biblii!
                        K: Nie udawaj glupka! "Nie zabijaj" jest wziete z wczesniejszych kodeksow np. z Kodeksu Hammurabiego! Mnie
                        chodzi
                        np. o przesladowanie tych, co traktuja symbole religijne jak inne symbole. (...)
                        J: Naprawde nie rozumiesz, dlaczego symbole religijne (nie tylko krzyz przeciez) takze przez prawo sa traktowane
                        inaczej? A moze to Ty glupka udajesz?
                        K: NIE! Z jakiej racji symbole nierozumnej wiary maja byc prawnie chronione? Wiara to sprawa prywatna! Niech
                        bogowie chronia swe symbole, a nie ludzkie prawo! (...) Przeciez jesli Jezus byl Bogiem, to nic mu takowe
                        "profanacje" zaszkodzic nie moga! Starajac sie bronic swego Boga przy pomocy prawa dowodzicie, ze to zaden
                        Bog!
                        J: Wiara dotyczy czlowieka. McDonalds tez. Wiara ma nieporownanie wiekszy wplyw na zycie czlowieka, niz
                        McDonalds. Dlaczego zatem 'ludzkie prawo' ma uwzgledniac > prawa McDonaldsa, a nie uwzgledniac praw wiary?
                        K: Bo McDonalds nie jest wszechmocny, wiec potrzebuje ochrony prawa. Wszechmocny Bog zas takowej
                        ochrony NIE potrzebuje!
                        J: 'Zaden' to bylby Bog, gdyby nikt Go nie bronil.
                        K: Myslisz "zaden" z "zadnego"... :(
                        J: Nie. Nie myle. Bo Bog JEST
                        K: Ty tak tylko myslisz! Daj mi pozabiblijny dowod, na jego istnienie!
                        J: Gdyby sie bronil sam,w sposob, jakiego wymagasz, bylby Bogiem zemsty.
                        K: Bo jest! Exodus 20:5 "...jestem Bogiem zazdrosnym, co karze wystepek ojcow na synach do trzeciego i
                        czwartego
                        pokolenia...".
                        J: A On jest Bogiem-Miloscia...
                        K: ??? Por. do Exodus (Wyjscia) 20:5!
                        ===============================
                        J: To nie sa logiczne chwyty - mam na mysli Twoja perspektywe. Jesli negujesz istnienie Boga i uwazasz sie za
                        niewierzacego (jesli dobrze rozumiem Twoja ponizej zamieszczona deklaracje) - to nie cytuj Biblii, bo przeczysz sam
                        sobie. Przeciez Pismo nie moze miec w tym ukladzie dla Ciebie wartosci dowodu...
                        K: NIE jest dowodem na istnienie Boga, ale jest wykladnia doktryny politycznej chrzescijanstwa!
                        MAM CIE! Chcesz mi zabronic cytowania Biblii, bo ja cytujac ja, obnazam jej okrucienstwo i wewnetrzne
                        sprzecznosci...:(
                        J: Sprobuj obsikac polksiezyc. Zobacz, jak zareaguja Muzulmanie... (...)
                        K: Symbole dla mnie nie maja specjalnego znaczenia. Dla mnie liczy sie tylko to, co one przedstawiaja! A jak mozna
                        obrazic Wszechmocnego Boga? On jest ponad to! Inaczej bylby tylko pomniejszym bozkiem... :(
                        J: Tu znowu brak konsekwencji. Wynika z powyzszego, ze jednak MASZ jakas koncepcje Boga... Czyzbys wierzyl?
                        K: NIE! Jestem agnostykiem. Nie wykluczam wiec a priori istnienia Boga. Tylko uwazam, ze Bog Biblli to NIE
                        jest prawdziwy Bog, bo nie jest on ani wszechmocny ani wszechwiedzacy... Ot, bozek Izraelitow Jahwe
                        i bekart Jeszu... :(
                        (...)
                        J: Bog to taki Lekarz, ktory potrafi przyjac wszystkich od razu, z zachowaniem zarazem tajemnicy lekarskiej...
                        K: Marnie on leczy swego czlowieka nr 1 na ziemii...:(
                        J: W tym Domu jedzenie jest zawsze i nigdy sie nie psuje....
                        K: To skad tylu glodnych?
                        J: Trzeba sie tylko pochylic...
                        K: Nad sucha ziemia?
                        J: Sa jednak miejsca, gdzie Boga nie ma, w pewnym sensie, poniewaz nie zostal tam wpuszczony. Chodzi o biedne,
                        zamkniete, ludzkie serce. Pan Bog nie gwalci swojego stworzenia.
                        K: Nieobecnosc wszechobecnego Boga. To jest sprzecznosc sama w sobie, dowodzi, ze twoj Bog nie moze
                        istniec...
                        ergo NIE jest Bogiem! Widzisz, do czego prowadza twe metne spekulacje! I skad to zalozenie, ze bez Boga czlowiek
                        cierpi?
                        J: Proste. Bog to Milosc, Dobro, Piekno... Gdy nie ma M,D,P - czlowiek cierpi...
                        K: Pan, mocarz wojny, Jahwe jest imię Jego. (Ks.Wyjścia 15:3)
                        Dlatego też pokażę im, tym razem dam im poznać moją rękę i moją siłę; i zrozumieją, że moje imię - Jahwe!
                        (Ks.Jeremiasza 16:21)
                        (...)

                        J: Jesli ofiarowal wolna wole, to teraz przeciez nie moze sie pchac na sile..
                        Czlowiek sam sie na BOga zamyka, sam cierpi z tego powodu, i sam sie karze, wzmagajac swoje (i innych)
                        cierpienie...) Jesli dziecko z mego przykladu ma powieki zacisniete i przykryte dlonmi, to i tak stoi w sloncu. W tym
                        sensie Bog przy nim jest...
                        K: Znow masz mnie za polglowka! Wstyd! Twierdzisz, ze Bog sam sie wycofuje z pewnych obszarow. Tak wiec nie
                        jest wszechobecny. A jak nie jest wszechobecny, to nie jest tez wszechwiedzacy,
                        J: Masz dzieci? Twoje dziecko idzie na przyklad do szkoly. Jestes z nim? NIe, bo siedzisz przy kompie. WIesz, co
                        robi? Wiesz...
                        K: Czyzby? Moze byc na wagarach albo palic cygarety w kiblu... :(
                        (...)
                        J: Problem jest gdzie indziej. Masz koncepcje Boga, i chcialbys, by Ci - a takoz wszystkim innym - ten Bog odebral
                        moznosc decydowania, wolnosc po prostu. BY sie z Toba utozsamil do konca... Wtedy by nie pozwolil taki Bog na
                        dokonywajace sie zlo i moze by zaspokoil Twoj glod Boga... Bog, ktory pozwala czlowiekowi na autonomiczne
                        decyzje, dla Ciebie jest Bogiem 'za malo'. Czy - jesli na przyklad dziecko bierze narkotyki - ojciec, ktory o tym wie, jest
                        tym ojcem 'za malo'? Optymalnie byloby, gdyby ojciec stale byl przy dziecku i w dziecku oraz kontrolowal i
                        cenzurowal a takze zatwierdzal kazda mysl 'pociechy', kazdy akt... Tego bys chcial? Stad Twoje zarzuty...
                        K: Znow przesadzasz! Chodzi nie o Boga-"Big Brother", ale o zapobieganie skrajnosciom typu genocide albo
                        wojnom swiatowym!!
                        J: Bog jest Miloscia.
                        K: Exodus 20:5 "...jestem Bogiem zazdrosnym, co karze wystepek ojcow na synach do trzeciego i czwartego
                        pokolenia...".
                        J: Powtorze: nie cytuj Biblii. Dla Ciebie nie ma wartosci 'dowodu'...
                        K: Bo cytaty znajduje niewygodne? Juz ci pisalem, ze Biblia NIE dowodzi istnienia Boga, ale dowodzi, jaka
                        jest doktryna chrzescijanstwa: okrutna i wewnetrznie sprzeczna!

                        J: Czlowiek bez BOga nie ma milosci. Ergo: cierpi.
                        K: Na jakiej podstawie twierdzisz, ze "Czlowiek bez Boga nie ma milosci"?
                        To wynika z postawionej uprzednio tezy: BOg jest Miloscia. Jesli zatem nie ma Boga, nie ma tez Milosci. Logika po
                        prostu.
                        K: Bledny wnisoek na podstwaie blednech przeslanek i blednego rozumowania!
                        Bog NIE jest miloscia, a mieczem: Pan, mocarz wojny, Jahwe jest imię Jego. (Ks.Wyjścia 15:3) .
                        Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz.
                        (Ew.Mateusza 10:34)
                        (...)
                        K: Jesli Bog jest wszedzie, to juz jestesmy z nim na 100% stopieni!
                        K: Juz ci tlumaczylem, ze z zalozenia On jest wszedzie!
                        I nie odpowiedziales mi na pytanie: jak moze wszechpotezna milosc i wszechpotezne dobro tolerowac tyle zla?
                        J: Milosc istnieje miedzy osoba i osoba. Bog umozliwil milosc w momencie,gdy dal autonomie...
                        K: To ma byc odpowedz na moje pytanie?
                        J: Kiedy czlowiek sie zamknie na Pana Boga, wchodzi wowczas w ciemnosc.
                        K: Jak sie mozna zamknac na Wszechobecnego i Wszechpoteznego?
                        J: Mozna, bo On na to pozwala.
                        K: Podobnie jak toleruje ZLO... : Pan, mocarz wojny, Jahwe jest imię Jego. (Ks.Wyjścia 15:3) .
                        Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz.
                        (Ew.Mateusza 10:34) - OTO PRAWDZIWA NATURA BOGA CHRZESCIJAN!
                        Kagan

      • Gość: Haha Badz szczesliwy, Jasku !! IP: *.ipt.aol.com 01.10.02, 22:35
        Ja jestem trzezwy.
        • Gość: Kagan Re: Badz szczesliwy, Jasku !! IP: *.vic.bigpond.net.au 02.10.02, 06:52
          Gość portalu: Haha napisał(a):

          > Ja jestem trzezwy.
          Ja tez! :-)
          • Gość: Jasiek Wybor nalezy do WAS! IP: *.abo.wanadoo.fr 02.10.02, 07:16
            I to niekoniecznie wybor miedzy 'szczesliwoscia'
            a 'trzezwoscia'..., chociaz...
            Moje szczescie jest pelne i do konca.
            Wiem, ze po smierci tez.
            NIe bedzie zatem 'zespolu dnia nastepnego'.

            Cudownie jest plawic sie w szczesciu,
            czego i Wam zycze....

            bo 'trzezwosc' moze tez obrocic sie w ciemnosc,
            zatracenie...
            To nie kwestia 'kary'.
            Jedynie WYBORU!
            Trzymam kciuki za Wasze sloneczne decyzje tu i teraz!
            Jasiek

            Gość portalu: Kagan napisał(a):

            > Gość portalu: Haha napisał(a):
            >
            > > Ja jestem trzezwy.
            > Ja tez! :-)
            • Gość: Kagan Re: Wybor nalezy do WAS! IP: *.vic.bigpond.net.au 02.10.02, 09:54
              Gość portalu: Jasiek napisał(a):
              I to niekoniecznie wybor miedzy 'szczesliwoscia'
              a 'trzezwoscia'..., chociaz...
              Moje szczescie jest pelne i do konca.
              Wiem, ze po smierci tez.
              NIe bedzie zatem 'zespolu dnia nastepnego'.
              K: Pamietaj, ze tobie sie tylko wydaje, ze jestes szczesliwy!
              Jestes bowiem pod wplywem bardzo silnego narkotyku, a wiec
              kiedys sie przebudzisz z tego narkotycznego letargu i to
              z ogromnym kacem...:(

              J: Cudownie jest plawic sie w szczesciu, czego i Wam zycze....
              K: Pamietaj o przykrym przebudzeniu z tego narkotycznego
              transu!

              J bo 'trzezwosc' moze tez obrocic sie w ciemnosc, zatracenie...
              To nie kwestia 'kary'.
              Jedynie WYBORU!
              Trzymam kciuki za Wasze sloneczne decyzje tu i teraz!
              K: Widze, ze jestes przeciwnikiem trzezwosci, a piewca
              narkotykow. Ile ci placa za te propagande srodkow odurzajacych umysl?
              Pamietaj: masz WYBOR! Mozesz rzucic te narkotyki!
              Kagan
              • Gość: Kagan KONCZE DYSKUSJE! IP: *.vic.bigpond.net.au 02.10.02, 10:46
                A oto powody takiej decyzji zalozyciela tego watku:
                1. Brak argumentow ze strony przeciwnej.
                Jerzy i inni, wbrew mym ciaglym prosbom, wciaz
                proboja udowadniac prawdziwosc NT poprzez cytowanie
                owego NT. I nie widza absurdalnosci takiego postepowania!
                2. Ciagle ponawianie atakow personalnych na mnie.
                3. Ciagle proby "nawrocenia" mnie, ktore uwazam za
                nie tylko glupie i nieskuteczne, ale takze za obrazliwe.
                Ja przeciez dostarczam tylko dowodow i ich interpretacje,
                a chrzescijanie chca mnie albo "nawrocic", albo mnie atakuja
                ad personam. A wiec taka "dyskusja" po prostu NIE ma sensu...
                Kagan
                • Gość: Jerzy Re: KONCZE DYSKUSJE! - Szkoda IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 02.10.02, 12:53
                  Szanowny Kaganie,
                  Z rozczarowaniem przyjmuję do wiadomości twoją decyzję, gdyż zacząłeś zbyt
                  wiele wątków, wylałeś zbyt wiele pomyj na chrześcijan i ich Boga, a teraz,
                  kiedy brakło ci argumentów, wycofujesz się. Wybacz, ale do niektórych twoich
                  wypowiedzi jeszcze się ustosunkuję.

                  Swoje slogany i pomówienia nazywasz ‘argumentami’, a kiedy ktoś rozbraja te
                  twoje ‘argumenty’, czujesz się atakowany i obrażany.

                  Na jakiej podstawie właściwie cos może być ‘obraźliwe dla ciebie.’ W oparciu o
                  jaki system wartości coś jest obraźliwe dla ciebie? Uważasz się za
                  bezgrzesznego, mimo że katolików nazwałeś podzwierzętami (nie jestem
                  katolikiem). Uważałeś przy tym, że masz ‘spokojne sumienie.’ Pokazałem ci, że
                  twoje sumienie jest raczej martwe.

                  Stale na nowo negujesz Biblie jako źródło argumentów wobec światopoglądu, który
                  reprezentujesz. Chciałbyś adwersarzom narzucić źródła, z których mogą, a z
                  których nie wolno im korzystać. Wykazałem ci, że twoje odrzucanie NT jako
                  źródła informacji o Jezusie, jest podobne do pisania biografii o tobie przy
                  odrzuceniu wszystkich opinii o tobie osób tobie bliskich i przyjaciół.

                  Podpierasz się naciąganym materiałem dowodowym ‘autorytetów’, którzy podzielają
                  twoje opinie, a negujesz materiał dowodowy (np. Biblię), kiedy jest niewygodny
                  dla ciebie.

                  Twoja rezygnacja z dalszej dyskusji jest według mnie sofizmatem ostatecznym –
                  twoja odmowa przyjęcia argumentów przedstawionych choćby przeze mnie, nie jest
                  twoim problemem logicznym, ale moralnym.

                  Jerzy

                  • Gość: Kagan Re: KONCZE DYSKUSJE! - Szkoda IP: *.vic.bigpond.net.au 02.10.02, 13:10
                    Gość portalu: Jerzy napisał(a):
                    Szanowny Kaganie,
                    Z rozczarowaniem przyjmuję do wiadomości twoją decyzję, gdyż zacząłeś zbyt
                    wiele wątków, wylałeś zbyt wiele pomyj na chrześcijan i ich Boga, a teraz,
                    kiedy brakło ci argumentów, wycofujesz się. Wybacz, ale do niektórych twoich
                    wypowiedzi jeszcze się ustosunkuję.
                    K: Mnie argumentow nie brakuje, ale jaki ma sens dyskusja z toba, i innymi
                    chrzescijanami, gdzie wy mnie:
                    - straszycie wiecznym potepieniem,
                    - probojecie nawrocic, momo iz wyraznie pisze, ze sobie tego nie zycze,
                    - atakujecie ad personam,
                    - znieslawiacie moja rodzine,
                    - grozicie pobiciem, jak nie smiercia (i to w mekach)
                    - cala swa argumentacje opieracie na jednym zrodle, tj. biblijnym,
                    mimo, iz ciagle was sie pytam o inne dowody na wasze tezy.

                    J: Swoje slogany i pomówienia nazywasz ‘argumentami’, a kiedy ktoś rozbraja te
                    twoje ‘argumenty’, czujesz się atakowany i obrażany.
                    K: Daj mi przykad "rozbrojenia" moich argumentow. Prawda jest taka,ze wykazalem
                    wam nieracjonalnosc i nielogicznosc waszej wiary, i to cytujac wasza wlasna
                    biblie! A mam po prostu dosc tych ciaglych personalnych atakow i pogrozek!

                    J: Na jakiej podstawie właściwie cos może być ‘obraźliwe dla ciebie.’
                    W oparciu o jaki system wartości coś jest obraźliwe dla ciebie? Uważasz się za
                    bezgrzesznego, mimo że katolików nazwałeś podzwierzętami (nie jestem
                    katolikiem). Uważałeś przy tym, że masz ‘spokojne sumienie.’ Pokazałem ci, że
                    twoje sumienie jest raczej martwe.
                    K: Widzisz? Znow mnie atakujesz! Poczytaj watek o moralnosci katolickiej na tym
                    forum!

                    J: Stale na nowo negujesz Biblie jako źródło argumentów wobec światopoglądu,
                    który reprezentujesz. Chciałbyś adwersarzom narzucić źródła, z których mogą, a
                    z których nie wolno im korzystać. Wykazałem ci, że twoje odrzucanie NT jako
                    źródła informacji o Jezusie, jest podobne do pisania biografii o tobie przy
                    odrzuceniu wszystkich opinii o tobie osób tobie bliskich i przyjaciół.
                    K: Nic nie wykazales! Ta biografia Jeszu ben Miraim jest bezwartosciowa, bo
                    pisana tylko przez fanatycznych zwolennikow owego Jeszu!

                    J: Podpierasz się naciąganym materiałem dowodowym ‘autorytetów’, którzy
                    podzielają twoje opinie, a negujesz materiał dowodowy (np. Biblię), kiedy jest
                    niewygodny dla ciebie.
                    K: Juz ci tlumaczylem, ze udowodnilem iz Biblia NIE jest dokumentem
                    wiarygodnym, jako iz zostala ona napisana dla celow PROPAGANDOWYCH!
                    A szczegolnie NT jako hahiografia pewnego zydowskiego bekarta!

                    J: Twoja rezygnacja z dalszej dyskusji jest według mnie sofizmatem
                    ostatecznym.
                    K: ???
                    J: twoja odmowa przyjęcia argumentów przedstawionych choćby przeze mnie, nie
                    jest twoim problemem logicznym, ale moralnym.
                    K: Nie mieszaj moralnosci do powaznej dyskusji. Ty zreszta postepujesz
                    amoralnie, przylaczajac sie do tych, co mnie atakuja ad personam!
                    Masz pozabiblijne dowody na twa wiare, to je przedstaw. Nie masz, to
                    nie marnuj mego czasu!
                    Kagan
                    • Gość: Jerzy Re: KONCZE DYSKUSJE! - Szkoda IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 02.10.02, 13:27
                      Gość portalu: Kagan napisał(a):

                      > J: twoja odmowa przyjęcia argumentów przedstawionych choćby przeze mnie, nie
                      > jest twoim problemem logicznym, ale moralnym.
                      > K: Nie mieszaj moralnosci do powaznej dyskusji. Ty zreszta postepujesz
                      > amoralnie, przylaczajac sie do tych, co mnie atakuja ad personam!
                      > Masz pozabiblijne dowody na twa wiare, to je przedstaw. Nie masz, to
                      > nie marnuj mego czasu!
                      > Kagan

                      Jerzy:
                      Nie ja przyłączyłem sie do nich, ale oni wpięli się do dyskusji, w której
                      rzuciłeś mi wyzwanie, a teraz pękasz.

                      Jerzy
                      • Gość: Kagan Re: KONCZE DYSKUSJE! - Szkoda IP: *.vic.bigpond.net.au 02.10.02, 13:41
                        J: twoja odmowa przyjęcia argumentów przedstawionych choćby przeze mnie,
                        nie jest twoim problemem logicznym, ale moralnym.
                        K: Nie mieszaj moralnosci do powaznej dyskusji. Ty zreszta postepujesz
                        amoralnie, przylaczajac sie do tych, co mnie atakuja ad personam!
                        Masz pozabiblijne dowody na twa wiare, to je przedstaw. Nie masz, to
                        nie marnuj mego czasu!
                        Jerzy: Nie ja przyłączyłem sie do nich, ale oni wpięli się do dyskusji, w
                        której rzuciłeś mi wyzwanie, a teraz pękasz.
                        K: Nie "pekam", ale ty w kolko powtarzasz ten sam blad logiczny:
                        dowodzisz prawdziwosc NT cytujac ow NT jako jedyny dowod!
                        Nie dales zadnego innego dowodu, jak tylko owe z NT albo swoje
                        niesprawdzalne przezycia wewnetrzne! Taka dyskusja do niczego nie
                        prowadzi! Nie mam na nia czasu! Chcesz podyskutowac o testimonium
                        flavianum czy Toledot Jeschu, to OK! Ale jak chcesz mnie straszyc
                        czy nawracac, to ja na takie zabawy nie mam czasu!
                        • Gość: Kagan DO JERZEGO! IP: *.vic.bigpond.net.au 02.10.02, 13:53
                          1. U mnie dochodzi 22:00. Ide wiec spac, bo jutro czeka mnie sporo
                          pracy.
                          2. Dyskusje moge kontynuowac, jesli bedzie merytoryczna.
                          Masz jakies pozabiblijne argumenty na historycznosc Jeszu ben
                          Miriam, to je przedstaw. Nie masz, to nie baw sie w zadawanie
                          mi pytan i ataki ad personam czy tez w misjonarza, bo to jest
                          po prostu unfair... :(
                          Kagan
                          • Gość: Jerzy W oparciu o jakie prawo coś jest unfair? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 02.10.02, 13:58
                            Gość portalu: Kagan napisał(a):

                            > 1. U mnie dochodzi 22:00. Ide wiec spac, bo jutro czeka mnie sporo
                            > pracy.
                            > 2. Dyskusje moge kontynuowac, jesli bedzie merytoryczna.
                            > Masz jakies pozabiblijne argumenty na historycznosc Jeszu ben
                            > Miriam, to je przedstaw. Nie masz, to nie baw sie w zadawanie
                            > mi pytan i ataki ad personam czy tez w misjonarza, bo to jest
                            > po prostu unfair... :(
                            > Kagan


                            Na dobranoc mamm pytanie:

                            W oparciu o jakie prawo cos jest dla ciebie unfair?

                            Ja funkcjonuje według innego prawa i dla mnie zadawanie takich pytań jest jak
                            najbardziej uczciwe. Świadczy o prawdziwej trosce o dusze dyskutanta.

                            Jerzy
                            • Gość: Kagan Re: W oparciu o jakie prawo coś jest unfair? IP: *.vic.bigpond.net.au 02.10.02, 14:23
                              K: Zwyczajowe!
                              U mnie juz po 22:00. Ide wiec spac, bo jutro czeka mnie sporo
                              pracy. Uszanuj moj odpoczynek!
                              2. Dyskusje moge kontynuowac, jesli bedzie merytoryczna.
                              Masz jakies pozabiblijne argumenty na historycznosc Jeszu ben
                              Miriam, to je przedstaw. Nie masz, to nie baw sie w zadawanie
                              mi pytan i ataki ad personam czy tez w misjonarza, bo to jest
                              po prostu unfair... :(
                              J: Na dobranoc mam pytanie:
                              W oparciu o jakie prawo cos jest dla ciebie unfair?
                              K: Juz ci pisalem: zwyczajowe, obowiazujace obecnie w tzw.
                              cywilizowanym swiecie, czyli np. w Europie. Poczytaj ksiazke
                              T. Kotarbinskiego "Zarys logiki dla prawnikow", rozdzial
                              "erystyka". Dobranoc!
                              J: Ja funkcjonuje według innego prawa i dla mnie zadawanie takich pytań jest
                              jak najbardziej uczciwe. Świadczy o prawdziwej trosce o dusze dyskutanta.
                              Jerzy
                              K: NIE! Swiadczy o twym nieposzanowaniu dla pogladow drugiej strony.
                              Ja jako ateista nie mam duszy, wiec nie masz sie o co troszczyc!
                              Dusza to byt zbyteczny, dawno sie jej pozbylem przy pomocy
                              brzytwy Ockhama (bylego zakonnika, jak bys sie pytal)...;)
                              DOBRANOC!
                              "bezduszny" Kagan ;)
                              • Gość: Jerzy Re: W oparciu o jakie prawo coś jest unfair? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.02, 13:58
                                Gość portalu: Kagan napisał(a):

                                > K: Zwyczajowe!
                                > U mnie juz po 22:00. Ide wiec spac, bo jutro czeka mnie sporo
                                > pracy. Uszanuj moj odpoczynek!

                                U mnie była 14.00. Jeśli brać serio twoje wypowiedzi, że coś jest dobre albo
                                złe "na podstawie opinii i zwyczajow ludzi zyjacych w danym miejscu i czasie",
                                to w moim miejscu i o tym czasie jest się na ogół aktywnym. A ty, jeśli nie
                                miałeś ochoty dyskutować, po prostu mogłeś odejśc od komputera i koniec. Nie
                                musisz mi imputować braku poszanowania dla twego czasu. Ja ci nie przeszadzałem
                                w spaniu!

                                > 2. Dyskusje moge kontynuowac, jesli bedzie merytoryczna.
                                > Masz jakies pozabiblijne argumenty na historycznosc Jeszu ben
                                > Miriam, to je przedstaw. Nie masz, to nie baw sie w zadawanie
                                > mi pytan i ataki ad personam czy tez w misjonarza, bo to jest
                                > po prostu unfair... :(

                                Przedstawiłem ci juz kilka - własny przykład, zmiana życia Romów na Ukrainie
                                pod wpływem ewangelii, dzisiaj pokazałem ci, że twoja nienawiść do chrześcijan
                                i Jezusa też jest dowodem na prawdziwość ewangelii.

                                Wiesz co, twoja postawa jest podobna do szamana, który nie chce pozwolić, aby
                                ludzie korzystali z opieki medycznej, ale tylko z jego szamańskich usług.
                                Domaga się więc zatem, aby mu przedstawić pozamedyczne dowody na skuteczność
                                działania lekarstw. Sam ich nie chce przyjąć, a świadectwa tych, którzy
                                wyznali, że lekarstwa im pomogły, traktuje jako niewiarygodne i nadal domaga
                                sie pozamedycznych dowodów.

                                > J: Na dobranoc mam pytanie:
                                > W oparciu o jakie prawo cos jest dla ciebie unfair?
                                > K: Juz ci pisalem: zwyczajowe, obowiazujace obecnie w tzw.
                                > cywilizowanym swiecie, czyli np. w Europie. Poczytaj ksiazke
                                > T. Kotarbinskiego "Zarys logiki dla prawnikow", rozdzial
                                > "erystyka". Dobranoc!
                                > J: Ja funkcjonuje według innego prawa i dla mnie zadawanie takich pytań jest
                                > jak najbardziej uczciwe. Świadczy o prawdziwej trosce o dusze dyskutanta.
                                > Jerzy
                                > K: NIE! Swiadczy o twym nieposzanowaniu dla pogladow drugiej strony.
                                > Ja jako ateista nie mam duszy, wiec nie masz sie o co troszczyc!
                                > Dusza to byt zbyteczny, dawno sie jej pozbylem przy pomocy
                                > brzytwy Ockhama (bylego zakonnika, jak bys sie pytal)...;)
                                > DOBRANOC!
                                > "bezduszny" Kagan ;)

                                Według mego światopoglądu masz duszę, tyle że 'zagubioną'. Też kiedys byłem
                                zgubiony. Rozwiązaniem na nasze zagubienie jest ewangelia Jezusa:

                                Łukasz 19,10 Przyszedł bowiem Syn Człowieczy, aby szukać i zbawić to, co
                                zginęło.

                                Według mego światopoglądu, głoszenie ludziom o Chrystusie jest DOBRE, jest
                                posłuszeństwem wobec tejże ewangelii.

                                Ty natomiast czujesz się obrażony, kiedy ktos cio mówi o Jezusie. Czyli według
                                twego światopoglądu, jest to złe. Mówisz nawet o 'nieposzanowaniu dla pogladow
                                drugiej strony.' I jak to się ma do twojego poszanowania poglądów chrześcijan,
                                kiedy Jezusa nazywasz 'bękartem.'

                                Skoro według ciebie nie ma 'prawa absolutnego', czy możesz zatem powiedzieć, że
                                prawa twojego światopoglądu są lepsze od praw mego światopoglądu?


                                Jerzy
                                • Gość: Kagan Re: W oparciu o jakie prawo coś jest unfair? IP: *.vic.bigpond.net.au 05.10.02, 06:25
                                  K: Zwyczajowe! U mnie juz po 22:00. Ide wiec spac, bo jutro czeka mnie sporo
                                  pracy. Uszanuj moj odpoczynek!
                                  J: U mnie była 14.00. Jeśli brać serio twoje wypowiedzi, że coś jest dobre albo
                                  złe "na podstawie opinii i zwyczajow ludzi zyjacych w danym miejscu i czasie",
                                  to w moim miejscu i o tym czasie jest się na ogół aktywnym. A ty, jeśli nie
                                  miałeś ochoty dyskutować, po prostu mogłeś odejśc od komputera i koniec. Nie
                                  musisz mi imputować braku poszanowania dla twego czasu. Ja ci nie przeszadzałem
                                  w spaniu!
                                  K: Nie udawaj glupka! Ciagle mnie imutujesz, ze sie uchylam od odpowiedzi!
                                  K: 2. Dyskusje moge kontynuowac, jesli bedzie merytoryczna.
                                  Masz jakies pozabiblijne argumenty na historycznosc Jeszu ben Miriam, to je
                                  przedstaw. Nie masz, to nie baw sie w zadawanie mi pytan i ataki ad personam
                                  czy tez w misjonarza, bo to jest po prostu unfair... :(
                                  J: Przedstawiłem ci juz kilka - własny przykład, zmiana życia Romów na Ukrainie
                                  pod wpływem ewangelii, dzisiaj pokazałem ci, że twoja nienawiść do chrześcijan
                                  i Jezusa też jest dowodem na prawdziwość ewangelii.
                                  K: Pierwsze to wynik dzialania pieniedzy, a nie ewangelii. Drugie to zaden
                                  dowod, bo nienawisc do oszustow jest rzecza dobra!
                                  J: Wiesz co, twoja postawa jest podobna do szamana, który nie chce pozwolić,
                                  aby ludzie korzystali z opieki medycznej, ale tylko z jego szamańskich usług.
                                  Domaga się więc zatem, aby mu przedstawić pozamedyczne dowody na skuteczność
                                  działania lekarstw. Sam ich nie chce przyjąć, a świadectwa tych, którzy
                                  wyznali, że lekarstwa im pomogły, traktuje jako niewiarygodne i nadal domaga
                                  sie pozamedycznych dowodów.
                                  K: Wykrecasz kota ogonem! Sam jestes szamanem, ktory boi sie naukowego
                                  dochodzenia, a oskarzasz tych, co szamanstwo odrzucaja o bycie szamanami!
                                  Czysta kazuistyka jezuicka! Na zasadzie "lapaj zlodzieja"... :(
                                  J: Na dobranoc mam pytanie: W oparciu o jakie prawo cos jest dla ciebie
                                  unfair?
                                  K: Juz ci pisalem: zwyczajowe, obowiazujace obecnie w tzw.
                                  cywilizowanym swiecie, czyli np. w Europie. Poczytaj ksiazke
                                  T. Kotarbinskiego "Zarys logiki dla prawnikow", rozdzial "erystyka".
                                  J: Ja funkcjonuje według innego prawa i dla mnie zadawanie takich pytań jest
                                  jak najbardziej uczciwe. Świadczy o prawdziwej trosce o dusze dyskutanta.
                                  K: NIE! Swiadczy o twym nieposzanowaniu dla pogladow drugiej strony.
                                  Ja jako ateista nie mam duszy, wiec nie masz sie o co troszczyc!
                                  Dusza to byt zbyteczny, dawno sie jej pozbylem przy pomocy brzytwy Ockhama
                                  (bylego zakonnika, jak bys sie pytal)...;)
                                  J: Według mego światopoglądu masz duszę, tyle że 'zagubioną'. Też kiedys byłem
                                  zgubiony. Rozwiązaniem na nasze zagubienie jest ewangelia Jezusa:
                                  (...). Według mego światopoglądu, głoszenie ludziom o Chrystusie jest DOBRE,
                                  jest posłuszeństwem wobec tejże ewangelii.
                                  K: A co ono dalo? Np. w Ameryce Pld.? W Prusach (krzyzacy)?
                                  Znasz "kryminalna historie kosciola"? Juz ci pisalem, ze sobie nie zycze
                                  byc "nawracanym"!
                                  J: Ty natomiast czujesz się obrażony, kiedy ktos cio mówi o Jezusie. Czyli
                                  według twego światopoglądu, jest to złe. Mówisz nawet o 'nieposzanowaniu dla
                                  pogladow drugiej strony.' I jak to się ma do twojego poszanowania poglądów
                                  chrześcijan, kiedy Jezusa nazywasz 'bękartem.'
                                  K: Bo byl! To FAKT! Jozef, maz Miriam NIE byl jego ojcem biologicznym!
                                  J: Skoro według ciebie nie ma 'prawa absolutnego', czy możesz zatem powiedzieć,
                                  że prawa twojego światopoglądu są lepsze od praw mego światopoglądu?
                                  K: Nie ma prawa absolutnego w zrozumieniu prawa jako narzedzia panstwa.
                                  Ale w nauce sa pewne "absolutne" prawa czy prawidlowosci. Nie wykorzystuj
                                  w dyskusji niedoskonalosci jezyka etnicznego!
                        • Gość: alcool Re: KONCZE DYSKUSJE! - Szkoda IP: *.acn.pl / 10.64.10.* 10.12.02, 15:01
                          A czy ty nie możesz zająć się czym innym? Dlaczego akurat Bóg Ci tak
                          przeszkadza? Sam pewnie nie wiesz chory pedale. Jestem pewny, że jak zdechniesz
                          (a to już niedługo może być) to się będziesz w piekle smarzył i dostaniesz
                          dowód, na istnienie... diabła!
                    • Gość: Jerzy Czym czujesz się zastraszony? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 02.10.02, 13:54
                      K: Mnie argumentow nie brakuje, ale jaki ma sens dyskusja z toba, i innymi
                      chrzescijanami, gdzie wy mnie:
                      - straszycie wiecznym potepieniem,
                      - probojecie nawrocic, momo iz wyraznie pisze, ze sobie tego nie zycze,
                      - atakujecie ad personam,
                      - znieslawiacie moja rodzine,
                      - grozicie pobiciem, jak nie smiercia (i to w mekach)
                      - cala swa argumentacje opieracie na jednym zrodle, tj. biblijnym,
                      mimo, iz ciagle was sie pytam o inne dowody na wasze tezy.

                      Jerzy: Zacząłeś wojnę na zbyt wielu frontach. Jeśli chciałeś podyskutować ze
                      mną, to mogłeś dać do zrozumienia innym dyskutantom, aby wstrzymali się od
                      wchodzenia do dyskusji. Jeśli w ich postawach było coś, twoim zdaniem,
                      niewłaściwego, nie przenoś tego na mnie. Nie generalizuj.

                      Ja cię nie próbuje nawrócić. Ja ci daję szansę poznania rzeczywistości, o
                      której nie miałeś do tej pory pojęcia. Do tej pory chrześcijaństwo utożsamiałeś
                      z katolicyzmem. Ja ci chcę pokazać, że chrześcijaństwo, to osobista więź ze
                      zmartwychwstałym Jezusem, że każdy, kto zawierzy mu swoje życie, dostępuje
                      pojednania z Bogiem.

                      Jeśli idzie o wieczne potępienie, to nie wiem czemu czujesz się zastraszony.
                      Jeśli nie ma Boga i nie ma ostatecznego sędziego po drugiej stronie życia, to
                      nie musisz się obawiać tych chrześcijańskich ‘zabobonów.’ Jeśli jednak jest
                      Bóg, który w Jezusie dokona sądu nad całym światem, wtedy warto się zastanowić
                      nad tym, czy nadal wymachiwać pod jego adresem pięścią, czy raczej się z Nim
                      przeprosić.

                      Dzieje 17,30 Bóg wprawdzie puszczał płazem czasy niewiedzy, teraz jednak
                      wzywa wszędzie wszystkich ludzi, aby się upamiętali,
                      17,31 gdyż wyznaczył dzień, w którym będzie sądził świat sprawiedliwie przez
                      męża, którego ustanowił, potwierdzając to wszystkim przez wskrzeszenie go z
                      martwych.
                      • Gość: Kagan Re: Czym czujesz się zastraszony? IP: *.vic.bigpond.net.au 02.10.02, 14:09
                        www.racjonalista.pl/kk.php/s,17
                        • Gość: czyzunia Re: Czym czujesz się zastraszony? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 02.10.02, 22:15
                          kaganku mily. prowadzisz z tymi gamonioami dyskusje bez celu. mowisz ze czarne
                          jest czarne a oni swioje ze blekitne. dajk se spokoj. przekonanych nie da rady,
                          nie przekonasz. proponuje zaczac twe rozmowy na wesolo, chociazby zamiast na
                          cytaty z wesolej ksiegi biblia powolac sie na ojca
                          'biskupa
                          ' wesolosci polskiej krasickiego lub na lepszego wesolka al. hr.fredro"raz ja
                          ta swedziala dupa ze zgwalcila i biskupa, A gdy ten ja zerznal marnie, poszla
                          dawac pod latarnie," chociaz najbardziej weselaca mnie kawalek brzmi" krol na
                          lzy kurewskie czuly, kazal dac ze swej szkatuly kazdej kurwie od dukacie"
                          no czytanie to sama rozkosz.
                          jestem panem starej daty, nie znam sie za bardzo na tym kompiutrze, ale jak
                          wnuki mnie naucza to sam nadam te tematy ale ty z tymi muchomorkamim to jest
                          walka z wiatrakami. pa,pa.pa.,








                          '
                          • Gość: diabelek Ratuj sie kto moze !!! (do Kagana.) IP: *.netcom.ca 03.10.02, 03:17
                            W dziale Mysl jest bronia ( N.D.z 02 pazdz. /02) artykul " Aniolowie nasi
                            sprzymierzency" w. Kapicy ,
                            oraz " A bramy piekielne go nie przemoga" list bp. A. Gemmy.
                            Wyglada na to, ze trzeba miec sie na bacznosci. I co Ty na to Kagan?
                            Czy dalej twierdzisz , ze niektore zdania niosa 0 bitow informacji.
                            • Gość: Kagan Re: Ratuj sie kto moze !!! (do Kagana.) IP: *.vic.bigpond.net.au 05.10.02, 04:45
                              Gość portalu: diabelek napisał(a):

                              > W dziale Mysl jest bronia ( N.D.z 02 pazdz. /02) artykul " Aniolowie nasi
                              > sprzymierzency" w. Kapicy ,
                              > oraz " A bramy piekielne go nie przemoga" list bp. A. Gemmy.
                              > Wyglada na to, ze trzeba miec sie na bacznosci. I co Ty na to Kagan?
                              > Czy dalej twierdzisz , ze niektore zdania niosa 0 bitow informacji.
                              K: Daj link albo zacytuj!
                              Zdania "muzdziochy pratownicie pimpaluja na pierdazine"
                              albo "gmurctchs artistchokle in supravitanimal orensitucy" sa wlasnie
                              przykladami zdan z zerowa informacja...
                        • Gość: stern Re: Czym czujesz się zastraszony? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 03.10.02, 11:06
                          Gość portalu: Kagan napisał(a):

                          > <a
                          href="http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,17"target="_blank">www.racjonalist
                          > a.pl/kk.php/s,17</a>

                          wiesz Kagan,
                          jak dla mnie to postawa podszyta tchórzem,
                          Jezus powiedział (nieco sparafrazuję):

                          Lepiej walczyć w coś co się wierzy, nawet jeśli to jest
                          niesłuszne, niż siedzieć i czekać co się stanie.

                          pozdrawiam
                          • Gość: Jerzy Do Sterna: Cos ci się pokićkało! IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.02, 13:34
                            Gość portalu: stern napisał(a):

                            > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                            >
                            > > <a
                            > href="http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,17"target="_blank">www.racjonalist
                            > > a.pl/kk.php/s,17</a>
                            >
                            > wiesz Kagan,
                            > jak dla mnie to postawa podszyta tchórzem,
                            > Jezus powiedział (nieco sparafrazuję):
                            >
                            > Lepiej walczyć w coś co się wierzy, nawet jeśli to jest
                            > niesłuszne, niż siedzieć i czekać co się stanie.
                            >
                            > pozdrawiam


                            Z tym cytowaniem czy parafrazowaniem Jezusa to ci się chyba coś pokićkało.
                            Pozdrawiam,
                            Jerzy
                            • Gość: stern Re: Do Sterna: Cos ci się pokićkało! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 03.10.02, 14:56
                              Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                              no dobra, może trochę przeinterpretowałem,
                              chodziło mi o apokalipsę (tu mój ewidentny błąd, wychodzą
                              braki ze znajomości Pisma)i fragment: "Bądź zimny albo
                              gorący"
                              (Ap 3,15n)

                              "Zimnym jest tu nazwany niewierzący, którego można
                              wytłumaczyć, że grzeszy z niewiedzy. Takim był niegdyś
                              sam Apostoł: <Dostąpiłem miłosierdzia, ponieważ działałem
                              bezwiednie, w niewierze> (1 Tm 1,13). Letnim zaś nazwano
                              tu grzesznego chrześcijanina, który popełniając taki sam
                              grzech, grzeszy ciężej: <Pomyślcie, o ileż surowszej kary
                              stanie się winien ten, kto (...) zbezcześcił krew
                              Przymierza> (Hbr 10,29)" (De malo, q.3 a.13 ad 1).

                              Pozdrawiam

                              marcin
                              • Gość: Jerzy Obyś był zimny albo gorący IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.02, 19:08
                                Gość portalu: stern napisał(a):

                                > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
                                >
                                > no dobra, może trochę przeinterpretowałem,
                                > chodziło mi o apokalipsę (tu mój ewidentny błąd, wychodzą
                                > braki ze znajomości Pisma)i fragment: "Bądź zimny albo
                                > gorący"
                                > (Ap 3,15n)
                                >
                                > "Zimnym jest tu nazwany niewierzący, którego można
                                > wytłumaczyć, że grzeszy z niewiedzy. Takim był niegdyś
                                > sam Apostoł: <Dostąpiłem miłosierdzia, ponieważ działałem
                                > bezwiednie, w niewierze> (1 Tm 1,13). Letnim zaś nazwano
                                > tu grzesznego chrześcijanina, który popełniając taki sam
                                > grzech, grzeszy ciężej: <Pomyślcie, o ileż surowszej kary
                                > stanie się winien ten, kto (...) zbezcześcił krew
                                > Przymierza> (Hbr 10,29)" (De malo, q.3 a.13 ad 1).
                                >
                                > Pozdrawiam
                                >
                                > marcin

                                Witaj Marcinie,

                                Z tym tekstem z Objawienia to nie jest taka łatwa sprawa. Jest bardzo
                                metaforyczny.
                                Najbardziej odpowiada mi następująca interpretacja:

                                Objawienie Jana 3:15, "Obyś był zimny albo gorący." Słowa te były skierowane do
                                zboru w Laodycei, który odpadł od żywej społeczności z Jezusem Chrystusem i
                                zaczął polegać na swoich bogactwach i możliwościach do tego stopnia, że stał
                                się niezależny od Boga. Stan zboru jest wyrażony metaforą, że nie jest ani
                                zimny, ani gorący, jest po prostu letni.

                                W gorącym klimacie zimna woda gasi pragnienie i przynosi orzeźwienie. Nasze
                                zbory mają być taką zimną wodą dla spragnionych dusz, dla ludzi zagubionych w
                                tym świecie, aby mogły poznać tego, który jest Wodą Żywą, zaspakajającą
                                wszelkie tęsknoty ludzkiej duszy.

                                Niedaleko Laodycei było miasto Hierapolis słynące z gorących źródeł, mających
                                właściwości lecznicze. Laodycea nie miała takich źródeł, ale dla nich gorąca
                                woda kojarzyła się z wodą leczniczą. Jakie tutaj jest sedno podobieństwa w
                                odniesieniu do zboru?

                                Wokół nas jest wielu ludzi zranionych, potrzebujących współczucia, pociechy,
                                zachęty i pomocy. Nasze wspólnoty mają być miejscem, gdzie znajdą ukojenie dla
                                swojego bólu nie tylko poprzez społeczność z innymi wierzącymi, ale poprzez
                                poznawanie Tego, w którym jest pełnia współczucia.

                                Tak więc nasze zbory mają jasno głosić ewangelię o przebaczeniu grzechów przez
                                wiarę w Jezusa Chrystusa - dawać ludziom zimną wodę, oraz być oazami
                                współczucia i pomocy, dla tych, którzy są zranieni - dawać ludziom gorącą wodę
                                leczniczą.

                                Kiedy zaniedbujemy służbę głoszenia ewangelii czy służbę niesienia pomocy,
                                stajemy się letnimi - w naszej obecności ludzie ani nie mogą ugasić pragnienia
                                swoich dusz, ani nie mogą znaleźć ukojenia dla swojego bólu. Oby nasze zbory
                                były i "zimne i gorące". Zbór w Laodycei stał się letni - ani nie gasił
                                pragnienia, ani nie dawał uzdrowienia. Stał się bezużyteczny dla Boga.


                                Jerzy
                                • Gość: stern Re: Obyś był zimny albo gorący IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 04.10.02, 10:09
                                  Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                                  > Najbardziej odpowiada mi następująca interpretacja:

                                  dziękuje pozdrawiam

                                  marcin

                                  ps. a ja mam rodzinę w bielsku :)
                              • Gość: Jerzy Słowo Chrystusowe niech mieszka w was obficie IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.02, 10:11
                                Drogi Marcinie,
                                Poznawanie Słowa Bożego jest niesłychanie istotne dla życia chrześcijanina. Ma
                                być ono 'mieczem Ducha,' do obrony i do ataku:
                                Efezjan 6,17 weźcie też przyłbicę zbawienia i miecz Ducha, którym jest
                                Słowo Boże.

                                Pan Jezus powwiedział do swoich uczniów że Duch Święty przypomni im jego słowa:
                                Jan 14,26 Lecz Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w imieniu
                                moim, nauczy was wszystkiego i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem.


                                Jeśli nie znasz Słowa Bożego, to Duch Święty nie ma ci czego przypominać.
                                W 'boju duchowym' zostajesz zdany na własne siły.

                                Kiedy Jezus był kuszony odpowiadała Słowem Bożym:
                                Mat 4,4 A On odpowiadając, rzekł: Napisano: Nie samym chlebem żyje człowiek,
                                ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.

                                Apostoł Paweł pisał do Kolosan:
                                3,16 Słowo Chrystusowe niech mieszka w was obficie; we wszelkiej mądrości
                                nauczajcie i napominajcie jedni drugich przez psalmy, hymny, pieśni duchowne,
                                wdzięcznie śpiewając Bogu w sercach waszych;
                                3,17 i wszystko, cokolwiek czynicie w słowie lub w uczynku, wszystko
                                czyńcie w imieniu Pana Jezusa, dziękując przez Niego Bogu Ojcu.

                                Podobnie pisał Piotr:
                                1 Piotr 2,1 Odrzuciwszy więc wszelką złość i wszelką zdradę, i obłudę, i
                                zazdrość, i wszelką obmowę
                                2,2 jako nowonarodzone niemowlęta, zapragnijcie nie sfałszowanego
                                duchowego mleka, abyście przez nie wzrastali ku zbawieniu,
                                2,3 gdyżeście zakosztowali, iż dobrotliwy jest Pan.

                                Dlaczego?
                                Odpowiada Paweł:
                                Rzymian 15,4 Cokolwiek bowiem przedtem napisano, dla naszego pouczenia
                                napisano, abyśmy przez cierpliwość i przez pociechę z Pism nadzieję mieli.

                                2 Tym 3,16 Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki,
                                do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości,
                                3,17 aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła
                                przygotowany.

                                Zachęcam cię do dalszego poznawania Biblii.

                                Jerzy
                                • Gość: znawca Re: Słowo Chrystusowe nie mieszkalo w Lutrze IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 04.10.02, 14:42
                                  Forumowicz Jerzyk i jego Kosciol Ewnagelicko-Augsburski,w ktorym jest on
                                  pastorem ,jakos nie przyjmuje do widomosci faktu iz Slowo Boze nie zamieszkalo
                                  w duszy Marcina Lutra ,ktory min. kazal zabijac niemieckich chlopow buntujacych
                                  sie przeciwko Niewolnictwu-Feudalizmowi jak wsciekle psy.......dziwny byl ten
                                  chrzescijanin Marcin Luter,tak samo dziwny jak Inkwizycja.....
                                  • stern_ja Re: Słowo Chrystusowe 04.10.02, 15:41
                                    Gość portalu: znawca napisał(a):

                                    > Forumowicz Jerzyk i jego Kosciol
                                    > Ewnagelicko-Augsburski,w ktorym jest on
                                    > pastorem ,jakos nie przyjmuje do widomosci faktu iz
                                    > Slowo Boze nie zamieszkalo w duszy Marcina Lutra ,ktory
                                    > min. kazal zabijac niemieckich chlopow buntujacych
                                    > sie przeciwko Niewolnictwu-Feudalizmowi jak wsciekle
                                    > psy.......dziwny byl ten
                                    > chrzescijanin Marcin Luter,tak samo dziwny jak
                                    > Inkwizycja.....

                                    pozwolę sobie znów sparafrazować:
                                    «Jeżeli źle powiedział, udowodnij, co było złego. A
                                    jeżeli dobrze, to dlaczego Go obrażasz?»
                                    • Gość: znawca Odpowiedz IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 04.10.02, 16:05
                                      Przeciez udowodnilem co bylo zlego w Lutrze czyli popieranie zabijania
                                      buntujacych sie chlopow. I to jest zle w Jerzyku i innych Luteranach,ze
                                      propagatora takich dzialn obrali sobie za autorytet chrzescijanski.....
                                      • stern_ja Re: Odpowiedz 04.10.02, 16:10
                                        Gość portalu: znawca napisał(a):

                                        > Przeciez udowodnilem co bylo zlego w Lutrze czyli
                                        > popieranie zabijania buntujacych sie chlopow. I to jest
                                        > zle w Jerzyku i innych Luteranach,ze
                                        > propagatora takich dzialn obrali sobie za autorytet
                                        > chrzescijanski.....

                                        o ile poznałem Jerzego, to za autorytet obrał sobie Jezusa .
                                        Kiedy pisał on o tym, że popiera mordowanie buntujących
                                        się chłopów?

                                        pozdr.

                                        marcin
                                        • Gość: znawca Re: Odpowiedz IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 04.10.02, 16:17
                                          Za autorytet Jerzyk obral sobie rowniez Lutra i na niego i jego wypowiedzi sie
                                          czesto powolywal. Czyli czynil sobie autorytet z sympatyka ludobojstwa.....nie
                                          tylko on ,ale i inni Ewangelicy-augsburscy. I o to mi chodzilo.
                                          • stern_ja Re: Odpowiedz 04.10.02, 16:21
                                            Gość portalu: znawca napisał(a):

                                            > Za autorytet Jerzyk obral sobie rowniez Lutra i na
                                            niego i jego wypowiedzi sie
                                            > czesto powolywal. Czyli czynil sobie autorytet z
                                            sympatyka ludobojstwa.....nie
                                            > tylko on ,ale i inni Ewangelicy-augsburscy. I o to mi
                                            > chodzilo.

                                            słyszałeś słowa:
                                            "kto jest bez grzechu..."

                                            dlaczego wyznanie Jerzego tak kłuje Cię w oczy?
                                            • Gość: znawca Re: Odpowiedz IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 04.10.02, 16:25
                                              Nie wyznanie tylko poglady na sprawy spoleczne ich-Luteran i Jerzyka tkzw.
                                              autorytetu czyli Lutra ( sypatyka ludobojstwa chlopow niemieckich.....).
                                              ps. raczej Jezus w przeciwienstwie do Luteran nie uczynilby autorytetem w
                                              sprawach wiary takiego osobnika jak Luter ( o jego pogladach spolecznych....)
                                              • stern_ja Re: Odpowiedz 04.10.02, 16:27
                                                Gość portalu: znawca napisał(a):

                                                nie rozumiem Cię.
                                                chcesz się teraz przerzucać popełnionymi błędami?

                                                nikt nie jest bez grzechu.
                                                • Gość: znawca Re: Odpowiedz IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 04.10.02, 16:44
                                                  Skoro nie rozumiesz ,ze obieranie za autorytet sympatykow ludobojstwa chlopow
                                                  niemieckich jak to robi Jerzyk i jego Kosciol Ewangelicko-augsburskijest zle ,a
                                                  takze nie-chrzescijanskie,to rzeczywiscie nie warto dalej ciagnac tej wymiany
                                                  zdan....
                                  • Gość: Jerzy Do Znawcy: po której stronie byłeś w grudniu 1981 IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.02, 20:57
                                    Gość portalu: znawca napisał(a):

                                    > Forumowicz Jerzyk i jego Kosciol Ewnagelicko-Augsburski,w ktorym jest on
                                    pastorem

                                    Jerzy: skąd to przekonanie?

                                    > jakos nie przyjmuje do widomosci faktu iz Slowo Boze nie zamieszkalo
                                    > w duszy Marcina Lutra ,ktory min. kazal zabijac niemieckich chlopow
                                    buntujacych
                                    >
                                    > sie przeciwko Niewolnictwu-Feudalizmowi jak wsciekle psy.......dziwny byl ten
                                    > chrzescijanin Marcin Luter,tak samo dziwny jak Inkwizycja.....


                                    Drogi Znawco,
                                    Dzięki za zdrobniałą formę mojego imienia, już dawno nikt się tak do mnie nie
                                    zwracał. Rozumiem, że to przejaw szacunku. Dziękuję, nie zasłużyłem, bo jak
                                    możesz poczytać powyżej, chyba zbyt mocno przyłożyłem twojemu idolowi Kaganowi,
                                    bo przestał się odzywać. No cóż, nosił Kagana barana, ponieśli i Kagana.

                                    Z tym Lutrem, to nie taka prosta sprawa. Kiedy wybuchł bunt chłopów, poparł on
                                    legalne władze, co się mu do dzisiaj wypomina. Gdyby poparł chłopów, to do
                                    dzisiaj wypominano by mu, że stanął po stronie buntowników, że nie szanował
                                    władzy. I też mógłbyś dowodzić, że nie był posłuszny Słowu Bożemu, nakazującemu
                                    posłuszeństwo wobec władzy.

                                    Rzymian 13,1 Każdy człowiek niech się poddaje władzom zwierzchnim; bo nie
                                    ma władzy, jak tylko od Boga, a te, które są, przez Boga są ustanowione.
                                    13,2 Przeto kto się przeciwstawia władzy, przeciwstawia się Bożemu
                                    postanowieniu; a ci, którzy się przeciwstawiają, sami na siebie potępienie
                                    ściągają.
                                    13,3 Rządzący bowiem nie są postrachem dla tych, którzy pełnią dobre
                                    uczynki, lecz dla tych, którzy pełnią złe. Chcesz się nie bać władzy? Czyń
                                    dobrze, a będziesz miał od niej pochwałę;
                                    13,4 jest ona bowiem na służbie u Boga, tobie ku dobremu. Ale jeśli czynisz
                                    źle, bój się, bo nie na próżno miecz nosi, wszak jest sługą Boga, który odpłaca
                                    w gniewie temu, co czyni źle.
                                    13,5 Przeto trzeba jej się poddawać, nie tylko z obawy przed gniewem, lecz
                                    także ze względu na sumienie.
                                    13,6 Dlatego też i podatki płacicie, gdyż są sługami Bożymi po to, aby tego
                                    właśnie strzegli.

                                    Owszem, cytowałem Lutra wielokrotnie w dyskusjach doktrynalnych z katolikami.
                                    Drogi znawco, ja też mam wiele zastrzeżeń do osobowości Lutra, ale argumentacja
                                    a osobowość człowieka, to dwie różne rzeczy. Luter zrobił też wiele dobrego i
                                    jest dla mnie przykładem w wielu sprawach, ale nie jest moim ‘przewodnikiem’
                                    duchowym. Luter wskazywał na Jezusa – starał się iść za nim, w zgodzie z
                                    własnym sumieniem i na tyle, na ile poznał Boga i Jego Słowo.

                                    Piotrowi mógłbyś zarzucić, że zaparł się Jezusa. Ale zrobił tez wiele dobrego –
                                    miał nawet odwagę mówić o Jezusie przed Radą Naczelną, która miała ochotę go
                                    zabić.

                                    Piotr czy Luter są dla mnie tylko przykładami ludzi, którzy walczyli ze swoimi
                                    słabościami, chcąc być jednocześnie posłusznym Bogu. Życie czasami stawia nas
                                    przed trudnymi wyborami. Np., 'wojna polsko-jaruzelska'. Po której stronie
                                    byłeś wtedy? Po której stronie się opowiedziałeś, po stronie 'legalnych' władz,
                                    czy 'zbuntowanego' ludu?


                                    A jeśli chcesz podążać za kimś, kto grzechu nie popełnił, to rekomenduję Jezusa
                                    Chrystusa.

                                    1 Piotra 2,22 On grzechu nie popełnił ani nie znaleziono zdrady w ustach
                                    jego;
                                    2,23 On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorzeczeniem, gdy cierpiał,
                                    nie groził, lecz poruczał sprawę temu, który sprawiedliwie sądzi;
                                    2,24 On grzechy nasze sam na ciele swoim poniósł na drzewo, abyśmy,
                                    obumarłszy grzechom, dla sprawiedliwości żyli ...

                                    Jerzy

                                    • Gość: Kagan Re: Do Znawcy: po której stronie byłeś w grudniu IP: *.vic.bigpond.net.au 05.10.02, 04:40
                                      Znawca: Forumowicz Jerzyk i jego Kosciol Ewnagelicko-Augsburski,w ktorym jest
                                      on pastorem
                                      Jerzy: skąd to przekonanie?
                                      Kagan: Mnie Jerzy pasuje bardziej do jehowitow czy baptystow albo
                                      zielonoswiatkowcow, a nie do luteran czy kalwinistow... ;)
                                      J: jakos nie przyjmuje do widomosci faktu iz Slowo Boze nie zamieszkalo
                                      w duszy Marcina Lutra ,ktory min. kazal zabijac niemieckich chlopow
                                      buntujacych sie przeciwko Niewolnictwu-Feudalizmowi jak wsciekle
                                      psy.......dziwny byl ten chrzescijanin Marcin Luter,tak samo dziwny jak
                                      Inkwizycja.....
                                      K: Byl chrzescijaninem! ;)
                                      J: Drogi Znawco,
                                      Dzięki za zdrobniałą formę mojego imienia, już dawno nikt się tak do mnie nie
                                      zwracał. Rozumiem, że to przejaw szacunku. Dziękuję, nie zasłużyłem, bo jak
                                      możesz poczytać powyżej, chyba zbyt mocno przyłożyłem twojemu idolowi Kaganowi,
                                      bo przestał się odzywać. No cóż, nosił Kagana barana, ponieśli i Kagana.
                                      K: Jerzyku, zadnych dowodow mi nie przedstawiles, wiec uznalem dyskusje z toba
                                      za bezprzedmiotowa! Patrz nastepny post!
                                      J: Z tym Lutrem, to nie taka prosta sprawa. Kiedy wybuchł bunt chłopów, poparł
                                      on legalne władze, co się mu do dzisiaj wypomina. Gdyby poparł chłopów, to do
                                      dzisiaj wypominano by mu, że stanął po stronie buntowników, że nie szanował
                                      władzy. I też mógłbyś dowodzić, że nie był posłuszny Słowu Bożemu, nakazującemu
                                      posłuszeństwo wobec władzy.
                                      K: Mowisz jak jehowita! (...)
                                      J: Owszem, cytowałem Lutra wielokrotnie w dyskusjach doktrynalnych z
                                      katolikami. Drogi znawco, ja też mam wiele zastrzeżeń do osobowości Lutra, ale
                                      argumentacja a osobowość człowieka, to dwie różne rzeczy. Luter zrobił też
                                      wiele dobrego i jest dla mnie przykładem w wielu sprawach, ale nie jest moim
                                      ‘przewodnikiem’ duchowym. Luter wskazywał na Jezusa – starał się iść za nim, w
                                      zgodzie z własnym sumieniem i na tyle, na ile poznał Boga i Jego Słowo.
                                      Piotrowi mógłbyś zarzucić, że zaparł się Jezusa. Ale zrobił tez wiele dobrego;
                                      miał nawet odwagę mówić o Jezusie przed Radą Naczelną, która miała ochotę go
                                      zabić.
                                      K: Wtedy kara smierci byla za byle co... :(
                                      J: Piotr czy Luter są dla mnie tylko przykładami ludzi, którzy walczyli ze
                                      swoimi słabościami, chcąc być jednocześnie posłusznym Bogu. Życie czasami
                                      stawia nas przed trudnymi wyborami. Np., 'wojna polsko-jaruzelska'. Po której
                                      stronie byłeś wtedy? Po której stronie się opowiedziałeś, po stronie
                                      'legalnych' władz, czy 'zbuntowanego' ludu?
                                      K: W grudniu 1981 mieszkalem w Kolonii, chodzilem na demonstracje pod polska
                                      ambasade, ktora byla wowczas w tym pieknym miescie... Pozniej, jak lepiej
                                      poznalem solidaruchow, to mi to przeszlo, i dzis uwazam, ze Jaruzelski podjal
                                      jedyna rozsadna decyzje wowczas mozliwa...
                                      J: A jeśli chcesz podążać za kimś, kto grzechu nie popełnił, to rekomenduję
                                      Jezusa Chrystusa.
                                      K:Byt wirtualny a zbedny... :(
                                    • Gość: znawca Re: Do Znawcy: po której stronie byłeś w grudniu IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 05.10.02, 16:11
                                      Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                                      > Jerzy: skąd to przekonanie?


                                      ZNAWCA : tak sie glosno zastanowilem czys czasem nie pastor.....hi,hi,hi


                                      > Drogi Znawco,
                                      > Dzięki za zdrobniałą formę mojego imienia, już dawno nikt się tak do mnie nie
                                      > zwracał. Rozumiem, że to przejaw szacunku. Dziękuję, nie
                                      zasłużyłem,


                                      ZNAWCA : nie badz taki skromniutki ,zreszta nie ma za
                                      co...he,he,he



                                      bo jak
                                      > możesz poczytać powyżej, chyba zbyt mocno przyłożyłem twojemu idolowi
                                      Kaganowi,
                                      > bo przestał się odzywać. No cóż, nosił Kagana barana, ponieśli i Kagana.



                                      ZNAWCA : mysle,ze jako Chrzescijanin nie powinienes obrazac swojego
                                      brata-Czlowieka Kagana porownujac go nawet w przyslowiu do barana......Jezus
                                      kazal kochac nawet swoich wrogow ( nawet w sieci....). Powinienes go chyba
                                      przeprosic za to porownanie ,nie uwazasz ?



                                      > Z tym Lutrem, to nie taka prosta sprawa. Kiedy wybuchł bunt chłopów, poparł
                                      on legalne władze, co się mu do dzisiaj wypomina. Gdyby poparł chłopów, to do
                                      > dzisiaj wypominano by mu, że stanął po stronie buntowników, że nie szanował
                                      > władzy. I też mógłbyś dowodzić, że nie był posłuszny Słowu Bożemu,
                                      nakazującemu
                                      >
                                      > posłuszeństwo wobec władzy.
                                      >
                                      > Rzymian 13,1 Każdy człowiek niech się poddaje władzom zwierzchnim; bo nie
                                      > ma władzy, jak tylko od Boga, a te, które są, przez Boga są ustanowione.
                                      > 13,2 Przeto kto się przeciwstawia władzy, przeciwstawia się Bożemu
                                      > postanowieniu; a ci, którzy się przeciwstawiają, sami na siebie potępienie
                                      > ściągają.
                                      > 13,3 Rządzący bowiem nie są postrachem dla tych, którzy pełnią dobre
                                      > uczynki, lecz dla tych, którzy pełnią złe. Chcesz się nie bać władzy? Czyń
                                      > dobrze, a będziesz miał od niej pochwałę;
                                      > 13,4 jest ona bowiem na służbie u Boga, tobie ku dobremu. Ale jeśli czynisz
                                      > źle, bój się, bo nie na próżno miecz nosi, wszak jest sługą Boga, który
                                      odpłaca
                                      >
                                      > w gniewie temu, co czyni źle.
                                      > 13,5 Przeto trzeba jej się poddawać, nie tylko z obawy przed gniewem, lecz
                                      > także ze względu na sumienie.
                                      > 13,6 Dlatego też i podatki płacicie, gdyż są sługami Bożymi po to, aby tego
                                      > właśnie strzegli.


                                      ZNAWCA : owszem poparl Luter prawowita wladze,ale nie ze wzgledu na tylko
                                      slowa z Ewangelii o popieraniu legalnych wladz,ale przedewszystkim z wlasnej
                                      nienawisci bezinteresownej wobec tych ludzi. Marcin Luter delektowal sie wrecz
                                      wizja zabijanych chlopow . Oto cytaty . W pismie swoim Luter pt. "Przeciwko
                                      morderczym bandom chlopskim" - zalecal ksiazetom : zabijac chlopow jak wsciekle
                                      psy - oraz pisal tam takze cyt. :-bo teraz nie chodzi o cierpliwosc i
                                      milosierdzie,lecz jest czas miecza i gniewu i kazdy powinien bic,kluc i
                                      zabijac, i ksiaze moze teraz przelewem krwi lepiej na niebo zasluzyc niz
                                      modlitwa - . JUZ POMIJAM,ZE OSTATNI JEGO CYTAT JEST SPRZECZNY z DUCHEM
                                      EWANGELII JEZUSA .....




                                      >Luter zrobił też wiele dobrego i
                                      > jest dla mnie przykładem w wielu
                                      sprawach,
                                      ale nie jest moim ‘przewodnikem’
                                      duchowym.


                                      ZNAWCA : ciekawe w jakich skoro nie duchowych,czyzby spoleczno-
                                      politycznych ?



                                      Luter wskazywał na Jezusa – starał się iść za nim, w zgodzie z
                                      > własnym sumieniem i na tyle, na ile poznał Boga i Jego Słowo.


                                      ZNAWCA : no popacz,ciekawe rzeczy piszesz bo ja myslalem,ze tym kims byl
                                      JAN HUS i o propagowanie min. jego pogladow oskarzano Lutra.....



                                      >Np., 'wojna polsko-jaruzelska'. Po której stronie
                                      > byłeś wtedy? Po której stronie się opowiedziałeś, po stronie 'legalnych'
                                      władz
                                      > czy 'zbuntowanego' ludu?


                                      ZNAWCA : tak jak Marcin Luter po stronie LEGALNYCH WLADZ ( gdyz jestem
                                      legitymista politycznym.....),tylko w przeciwienstwie do niego nie cieszylbym
                                      sie ze smierci robotnikow,solidaruchow i nie zagrzewalbym nienawistnymi slowami
                                      do rozprawy bilogicznej z nimi......a napewno nie twierdzilbym,ze zabijanie
                                      jest wazniejsze dla Jaruzela od modlitwy.....



                                      > A jeśli chcesz podążać za kimś, kto grzechu nie popełnił, to rekomenduję
                                      Jezusa
                                      > Chrystusa.
                                      >
                                      > 1 Piotra 2,22 On grzechu nie popełnił ani nie znaleziono zdrady w ustach
                                      > jego;
                                      > 2,23 On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorzeczeniem, gdy cierpiał,
                                      > nie groził, lecz poruczał sprawę temu, który sprawiedliwie sądzi;
                                      > 2,24 On grzechy nasze sam na ciele swoim poniósł na drzewo, abyśmy,
                                      > obumarłszy grzechom, dla sprawiedliwości żyli ...
                                      >
                                      > Jerzy
                                      >


                                      ZNAWCA : czyli chcesz przez to powiedziec,ze nie jest koniecznym isc za Jezusem
                                      Chrystusem z Nazaretu i jednoczesnie byc czlonkiem Kosciola Ewnagelicko-
                                      augsburskiego.....? I bez tego mozna zajsc do
                                      nieba,co ? ))

                                      ZNAWCA
                                      • Gość: Jerzy Re: Do Znawcy: po której stronie byłeś w grudniu IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.02, 13:07

                                        ZNAWCA : tak sie glosno zastanowilem czys czasem nie pastor.....hi,hi,hi


                                        ) Drogi Znawco,
                                        ) Dzięki za zdrobniałą formę mojego imienia, już dawno nikt się tak do mnie nie
                                        ) zwracał. Rozumiem, że to przejaw szacunku. Dziękuję, nie
                                        zasłużyłem,


                                        ZNAWCA : nie badz taki skromniutki ,zreszta nie ma za
                                        co...he,he,he


                                        Jerzy: hi,hi i he,he to też twoje ksywki?


                                        bo jak
                                        ) możesz poczytać powyżej, chyba zbyt mocno przyłożyłem twojemu idolowi
                                        Kaganowi,
                                        ) bo przestał się odzywać. No cóż, nosił Kagana barana, ponieśli i Kagana.



                                        ZNAWCA : mysle,ze jako Chrzescijanin nie powinienes obrazac swojego
                                        brata-Czlowieka Kagana porownujac go nawet w przyslowiu do barana......Jezus
                                        kazal kochac nawet swoich wrogow ( nawet w sieci....). Powinienes go chyba
                                        przeprosic za to porownanie ,nie uwazasz ?


                                        Jerzy: Jakiś ty szybki w odkrywaniu ‘obraźliwych’ zachowań chrześcijan. Źle
                                        odczytałeś moje zdanie. Sparafrazowałem przysłowie „Nosił wilk razy kilka,
                                        ponieśli i wilka.” Zatem Kagan był przyrównany co najwyżej do wilka, a nie do
                                        barana. Przysłowie było na miejscu, bo pokazałem Kaganowi kilka absurdów w jego
                                        stwierdzeniach. Kaganowi rzeczywiście udaje się ‘zagadać’ adwersarzy, ale
                                        wydaje mi się, że udało mi się wykazać absurdy w jego argumentacji. Jeśli czas
                                        pozwoli, ( a tego nie mam za wiele), spróbuję ustosunkować się do pozostałych
                                        jego wypowiedzi. Sądzę, że niektórzy wycofują się z dyskusji z nim, bo po
                                        prostu stosuje chwyty poniżej pasa, stale na nowo obrażając wszystko, co ma dla
                                        innych jakąkolwiek wartość etyczną czy religijną.

                                        Kagana nie traktuję jako wroga tylko jako człowieka, który jest ofiarą
                                        mieszanki ideologii humanistycznej i marksistowsko leninowskiej. Przyznaję, że
                                        światopogląd, który on wyznaje, jest wrogi chrześcijaństwu, a jego sposób
                                        wypowiadania się o chrześcijanach i w ogóle adwersarzach na tym forum wykazuje
                                        jego osobistą pogardę do tychże.

                                        Kagan trwa w uporze w utożsamianiu chrześcijaństwa z katolicyzmem. Może nie
                                        akceptować doktryny katolickiej – ja też z nią polemizuję, ale nie musi obrażać
                                        przy tym katolików.

                                        Jakoś nie reagowałeś, kiedy Kagan nazwał katolików podzwierzętami albo kiedy
                                        mnie porównał do ‘bliskiego krewniaka konia.’
                                        Dziwnie selektywna ta twoja etyka. Nie reagowałeś, kiedy Kagan obrażał innych,
                                        natomiast przypisujesz mi ‘obrażanie’ Kagana na podstawie (celowo) błędnie
                                        odczytanej mojej myśli. Daleko mi do obrażania Kagana!

                                        ) Z tym Lutrem, to nie taka prosta sprawa. Kiedy wybuchł bunt chłopów, poparł
                                        on legalne władze, co się mu do dzisiaj wypomina. Gdyby poparł chłopów, to do
                                        ) dzisiaj wypominano by mu, że stanął po stronie buntowników, że nie szanował
                                        ) władzy. I też mógłbyś dowodzić, że nie był posłuszny Słowu Bożemu,
                                        nakazującemu
                                        )
                                        ) posłuszeństwo wobec władzy.
                                        )
                                        ) Rzymian 13,1 Każdy człowiek niech się poddaje władzom zwierzchnim; bo nie
                                        ) ma władzy, jak tylko od Boga, a te, które są, przez Boga są ustanowione.
                                        ) 13,2 Przeto kto się przeciwstawia władzy, przeciwstawia się Bożemu
                                        ) postanowieniu; a ci, którzy się przeciwstawiają, sami na siebie potępienie
                                        ) ściągają.
                                        ) 13,3 Rządzący bowiem nie są postrachem dla tych, którzy pełnią dobre
                                        ) uczynki, lecz dla tych, którzy pełnią złe. Chcesz się nie bać władzy? Czyń
                                        ) dobrze, a będziesz miał od niej pochwałę;
                                        ) 13,4 jest ona bowiem na służbie u Boga, tobie ku dobremu. Ale jeśli czynisz
                                        ) źle, bój się, bo nie na próżno miecz nosi, wszak jest sługą Boga, który
                                        odpłaca
                                        )
                                        ) w gniewie temu, co czyni źle.
                                        ) 13,5 Przeto trzeba jej się poddawać, nie tylko z obawy przed gniewem, lecz
                                        ) także ze względu na sumienie.
                                        ) 13,6 Dlatego też i podatki płacicie, gdyż są sługami Bożymi po to, aby tego
                                        ) właśnie strzegli.


                                        ZNAWCA : owszem poparl Luter prawowita wladze,ale nie ze wzgledu na tylko
                                        slowa z Ewangelii o popieraniu legalnych wladz,ale przedewszystkim z wlasnej
                                        nienawisci bezinteresownej wobec tych ludzi. Marcin Luter delektowal sie wrecz
                                        wizja zabijanych chlopow . Oto cytaty . W pismie swoim Luter pt. "Przeciwko
                                        morderczym bandom chlopskim" - zalecal ksiazetom : zabijac chlopow jak wsciekle
                                        psy - oraz pisal tam takze cyt. :-bo teraz nie chodzi o cierpliwosc i
                                        milosierdzie,lecz jest czas miecza i gniewu i kazdy powinien bic,kluc i
                                        zabijac, i ksiaze moze teraz przelewem krwi lepiej na niebo zasluzyc niz
                                        modlitwa - . JUZ POMIJAM,ZE OSTATNI JEGO CYTAT JEST SPRZECZNY z DUCHEM
                                        EWANGELII JEZUSA .....

                                        Jerzy: Zgadzam się, jeśli ten cytat rzeczywiście pochodzi od Lutra.


                                        )Luter zrobił też wiele dobrego i
                                        ) jest dla mnie przykładem w wielu
                                        sprawach,
                                        ale nie jest moim ‘przewodnikem’
                                        duchowym.


                                        ZNAWCA : ciekawe w jakich skoro nie duchowych,czyzby spoleczno-
                                        politycznych ?

                                        Jerzy: Prymitywnie insynuujesz.
                                        Luter odwalił ‘kawał dobrej roboty’ w wyzwalaniu Europy od papizmu i tutaj
                                        można się od niego wiele nauczyć.
                                        Jeśli idzie o jego poglądy społeczne, zwłaszcza te, które krytykujesz i
                                        projektujesz na Kościół Ewangelicko Augsburski, to masz jakieś dokumenty
                                        świadczące o tym, że Kościół ten wzorował się i nadal wzoruje na postawie Lutra
                                        wobec buntu chłopskiego?



                                        Luter wskazywał na Jezusa – starał się iść za nim, w zgodzie z
                                        ) własnym sumieniem i na tyle, na ile poznał Boga i Jego Słowo.


                                        ZNAWCA : no popacz,ciekawe rzeczy piszesz bo ja myslalem,ze tym kims byl
                                        JAN HUS i o propagowanie min. jego pogladow oskarzano Lutra.....

                                        Jerzy: Nie za bardzo rozumiem, co chciałeś tutaj powiedzieć.
                                        Hus został spalony jako ‘heretyk.’ W początkowym okresie działalności Lutra
                                        próbowano go oskarżyć o promowanie poglądów Lutra – wtedy spotkałby go ten sam
                                        los.
                                        Kiedy Luter poznał poglądy Husa, utożsamił się z nimi.
                                        Prawdę mówiąc, Hus byłby ‘lepszym’ wzorem na reformatora, ale nie zdołał
                                        doprowadzić swego dzieła do końca.



                                        )Np., 'wojna polsko-jaruzelska'. Po której stronie
                                        ) byłeś wtedy? Po której stronie się opowiedziałeś, po stronie 'legalnych'
                                        władz
                                        ) czy 'zbuntowanego' ludu?


                                        ZNAWCA : tak jak Marcin Luter po stronie LEGALNYCH WLADZ ( gdyz jestem
                                        legitymista politycznym.....),tylko w przeciwienstwie do niego nie cieszylbym
                                        sie ze smierci robotnikow,solidaruchow i nie zagrzewalbym nienawistnymi slowami
                                        do rozprawy bilogicznej z nimi......a napewno nie twierdzilbym,ze zabijanie
                                        jest wazniejsze dla Jaruzela od modlitwy.....

                                        Jerzy: No to tutaj górujesz na Lutrem.


                                        ) A jeśli chcesz podążać za kimś, kto grzechu nie popełnił, to rekomenduję
                                        Jezusa
                                        ) Chrystusa.
                                        )
                                        ) 1 Piotra 2,22 On grzechu nie popełnił ani nie znaleziono zdrady w ustach
                                        ) jego;
                                        ) 2,23 On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorzeczeniem, gdy cierpiał,
                                        ) nie groził, lecz poruczał sprawę temu, który sprawiedliwie sądzi;
                                        ) 2,24 On grzechy nasze sam na ciele swoim poniósł na drzewo, abyśmy,
                                        ) obumarłszy grzechom, dla sprawiedliwości żyli ...
                                        )
                                        ) Jerzy
                                        )


                                        ZNAWCA : czyli chcesz przez to powiedziec,ze nie jest koniecznym isc za Jezusem
                                        Chrystusem z Nazaretu i jednoczesnie byc czlonkiem Kosciola Ewnagelicko-
                                        augsburskiego.....? I bez tego mozna zajsc do
                                        nieba,co ? ))

                                        ZNAWCA

                                        Jerzy:
                                        Drogi Znawco,
                                        Przynależność kościelna nie czyni nikogo chrześcijaninem. Kościoły mają wzywać
                                        ludzi do upamiętania się i zawierzenia życia Jezusowi. Aby dostać się do nieba,
                                        trzeba zawierzyć swoje życie Jezusowi.
                                        O ile mi wiadomo, Kosciół EA nigdy nie uważał się za jedynozbawczy, a raczej
                                        głosi(ł), że zbawienie jest jedynie w Jezusie Chrystusie.
                                        Jeśli chcesz się dostać do nieba, MUSISZ zawierzyć swoje życie Jezusowi, a od
                                        kościoła EA możesz trzymać z daleka. Są inne wspólnoty, które być może będą ci
                                        lepiej odpowiadać. Ale, przynależność do jakiejkolwiek wspólnoty nie da ci
                                        zbawienia. To możesz otrzymać TYLKO w Jezusie.

                                        Pozdrawiam
                                        Jerzy
                                        • Gość: Kagan Re: Do Znawcy: po której stronie byłeś w grudniu IP: *.vic.bigpond.net.au 07.10.02, 13:42
                                          ZNAWCA : tak sie glosno zastanowilem czys czasem nie pastor.....hi,hi,hi
                                          J: Drogi Znawco, Dzięki za zdrobniałą formę mojego imienia, już dawno nikt się
                                          tak do mnie nie zwracał. Rozumiem, że to przejaw szacunku. Dziękuję, nie
                                          zasłużyłem (...)
                                          ZNAWCA : nie badz taki skromniutki ,zreszta nie ma za co...he,he,he
                                          Jerzy: hi,hi i he,he to też twoje ksywki?
                                          Bo jak możesz poczytać powyżej, chyba zbyt mocno przyłożyłem twojemu idolowi
                                          Kaganowi, bo przestał się odzywać. No cóż, nosił Kagana barana, ponieśli i
                                          Kagana.
                                          ZNAWCA : mysle,ze jako Chrzescijanin nie powinienes obrazac swojego
                                          brata-Czlowieka Kagana porownujac go nawet w przyslowiu do barana......Jezus
                                          kazal kochac nawet swoich wrogow ( nawet w sieci....). Powinienes go chyba
                                          przeprosic za to porownanie ,nie uwazasz ?
                                          K: Znow Jerzy naruszyl Wyjscia 20:16, bo wciaz nie odpowiedzial mi na moje
                                          pytania! Latwo sprawdzic na tym watku! WSTYD, ale jakze twoje postepowanie
                                          jest chrzescijanskie... :(
                                          Jerzy: Jakiś ty szybki w odkrywaniu ‘obraźliwych’ zachowań chrześcijan. Źle
                                          odczytałeś moje zdanie. Sparafrazowałem przysłowie „Nosił wilk razy kilka,
                                          ponieśli i wilka.” Zatem Kagan był przyrównany co najwyżej do wilka, a nie do
                                          barana. Przysłowie było na miejscu, bo pokazałem Kaganowi kilka absurdów w jego
                                          stwierdzeniach. Kaganowi rzeczywiście udaje się ‘zagadać’ adwersarzy, ale
                                          wydaje mi się, że udało mi się wykazać absurdy w jego argumentacji. Jeśli czas
                                          pozwoli, (a tego nie mam za wiele), spróbuję ustosunkować się do pozostałych
                                          jego wypowiedzi. Sądzę, że niektórzy wycofują się z dyskusji z nim, bo po
                                          prostu stosuje chwyty poniżej pasa, stale na nowo obrażając wszystko, co ma dla
                                          innych jakąkolwiek wartość etyczną czy religijną.
                                          K: To zaden chwyt poniej pasa, uzywanie argumentow merytorycznych! A ty w swej
                                          bezsilnoci mozesz najwyzej zaatakowac mnie ad personam, nazywajac "baranem"...
                                          :(
                                          J: Kagana nie traktuję jako wroga tylko jako człowieka, który jest ofiarą
                                          mieszanki ideologii humanistycznej i marksistowsko leninowskiej. Przyznaję, że
                                          światopogląd, który on wyznaje, jest wrogi chrześcijaństwu, a jego sposób
                                          wypowiadania się o chrześcijanach i w ogóle adwersarzach na tym forum wykazuje
                                          jego osobistą pogardę do tychże.
                                          K: A jak mam nie gardzic tymi, co mnie wciaz groza to pobiciem, to oblaniem
                                          kwasem solnym?
                                          J: Kagan trwa w uporze w utożsamianiu chrześcijaństwa z katolicyzmem. Może nie
                                          akceptować doktryny katolickiej – ja też z nią polemizuję, ale nie musi
                                          obrażać przy tym katolików.
                                          K: Juz ci tlumaczylem, ze w Polsce praktycznie chrzescijanstwo=katolicyzm.
                                          A ze "prawda w oczy kole"... :(
                                          J: Jakoś nie reagowałeś, kiedy Kagan nazwał katolików podzwierzętami albo kiedy
                                          mnie porównał do ‘bliskiego krewniaka konia.’
                                          K: Pierwsze napialem, bo to prawda. Dtugie to tez prawda, bo uparcie
                                          ignotujesz ma prosbe, abys przestal uzasadnic NT cytatami z tegoz!
                                          A osiolek to poza tym sympatyczne zwierze. Podobno uzywane przez twego
                                          idola Jeszu syna Miriam i NN ojca!
                                          J: Dziwnie selektywna ta twoja etyka. Nie reagowałeś, kiedy Kagan obrażał
                                          innych, natomiast przypisujesz mi ‘obrażanie’ Kagana na podstawie (celowo)
                                          błędnie odczytanej mojej myśli. Daleko mi do obrażania Kagana!
                                          K: Czyzby? To czemu nazwales mnie "baranem"?
                                          J: Z tym Lutrem, to nie taka prosta sprawa. Kiedy wybuchł bunt chłopów, poparł
                                          on legalne władze, co się mu do dzisiaj wypomina. Gdyby poparł chłopów, to do
                                          dzisiaj wypominano by mu, że stanął po stronie buntowników, że nie szanował
                                          władzy. I też mógłbyś dowodzić, że nie był posłuszny Słowu Bożemu, nakazującemu
                                          posłuszeństwo wobec władzy. (...)
                                          K: Te cytaty sa czesto uzywane przez jehowitow!
                                          ZNAWCA : owszem poparl Luter prawowita wladze,ale nie ze wzgledu na tylko
                                          slowa z Ewangelii o popieraniu legalnych wladz,ale przedewszystkim z wlasnej
                                          nienawisci bezinteresownej wobec tych ludzi. Marcin Luter delektowal sie wrecz
                                          wizja zabijanych chlopow . Oto cytaty . W pismie swoim Luter pt. "Przeciwko
                                          morderczym bandom chlopskim" - zalecal ksiazetom : zabijac chlopow jak wsciekle
                                          psy - oraz pisal tam takze cyt. :-bo teraz nie chodzi o cierpliwosc i
                                          milosierdzie,lecz jest czas miecza i gniewu i kazdy powinien bic,kluc i
                                          zabijac, i ksiaze moze teraz przelewem krwi lepiej na niebo zasluzyc niz
                                          modlitwa - . JUZ POMIJAM,ZE OSTATNI JEGO CYTAT JEST SPRZECZNY z DUCHEM
                                          EWANGELII JEZUSA ...
                                          K: Cale chrzescijanstwo jest sprzeczne z idea "pokojowego" Jeszu.
                                          Prawdziwy Jeszu to ten z Mateusza 10:35-37... :(
                                          Jerzy: Zgadzam się, jeśli ten cytat rzeczywiście pochodzi od Lutra.
                                          K: To nie znasz pism zalozyciela protestantyzmu?
                                          J: Luter zrobił też wiele dobrego i jest dla mnie przykładem w wielu
                                          sprawach, ale nie jest moim ‘przewodnikem’ duchowym.
                                          ZNAWCA : ciekawe w jakich skoro nie duchowych, czyzby spoleczno-
                                          politycznych ?
                                          Jerzy: Prymitywnie insynuujesz.
                                          K: NIE atakuj ad personam, Jerzy! :(
                                          J: Luter odwalił ‘kawał dobrej roboty’ w wyzwalaniu Europy od papizmu
                                          i tutaj można się od niego wiele nauczyć.
                                          K: "Cel uswieca srodki"? ;)
                                          J: Jeśli idzie o jego poglądy społeczne, zwłaszcza te, które krytykujesz i
                                          projektujesz na Kościół Ewangelicko Augsburski, to masz jakieś dokumenty
                                          świadczące o tym, że Kościół ten wzorował się i nadal wzoruje na postawie Lutra
                                          wobec buntu chłopskiego? Luter wskazywał na Jezusa – starał się iść za nim, w
                                          zgodzie z własnym sumieniem i na tyle, na ile poznał Boga i Jego Słowo.
                                          K: Na tyle, ile mu sie WYDAWALO, ze je poznal... :(
                                          ZNAWCA : no popatrz, ciekawe rzeczy piszesz bo ja myslalem,ze tym kims byl
                                          JAN HUS i o propagowanie min. jego pogladow oskarzano Lutra.....
                                          Jerzy: Nie za bardzo rozumiem, co chciałeś tutaj powiedzieć.
                                          Hus został spalony jako ‘heretyk.’ W początkowym okresie działalności Lutra
                                          próbowano go oskarżyć o promowanie poglądów Lutra – wtedy spotkałby go ten sam
                                          los.
                                          K:??? Luter oskarzony o promowanie pogladow Lutra? To "maslo maslane",
                                          albo jeszcze gorzej...;(
                                          J: Kiedy Luter poznał poglądy Husa, utożsamił się z nimi.
                                          Prawdę mówiąc, Hus byłby ‘lepszym’ wzorem na reformatora, ale nie zdołał
                                          doprowadzić swego dzieła do końca.
                                          K: Ale ma pomnik w Pradze!
                                          J: Np., 'wojna polsko-jaruzelska'. Po której stronie byłeś wtedy? Po której
                                          stronie się opowiedziałeś, po stronie 'legalnych' władz czy 'zbuntowanego'
                                          ludu?
                                          ZNAWCA : tak jak Marcin Luter po stronie LEGALNYCH WLADZ (gdyz jestem
                                          legitymista politycznym...),tylko w przeciwienstwie do niego nie cieszylbym
                                          sie ze smierci robotnikow,solidaruchow i nie zagrzewalbym nienawistnymi slowami
                                          do rozprawy bilogicznej z nimi...a napewno nie twierdzilbym,ze zabijanie
                                          jest wazniejsze dla Jaruzela od modlitwy...
                                          Jerzy: No to tutaj górujesz na Lutrem.
                                          A jeśli chcesz podążać za kimś, kto grzechu nie popełnił, to rekomenduję
                                          Jezusa Chrystusa. (...)
                                          K: Chrystusem nazywaja go tylko chrzescijanie, a na imie bylo mu Jeszu!
                                          ZNAWCA : czyli chcesz przez to powiedziec,ze nie jest koniecznym isc za Jezusem
                                          Chrystusem z Nazaretu i jednoczesnie byc czlonkiem Kosciola Ewnagelicko-
                                          Augsburskiego.....? I bez tego mozna zajsc do nieba,co ?
                                          Jerzy: Przynależność kościelna nie czyni nikogo chrześcijaninem. Kościoły mają
                                          wzywać ludzi do upamiętania się i zawierzenia życia Jezusowi. Aby dostać się do
                                          nieba, trzeba zawierzyć swoje życie Jezusowi.
                                          K: Muzulmanie i Zydzi twierdza cos zupelnie innego... :(
                                          J: O ile mi wiadomo, Kosciół EA nigdy nie uważał się za jedynozbawczy, a raczej
                                          głosi(ł), że zbawienie jest jedynie w Jezusie Chrystusie.
                                          Jeśli chcesz się dostać do nieba, MUSISZ zawierzyć swoje życie Jezusowi, a od
                                          kościoła EA możesz trzymać z daleka. Są inne wspólnoty, które być może będą ci
                                          lepiej odpowiadać. Ale, przynależność do jakiejkolwiek wspólnoty nie da ci
                                          zbawienia. To możesz otrzymać TYLKO w Jezusie.
                                          K: Jaki masz NA TO dowod poza twa Ewangelia, pismem w 100
                                          • Gość: Kagan Do Znawcy: po której stronie byłeś w grudniu? CD IP: *.vic.bigpond.net.au 07.10.02, 13:47
                                            CD: Pismem w 100% propagandowo-agitujacym ("propagit")?
                                            Wedlug Judaistow NT to apokryf, a dla Islamistow Jeszu ben Miriam
                                            to pomniejszy prorok, o wiele mniej wazny niz Mahomet czy nawet jego
                                            krewny Ali!
                                            I nie odp. mi na ponizsze pytania, Jerzy, a zarzucasz mi milczenie!
                                            1. Prosilem ciebie o pozabiblijne dowody na
                                            historycznosc twego idola Jeszu ben Miriam czyli Jezusa
                                            zwanego przez swych zwolennikow Chrystusem (Mesjaszem).
                                            Niestety, nie przedstawiles mi dotad zadnego... CZEKAM!
                                            2. Nie widzisz, ze cytaty z NT nie moga byc zadnym
                                            dowodem ani na prawdziwosc owego NT, ani tez Ewangelie
                                            (najwazniejsza czesc NT) nie moga byc dowodem na
                                            historycznosc Jeszu, bowiem byly napisane w celach 100%
                                            propagandowych przez fanatycznych zwolennikow owego Jeszu?
                                            CZEKAM na twa odpowiedz!
                                            3. Jako dowod, ze chrzescijanstwo to prawdziwa religia
                                            piszesz, ze tylko Jeszu byl wziety zywcem do nieba
                                            (katolicy twierdza, ze jego matka Miriam tez).
                                            Ale jaki to jest dowod? Ze tak napisano w NT? Patrz
                                            punkt drugi. Ze jego grob jest pusty? Przez tyle lat
                                            prawie wszystko sie zmienilo w Palestynie, np. z
                                            ogromnej Swiatyni zostala ledwo jedna sciana (placzu).
                                            Coz wiec jeden grob, ktory wcale nie musi byc grobem
                                            Jeszu ben Miriam. A zwloki jakze latwo bylo wtedy
                                            wykrasc... Ale najwazniejsze to pytanie: po co komus
                                            cialo w niebie? Cialo w niebie, zamieszkalym z
                                            definicji przez duchy to byt zbyteczny (ciach go wiec
                                            brzytwa Ockhama)... Dla mnie jestes jehowita, bo oni
                                            obiecuja nie tylko wieczna dusze, ale tez i wieczne
                                            cialo (po sadzie ostatecznym). A po co komus wieczne
                                            cialo w raju? Czemu chcecie uwiezic nieograniczone
                                            dusze w ograniczonym, materialnym ciele?
                                            Po co Jeszu cialo w niebiesiech? Po co Bogu cialo?
                                            Odpowiedz na te pytania, zanim zarzucisz mi znow, ze
                                            zrejterowalem! CZEKAM!
                                            Wyjscia 20:16 "Nie bedziesz mowil przeciw blizniemu
                                            twemu klamstwa" Jerzy!
                                            Kagan
                                            =====
                                          • Gość: Jerzy Re: Do Znawcy: po której stronie byłeś w grudniu IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.02, 17:38
                                            ZNAWCA : nie badz taki skromniutki ,zreszta nie ma za co...he,he,he
                                            Bo jak możesz poczytać powyżej, chyba zbyt mocno przyłożyłem twojemu idolowi
                                            Kaganowi, bo przestał się odzywać. No cóż, nosił Kagana barana, ponieśli i
                                            Kagana.
                                            ZNAWCA : mysle,ze jako Chrzescijanin nie powinienes obrazac swojego
                                            brata-Czlowieka Kagana porownujac go nawet w przyslowiu do barana......Jezus
                                            kazal kochac nawet swoich wrogow ( nawet w sieci....). Powinienes go chyba
                                            przeprosic za to porownanie ,nie uwazasz ?
                                            K: Znow Jerzy naruszyl Wyjscia 20:16, bo wciaz nie odpowiedzial mi na moje
                                            pytania! Latwo sprawdzic na tym watku! WSTYD, ale jakze twoje postepowanie
                                            jest chrzescijanskie... :(

                                            Jerzy do Kagana: wykazałem ci między innymi, że posługujesz się niczym nie
                                            udowodnionymi sloganami jako argumentami.

                                            Jerzy do Znawcy: Jakiś ty szybki w odkrywaniu ‘obraźliwych’ zachowań
                                            chrześcijan. Źle
                                            odczytałeś moje zdanie. Sparafrazowałem przysłowie „Nosił wilk razy kilka,
                                            ponieśli i wilka.” Zatem Kagan był przyrównany co najwyżej do wilka, a nie do
                                            barana. Przysłowie było na miejscu, bo pokazałem Kaganowi kilka absurdów w jego
                                            stwierdzeniach. Kaganowi rzeczywiście udaje się ‘zagadać’ adwersarzy, ale
                                            wydaje mi się, że udało mi się wykazać absurdy w jego argumentacji. Jeśli czas
                                            pozwoli, (a tego nie mam za wiele), spróbuję ustosunkować się do pozostałych
                                            jego wypowiedzi. Sądzę, że niektórzy wycofują się z dyskusji z nim, bo po
                                            prostu stosuje chwyty poniżej pasa, stale na nowo obrażając wszystko, co ma dla
                                            innych jakąkolwiek wartość etyczną czy religijną.

                                            Kagan: To zaden chwyt poniej pasa, uzywanie argumentow merytorycznych! A ty w
                                            swej
                                            bezsilnoci mozesz najwyzej zaatakowac mnie ad personam, nazywajac "baranem"...

                                            Jerzy do Kagana: Porównałem cię do ‘wilka’. A czy porównanie katolików do
                                            podzwietrząt to tez argument merytoryczny? Czy sloganowe myślenie to też
                                            argumenty? Albo emocjonalny i pogardliwy ton?

                                            Jerzy: Kagana nie traktuję jako wroga tylko jako człowieka, który jest ofiarą
                                            mieszanki ideologii humanistycznej i marksistowsko leninowskiej. Przyznaję, że
                                            światopogląd, który on wyznaje, jest wrogi chrześcijaństwu, a jego sposób
                                            wypowiadania się o chrześcijanach i w ogóle adwersarzach na tym forum wykazuje
                                            jego osobistą pogardę do tychże.
                                            K: A jak mam nie gardzic tymi, co mnie wciaz groza to pobiciem, to oblaniem
                                            kwasem solnym?

                                            Jerzy do Kagana: A to ci współczuję i nie pochwalam tego rodzaju argumentacji.

                                            J: Kagan trwa w uporze w utożsamianiu chrześcijaństwa z katolicyzmem. Może nie
                                            akceptować doktryny katolickiej – ja też z nią polemizuję, ale nie musi
                                            obrażać przy tym katolików.
                                            K: Juz ci tlumaczylem, ze w Polsce praktycznie chrzescijanstwo=katolicyzm.
                                            A ze "prawda w oczy kole"... :(
                                            Jerzy do Kagana: Nie chcesz przyjąć do wiadomości, że chrześcijaństwo biblijne
                                            a katolicyzm, a raczej papizm, to dwa różne światy. Gdybyś uczciwie spojrzał na
                                            to pierwsze, to musiałbyś zweryfikować swoje poglądy i być może wejrzałbyś w
                                            siebie.

                                            J: Jakoś nie reagowałeś, kiedy Kagan nazwał katolików podzwierzętami albo kiedy
                                            mnie porównał do ‘bliskiego krewniaka konia.’
                                            K: Pierwsze napialem, bo to prawda. Dtugie to tez prawda, bo uparcie
                                            ignotujesz ma prosbe, abys przestal uzasadnic NT cytatami z tegoz!
                                            A osiolek to poza tym sympatyczne zwierze. Podobno uzywane przez twego
                                            idola Jeszu syna Miriam i NN ojca!

                                            Jerzy do Kagana: Ja się nie obraziłem. Skoro Pan Jezus posługiwał się osiołkiem
                                            w tamtych czasach, może i teraz. On się nie zmienia:
                                            Hebr 13,8 Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam i na wieki.

                                            Jerzy do Znawcy: Dziwnie selektywna ta twoja etyka. Nie reagowałeś, kiedy Kagan
                                            obrażał
                                            innych, natomiast przypisujesz mi ‘obrażanie’ Kagana na podstawie (celowo)
                                            błędnie odczytanej mojej myśli. Daleko mi do obrażania Kagana!
                                            K: Czyzby? To czemu nazwales mnie "baranem"?

                                            Jerzy do Kagana: Nie nazwałem cię baranem, lecz porównałem cię do wilka. Patrz
                                            wyżej.

                                            J: Z tym Lutrem, to nie taka prosta sprawa. Kiedy wybuchł bunt chłopów, poparł
                                            on legalne władze, co się mu do dzisiaj wypomina. Gdyby poparł chłopów, to do
                                            dzisiaj wypominano by mu, że stanął po stronie buntowników, że nie szanował
                                            władzy. I też mógłbyś dowodzić, że nie był posłuszny Słowu Bożemu, nakazującemu
                                            posłuszeństwo wobec władzy. (...)
                                            K: Te cytaty sa czesto uzywane przez jehowitow!

                                            Jerzy do Kagana: No i dobrze. A co mają cytować, kiedy ten tekst z Rzymian
                                            najwyraźniej mówi, jaki ma być stosunek ludzi do władz. Ty też cytujesz
                                            poprawnie teksty z ST na temat kultu obrazów. Katolicy mogą nie akceptować
                                            twoich poglądów jako całości, ale to, że cytujesz ST wcale nie znaczy, że twój
                                            argument w tym przypadku jest błędny.

                                            ZNAWCA : owszem poparl Luter prawowita wladze,ale nie ze wzgledu na tylko
                                            slowa z Ewangelii o popieraniu legalnych wladz,ale przedewszystkim z wlasnej
                                            nienawisci bezinteresownej wobec tych ludzi. Marcin Luter delektowal sie wrecz
                                            wizja zabijanych chlopow . Oto cytaty . W pismie swoim Luter pt. "Przeciwko
                                            morderczym bandom chlopskim" - zalecal ksiazetom : zabijac chlopow jak wsciekle
                                            psy - oraz pisal tam takze cyt. :-bo teraz nie chodzi o cierpliwosc i
                                            milosierdzie,lecz jest czas miecza i gniewu i kazdy powinien bic,kluc i
                                            zabijac, i ksiaze moze teraz przelewem krwi lepiej na niebo zasluzyc niz
                                            modlitwa - . JUZ POMIJAM,ZE OSTATNI JEGO CYTAT JEST SPRZECZNY z DUCHEM
                                            EWANGELII JEZUSA ...
                                            K: Cale chrzescijanstwo jest sprzeczne z idea "pokojowego" Jeszu.
                                            Prawdziwy Jeszu to ten z Mateusza 10:35-37... :(
                                            Jerzy: Zgadzam się, jeśli ten cytat rzeczywiście pochodzi od Lutra.

                                            K: To nie znasz pism zalozyciela protestantyzmu?
                                            Jerzy: Bardziej mnie interesuje założyciel chrześcijaństwa, czyli Jezus
                                            Chrystus. Nie wszystkie pisma Lutra przetłumaczono na polski. A gdybym je
                                            chciał wszystkie przestudiować, zaniedbałbym poznawanie tego, co powiedział
                                            Chrystus.
                                            cdn.

                                            Jerzy
                                            • Gość: Jerzy Re: Do Znawcy: po której stronie byłeś w grudniu IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.02, 17:40
                                              J: Luter zrobił też wiele dobrego i jest dla mnie przykładem w wielu
                                              sprawach, ale nie jest moim ‘przewodnikem’ duchowym.
                                              ZNAWCA : ciekawe w jakich skoro nie duchowych, czyzby spoleczno-
                                              politycznych ?
                                              Jerzy: Prymitywnie insynuujesz.
                                              K: NIE atakuj ad personam, Jerzy! :(
                                              Jerzy: Nie atakuję, diagnozuję, a w tym przypadku wypowiedź Znawcy była
                                              insynuacją.

                                              J: Luter odwalił ‘kawał dobrej roboty’ w wyzwalaniu Europy od papizmu
                                              i tutaj można się od niego wiele nauczyć.
                                              K: "Cel uswieca srodki"? ;)
                                              Jerzy: Teraz ty insynuujesz. Spójrz na odwagę Lutra, kiedy rzucił wyzwanie
                                              odpustom albo kiedy ujawniał doktrynalne nadużycia papistów. Gdyby nie on, być
                                              może Europa do dzisiaj byłaby całkowicie papistyczna.

                                              J: Jeśli idzie o jego poglądy społeczne, zwłaszcza te, które krytykujesz i
                                              projektujesz na Kościół Ewangelicko Augsburski, to masz jakieś dokumenty
                                              świadczące o tym, że Kościół ten wzorował się i nadal wzoruje na postawie Lutra
                                              wobec buntu chłopskiego? Luter wskazywał na Jezusa – starał się iść za nim, w
                                              zgodzie z własnym sumieniem i na tyle, na ile poznał Boga i Jego Słowo.
                                              K: Na tyle, ile mu sie WYDAWALO, ze je poznal... :(
                                              Jerzy: Tak, dokładnie tak. Nie ma człowieka, któryby poznał, zrozumiał i
                                              zastosował CAŁE SŁOWO BOŻE. Mamy je poznawać i stosować na tyle, na ile je
                                              poznajemy!

                                              ZNAWCA : no popatrz, ciekawe rzeczy piszesz bo ja myslalem,ze tym kims byl
                                              JAN HUS i o propagowanie min. jego pogladow oskarzano Lutra.....
                                              Jerzy: Nie za bardzo rozumiem, co chciałeś tutaj powiedzieć.
                                              Hus został spalony jako ‘heretyk.’ W początkowym okresie działalności Lutra
                                              próbowano go oskarżyć o promowanie poglądów Lutra – wtedy spotkałby go ten sam
                                              los.
                                              K:??? Luter oskarzony o promowanie pogladow Lutra? To "maslo maslane",
                                              albo jeszcze gorzej...;(
                                              Jerzy: Masz rację, palnąłem lapsusa. Miało być: Lutra oskarżano o promowanie
                                              poglądów Husa.

                                              J: Kiedy Luter poznał poglądy Husa, utożsamił się z nimi.
                                              Prawdę mówiąc, Hus byłby ‘lepszym’ wzorem na reformatora, ale nie zdołał
                                              doprowadzić swego dzieła do końca.
                                              K: Ale ma pomnik w Pradze!
                                              Jerzy do Kagana: Bo to dla Czechów o wiele większy bohater narodowy niż
                                              kanonizowany w 1995 roku niejaki Sarkander, który sprowadził na Morawy polskie
                                              oddziały tzw. Lisowczyków, które wymordowały tam wiele ludności
                                              protestanckiej.

                                              J: Np., 'wojna polsko-jaruzelska'. Po której stronie byłeś wtedy? Po której
                                              stronie się opowiedziałeś, po stronie 'legalnych' władz czy 'zbuntowanego'
                                              ludu?
                                              ZNAWCA : tak jak Marcin Luter po stronie LEGALNYCH WLADZ (gdyz jestem
                                              legitymista politycznym...),tylko w przeciwienstwie do niego nie cieszylbym
                                              sie ze smierci robotnikow,solidaruchow i nie zagrzewalbym nienawistnymi slowami
                                              do rozprawy bilogicznej z nimi...a napewno nie twierdzilbym,ze zabijanie
                                              jest wazniejsze dla Jaruzela od modlitwy...
                                              Jerzy: No to tutaj górujesz na Lutrem.
                                              A jeśli chcesz podążać za kimś, kto grzechu nie popełnił, to rekomenduję
                                              Jezusa Chrystusa. (...)
                                              K: Chrystusem nazywaja go tylko chrzescijanie, a na imie bylo mu Jeszu!
                                              Jerzy: Po polsku Jezus. A jak cię w Australii nazywają? Wypowiadają poprawnie
                                              twoje polskie imię, czy też pozwalasz na zangielszczone brzmienie?

                                              ZNAWCA : czyli chcesz przez to powiedziec,ze nie jest koniecznym isc za Jezusem
                                              Chrystusem z Nazaretu i jednoczesnie byc czlonkiem Kosciola Ewnagelicko-
                                              Augsburskiego.....? I bez tego mozna zajsc do nieba,co ?
                                              Jerzy: Przynależność kościelna nie czyni nikogo chrześcijaninem. Kościoły mają
                                              wzywać ludzi do upamiętania się i zawierzenia życia Jezusowi. Aby dostać się do
                                              nieba, trzeba zawierzyć swoje życie Jezusowi.
                                              K: Muzulmanie i Zydzi twierdza cos zupelnie innego... :(
                                              Jerzy: Wiem, ale to wcale nie znaczy, że Dzieło Zbawienia dokonane na Krzyżu
                                              Golgoty nie jest dla nich. Muzułmanie i Żydzi też nawracają się do Chrystusa,
                                              mimo że z tego powodu są często prześladowani wśród swoich.
                                              J: O ile mi wiadomo, Kosciół EA nigdy nie uważał się za jedynozbawczy, a raczej
                                              głosi(ł), że zbawienie jest jedynie w Jezusie Chrystusie.
                                              Jeśli chcesz się dostać do nieba, MUSISZ zawierzyć swoje życie Jezusowi, a od
                                              kościoła EA możesz trzymać z daleka. Są inne wspólnoty, które być może będą ci
                                              lepiej odpowiadać. Ale, przynależność do jakiejkolwiek wspólnoty nie da ci
                                              zbawienia. To możesz otrzymać TYLKO w Jezusie.

                                              Jerzy
                                              • Gość: Kagan Re: Do Znawcy: po której stronie byłeś w grudniu IP: *.vic.bigpond.net.au 08.10.02, 00:30
                                                J: Luter zrobił też wiele dobrego i jest dla mnie przykładem w wielu
                                                sprawach, ale nie jest moim ‘przewodnikem’ duchowym.
                                                ZNAWCA : ciekawe w jakich skoro nie duchowych, czyzby spoleczno-
                                                politycznych ?
                                                Jerzy: Prymitywnie insynuujesz.
                                                K: NIE atakuj ad personam, Jerzy! :(
                                                Jerzy: Nie atakuję, diagnozuję, a w tym przypadku wypowiedź Znawcy była
                                                insynuacją.
                                                K: NIE! Tylko pytaniem!
                                                J: Luter odwalił ‘kawał dobrej roboty’ w wyzwalaniu Europy od papizmu
                                                i tutaj można się od niego wiele nauczyć.
                                                K: "Cel uswieca srodki"? ;)
                                                Jerzy: Teraz ty insynuujesz. Spójrz na odwagę Lutra, kiedy rzucił wyzwanie
                                                odpustom albo kiedy ujawniał doktrynalne nadużycia papistów. Gdyby nie on, być
                                                może Europa do dzisiaj byłaby całkowicie papistyczna.
                                                K: Moze nie byloby wojen religijnych np. w Irlandii Pln...

                                                J: Jeśli idzie o jego poglądy społeczne, zwłaszcza te, które krytykujesz i
                                                projektujesz na Kościół Ewangelicko Augsburski, to masz jakieś dokumenty
                                                świadczące o tym, że Kościół ten wzorował się i nadal wzoruje na postawie Lutra
                                                wobec buntu chłopskiego? Luter wskazywał na Jezusa – starał się iść za nim, w
                                                zgodzie z własnym sumieniem i na tyle, na ile poznał Boga i Jego Słowo.
                                                K: Na tyle, ile mu sie WYDAWALO, ze je poznal... :(
                                                Jerzy: Tak, dokładnie tak. Nie ma człowieka, któryby poznał, zrozumiał i
                                                zastosował CAŁE SŁOWO BOŻE. Mamy je poznawać i stosować na tyle, na ile je
                                                poznajemy!
                                                K: Nigdy nie poznamy tego slowa, bo poniewaz Bog to wymysl naszych umyslow,
                                                wiec jego idea jest zmienna w czasie...;)
                                                ZNAWCA : no popatrz, ciekawe rzeczy piszesz bo ja myslalem,ze tym kims byl
                                                JAN HUS i o propagowanie min. jego pogladow oskarzano Lutra.....
                                                Jerzy: Nie za bardzo rozumiem, co chciałeś tutaj powiedzieć.
                                                Hus został spalony jako ‘heretyk.’ W początkowym okresie działalności Lutra
                                                próbowano go oskarżyć o promowanie poglądów HUSA (K) – wtedy spotkałby go ten
                                                sam los. (...)
                                                J: Kiedy Luter poznał poglądy Husa, utożsamił się z nimi.
                                                Prawdę mówiąc, Hus byłby ‘lepszym’ wzorem na reformatora, ale nie zdołał
                                                doprowadzić swego dzieła do końca.
                                                K: Ale ma pomnik w Pradze!
                                                Jerzy do Kagana: Bo to dla Czechów o wiele większy bohater narodowy niż
                                                kanonizowany w 1995 roku niejaki Sarkander, który sprowadził na Morawy polskie
                                                oddziały tzw. Lisowczyków, które wymordowały tam wiele ludności protestanckiej.
                                                K: Taka mala wyprawa krzyzowa... :(
                                                J: Np., 'wojna polsko-jaruzelska'. Po której stronie byłeś wtedy? Po której
                                                stronie się opowiedziałeś, po stronie 'legalnych' władz czy 'zbuntowanego'
                                                ludu?
                                                ZNAWCA : tak jak Marcin Luter po stronie LEGALNYCH WLADZ (gdyz jestem
                                                legitymista politycznym...),tylko w przeciwienstwie do niego nie cieszylbym
                                                sie ze smierci robotnikow,solidaruchow i nie zagrzewalbym nienawistnymi slowami
                                                do rozprawy bilogicznej z nimi...a napewno nie twierdzilbym,ze zabijanie
                                                jest wazniejsze dla Jaruzela od modlitwy...
                                                Jerzy: No to tutaj górujesz na Lutrem.
                                                A jeśli chcesz podążać za kimś, kto grzechu nie popełnił, to rekomenduję
                                                Jezusa Chrystusa. (...)
                                                K: Chrystusem nazywaja go tylko chrzescijanie, a na imie bylo mu Jeszu!
                                                Jerzy: Po polsku Jezus. A jak cię w Australii nazywają? Wypowiadają poprawnie
                                                twoje polskie imię, czy też pozwalasz na zangielszczone brzmienie?
                                                K: Wypowiadaja w formie zangielszczonej, a nie "zgreczonej". Uzywajmy wiec
                                                spolszczenia hebrajskiego imienia (zdaje sie "Jeschuach"), czyli JESZU!
                                                NIE UDAWAJMY GREKOW! ;) (...)
                                                J: Aby dostac sie do nieba, trzeba zawierzyć swoje życie Jezusowi.
                                                K: Muzulmanie i Zydzi twierdza cos zupelnie innego... :(
                                                Jerzy: Wiem, ale to wcale nie znaczy, że Dzieło Zbawienia dokonane na Krzyżu
                                                Golgoty nie jest dla nich. Muzułmanie i Żydzi też nawracają się do Chrystusa,
                                                mimo że z tego powodu są często prześladowani wśród swoich.
                                                K: Zawsze znajda sie wyrodki! :( Szczegolnie jak sa zwabieni $$$, jak ci
                                                cyganie "nawroceni" przez Jerzego na Ukrainie... :(
                                                Czekam na odp. na moje pytania!
                                                Kagan
                                            • Gość: Kagan Re: Do Znawcy: po której stronie byłeś w grudniu IP: *.vic.bigpond.net.au 08.10.02, 00:20
                                              ZNAWCA : nie badz taki skromniutki ,zreszta nie ma za co...he,he,he
                                              Bo jak możesz poczytać powyżej, chyba zbyt mocno przyłożyłem twojemu idolowi
                                              Kaganowi, bo przestał się odzywać. No cóż, nosił Kagana barana, ponieśli i
                                              Kagana.
                                              ZNAWCA : mysle,ze jako Chrzescijanin nie powinienes obrazac swojego
                                              brata-Czlowieka Kagana porownujac go nawet w przyslowiu do barana......Jezus
                                              kazal kochac nawet swoich wrogow ( nawet w sieci....). Powinienes go chyba
                                              przeprosic za to porownanie ,nie uwazasz ?
                                              K: Znow Jerzy naruszyl Wyjscia 20:16, bo wciaz nie odpowiedzial mi na moje
                                              pytania! Latwo sprawdzic na tym watku! WSTYD, ale jakze twoje postepowanie
                                              jest chrzescijanskie... :(
                                              Jerzy do Kagana: wykazałem ci między innymi, że posługujesz się niczym nie
                                              udowodnionymi sloganami jako argumentami.
                                              K: Piszesz chyba o sobie, bo to ty udowadniasz prawdziwosc NT cytatami z tegoz!
                                              Ja zas uzywam racjonalnych argumentow popartych faktami historycznymi i
                                              dowodami naukowymi!

                                              Jerzy do Znawcy: Jakiś ty szybki w odkrywaniu ‘obraźliwych’ zachowań
                                              chrześcijan. Źle odczytałeś moje zdanie. Sparafrazowałem przysłowie „Nosił wilk
                                              razy kilka, ponieśli i wilka.” Zatem Kagan był przyrównany co najwyżej do
                                              wilka, a nie do barana. Przysłowie było na miejscu, bo pokazałem Kaganowi kilka
                                              absurdów w jego stwierdzeniach. Kaganowi rzeczywiście udaje się ‘zagadać’
                                              adwersarzy, ale wydaje mi się, że udało mi się wykazać absurdy w jego
                                              argumentacji. Jeśli czas pozwoli, (a tego nie mam za wiele), spróbuję
                                              ustosunkować się do pozostałych jego wypowiedzi. Sądzę, że niektórzy wycofują
                                              się z dyskusji z nim, bo po prostu stosuje chwyty poniżej pasa, stale na nowo
                                              obrażając wszystko, co ma dla innych jakąkolwiek wartość etyczną czy religijną.
                                              Kagan: To zaden chwyt poniej pasa, uzywanie argumentow merytorycznych! A ty w
                                              swej bezsilnoci mozesz najwyzej zaatakowac mnie ad personam, nazywajac mnie
                                              "baranem"... :(
                                              Jerzy do Kagana: Porównałem cię do ‘wilka’. A czy porównanie katolików do
                                              podzwietrząt to tez argument merytoryczny?
                                              K: Oto co wypisuja o mnie katolicy czyli podzwierzeta:
                                              "Kagan. Do diabła! Nie daj się!!
                                              Autor: aniol_stroz_kagana@NOSPAM.gazeta.pl Data: 07-10-2002 19:50
                                              Przecież umiesz szczekać!
                                              Kolczatkę dostałeś za szczanie na "Security System", ale przecież kagańca
                                              jeszcze nie masz, więc spróbuj się odgryźć.
                                              Tylko poproś kogoś o pomoc, bo jak sam próbujesz coś wymyślić i potem to
                                              opisać, to już wszyscy wiedzą że nic z tego nie będzie. Nie masz wprawy w
                                              logicznym myśleniu, to cię od tego tylko głowa rozboli. Daj sobie spokój.
                                              Przepisuj jak zwykle cudze teksty. Może trafisz kiedyś sensowną odpowiedź na
                                              pytanie.
                                              Próbuj!!
                                              Swoją drogą, jeśli kolczatka tak cię rajcuje, że pochwaliłeś się nią na
                                              forum "Erotica", to kaganiec wywołałby pewnie u ciebie permanentny orgazm.
                                              ASK"

                                              J: Czy sloganowe myślenie to też argumenty? Albo emocjonalny i pogardliwy ton?
                                              K: Ty powtarzasz jak magnetofon NT a nie ja! I ty gardzisz mna, jako
                                              "poganinem" i "bezboznikiem", to ty nazywasz mnie "baranem"!
                                              I to ty NIE odp. na moje pytania, tylko kierujesz dyskusje na tory
                                              atakow ad personam!
                                              J: Kagana nie traktuję jako wroga tylko jako człowieka, który jest ofiarą
                                              mieszanki ideologii humanistycznej i marksistowsko leninowskiej. Przyznaję, że
                                              światopogląd, który on wyznaje, jest wrogi chrześcijaństwu, a jego sposób
                                              wypowiadania się o chrześcijanach i w ogóle adwersarzach na tym forum wykazuje
                                              jego osobistą pogardę do tychże.
                                              K: A jak mam nie gardzic tymi, co mnie wciaz groza to pobiciem, to oblaniem
                                              kwasem solnym?
                                              Jerzy do Kagana: A to ci współczuję i nie pochwalam tego rodzaju argumentacji.
                                              K: To robia TWOI BRACIA - CHRZESCIJANIE, wyznawcy Jeszu ben Miriam zwanego
                                              Chrystusem... :(

                                              J: Kagan trwa w uporze w utożsamianiu chrześcijaństwa z katolicyzmem. Może nie
                                              akceptować doktryny katolickiej – ja też z nią polemizuję, ale nie musi
                                              obrażać przy tym katolików.
                                              K: Juz ci tlumaczylem, ze w Polsce praktycznie chrzescijanstwo=katolicyzm.
                                              A ze "prawda w oczy kole"... :(
                                              Jerzy do Kagana: Nie chcesz przyjąć do wiadomości, że chrześcijaństwo biblijne
                                              a katolicyzm, a raczej papizm, to dwa różne światy. Gdybyś uczciwie spojrzał na
                                              to pierwsze, to musiałbyś zweryfikować swoje poglądy i być może wejrzałbyś w
                                              siebie.
                                              K: Chrzescijanstwo to nie tylko katolicyzm rzymski i protestantyzm, ale tez
                                              cerkiwe prawoslawna. A protestantyzm jest niemilosiernie podzielony: od
                                              anglikanow poprzez luteranow i kalwinistow do baptystow i jehowitow!
                                              Ktory z tych odlamow protestantyzmu jest "biblijny"?
                                              J: Jakoś nie reagowałeś, kiedy Kagan nazwał katolików podzwierzętami albo kiedy
                                              mnie porównał do ‘bliskiego krewniaka konia.’
                                              K: Pierwsze napialem, bo to prawda (p. wyzej). Drugie to tez prawda, bo uparcie
                                              ignorujesz ma prosbe, abys przestal uzasadnic NT cytatami z tegoz!
                                              A osiolek to poza tym sympatyczne zwierze. Podobno uzywane przez twego
                                              idola Jeszu syna Miriam i NN ojca!
                                              Jerzy do Kagana: Ja się nie obraziłem. Skoro Pan Jezus posługiwał się osiołkiem
                                              w tamtych czasach, może i teraz. On się nie zmienia: (...)
                                              Jerzy do Znawcy: Dziwnie selektywna ta twoja etyka. Nie reagowałeś, kiedy Kagan
                                              obrażał innych, natomiast przypisujesz mi ‘obrażanie’ Kagana na podstawie
                                              (celowo) błędnie odczytanej mojej myśli. Daleko mi do obrażania Kagana!
                                              K: Czyzby? To czemu nazwales mnie "baranem"?
                                              Jerzy do Kagana: Nie nazwałem cię baranem, lecz porównałem cię do wilka. Patrz
                                              wyżej.
                                              K: Nie wykrecaj kota ogonem! Nazwales mnie baranem i juz!
                                              J: Z tym Lutrem, to nie taka prosta sprawa. Kiedy wybuchł bunt chłopów, poparł
                                              on legalne władze, co się mu do dzisiaj wypomina. Gdyby poparł chłopów, to do
                                              dzisiaj wypominano by mu, że stanął po stronie buntowników, że nie szanował
                                              władzy. I też mógłbyś dowodzić, że nie był posłuszny Słowu Bożemu, nakazującemu
                                              posłuszeństwo wobec władzy. (...)
                                              K: Te cytaty sa czesto uzywane przez jehowitow!
                                              Jerzy do Kagana: No i dobrze. A co mają cytować, kiedy ten tekst z Rzymian
                                              najwyraźniej mówi, jaki ma być stosunek ludzi do władz. Ty też cytujesz
                                              poprawnie teksty z ST na temat kultu obrazów. Katolicy mogą nie akceptować
                                              twoich poglądów jako całości, ale to, że cytujesz ST wcale nie znaczy, że twój
                                              argument w tym przypadku jest błędny.
                                              K: ST uznaja i muzulmanie i zydzi i inne religie, a Ewangelie tylko
                                              chrzescijanie!
                                              ZNAWCA : owszem poparl Luter prawowita wladze,ale nie ze wzgledu na tylko
                                              slowa z Ewangelii o popieraniu legalnych wladz,ale przedewszystkim z wlasnej
                                              nienawisci bezinteresownej wobec tych ludzi. Marcin Luter delektowal sie wrecz
                                              wizja zabijanych chlopow . Oto cytaty . W pismie swoim Luter pt. "Przeciwko
                                              morderczym bandom chlopskim" - zalecal ksiazetom : zabijac chlopow jak sciekle
                                              psy - oraz pisal tam takze cyt. :-bo teraz nie chodzi o cierpliwosc i
                                              milosierdzie,lecz jest czas miecza i gniewu i kazdy powinien bic,kluc i
                                              zabijac, i ksiaze moze teraz przelewem krwi lepiej na niebo zasluzyc niz
                                              modlitwa - . JUZ POMIJAM,ZE OSTATNI JEGO CYTAT JEST SPRZECZNY z DUCHEM
                                              EWANGELII JEZUSA ...
                                              K: Cale chrzescijanstwo jest sprzeczne z idea "pokojowego" Jeszu.
                                              Prawdziwy Jeszu to ten z Mateusza 10:35-37... :(
                                              Jerzy: Zgadzam się, jeśli ten cytat rzeczywiście pochodzi od Lutra.
                                              K: A moj cytat z NT o prawdziwej naturze Jeszu?

                                              K: To nie znasz pism zalozyciela protestantyzmu?
                                              Jerzy: Bardziej mnie interesuje założyciel chrześcijaństwa, czyli Jezus
                                              Chrystus. Nie wszystkie pisma Lutra przetłumaczono na polski. A gdybym je
                                              chciał wszystkie przestudiować, zaniedbałbym poznawanie tego, co powiedział
                                              Chrystus.
                                              K: Slowa Jeszu znasz, a NIE znasz slow Lutra! WSTYD! Nieuk jestes i tyle... :(
                                • stern_ja Re: Słowo Chrystusowe niech mieszka w was obficie 04.10.02, 14:44
                                  Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                                  > Zachęcam cię do dalszego poznawania Biblii.

                                  tak robię
                                  i jednocześnie dziękuję za słowa, które tu wypowiadasz.

                                  pozdrawiam

                                  marcin
                                  • Gość: Kagan DO WSZYSTKICH! IP: *.vic.bigpond.net.au 05.10.02, 04:47
                                    Niektorzy przyjmuja rzeczywistosc wirtualna (Forum GW) za rzeczywistosc
                                    "rzeczywista" (np. chrzescijanin Jerzy). Dla mnie zas Forum GW to okazja do
                                    przetestowania pewnej argumentacji, takie cwiczenie w wirtualnej erystyce.
                                    Nie bierzcie wiec mych pogladow wyrazanych na tym Forum zbyt serio!
                                    Pozdr.
                                    Kagan
                                    • Gość: diabelek Re: ratuj sie kto moze. IP: *.netcom.ca 05.10.02, 06:17


                                      Środa, 2 października 2002, Nr 230(1423)


                                      Pierwsza strona


                                      Polska


                                      Świat


                                      Kultura


                                      Wiara Ojców


                                      Myśl jest bronią


                                      Czytelnicy


                                      Sport


                                      W Małopolsce


                                      Polska wieś


                                      Za i przeciw UE


                                      Ostatnia strona





                                      Aniołowie - nasi sprzymierzeńcy





                                      Gdyby przeprowadzić sondaż na ulicach wielkich miast świata, pytając przygodnie
                                      spotkanych przechodniów, jakie są największe zagrożenia współczesnego
                                      człowieka, można się spodziewać różnych odpowiedzi. Z pewnością wymieniono by
                                      zanieczyszczenie środowiska naturalnego, bombę atomową, choroby nowotworowe,
                                      AIDS, itp., lecz na tej liście nie znalazłby się największy wróg człowieka -
                                      szatan. Nie chodzi o to, żeby kogokolwiek straszyć diabłem, lecz o zwykłe
                                      przypomnienie i ostrzeżenie przed zagrożeniem nie mniej realnym niż wszystkie
                                      inne, a tym groźniejszym, że często nie zdajemy sobie z niego sprawy albo - co
                                      gorsza - lekceważymy.
                                      Dziś Kościół obchodzi święto Aniołów Stróżów. Kim są aniołowie? Nazwa "anioł",
                                      określająca czyste duchy stworzone przez Boga, pochodzi z języka greckiego i
                                      oznacza "posłany", "zwiastun". Nie określa zatem natury aniołów, lecz funkcję,
                                      jaką pełnią, będąc wysłannikami Boga. Czasami spełniają szczególne
                                      posłannictwo, jak Archanioł Gabriel, który zwiastował Najświętszej Maryi Pannie
                                      narodziny Zbawiciela. Według świadectwa Pisma Świętego, aniołowie uczestniczą w
                                      historii zbawienia jako potężni opiekunowie i sprzymierzeńcy ludzi w duchowej
                                      walce z szatanem. Nie zapominajmy, że aniołowie towarzyszą nam na co dzień,
                                      ponieważ każdy człowiek jest powierzony opiece Anioła Stróża (KKK 336). Jest to
                                      prawda, która należy do tradycji Kościoła, potwierdzona słowami Pisma Świętego
                                      oraz świadectwem wielu świętych. Powszechnie znany jest fakt, że św. Ojciec Pio
                                      żył w wielkiej przyjaźni ze swoim Aniołem Stróżem i w swych niezliczonych
                                      potyczkach z mocami ciemności często uciekał się do jego pomocy.

                                      Istnieje naprawdę
                                      Trzeba od razu jasno powiedzieć, że wszystko, co dotyczy istnienia i działania
                                      szatana oraz istnienia piekła, jest w dzisiejszych czasach albo pomijane
                                      milczeniem, albo ośmieszane, a w każdym razie zupełnie nieobecne w katechezie.
                                      Tymczasem są to sprawy najwyższej wagi, dotyczące życia wiecznego i zbawienia
                                      dusz.
                                      Elementarna wiedza o szatanie jest wręcz niezbędna dla uniknięcia poważnych
                                      życiowych błędów, jest podstawą rozeznania oraz walki duchowej. Zupełnie
                                      bezpodstawnie uznano sprawę istnienia i działania szatana za relikt przeszłości
                                      i przeżytek, odrzucając wielowiekową i sprawdzoną w praktyce tradycję Kościoła.
                                      Szatan istnieje naprawdę. Jego działanie nigdy nie było, nie jest i nigdy nie
                                      będzie bajką ani wytworem wybujałej wyobraźni, ani przejawem "folkloru
                                      lokalnego". Twierdzenie, że szatan nie istnieje albo że w ewangelicznych
                                      opisach wypędzania złych duchów z opętanych chodzi tylko o jakiś symbol zła, to
                                      zwykły racjonalistyczny przesąd, podobny do poglądu Kartezjusza, który
                                      umiejscowił ludzką duszę w szyszynce.
                                      Szatan to czysty duch, ogromna inteligencja. Jako inteligentny byt duchowy
                                      przewyższa wiedzą i intelektem wszystkich naukowców i najtęższe ludzkie umysły.
                                      Z pewnością nie ma większego "intelektualisty" niż szatan. Właśnie ze względu
                                      na jego doskonałość duchową oraz wiedzę o Bogu nie było żadnego
                                      usprawiedliwienia dla jego nieposłuszeństwa i buntu wobec Boga. Dlatego
                                      potępienie zbuntowanych aniołów jest ostateczne i nieodwracalne. Pismo Święte
                                      ostrzega nas przed zemstą szatana i mówi wyraźnie, że szatan działa na ziemi,
                                      godząc szczególnie w wyznawców Jezusa Chrystusa. "I rozgniewał się Smok na
                                      Niewiastę, i odszedł rozpocząć walkę z resztą jej potomstwa, z tymi, co strzegą
                                      przykazań Boga i mają świadectwo Jezusa" (Ap 12, 7).
                                      "Biada ziemi i biada morzu, bo zstąpił na was diabeł, pałając wielkim gniewem,
                                      świadom, że mało ma czasu" (Ap 12, 12). Tak oto zakończyła się walka pomiędzy
                                      świętym Michałem Archaniołem, księciem wiernych Bogu zastępów anielskich, a
                                      Lucyferem i jego zbuntowanymi aniołami, którzy zostali strąceni do otchłani.
                                      Jednak walka ta nie została wówczas definitywnie zakończona, ona trwa nadal i
                                      trwać będzie nieprzerwanie aż do skończenia świata. Teraz toczy się na ziemi, a
                                      my wszyscy w niej uczestniczymy, bez względu na to, czy jesteśmy tego świadomi,
                                      czy też nie. "Polem bitwy pomiędzy Bogiem i Szatanem jest dusza ludzka. Bitwa
                                      ta rozgrywa się w każdej chwili życia" (św. Ojciec Pio).
                                      O powadze tej walki wiedzą dobrze osoby dotknięte udrękami diabelskimi, jak
                                      również księża egzorcyści, którzy na co dzień doświadczają, jak złowrogie jest
                                      działanie szatana. Posługa egzorcysty otoczona jest przy tym aurą tajemniczości
                                      i przesądów, egzorcyści sprawują tę trudną posługę niemalże w ukryciu, tak
                                      jakby w niej było coś wstydliwego... Tymczasem Pan Jezus wcale nie krył się z
                                      tym, że ma władzę wypędzania złych duchów, więc dlaczego Kościół, któremu Pan
                                      Jezus przekazał tę władzę mocą Swego Imienia, miałby trzymać to w tajemnicy?
                                      Mało tego, wypędzanie złych duchów, jak czytamy w Ewangelii i w Dziejach
                                      Apostolskich, stanowiło przecież jeden ze znaków potwierdzających prawdziwość
                                      Ewangelii. Także i dziś cierpienie osób dręczonych przez szatana często
                                      przyczynia się do licznych nawróceń wśród osób, które to widzą.

                                      Nie słuchajmy "ojca kłamstwa"
                                      Dawniej nikogo nie trzeba było przekonywać o istnieniu ani tym bardziej o
                                      działaniu szatana, a to z tej prostej przyczyny, że wszyscy o tym wiedzieli - z
                                      praktyki duszpasterskiej. Tak samo i dziś: egzorcyści, osoby dotknięte
                                      działaniem szatana, ich najbliżsi, osoby, które w jakiś sposób zetknęły się
                                      naocznie z tą tajemniczą rzeczywistością, wcale nie muszą w to wierzyć. Oni
                                      wiedzą, że to wszystko prawda - wszystko, co Pismo Święte mówi o szatanie, jest
                                      prawdą. Kto ma co do tego wątpliwości albo się z tym nie zgadza, proszę bardzo,
                                      niech weźmie Katechizm Kościoła Katolickiego i niech spali wszystko, co dotyczy
                                      działania szatana i egzorcyzmów, niech weźmie Pismo Święte Starego i Nowego
                                      Testamentu, niech spali wszystko, co mówi o działaniu demonów i wszystko, co
                                      mówi o Jezusie, wyrzucającym złe duchy z opętanych. Wygodniej jest "być jak ci,
                                      którzy zachowują pozory wiary, wyrzekając się jej mocy" (2Tm 3, 5).
                                      Jako chrześcijanie powinniśmy nie tylko wierzyć, ale i wiedzieć z niezachwianą
                                      pewnością, że każdy czyn i każde słowo Pana Jezusa jest prawdą. Nie
                                      słuchajmy "ojca kłamstwa", który wmawia nam, że jest inaczej, podważając
                                      boskość Jezusa, dostosowując naukę Kościoła do "potrzeb nowoczesnych ludzi",
                                      którzy chcą wykolejeniom i zwyrodnieniom wywalczyć miano "normalności". Nauka
                                      Jezusa jest niewygodna dla "nowoczesnych ludzi", więc podważają prawdziwość
                                      wydarzeń opisanych w Ewangelii, sprowadzając je do rangi symbolu czy przenośni.
                                      Całym sercem przylgnijmy do słów Ewangelii, które zostały napisane, "abyśmy się
                                      mogli przekonać o całkowitej pewności nauk, których nam udzielono" (Łk 1,1-4).
                                      Za jeden z najważniejszych autorytetów, jeśli chodzi o wiedzę o działaniu
                                      demonów, należy niewątpliwie uznać ks. Gabriela Amortha, egzorcystę Rzymu,
                                      który sprawuje swą posługę od ponad trzydziestu lat. Ksiądz Amorth od lat bije
                                      na alarm, jako że nasz dzisiejszy świat potrzebuje egzorcystów - wystarczy
                                      zobaczyć, jak ludzie gonią za horoskopami, jasnowidzami, uzdrawiaczami
                                      wszelkiej maści. Zdaniem ks. Amortha oraz innych praktykujących egzorcystów,
                                      dziś zapotrzebowanie na tę posługę jest ogromne, większe niż kiedykolwiek, przy
                                      jednoczesnym upadku wiary wśród otumanionych racjonalizmem współczesnych ludzi
                                      i przy zatrważającym szerzeniu się wszelkich form okultyzmu i magii. Ksiądz
                                      Amorth jest zdania, że dzisiejsze duszpasterstwo powinno wyjść naprzeciw tym
                                      wyzwaniom. Tymczasem w praktyce zagadnienie egzorcyzmów jest zazwyczaj mało
                                      uwzględniane przez biskupów, a
                                      • Gość: Kagan Re: ratuj sie kto moze. IP: *.vic.bigpond.net.au 05.10.02, 06:27
                                        A czemu sie mamy ratowac? Szatan to Bog tego swiata!
                                        Jak sie mozna ratowac przed Bogiem?
                                        Ja tam lubie Szatana, a On lubi mnie, i juz! ;)
                                        Kagan
                                  • Gość: Kagan DO JERZEGO! IP: *.vic.bigpond.net.au 05.10.02, 05:01
                                    Obowiazki rodzinne i praca zawodowa nie pozawalaja mi (na razie)
                                    dokladnie ci odpowiedziec. A wiec w skrocie:
                                    1. Prosilem ciebie o pozabiblijne dowody na historycznoac twego idola
                                    Jeszu ben Miriam czyli Jezusa zwanego przez swych zwolennikow
                                    Chrystusem (Mesjaszem). Niestety, nie przedstawiles mi dotad zadnego...
                                    2. Nie widzisz, ze cytaty z NT nie moga byc zadnym dowodem ani na
                                    prawdziwosc owego NT, ani tez Ewangelie (najwazniejsza czesc NT) nie
                                    moga byc dowodem na historycznosc Jeszu, bowiem byly napisane
                                    w celach 100% propagandowych przez fanatycznych zwolennikow owego
                                    Jeszu?
                                    3. Jako dowod, ze chrzescijanstwo to prawdziwa religia piszesz, ze tylko
                                    Jeszu byl wziety zywcem do nieba (katolicy twierdza, ze jego matka Miraim
                                    tez).
                                    Ale jaki to jest dowod? Ze tak napisano w NT? Patrz punkt drugi. Ze jego
                                    grob jest pusty? Przez tyle lat prawie wszystko sie zmienilo w Palestynie,
                                    np. z ogromnej Swiatyni zostala ledwo jedna sciana (placzu). Coz wiec jeden
                                    grob, ktory wcale nie musi byc grobem Jeszu ben Miriam. A zwloki jakze
                                    latwo bylo wtedy wykrasc... Ale najwazniejsze to pytanie: po co komus
                                    cialo w niebie?
                                    Cialo w niebie, zamieszkalym z definicji przez duchy to byt zbyteczny
                                    (ciach go wiec brzytwa Ockhama)... Dla mnie jestes jehowita, bo oni
                                    obiecuja nie tylko wieczna dusze, ale tez i wieczne cialo (po sadzie
                                    ostatecznym). A po co komus wieczne cialo w raju? Czemu chcecie uwiezic
                                    nieograniczone dusze w ograniczonym, materialnym ciele? Po co Jeszu cialo
                                    w niebiesiech? Po co Bogu cialo? Odpowiedz na te pytania, zanim zarzucisz
                                    mi znow, ze zrejterowalem!
                                    Wyjscia 20:16 "Nie bedziesz mowil przeciw blizniemu twemu klamstwa"!
                                    Kagan
                                    • Gość: Kagan Re: DO JERZEGO! IP: *.vic.bigpond.net.au 06.10.02, 12:16
                                      Gość portalu: Kagan napisał(a):
                                      Obowiazki rodzinne i praca zawodowa nie pozawalaja mi (na
                                      razie) dokladnie ci odpowiedziec. A wiec w skrocie:
                                      1. Prosilem ciebie o pozabiblijne dowody na historycznosc
                                      twego idola Jeszu ben Miriam czyli Jezusa zwanego przez
                                      swych zwolennikow Chrystusem (Mesjaszem). Niestety, nie
                                      przedstawiles mi dotad zadnego...
                                      CZEKAM!
                                      2. Nie widzisz, ze cytaty z NT nie moga byc zadnym
                                      dowodem ani na prawdziwosc owego NT, ani tez Ewangelie
                                      (najwazniejsza czesc NT) nie moga byc dowodem na
                                      historycznosc Jeszu, bowiem byly napisane w celach 100%
                                      propagandowych przez fanatycznych zwolennikow owego
                                      Jeszu?
                                      CZEKAM na twa odpowiedz!
                                      3. Jako dowod, ze chrzescijanstwo to prawdziwa religia
                                      piszesz, ze tylko Jeszu byl wziety zywcem do nieba
                                      (katolicy twierdza, ze jego matka Miriam tez).
                                      Ale jaki to jest dowod? Ze tak napisano w NT? Patrz punkt
                                      drugi. Ze jego grob jest pusty? Przez tyle lat prawie
                                      wszystko sie zmienilo w Palestynie, np. z ogromnej
                                      Swiatyni zostala ledwo jedna sciana (placzu). Coz wiec
                                      jeden grob, ktory wcale nie musi byc grobem Jeszu ben
                                      Miriam. A zwloki jakze latwo bylo wtedy wykrasc... Ale
                                      najwazniejsze to pytanie: po co komus cialo w niebie?
                                      Cialo w niebie, zamieszkalym z definicji przez duchy to
                                      byt zbyteczny (ciach go wiec brzytwa Ockhama)... Dla mnie
                                      jestes jehowita, bo oni obiecuja nie tylko wieczna dusze,
                                      ale tez i wieczne cialo (po sadzie ostatecznym). A po co
                                      komus wieczne cialo w raju? Czemu chcecie uwiezic
                                      nieograniczone dusze w ograniczonym, materialnym ciele?
                                      Po co Jeszu cialo w niebiesiech? Po co Bogu cialo?
                                      Odpowiedz na te pytania, zanim zarzucisz mi znow, ze
                                      zrejterowalem!
                                      CZEKAM!
                                      Wyjscia 20:16 "Nie bedziesz mowil przeciw blizniemu twemu
                                      klamstwa" Jerzy!
                                      Kagan
                                • Gość: Kagan Re: Słowo Chrystusowe niech mieszka w was obficie IP: *.vic.bigpond.net.au 06.10.02, 12:21
                                  Znow probojesz uasadnic prawdziwosc twej wiary cytatami
                                  z literatury reklamujacej owa wiare. Postepujesz jak
                                  komiwojazer, pokatny handlarz, a nie jak czlowiek
                                  myslacy... :(
    • Gość: lancet Kagan - 'Obiekt specjalnej troski' IP: *.telia.com 05.10.02, 09:25
      Gość portalu: Kagan napisał(a):

      (...)
      > A moze Prawdziwym Bogiem jest nie Jeszu, ani nawet
      Jahwe, czyli Bog Zydow i Chrzescijan, ale np. Allach,
      albo Ahura Mazda, a moze jakis zupelnie inny Bog, o
      ktorym ani Ty, ani ja nie slyszelismy? I co wtedy? Rowno
      bedziemy potepieni: i ja ateista/agnostyk, i Ty gleboko
      wierzacy Chrzescijanin... :-(
      > Przemysl to sobie, zanim (i jesli) mi odpiszesz...
      > Pozdrawiam :-)
      > Kagan
      =================================================

      .."Rowno bedziemy potepieni: i ja ateista/agnostyk, i Ty
      gleboko wierzacy Chrzescijanin..." - Kagan
      ___________________________________________________

      - Bez obaw.. We wszystkich cywilizacjach swiata (nooo..
      moze oprocz islamu..) a i z cala pewnoscia "u Bogow"
      tez, - glupich i uposledzonych umyslowo (jak tez tanich
      filozofow), nie przesladuje sie, nie potepia etc., a
      raczej odwrotnie, sa takowi "obiektem specjalnej troski
      i przywilejow" (typu: - "lekarz kazal sie nie
      sprzeciwiac" i "madry glupiemu zawsze ustepuje").

      lancet
      • Gość: Kagan Re: Kagan - 'Obiekt specjalnej troski' IP: *.vic.bigpond.net.au 05.10.02, 13:54
        K: A moze Prawdziwym Bogiem jest nie Jeszu, ani nawet
        Jahwe, czyli Bog Zydow i Chrzescijan, ale np. Allach,
        albo Ahura Mazda, a moze jakis zupelnie inny Bog, o
        ktorym ani Ty, ani ja nie slyszelismy? I co wtedy? Rowno
        bedziemy potepieni: i ja ateista/agnostyk, i Ty gleboko
        wierzacy Chrzescijanin... :-(
        Przemysl to sobie, zanim (i jesli) mi odpiszesz...
        Pozdrawiam :-)
        Kagan
        L: "Rowno bedziemy potepieni: i ja ateista/agnostyk, i Ty
        gleboko wierzacy Chrzescijanin..."
        Bez obaw.. We wszystkich cywilizacjach swiata (nooo..
        moze oprocz islamu..) a i z cala pewnoscia "u Bogow"
        tez, - glupich i uposledzonych umyslowo (jak tez tanich
        filozofow), nie przesladuje sie, nie potepia etc., a
        raczej odwrotnie, sa takowi "obiektem specjalnej troski
        i przywilejow" (typu: - "lekarz kazal sie nie sprzeciwiac"
        i "madry glupiemu zawsze ustepuje").
        lancet
        K: Obys mial racje! ;)
        Mimo wszystko nie zycze sobie aby Jerzy sie gotowal cala wiecznosc
        we wrzatku...;)
    • Gość: znawca Luter i jego sympatycy nie lubili nigdy- Rozumu- IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 05.10.02, 16:41
      Z tad pewnie dlatego nasz forumowy Jerzyk nie potrafi logicznie odpowiedziec
      Kaganowi w dyskusji .I nic dziwnego,wszak sam autorytet luteran -Marcin Luter
      nie lubil Rozumu ( i myslenia rozumnego ) .
      Pisal Marcin Luter w 1546 roku w ostatnim kazaniu o -Rozumie- w Wittenberdze
      cyt : " Rozum to najwieksza kurwa diabelska;z natury swojej i sposobu bycia
      jest szkodliwa kurwa;jest prostytutka,prawdziwa kurwa diabelska;kurwa zezarta
      przez swierzb i trad;ktora powinno sie zdeptac nogami i zniszczyc jej
      madrosc...Rzucic jej w twarz plugastwo ,aby ja oszpecic. Rozum jest utopiony i
      powinien byc utopiony...zaslugiwal na to,ochydny,aby go wyrzucono w
      najbrudniejszy kat domu,do
      wychodka "

      ps. z czlonkami Kosciola Ewangelicko-augsburskiego takimi min. jak
      forumowicz Jerzyk nie ma co dyskutowac,gdyz nawet ich autorytet uwazal ROZUM za
      zbedna rzeczywistosc......
      • Gość: Kagan Re: Luter i jego sympatycy nie lubili nigdy- Roz IP: *.vic.bigpond.net.au 06.10.02, 11:48
        Gość portalu: znawca napisał(a):
        Z tad pewnie dlatego nasz forumowy Jerzyk nie potrafi
        logicznie odpowiedziec Kaganowi w dyskusji.
        K: Jerzykowy rozum ma zalozony "kaganiec" w postaci
        jerzykowych wierzen, ktore nie pozwalaja mu na
        samodzielne myslenie i nakazuja wciaz cytowac NT jako
        uzasadnienie prwdziwosci tegoz wlasnie NT...:(

        Z: I nic dziwnego,wszak sam autorytet luteran -Marcin
        Luter nie lubil Rozumu ( i myslenia rozumnego ) .

        Pisal Marcin Luter w 1546 roku w ostatnim kazaniu o
        Rozumie- w Wittenberdze cyt: " Rozum to najwieksza kurwa
        diabelska; z natury swojej i sposobu bycia jest szkodliwa
        kurwa; jest prostytutka, prawdziwa kurwa diabelska; kurwa
        zezarta przez swierzb i trad;ktora powinno sie zdeptac
        nogami i zniszczyc jej madrosc...Rzucic jej w twarz
        plugastwo ,aby ja oszpecic. Rozum jest utopiony i
        powinien byc utopiony...zaslugiwal na to,ochydny,aby go
        wyrzucono w najbrudniejszy kat domu,do wychodka"

        ps. z czlonkami Kosciola Ewangelicko-augsburskiego takimi
        min. jak forumowicz Jerzyk nie ma co dyskutowac,gdyz
        nawet ich autorytet uwazal ROZUM za zbedna rzeczywistosc...
        K: Dla mnie Jerzyk to jak nie Jehowita to przynajmniej
        Zielonoswiatkowiec albo Baptysta. Przypomina mi niejakiego
        Pana Zabielle, niegdys dosc aktywnego w Internecie... ;)
        Pozdr.
        Kagan
        • Gość: Kagan Luter i jego sympatycy nie lubili nigdy Rozumu IP: *.vic.bigpond.net.au 07.10.02, 11:48
          znawca: Stad pewnie dlatego nasz forumowy Jerzyk nie potrafi
          logicznie odpowiedziec Kaganowi w dyskusji.
          Kagan: Jerzykowy rozum ma zalozony "kaganiec" w postaci
          jerzykowych wierzen, ktore nie pozwalaja mu na
          samodzielne myslenie i nakazuja wciaz cytowac NT jako
          uzasadnienie prwdziwosci tegoz wlasnie NT...:(
          I CO TY NA TO, JERZY? CZEMU MILCZYSZ?
      • Gość: Jerzy Kagan i jego sympatycy nie lubili nigdy Słowa Boże IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.02, 15:49
        Szanowny Znawco,
        Taki krótki tekst i tyle sofizmatów.

        Możesz wyrażać się pogardliwie o mnie, ale dlaczego od razu przenosisz swoją
        pogardę na członków Kościoła EA?
        Możesz nie lubić Lutra, ale dlaczego od razu pogardliwie o wszystkich
        ewangelikach?
        A Słowo Boże tez macie w głębokiej pogardzie. Nie mogąc argumentowac przeciwko
        Słowu Bożemu i Jezusowi, no to próbujecie mnie pożenić z Lutrem i atakujecie z
        innej strony.

        No to przejdźmy do tego Lutra.
        Ciekaw byłbym tekstu źródłowego tego ‘rewelacyjnego’ kazania Lutra. Możesz go
        przytoczyć po niemiecku? I kto i kiedy dokonał przekładu na polski?

        Nie mam zamiaru bronić tutaj Lutra, bo z naszej perspektywy jego język był
        czasem grubiański, ale jeśli ten tekst rzeczywiście pochodzi od Lutra, to
        dokonujesz nim celowej manipulacji. Pokażę ci jak.

        W tekście niemieckim, który przytaczasz, prawdopodobnie pojawiają się
        określenia 'die Hure’, ‘die Hurerei’. Możesz je literalnie przetłumaczyć tak,
        jak je oddano. Ale ...

        Dla nas współczesnych określenie to jest wulgarne i używa się
        form ‘prostytutka’ i ‘prostytucja.’
        Tłumacz na współczesny nam język mógł użyć innych akceptowalnych określeń –
        nierządnica, wszetecznica. Wolał wybrać te, które przytoczyłeś, aby
        zdyskredytować Lutra.

        W związku z tym mam pytanie, kiedy wprowadzono do języka polskiego
        określenia ‘prostytutka i prostytucja’? Kiedy podobne określenia wprowadzono do
        niemieckiego, a terminy ‘die Hure’, ‘die Hurerei’ zaczęto uważać za wulgarne?

        Widzisz panie Znawco, że popełniasz sofizmat używania tego samego terminu w
        dwojakim znaczeniu – formy akceptowalne w XVI wieku przenosisz do naszych
        czasów, kiedy są one uważane za wulgarne.

        Figurę mowy – przyrównanie rozumu do prostytutki, musiałbym ocenić w kontekście
        całego kazania, jeśli ono rzeczywiście pochodzi od Lutra.
        Rozum ludzki jest bardzo przewrotny i zdradliwy – stąd zapewne ta figura mowy.

        Ale figura ta nie jest nowa. W Starym Testamencie Pan Bóg przyrównuje
        nieposłuszeństwo Izraela wobec Boga i pójście za bałwochwalstwem, do
        cudzołóstwa. W Apokalipsie do wielkiej wszetecznicy jest przyrównany odstępczy
        system religijny, zwalczający prawdziwe chrześcijaństwo.

        Apokalipsa:
        17,1 I przyszedł jeden z siedmiu aniołów, mających siedem czasz, i tak się
        do mnie odezwał: Chodź, pokażę ci sąd nad wielką wszetecznicą, która rozsiadła
        się nad wielu wodami,
        17,2 z którą nierząd uprawiali królowie ziemi, a winem jej nierządu upijali
        się mieszkańcy ziemi.
        17,3 I zaniósł mnie w duchu na pustynię. I widziałem kobietę siedzącą na
        czerwonym jak szkarłat zwierzęciu, pełnym bluźnierczych imion, mającym siedem
        głów i dziesięć rogów.
        17,4 A kobieta była przyodziana w purpurę i w szkarłat, i przyozdobiona
        złotem, drogimi kamieniami i perłami; a miała w ręce swej złoty kielich pełen
        obrzydliwości i nieczystości jej nierządu.
        17,5 A na czole jej wypisane było imię o tajemniczym znaczeniu: Wielki
        Babilon, matka wszetecznic i obrzydliwości ziemi.
        17,6 I widziałem tę kobietę pijaną krwią świętych i krwią męczenników
        Jezusowych. A ujrzawszy ją, zdumiałem się bardzo.
        17,7 I rzekł do mnie anioł: Dlaczego zdumiałeś się? Wyjaśnię ci tajemnicę
        kobiety i zwierzęcia, które ją nosi i ma siedem głów i dziesięć rogów.
        17,8 Zwierzę, które widziałeś, było i już go nie ma, i znowu wyjdzie z
        otchłani, i pójdzie na zatracenie. I zdumieją się mieszkańcy ziemi, których
        imiona nie są zapisane w księdze żywota od założenia świata, gdy ujrzą, że
        zwierzę to było i że go nie ma, i że znowu będzie.
        17,9 Tu trzeba umysłu obdarzonego mądrością. Siedem głów, to siedem
        pagórków, na których rozsiadła się kobieta, i siedmiu jest królów;
        17,10 pięciu upadło, jeden jest, inny jeszcze nie przyszedł, a gdy
        przyjdzie, będzie mógł krótko tylko pozostać.
        17,11 A zwierzę, które było, a już go nie ma, jest ósmym, i jest z owych
        siedmiu, idzie na zatracenie.
        17,12 A dziesięć rogów, które widziałeś, to dziesięciu królów, którzy
        jeszcze nie objęli królestwa, lecz obejmą władzę jako królowie na jedną godzinę
        wraz ze zwierzęciem.
        17,13 Ci są jednej myśli, i oddadzą moc i władzę swoją zwierzęciu.
        17,14 Będą oni walczyć z Barankiem, lecz Baranek zwycięży ich, bo jest Panem
        panów i Królem królów, a z nim ci, którzy są powołani i wybrani, oraz wierni.
        17,15 I mówi do mnie: Wody, które widziałeś, nad którymi rozsiadła się
        wszetecznica, to ludy i tłumy, i narody, i języki.
        17,16 A dziesięć rogów, które widziałeś, i zwierzę, ci znienawidzą
        wszetecznicę i spustoszą ją, i ogołocą, i ciało jej jeść będą, i spalą ją w
        ogniu.
        17,17 Bóg bowiem natchnął serca ich, by wykonali jego postanowienie i by
        działali jednomyślnie, i oddali swoją władzę królewską zwierzęciu, aż wypełnią
        się wyroki Boże.
        17,18 A kobieta, którą widziałeś, to wielkie miasto, które panuje nad
        królami ziemi.


        Jeśli odstępstwo od Boga jest przyrównane do wszeteczeństwa, to musi to być
        bardzo poważna sprawa.

        Jerzy
        • Gość: znawca Kagan i jego sympatycy nie lubili nigdy klamstw ! IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 07.10.02, 16:02
          Narazie nie udowodniles Jerzyku,ze Ewangelie to "slowa boga" ,a nie
          Zydkow ,ktore je pisali. Natomiast Luter istotnie zwalczal w ten grubianski
          sposob zdolnosc Czlowieka do poslugiwania sie rozumem. Nie mial tu na mysli
          zadnego odstepstwa od "wiary" itp. Poprostu sam podswiadomie zrozumial,ze -
          Rozum- przeszkadza tkzw.
          chrzescijaninowi......))
          ps. nie darmo Luter jak zakonnik-augustianin czytal w zaciszu filozofie
          rzymska i grecka......))) Szkoda tylko,ze nie poszedl za nia.....
          • Gość: Jerzy Ale lubili insynuacje, nieprawdaż? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.02, 16:10
            Ponawiam pytanie:

            Ciekaw byłbym tekstu źródłowego tego ‘rewelacyjnego’ kazania Lutra. Możesz go
            przytoczyć po niemiecku? I kto i kiedy dokonał przekładu na polski?

            Jerzy
            • Gość: Kagan Re: Ale lubili insynuacje, nieprawdaż? IP: *.vic.bigpond.net.au 08.10.02, 00:04
              Oto co wypisuja o mnie katolicy czyli podzwierzeta:
              Kagan. Do diabła! Nie daj się!!
              Autor: aniol_stroz_kagana@NOSPAM.gazeta.pl
              Data: 07-10-2002 19:50
              Przecież umiesz szczekać!
              Kolczatkę dostałeś za szczanie na "Security System", ale przecież kagańca
              jeszcze nie masz, więc spróbuj się odgryźć.
              Tylko poproś kogoś o pomoc, bo jak sam próbujesz coś wymyślić i potem to
              opisać, to już wszyscy wiedzą że nic z tego nie będzie. Nie masz wprawy w
              logicznym myśleniu, to cię od tego tylko głowa rozboli. Daj sobie spokój.
              Przepisuj jak zwykle cudze teksty. Może trafisz kiedyś sensowną odpowiedź na
              pytanie.
              Próbuj!!
              Swoją drogą, jeśli kolczatka tak cię rajcuje, że pochwaliłeś się nią na
              forum "Erotica", to kaganiec wywołałby pewnie u ciebie permanentny orgazm.
              ASK
        • stern_ja Re: Kagan i jego sympatycy nie lubili nigdy Słowa 08.10.02, 10:34
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

          > No to przejdźmy do tego Lutra.
          > Ciekaw byłbym tekstu źródłowego tego ‘rewelacyjnego’ kazania Lutra.
          > Możesz go
          > przytoczyć po niemiecku? I kto i kiedy dokonał przekładu na polski?

          znalazłem tekst kazania inspirowany tamtym tekstem
          Kaganie - to jakby dla Ciebie ;)
          "Unsere Vernunft ist eine Hure --
          • Gość: Kagan Re: Kagan i jego sympatycy nie lubili nigdy Słowa IP: *.vic.bigpond.net.au 09.10.02, 10:14
            stern_ja napisał:
            > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
            No to przejdźmy do tego Lutra. Ciekaw byłbym tekstu
            źródłowego tego ?rewelacyjnego? kazania Lutra.
            Możesz go przytoczyć po niemiecku? I kto i kiedy dokonał
            przekładu na polski?
            S: znalazłem tekst kazania inspirowany tamtym tekstem
            Kaganie - to jakby dla Ciebie ;)
            > "Unsere Vernunft ist eine Hure --
    • Gość: Kagan Do Chrzescijanina Jerzego! IP: *.vic.bigpond.net.au 07.10.02, 14:01
      Czekam na odp. na ponizsze pytania:
      1. Prosilem ciebie o pozabiblijne dowody na
      historycznosc twego idola Jeszu ben Miriam czyli Jezusa
      zwanego przez swych zwolennikow Chrystusem (Mesjaszem).
      Niestety, nie przedstawiles mi dotad zadnego... CZEKAM!
      2. Nie widzisz, ze cytaty z NT nie moga byc zadnym
      dowodem ani na prawdziwosc owego NT, ani tez Ewangelie
      (najwazniejsza czesc NT) nie moga byc dowodem na
      historycznosc Jeszu, bowiem byly napisane w celach 100%
      propagandowych przez fanatycznych zwolennikow owego Jeszu?
      CZEKAM na twa odpowiedz!
      3. Jako dowod, ze chrzescijanstwo to prawdziwa religia
      piszesz, ze tylko Jeszu byl wziety zywcem do nieba
      (katolicy twierdza, ze jego matka Miriam tez).
      Ale jaki to jest dowod? Ze tak napisano w NT? Patrz
      punkt drugi. Ze jego grob jest pusty? Przez tyle lat
      prawie wszystko sie zmienilo w Palestynie, np. z
      ogromnej Swiatyni zostala ledwo jedna sciana (placzu).
      Coz wiec jeden grob, ktory wcale nie musi byc grobem
      Jeszu ben Miriam. A zwloki jakze latwo bylo wtedy
      wykrasc... Ale najwazniejsze to pytanie: po co komus
      cialo w niebie? Cialo w niebie, zamieszkalym z
      definicji przez duchy to byt zbyteczny (ciach go wiec
      brzytwa Ockhama)... Dla mnie jestes jehowita, bo oni
      obiecuja nie tylko wieczna dusze, ale tez i wieczne
      cialo (po sadzie ostatecznym). A po co komus wieczne
      cialo w raju? Czemu chcecie uwiezic nieograniczone
      dusze w ograniczonym, materialnym ciele?
      Po co Jeszu cialo w niebiesiech? Po co Bogu cialo?
      Odpowiedz na te pytania, zanim zarzucisz mi znow, ze
      zrejterowalem! CZEKAM!
      Wyjscia 20:16 "Nie bedziesz mowil przeciw blizniemu
      twemu klamstwa" Jerzy!
      Kagan
      =====
      • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina Jerzego! IP: *.vic.bigpond.net.au 07.10.02, 14:19
        U mnie po 22:00 wiec ide spac. Ale wciaz
        czekam na odpowiedz na ponizsze pytania:
        1. Prosilem ciebie o pozabiblijne dowody na
        historycznosc twego idola Jeszu ben Miriam czyli Jezusa
        zwanego przez swych zwolennikow Chrystusem (Mesjaszem).
        Niestety, nie przedstawiles mi dotad zadnego... CZEKAM!
        2. Czy naprawde nie widzisz, ze cytaty z NT nie moga byc zadnym
        dowodem ani na prawdziwosc owego NT, ani tez Ewangelie
        (najwazniejsza czesc NT) nie moga byc dowodem na
        historycznosc Jeszu, bowiem byly napisane w celach 100%
        propagandowych ("propagit") przez fanatycznych zwolennikow owego Jeszu?
        CZEKAM wiec na twa odpowiedz!
        3. Jako dowod, ze chrzescijanstwo to prawdziwa religia
        piszesz, ze tylko Jeszu byl wziety zywcem do nieba
        (katolicy twierdza, ze jego matka Miriam tez).
        Ale jaki to jest dowod? Ze tak napisano w NT? Patrz
        punkt drugi. Ze jego grob jest pusty? Przez tyle lat
        prawie wszystko sie zmienilo w Palestynie, np. z
        ogromnej Swiatyni Salomona zostala ledwo jedna sciana (placzu).
        Coz wiec jeden grob, ktory wcale nie musi byc grobem
        Jeszu ben Miriam. A zwloki jakze latwo bylo wtedy wykrasc...
        Ale najwazniejsze to pytanie: po co komus
        cialo w niebie? Cialo w niebie, zamieszkalym z
        definicji przez duchy to byt zbyteczny (ciach go wiec
        brzytwa Ockhama)... Dla mnie jestes jehowita, bo oni
        obiecuja nie tylko wieczna dusze, ale tez i wieczne
        cialo (po sadzie ostatecznym). A po co komus wieczne
        cialo w raju? Czemu chcecie uwiezic nieograniczone
        dusze w ograniczonym, materialnym ciele?
        Po co Jeszu cialo w niebiesiech? Po co Bogu cialo?
        Odpowiedz na te pytania, zanim zarzucisz mi znow, ze
        zrejterowalem! CZEKAM!
        Wyjscia 20:16 "Nie bedziesz mowil przeciw blizniemu
        twemu klamstwa" Jerzy!
        Kagan
        =====
        • Gość: Jerzy Wiarygodność NT? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.02, 16:49
          Kaganie,
          Ponad rok temu miałem podobną dyskusję z Anmalem, który również kwestionował
          Biblię jako ‘obiektywne źródło prawdy.’
          Tak pisał:
          Wybacz, ale dzieła na które się powołujesz z
          obiektywnymi źrodłami nie mają
          niestety nic wspólnego. Wiem ,że dla ludzi
          wierzących te źrodła są ostatecznie
          wiarygodne. Prawda jest jednak inna - nie ma
          żadnych obiektywnych dowodów na
          zmartwychwstanie. Gdyby były - wszyscy nie
          musielibyśmy WIERZYĆ w istnienie
          świata zjawisk nadprzyrodzonych, WIEDZIELIBYŚMY, że
          on jest (tylko wtedy jak
          się dobrze zastanowisz ten świat nie byłby
          nadprzyrodzony tylko rzeczywisty -
          to błąd logiczny wierzących). Dowód rządzi się
          żelaznymi prawami. Nie ma
          żadnych wiarygodnych i niepodważalnych świadectw
          zmartwychwstania. Kościół
          bardzo chciałby aby były. Nawet rok narodzin
          Chrystusa nie jest pewny, a Ty już
          powołujesz się na "świadków" zmartwychwstania.

          Moja odpowiedź była taka:

          Bardzo starannie przygotowałeś ten argument i nie wiem, czy będę w
          stanie ci równie starannie odpowiedzieć. Dla ciebie relacje świadków
          zmartwychwstania Jezusa zawarte w Biblii nie są wiarygodnym materiałem
          dowodowym. Na jakiej podstawie? Warto się zastanowić, czy zeznania świadków
          zmartwychwstania i cała relacja biblijna jest spójna i wiarygodna. Odłożymy to
          na potem. Odrzucasz materiał dowodowy z Biblii, gdyż bezpośredni świadkowie
          zmartwychwstania już nie żyją, nie można ich jeszcze raz przesłuchać.
          Gdybyśmy zastosowali tę logikę to osób, które już zmarły a które
          zostawiły swoje zeznania odnośnie choćby zbrodni wojennych, musielibyśmy je
          również odrzucić. Innymi słowy, zeznanie traciłoby ważność w chwili śmierci
          zeznającego.
          To, czy jakieś wydarzenie w przeszłości rzeczywiście miało miejsce,
          ustala się na podstawie materiału dowodowego – w tym i zeznań świadków
          zdarzenia. Popatrz na Jedwabne – obecnie bada wszelkie zachowane dokumenty,
          porównuje się je z zeznaniami osób, które były świadkami tego zdarzenia, aby
          ustalić, jak się rzeczywiście rzeczy miały. Twoja logika nakazuje odrzucenie
          zeznań tych, którzy już zmarli. Nie będę tego dalej rozwijał.

          Jezus po swoim zmartwychwstaniu był przez jakiś czas „bezpośrednim
          materiałem dowodowym” – ukazywał się swoim uczniom i tym ludziom, którzy
          wcześniej uwierzyli w niego. Wobec tych, którzy go odrzucili, zastosował prawo
          wyrażone w Łukasza 16:31 – „I odrzekł mu: Jeśli Mojżesza i proroków nie
          słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, też nie uwierzą.”

          Potem wstąpił do nieba. Od tej pory pozostają nam dowody pośrednie – relacje
          świadków zmartwychwstania, którzy jednak już zmarli. Aby je przyjąć, albo
          odrzucić, trzeba je zbadać pod kątem wiarygodności, czy są spójne, spolegliwe,
          autentyczne, itp. Jeżeli byłyby te zeznania sprzeczne, należy je odrzucić.

          Problem daty narodzin Jezusa – to jest zagadnienie dla historyków. Życie Jezusa
          jest osadzone w konkretnych realiach historycznych.

          Twój argument, ogólnie rzecz biorąc, kwestionuje wiarygodność Biblii a tym
          samym istnienia prawdy absolutnej.
          I tutaj rodzi się pytanie, czym jest prawda obiektywna.

          (...)
          Chciałem rozwinąć myśl odnośnie ustalania prawdy w oparciu o materiał dowodowy.
          Wspomniałem o Jedwabne. Od zbrodni w Jedwabne minęło 60 lat. Niewiele w
          porównaniu z czasem od zmartwychwstania Jezusa. Nadal żyją świadkowie tamtych
          zdarzeń, a mimo to, ich zeznania nie są spójne. Jest problem z ustaleniem
          dokładnej daty mordu. Czy w oparciu o te przesłanki można zatem powiedzieć, że
          mordu w Jedwabne nie było? Był. Są inne materiały dowodowe, choćby mogiły tych,
          którzy zostali zamordowani. (Chrystus zmartwychwstał i wstąpił do nieba).
          Historycy natomiast próbują oddzielić ziarno od plewy – ustalić co w zeznaniach
          świadków oddzielić, co jest faktem, a to co dodatkiem. Po 60 latach ludzie nie
          muszą pamiętać, jak to było dokładnie, ale ich brak dokładności nie przeczy
          temu, że to było.

          Wydarzenia związane z Jezusem są opisane w Biblii jak również w innej
          literaturze z tamtych czasów. Zanim zostały spisane, krążyły w formie ustnej.
          Łukasz pisze,

          1,1 Skoro już wielu podjęło się sporządzenia opisu wydarzeń, które wśród
          nas się dokonały,
          1,2 jak nam to przekazali naoczni od samego początku świadkowie i słudzy
          Słowa,
          1,3 postanowiłem i ja, który wszystko od początku przebadałem, dokładnie
          kolejno ci to opisać, dostojny Teofilu,
          1,4 abyś upewnił się w prawdziwości nauki, jaką odebrałeś.

          Łukasz dokładnie przebadał to wszystko, co przekazali ‘naoczni świadkowie’ i
          zredagował to, aby dać innym szansę upewnienia się o prawdziwości nauki Jezusa.
          Dwaj inni ewangeliści, Mateusz i Jan, również byli naocznymi świadkami.
          Zredagowali niezależne sprawozdania na ten temat, uwypuklając w nich to, co dla
          nich był najistotniejsze, czyli można powiedzieć, co było ich subiektywnym
          podejściem do sprawy.
          Marek uczył się historii życia Jezusa od Piotra, choć zapewne jako młody
          chłopiec był również świadkiem niektórych wydarzeń.
          Zeznania ewangelistów nie są sprzeczne. Po prostu się uzupełniają.

          W tamtych czasach więc krążyło wiele opisów o życiu Jezusa. W miarę upływu
          czasu trzeba było to wszystko uporządkować, oddzielić mit od prawdy. Ustalić,
          które materiały są wiarygodne, a które nie. Czyli zrobiono to, co obecnie robi
          komisja badająca wydarzenia w Jedwabne.
          Komisja zapewne część zeznań uzna za wiarygodne, część odrzuci. Po jakimś
          czasie pojawią się jednak ludzie, którzy będą chcieli opowiadać o Jedwabne nie
          w oparciu o materiały przyjęte przez komisję, ale odrzucone. Podobnie się ma
          rzecz z relacjami o Jezusie. Stąd też kolega Budda, czy inni podobnie mu
          myślący, stale kierują mnie do ‘innych’ relacji, traktując te z Biblii jako
          niewiarygodne. Dla niego zdaje się te inne źródła mają większą wartość
          dowodową, bo służą jego ideologii.

          Tak więc, zarzut zawarty w przedstawionym przez ciebie argumencie, jakoby nie
          było „ żadnych wiarygodnych i niepodważalnych świadectw zmartwychwstania” nie
          ma racji bytu.

          Tyle dyskusji sprzed roku.

          Dla ciebie, Kaganie, te inne źródła mają większą wartość dowodową, niż NT.

          Teraz wracam do punktu 2 twojej wypowiedzi:
          Kagan: 2. Nie widzisz, ze cytaty z NT nie moga byc zadnym
          dowodem ani na prawdziwosc owego NT, ani tez Ewangelie
          (najwazniejsza czesc NT) nie moga byc dowodem na
          historycznosc Jeszu, bowiem byly napisane w celach 100%
          propagandowych przez fanatycznych zwolennikow owego Jeszu?
          CZEKAM na twa odpowiedz!

          Stosując tę logikę do badania zbrodni w Jedwabne, zawsze się może znaleźć
          oportunista, który będzie twierdził, że ustalenia komisji nie są żadnym dowodem
          na historyczność tej zbrodni ani na prawdziwość protokołu końcowego.

          Ty musiałbyś dowieść swego stwierdzenia, ‘Ewangelie byly napisane w celach 100%
          propagandowych przez fanatycznych zwolennikow owego Jeszu’.
          Więcej, że zwolennicy Jezusa byli fanatykami a ich relacje nie są wiarygodne.
          Odrzucasz narrację NT w oparciu o nieudokumentowany i nie udowodniony zarzut
          fanatyzmu.

          Jeśli idzie o punkt 3, to kaleczysz się to brzytwą Ockhama i popełniasz błąd
          podobny do tego, który Pan Jezus wytknął saduceuszom
          22,23 W tym dniu przystąpili do niego saduceusze, którzy utrzymują, że nie
          ma zmartwychwstania, i zapytali go,
          (...)
          22,29 A Jezus odpowiadając, rzekł im: Błądzicie, nie znając Pism ani mocy
          Bożej.


          Tyle na razie,
          Nie będzie mnie przez tydzień,

          Jerzy

          • Gość: Kagan Re: Wiarygodność NT? IP: *.vic.bigpond.net.au 08.10.02, 01:05
            Gość portalu: Jerzy napisał(a):
            Kaganie, Ponad rok temu miałem podobną dyskusję z Anmalem, który również
            kwestionował Biblię jako ‘obiektywne źródło prawdy.’
            Tak pisał: Wybacz, ale dzieła na które się powołujesz z obiektywnymi źrodłami
            nie mają niestety nic wspólnego. Wiem ,że dla ludzi wierzących te źrodła są
            ostatecznie wiarygodne. Prawda jest jednak inna - nie ma żadnych obiektywnych
            dowodów na zmartwychwstanie. Gdyby były - wszyscy nie musielibyśmy WIERZYĆ w
            istnienie świata zjawisk nadprzyrodzonych, WIEDZIELIBYŚMY, że
            on jest (tylko wtedy jak się dobrze zastanowisz ten świat nie byłby
            nadprzyrodzony tylko rzeczywisty - to błąd logiczny wierzących). Dowód rządzi
            się żelaznymi prawami. Nie ma żadnych wiarygodnych i niepodważalnych świadectw
            zmartwychwstania. Kościół bardzo chciałby aby były. Nawet rok narodzin
            Chrystusa nie jest pewny, a Ty już powołujesz się na "świadków"
            zmartwychwstania.
            Moja odpowiedź była taka:
            Bardzo starannie przygotowałeś ten argument i nie wiem, czy będę w
            stanie ci równie starannie odpowiedzieć. Dla ciebie relacje świadków
            zmartwychwstania Jezusa zawarte w Biblii nie są wiarygodnym materiałem
            dowodowym. Na jakiej podstawie? Warto się zastanowić, czy zeznania świadków
            zmartwychwstania i cała relacja biblijna jest spójna i wiarygodna.
            K: Cala Biblia NIE jest spojna. Np. jak sie ma milosierdzie boskie do
            Wyjscia 15 "3 Pan, mocarz wojny, Jahwe jest imię Jego".
            Mateusz 10 " 34 Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie
            przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. 35 Bo przyszedłem poróżnić syna z jego
            ojcem, córkę z matką, synową z teściową; 36 i będą nieprzyjaciółmi człowieka
            jego domownicy. 37 Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie
            godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien".
            OTO PRAWDZIWA NATURA BOGA CHRZESCIJAN - BOGA W O J N Y I NIENAWISCI!
            J: Odłożymy to na potem. Odrzucasz materiał dowodowy z Biblii, gdyż bezpośredni
            świadkowie zmartwychwstania już nie żyją, nie można ich jeszcze raz
            przesłuchać.
            K: NIE bylo zadnych swiadkow, bo caly NT to apokryf, bez poparcia w niezaleznych
            zrodlach historycznych!
            J: Gdybyśmy zastosowali tę logikę to osób, które już zmarły a które
            zostawiły swoje zeznania odnośnie choćby zbrodni wojennych, musielibyśmy je
            również odrzucić. Innymi słowy, zeznanie traciłoby ważność w chwili śmierci
            zeznającego.
            K: NIE! Mylisz zeznania roznych niezaleznych osob, zeznania poparte innymi
            niezaleznymi dowodami od literatury propagandowej typu Ewangelii!
            J: To czy jakieś wydarzenie w przeszłości rzeczywiście miało miejsce,
            ustala się na podstawie materiału dowodowego – w tym i zeznań świadków
            zdarzenia. Popatrz na Jedwabne – obecnie bada wszelkie zachowane dokumenty
            porównuje się je z zeznaniami osób, które były świadkami tego zdarzenia, aby
            ustalić, jak się rzeczywiście rzeczy miały. Twoja logika nakazuje odrzucenie
            zeznań tych, którzy już zmarli. Nie będę tego dalej rozwijał.
            K: Znow uprawiasz kazuistyke! Zbrodnia w Jedwabnem jest udokumentowana nie
            tylko zeznaniami swiadkow!
            J: Jezus po swoim zmartwychwstaniu był przez jakiś czas „bezpośrednim
            materiałem dowodowym” – ukazywał się swoim uczniom i tym ludziom, którzy
            wcześniej uwierzyli w niego. Wobec tych, którzy go odrzucili, zastosował prawo
            wyrażone w Łukasza 16:31 (...)
            K: Znow starasz sie udowodnic prawdziwosc NT cytujac jako JEDYNY dowod ow NT!
            J: Potem wstąpił do nieba.
            K: Po co mu materialne cialo w niebie? Nie widzisz tu ABSURDU?

            J: Od tej pory pozostają nam dowody pośrednie – relacje
            świadków zmartwychwstania, którzy jednak już zmarli. Aby je przyjąć, albo
            odrzucić, trzeba je zbadać pod kątem wiarygodności, czy są spójne, spolegliwe,
            autentyczne, itp. Jeżeli byłyby te zeznania sprzeczne, należy je odrzucić.
            K: NIE tylko! Potrzebne sa tez inne dowody poza zeznaniami swiadkow, jak w
            przypadku Jedwabnego (np. kroniki policyjne czy sadowe)... :(
            J: Problem daty narodzin Jezusa – to jest zagadnienie dla historyków. Życie
            Jezusa est osadzone w konkretnych realiach historycznych.
            K: Jakich? Gdzie jest on wspomniany poza NT i 100% falszerstwami typu
            "testimonium flavianum"?
            J: Twój argument, ogólnie rzecz biorąc, kwestionuje wiarygodność Biblii a tym
            samym istnienia prawdy absolutnej. I tutaj rodzi się pytanie, czym jest prawda
            obiektywna.
            K: Zbaczasz z tematu!
            (...)
            J: Chciałem rozwinąć myśl odnośnie ustalania prawdy w oparciu o materiał
            dowodowy. Wspomniałem o Jedwabne. Od zbrodni w Jedwabne minęło 60 lat.
            Niewiele w porównaniu z czasem od zmartwychwstania Jezusa. Nadal żyją
            świadkowie tamtych zdarzeń, a mimo to, ich zeznania nie są spójne. Jest problem
            z ustaleniem dokładnej daty mordu. Czy w oparciu o te przesłanki można zatem
            powiedzieć, że mordu w Jedwabne nie było? Był. Są inne materiały dowodowe,
            choćby mogiły tych, którzy zostali zamordowani. (Chrystus zmartwychwstał i
            wstąpił do nieba).
            K: Znow piszesz bzdury! Po co mu materialne cialo w niebie? Nie widzisz w tym
            ABSURDU? I gdzie te kroniki policyjno-sadowe z procesu Jeszu, uparcie
            zwanego przez ciebie Jezusem, jakby byl on Grekiem a nie Zydem!
            J: Historycy natomiast próbują oddzielić ziarno od plewy – ustalić co w zezn
            aniach świadków oddzielić, co jest faktem, a to co dodatkiem. Po 60 latach
            ludzie nie muszą pamiętać, jak to było dokładnie, ale ich brak dokładności nie
            przeczy temu, że to było.
            K: Znow: sa inne zrodla o wydarzeniach w Jedwabnem niz zeznania swiadkow!
            J: Wydarzenia związane z Jezusem są opisane w Biblii jak również w innej
            literaturze z tamtych czasów. Zanim zostały spisane, krążyły w formie ustnej.
            K: W jakiej literaturze? WYMIEN ja zamiast znow cytowac NT jako "dowod"
            prawdziwosci tegoz! (...)
            J: Zeznania ewangelistów nie są sprzeczne. Po prostu się uzupełniają.
            K: Czyzby? A np.:
            Mateusz 10 " 34 Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie
            przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. 35 Bo przyszedłem poróżnić syna z jego
            ojcem, córkę z matką, synową z teściową; 36 i będą nieprzyjaciółmi człowieka
            jego domownicy. 37 Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie
            godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien".
            Jak sie to ma do rzekoej dobroci Jeszu?
            J: W tamtych czasach więc krążyło wiele opisów o życiu Jezusa. W miarę upływu
            czasu trzeba było to wszystko uporządkować, oddzielić mit od prawdy. Ustalić,
            które materiały są wiarygodne, a które nie. Czyli zrobiono to, co obecnie robi
            komisja badająca wydarzenia w Jedwabne. Komisja zapewne część zeznań uzna za
            wiarygodne, część odrzuci. Po jakimś czasie pojawią się jednak ludzie, którzy
            będą chcieli opowiadać o Jedwabne nie w oparciu o materiały przyjęte przez
            komisję, ale odrzucone. Podobnie się ma rzecz z relacjami o Jezusie. Stąd też
            kolega Budda, czy inni podobnie mu myślący, stale kierują mnie do ‘innych’
            relacji, traktując te z Biblii jako niewiarygodne. Dla niego zdaje się te inne
            źródła mają większą wartość dowodową, bo służą jego ideologii.
            K: Caly NT to ideologicznie motywowany apokryf, bez poparcia w faktach
            pozabiblijnych!
            J: Tak więc, zarzut zawarty w przedstawionym przez ciebie argumencie, jakoby
            nie było „ żadnych wiarygodnych i niepodważalnych świadectw zmartwychwstania
            ” nie ma racji bytu.
            K: NIC nie wykazales! Gdzie sa te zrodla na temat np. procesu Jeszu?
            J: Dla ciebie, Kaganie, te inne źródła mają większą wartość dowodową, niż NT.
            K: Ich brak dowodzi, ze NT to 100% bajka.... :(

            J: Teraz wracam do punktu 2 twojej wypowiedzi:
            Kagan: Nie widzisz, ze cytaty z NT nie moga byc zadnym dowodem ani na
            prawdziwosc owego NT, ani tez Ewangelie (najwazniejsza czesc NT) nie moga byc
            dowodem na historycznosc Jeszu, bowiem byly napisane w celach 100%
            propagandowych przez fanatycznych zwolennikow owego Jeszu?
            J: S
            • Gość: Kagan Re: Wiarygodność NT? CD IP: *.vic.bigpond.net.au 08.10.02, 01:08
              J: Teraz wracam do punktu 2 twojej wypowiedzi:
              Kagan: Nie widzisz, ze cytaty z NT nie moga byc zadnym dowodem ani na
              prawdziwosc owego NT, ani tez Ewangelie (najwazniejsza czesc NT) nie moga byc
              dowodem na historycznosc Jeszu, bowiem byly napisane w celach 100%
              propagandowych przez fanatycznych zwolennikow owego Jeszu?
              J: Stosując tę logikę do badania zbrodni w Jedwabne, zawsze się może znaleźć
              oportunista, który będzie twierdził, że ustalenia komisji nie są żadnym dowodem
              na historyczność tej zbrodni ani na prawdziwość protokołu końcowego.
              K: Pomijasz istnienie innych zrodel o Jedwabnem, zrodel niezaleznych
              od zeznan swiadkow! A tych zrodel brakuje NT!
              J: Ty musiałbyś dowieść swego stwierdzenia, ‘Ewangelie byly napisane w
              celach 100% propagandowych przez fanatycznych zwolennikow owego Jeszu’.
              K: Tak bowiem bylo! Sa one wykorzystywane jako prop-agit, i nie maja
              zadnego poparcia w zrodlach historycznych!
              J: Więcej, że zwolennicy Jezusa byli fanatykami a ich relacje nie są
              wiarygodne. Odrzucasz narrację NT w oparciu o nieudokumentowany i nie
              udowodniony zarzut fanatyzmu.
              K: Tylko fanatycy moga przeciez insynuowac, ze Bog potrzebuje w niebie
              materialnego, ludzkiego ciala!
              J: Jeśli idzie o punkt 3, to kaleczysz się to brzytwą Ockhama i popełniasz błąd
              podobny do tego, który Pan Jezus wytknął saduceuszom (...)
              K: Znow udowadniasz prawdziwosc NT cytatmi z tegoz. Dyskusja z toba nie ma
              wiec sensu...:(
              J: Tyle na razie, Nie będzie mnie przez tydzień.
              K: Bedziesz szukal pomocy? POWODZENIA! :)
          • Gość: Kagan Ucieczka Jerzego IP: *.its.deakin.edu.au / *.art.deakin.edu.au 08.10.02, 08:09
            Gość portalu: Jerzy napisał(a):
            Kaganie,
            (...)
            Tyle na razie,
            Nie będzie mnie przez tydzień,
            Jerzy
            K: Co to znaczy "nie będzie mnie przez tydzień"? Bedziesz pijany w sztok, nieprzytomny
            po nadmiernej dawce narkotykow, czy co?
            Podrozujac sporo po swiecie, nigdzie nie mialem problemu z dostepem
            do Internetu. Czy to na lotnisku w Dubaju, czy na dworcu kolejowym w Edynburgu,
            czy na starowce w Brukseli (tyle, ze tam sa kawiatury francuskie czyli "AZERTY"), a
            nawet na warszawskiej Ochocie czy dzielnicy "rozrywek" Melbourne (St Kilda) -
            wszedzie tam sa kawiarenki internetowe, i to niedrogie!
            Tak wiec badz uczciwy Jerzy: napisz, ze szukasz argumentow i wszystko bedzie OK!
            Jesli jestes naprawde chrzescijaninem, to nie zapominaj o Dekalogu!
            Kagan
            • Gość: Ewi Re: Ucieczka Jerzego IP: *.nc.rr.com 08.10.02, 20:00
              Czesc Kaganie.
              Tak sobie od jakiegos czasu przegladam Twoje listy i chce Ci zadac pare pytan:
              Dlaczego skoro Bibila nie jest dla ciebie autorytetem a wiec nie jestes
              chrzescijaninem chcesz drazyc temat Boga przy okazji wysmiewajac sie i
              podwazajac wiarygodnosc Pisma Swietego? Dlaczego skoro jestes ateista temat
              Boga ktorego - wedlug Ciebie - nie ma tak Cie interesuje? Widzisz jak mnie np.
              nie obchodzi budowa pantofelka czy ameby to po prostu nie rozmawiam na ten
              temat z nikim, bo i po co? Nie obchodzi mnie to stworzenie i juz. Kropka.
              Koniec. Nudzi mnie to jak ktos chce mi o nim cos mowic. Tak po prostu. Dlaczego
              wiec Ty tak bardzo chcesz wiedziec o co w tym wszystkim chodzi? Dlaczego jesli
              np. Jerzy probuje Ci pewne rzeczy tlumaczyc od razu wysylasz Go w kosmos? Tylko
              dlatego ze opiera sie na Nowym Testamencie? Widzisz, nawet nie probuje z Toba
              dyskutowac bo uwazam ze to po prostu nie ma sensu. Dla mnie najwazniejsza
              ksiega swiata jest Biblia, najwazniejszymi slowami sa slowa Chrystusa w Niej
              zawarte. Nie slowa biskupa, proboszcza czy samego papieza. Dlatego trudno by mi
              bylo z Toba rozmawiac gdyz jedynym wiarygodnym dokumentem na ktorym moglabym
              sie oprzec w sprawie osoby Jezusa bylaby Biblia ktora Ty odrzucasz.
              Kaganie, na temat chrzescijanstwa, czy wrecz samego Jezusa napisano wiele
              ksiazek. Nie trudno bedzie Ci takowe znalezc w najblizszej bibliotece. Poszukaj
              tez w internecie, na pewno cos znajdziesz. Wierz mi. Osobiscie polecam Ci
              ksiazki Josha McDowella, np. "Wiecej niz ciesla". Przeczytaj ja. Jesli nie
              bedziesz w stanie znalezc tej ksiazki, podaj mi swojego emaila, jestem w stanie
              zeskanowac ci kazda strone i przeslac. Mowie powaznie.

              Poza tym co mi przychodzi teraz do glowy to pytanie nastepujace: zastanawiales
              sie kiedys dlaczego mowi sie ktorys tam wiek PRZED CHRYSTUSEM i PO CHRYSTUSIE?
              Dlaczego zycie jednego czlowieka mialo tak ogromny wplyw na dzieje ludzkosci?

              Kaganie, to prosba, jesli uparcie bedziesz twierdzil ze Boga nie ma, do czego
              oczywiscie masz wszelkie prawo i jednoczesnie zadal od chrzescijan odpowiedzi
              na nurtujace Cie pytania w sprawie tegoz Boga miej do nich szacunek. Bycie
              chrzescijaninem opiera sie na wierze a nie na dowodach naukowych. Wiary nie
              trzeba udowadniac. Mam nadzieje ze wiesz o tym. Jestem pewna ze Ty rowniez w
              wielu sprawach opierasz sie na zaufaniu np. taki sok ktory pijesz. Pijesz go i
              wierzysz ze nikt tam nie dodal ci cyjanku, wierzysz ze sok jest zdrowy i nie
              potrzebujesz od razu kogos kto by ci to musial udowadniac. Tak samo jest z
              chrzescijanami. Kiedy wierzymy w Boga, nie potrzebujemy zadnych dowodow na Jego
              istnienie. Po prostu wierzymy. Pozwol wiec nam wierzyc w naszego Boga. Nie
              chciej zebysmy Ci udowadniali fakt ze rzeczywiscie Chrystus Bogiem byl. Bo
              strasznie trudno udowodnic komus takiemu jak ty istnienie Boga zwlaszcza gdy
              odrzucasz Nowy Testament. Chcesz abysmy opierali sie na innych dokumentach. A
              ja Ci mowie, ze nie ma lepszych dokumentow w sprawie Chrystusa jak Biblia.
              Kiedy wreszcie to zrozumiesz?

              W sprawie Jerzego. Daj temu czlowiekowi spokoj. Prosze. Zachowujesz sie jak
              dziecko, gdy piszesz ze Jerzy moglby dorwac jakiegos kompa na dworcu, lotnisku,
              kawiarence internetowej i napisac do Ciebie (odpowiedziec na Twoje pytania).
              Czy nie widzisz ze jestes smieszny? Wybacz mi ta bezposredniosc, ale nic innego
              nie przychodzi mi do glowy. Zachowujesz sie w tym momencie jak male dziecko
              ktoremu mama nie chce kupic lizaka wiec stoisz na srodku sklepu i ze zlosci
              tupiesz nogami.
              Czy myslisz ze ludzie nie maja nic innego do roboty tylko dyskutowac z Toba?
              Zreszta trudno jest z Toba rozmawiac Kaganie, gdyz jestes niesamowicie
              zamkniety na Chrystusa.
              A Jerzy, coz, podziwiam Go. Naprawde. Ten czlowiek ma w sobie tyle cierpliwosci
              i tyle milosci , ze az czasem nie potrafie tego zrozumiec. Nie przypominaj Mu
              wiec o dekalogu, Kaganie. Co jak co, ale nie przypominaj Mu o dekalogu.

              pozdrawiam serdecznie
              Ewi


              I na koniec krotki fragment z tej ksiazki ktora Ci polecam do przeczytania:
              " gdziekolwiek gloszone byly slowa Jezusa zycie ludzi zmienialo sie na dobre,
              narody zmienialy sie na lepsze, zlodzieje stawali sie uczciwi, alkoholicy
              zostawali wyleczeni, osoby przepelnione nienawiscia stawaly sie zrodlami
              milosci, niesprawiedliwi zamieniali sie w sprawiedliwych"....
              Ja w to wierze. Ale przykro mi, nie umiem Ci udowodnic dlaczego.




              Gość portalu: Jerzy napisał(a):
              > Kaganie,
              > (...)
              > Tyle na razie,
              > Nie będzie mnie przez tydzień,
              > Jerzy
              > K: Co to znaczy "nie będzie mnie przez tydzień"? Bedziesz pijany w sztok,
              niepr
              > zytomny
              > po nadmiernej dawce narkotykow, czy co?
              > Podrozujac sporo po swiecie, nigdzie nie mialem problemu z dostepem
              > do Internetu. Czy to na lotnisku w Dubaju, czy na dworcu kolejowym w
              Edynburgu,
              > czy na starowce w Brukseli (tyle, ze tam sa kawiatury francuskie
              czyli "AZERTY"
              > ), a
              > nawet na warszawskiej Ochocie czy dzielnicy "rozrywek" Melbourne (St Kilda) -
              > wszedzie tam sa kawiarenki internetowe, i to niedrogie!
              > Tak wiec badz uczciwy Jerzy: napisz, ze szukasz argumentow i wszystko bedzie
              OK
              > !
              > Jesli jestes naprawde chrzescijaninem, to nie zapominaj o Dekalogu!
              > Kagan
              • Gość: Kagan Re: Ucieczka Jerzego IP: *.vic.bigpond.net.au 09.10.02, 10:11
                Gość portalu: Ewi napisał(a):
                Czesc Kaganie.
                Tak sobie od jakiegos czasu przegladam Twoje listy i chce
                Ci zadac pare pytan:
                Dlaczego skoro Bibila nie jest dla ciebie autorytetem a
                wiec nie jestes chrzescijaninem chcesz drazyc temat Boga
                przy okazji wysmiewajac sie i podwazajac wiarygodnosc
                Pisma Swietego?
                K: Np. poniewaz kosciol chce wstawic swego Boga do
                przyszlej konstytucji europejskiej! Nalezy wiec pokazac
                wszystkim prawdziwa nature tego Boga!

                Dlaczego skoro jestes ateista temat Boga ktorego - wedlug
                Ciebie - nie ma tak Cie interesuje?
                K: Bo jestem socjologiem i interesuja mnie zbiorowe
                halycunacje, zbiorowe histerie itp. czyli religia jako
                zjawisko (a reczej zboczenie) spoleczne!

                Widzisz jak mnie np. nie obchodzi budowa pantofelka czy
                ameby to po prostu nie rozmawiam na ten temat z nikim, bo
                i po co? Nie obchodzi mnie to stworzenie i juz. Kropka.
                K: A mnie religia intersuje, bowiem reliogianci chca
                narzucic wszystkim swoje wartosci, i nie toleruja
                innych systemow wartosci niz religijny!

                Koniec. Nudzi mnie to jak ktos chce mi o nim cos mowic.
                Tak po prostu. Dlaczego wiec Ty tak bardzo chcesz
                wiedziec co w tym wszystkim chodzi? Dlaczego jesli np.
                Jerzy probuje Ci pewne rzeczy tlumaczyc od razu wysylasz
                Go w kosmos?
                K: Jerzy NIE tlumaczy, Jerzy NAWRACA!

                Tylko dlatego ze opiera sie na Nowym Testamencie?
                Widzisz, nawet nie probuje z Toba dyskutowac bo uwazam ze
                to po prostu nie ma sensu. Dla mnie najwazniejsza ksiega
                swiata jest Biblia, najwazniejszymi slowami sa slowa
                Chrystusa w Niej zawarte. Nie slowa biskupa, proboszcza
                czy samego papieza. Dlatego trudno by mi bylo z Toba
                rozmawiac gdyz jedynym wiarygodnym dokumentem na ktorym
                moglabym
                sie oprzec w sprawie osoby Jezusa bylaby Biblia ktora Ty
                odrzucasz.
                K: Po prostu jestes kolejna ofiara kleru...:(
                Wierzysz w Biblie, mimo iz jest ona wewnetrznie
                sprzeczna, a NT nie ma zadnego potwierdzenia w
                niezaleznych zrodlach!

                Kaganie, na temat chrzescijanstwa, czy wrecz samego
                Jezusa napisano wiele ksiazek. Nie trudno bedzie Ci
                takowe znalezc w najblizszej bibliotece. Poszukaj tez w
                internecie, na pewno cos znajdziesz. Wierz mi. Osobiscie
                polecam Ci ksiazki Josha McDowella, np. "Wiecej niz
                ciesla". Przeczytaj ja. Jesli nie bedziesz w stanie
                znalezc tej ksiazki, podaj mi swojego emaila, jestem w
                stanie zeskanowac ci kazda strone i przeslac. Mowie powaznie.
                K: Nie interesuje mnie religijna propaganda! A na temat
                religii obawiam sie, ze przeczytalem wiecej niz ty... ;)

                Poza tym co mi przychodzi teraz do glowy to pytanie
                nastepujace: zastanawiales sie kiedys dlaczego mowi sie
                ktorys tam wiek PRZED CHRYSTUSEM i PO CHRYSTUSIE?
                K: Poprawnie mowi sie przed nasza era i naszej ery.
                Zydzi czy Muzulmanie uzywaja zas zupelnie innego kalendarza!

                Dlaczego zycie jednego czlowieka mialo tak ogromny wplyw
                na dzieje ludzkosci?
                K: Pewien cesarz rzymski przyjal chrzescijanstwo, bo
                uznal ze bedzie mu pomagac w rzadzeniu! Pamietaj, ze na
                Chiny, Indie czy Japonie twa religia nie wywarla
                praktycznie zadnego wplywu! A mieszkaja tam MILIARDY ludzi!

                Kaganie, to prosba, jesli uparcie bedziesz twierdzil ze
                Boga nie ma, do czego oczywiscie masz wszelkie prawo i
                jednoczesnie zadal od chrzescijan odpowiedzi
                na nurtujace Cie pytania w sprawie tegoz Boga miej do
                nich szacunek. Bycie chrzescijaninem opiera sie na wierze
                a nie na dowodach naukowych.
                K: To czemu chcecie narzucic swoj nieracjonalny
                swiatopoglad innym?

                Wiary nie trzeba udowadniac. Mam nadzieje ze wiesz o tym.
                K: Trzeba, jesli chce sie uczynic ja np. podstawa
                moralnosci czy prawa!

                Jestem pewna ze Ty rowniez w wielu sprawach opierasz sie
                na zaufaniu np. taki sok ktory pijesz. Pijesz go i
                wierzysz ze nikt tam nie dodal ci cyjanku, wierzysz ze
                sok jest zdrowy i nie potrzebujesz od razu kogos kto by
                ci to musial udowadniac.
                K: To NIE jest wiara, a estymacja prawdopodobienstwa na
                podstawie przeszlosci i atrybutow owego soku. Jesli
                producent nie jest mi znany, to takowego nie pije, chyba,
                ze jest sprzedawany z godnego zaufania sklepu i ma
                odpowiedni wyglad i zapach!

                Tak samo jest z chrzescijanami. Kiedy wierzymy w Boga,
                nie potrzebujemy zadnych dowodow na Jego istnienie. Po
                prostu wierzymy. Pozwol wiec nam wierzyc w naszego Boga.
                K: Ja wam nie zabraniam wierzyc prywatnie! Nie zgadzam
                sie tylko, abyscie narzucali swoj nieracjonalny
                swiatopoglad innym!

                Nie chciej zebysmy Ci udowadniali fakt ze rzeczywiscie
                Chrystus Bogiem byl. Bo strasznie trudno udowodnic komus
                takiemu jak ty istnienie Boga zwlaszcza gdy odrzucasz
                Nowy Testament. Chcesz abysmy opierali sie na innych
                dokumentach. A ja Ci mowie, ze nie ma lepszych dokumentow
                w sprawie Chrystusa jak Biblia.
                K: Na jakiej podstawie? Sprzedawca BMW twierdzi, ze
                najlepsze auto to BMW, a sprzedawca Lexusa zachwala
                Lexusy. Tyle, ze oni maja materialne dowody, np. wyniki
                testow. A NT nie zalicza zadnego naukowego testu... :(

                Kiedy wreszcie to zrozumiesz?
                K: Co takiego? Ze wedlug ciebie NT to prawda? Zrodla
                historyczne potwierdzaja, ze to 100% fabrykacja!

                W sprawie Jerzego. Daj temu czlowiekowi spokoj. Prosze.
                Zachowujesz sie jak dziecko, gdy piszesz ze Jerzy moglby
                dorwac jakiegos kompa na dworcu, lotnisku, kawiarence
                internetowej i napisac do Ciebie (odpowiedziec na Twoje
                pytania). Czy nie widzisz ze jestes smieszny? Wybacz mi
                ta bezposredniosc, ale nic innego nie przychodzi mi do
                glowy. Zachowujesz sie w tym momencie jak male dziecko
                ktoremu mama nie chce kupic lizaka wiec stoisz na srodku
                sklepu i ze zlosci tupiesz nogami.
                K: Czemu atakujesz nie ad personam? Jak ja moge pisac na
                forum w podrozy, to czemu nie Jerzyk?

                Czy myslisz ze ludzie nie maja nic innego do roboty tylko
                dyskutowac z Toba? Zreszta trudno jest z Toba rozmawiac
                Kaganie, gdyz jestes niesamowicie zamkniety na Chrystusa.
                K: To zaden Chrystus, to FALSZYWY mesjasz. NIE bluznij,
                nazywajac Jeszu ben Miriam "Mesjaszem"!

                A Jerzy, coz, podziwiam Go. Naprawde. Ten czlowiek ma w
                sobie tyle cierpliwosci i tyle milosci , ze az czasem nie
                potrafie tego zrozumiec. Nie przypominaj Mu wiec o
                dekalogu, Kaganie. Co jak co, ale nie przypominaj Mu o
                dekalogu.
                K: A to czemu? On wypisuje o mnie KLAMSTWA!
                Na koniec krotki fragment z tej ksiazki ktora Ci polecam
                do przeczytania:
                " gdziekolwiek gloszone byly slowa Jezusa zycie ludzi
                zmienialo sie na dobre, narody zmienialy sie na lepsze,
                zlodzieje stawali sie uczciwi, alkoholicy zostawali
                wyleczeni, osoby przepelnione nienawiscia stawaly sie
                zrodlami milosci, niesprawiedliwi zamieniali sie w
                sprawiedliwych"....
                K: Szcegolnie w Ameryce Poludniowej po najezdzie
                konkwistadorow, czy w palestynie podczas krucjat...:(
                I pamietaj o stosach Sw. Inkwizycji!

                Ja w to wierze. Ale przykro mi, nie umiem Ci udowodnic
                dlaczego.
                K: Masz zamkniety umysl na zbrodnie dokonane w imie twego
                falszywego idola... :(
                • Gość: Ewi Re: Ucieczka Jerzego IP: *.nc.rr.com 09.10.02, 19:20
                  Gość portalu: Kagan napisał(a):

                  ) Gość portalu: Ewi napisał(a):
                  ) Czesc Kaganie.
                  ) Tak sobie od jakiegos czasu przegladam Twoje listy i chce
                  ) Ci zadac pare pytan:
                  ) Dlaczego skoro Bibila nie jest dla ciebie autorytetem a
                  ) wiec nie jestes chrzescijaninem chcesz drazyc temat Boga
                  ) przy okazji wysmiewajac sie i podwazajac wiarygodnosc
                  ) Pisma Swietego?
                  ) K: Np. poniewaz kosciol chce wstawic swego Boga do
                  ) przyszlej konstytucji europejskiej! Nalezy wiec pokazac
                  ) wszystkim prawdziwa nature tego Boga!

                  EWI: Kaganie, widzisz, problem polega na tym ze Kosciol Katolicki zawsze byl
                  zadny wladzy i zawsze chcial miec wszedzie wplywy. Nie twierdze ze w KK Boga
                  nie ma, wydaje mi sie tylko ze jest On dosyc daleko. Prawdziwy Bog nie pcha sie
                  bowiem do domu do ktorego nie jest zapraszany. (Tak samo jest zreszta z sercami
                  ludzkimi. Jesli Go nie zaprosisz nie wejdzie do Twojego serca.) Nie win wiec
                  Boga za to ze kosciol katolicki "kombinuje" cos z ta konstytucja. Osobiscie
                  jestem przeciwna jakiejkolwiek ingerencji kosciola w polityke bo to tylko
                  umnijesza jego autentycznosc.

                  )
                  ) Dlaczego skoro jestes ateista temat Boga ktorego - wedlug
                  ) Ciebie - nie ma tak Cie interesuje?
                  ) K: Bo jestem socjologiem i interesuja mnie zbiorowe
                  ) halycunacje, zbiorowe histerie itp. czyli religia jako
                  ) zjawisko (a reczej zboczenie) spoleczne!

                  EWI: widzisz, z gory zakladasz ze to halucynajce czy nawet gorzej - ze to
                  zboczenie. Troche zle sie poczulam czytajac te slowa....Bo czy to znaczy ze
                  jestem zboczona?
                  Jak z Toba rozmawiac Kaganie? Dla mnie to nie halucynacja, dla mnie to
                  prawdziwy Bog... Bog ktory - nawiasem mowiac - nie znosil religijnosci ani
                  religii, gdybys czytal Pismo Swiete wiedzialbys o tym.


                  )
                  ) Widzisz jak mnie np. nie obchodzi budowa pantofelka czy
                  ) ameby to po prostu nie rozmawiam na ten temat z nikim, bo
                  ) i po co? Nie obchodzi mnie to stworzenie i juz. Kropka.
                  ) K: A mnie religia intersuje, bowiem reliogianci chca
                  ) narzucic wszystkim swoje wartosci, i nie toleruja
                  ) innych systemow wartosci niz religijny!

                  EWI: jestes troche w bledzie. Poza tym, jak juz wyzej napisalam Bog nie znosil
                  religijnosci. To co sie wiec wyprawia w Kosciele katolickim nie jest tym o co
                  chodzilo Bogu. Zadne obrazki, zadne krzyzyki, zadne klekania, calowania w reke
                  biskupow, ostatnie namaszczenia itd...
                  Kaganie, zaczynasz temat Boga, chcesz dyskutowac z ludzmi o Nim... radze wiec
                  poczytac Pismo Swiete gdyz, jak to sie mowi, w sporze trzeba poznac racje dwoch
                  stron. A jesli odrzucasz racje wroga to jak chcesz rozmawiac? I dlaczego? Na
                  sile chcesz udowadniac ze Boga nie ma? Nie da sie. Wierz mi. Aha, i nie opieraj
                  sie tylko i wylacznie na wydawnictwach katolickich bo one czasem
                  znieksztalacaja obraz Boga. Takie jest moje zdanie.

                  )
                  ) Koniec. Nudzi mnie to jak ktos chce mi o nim cos mowic.
                  ) Tak po prostu. Dlaczego wiec Ty tak bardzo chcesz
                  ) wiedziec co w tym wszystkim chodzi? Dlaczego jesli np.
                  ) Jerzy probuje Ci pewne rzeczy tlumaczyc od razu wysylasz
                  ) Go w kosmos?
                  ) K: Jerzy NIE tlumaczy, Jerzy NAWRACA!
                  )
                  EWI: naprawde sie z Toba w tym momencie nie zgadzam.

                  ) Tylko dlatego ze opiera sie na Nowym Testamencie?
                  ) Widzisz, nawet nie probuje z Toba dyskutowac bo uwazam ze
                  ) to po prostu nie ma sensu. Dla mnie najwazniejsza ksiega
                  ) swiata jest Biblia, najwazniejszymi slowami sa slowa
                  ) Chrystusa w Niej zawarte. Nie slowa biskupa, proboszcza
                  ) czy samego papieza. Dlatego trudno by mi bylo z Toba
                  ) rozmawiac gdyz jedynym wiarygodnym dokumentem na ktorym
                  ) moglabym
                  ) sie oprzec w sprawie osoby Jezusa bylaby Biblia ktora Ty
                  ) odrzucasz.
                  ) K: Po prostu jestes kolejna ofiara kleru...:(
                  ) Wierzysz w Biblie, mimo iz jest ona wewnetrznie
                  ) sprzeczna, a NT nie ma zadnego potwierdzenia w
                  ) niezaleznych zrodlach!


                  EWI: Kaganie, nie jestem ofiara kleru. Odeszlam z KK dwa lata temu. Teraz
                  jestem tzw. wolna chrzescijanka. Moim kosciolem jest kosciol Chrystusa. Nie
                  kosciol katolicki, baptystow, luteranow, ewangelikow, zielonoswiatkowcow. Nie
                  naleze do Jehowitow czy zadnej innej sekty. Moje zycie zawierzylam Jezusowi i
                  wierz mi, naprawde sie ono zmienilo. Nie wiem kurcze jak to sie dzieje, ale
                  naprawde sie ono zmienilo. Na lepsze. Czy chcesz mi zatem powiedziec ze to
                  wszystko to bzdura?
                  Kaganie Jezus nauczal tylko 3 lata. Krotkie trzy lata, ktore spowodowaly ze
                  ludzie niemalze na calym swiecie nadal Go pamietaja. Jak to wytlumaczyc? Czyzby
                  ci wszyscy ludzie przeszli male pranie mozgu? A jesli nawet to wiesz, to jest
                  chyba najdoskonalsze pranie mozgu jakie mozna sobie wyobrazic. Bo niesie ze
                  soba tylko dobre rzeczy. Ludzie sie zmieniaja. Na lepsze.

                  )
                  ) Kaganie, na temat chrzescijanstwa, czy wrecz samego
                  ) Jezusa napisano wiele ksiazek. Nie trudno bedzie Ci
                  ) takowe znalezc w najblizszej bibliotece. Poszukaj tez w
                  ) internecie, na pewno cos znajdziesz. Wierz mi. Osobiscie
                  ) polecam Ci ksiazki Josha McDowella, np. "Wiecej niz
                  ) ciesla". Przeczytaj ja. Jesli nie bedziesz w stanie
                  ) znalezc tej ksiazki, podaj mi swojego emaila, jestem w
                  ) stanie zeskanowac ci kazda strone i przeslac. Mowie powaznie.
                  ) K: Nie interesuje mnie religijna propaganda! A na temat
                  ) religii obawiam sie, ze przeczytalem wiecej niz ty... ;)

                  EWI: po pierwsze to nie jest propaganda. Po drugie: nie jest to ksiazka
                  religijna. Widac nie znasz autora. :-)
                  )
                  ) Poza tym co mi przychodzi teraz do glowy to pytanie
                  ) nastepujace: zastanawiales sie kiedys dlaczego mowi sie
                  ) ktorys tam wiek PRZED CHRYSTUSEM i PO CHRYSTUSIE?
                  ) K: Poprawnie mowi sie przed nasza era i naszej ery.
                  ) Zydzi czy Muzulmanie uzywaja zas zupelnie innego kalendarza!

                  EWI: no dobrze. Ale dlaczego nowa era rozpoczyna sie wlasnie wtedy kiedy
                  Chrystus umiera?
                  Nie jestem Zydowka ani Muzulmanka wiec nie wiem jakiego kalendarza oni uzywaja.
                  Pamietaj jednak ze zarowno Zydzi jak i Muzulmanie odrzucili Chrystusa. Jesli
                  chodzi o Zydow to wiedza ze ktos taki kiedys tam byl, ale nie uznaja Go za
                  Mesjasza, a Muzulmanie maja swojego boga....Ale to niczego nie dowodzi. Ty tez
                  przeciez jesli nie wierzysz w Jezusa mozesz sobie stworzyc swojego wlasnego
                  Boga. Np. Boga Hula Gula. I bedzie ok. Wiedz tylko ze jest jedna mala roznica
                  pomiedzy Chrystusem a Budda, Mahometem czy Konfucjuszem. Ci inni w
                  przeciwienstwie do Jezusa nie uwazali sie za Bogow.

                  )
                  ) Dlaczego zycie jednego czlowieka mialo tak ogromny wplyw
                  ) na dzieje ludzkosci?
                  ) K: Pewien cesarz rzymski przyjal chrzescijanstwo, bo
                  ) uznal ze bedzie mu pomagac w rzadzeniu! Pamietaj, ze na
                  ) Chiny, Indie czy Japonie twa religia nie wywarla
                  ) praktycznie zadnego wplywu! A mieszkaja tam MILIARDY ludzi!

                  EWI: ten cesarz to chyba przejal katolicyzm....stal sie zarowno pierwszym
                  papiezem. zdaje sie bylo to w 4 wieku. chrzescijanstwo prawdziwe nie ma z tym
                  nic wspolnego.
                  a japonczycy, chinczycy czy hindusi... nie znam historii tych panstw wiec nie
                  moge z Toba rozmawiac na ich temat. wiem ze chrzescijanstwo nie jest tam
                  dominujace ale chyba o niczym to nie swiadczy. a juz zwlaszca o nieisteniu Boga.

                  )
                  ) Kaganie, to prosba, jesli uparcie bedziesz twierdzil ze
                  ) Boga nie ma, do czego oczywiscie masz wszelkie prawo i
                  ) jednoczesnie zadal od chrzescijan odpowiedzi
                  ) na nurtujace Cie pytania w sprawie tegoz Boga miej do
                  ) nich szacunek. Bycie chrzescijaninem opiera sie na wierze
                  ) a nie na dowodach naukowych.
                  ) K: To czemu chcecie narzucic swoj nieracjonalny
                  ) swiatopoglad innym?

                  EWI: ja nie chce ci narzucac mojego swiatopogladu. Ty pytasz, zakladasz nowe
                  tematy wiec ludzie Ci odpowiadaja. Ja mam skolei wrazenie ze to Ty chcesz za
                  wszelke cene udowodnic ze Boga nie ma dlatego tez zakladasz takie tematy jakie
                  zakladasz. Nie mam racji? Jesli z gory wiesz ze Boga nie ma i oczekujesz ze Ci
                  ktorzy w niego wierza Ci przytakna to....zobacz jaki z tego metlik wychodzi.
                  Dlaczego chcesz za wszelka cene udowodnic ze masz racje?
                  • Gość: Ewi Re: Ucieczka Jerzego IP: *.nc.rr.com 09.10.02, 19:28
                    koncze w tym poscie, bo nie wszystko sie zmiescilo w poprzednim....



                    Ze chrzescijanstwo to szalenstwo? Pewnie jest to szalenstwo ale spojrz ile
                    dobrego to szalenstwo ze soba niesie... I nie mam na mysli KK.



                    >
                    > Wiary nie trzeba udowadniac. Mam nadzieje ze wiesz o tym.
                    > K: Trzeba, jesli chce sie uczynic ja np. podstawa
                    > moralnosci czy prawa!

                    EWI: a ja Ci powtorze ze wiary nie trzeba udowadniac. Tak samo jak z ewolucja.
                    Ci ktorzy w nia wierza nie martwia sie tym, ze nauka nie jest w stanie do konca
                    jej udowodnic. Ludzie wierza ze milardy lat temu chodzily po ziemi dinozaury a
                    czlowiek mial wyglad malpy. I to im wystarcza. Zapominaja ze teoria ewolucji
                    powstala w XIX wieku...

                    >
                    > Jestem pewna ze Ty rowniez w wielu sprawach opierasz sie
                    > na zaufaniu np. taki sok ktory pijesz. Pijesz go i
                    > wierzysz ze nikt tam nie dodal ci cyjanku, wierzysz ze
                    > sok jest zdrowy i nie potrzebujesz od razu kogos kto by
                    > ci to musial udowadniac.
                    > K: To NIE jest wiara, a estymacja prawdopodobienstwa na
                    > podstawie przeszlosci i atrybutow owego soku. Jesli
                    > producent nie jest mi znany, to takowego nie pije, chyba,
                    > ze jest sprzedawany z godnego zaufania sklepu i ma
                    > odpowiedni wyglad i zapach!

                    EWI: a jak jestes w restauracji i zamawiasz sok to czy jak kelner ci go
                    przyniesie pytasz o szczegoly dotyczace tego soku? Czy wierzysz ze sokiem sie
                    nie otrujesz?


                    >
                    > Tak samo jest z chrzescijanami. Kiedy wierzymy w Boga,
                    > nie potrzebujemy zadnych dowodow na Jego istnienie. Po
                    > prostu wierzymy. Pozwol wiec nam wierzyc w naszego Boga.
                    > K: Ja wam nie zabraniam wierzyc prywatnie! Nie zgadzam
                    > sie tylko, abyscie narzucali swoj nieracjonalny
                    > swiatopoglad innym!

                    EWI: nie narzucam Ci swojego swiatopogladu. Pisze tylko ze wierze w Boga. A Ty?
                    Zobacz jak reagujesz na moje slowa. W ogole spojrz jak ludzie reaguja na
                    slowo "Jezus". Dlaczego mozna rozmawiac o Bogu i nikt sie nie denerwuje ale
                    jak tylko zostanie wypowiedziane imie Jezusa ludzie czesto chca zakonczyc
                    rozmowe?

                    >
                    > Nie chciej zebysmy Ci udowadniali fakt ze rzeczywiscie
                    > Chrystus Bogiem byl. Bo strasznie trudno udowodnic komus
                    > takiemu jak ty istnienie Boga zwlaszcza gdy odrzucasz
                    > Nowy Testament. Chcesz abysmy opierali sie na innych
                    > dokumentach. A ja Ci mowie, ze nie ma lepszych dokumentow
                    > w sprawie Chrystusa jak Biblia.
                    > K: Na jakiej podstawie? Sprzedawca BMW twierdzi, ze
                    > najlepsze auto to BMW, a sprzedawca Lexusa zachwala
                    > Lexusy. Tyle, ze oni maja materialne dowody, np. wyniki
                    > testow. A NT nie zalicza zadnego naukowego testu... :(
                    >
                    > Kiedy wreszcie to zrozumiesz?
                    > K: Co takiego? Ze wedlug ciebie NT to prawda? Zrodla
                    > historyczne potwierdzaja, ze to 100% fabrykacja!

                    EWI: z jakich zrodel korzystasz?
                    >
                    > W sprawie Jerzego. Daj temu czlowiekowi spokoj. Prosze.
                    > Zachowujesz sie jak dziecko, gdy piszesz ze Jerzy moglby
                    > dorwac jakiegos kompa na dworcu, lotnisku, kawiarence
                    > internetowej i napisac do Ciebie (odpowiedziec na Twoje
                    > pytania). Czy nie widzisz ze jestes smieszny? Wybacz mi
                    > ta bezposredniosc, ale nic innego nie przychodzi mi do
                    > glowy. Zachowujesz sie w tym momencie jak male dziecko
                    > ktoremu mama nie chce kupic lizaka wiec stoisz na srodku
                    > sklepu i ze zlosci tupiesz nogami.
                    > K: Czemu atakujesz nie ad personam? Jak ja moge pisac na
                    > forum w podrozy, to czemu nie Jerzyk?

                    EWI: bo moze najzwyczajniej w swiecie nie miec na to czasu. To nie
                    przestepstwo. Poza tym nie gdybajmy o Jerzym.
                    A ja Ciebie atakuje? Dlaczego jestes taki delikatny? Ze napisalam ze jestes
                    smieszny? Bo mnie czasem smieszysz. Ale to nie atak. A jesli dla Ciebie to atak
                    to spojrz ile razy Tobie udalo sie zatakowac mnie w swojej odpowiedzi na mojego
                    posta.
                    >
                    > Czy myslisz ze ludzie nie maja nic innego do roboty tylko
                    > dyskutowac z Toba? Zreszta trudno jest z Toba rozmawiac
                    > Kaganie, gdyz jestes niesamowicie zamkniety na Chrystusa.
                    > K: To zaden Chrystus, to FALSZYWY mesjasz. NIE bluznij,
                    > nazywajac Jeszu ben Miriam "Mesjaszem"!

                    EWI: masz prawo tak twierdzic. Ja jednak rowniez mam prawo wierzyc ze to JEST
                    Bog. W tym momencie dla mnie to Ty bluznisz.
                    >
                    > A Jerzy, coz, podziwiam Go. Naprawde. Ten czlowiek ma w
                    > sobie tyle cierpliwosci i tyle milosci , ze az czasem nie
                    > potrafie tego zrozumiec. Nie przypominaj Mu wiec o
                    > dekalogu, Kaganie. Co jak co, ale nie przypominaj Mu o
                    > dekalogu.
                    > K: A to czemu? On wypisuje o mnie KLAMSTWA!

                    EWI: klamstwa??? Gdzie, jak, co?


                    > Na koniec krotki fragment z tej ksiazki ktora Ci polecam
                    > do przeczytania:
                    > " gdziekolwiek gloszone byly slowa Jezusa zycie ludzi
                    > zmienialo sie na dobre, narody zmienialy sie na lepsze,
                    > zlodzieje stawali sie uczciwi, alkoholicy zostawali
                    > wyleczeni, osoby przepelnione nienawiscia stawaly sie
                    > zrodlami milosci, niesprawiedliwi zamieniali sie w
                    > sprawiedliwych"....
                    > K: Szcegolnie w Ameryce Poludniowej po najezdzie
                    > konkwistadorow, czy w palestynie podczas krucjat...:(
                    > I pamietaj o stosach Sw. Inkwizycji!
                    > Ja w to wierze. Ale przykro mi, nie umiem Ci udowodnic
                    > dlaczego.
                    > K: Masz zamkniety umysl na zbrodnie dokonane w imie twego
                    > falszywego idola... :(

                    EWI: Kaganie, mozesz drwic z chrzescijanstwa, mozesz wysmiewac je i naigrawac
                    sie z niego. Ono jednak dziala. Zmienia zycie. Jesli przyjmujesz Chrystusa,
                    obserwuj swoje zachowania i czyny, bowiem Jezus Chrystus odmienia zycie
                    czlowieka. Ale chrzescijanstwo nie jest czyms do czego mozna kogos zmusic lub
                    na sile przekonac. Tego tez nie robie. Masz swoje zycie, ja mam swoje. Moge Ci
                    tylko powiedziec to, czego sie nauczylam. Decyzja nalezy do Ciebie...
                    Na tym chyba zakoncze dzisiejsza rozmowe...

                    pozdrawiam
                    Ewi
                    • Gość: Kagan Re: Ucieczka Jerzego IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 10.10.02, 03:28
                      Ewi: Ze chrzescijanstwo to szalenstwo? Pewnie jest to szalenstwo ale spojrz ile
                      dobrego to szalenstwo ze soba niesie... I nie mam na mysli KK.
                      K:Taak... Wiele dobrego. Sw. Inkwizycje, zakon krzyzakow, krucjaty i konkwisty, ktore zostawialy za soba spalona
                      ziemie i gory trupow, przesladowanie Galileusza czy G. Bruno, plonaca na stosie Joanna z Arc, zgoda
                      papieza na zbrodnie Hitlera (jako tzw. mniejsze zlo niz bolszewizm), wojny religijne (np. w Irlandii) itp. itd.
                      Polecam KRYMINALNA HISTORIE KOSCIOLA... :(

                      Wiary nie trzeba udowadniac. Mam nadzieje ze wiesz o tym.
                      K: Trzeba, jesli chce sie uczynic ja np. podstawa moralnosci czy prawa!
                      Nie trzeba tylko wtedy, jesli jest ona w 100% prywatna sprawa!

                      EWI: a ja Ci powtorze ze wiary nie trzeba udowadniac. Tak samo jak z ewolucja.
                      Ci ktorzy w nia wierza nie martwia sie tym, ze nauka nie jest w stanie do konca
                      jej udowodnic. Ludzie wierza ze milardy lat temu chodzily po ziemi dinozaury a
                      czlowiek mial wyglad malpy. I to im wystarcza. Zapominaja ze teoria ewolucji
                      powstala w XIX wieku...
                      K: Nikt nie wierzy w teorie ewolucji, tylko ja przyjmuje albo nie. Ta teoria istnieje
                      niezaleznie od twej wiary, bo ewolucja to fakt potwierdzony obserwacjami a nawet
                      eksperymentami. Czy odrzuczasz istnienie elektronow, protonow, neutronow i kwarkow?
                      Przeciez 200 lat temu nikt nie slyszal o czastkach elementarnych! I tez nauka do konca nie zna
                      budowy materii (tylko kwarki sa udowodnione, superstruny czy supermmebrany sa wciaz na etapie
                      hipotezy). Czy w zwiazku z tym odzrucisz cala fizyke jadrowa?
                      Nauka tym sie rozni od religii, ze jest w ciaglym rozwoju, a religia (kat.) zastygla
                      ok. 2 tys. lat temu...:(

                      Jestem pewna ze Ty rowniez w wielu sprawach opierasz sie
                      na zaufaniu np. taki sok ktory pijesz. Pijesz go i wierzysz ze nikt tam nie dodal ci cyjanku, wierzysz ze
                      sok jest zdrowy i nie potrzebujesz od razu kogos kto by ci to musial udowadniac.
                      K: To NIE jest wiara, a estymacja prawdopodobienstwa na podstawie przeszlosci i atrybutow owego soku. Jesli
                      producent nie jest mi znany, to takowego nie pije, chyba, ze jest sprzedawany z godnego zaufania sklepu i ma
                      odpowiedni wyglad i zapach!
                      EWI: a jak jestes w restauracji i zamawiasz sok to czy jak kelner ci go przyniesie pytasz o szczegoly dotyczace tego
                      soku? Czy wierzysz ze sokiem sie nie otrujesz?
                      K: Chodze tylko do renomowanych restauracji. Nie myl wiary z zaufaniem!

                      Tak samo jest z chrzescijanami. Kiedy wierzymy w Boga, nie potrzebujemy zadnych dowodow na Jego istnienie. Po
                      prostu wierzymy. Pozwol wiec nam wierzyc w naszego Boga.
                      K: Ja wam nie zabraniam wierzyc prywatnie! Nie zgadzam sie tylko, abyscie narzucali swoj nieracjonalny
                      swiatopoglad innym! Credo, quia absrdum est! Znasz te slowa i ich autora (ojca kosciola)?

                      EWI: nie narzucam Ci swojego swiatopogladu. Pisze tylko ze wierze w Boga. A Ty?
                      Zobacz jak reagujesz na moje slowa. W ogole spojrz jak ludzie reaguja na slowo "Jezus". Dlaczego mozna rozmawiac
                      o Bogu i nikt sie nie denerwuje ale jak tylko zostanie wypowiedziane imie Jezusa ludzie czesto chca zakonczyc
                      rozmowe?
                      K: Maja go dosc... Jezusem sobie bowiem gebe wycieraja przerozne sekty... :(

                      Nie chciej zebysmy Ci udowadniali fakt ze rzeczywiscie Chrystus Bogiem byl. Bo strasznie trudno udowodnic komus
                      takiemu jak ty istnienie Boga zwlaszcza gdy odrzucasz Nowy Testament. Chcesz abysmy opierali sie na innych
                      dokumentach. A ja Ci mowie, ze nie ma lepszych dokumentow w sprawie Chrystusa jak Biblia.
                      K: Na jakiej podstawie? Sprzedawca BMW twierdzi, ze najlepsze auto to BMW, a sprzedawca Lexusa zachwala
                      Lexusy. Tyle, ze oni maja materialne dowody, np. wyniki testow. A NT nie zalicza zadnego naukowego testu... :(
                      K: BRAK ODP.!

                      K: (...) Zrodla historyczne potwierdzaja, ze NT to 100% fabrykacja!
                      EWI: z jakich zrodel korzystasz?
                      K: Naukowych! Pojdz do biblioteki uniweryteckiej, dzial "religioznawstwo' i "socjologia religii"!

                      W sprawie Jerzego. Daj temu czlowiekowi spokoj. Prosze. Zachowujesz sie jak dziecko, gdy piszesz ze Jerzy
                      moglby dorwac jakiegos kompa na dworcu, lotnisku, kawiarence internetowej i napisac do Ciebie (odpowiedziec na
                      Twoje pytania). Czy nie widzisz ze jestes smieszny? Wybacz mi ta bezposredniosc, ale nic innego nie przychodzi mi
                      do glowy. Zachowujesz sie w tym momencie jak male dziecko ktoremu mama nie chce kupic lizaka wiec stoisz na
                      srodku> sklepu i ze zlosci tupiesz nogami.
                      K: Czemu atakujesz nie ad personam? Jak ja moge pisac na forum w podrozy, to czemu nie Jerzyk?
                      EWI: bo moze najzwyczajniej w swiecie nie miec na to czasu. To nie przestepstwo. Poza tym nie gdybajmy o
                      Jerzym.
                      K: Pamietaj, on mi pierwszy zarzucil, ze unikam dawania mu odp.!

                      A ja Ciebie atakuje? Dlaczego jestes taki delikatny? Ze napisalam ze jestes smieszny? Bo mnie czasem smieszysz. Ale
                      to nie atak. A jesli dla Ciebie to atak to spojrz ile razy Tobie udalo sie zatakowac mnie w swojej odpowiedzi na mojego
                      posta.
                      K: Ja atakuje twe poglady, a nie ciebie! To spora roznica!

                      Czy myslisz ze ludzie nie maja nic innego do roboty tylko dyskutowac z Toba? Zreszta trudno jest z Toba rozmawiac
                      Kaganie, gdyz jestes niesamowicie zamkniety na Chrystusa.
                      K: To zaden Chrystus, to FALSZYWY mesjasz. NIE bluznij, nazywajac Jeszu ben Miriam "Mesjaszem"!
                      EWI: masz prawo tak twierdzic. Ja jednak rowniez mam prawo wierzyc ze to JEST Bog. W tym momencie dla mnie to
                      Ty bluznisz.
                      K: NIE! Bo jakby to byl prawdziwy Bog, to bym nie mogl tego o nim napisac!

                      A Jerzy, coz, podziwiam Go. Naprawde. Ten czlowiek ma w sobie tyle cierpliwosci i tyle milosci , ze az czasem nie
                      potrafie tego zrozumiec. Nie przypominaj Mu wiec o dekalogu, Kaganie. Co jak co, ale nie przypominaj Mu o
                      dekalogu.
                      K: A to czemu? On wypisuje o mnie KLAMSTWA! I Dekalog pisze sie z DUZEGO "D"!

                      EWI: klamstwa??? Gdzie, jak, co?
                      Patrz "Rejterada chrzescijanina Jerzego :("
                      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=3197928
                      Na koniec krotki fragment z tej ksiazki ktora Ci polecam do przeczytania:
                      " gdziekolwiek gloszone byly slowa Jezusa zycie ludzi zmienialo sie na dobre, narody zmienialy sie na lepsze,
                      zlodzieje stawali sie uczciwi, alkoholicy zostawali wyleczeni, osoby przepelnione nienawiscia stawaly sie
                      zrodlami milosci, niesprawiedliwi zamieniali sie w sprawiedliwych"....
                      K: Szcegolnie w Ameryce Poludniowej po najezdzie konkwistadorow, czy w Palestynie podczas krucjat...:( I pamietaj
                      o stosach Sw. Inkwizycji!

                      Ja w to wierze. Ale przykro mi, nie umiem Ci udowodnic dlaczego.
                      K: Masz zamkniety umysl na zbrodnie dokonane w imie twego falszywego idola... :(
                      EWI: Kaganie, mozesz drwic z chrzescijanstwa, mozesz wysmiewac je i naigrawac
                      sie z niego. Ono jednak dziala. Zmienia zycie. Jesli przyjmujesz Chrystusa,
                      obserwuj swoje zachowania i czyny, bowiem Jezus Chrystus odmienia zycie
                      czlowieka. Ale chrzescijanstwo nie jest czyms do czego mozna kogos zmusic lub
                      na sile przekonac. Tego tez nie robie. Masz swoje zycie, ja mam swoje. Moge Ci
                      tylko powiedziec to, czego sie nauczylam. Decyzja nalezy do Ciebie...
                      Na tym chyba zakoncze dzisiejsza rozmowe...
                      K: Jedyny twoj argument, to twa nierozumna i absurdalna wiara jak u Tertulianusa... :(
                      • Gość: Ewi Re: Ucieczka Jerzego IP: *.nc.rr.com 10.10.02, 17:31
                        Kaganie, pare punktow do Ciebie...

                        1. Twierdze ze nie znasz w ogole istoty chrzescijanstwa. I przestan wreszcie
                        przytaczac szczegoly z historii kosciola katolickiego jesli chcesz mowic o
                        calym chrzescijanstwie gdyz chrzescijanstwo to cos wiecej niz kosciol
                        katolicki. Chodzi o zasady. KK w przeszlosci je lamal. Zreszta i dzisiaj
                        przydalaby sie mu porzadna reforma. Dlatego nie identyfikuje sie z tym
                        kosciolem.
                        A ksiazki K.H.Deschnera znam.

                        2. Twierdzisz ze ewolucja to fakt potwierdzony obserwacjami i eksperymentami.
                        Jakie to eksperymenty i obserwacje potwierdzaja ze czlowiek wywodzi sie z
                        ameby? Bo czasem ma sie galarete w uszach? :-) I ze nie bylo nic a potem
                        nastapil wybuch i nagle wszystko bylo? No wiesz o co chodzi, takie wielkie bum!
                        i powstal swiat. Hurrraa!!!

                        3. Jestes wulgarny i arogancki. Wysmiewasz sie z mojej wiary i bluznisz samemu
                        Bogu. Insynuujesz ze chce Cie nawracac. A ja twierdze ze jestes nawiedzony.
                        Jeszcze nigdy nikogo na sile nikt nie nawrocil. Dlatego i ja tego nie robie.
                        Nie mialabym szansy. Nawrocic mozesz sie tylko i wylacznie sam. To zalezy od
                        Ciebie. Po prostu musisz chciec...Ja nie ma tu nic do powiedzenia.

                        4. Denerwuje mnie to ze piszesz ze Cie atakuje a sam robisz to samo.

                        5. Podtrzymuje twierdzenie ze ksiazek Josha McDowella nie znasz. To nie wstyd
                        ani grzech. Po co jednak klamac?

                        6. Za pomylke w sprawie rozpoczecia nowej ery przepraszam. Nie powinnam az tak
                        sie mylic.

                        7. Piotr nie byl pierwszym papiezem. Widac waska masz na ten temat wiedze
                        ograniczona do tego co powie kosciol katolicki i encyklopedia. Jesli chcesz
                        rozmawiac o prawdziwym chrzescijanstwie siegnij po lepsze materialy.

                        8. Kaganie, ja tez jestem za pelnym rozdzialem kosciola od panstwa. Dobrze ze
                        chociaz w jednym sie zgadzamy.:-)



                        Na tym koncze. Wycofuje sie z dyskusji z Toba bo nie chce abys mnie obrazal.
                        Poza tym nie widze sensu dalszej rozmowy. Ty wiesz swoje ja tez wiem swoje.
                        Zadne z nas nie przekona drugiego do swoich racji. Po co sie wiec szarpac i
                        denerwowac? Nie przekonasz mnie Kaganie do odejscia z tej - jak to okresliles -
                        sekty chrystusowcow. Zbyt daleko zaszlam aby sie wycofywac. Zbyt mocno ufam
                        Bogu, zbyt mocno Go kocham i zbyt mocno wierze w to co powiedzial...


                        Kaganie, rob co chcesz. To przeciez Twoje zycie. Osobiscie zycze Ci wszystkiego
                        dobrego,
                        Ewi
                  • Gość: Kagan Re: Ucieczka Jerzego IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 10.10.02, 04:20
                    E: Dlaczego skoro Bibila nie jest dla ciebie autorytetem a wiec nie jestes chrzescijaninem chcesz drazyc temat Boga
                    przy okazji wysmiewajac sie i podwazajac wiarygodnosc Pisma Swietego?
                    K: Np. poniewaz kosciol chce wstawic swego Boga do przyszlej konstytucji europejskiej! Nalezy wiec pokazac
                    wszystkim prawdziwa nature tego Boga!
                    EWI: Kaganie, widzisz, problem polega na tym ze Kosciol Katolicki zawsze byl zadny wladzy i zawsze chcial miec
                    wszedzie wplywy. Nie twierdze ze w KK Boga nie ma, wydaje mi sie tylko ze jest On dosyc daleko. Prawdziwy Bog
                    nie pcha sie bowiem do domu do ktorego nie jest zapraszany. (Tak samo jest zreszta z sercami
                    ludzkimi. Jesli Go nie zaprosisz nie wejdzie do Twojego serca.) Nie win wiec Boga za to ze kosciol katolicki
                    "kombinuje" cos z ta konstytucja. Osobiscie jestem przeciwna jakiejkolwiek ingerencji kosciola w polityke bo to tylko
                    umnijesza jego autentycznosc.
                    K: Niemniej w "imie Boga" domaga sie on dla siebie przywilejow! Ja uwazam, ze KK jako instytucja
                    totalitarna i zadna wladzy powinien byc zwalczany z urzedu!

                    Dlaczego skoro jestes ateista temat Boga ktorego - wedlug Ciebie - nie ma tak Cie interesuje?
                    K: Bo jestem socjologiem i interesuja mnie zbiorowe halycunacje, zbiorowe histerie itp. czyli religia jako
                    zjawisko (a reczej zboczenie) spoleczne!
                    EWI: widzisz, z gory zakladasz ze to halucynajce czy nawet gorzej - ze to zboczenie. Troche zle sie poczulam
                    czytajac te slowa....Bo czy to znaczy ze jestem zboczona?
                    K: Jestes tylko chora! I to nie moj wymysl, ale potwierdzone teorie naukowe!

                    Jak z Toba rozmawiac Kaganie? Dla mnie to nie halucynacja, dla mnie to prawdziwy Bog... Bog ktory - nawiasem
                    mowiac - nie znosil religijnosci ani religii, gdybys czytal Pismo Swiete wiedzialbys o tym.
                    K: Znam to pismo, i wlosy mi staja na glowie jak czytam, ze "God is a Man of War", i o tym, jak
                    Jezus mowi "miecz wam niose a nie pokoj", i ze porozni syna z ojcem... Znasz te ustepy, cytuje je
                    nie raz! (...)
                    Mnie religia intersuje, bowiem reliogianci chca narzucic wszystkim swoje wartosci, i nie toleruja
                    innych systemow wartosci niz religijny!
                    EWI: jestes troche w bledzie. Poza tym, jak juz wyzej napisalam Bog nie znosil religijnosci. To co sie wiec wyprawia
                    w Kosciele katolickim nie jest tym o co chodzilo Bogu. Zadne obrazki, zadne krzyzyki, zadne klekania, calowania w
                    reke biskupow, ostatnie namaszczenia itd...
                    K: OK! Zauwaz, ze ja krytykuje tutaj KK, a nie ciebie!

                    Kaganie, zaczynasz temat Boga, chcesz dyskutowac z ludzmi o Nim... radze wiec poczytac Pismo Swiete gdyz, jak
                    to sie mowi, w sporze trzeba poznac racje dwoch stron. A jesli odrzucasz racje wroga to jak chcesz rozmawiac? I
                    dlaczego? Na sile chcesz udowadniac ze Boga nie ma? Nie da sie. Wierz mi. Aha, i nie opieraj
                    sie tylko i wylacznie na wydawnictwach katolickich bo one czasem znieksztalacaja obraz Boga. Takie jest moje
                    zdanie. (...) Tak po prostu. Dlaczego wiec Ty tak bardzo chcesz wiedziec co w tym wszystkim chodzi? Dlaczego
                    jesli np. Jerzy probuje Ci pewne rzeczy tlumaczyc od razu wysylasz Go w kosmos?
                    K: Jerzy NIE tlumaczy, Jerzy NAWRACA!
                    EWI: naprawde sie z Toba w tym momencie nie zgadzam.
                    K: Czy nie widzisz, ze ty tez chcesz mnie nawrocic? To wlasnie ten ewangelizacyjny zapal uniemozliwia
                    dyskusje religiantow z niewierzacymi i chrzescijan z innowiercami!

                    Tylko dlatego ze opiera sie na Nowym Testamencie? Widzisz, nawet nie probuje z Toba dyskutowac bo uwazam ze
                    to po prostu nie ma sensu. Dla mnie najwazniejsza ksiega swiata jest Biblia, najwazniejszymi slowami sa slowa
                    Chrystusa w Niej zawarte. Nie slowa biskupa, proboszcza czy samego papieza. Dlatego trudno by mi bylo z Toba
                    rozmawiac gdyz jedynym wiarygodnym dokumentem na ktorym moglabym sie oprzec w sprawie osoby Jezusa
                    bylaby Biblia ktora Ty odrzucasz.
                    K: Po prostu jestes kolejna ofiara kleru...:( A raczej wierzen, przekazanych ci w mlodosci przez otoczenie!
                    Wierzysz w Biblie, mimo iz jest ona wewnetrznie sprzeczna, a NT nie ma zadnego potwierdzenia w
                    niezaleznych zrodlach!
                    EWI: Kaganie, nie jestem ofiara kleru. Odeszlam z KK dwa lata temu. Teraz jestem tzw. wolna chrzescijanka. Moim
                    kosciolem jest kosciol Chrystusa. Nie kosciol katolicki, baptystow, luteranow, ewangelikow, zielonoswiatkowcow. Nie
                    naleze do Jehowitow czy zadnej innej sekty. Moje zycie zawierzylam Jezusowi i wierz mi, naprawde sie ono
                    zmienilo. Nie wiem kurcze jak to sie dzieje, ale naprawde sie ono zmienilo. Na lepsze. Czy chcesz mi zatem
                    powiedziec ze to wszystko to bzdura?
                    K: Jesli odeszlas z KK to na pewno twe zycie sie polepszylo! Odrzuc cale te gusla, te sekte chrystusowcow, a
                    polepszy sie jeszcze bardziej! :)

                    Kaganie Jezus nauczal tylko 3 lata. Krotkie trzy lata, ktore spowodowaly ze ludzie niemalze na calym swiecie nadal
                    Go pamietaja. Jak to wytlumaczyc? Czyzby ci wszyscy ludzie przeszli male pranie mozgu? A jesli nawet to wiesz, to
                    jest chyba najdoskonalsze pranie mozgu jakie mozna sobie wyobrazic. Bo niesie ze
                    soba tylko dobre rzeczy. Ludzie sie zmieniaja. Na lepsze.
                    K: Po pierwsze NIE na calym swiecie, po drugie co powiesz na wojny religijne w imie twego Boga?

                    Kaganie, na temat chrzescijanstwa, czy wrecz samego Jezusa napisano wiele ksiazek. Nie trudno bedzie Ci
                    takowe znalezc w najblizszej bibliotece. Poszukaj tez w internecie, na pewno cos znajdziesz. Wierz mi. Osobiscie
                    polecam Ci ksiazki Josha McDowella, np. "Wiecej niz ciesla". Przeczytaj ja. (...)
                    K: Nie interesuje mnie religijna propaganda! A na temat religii obawiam sie, ze przeczytalem wiecej niz ty... ;)
                    EWI: po pierwsze to nie jest propaganda. Po drugie: nie jest to ksiazka religijna. Widac nie znasz autora. :-)
                    K: Znam, i znam ksiazke. Kolejna proba naciagania faktow, aby potwierdzic nierozumne gusla... :(

                    Poza tym co mi przychodzi teraz do glowy to pytanie nastepujace: zastanawiales sie kiedys dlaczego mowi sie
                    ktorys tam wiek PRZED CHRYSTUSEM i PO CHRYSTUSIE?
                    K: Poprawnie mowi sie przed nasza era i naszej ery. Zydzi czy Muzulmanie uzywaja zas zupelnie innego kalendarza!
                    EWI: no dobrze. Ale dlaczego nowa era rozpoczyna sie wlasnie wtedy kiedy Chrystus umiera?
                    Nie jestem Zydowka ani Muzulmanka wiec nie wiem jakiego kalendarza oni uzywaja.
                    K: Powinnas wiedziec, muzulmanow sa setki milionow i ich wciaz przybywa! Po prostu Cesarz Rzymu przyjal
                    chrzescijanstwo, jako religie wygodna dla rzadzenia wielonarodowym cesarstwem. I pamietaj, ze nowa era zaczyna
                    sie dosc arbitralnie; nie od hipotetycznej smierci, a hipotetycznych urodzin Jjeszu, syna Miriam i nieznanego ojca...

                    Pamietaj jednak ze zarowno Zydzi jak i Muzulmanie odrzucili Chrystusa. Jesli chodzi o Zydow to wiedza ze ktos taki
                    kiedys tam byl, ale nie uznaja Go za Mesjasza, a Muzulmanie maja swojego boga....Ale to niczego nie dowodzi. Ty tez
                    przeciez jesli nie wierzysz w Jezusa mozesz sobie stworzyc swojego wlasnego Boga. Np. Boga Hula Gula. I bedzie
                    ok. Wiedz tylko ze jest jedna mala roznica pomiedzy Chrystusem a Budda, Mahometem czy Konfucjuszem. Ci inni w
                    przeciwienstwie do Jezusa nie uwazali sie za Bogow.
                    K: I slusznie. Poczytaj poczatek Dekalogu! I czy wiesz, ze Jeszu to w Quranie pomniejszy prorok?
                    Marnie znasz religie! :(

                    Dlaczego zycie jednego czlowieka mialo tak ogromny wplyw na dzieje ludzkosci?
                    K: Pewien cesarz rzymski przyjal chrzescijanstwo, bo uznal ze bedzie mu pomagac w rzadzeniu! Pamietaj, ze na
                    Chiny, Indie czy Japonie twa religia nie wywarla praktycznie zadnego wplywu! A mieszkaja tam MILIARDY ludzi!
                    EWI: ten cesarz to chyba przejal katolicyzm....stal sie zarowno pierwszym papiezem. zdaje sie bylo to w 4 wieku.
                    chrzescijanstwo prawdziwe nie ma z tym nic wspolnego.
                    K: Pierwszym papiezem byl zdjae sie Piotr... Poczytaj w encyklopedii. Faktem jest, ze od momentu przyjecia
                    chrzescijanstwa, Rzym walil sie coraz szybciej... :(

                    a japonczycy, chinczycy czy hindusi... nie znam historii tych panstw wiec nie moge z Toba rozmawi
                  • Gość: Kagan Re: Ucieczka Jerzego - II IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 10.10.02, 04:23
                    A japonczycy, chinczycy czy hindusi... nie znam historii tych panstw wiec nie moge z Toba rozmawiac na ich temat.
                    wiem ze chrzescijanstwo nie jest tam dominujace ale chyba o niczym to nie swiadczy. a juz zwlaszca o nieisteniu
                    Boga.
                    K: Swiadczy, bo gdyby Bog istnial, to by byla tylko JEDNA religia!

                    Kaganie, to prosba, jesli uparcie bedziesz twierdzil ze Boga nie ma, do czego oczywiscie masz wszelkie prawo i
                    jednoczesnie zadal od chrzescijan odpowiedzi na nurtujace Cie pytania w sprawie tegoz Boga miej do
                    nich szacunek. Bycie chrzescijaninem opiera sie na wierze a nie na dowodach naukowych.
                    K: To czemu chcecie narzucic swoj nieracjonalny swiatopoglad innym?
                    EWI: ja nie chce ci narzucac mojego swiatopogladu. Ty pytasz, zakladasz nowe tematy wiec ludzie Ci odpowiadaja.
                    Ja mam skolei wrazenie ze to Ty chcesz za wszelke cene udowodnic ze Boga nie ma dlatego tez zakladasz takie
                    tematy jakie zakladasz. Nie mam racji? Jesli z gory wiesz ze Boga nie ma i oczekujesz ze Ci
                    ktorzy w niego wierza Ci przytakna to....zobacz jaki z tego metlik wychodzi.
                    K: Nikogo nie chce "nawracac", a tylko podaje fakty! Wnioski wyciagajcie sami! A ze "prawda w oczy kole"? ;)

                    Dlaczego chcesz za wszelka cene udowodnic ze masz racje?
                    K: NIE za "wszelka cene"! Nie postuluje np. zakazu wiary, tylko pelny rozdzial religii od panstwa!
                    Zaden kosciol nie pownien miec nic wspolnego ze strukturami panstwa!
                    Kagan
      • Gość: Jerzy Do Czyzunia - o perłach i wieprzach IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.02, 16:07
        Gość portalu: czyzunia napisał(a):

        > kaganku. rzucasz perly przed wieprze.

        Czyzunia, rewelacja! Cytujesz samego Pana Jezusa!
        Tylko że Pan Jezus wypowiedział te słowa w zupełnie innym kotekście.

        Mat 7,6 Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie pereł swoich przed
        wieprze, by ich snadź nie podeptały nogami swymi i obróciwszy się, nie
        rozszarpały was.

        Czyzunio, tym co święte, to to, co pochodzi od Boga. Z innych miejsc ewangelii
        wiemy, że mamy sie tym dzielić z innymi ludxmi, ale są tacy, którzy to
        odrzucają i bluźnią. Ty też do nich należysz. Nawet udało ci się słowa Jezusa
        całkowicie przekręcić. Bluźnierstwa Kagana traktujesz jak perły, a zwolenników
        ewangelii traktujesz jak wieprze.

        Jak możesz zobaczyć z wypowiedzi Kagana, nie ma on żadnego szacunku dla tego,
        co 'święte'.

        Upamiętaj się, tyle ci mogę powiedzieć,

        Jerzy
        • Gość: Kagan Re: Do Czyzunia - o perłach i wieprzach IP: *.vic.bigpond.net.au 08.10.02, 00:03
          Oto co wypisuja o mnie katolicy czyli podzwierzeta:
          Kagan. Do diabła! Nie daj się!!
          Autor: aniol_stroz_kagana@NOSPAM.gazeta.pl
          Data: 07-10-2002 19:50
          Przecież umiesz szczekać!
          Kolczatkę dostałeś za szczanie na "Security System", ale przecież kagańca
          jeszcze nie masz, więc spróbuj się odgryźć.
          Tylko poproś kogoś o pomoc, bo jak sam próbujesz coś wymyślić i potem to
          opisać, to już wszyscy wiedzą że nic z tego nie będzie. Nie masz wprawy w
          logicznym myśleniu, to cię od tego tylko głowa rozboli. Daj sobie spokój.
          Przepisuj jak zwykle cudze teksty. Może trafisz kiedyś sensowną odpowiedź na
          pytanie.
          Próbuj!!
          Swoją drogą, jeśli kolczatka tak cię rajcuje, że pochwaliłeś się nią na
          forum "Erotica", to kaganiec wywołałby pewnie u ciebie permanentny orgazm.
          ASK

        • Gość: Kagan Re: Do Czyzunia - o perłach i wieprzach IP: *.vic.bigpond.net.au 08.10.02, 00:42
          Gość portalu: czyzunia napisał(a): kaganku. rzucasz perly przed wieprze.
          J: Czyzunia, rewelacja! Cytujesz samego Pana Jezusa!
          Tylko że Pan Jezus wypowiedział te słowa w zupełnie innym kotekście.
          (...)
          Czyzunio, tym co święte, to to, co pochodzi od Boga. Z innych miejsc ewangelii
          wiemy, że mamy sie tym dzielić z innymi ludxmi, ale są tacy, którzy to
          odrzucają i bluźnią. Ty też do nich należysz. Nawet udało ci się słowa Jezusa
          całkowicie przekręcić. Bluźnierstwa Kagana traktujesz jak perły, a zwolenników
          ewangelii traktujesz jak wieprze.
          Jak możesz zobaczyć z wypowiedzi Kagana, nie ma on żadnego szacunku dla tego,
          co 'święte'.
          K: Wyjscia 15 "3 Pan, mocarz wojny, Jahwe jest imię Jego".
          Mateusz 10 " 34 Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie
          przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. 35 Bo przyszedłem poróżnić syna z jego
          ojcem, córkę z matką, synową z teściową; 36 i będą nieprzyjaciółmi człowieka
          jego domownicy. 37 Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie
          godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien".
          OTO PRAWDZIWA NATURA BOGA CHRZESCIJAN - BOGA W O J N Y I NIENAWISCI!
          • Gość: stern Re: Do Czyzunia - o perłach i wieprzach IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.10.02, 09:32
            Gość portalu: Kagan napisał(a):

            > K: Wyjscia 15 "3 Pan, mocarz wojny, Jahwe jest imię Jego".

            Kagan, żeby nie było chrześcijańskich argumentów
            co znaczy dżihad (jihad)?

            > Mateusz 10 " 34 Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie
            > przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. 35 Bo przyszedłem poróżnić syna z
            > jego ojcem,

            np. św Franciszek

            > córkę z matką,

            np. św Klara

            > Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie
            > godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie
            > godzien".
            > OTO PRAWDZIWA NATURA BOGA CHRZESCIJAN - BOGA W O J N Y I NIENAWISCI!

            popełniasz błąd w rozumowaniu.
            Miłośc boga nie oznacza nienawiści w stosunku do bliskich,
            cytowane przez Ciebie zdanie oznacza, że Bóg jest najważniejszy.

            • Gość: Kagan Re: Do Czyzunia - o perłach i wieprzach IP: *.vic.bigpond.net.au 09.10.02, 09:49
              Gość portalu: stern napisał(a):
              Gość portalu: Kagan napisał(a):
              K: Wyjscia 15 "3 Pan, mocarz wojny, Jahwe jest imię Jego".
              > Kagan, żeby nie było chrześcijańskich argumentów
              > co znaczy dżihad (jihad)?
              K: Zapytaj sie Muslimow!

              K: Mateusz 10 " 34 Nie sądźcie, że przyszedłem pokój
              przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju,
              ale miecz. 35 Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem,
              S: np. św Franciszek (?)
              córkę z matką,
              S: np. św Klara (?)
              Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie
              godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie,
              nie jest Mnie godzien".
              OTO PRAWDZIWA NATURA BOGA CHRZESCIJAN - BOGA W O J N Y
              I NIENAWISCI!

              S: popełniasz błąd w rozumowaniu.
              K: Jaki? Cytujac Biblie?!

              S: Miłośc boga nie oznacza nienawiści w stosunku do
              bliskich, cytowane przez Ciebie zdanie oznacza, że Bóg
              jest najważniejszy.
              K: "35 Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem,
              córkę z matką"! Czytaj uwaznie!
              I nie wstawiaj swietych do Biblli!
              Kagan
    • Gość: Jasiek Kagan IP: *.abo.wanadoo.fr 09.10.02, 14:40
      Jestem
      Nie ma odpowiedzi na moj list z 2.10.
      Czekam
      pozdrawiam
      J.
      • Gość: Kagan Re: Kagan IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 10.10.02, 03:06
        Gość portalu: Jasiek napisał(a):

        > Jestem
        > Nie ma odpowiedzi na moj list z 2.10.
        > Czekam
        > pozdrawiam
        > J.
        Jaki list? Zacytuj go i daj link! Nie jestem Duchem Sw.;)
        • Gość: Jasiek Re: Kagan IP: *.abo.wanadoo.fr 10.10.02, 08:16
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > Gość portalu: Jasiek napisał(a):
          >
          > > Jestem
          > > Nie ma odpowiedzi na moj list z 2.10.
          > > Czekam
          > > pozdrawiam
          > > J.
          > Jaki list? Zacytuj go i daj link! Nie jestem Duchem Sw.;)

          Ale jestes bardzo inteligentny! :-)))

          Zobacze, moze wyjdzie z linkiem. Jesli nie - zacytuje...

          www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=3078983&a=3141998
          • Gość: Jasiek Re: Kagan - koncowka IP: *.abo.wanadoo.fr 10.10.02, 08:20
            > J: Nie, to nie jest atak:-)))!
            > Atakiem byloby stwierdzenie, ze jestes bandyta z zaulka,
            > ktory zabil prostytutke (znaczy nasz 'erzac')...
            > Mysle, ze tak naprawde zaulki Cie przerazaja i bola,
            > stad masz za zle Panu Bogu, ze nie zrobil z tym porzadku...
            > Dobre w Tobie serducho, Kaganie...
            > K: Nie podlizuj sie, jednoczesnie wbijajac mi noz w plecy... :(

            Nie identyfikuje sie ani z jednym, ani z drugim.
            Wybacz, nie jestes wszechwiedzacy i nie mozesz znac moich intencji...
            Twoj sad podales zbyt kategorycznie...

            Nie obrazam sie:-)

            Nie bedzie mnie przez pare dni.
            Pozdrawiam
            Jasiek



            • Gość: Kagan Re: Kagan - koncowka IP: *.vic.bigpond.net.au 10.10.02, 14:51
              Gość portalu: Jasiek napisał(a):
              J: Nie, to nie jest atak:-)))!
              Atakiem byloby stwierdzenie, ze jestes bandyta z zaulka,
              ktory zabil prostytutke (znaczy nasz 'erzac')...
              Mysle, ze tak naprawde zaulki Cie przerazaja i bola,
              stad masz za zle Panu Bogu, ze nie zrobil z tym porzadku...
              Dobre w Tobie serducho, Kaganie...
              K: Nie podlizuj sie, jednoczesnie wbijajac mi noz w plecy... :(

              Nie identyfikuje sie ani z jednym, ani z drugim.
              Wybacz, nie jestes wszechwiedzacy i nie mozesz znac moich intencji...
              Twoj sad podales zbyt kategorycznie...
              K: Obys mial racje!

              Nie obrazam sie:-)
              K: Ja, jak widzisz, tez!

              Nie bedzie mnie przez pare dni.
              K: Mnie tez moze nie byc na tym forum przez pewien czas...
              Dosyc sie juz napisalem przez te kilka ostatnich dni!

              Pozdrawiam
              Jasiek
              K: Nawzajem! :)

              >
              >
              >
              • jendza1 Re: Kagan - koncowka 10.10.02, 16:59
                Gość portalu: Kagan napisał(a):

                > Gość portalu: Jasiek napisał(a):
                > J: Nie, to nie jest atak:-)))!
                > Atakiem byloby stwierdzenie, ze jestes bandyta z zaulka,
                > ktory zabil prostytutke (znaczy nasz 'erzac')...
                > Mysle, ze tak naprawde zaulki Cie przerazaja i bola,
                > stad masz za zle Panu Bogu, ze nie zrobil z tym porzadku...
                > Dobre w Tobie serducho, Kaganie...
                > K: Nie podlizuj sie, jednoczesnie wbijajac mi noz w plecy... :(
                >
                > Nie identyfikuje sie ani z jednym, ani z drugim.
                > Wybacz, nie jestes wszechwiedzacy i nie mozesz znac moich intencji...
                > Twoj sad podales zbyt kategorycznie...
                > K: Obys mial racje!

                Tu mi jej nie sposob odmowic :-)
                Swoje intencje najlepiej zna bezposrednio zainteresowany...

                > Nie obrazam sie:-)
                > K: Ja, jak widzisz, tez!
                >
                > Nie bedzie mnie przez pare dni.
                > K: Mnie tez moze nie byc na tym forum przez pewien czas...
                > Dosyc sie juz napisalem przez te kilka ostatnich dni!
                >
                > Pozdrawiam
                > Jasiek
                > K: Nawzajem! :)

                Milego odpoczynku od klawiaturki!
                Jasiek
                • Gość: Jasiek Tu wole byc Jaskiem, niz jendza... :-) IP: *.abo.wanadoo.fr 10.10.02, 17:03
                  Pozdrawiam!
                  j.
                  • Gość: Kagan Re: Tu wole byc Jaskiem, niz jendza... :-) IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 11.10.02, 05:31
                    Gość portalu: Jasiek napisał(a):

                    > Pozdrawiam!
                    > j.
                    K: Nawzajem! :)

                • Gość: Kagan Re: Kagan - koncowka IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 11.10.02, 05:30
                  jendza1 napisała:
                  J: Nie, to nie jest atak:-)))! Atakiem byloby stwierdzenie, ze jestes bandyta z zaulka,
                  ktory zabil prostytutke (znaczy nasz 'erzac')... Mysle, ze tak naprawde zaulki Cie przerazaja i bola,
                  stad masz za zle Panu Bogu, ze nie zrobil z tym porzadku... Dobre w Tobie serducho, Kaganie...
                  K: Nie podlizuj sie, jednoczesnie wbijajac mi noz w plecy... :(
                  J: Nie identyfikuje sie ani z jednym, ani z drugim.
                  Wybacz, nie jestes wszechwiedzacy i nie mozesz znac moich intencji...
                  Twoj sad podales zbyt kategorycznie...
                  K: Obys mial racje!
                  J: Tu mi jej nie sposob odmowic :-) Swoje intencje najlepiej zna bezposrednio zainteresowany...
                  Nie obrazam sie:-)
                  K: Ja, jak widzisz, tez!
                  J: > Nie bedzie mnie przez pare dni.
                  K: Mnie tez moze nie byc na tym forum przez pewien czas...
                  Dosyc sie juz napisalem przez te kilka ostatnich dni!
                  J: Milego odpoczynku od klawiaturki!
          • Gość: Kagan Re: Kagan IP: *.vic.bigpond.net.au 10.10.02, 14:55
            Gość portalu: Jasiek napisał(a):
            Jestem
            Nie ma odpowiedzi na moj list z 2.10.
            Czekam
            pozdrawiam
            J.
            K: Jaki list? Zacytuj go i daj link! Nie jestem Duchem Sw.;)
            J: Ale jestes bardzo inteligentny! :-)))
            K: Nie sadze. Moze nieco ponad przecietna. Zreszta sa rozne rodzaje
            inteligencji. Ja jestem raczej kreatywny niz inteligentny... ;)

            J: Zobacze, moze wyjdzie z linkiem. Jesli nie - zacytuje...
            "www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=3078983&a=
            3141998
            K: Zaraz zerkne!

            • Gość: Jasiek Re: Kagan IP: *.abo.wanadoo.fr 10.10.02, 18:13
              Lec na gore, odpowiedz jest...
              czekam
              Jasiek
              • Gość: Kagan Re: Kagan IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 11.10.02, 05:33
                Gość portalu: Jasiek napisał(a):

                > Lec na gore, odpowiedz jest...
                > czekam
                > Jasiek
                K: Gdzie? Daj link! Tu jest juz  postow!
                Pozdr.
                Kagan

                • Gość: Kagan Re: Kagan IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 11.10.02, 06:46
                  Jasiek: Nikogo do niczego nie zmuszam :-)...
                  Kagan: Ale twoj kosciol tak! Np. w Polsce wymaga nawet od niewierzacych poszanowania tzw. wartosci
                  chrzescijanskich!
                  J: Rozumiem, ze chodzi Ci np. o 'nie zabijaj'.
                  (...)
                  K: www.silesia.pik-net.pl/biblia/szukaj.htm i napisz slowo miecz.
                  Zobaczysz, jak to jest z zabijaniem w Biblii!
                  K: Nie udawaj glupka! "Nie zabijaj" jest wziete z wczesniejszych kodeksow np. z Kodeksu Hammurabiego! Mnie chodzi
                  np. o przesladowanie tych, co traktuja symbole religijne jak inne symbole. (...)
                  J: Naprawde nie rozumiesz, dlaczego symbole religijne (nie tylko krzyz przeciez) takze przez prawo sa traktowane
                  inaczej? A moze to Ty glupka udajesz?
                  K: NIE! Z jakiej racji symbole nierozumnej wiary maja byc prawnie chronione? Wiara to sprawa prywatna! Niech
                  bogowie chronia swe symbole, a nie ludzkie prawo! (...) Przeciez jesli Jezus byl Bogiem, to nic mu takowe
                  "profanacje" zaszkodzic nie moga! Starajac sie bronic swego Boga przy pomocy prawa dowodzicie, ze to zaden
                  Bog!
                  J: Wiara dotyczy czlowieka. McDonalds tez. Wiara ma nieporownanie wiekszy wplyw na zycie czlowieka, niz
                  McDonalds. Dlaczego zatem 'ludzkie prawo' ma uwzgledniac > prawa McDonaldsa, a nie uwzgledniac praw wiary?
                  K: Bo McDonalds nie jest wszechmocny, wiec potrzebuje ochrony prawa. Wszechmocny Bog zas takowej
                  ochrony NIE potrzebuje!
                  J: 'Zaden' to bylby Bog, gdyby nikt Go nie bronil.
                  K: Myslisz "zaden" z "zadnego"... :(
                  J: Nie. Nie myle. Bo Bog JEST
                  K: Ty tak tylko myslisz! Daj mi pozabiblijny dowod, na jego istnienie!
                  J: Gdyby sie bronil sam,w sposob, jakiego wymagasz, bylby Bogiem zemsty.
                  K: Bo jest! Exodus 20:5 "...jestem Bogiem zazdrosnym, co karze wystepek ojcow na synach do trzeciego i czwartego
                  pokolenia...".
                  J: A On jest Bogiem-Miloscia...
                  K: ??? Por. do Exodus (Wyjscia) 20:5!
                  ===============================
                  J: To nie sa logiczne chwyty - mam na mysli Twoja perspektywe. Jesli negujesz istnienie Boga i uwazasz sie za
                  niewierzacego (jesli dobrze rozumiem Twoja ponizej zamieszczona deklaracje) - to nie cytuj Biblii, bo przeczysz sam
                  sobie. Przeciez Pismo nie moze miec w tym ukladzie dla Ciebie wartosci dowodu...
                  K: NIE jest dowodem na istnienie Boga, ale jest wykladnia doktryny politycznej chrzescijanstwa!
                  MAM CIE! Chcesz mi zabronic cytowania Biblii, bo ja cytujac ja, obnazam jej okrucienstwo i wewnetrzne
                  sprzecznosci...:(
                  J: Sprobuj obsikac polksiezyc. Zobacz, jak zareaguja Muzulmanie... (...)
                  K: Symbole dla mnie nie maja specjalnego znaczenia. Dla mnie liczy sie tylko to, co one przedstawiaja! A jak mozna
                  obrazic Wszechmocnego Boga? On jest ponad to! Inaczej bylby tylko pomniejszym bozkiem... :(
                  J: Tu znowu brak konsekwencji. Wynika z powyzszego, ze jednak MASZ jakas koncepcje Boga... Czyzbys wierzyl?
                  K: NIE! Jestem agnostykiem. Nie wykluczam wiec a priori istnienia Boga. Tylko uwazam, ze Bog Biblli to NIE
                  jest prawdziwy Bog, bo nie jest on ani wszechmocny ani wszechwiedzacy... Ot, bozek Izraelitow Jahwe
                  i bekart Jeszu... :(
                  (...)
                  J: Bog to taki Lekarz, ktory potrafi przyjac wszystkich od razu, z zachowaniem zarazem tajemnicy lekarskiej...
                  K: Marnie on leczy swego czlowieka nr 1 na ziemii...:(
                  J: W tym Domu jedzenie jest zawsze i nigdy sie nie psuje....
                  K: To skad tylu glodnych?
                  J: Trzeba sie tylko pochylic...
                  K: Nad sucha ziemia?
                  J: Sa jednak miejsca, gdzie Boga nie ma, w pewnym sensie, poniewaz nie zostal tam wpuszczony. Chodzi o biedne,
                  zamkniete, ludzkie serce. Pan Bog nie gwalci swojego stworzenia.
                  K: Nieobecnosc wszechobecnego Boga. To jest sprzecznosc sama w sobie, dowodzi, ze twoj Bog nie moze istniec...
                  ergo NIE jest Bogiem! Widzisz, do czego prowadza twe metne spekulacje! I skad to zalozenie, ze bez Boga czlowiek
                  cierpi?
                  J: Proste. Bog to Milosc, Dobro, Piekno... Gdy nie ma M,D,P - czlowiek cierpi...
                  K: Pan, mocarz wojny, Jahwe jest imię Jego. (Ks.Wyjścia 15:3)
                  Dlatego też pokażę im, tym razem dam im poznać moją rękę i moją siłę; i zrozumieją, że moje imię - Jahwe!
                  (Ks.Jeremiasza 16:21)
                  (...)

                  J: Jesli ofiarowal wolna wole, to teraz przeciez nie moze sie pchac na sile..
                  Czlowiek sam sie na BOga zamyka, sam cierpi z tego powodu, i sam sie karze, wzmagajac swoje (i innych)
                  cierpienie...) Jesli dziecko z mego przykladu ma powieki zacisniete i przykryte dlonmi, to i tak stoi w sloncu. W tym
                  sensie Bog przy nim jest...
                  K: Znow masz mnie za polglowka! Wstyd! Twierdzisz, ze Bog sam sie wycofuje z pewnych obszarow. Tak wiec nie
                  jest wszechobecny. A jak nie jest wszechobecny, to nie jest tez wszechwiedzacy,
                  J: Masz dzieci? Twoje dziecko idzie na przyklad do szkoly. Jestes z nim? NIe, bo siedzisz przy kompie. WIesz, co
                  robi? Wiesz...
                  K: Czyzby? Moze byc na wagarach albo palic cygarety w kiblu... :(
                  (...)
                  J: Problem jest gdzie indziej. Masz koncepcje Boga, i chcialbys, by Ci - a takoz wszystkim innym - ten Bog odebral
                  moznosc decydowania, wolnosc po prostu. BY sie z Toba utozsamil do konca... Wtedy by nie pozwolil taki Bog na
                  dokonywajace sie zlo i moze by zaspokoil Twoj glod Boga... Bog, ktory pozwala czlowiekowi na autonomiczne
                  decyzje, dla Ciebie jest Bogiem 'za malo'. Czy - jesli na przyklad dziecko bierze narkotyki - ojciec, ktory o tym wie, jest
                  tym ojcem 'za malo'? Optymalnie byloby, gdyby ojciec stale byl przy dziecku i w dziecku oraz kontrolowal i
                  cenzurowal a takze zatwierdzal kazda mysl 'pociechy', kazdy akt... Tego bys chcial? Stad Twoje zarzuty...
                  K: Znow przesadzasz! Chodzi nie o Boga-"Big Brother", ale o zapobieganie skrajnosciom typu genocide albo
                  wojnom swiatowym!!
                  J: Bog jest Miloscia.
                  K: Exodus 20:5 "...jestem Bogiem zazdrosnym, co karze wystepek ojcow na synach do trzeciego i czwartego
                  pokolenia...".
                  J: Powtorze: nie cytuj Biblii. Dla Ciebie nie ma wartosci 'dowodu'...
                  K: Bo cytaty znajduje niewygodne? Juz ci pisalem, ze Biblia NIE dowodzi istnienia Boga, ale dowodzi, jaka
                  jest doktryna chrzescijanstwa: okrutna i wewnetrznie sprzeczna!

                  J: Czlowiek bez BOga nie ma milosci. Ergo: cierpi.
                  K: Na jakiej podstawie twierdzisz, ze "Czlowiek bez Boga nie ma milosci"?
                  To wynika z postawionej uprzednio tezy: BOg jest Miloscia. Jesli zatem nie ma Boga, nie ma tez Milosci. Logika po
                  prostu.
                  K: Bledny wnisoek na podstwaie blednech przeslanek i blednego rozumowania!
                  Bog NIE jest miloscia, a mieczem: Pan, mocarz wojny, Jahwe jest imię Jego. (Ks.Wyjścia 15:3) .
                  Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz.
                  (Ew.Mateusza 10:34)
                  (...)
                  K: Jesli Bog jest wszedzie, to juz jestesmy z nim na 100% stopieni!
                  K: Juz ci tlumaczylem, ze z zalozenia On jest wszedzie!
                  I nie odpowiedziales mi na pytanie: jak moze wszechpotezna milosc i wszechpotezne dobro tolerowac tyle zla?
                  J: Milosc istnieje miedzy osoba i osoba. Bog umozliwil milosc w momencie,gdy dal autonomie...
                  K: To ma byc odpowedz na moje pytanie?
                  J: Kiedy czlowiek sie zamknie na Pana Boga, wchodzi wowczas w ciemnosc.
                  K: Jak sie mozna zamknac na Wszechobecnego i Wszechpoteznego?
                  J: Mozna, bo On na to pozwala.
                  K: Podobnie jak toleruje ZLO... : Pan, mocarz wojny, Jahwe jest imię Jego. (Ks.Wyjścia 15:3) .
                  Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz.
                  (Ew.Mateusza 10:34) - OTO PRAWDZIWA NATURA BOGA CHRZESCIJAN!
                  Kagan
                  • Gość: Jasiek o cytowaniu Pisma Sw i nie tylko (Kagan) IP: *.abo.wanadoo.fr 13.10.02, 15:16
                    Gość portalu: Kagan napisał(a):

                    ) Jasiek: Nikogo do niczego nie zmuszam :-)...
                    ) Kagan: Ale twoj kosciol tak! Np. w Polsce wymaga nawet od niewierzacych
                    poszan
                    ) owania tzw. wartosci
                    ) chrzescijanskich!


                    ) J: Rozumiem, ze chodzi Ci np. o 'nie zabijaj'.
                    ) (...)
                    ) K: (a href="http://www.silesia.pik-
                    net.pl/biblia/szukaj.htm"target="_blank")www
                    ) .silesia.pik-net.pl/biblia/szukaj.htm(/a) i napisz slowo miecz.
                    ) Zobaczysz, jak to jest z zabijaniem w Biblii!
                    ) K: Nie udawaj glupka! "Nie zabijaj" jest wziete z wczesniejszych kodeksow np.
                    z
                    ) Kodeksu Hammurabiego! Mnie chodzi
                    ) np. o przesladowanie tych, co traktuja symbole religijne jak inne symbole.
                    (...
                    ) )
                    ) J: Naprawde nie rozumiesz, dlaczego symbole religijne (nie tylko krzyz
                    przeci
                    ) ez) takze przez prawo sa traktowane
                    ) inaczej? A moze to Ty glupka udajesz?
                    ) K: NIE! Z jakiej racji symbole nierozumnej wiary maja byc prawnie chronione?
                    Wi
                    ) ara to sprawa prywatna! Niech
                    ) bogowie chronia swe symbole, a nie ludzkie prawo! (...) Przeciez jesli Jezus
                    b
                    ) yl Bogiem, to nic mu takowe
                    ) "profanacje" zaszkodzic nie moga! Starajac sie bronic swego Boga przy pomocy
                    p
                    ) rawa dowodzicie, ze to zaden
                    ) Bog!
                    ) J: Wiara dotyczy czlowieka. McDonalds tez. Wiara ma nieporownanie wiekszy
                    wplyw
                    ) na zycie czlowieka, niz
                    ) McDonalds. Dlaczego zatem 'ludzkie prawo' ma uwzgledniac ) prawa McDonaldsa,
                    ) a nie uwzgledniac praw wiary?
                    ) K: Bo McDonalds nie jest wszechmocny, wiec potrzebuje ochrony prawa.
                    Wszechmocn
                    ) y Bog zas takowej
                    ) ochrony NIE potrzebuje!
                    ) J: 'Zaden' to bylby Bog, gdyby nikt Go nie bronil.
                    ) K: Myslisz "zaden" z "zadnego"... :(
                    ) J: Nie. Nie myle. Bo Bog JEST
                    ) K: Ty tak tylko myslisz! Daj mi pozabiblijny dowod, na jego istnienie!

                    Bez sensu. Dowod pozabiblijny bylby zarazem dowodem pozaracjonalnym. Mozna by
                    Cie jeszcze probowac odsylac do spekulacji filozoficznych..., ale to juz pewno
                    na forum bylo.
                    Natychmiast odparujesz 'halucynacjami', 'snem narkotyczynym', 'upojeniem
                    alkoholowym' itp. Jesli akceptujesz tylko pokartezjanska perspektywe
                    rzeczywistosci, zamykajac sie na sprawy ducha, takiego dowodu dac Ci po prostu
                    nie mozna. Jedyne, co Ci sie moze przydarzyc, to jakies otwarcie na ten aspekt
                    rzeczywistosci ludzkiej albo na skutek wewnetrznego doswiadczenia niezaleznego
                    od Twego zamkniecia, albo na skutek swiadectwa kogos, komu naprawde ufasz.
                    Tertium non datur.

                    ) J: Gdyby sie bronil sam,w sposob, jakiego wymagasz, bylby Bogiem zemsty.
                    ) K: Bo jest! Exodus 20:5 "...jestem Bogiem zazdrosnym, co karze wystepek
                    ojcow
                    ) na synach do trzeciego i czwartego
                    ) pokolenia...".
                    ) J: A On jest Bogiem-Miloscia...
                    ) K: ??? Por. do Exodus (Wyjscia) 20:5!
                    ) ===============================
                    ) J: To nie sa logiczne chwyty - mam na mysli Twoja perspektywe. Jesli
                    negujesz
                    ) istnienie Boga i uwazasz sie za
                    ) niewierzacego (jesli dobrze rozumiem Twoja ponizej zamieszczona deklaracje) -

                    ) to nie cytuj Biblii, bo przeczysz sam
                    ) sobie. Przeciez Pismo nie moze miec w tym ukladzie dla Ciebie wartosci
                    dowodu.
                    ) ..
                    ) K: NIE jest dowodem na istnienie Boga, ale jest wykladnia doktryny
                    politycznej
                    ) chrzescijanstwa!
                    ) MAM CIE! Chcesz mi zabronic cytowania Biblii, bo ja cytujac ja, obnazam jej
                    okr
                    ) ucienstwo i wewnetrzne
                    ) sprzecznosci...:(

                    Nie 'MASZ' mnie :-)))) !
                    Po pierwsze dlatego, ze wcale nie 'chce Ci zabronic cytowania Biblii', tylko
                    wykazuje, ze przy opcji, przez Ciebie przyjetej, cytowanie Pisma Sw. na
                    poparcie Twoich tez to contradictio in adiecto.
                    Druga rzecz to 'doktryna polityczna chrzescijanstwa'. Otoz juz samo to Twoje
                    sformulowanie jest tendencyjne, ale mniejsza o to. Nie czepiajmy sie
                    drobiazgow. Wazne jest, ze Pismo Sw. jest najwazniejszym, podstawowym, glownym
                    tekstem chrzescijanstwa, podanym do wierzenia itd. Zarazem jednak jest tekstem
                    kultury, pisanym w okreslonych warunkach historyczno-kulturowych, przez ludzi,
                    zyjacych w tamtych warunkach. Zeby zatem wlasciwie ten tekst zrozumiec i
                    przyswoic, nalezy to tego zrozumienia uzywac wlasciwych narzedzi (krytyka
                    tekstu). Do samego tekstu Pisma (juz oczywiscie i tak 'potraktowanego'
                    filologicznie w trakcie tlumaczenia) dodajmy zatem wykladnie owego Pisma, a
                    takze nauke Kosciala (w moim przypadku Kosciola Katolickiego), czyli wszystkie
                    mysli ludzi madrych i dobrych, ktorzy wiele widzieli, jeszcze wiecej
                    zrozumieli, oraz (albo przede wszystkim) bezposrednio spotkali Chrystusa, czy
                    to w Slowie, czy w doswiadczeniu mistycznym.
                    Zeby zatem mowic o 'doktrynie politycznej chrzescijanstwa' trzeba by najpierw
                    naprawde przestudiowac Pismo Swiete, Historie Swieta, potem historie Kosciola,
                    badz Kosciolow, jak wolisz; zechciec to wszystko zrozumiec, a potem - juz z
                    pelnym zrozumieniem tego, o czym sie mowi, choc niekoniecznie w to wierzac -
                    mozna by sie o tych sprawach rzeczowo wypowiadac.
                    Twoje tu cytowanie Starego Testamentu mozna by przyrownac do cytowania - by nie
                    siegac do prawa rzymskiego - chocby kodeksu Napoleona na sali sadowej dzis. Bez
                    zadnych pozniejszych poprawek. Troche traci ignorancja, wybacz...


                    ) J: Sprobuj obsikac polksiezyc. Zobacz, jak zareaguja Muzulmanie... (...)
                    ) K: Symbole dla mnie nie maja specjalnego znaczenia. Dla mnie liczy sie tylko
                    t
                    ) o, co one przedstawiaja! A jak mozna
                    ) obrazic Wszechmocnego Boga? On jest ponad to! Inaczej bylby tylko pomniejszym
                    b
                    ) ozkiem... :(
                    ) J: Tu znowu brak konsekwencji. Wynika z powyzszego, ze jednak MASZ jakas
                    koncep
                    ) cje Boga... Czyzbys wierzyl?
                    ) K: NIE! Jestem agnostykiem. Nie wykluczam wiec a priori istnienia Boga.
                    Tylko
                    ) uwazam, ze Bog Biblli to NIE
                    ) jest prawdziwy Bog, bo nie jest on ani wszechmocny ani wszechwiedzacy... Ot,
                    bo
                    ) zek Izraelitow Jahwe
                    ) i bekart Jeszu... :(
                    ) (...)
                    ) J: Bog to taki Lekarz, ktory potrafi przyjac wszystkich od razu, z
                    zachowaniem
                    ) zarazem tajemnicy lekarskiej...
                    ) K: Marnie on leczy swego czlowieka nr 1 na ziemii...:(

                    Jesli pacjent nie chce wspolpracowac...

                    ) J: W tym Domu jedzenie jest zawsze i nigdy sie nie psuje....
                    ) K: To skad tylu glodnych?

                    Bo nie umieja siegnac po pokarm...

                    ) J: Trzeba sie tylko pochylic...
                    ) K: Nad sucha ziemia?

                    Czasem trzeba wysilku, by dokopac sie do zrodla... Jesli wolisz siedziec z
                    zalozonymi rekoma...

                    ) J: Sa jednak miejsca, gdzie Boga nie ma, w pewnym sensie, poniewaz nie
                    zostal
                    ) tam wpuszczony. Chodzi o biedne,
                    ) zamkniete, ludzkie serce. Pan Bog nie gwalci swojego stworzenia.
                    ) K: Nieobecnosc wszechobecnego Boga. To jest sprzecznosc sama w sobie,
                    dowodzi,
                    ) ze twoj Bog nie moze istniec...

                    A moze nasza logika jest po prostu wobec Boga logika mrowki?

                    ) ergo NIE jest Bogiem! Widzisz, do czego prowadza twe metne spekulacje! I
                    skad
                    ) to zalozenie, ze bez Boga czlowiek
                    ) cierpi?
                    ) J: Proste. Bog to Milosc, Dobro, Piekno... Gdy nie ma M,D,P - czlowiek
                    cierpi.
                    ) ..
                    ) K: Pan, mocarz wojny, Jahwe jest imię Jego. (Ks.Wyjścia 15:3)
                    ) Dlatego też pokażę im, tym razem dam im poznać moją rękę i moją siłę; i
                    zrozumi
                    ) eją, że moje imię - Jahwe!
                    ) (Ks.Jeremiasza 16:21)
                    ) (...)
                    )
                    ) J: Jesli ofiarowal wolna wole, to teraz przeciez nie moze sie pchac na sile..
                    ) Czlowiek sam sie na BOga zamyka, sam cierpi z tego powodu, i sam sie karze,
                    wz
                    ) magajac swoje (i innych)
                    ) cierpienie...) Jesli dziecko z mego przykladu ma powieki zacisniete i
                    przykryte
                    ) dlonmi, to i tak stoi w sloncu. W tym
                    ) sensie Bog przy nim jest...
                    ) K: Znow masz mnie za polglowka! Wstyd! Twierdzisz, ze Bog sam sie wycofuje z
                    pe
                    ) wnych obszarow. Tak wiec nie
                    ) jest wszechobecny. A jak nie jest wszechobecny, to nie jest tez
                    wszechwiedzacy,
                    )
                    ) J: Masz dzieci? Twoje dziecko idzie na przyklad do szkoly. Jestes z nim? NIe,
                    b
                    ) o siedzisz przy kompie. WIesz, co
                    ) robi? Wiesz...
                    ) K: Czyzby? Moze byc na wagarach albo palic cygarety w kiblu... :(
                    ) (...)
                    ) J: Problem jest gdzie in
                  • Gość: Jasiek O cytowaniu... cd IP: *.abo.wanadoo.fr 13.10.02, 15:19
                    > J: Masz dzieci? Twoje dziecko idzie na przyklad do szkoly. Jestes z nim? NIe,
                    b
                    > o siedzisz przy kompie. WIesz, co
                    > robi? Wiesz...
                    > K: Czyzby? Moze byc na wagarach albo palic cygarety w kiblu... :(
                    > (...)
                    > J: Problem jest gdzie indziej. Masz koncepcje Boga, i chcialbys, by Ci - a
                    tako
                    > z wszystkim innym - ten Bog odebral
                    > moznosc decydowania, wolnosc po prostu. BY sie z Toba utozsamil do konca...
                    Wte
                    > dy by nie pozwolil taki Bog na
                    > dokonywajace sie zlo i moze by zaspokoil Twoj glod Boga... Bog, ktory pozwala
                    c
                    > zlowiekowi na autonomiczne
                    > decyzje, dla Ciebie jest Bogiem 'za malo'. Czy - jesli na przyklad dziecko
                    bier
                    > ze narkotyki - ojciec, ktory o tym wie, jest
                    > tym ojcem 'za malo'? Optymalnie byloby, gdyby ojciec stale byl przy dziecku
                    i
                    > w dziecku oraz kontrolowal i
                    > cenzurowal a takze zatwierdzal kazda mysl 'pociechy', kazdy akt... Tego bys
                    chc
                    > ial? Stad Twoje zarzuty...
                    > K: Znow przesadzasz! Chodzi nie o Boga-"Big Brother", ale o zapobieganie
                    skrajn
                    > osciom typu genocide albo
                    > wojnom swiatowym!!

                    A wiec jaka bys wytyczyl Panu Bogu granice?
                    Na co powinienby - Twoim zdaniem - sie zgodzic, a na co nie?
                    I jak to by sie mialo technicznie realizowac?

                    > J: Bog jest Miloscia.
                    > K: Exodus 20:5 "...jestem Bogiem zazdrosnym, co karze wystepek ojcow na
                    synach
                    > do trzeciego i czwartego
                    > pokolenia...".
                    > J: Powtorze: nie cytuj Biblii. Dla Ciebie nie ma wartosci 'dowodu'...
                    > K: Bo cytaty znajduje niewygodne? Juz ci pisalem, ze Biblia NIE dowodzi
                    istnien
                    > ia Boga, ale dowodzi, jaka
                    > jest doktryna chrzescijanstwa: okrutna i wewnetrznie sprzeczna!

                    Patrz wyzej.
                    >
                    > J: Czlowiek bez BOga nie ma milosci. Ergo: cierpi.
                    > K: Na jakiej podstawie twierdzisz, ze "Czlowiek bez Boga nie ma milosci"?
                    > To wynika z postawionej uprzednio tezy: BOg jest Miloscia. Jesli zatem nie ma
                    B
                    > oga, nie ma tez Milosci. Logika po
                    > prostu.
                    > K: Bledny wnisoek na podstwaie blednech przeslanek i blednego rozumowania!
                    > Bog NIE jest miloscia, a mieczem: Pan, mocarz wojny, Jahwe jest imię Jego.
                    (Ks.
                    > Wyjścia 15:3) .
                    > Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem
                    przynieś
                    > ć pokoju, ale miecz.
                    > (Ew.Mateusza 10:34)
                    > (...)
                    > K: Jesli Bog jest wszedzie, to juz jestesmy z nim na 100% stopieni!
                    > K: Juz ci tlumaczylem, ze z zalozenia On jest wszedzie!
                    > I nie odpowiedziales mi na pytanie: jak moze wszechpotezna milosc i
                    wszechpot
                    > ezne dobro tolerowac tyle zla?
                    > J: Milosc istnieje miedzy osoba i osoba. Bog umozliwil milosc w momencie,gdy
                    da
                    > l autonomie...
                    > K: To ma byc odpowedz na moje pytanie?
                    > J: Kiedy czlowiek sie zamknie na Pana Boga, wchodzi wowczas w ciemnosc.
                    > K: Jak sie mozna zamknac na Wszechobecnego i Wszechpoteznego?
                    > J: Mozna, bo On na to pozwala.
                    > K: Podobnie jak toleruje ZLO... : Pan, mocarz wojny, Jahwe jest imię Jego.
                    (Ks.
                    > Wyjścia 15:3) .
                    > Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem
                    przynieś
                    > ć pokoju, ale miecz.
                    > (Ew.Mateusza 10:34) - OTO PRAWDZIWA NATURA BOGA CHRZESCIJAN!

                    Czy dlatego tak walczysz na forum?
                    Chcesz byc blisko Twojego Boga, a raczej Twojej koncepcji 'Boga Chrzescijan'?

                    To by sie zgadzalo....

                    Pozdrawiam serdeczie bardzo!
                    Jasiek
                    • Gość: Kagan Re: O cytowaniu... cd IP: *.vic.bigpond.net.au 14.10.02, 00:35
                      Gość portalu: Jasiek napisał(a):
                      J: Masz dzieci? Twoje dziecko idzie na przyklad do szkoly. Jestes z nim?
                      NIe, bo siedzisz przy kompie. WIesz, co robi? Wiesz...
                      K: Czyzby? Moze byc na wagarach albo palic cygarety w kiblu... :(
                      J: Problem jest gdzie indziej. Masz koncepcje Boga, i chcialbys, by Ci -
                      a tako z wszystkim innym - ten Bog odebral moznosc decydowania, wolnosc po
                      prostu. BY sie z Toba utozsamil do konca... Wtedy by nie pozwolil taki Bog na
                      dokonywajace sie zlo i moze by zaspokoil Twoj glod Boga... Bog, ktory pozwala
                      czlowiekowi na autonomiczne decyzje, dla Ciebie jest Bogiem 'za malo'.
                      K: Nie zrozumiales mych slow. Mnie chodzilo tylko o zabezpieczenia, pewnego
                      rodzaju regulatory (jak w maszynie parowej, zabezpieczajace przed zbytnim
                      rozpedzeniem) czy bezpieczniki, nie pozwalajace np. na okrutne mordy,
                      sczegolnie masowe (np. w Auschwitz, Kampuczei, czy ostanio na Bali), a nie o
                      Boga, prowadzacego kazdego czleka jak dziecko za raczke... Wolnosc ma tez
                      granice, a jest nia wolnosc innego czlowieka! I tu powinien Bog wkroczyc,
                      jesli jest, abysmy nie ograniczali wolnosci innych, np. powaznie kaleczac
                      czy zabijajac ich!
                      J: Czy - jesli na przyklad dziecko bierze narkotyki - ojciec, ktory o tym wie,
                      jest tym ojcem 'za malo'? Optymalnie byloby, gdyby ojciec stale byl przy
                      dziecku i w dziecku oraz kontrolowal i cenzurowal a takze zatwierdzal kazda
                      mysl 'pociechy', kazdy akt... Tego bys chcial? Stad Twoje zarzuty...
                      K: Znow przesadzasz! Chodzi nie o Boga-"Big Brother", ale o zapobieganie
                      skrajnosciom typu genocide albo wojnom swiatowym, a takze aktom terroru jak
                      ostanio np. na Bali! Czemu Bog, podobno milosciwy, dopuscil do wybuchu tej
                      bomby? Moze Bogiem prawdziwym jest msciwy Allach, a nie wasz Jeszu?
                      J: A wiec jaka bys wytyczyl Panu Bogu granice? Na co powinienby - Twoim
                      zdaniem sie zgodzic, a na co nie? I jak to by sie mialo technicznie realizowac?
                      K: Nie Bogu jako takiemu, ale jesli jest On milosciwy, to nie powinien
                      dopuszczac do masowych mordow, do najgorszego "zezwierzecenia" sie
                      niektorych ludzi. Jak ma to zrobic, to juz nie moja sprawa. To nie ja
                      przeciez jestem wszechwiedzacy i wszechmocny!
                      J: Bog jest Miloscia.
                      K: Exodus 20:5 "...jestem Bogiem zazdrosnym, co karze wystepek ojcow na
                      synach do trzeciego i czwartego pokolenia...".
                      J: Powtorze: nie cytuj Biblii. Dla Ciebie nie ma wartosci 'dowodu'...
                      K: Bo cytaty znajduje niewygodne? Juz ci pisalem, ze Biblia NIE dowodzi
                      istnienia Boga, ale dowodzi, jaka jest doktryna chrzescijanstwa: okrutna i
                      wewnetrznie sprzeczna!
                      J: Patrz wyzej. Czlowiek bez Boga nie ma milosci. Ergo: cierpi.
                      K: Na jakiej podstawie twierdzisz, ze "Czlowiek bez Boga nie ma milosci"?
                      J: To wynika z postawionej uprzednio tezy: Bog jest Miloscia. Jesli zatem nie
                      ma Boga, nie ma tez Milosci. Logika po prostu.
                      K: Nie udowodniles tezy, ze "Bog jest miloscia". Jak ta "milosc" mogla
                      pozwolic na ten ostani akt teroru na Bali? Wyciagnales bledny wniosek na
                      podstawie blednych przeslanek i blednego rozumowania!
                      Bog NIE jest miloscia, a mieczem: Pan, mocarz wojny, Jahwe jest imię Jego.
                      Znasz ten cytat z Ks. Wyjścia 15:3? A znasz ten: Nie sądźcie, że przyszedłem
                      pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz.
                      (Mateusz 10:34)?
                      K: DAJ ODPOWIEDZ!
                      K: Jesli Bog jest wszedzie, to juz jestesmy z nim na 100% stopieni!
                      K: Juz ci tlumaczylem, ze z zalozenia On jest wszedzie!
                      I nie odpowiedziales mi na pytanie: jak moze wszechpotezna milosc i
                      wszechpotezne dobro tolerowac tyle zla?
                      J: Milosc istnieje miedzy osoba i osoba. Bog umozliwil milosc w momencie,
                      gdy dal autonomie...
                      K: To ma byc odpowedz na moje pytanie?
                      J: Kiedy czlowiek sie zamknie na Pana Boga, wchodzi wowczas w ciemnosc.
                      K: Jak sie mozna zamknac na Wszechobecnego i Wszechpoteznego?
                      Znow NIE dales odpowiedzi na moje pytanie!
                      J: Mozna, bo On na to pozwala.
                      K: Podobnie jak toleruje ZLO... : Pan, mocarz wojny, Jahwe jest imię Jego.
                      (Wyjścia 15:3). Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie
                      przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. (Mateusz 10:34) - OTO PRAWDZIWA
                      NATURA BOGA CHRZESCIJAN!
                      J: Czy dlatego tak walczysz na forum?
                      K: NIE walcze, ale demaskuje!
                      J: Chcesz byc blisko Twojego Boga, a raczej Twojej koncepcji
                      'Boga Chrzescijan'? To by sie zgadzalo...
                      K: NIE! Po prostu ukazuje wewnetrzna sprzecznosc waszych wyobrazen
                      o Bogu! Nie chce byc blisko "mocarza wojny" co przynosi tylko wojny
                      i cierpienia... :(
                      J: Pozdrawiam serdecznie bardzo! Jasiek
                      K: Nawzajem :)
                      • Gość: Jasiek Re: O cytowaniu... cd IP: *.abo.wanadoo.fr 14.10.02, 08:16
                        Na kilka z Twoich pytan masz odpowiedz w glownym liscie 'o cytowaniu Pisma
                        Sw...'. Rzuc okiem, prosze. Jesli nadal bedziesz pytal, napisze, co mysle.
                        Dobrego dnia
                        Jasiek
                        • Gość: Kagan Re: O cytowaniu... cd IP: *.its.deakin.edu.au / *.art.deakin.edu.au 14.10.02, 09:23
                          Gość portalu: Jasiek napisał(a):
                          > Na kilka z Twoich pytan masz odpowiedz w glownym liscie 'o cytowaniu Pisma
                          > Sw...'. Rzuc okiem, prosze. Jesli nadal bedziesz pytal, napisze, co mysle.
                          > Dobrego dnia
                          > Jasiek
                          K: OK, ale daj link albo kopie, bo na tym watku mamy juz cos ok. 350 postow!
                          Pozdrowka :)
                          Kagan
                          • Gość: Jasiek Re: O cytowaniu... cd IP: *.abo.wanadoo.fr 15.10.02, 21:03
                            Probuje z linkiem. Zobaczymy, co sie da.

                            Pozdrawiam!
                            J.
                            www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=3078983&a=3253603
    • d_nutka Re: Do Chrzescijanina Jerzego! 10.10.02, 09:11
      Jeszu,Jeszua,Jezus był przede wszystkim nauczycielem.
      Kult powstał po jego śmierci.
      Czy On tego nauczał?
      Przecież NIE!
      Wystarczy GO uważnie poczytać,bez tego kultu właśnie.
      I TO jest wiecznie żywe.
      Jego nauki a nie kult.
      On wypełnił i pierwsze najważniejsze przykazanie.
      Czemu Go nie naśladujecie-wy chrześcijanie?
      Kult wam przeszkadza?
      Odrzućcie kult,tak jak ON to uczynił.
      Może wtedy otworzą się wam oczy i uszy.
      d_
      • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina Jerzego! IP: *.vic.bigpond.net.au 10.10.02, 14:49
        d_nutka napisała:
        Jeszu, Jeszua, Jezus był przede wszystkim nauczycielem.
        K: Bylo wowczas wielu takich wedrownych nauczycieli-rabinow w Palestynie...
        Jeszu to ich kompilacja...

        Kult powstał po jego śmierci.
        K: Niewatpliwie...

        Czy On tego nauczał?
        Przecież NIE!
        K: Nikt nie wie, czego dokladnie ci rabini uczyli...

        Wystarczy GO uważnie poczytać,bez tego kultu właśnie.
        I TO jest wiecznie żywe.
        Jego nauki a nie kult.
        K: Skad my to znamy? "lenin umarl, leninizm "wiecznie zywy"...;)

        On wypełnił i pierwsze najważniejsze przykazanie.
        Czemu Go nie naśladujecie-wy chrześcijanie?
        K: ???
        Uznal sie za Boga, wbrew Pierwszemu Przykazaniu Boga Jahweh
        "Nie bedziesz mial cudzych bogow obok Mnie!" Wyjscia (Exodus) 20:3

        Kult wam przeszkadza?
        Odrzućcie kult,tak jak ON to uczynił.
        Może wtedy otworzą się wam oczy i uszy.
        K: Bez kultu nie zostanie nic... :(
        • Gość: znawca Jezus jest Bogiem,ale ..... IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 10.10.02, 15:14
          ....dla tych co w uwazaja go za Boga......
          ps. dla reszty ludzkosci jest tylko co najwyzej ciekawym zjawiskiem na naszej
          planecie .
          Ciekawym i groznym zarazem w sensie cywilizacyjnym i ideowym bo to byl przeciez
          anty-pluralista ! A Papieze,Patriarchowie,Luter,Kalwin za
          nim.....
          ps. masochistycznymi sklonnosciami tez pachnial...te
          cierpienia,krzyze,delektowanie sie bieda,torturami i upokorzeniem.....jeszcze
          tylko panienki z pejczem i w czarnych kozaczkach w tych Ewangeliach
          brakowalo....)))
          • Gość: Kagan Re: Jezus jest Bogiem,ale ..... IP: *.vic.bigpond.net.au 10.10.02, 15:34
            Gość portalu: znawca napisał(a):
            ....dla tych co w uwazaja go za Boga......
            K: Podobnie jak Swiatowit, Manitou, Zeus-Jowisz, Allach, Jahweh, Ahura Mazda,
            Achryman itd.
            ps. dla reszty ludzkosci jest tylko co najwyzej ciekawym zjawiskiem na naszej
            planecie. Ciekawym i groznym zarazem w sensie cywilizacyjnym i ideowym bo to
            byl przeciez anty-pluralista ! A Papieze,Patriarchowie,Luter,Kalwin za
            nim.....
            K: Niestety..:(
            ps. masochistycznymi sklonnosciami tez pachnial...te cierpienia, krzyze,
            delektowanie sie bieda, torturami i upokorzeniem.....jeszcze
            tylko panienki z pejczem i w czarnych kozaczkach w tych Ewangeliach
            brakowalo....)))
            K: Z tymi panienkami w kozaczkach i ponczoszkach byloby ciekawiej...;)
            • d_nutka Re: Jezus jest Bogiem,ale ..... 11.10.02, 10:24
              o tych panienkach w kozaczkach i pończoszkach pisma milczą,ale ja wolę
              myśleć,że ON lubił i takie kobiety.
              Gdyby ich nie lubil i nie znał nie umiałby chyba obronić tej jednej.
              Pewnie by mu się nawet nie chciało.
              :)))
              d_
              • Gość: Kagan Re: Jezus jest Bogiem,ale ..... IP: *.vic.bigpond.net.au 14.10.02, 00:13
                d_nutka napisała: o tych panienkach w kozaczkach i pończoszkach pisma milczą,
                ale ja wolę myśleć,że ON lubił i takie kobiety.
                K: Wyobrazam sobie Ciebie, d_nutko w owych ponczoszkach, kozaczkach
                i frywolnej bieliznie, i bynajmniej nie czuje sie winny... :)
                D: Gdyby ich nie lubil i nie znał nie umiałby chyba obronić tej jednej.
                Pewnie by mu się nawet nie chciało.
                K: Jako wszechmocnego, nic go to nie kosztowalo! Czemu wiec obronil tylko te
                jedna?
                Pozdr.
                Kagan
        • d_nutka Re: Do Chrzescijanina Jerzego!__nie Kagana 11.10.02, 10:19
          Kaganie,masz poniekąd rację.
          Część mojej wypowiedzi jest do podważenia,ale ja to pisałam nie do ciebie tylko
          jak podano w temacie.
          Czy Jeszua uznał siebie za Boga?
          Gdy Piotr mu powiedział iż uznaje go za mesjasza dał odpowiedź raczej wykrętną.
          I jego wiele odpowiedzi ma taki charakter.
          Dlatego każdy odłam chrześcijaństwa znajduje swoją tzw. PRAWĘ.
          Ja inaczej czytam.
          d_
          • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina Jerzego!__nie Kagana IP: *.vic.bigpond.net.au 14.10.02, 00:10
            d_nutka napisała:
            Kaganie,masz poniekąd rację.
            Część mojej wypowiedzi jest do podważenia,ale ja to pisałam nie do ciebie tylko
            jak podano w temacie.
            K: OK!
            D: Czy Jeszua uznał siebie za Boga?
            K: Jan 10:30 "Ja i Ojciec jedno jesteśmy" - slowa Jeszu,albowiem:
            Jan 1:1 "Na początku było Słowo*, a Słowo było u Boga*,
            i Bogiem było Słowo". Wedlug Biblii Tysiaclecia: 1,1 "Słowo" - druga Osoba
            Trójcy Przenajświętszej (czyli "syn bozy" - LK). Zob. Wstęp; "u Boga" -
            tylko taki przekład jest odpowiednikiem hellenistycznego zwrotu tu użytego.
            D: Gdy Piotr mu powiedział iż uznaje go za mesjasza dał odpowiedź raczej
            wykrętną. I jego wiele odpowiedzi ma taki charakter.
            K: Niewtapliwie! NT jest tak niejasno napisany jak przepowiednie Pytii czy
            Nostradamusa. Kazdy znajdzie tam dla siebie to, co chce...
            D: Dlatego każdy odłam chrześcijaństwa znajduje swoją tzw. PRAWĘ.
            K: Chyba "prawde"...
            D: Ja inaczej czytam.
            K: Ja ci tego nie zabraniam. Mnie tylko chodzi o to, aby przesady
            religijne byly sprawa 100% prywatna, aby nikt nie byl zmuszany do
            przestrzegania tzw. wartosci chrzescijanskich, bo to prowadzi tylko do
            przemocy, a przemoc rodzi dalej przemoc, jak to obserwujemy ostatnio
            np. na Bali (Indonezja), gdzie muzulmanie podlozyli bombe pod chrzescijan...
            Kagan
            • Gość: dziki Re: Do Chrzescijanina Jerzego!__nie Kagana IP: *.dyn.optonline.net 14.10.02, 02:43

              "Nie wiem co to religia,
              nie wiem na co i po co?
              Wiem tylko ze ludzie sie modla czasami
              i placza"

              W.Broniewski (nawrocony)

              :)
              • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina Jerzego!__nie Kagana IP: *.its.deakin.edu.au / *.art.deakin.edu.au 14.10.02, 09:21
                Gość portalu: dziki napisał(a):
                "Nie wiem co to religia,
                nie wiem na co i po co?
                Wiem tylko ze ludzie sie modla czasami i placza"
                W.Broniewski (nawrocony) :)
                K: Ludzie modla sie z tych samych powodow, dla ktorych zaywaja narkotyki czy pija wodke!
                Aby uciec od okrutnej codziennosci tego "najlepszego z mozliwych" swiatow, podobno swiata
                stworzonego ptzez milosiernego, wszechmadrego i wszechpoteznego Boga!
                Narkomania, alkoholizm, religijnosc - to wszystko swiadectwa bezsilnosci
                czlowieka wobec okrutnych a nieublaganych (bo bezosobowych) praw natury, ktora nas stworzyla
                droga slepej ewolucji, czyli prob i bledow...
                Kagan
                • Gość: znawca Do Kagana IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 14.10.02, 09:45
                  Gość portalu: Kagan napisał(a):

                  > K: Ludzie modla sie z tych samych powodow, dla ktorych zaywaja narkotyki czy
                  pi ja wodke!
                  > Aby uciec od okrutnej codziennosci tego "najlepszego z mozliwych" swiatow,
                  podo bno swiata
                  > stworzonego ptzez milosiernego, wszechmadrego i wszechpoteznego Boga!
                  > Narkomania, alkoholizm, religijnosc - to wszystko swiadectwa bezsilnosci
                  > czlowieka wobec okrutnych a nieublaganych (bo bezosobowych) praw natury,
                  ktora nas stworzyla
                  > droga slepej ewolucji, czyli prob i bledow...
                  > Kagan


                  ZNAWCA : a moze dlatego,ze poprostu jak kazde zywe stworzenia chca ZYC (
                  nie chca umrzec ) z tad wmawiaja sobie i daja sobie wmowic,ze jak beda gadac
                  rozne wersety pseudo-filozoficzne ( modlitwy,mantry....) i robic rozne obrzedy
                  to nie umra calkowicie.....tylko czesc ich samych czyli dusza bedzie zyc (
                  gdzies tam w
                  niebiosach.....).

                  ps. a te tkzw. " stany duchowe ","dusza " to wszystko poprostu stany
                  psychiczne i psychika .....
                  • Gość: Kagan Re: Do Kagana IP: *.vic.bigpond.net.au 15.10.02, 02:23
                    K: Ludzie modla sie z tych samych powodow, dla ktorych zaywaja narkotyki
                    czy pija wodke! Aby uciec od okrutnej codziennosci tego "najlepszego z
                    mozliwych" swiatow, podobno swiata stworzonego ptzez milosiernego,
                    wszechmadrego i wszechpoteznego Boga!
                    Narkomania, alkoholizm, religijnosc - to wszystko swiadectwa bezsilnosci
                    czlowieka wobec okrutnych a nieublaganych (bo bezosobowych) praw natury,
                    ktora nas stworzyla droga slepej ewolucji, czyli prob i bledow...
                    ZNAWCA : a moze dlatego,ze poprostu jak kazde zywe stworzenia chca ZYC
                    (nie chca umrzec ) stad wmawiaja sobie i daja sobie wmowic,ze jak beda gadac
                    rozne wersety pseudo-filozoficzne ( modlitwy,mantry....) i robic rozne obrzedy
                    to nie umra calkowicie.....tylko czesc ich samych czyli dusza bedzie zyc
                    (gdzies tam w niebiosach
                    ps. a te tkzw. " stany duchowe ","dusza " to wszystko poprostu stany
                    psychiczne i psychika .....
                    K: We WROST z 9 czerwca 2002 jest wypowiedz F. Cricka (tego od DNA), ktory
                    twierdzi, ze swiadomosc ("dusza") to tylko produkt dzialnosci
                    naszego mozgu. I pyta sie zwolennikow duszy i Boga, czemu sie
                    oni tak boja smierci? Jesli milosierny i wszechpotezny Bog istnieje,
                    i mamy niesmiertelne dusze, to kazdy wierzacy w Boga powinien witac smierc
                    jako zbawienie, jako furtke do wiecznosci!
                    Kagan
                    • Gość: dziki Re: Do Kagana IP: *.dyn.optonline.net 15.10.02, 04:32

                      Przepraszam,ze wyraze tutaj swoje opinie o tym
                      wszystkim.
                      Otoz, mnie osobiscie wydaje sie ze istnienie,
                      czy tez nie, jakiegos tam boga nie ma zadnego
                      znaczenia.
                      Jedni mysla, ze istnieje, inni ze nie.
                      Dla zadnych z nich nie ma to znaczenia,
                      poniewaz, jezeli Bog istnieje, to napewno
                      nie bedzie bral pod uwage tych dywagacji,
                      a jezeli nie istnieje to tym bardziej.
                      A zatem Bog jak mi sie wydaje jest naszym urojeniem.
                      Urojeniem jest to, ze bierzemy pod uwage mozliwosc
                      jego istnienia. Tymczasem, wydaje mi sie ze jest tak
                      ze Boga poprostu nie ma!
                      To tylko my go tworzymy dla wlasnych roznych zreszta
                      potrzeb.
                      To dziwne,ze w oparciu o te rozne,urojone mysli powstaly
                      cale systemy jak KK, i nie tylko!
                      Ale podobne systemy powstaly w oparciu o brak boga.
                      A zatem ciagle o nim mowimy, czy jest, czy go nie ma.
                      Widocznie jest to nasza potrzeba?
                      Ale tylko ten czlowiek,ktory potrafil sie od tego oderwac
                      jest wstanie zrozumiec rzeczywistosc.
                      Istnienie Boga, czy tez nie, nie ma zadnego wplywu na nas,
                      a zatem powinnismy postepowac tak, jakby go nie bylo,co zreszta
                      wydaje mi sie bardzo prawdopodobne.
                      Zawracanie sobie glowy niejakim bogiem,moze prowadzic do roznych
                      dewiacji;jak np.alkoholizm,narkomania,prostytucja, wreszcie brak
                      koordynacji wlasnym zyciem.
                      Zapewniam wszystkich na tym portalu,ze mozna zyc bez Boga szczesliwie!!
                      Bog nie jest nam potrzebny!!!
                      Jezeli wogole nawet istnieje to on nas potrzebuje!
                      A zatem zapomnijmy o nim aby moc zyc!!!

                      pozdrowienia,

                      dziki
                      • Gość: ... A jaki Crick ma na to dowod???? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 15.10.02, 05:19

                        -------------------
                        K: We WROST z 9 czerwca 2002 jest wypowiedz F. Cricka (tego od DNA),
                        ktory
                        twierdzi, ze swiadomosc ("dusza") to tylko produkt dzialnosci
                        naszego mozgu.
                        -----------
                        Poza tym porownywanie religii do narkomanii jest po mysli Marksa.
                        Jednak jesli zobacze twarz narkomana i osoby ktora intensywnie sie
                        modli widze roznice ktorej Marksisci i Kaganisci nie sa w stanie
                        zrozumiec.
                        ------------
                        Dlaczego wierze? Credo quia absurdum!!!! Wierze, poniewaz to absurd!
                        Gdyby ewangelisci chcieli przekonac innych nie napisali by tylu rzeczy
                        ktore sa obraza dla Kaganistow. Transfiguracja? Zmartwychwstanie?
                        Zamiana wody w wino? Wskrzeszenie Lazarza? Starali by sie pisac cos
                        bardziej prawdopodobnego z punktu widzenia logiki. Oni o to nie dbali.
                        Byli gotowi isc na smierc bo to co widzieli zmienilo ich zycie do
                        samego rdzenia... Podobnie nawrocila sie Edyta Stein, kobieta
                        racjonalna, czytajac mistyczne rewelacje Teresy z Avila.
                        ------------
                        Cala logika kaganska i inna nie daje odpowiedzi na pytania skad
                        przychodzimy i dokad zmierzamy. Chrystus powiedzial ze jest alfa i
                        omega. Pomiedzy poczatkiem i koncem jest terazniejszosc ktora toczy sie
                        wg. ustalonych praw i Wszechmocny moim zdaniem nie lubi
                        interweniowac za wyjatkiem sytuacji ktore dotycza Jego wiekszych planow.

                        -----------------

                        W filozofii hinduskiej nawet rzeczywistosc ktorej wszyscy doznajemy nie
                        istnieje. Byc moze istnieje ale poza "cogito ergo sum" ktore mnie nie
                        przekonuje, nie widze dobrych argumentow. A jesli istniejemy to musimy
                        zalozyc "creatio ex nihilo" (albo po amerykansku "big bang"), i znow
                        wracamy do argumentow religijnych....


                        • Gość: Kagan Re: A jaki Crick ma na to dowod???? IP: *.vic.bigpond.net.au 15.10.02, 10:08
                          Gość portalu: ... napisał(a):
                          ------------------------------
                          K: We WPROST z 9 czerwca 2002 jest wypowiedz F. Cricka (tego od DNA),
                          ktory twierdzi, ze swiadomosc ("dusza") to tylko produkt dzialnosci
                          naszego mozgu.
                          > Poza tym porownywanie religii do narkomanii jest po mysli Marksa.
                          > Jednak jesli zobacze twarz narkomana i osoby ktora intensywnie sie
                          > modli widze roznice ktorej Marksisci i Kaganisci nie sa w stanie
                          > zrozumiec.
                          K: 1. Crick tego nie wymyslil. Mam stary amerykanski podrecznik psychologii
                          Roberta S. Woodworth'a z roku 1945 (I wyd. w r. 1921), ktory
                          twierdzi to samo co Crick. Tyle, ze Crick dysponuje znacznie nowszymi
                          wynikami badan nad mozgiem ludzkim...
                          2. Dla mnie dewotka i narkoman wygladaja podobnie, a co wazniejsze mysla,
                          a raczej sa bezmyslni podobnie...
                          > ------------
                          > Dlaczego wierze? Credo quia absurdum!!!! Wierze, poniewaz to absurd!
                          > Gdyby ewangelisci chcieli przekonac innych nie napisali by tylu rzeczy
                          > ktore sa obraza dla Kaganistow. Transfiguracja? Zmartwychwstanie?
                          > Zamiana wody w wino? Wskrzeszenie Lazarza? Starali by sie pisac cos
                          > bardziej prawdopodobnego z punktu widzenia logiki. Oni o to nie dbali.
                          > Byli gotowi isc na smierc bo to co widzieli zmienilo ich zycie do
                          > samego rdzenia... Podobnie nawrocila sie Edyta Stein, kobieta
                          > racjonalna, czytajac mistyczne rewelacje Teresy z Avila.
                          K: Jej racjonalnosc byla jak widac bardzo powierzchowna...
                          A narkotyki tez bardzo zmieniaja zycie ludzkie... :(
                          Latwiej byc narkomanem niz anstynentem, latwiej tez byc
                          wierzacym niz niewierzacym... ;)
                          I sam przyznajesz, ze credo, quia absurdum est (zdaje sie Tertulianus).
                          Sam napisales, ze wasza wiara jest ABSURDALNA! Sami sie oszukujecie,
                          uciekacie przed rzeczywistoscia, jak narkomani i schizofrenicy... :(
                          I pamietaj, do czego prowadzi fanatyzm religijny (ostanio na Bali)...:(
                          A wojny religijne w Palestynie i Irlandii czy o Kaszmir?
                          > ------------
                          > Cala logika kaganska i inna nie daje odpowiedzi na pytania skad
                          > przychodzimy i dokad zmierzamy. Chrystus powiedzial ze jest alfa i
                          > omega. Pomiedzy poczatkiem i koncem jest terazniejszosc ktora toczy sie
                          > wg. ustalonych praw i Wszechmocny moim zdaniem nie lubi
                          > interweniowac za wyjatkiem sytuacji ktore dotycza Jego wiekszych planow.
                          K: Twoj bozek lubi widac masowe mordy a la Auschwitz czy Glawnoje
                          Uprawljenije Lagrow...:( Stworzyla nas ewolucja (stad jestesmy ulomni
                          i omylni), a zmierzamy najpewniej do samozaglady... :(
                          CDN
                          • Gość: znawca Slusznie ! IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 15.10.02, 10:13
                            Gość portalu: Kagan napisał(a):

                            a zmierzamy najpewniej do samozaglady... :(


                            RACZEJ NA 100% !! )))))
                            • Gość: Kagan Re: Slusznie ! IP: *.vic.bigpond.net.au 15.10.02, 10:42
                              Gość portalu: znawca napisał(a):
                              Gość portalu: Kagan napisał(a): a zmierzamy najpewniej do samozaglady... :(
                              K: Niestety...:(
                              RACZEJ NA 100% !! )))))
                              K: Na 100% nic nie jest pewne! Nasza rzeczywistosc jest
                              bowiem STOCHASTCZNEJ natury...
                              Pozdr.
                              Kagan
                        • Gość: Kagan Re: A jaki Crick ma na to dowod???? CD IP: *.vic.bigpond.net.au 15.10.02, 10:40
                          > W filozofii hinduskiej nawet rzeczywistosc ktorej wszyscy doznajemy nie
                          > istnieje. Byc moze istnieje ale poza "cogito ergo sum" ktore mnie nie
                          > przekonuje, nie widze dobrych argumentow. A jesli istniejemy to musimy
                          > zalozyc "creatio ex nihilo" (albo po amerykansku "big bang"), i znow
                          > wracamy do argumentow religijnych...
                          K: Jestes nieco do tylu, jesli chodzi o kosmologie i kosmogonie...
                          Teoria supermembran wyjasnia bowiem, ze Big Bang to nie byl owa
                          creatio ex nihilo, ale po prostu gwaltowna transformacja materii,
                          ktora stworzyla nasz wszechswiat. Nawet bez owej teorii jest latwo
                          wytlumaczyc, ze nasz wszechswiat powstal nie z "niczego", ale z
                          wszechswiata wirtualnego (por. czastki wirtualne, ktorych jest
                          pelno wokol nas).
                          Zreszta Crick sluznie zauwaza, ze my bynajmniej nie mamy pojecia o tym,
                          jaki jest swiat wokol nas, albowiem opieramy sie na swiadectwie naszych
                          zmyslow, ktore ukazuja nam tylko malutka jego czastke. To tak, jak
                          czarno biale, dwu wymiarowe zdjecie ma sie do kolorowej, conajmniej
                          trojwymiarowej rzeczywistosci...
                          I nie trzeba bynajmniej uciekac sie do watpliwej jakosci filozofii
                          hinduskiej, obarczonej rasistowskimi przesadami kastowymi. :(
                          Poczytaj Berkeleya! On twierdzil, ze gmachy uniwersytetu
                          w Oxfordzie istnieja dla niego tylko wtedy, gdy on na nie patrzy!
                          Poczytaj na poczatek "Dialogi" tegoz autora, a pozniej ksiazke
                          Lema pod tym samym tytulem...
                          Pozdr.
                          Kagan
                          • Gość: Gatsby Re: A jaki Crick ma na to dowod???? CD IP: *.cvx21-bradley.dialup.earthlink.net 15.10.02, 17:26
                            Zeby udowodnic ze Crick ma racje powolujesz sie jeszcze na starsze
                            podreczniki. Moze tak na Arystotelesa? Czytalem ksiazke Cricka i pomimo
                            ze duzo bylo o niej szumu w 1994, nie napisal nic nowego. Oczywiscie
                            urywki jego megalomanii sa na koncu twoich wypowiedzi...

                            Roznica miedzy wszechswiatem a czastkami wirtualnymi jest taka jak
                            miedzy Ave Maria i kurwa mac. Poczytaj o teoriach antropicznych.

                            Nt. Berkeleya etc. pewnie czytales w "materializm a empiriokrytycyzm"
                            tow. Lenina. Zaraz amachniesz sie na machistow z Wiednia. Ja jednak
                            kocham Poppera ktory pochodzi z tej samej szkoly Berkeleya-Macha
                            a punkt widzenia lenina uwazam za uproszczony czyli po czesci tylko
                            prawdziwy...






                            Gość portalu: Kagan napisał(a):

                            > > W filozofii hinduskiej nawet rzeczywistosc ktorej wszyscy doznajemy nie
                            > > istnieje. Byc moze istnieje ale poza "cogito ergo sum" ktore mnie nie
                            > > przekonuje, nie widze dobrych argumentow. A jesli istniejemy to musimy
                            > > zalozyc "creatio ex nihilo" (albo po amerykansku "big bang"), i znow
                            > > wracamy do argumentow religijnych...
                            > K: Jestes nieco do tylu, jesli chodzi o kosmologie i kosmogonie...
                            > Teoria supermembran wyjasnia bowiem, ze Big Bang to nie byl owa
                            > creatio ex nihilo, ale po prostu gwaltowna transformacja materii,
                            > ktora stworzyla nasz wszechswiat. Nawet bez owej teorii jest latwo
                            > wytlumaczyc, ze nasz wszechswiat powstal nie z "niczego", ale z
                            > wszechswiata wirtualnego (por. czastki wirtualne, ktorych jest
                            > pelno wokol nas).
                            > Zreszta Crick sluznie zauwaza, ze my bynajmniej nie mamy pojecia o tym,
                            > jaki jest swiat wokol nas, albowiem opieramy sie na swiadectwie naszych
                            > zmyslow, ktore ukazuja nam tylko malutka jego czastke. To tak, jak
                            > czarno biale, dwu wymiarowe zdjecie ma sie do kolorowej, conajmniej
                            > trojwymiarowej rzeczywistosci...
                            > I nie trzeba bynajmniej uciekac sie do watpliwej jakosci filozofii
                            > hinduskiej, obarczonej rasistowskimi przesadami kastowymi. :(
                            > Poczytaj Berkeleya! On twierdzil, ze gmachy uniwersytetu
                            > w Oxfordzie istnieja dla niego tylko wtedy, gdy on na nie patrzy!
                            > Poczytaj na poczatek "Dialogi" tegoz autora, a pozniej ksiazke
                            > Lema pod tym samym tytulem...
                            > Pozdr.
                            > Kagan
                            • Gość: Kagan Re: A jaki Crick ma na to dowod???? CD IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 16.10.02, 05:13
                              Gość portalu: Gatsby napisał(a):
                              (...) - p. nastepny post...
                              W filozofii hinduskiej nawet rzeczywistosc ktorej wszyscy doznajemy nie
                              istnieje. Byc moze istnieje ale poza "cogito ergo sum" ktore mnie nie
                              przekonuje, nie widze dobrych argumentow. A jesli istniejemy to musimy
                              zalozyc "creatio ex nihilo" (albo po amerykansku "big bang"), i znow
                              wracamy do argumentow religijnych...
                              K: Jestes nieco do tylu, jesli chodzi o kosmologie i kosmogonie...
                              Teoria supermembran wyjasnia bowiem, ze Big Bang to nie byl owa
                              creatio ex nihilo, ale po prostu gwaltowna transformacja materii,
                              ktora stworzyla nasz wszechswiat. Nawet bez owej teorii jest latwo
                              wytlumaczyc, ze nasz wszechswiat powstal nie z "niczego", ale z
                              wszechswiata wirtualnego (por. czastki wirtualne, ktorych jest
                              pelno wokol nas).
                              Zreszta Crick sluznie zauwaza, ze my bynajmniej nie mamy pojecia o tym,
                              jaki jest swiat wokol nas, albowiem opieramy sie na swiadectwie naszych
                              zmyslow, ktore ukazuja nam tylko malutka jego czastke. To tak, jak
                              czarno biale, dwu wymiarowe zdjecie ma sie do kolorowej, conajmniej
                              trojwymiarowej rzeczywistosci...
                              I nie trzeba bynajmniej uciekac sie do watpliwej jakosci filozofii
                              hinduskiej, obarczonej rasistowskimi przesadami kastowymi. :(
                              Poczytaj Berkeleya! On twierdzil, ze gmachy uniwersytetu w Oxfordzie
                              istnieja dla niego tylko wtedy, gdy on na nie patrzy!
                              Poczytaj na poczatek "Dialogi" tegoz autora, a pozniej ksiazke
                              Lema pod tym samym tytulem...
                              Pozdr.
                              Kagan
                          • Gość: Gatsby Re: A jaki Crick ma na to dowod???? CD IP: *.cvx21-bradley.dialup.earthlink.net 15.10.02, 17:26
                            Zeby udowodnic ze Crick ma racje powolujesz sie jeszcze na starsze
                            podreczniki. Moze tak na Arystotelesa? Czytalem ksiazke Cricka i pomimo
                            ze duzo bylo o niej szumu w 1994, nie napisal nic nowego. Oczywiscie
                            urywki jego megalomanii sa na koncu twoich wypowiedzi...

                            Roznica miedzy wszechswiatem a czastkami wirtualnymi jest taka jak
                            miedzy Ave Maria i kurwa mac. Poczytaj o teoriach antropicznych.

                            Nt. Berkeleya etc. pewnie czytales w "materializm a empiriokrytycyzm"
                            tow. Lenina. Zaraz amachniesz sie na machistow z Wiednia. Ja jednak
                            kocham Poppera ktory pochodzi z tej samej szkoly Berkeleya-Macha
                            a punkt widzenia lenina uwazam za uproszczony czyli po czesci tylko
                            prawdziwy...






                            Gość portalu: Kagan napisał(a):

                            > > W filozofii hinduskiej nawet rzeczywistosc ktorej wszyscy doznajemy nie
                            > > istnieje. Byc moze istnieje ale poza "cogito ergo sum" ktore mnie nie
                            > > przekonuje, nie widze dobrych argumentow. A jesli istniejemy to musimy
                            > > zalozyc "creatio ex nihilo" (albo po amerykansku "big bang"), i znow
                            > > wracamy do argumentow religijnych...
                            > K: Jestes nieco do tylu, jesli chodzi o kosmologie i kosmogonie...
                            > Teoria supermembran wyjasnia bowiem, ze Big Bang to nie byl owa
                            > creatio ex nihilo, ale po prostu gwaltowna transformacja materii,
                            > ktora stworzyla nasz wszechswiat. Nawet bez owej teorii jest latwo
                            > wytlumaczyc, ze nasz wszechswiat powstal nie z "niczego", ale z
                            > wszechswiata wirtualnego (por. czastki wirtualne, ktorych jest
                            > pelno wokol nas).
                            > Zreszta Crick sluznie zauwaza, ze my bynajmniej nie mamy pojecia o tym,
                            > jaki jest swiat wokol nas, albowiem opieramy sie na swiadectwie naszych
                            > zmyslow, ktore ukazuja nam tylko malutka jego czastke. To tak, jak
                            > czarno biale, dwu wymiarowe zdjecie ma sie do kolorowej, conajmniej
                            > trojwymiarowej rzeczywistosci...
                            > I nie trzeba bynajmniej uciekac sie do watpliwej jakosci filozofii
                            > hinduskiej, obarczonej rasistowskimi przesadami kastowymi. :(
                            > Poczytaj Berkeleya! On twierdzil, ze gmachy uniwersytetu
                            > w Oxfordzie istnieja dla niego tylko wtedy, gdy on na nie patrzy!
                            > Poczytaj na poczatek "Dialogi" tegoz autora, a pozniej ksiazke
                            > Lema pod tym samym tytulem...
                            > Pozdr.
                            > Kagan
                            • Gość: Kagan Re: A jaki Crick ma na to dowod???? CD IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 16.10.02, 05:11
                              Gość portalu: Gatsby napisał(a):
                              > Zeby udowodnic ze Crick ma racje powolujesz sie jeszcze na starsze
                              > podreczniki. Moze tak na Arystotelesa? Czytalem ksiazke Cricka i pomimo
                              > ze duzo bylo o niej szumu w 1994, nie napisal nic nowego. Oczywiscie
                              > urywki jego megalomanii sa na koncu twoich wypowiedzi...
                              K: Nie powoluje sie, ale daje przyklad, ze Crick po prostu rozwinal
                              teorie uznane przez psychologow od dawna, i to nawet w USA!
                              A odkrywca DNA ma prawo byc dumny ze swych osiagniec!

                              > Roznica miedzy wszechswiatem a czastkami wirtualnymi jest taka jak
                              > miedzy Ave Maria i kurwa mac. Poczytaj o teoriach antropicznych.
                              K: Teorie antropiczne NIE istnieja. To sa tylko HIPOTEZY, bardzo nienaukowe,
                              bo stworzone ad hoc przez religiantow dla poparcia tez biblijnych...
                              Czastki wirtualne zas istnieja wokol nas. I nie musisz przeklinac... :(

                              > Nt. Berkeleya etc. pewnie czytales w "materializm a empiriokrytycyzm"
                              > tow. Lenina. Zaraz amachniesz sie na machistow z Wiednia. Ja jednak
                              > kocham Poppera ktory pochodzi z tej samej szkoly Berkeleya-Macha
                              > a punkt widzenia lenina uwazam za uproszczony czyli po czesci tylko
                              > prawdziwy...
                              K: Czytalem DIALOGI (Berkeleya i Lema). A Popper to kolejny metafizyk,
                              co stara sie za wszelka cena naginac fakty do swych hipotez. W nauce tylko metoda
                              indukcyjna prowadzi do obiektywnosci. Dedukcja prowadzi prawie zawsze do
                              naginania faktow do hipotez... :(

                              > W filozofii hinduskiej nawet rzeczywistosc ktorej wszyscy doznajemy nie
                              > istnieje. Byc moze istnieje ale poza "cogito ergo sum" ktore mnie nie
                              > przekonuje, nie widze dobrych argumentow. A jesli istniejemy to musimy
                              > zalozyc "creatio ex nihilo" (albo po amerykansku "big bang"), i znow
                              > wracamy do argumentow religijnych...
                              K: Jestes nieco do tylu, jesli chodzi o kosmologie i kosmogonie...
                              Teoria supermembran wyjasnia bowiem, ze Big Bang to nie byl owa
                              creatio ex nihilo, ale po prostu gwaltowna transformacja materii,
                              ktora stworzyla nasz wszechswiat. Nawet bez owej teorii jest latwo
                              wytlumaczyc, ze nasz wszechswiat powstal nie z "niczego", ale z
                              wszechswiata wirtualnego (por. czastki wirtualne, ktorych jest
                              pelno wokol nas).
                              Zreszta Crick sluznie zauwaza, ze my bynajmniej nie mamy pojecia o tym,
                              jaki jest swiat wokol nas, albowiem opieramy sie na swiadectwie naszych
                              zmyslow, ktore ukazuja nam tylko malutka jego czastke. To tak, jak
                              czarno biale, dwu wymiarowe zdjecie ma sie do kolorowej, conajmniej
                              trojwymiarowej rzeczywistosci...
                              I nie trzeba bynajmniej uciekac sie do watpliwej jakosci filozofii
                              hinduskiej, obarczonej rasistowskimi przesadami kastowymi. :(
                              Poczytaj Berkeleya! On twierdzil, ze gmachy uniwersytetu
                              w Oxfordzie istnieja dla niego tylko wtedy, gdy on na nie patrzy!
                              Poczytaj na poczatek "Dialogi" tegoz autora, a pozniej ksiazke
                              Lema pod tym samym tytulem...
                              Pozdr.
                              Kagan
                              • Gość: .. Teorie, teorie, teorie.... IP: *.cvx22-bradley.dialup.earthlink.net 16.10.02, 06:03
                                > ze Crick po prostu rozwinal
                                > teorie uznane przez psychologow od dawna, i to nawet w USA!
                                > A odkrywca DNA ma prawo byc dumny ze swych osiagniec!

                                Rozinal teorie...


                                > K: Teorie antropiczne NIE istnieja. To sa tylko HIPOTEZY, bardzo nienaukowe,
                                > bo stworzone ad hoc przez religiantow dla poparcia tez biblijnych...

                                Teoria antropiczna (anthropic theory) nie ma nic wspolnego z poparciem
                                tez biblijnych. Stwierdzaja ze gdyby zmienic stale fizyczne tylko odrobine,
                                czasami na ktoryms miejscu po przecinku, wtedy nie zaistnialo by zycie
                                we wszechswiecie. Gdyby zmienic stala grawitacyjna nie byloby galaktyk,
                                supernova i pierwiastkow niezbednych do powstania zycia. Podobnie
                                z innymi stalymi (slabe i silne przyciagania w fizyce jadrowej etc.).

                                > Czastki wirtualne zas istnieja wokol nas. I nie musisz przeklinac... :(

                                Na ile nanosekund? Jakie stale fizyczne nimi rzadza? Teraz mozesz wymyslic
                                dowolna ilosc hipotez zeby potwierdzic twoj swiatopoglad. W niczym sie wiec
                                nie roznisz ode mnie "katolickiego podzwierzecia" (to a propos przeklinania
                                w twoim stylu)

                                > K: Czytalem DIALOGI (Berkeleya i Lema). A Popper to kolejny metafizyk,
                                > co stara sie za wszelka cena naginac fakty do swych hipotez. W nauce tylko
                                meto > da
                                > indukcyjna prowadzi do obiektywnosci. Dedukcja prowadzi prawie zawsze do
                                > naginania faktow do hipotez... :(

                                Cala twoja argumentacja to dedukcja drogi NAGINACZU!!!

                                >
                                > K: Jestes nieco do tylu, jesli chodzi o kosmologie i kosmogonie...
                                > Teoria supermembran wyjasnia bowiem, ze Big Bang to nie byl owa
                                > creatio ex nihilo, ale po prostu gwaltowna transformacja materii,
                                > ktora stworzyla nasz wszechswiat. Nawet bez owej teorii jest latwo
                                > wytlumaczyc, ze nasz wszechswiat powstal nie z "niczego", ale z
                                > wszechswiata wirtualnego (por. czastki wirtualne, ktorych jest
                                > pelno wokol nas).

                                Jeszcze jedna "teoria" czyli hipoteza bo daleko jej do weryfikacji.
                                Istnieje teoria "zderzenia" wszechswiatow ktora doprowadzila do big bang
                                (uwaza sie ja za jedyna dotad alternatywe do big bang; teoria jest swieza,
                                sprzed roku wiec nie znajdziesz jej u Lema ani Berkeleya, tudziesz w
                                broszurkach marksistowsko-leninowskich: znajdziesz ja w Nature).

                                > Zreszta Crick sluznie zauwaza, ze my bynajmniej nie mamy pojecia o tym,
                                > jaki jest swiat wokol nas, albowiem opieramy sie na swiadectwie naszych
                                > zmyslow, ktore ukazuja nam tylko malutka jego czastke. To tak, jak
                                > czarno biale, dwu wymiarowe zdjecie ma sie do kolorowej, conajmniej
                                > trojwymiarowej rzeczywistosci...

                                Zgadza sie: dedukcja to naginanie. Zmysly to zluda. Na czym opierasz
                                swoja pogarde do katolikow? Na kaganskich dogmatach????

                                Ja rowniez pozdrawiam. Przy calych uprzedzeniach i obelgach pod adresem innych
                                starasz sie cos zrozumiec i chwala ci za to.

                                Gatsby
                                • Gość: Kagan Re: Teorie, teorie, teorie.... IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 16.10.02, 06:29
                                  Gość portalu: .. napisał(a):
                                  K: Napisalem tylko, ze Crick po prostu rozwinal
                                  teorie uznane przez psychologow od dawna, i to nawet w USA!
                                  A odkrywca DNA ma prawo byc dumny ze swych osiagniec!
                                  K: Teorie antropiczne NIE istnieja. To sa tylko HIPOTEZY, bardzo nienaukowe,
                                  bo stworzone ad hoc przez religiantow dla poparcia tez biblijnych...

                                  > Teoria antropiczna (anthropic theory) nie ma nic wspolnego z poparciem
                                  > tez biblijnych. Stwierdzaja ze gdyby zmienic stale fizyczne tylko odrobine,
                                  > czasami na ktoryms miejscu po przecinku, wtedy nie zaistnialo by zycie
                                  > we wszechswiecie.
                                  K: Nie zaistnialo by zycie w OBECNEJ postaci (np. bialkowe), a nie "w ogole"!

                                  > Gdyby zmienic stala grawitacyjna nie byloby galaktyk,
                                  > supernova i pierwiastkow niezbednych do powstania zycia. Podobnie
                                  > z innymi stalymi (slabe i silne przyciagania w fizyce jadrowej etc.).
                                  K: Po,prostu nasz wszechswiat bylby wtedy INNY! Czy byloby by w nim zycie
                                  i inteligencja? To juz sa gdybania...

                                  K: Czastki wirtualne zas istnieja wokol nas. I nie musisz przeklinac... :(
                                  > Na ile nanosekund? Jakie stale fizyczne nimi rzadza? Teraz mozesz wymyslic
                                  > dowolna ilosc hipotez zeby potwierdzic twoj swiatopoglad. W niczym sie wiec
                                  > nie roznisz ode mnie "katolickiego podzwierzecia" (to a propos przeklinania
                                  > w twoim stylu)
                                  K: To nie bylo przekonanie, a stwierdzenie oparte na faktach...
                                  To, ze cos istnieje krotko, nie swiadczy, ze jest gorsze...
                                  I mylisz stale fizyczne z prawami fizyki. Pamietaj, ze dla komputera
                                  1 sekunda to prawie jak setka lat dla czlowieka...

                                  K: Czytalem DIALOGI (Berkeleya i Lema). A Popper to kolejny metafizyk,
                                  co stara sie za wszelka cena naginac fakty do swych hipotez. W nauce tylko
                                  metoda indukcyjna prowadzi do obiektywnosci. Dedukcja prowadzi prawie zawsze do
                                  naginania faktow do hipotez... :(
                                  > Cala twoja argumentacja to dedukcja drogi NAGINACZU!!!
                                  K: Czyzby?

                                  K: Jestes nieco do tylu, jesli chodzi o kosmologie i kosmogonie...
                                  Teoria supermembran wyjasnia bowiem, ze Big Bang to nie byl owa
                                  creatio ex nihilo, ale po prostu gwaltowna transformacja materii,
                                  ktora stworzyla nasz wszechswiat. Nawet bez owej teorii jest latwo
                                  wytlumaczyc, ze nasz wszechswiat powstal nie z "niczego", ale z
                                  wszechswiata wirtualnego (por. czastki wirtualne, ktorych jest
                                  pelno wokol nas).

                                  > Jeszcze jedna "teoria" czyli hipoteza bo daleko jej do weryfikacji.
                                  > Istnieje teoria "zderzenia" wszechswiatow ktora doprowadzila do big bang
                                  > (uwaza sie ja za jedyna dotad alternatywe do big bang; teoria jest swieza,
                                  > sprzed roku wiec nie znajdziesz jej u Lema ani Berkeleya, tudziesz w
                                  > broszurkach marksistowsko-leninowskich: znajdziesz ja w Nature).
                                  K: Dawno temu ja znalazlem...
                                  I nie kazdy materialista musi byc od razu leninista!
                                  Popelniasz fallacy of composition!

                                  > > Zreszta Crick sluznie zauwaza, ze my bynajmniej nie mamy pojecia o tym,
                                  > > jaki jest swiat wokol nas, albowiem opieramy sie na swiadectwie naszych
                                  > > zmyslow, ktore ukazuja nam tylko malutka jego czastke. To tak, jak
                                  > > czarno biale, dwu wymiarowe zdjecie ma sie do kolorowej, conajmniej
                                  > > trojwymiarowej rzeczywistosci...
                                  >
                                  > Zgadza sie: dedukcja to naginanie. Zmysly to zluda. Na czym opierasz
                                  > swoja pogarde do katolikow? Na kaganskich dogmatach????
                                  K: NIE! na tym, ze oni sa w 100% odporni na fakty... :(

                                  > Ja rowniez pozdrawiam. Przy calych uprzedzeniach i obelgach pod adresem innych
                                  > starasz sie cos zrozumiec i chwala ci za to.
                                  K: dziekuje za te slowa!
                                  Tez pozdrawiam...
                                  • Gość: Gatsby Re: Teorie, teorie, teorie.... IP: *.cvx22-bradley.dialup.earthlink.net 16.10.02, 07:41
                                    Gość portalu: Kagan napisał(a):

                                    > Gość portalu: .. napisał(a):
                                    > K: Napisalem tylko, ze Crick po prostu rozwinal
                                    > teorie uznane przez psychologow od dawna, i to nawet w USA!
                                    > A odkrywca DNA ma prawo byc dumny ze swych osiagniec!
                                    > K: Teorie antropiczne NIE istnieja. To sa tylko HIPOTEZY, bardzo nienaukowe,
                                    > bo stworzone ad hoc przez religiantow dla poparcia tez biblijnych...
                                    >
                                    > > Teoria antropiczna (anthropic theory) nie ma nic wspolnego z poparciem
                                    > > tez biblijnych. Stwierdzaja ze gdyby zmienic stale fizyczne tylko odrobine
                                    > ,
                                    > > czasami na ktoryms miejscu po przecinku, wtedy nie zaistnialo by zycie
                                    > > we wszechswiecie.
                                    > K: Nie zaistnialo by zycie w OBECNEJ postaci (np. bialkowe), a nie "w ogole"!

                                    Jakis dowod?? Gdybys nie mial pierwiastkow powyzej helu to dopiero bys stworzyl
                                    zycie. Nie rozumiesz minimum zlozonosci chemicznej potrzebnej do zycia...

                                    > > Gdyby zmienic stala grawitacyjna nie byloby galaktyk,
                                    > > supernova i pierwiastkow niezbednych do powstania zycia. Podobnie
                                    > > z innymi stalymi (slabe i silne przyciagania w fizyce jadrowej etc.).
                                    > K: Po,prostu nasz wszechswiat bylby wtedy INNY! Czy byloby by w nim zycie
                                    > i inteligencja? To juz sa gdybania...

                                    Dokladnie. Gdybania. Nasz wszechswiat jest wyjatkowo nieprawdopodobny
                                    jako "wirtualna czastka." Ludzie chcac to obejsc twierdzac ze istnieja
                                    nieskonczone liczby wszechswiatow i tylko wtedy rownie nieprawdopodobny mogl
                                    powstac. Problem w tym ze to tylko gdybanie niezgodne z brzytwa Ockhama
                                    i bardziej niewiarygodne niz religia...


                                    > K: Czastki wirtualne zas istnieja wokol nas. I nie musisz przeklinac... :(
                                    > > Na ile nanosekund? Jakie stale fizyczne nimi rzadza? Teraz mozesz wymyslic
                                    > > dowolna ilosc hipotez zeby potwierdzic twoj swiatopoglad. W niczym sie wie
                                    > c
                                    > > nie roznisz ode mnie "katolickiego podzwierzecia" (to a propos przeklinani
                                    > a
                                    > > w twoim stylu)

                                    > K: To nie bylo przekonanie, a stwierdzenie oparte na faktach...
                                    > To, ze cos istnieje krotko, nie swiadczy, ze jest gorsze...
                                    > I mylisz stale fizyczne z prawami fizyki. Pamietaj, ze dla komputera
                                    > 1 sekunda to prawie jak setka lat dla czlowieka...

                                    Tu sie gmatwasz. Myslalem ze blysniesz teoria wzglednosci, ale nawet wtedy
                                    musisz miec nie malenka czastke ale cos wielkosci galaktyki zeby poprowadzic
                                    procesy nuklearne, chemiczne, biologiczne. Poza tym jest problem: czasteczki
                                    wirtualne anihilujac sie daja energie. Zaraz, zaraz a skad ta energia???
                                    elektrony i pozytrony pwstaja pod wplywem bardzo krotkich fal swietlnych
                                    (krotszych od rentgenowskich i gamma)....

                                    > K: Czytalem DIALOGI (Berkeleya i Lema). A Popper to kolejny metafizyk,
                                    > co stara sie za wszelka cena naginac fakty do swych hipotez. W nauce tylko
                                    > metoda indukcyjna prowadzi do obiektywnosci. Dedukcja prowadzi prawie
                                    zawsze d
                                    > o
                                    > naginania faktow do hipotez... :(
                                    > > Cala twoja argumentacja to dedukcja drogi NAGINACZU!!!

                                    K: Czyzby?
                                    G: Czytaj "logiczne dowody na nieistnienie tzw. Boga" (pomijam
                                    blad logiczny w postaci podwojnej negacji "nieistnienie tzw.": czyli na
                                    istnienie rzeczywistego Boga).

                                    >
                                    > K: Jestes nieco do tylu, jesli chodzi o kosmologie i kosmogonie...
                                    > Teoria supermembran wyjasnia bowiem, ze Big Bang to nie byl owa
                                    > creatio ex nihilo, ale po prostu gwaltowna transformacja materii,
                                    > ktora stworzyla nasz wszechswiat. Nawet bez owej teorii jest latwo
                                    > wytlumaczyc, ze nasz wszechswiat powstal nie z "niczego", ale z
                                    > wszechswiata wirtualnego (por. czastki wirtualne, ktorych jest
                                    > pelno wokol nas).
                                    >
                                    > > Jeszcze jedna "teoria" czyli hipoteza bo daleko jej do weryfikacji.
                                    > > Istnieje teoria "zderzenia" wszechswiatow ktora doprowadzila do big bang
                                    > > (uwaza sie ja za jedyna dotad alternatywe do big bang; teoria jest swieza,
                                    > > sprzed roku wiec nie znajdziesz jej u Lema ani Berkeleya, tudziesz w
                                    > > broszurkach marksistowsko-leninowskich: znajdziesz ja w Nature).
                                    >K: Dawno temu ja znalazlem...
                                    >I nie kazdy materialista musi byc od razu leninista!
                                    >Popelniasz fallacy of composition!

                                    Dla mnie oni byli najbardziej religijnymi materialistami i widze w tobie
                                    slady tego dogmatycznego i uproszczonego myslenia materialistycznego (poza
                                    UBeckimi podrobkami pod adresem Wojtyly i twoim para-ubecko-militarnym tytulem
                                    ktorym chwaliles sie na forum).

                                    > > > Zreszta Crick sluznie zauwaza, ze my bynajmniej nie mamy pojecia o ty
                                    > m,
                                    > > > jaki jest swiat wokol nas, albowiem opieramy sie na swiadectwie naszy
                                    > ch
                                    > > > zmyslow, ktore ukazuja nam tylko malutka jego czastke. To tak, jak
                                    > > > czarno biale, dwu wymiarowe zdjecie ma sie do kolorowej, conajmniej
                                    > > > trojwymiarowej rzeczywistosci...
                                    > >
                                    > > Zgadza sie: dedukcja to naginanie. Zmysly to zluda. Na czym opierasz
                                    > > swoja pogarde do katolikow? Na kaganskich dogmatach????

                                    > K: NIE! na tym, ze oni sa w 100% odporni na fakty... :(

                                    G: JA JESTEM KATOLIKIEM!!! JESTEM BARDZO OTWARTY NA FAKTY.
                                    I CIAGLE SZUKAM PRAWDY.. Stereotypy, uprzedzenia, dogmatyzm => kaganstwo


                                    Mimo wszystko wydajesz mi sie sympatyczny. Mam wizje ze za kilka
                                    lat bedziesz nosil feretrony na Boze Cialo bo zrozumiesz ze Twoja wiara
                                    (ktora nazywasz "faktami" jest mniej optymistyczna niz moje fakty
                                    ktore nazywasz "zabobonem"...). Wiecej szacunku dla innych. Jestesmy tylko
                                    dziecmi nad brzegiem oceanu i ani TY ani JA nie mamy pelnego zrozumienia
                                    tego swiata. Ja wierze abym zrozumial (credo ut intelligam sw. Augustyna)
                                    Ty juz rozumiesz wiec w nic nie wierzysz tylko w nicosc. Po owocach ich
                                    poznacie. Prorocy nicosci przynosza nicosc (patrz zwiazek sowiecki). Prorocy
                                    milosci buduja inna rzeczywistosc. Dlatego pozostane przy moim skromnym
                                    Nauczycielu z Nazaretu ktory pokazal mi droge z nicosci do zycia...

                                    Serdecznie,

                                    Gatsby

                                    • Gość: Kagan Re: Teorie, teorie, teorie.... IP: *.vic.bigpond.net.au 16.10.02, 14:00
                                      K: Napisalem tylko, ze Crick po prostu rozwinal
                                      teorie uznane przez psychologow od dawna, i to nawet w USA!
                                      A odkrywca DNA ma prawo byc dumny ze swych osiagniec!
                                      A tzw. teorie antropiczne NIE istnieja. To sa tylko HIPOTEZY, bardzo
                                      nienaukowe, bo stworzone ad hoc przez religiantow dla poparcia tez
                                      biblijnych...
                                      G: Teoria antropiczna (anthropic theory) nie ma nic wspolnego z poparciem
                                      tez biblijnych. Stwierdzaja ze gdyby zmienic stale fizyczne tylko odrobine,
                                      czasami na ktoryms miejscu po przecinku, wtedy nie zaistnialo by zycie
                                      we wszechswiecie.
                                      K: Nie zaistnialo by zycie w OBECNEJ postaci (np. bialkowe), a nie "w ogole"!
                                      G: Jakis dowod?? Gdybys nie mial pierwiastkow powyzej helu to dopiero bys
                                      stworzyl zycie. Nie rozumiesz minimum zlozonosci chemicznej potrzebnej do
                                      zycia...
                                      K: Znow definiujesz zycie jako "forme istnienia bialka" czy innych
                                      podobnych konglomeratow chemicznych. A moze byc przeciez inteligencja
                                      oparta np. na chemii nieorganicznej! I co powiesz o wszechswiecie,
                                      gdzie byloby np. wiecej pierwiastkow niz w naszym, i to pierwiastkow
                                      trwalych?

                                      G: Gdyby zmienic stala grawitacyjna nie byloby galaktyk,
                                      supernova i pierwiastkow niezbednych do powstania zycia. Podobnie
                                      z innymi stalymi (slabe i silne przyciagania w fizyce jadrowej etc.).
                                      K: Znow nie potrafisz sobie wyobrazic innych form organizacji
                                      materii, niz te, ktore znasz z naszego wszechswiata!
                                      No coz, jestes przeciez KATOLIKIEM...:(
                                      Po prostu nasz wszechswiat bylby wtedy INNY! Czy byloby by w nim zycie
                                      i inteligencja? To juz sa gdybania...
                                      G: Dokladnie. Gdybania. Nasz wszechswiat jest wyjatkowo nieprawdopodobny
                                      jako "wirtualna czastka." Ludzie chcac to obejsc twierdzac ze istnieja
                                      nieskonczone liczby wszechswiatow i tylko wtedy rownie nieprawdopodobny mogl
                                      powstac. Problem w tym ze to tylko gdybanie niezgodne z brzytwa Ockhama
                                      i bardziej niewiarygodne niz religia...
                                      K: A to czemu? Po prostu nie rozumiesz statystyki matematycznej.
                                      Dane wydarzenie moze byc bardzo malo prawdopodobne, ale to nie stoi na
                                      przeszkodzie temu, ze moze sie ono powtarzac, i to regularnie!
                                      Mylisz "niemozliwe" z "nieprawdopodobnym"! Juz pisalem, ze wygrana
                                      glownej nagrody w totka jest bardzo malo prawdopodobna, ale ludzie
                                      ja wygrywaja, i to dosc regularnie!
                                      Czastki wirtualne zas istnieja wokol nas. I nie musisz przeklinac... :(
                                      G: Na ile nanosekund? Jakie stale fizyczne nimi rzadza? Teraz mozesz wymyslic
                                      dowolna ilosc hipotez zeby potwierdzic twoj swiatopoglad. W niczym sie wiec
                                      nie roznisz ode mnie "katolickiego podzwierzecia" (to a propos przeklnania
                                      w twoim stylu).
                                      K: To nie bylo przekonanie, a stwierdzenie oparte na faktach...
                                      To, ze cos istnieje krotko, nie swiadczy, ze jest gorsze...
                                      I mylisz stale fizyczne z prawami fizyki. Pamietaj, ze dla komputera
                                      1 sekunda to prawie jak setka lat dla czlowieka...
                                      G: Tu sie gmatwasz. Myslalem ze blysniesz teoria wzglednosci, ale nawet wtedy
                                      musisz miec nie malenka czastke ale cos wielkosci galaktyki zeby poprowadzic
                                      procesy nuklearne, chemiczne, biologiczne. Poza tym jest problem: czasteczki
                                      wirtualne anihilujac sie daja energie. Zaraz, zaraz a skad ta energia???
                                      K: Nie jestem fizykiem, i to nie jest forum Nauka! Skad wiesz, ze
                                      w innym wszechswiecie potrzebne beda galaktyki do powstania zycia?
                                      A energia jest rownowazna masie! E=m*c^2.
                                      G: elektrony i pozytrony pwstaja pod wplywem bardzo krotkich fal swietlnych
                                      (krotszych od rentgenowskich i gamma)....
                                      K: Co to ma do rzeczy, nawet zakladajac, ze tak jest?
                                      Przeciez elektrony (+ i -) sa tez falami...

                                      K: Czytalem DIALOGI (Berkeleya i Lema). A Popper to kolejny metafizyk,
                                      co stara sie za wszelka cena naginac fakty do swych hipotez. W nauce tylko
                                      metoda indukcyjna prowadzi do obiektywnosci. Dedukcja prowadzi prawie
                                      zawsze do naginania faktow do hipotez... :(
                                      G: Cala twoja argumentacja to dedukcja drogi NAGINACZU!!!
                                      K: Czyzby?
                                      G: Czytaj "logiczne dowody na nieistnienie tzw. Boga" (pomijam
                                      blad logiczny w postaci podwojnej negacji "nieistnienie tzw.": czyli na
                                      istnienie rzeczywistego Boga).
                                      K: Jezyk etniczny jest nieprecyzyjny, wiec nie da sie uniknac bledow
                                      formalnych, jesli sie ktos nim posluguje! A ten watek to bylo
                                      przeciez tylko cwiczenie w erystyce! Nieistnienia czegos, co
                                      nie istnieje nie da sie przeciez dowiesc ani logicznie ani
                                      empirycznie!
                                      K: Jestes nieco do tylu, jesli chodzi o kosmologie i kosmogonie...
                                      Teoria supermembran wyjasnia bowiem, ze Big Bang to nie byl owa
                                      creatio ex nihilo, ale po prostu gwaltowna transformacja materii,
                                      ktora stworzyla nasz wszechswiat. Nawet bez owej teorii jest latwo
                                      wytlumaczyc, ze nasz wszechswiat powstal nie z "niczego", ale z
                                      wszechswiata wirtualnego (por. czastki wirtualne, ktorych jest
                                      pelno wokol nas).
                                      G: Jeszcze jedna "teoria" czyli hipoteza bo daleko jej do weryfikacji.
                                      Istnieje teoria "zderzenia" wszechswiatow ktora doprowadzila do big bang
                                      (uwaza sie ja za jedyna dotad alternatywe do big bang; teoria jest swieza,
                                      sprzed roku wiec nie znajdziesz jej u Lema ani Berkeleya, tudziesz w
                                      broszurkach marksistowsko-leninowskich: znajdziesz ja w Nature).
                                      K: Dawno temu ja znalazlem... I nie kazdy materialista musi byc od razu
                                      leninista! Popelniasz fallacy of composition!
                                      G: Dla mnie oni byli najbardziej religijnymi materialistami i widze w tobie
                                      slady tego dogmatycznego i uproszczonego myslenia materialistycznego (poza
                                      UBeckimi podrobkami pod adresem Wojtyly i twoim para-ubecko-militarnym tytulem
                                      ktorym chwaliles sie na forum).
                                      K: Co ma wspolnego krol Chazarow z UB? Moj materializm jest zas
                                      ze szkoly Russella, wiec na pewno nie jest prymitywny...
                                      Zreszta Crick sluznie zauwaza, ze my bynajmniej nie mamy pojecia
                                      o tym, jaki jest swiat wokol nas, albowiem opieramy sie na swiadectwie
                                      naszych zmyslow, ktore ukazuja nam tylko malutka jego czastke. To tak,
                                      jak czarno biale, dwu wymiarowe zdjecie ma sie do kolorowej, conajmnniej
                                      trojwymiarowej rzeczywistosci...
                                      G: Zgadza sie: dedukcja to naginanie. Zmysly to zluda. Na czym opierasz
                                      swoja pogarde do katolikow? Na kaganskich dogmatach????
                                      K: NIE! Na tym, ze oni sa w 100% odporni na fakty... :(
                                      G: JA JESTEM KATOLIKIEM!!! JESTEM BARDZO OTWARTY NA FAKTY.
                                      I CIAGLE SZUKAM PRAWDY.. Stereotypy, uprzedzenia, dogmatyzm => kaganstwo
                                      Mimo wszystko wydajesz mi sie sympatyczny. Mam wizje ze za kilka
                                      lat bedziesz nosil feretrony na Boze Cialo bo zrozumiesz ze Twoja wiara
                                      (ktora nazywasz "faktami" jest mniej optymistyczna niz moje fakty
                                      ktore nazywasz "zabobonem"...). Wiecej szacunku dla innych. Jestesmy tylko
                                      dziecmi nad brzegiem oceanu i ani TY ani JA nie mamy pelnego zrozumienia
                                      tego swiata. Ja wierze abym zrozumial (credo ut intelligam sw. Augustyna)
                                      K: Credo, guia absurdum est (Tertulianus). I czemu chcesz mnie nawrocic,
                                      nie przymierzajac jak Jerzyk? Marna masz o mnie opinie, ze bede bral
                                      udzial w pogansko-balwochwalczych obrzedach sekty papistow... :(
                                      G: Ty juz rozumiesz wiec w nic nie wierzysz tylko w nicosc. Po owocach ich
                                      poznacie. Prorocy nicosci przynosza nicosc (patrz zwiazek sowiecki). Prorocy
                                      milosci buduja inna rzeczywistosc. Dlatego pozostane przy moim skromnym
                                      Nauczycielu z Nazaretu ktory pokazal mi droge z nicosci do zycia...
                                      K: Nauczyciel, ktory nigdy nie istnial, ktory przyniosl na ziemie wojne
                                      (miecz) a nie pokoj, ktory uczynil syna wrogiem ojca itp. itd.
                                      To wszystko jest cytowane na tym watku... :(
                      • Gość: Kagan Re: Do Kagana IP: *.vic.bigpond.net.au 15.10.02, 10:49
                        Gość portalu: dziki napisał(a):
                        Przepraszam,ze wyraze tutaj swoje opinie o tym wszystkim.
                        K: Nie masz za co przepraszac!
                        D: Otoz, mnie osobiscie wydaje sie ze istnienie,
                        czy tez nie, jakiegos tam boga nie ma zadnego znaczenia.
                        Jedni mysla, ze istnieje, inni ze nie.
                        Dla zadnych z nich nie ma to znaczenia,
                        poniewaz, jezeli Bog istnieje, to napewno
                        nie bedzie bral pod uwage tych dywagacji,
                        a jezeli nie istnieje to tym bardziej.
                        K: Niby tak, ale mnie chodzi glownie o to, ze
                        religianci chca na sile narzucic wszystkim swoj swiatopoglad.
                        Nie sprzeciwiam sie wierze jako sprawie prywatnej, walcze tylko
                        z narzucaniem jej niewierzacym! Np. przez przepisy o
                        ochronie tzw. wartosci chrzescijanskich!
                        > A zatem Bog jak mi sie wydaje jest naszym urojeniem.
                        > Urojeniem jest to, ze bierzemy pod uwage mozliwosc
                        > jego istnienia. Tymczasem, wydaje mi sie ze jest tak
                        > ze Boga poprostu nie ma!
                        K: Wszystko wskazuje na to, ze Boga chrzescijan czy muzulmanow,
                        czyli Boga osobowego nie ma na 100%! Czy jest jakas sila
                        pozamaterialna? Tego nie wiemy, i dowiedziec sie raczej
                        nie mozemy. Ale na 100% moge powiedziec, ze nielogiczny
                        Bog katolikow czy nawet judaistow to 100% brednia, rojenia
                        chorych umyslow... :(
                        > To tylko my go tworzymy dla wlasnych roznych zreszta
                        > potrzeb.
                        > To dziwne,ze w oparciu o te rozne,urojone mysli powstaly
                        > cale systemy jak KK, i nie tylko!
                        > Ale podobne systemy powstaly w oparciu o brak boga.
                        > A zatem ciagle o nim mowimy, czy jest, czy go nie ma.
                        > Widocznie jest to nasza potrzeba?
                        > Ale tylko ten czlowiek,ktory potrafil sie od tego oderwac
                        > jest wstanie zrozumiec rzeczywistosc.
                        > Istnienie Boga, czy tez nie, nie ma zadnego wplywu na nas,
                        > a zatem powinnismy postepowac tak, jakby go nie bylo,co zreszta
                        > wydaje mi sie bardzo prawdopodobne.
                        K: Wszyscy tak postepujemy! Nawet zydzi naruszaja Dekalog!
                        > Zawracanie sobie glowy niejakim bogiem,moze prowadzic do roznych
                        > dewiacji;jak np.alkoholizm,narkomania,prostytucja, wreszcie brak
                        > koordynacji wlasnym zyciem.
                        K: Niestety... :(
                        > Zapewniam wszystkich na tym portalu,ze mozna zyc bez Boga szczesliwie!!
                        > Bog nie jest nam potrzebny!!!
                        > Jezeli wogole nawet istnieje to on nas potrzebuje!
                        K: Raczej NIE potrzebuje, bo i do czego?
                        > A zatem zapomnijmy o nim aby moc zyc!!!
                        > pozdrowienia,
                        > dziki
                        K: NAWZAJEM! :)
                        • Gość: Gatsby Re: Do Kagana IP: *.cvx21-bradley.dialup.earthlink.net 15.10.02, 17:29
                          Co do urojen moze bys jeszcze raz puscil kawalek nt Karola Wojtyly?

                          Co do rzeczywistosci, niestety nie musi byc zgodna z jakakolwiek
                          logika, za wyjatkiem rzeczywistosci materialnej.
                          • Gość: Kagan Re: Do Kagana IP: *.vic.bigpond.net.au 16.10.02, 01:49
                            Gość portalu: Gatsby napisał(a):
                            Co do urojen moze bys jeszcze raz puscil kawalek nt
                            Karola Wojtyly?
                            K: A ty nie mozesz go skopiowac? ;)
                            Nie odrozniasz zartu od powaznego artykulu?

                            Co do rzeczywistosci, niestety nie musi byc zgodna z
                            jakakolwiek logika, za wyjatkiem rzeczywistosci materialnej.
                            K: Istnieje tylko materialna rzeczywistosc! Reszta
                            to urojenia!
                            CD nastapi!
                            • Gość: Gatsby.. Re: Do Kagana IP: *.cvx22-bradley.dialup.earthlink.net 16.10.02, 06:13

                              Gość portalu: Kagan napisał(a):

                              > Gość portalu: Gatsby napisał(a):
                              > Co do urojen moze bys jeszcze raz puscil kawalek nt
                              > Karola Wojtyly?
                              > K: A ty nie mozesz go skopiowac? ;)
                              > Nie odrozniasz zartu od powaznego artykulu?

                              To byl bardzo parszywy zart... Ale zrobiles nim duzo dobrego.
                              Ania ci zagrozila ze jesli puscisz go kilka razy to nawroci sie
                              na katolicyzm. Wyroki Boskie sa niezbadane.

                              Wybrales sobie na ofiare Pana Jerzego. Ten biedak dobrze zna zakurzone
                              cytaty i dobrze *wie* jak nalezy je interpretowac z protestanckiego
                              punktu widzenia. Teraz trafiles na "zabobonnego katola" (z Opus Dei),
                              ktory pokazuje ci troche inne horyzonty.. Bez papieza "Antychrysta" i innych
                              pierdolow (Ktore przekazuje "uprzejmie').
                              >
                              > Co do rzeczywistosci, niestety nie musi byc zgodna z
                              > jakakolwiek logika, za wyjatkiem rzeczywistosci materialnej.
                              > K: Istnieje tylko materialna rzeczywistosc! Reszta
                              > to urojenia!

                              To juz nawet nie teoria. To dogmat!!! Gratuluje???
                              Jakies dowody??? Tylko zartowalem....



                              > CD nastapi!
                              • Gość: Kagan Re: Do Kagana IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 16.10.02, 06:35
                                Gość portalu: Gatsby napisał(a):
                                Co do urojen moze bys jeszcze raz puscil kawalek nt Karola Wojtyly?
                                K: A ty nie mozesz go skopiowac? ;)
                                Nie odrozniasz zartu od powaznego artykulu?
                                G: To byl bardzo parszywy zart... Ale zrobiles nim duzo dobrego.
                                Ania ci zagrozila ze jesli puscisz go kilka razy to nawroci sie
                                na katolicyzm. Wyroki Boskie sa niezbadane.
                                K: To byla zdrowa reakcja na kult osoby Wojtyly. Proba ratowania
                                go przed wiecznym potepieniem! A propos Ani.
                                Ile razy mam jeszcze puscic ten zyciorys aby Ania sie nawrocila?
                                Jaka nagrode (niekoniecznie finansowa) dostane za to od kosciola kat.?

                                G: Wybrales sobie na ofiare Pana Jerzego. Ten biedak dobrze zna zakurzone
                                cytaty i dobrze *wie* jak nalezy je interpretowac z protestanckiego
                                punktu widzenia. Teraz trafiles na "zabobonnego katola" (z Opus Dei),
                                ktory pokazuje ci troche inne horyzonty.. Bez papieza "Antychrysta" i innych
                                pierdolow (Ktore przekazuje "uprzejmie').
                                K: O ile wiem, to czlonkowie gangu zwanego Opus Dei nie chwala sie swym
                                czlonkostwem... ;)

                                G: Co do rzeczywistosci, niestety nie musi byc zgodna z
                                jakakolwiek logika, za wyjatkiem rzeczywistosci materialnej.
                                K: Istnieje tylko materialna rzeczywistosc! Reszta to (niestety) urojenia!
                                G: To juz nawet nie teoria. To dogmat!!! Gratuluje???
                                Jakies dowody??? Tylko zartowalem....
                                K: A masz jakis dowod naukowy na istnienie rzeczywistosci niematerialnej?

                                G: CD nastapi!
                                K: OK, ale powoli, bo nie mam czasu odpowiadac Tobie i Jerzemu
                                jednoczesnie...
                                • Gość: Gatsby Re: Do Kagana IP: *.cvx22-bradley.dialup.earthlink.net 16.10.02, 07:09
                                  Gość portalu: Kagan napisał(a):

                                  > Gość portalu: Gatsby napisał(a):
                                  > Co do urojen moze bys jeszcze raz puscil kawalek nt Karola Wojtyly?
                                  > K: A ty nie mozesz go skopiowac? ;)
                                  > Nie odrozniasz zartu od powaznego artykulu?
                                  > G: To byl bardzo parszywy zart... Ale zrobiles nim duzo dobrego.
                                  > Ania ci zagrozila ze jesli puscisz go kilka razy to nawroci sie
                                  > na katolicyzm. Wyroki Boskie sa niezbadane.
                                  > K: To byla zdrowa reakcja na kult osoby Wojtyly. Proba ratowania
                                  > go przed wiecznym potepieniem! A propos Ani.
                                  > Ile razy mam jeszcze puscic ten zyciorys aby Ania sie nawrocila?
                                  > Jaka nagrode (niekoniecznie finansowa) dostane za to od kosciola kat.?

                                  Twoja nagroda bedzie w niebie!!!:)



                                  > K: O ile wiem, to czlonkowie gangu zwanego Opus Dei nie chwala sie swym
                                  > czlonkostwem... ;)

                                  Za wyjatkiem jesli sa anonimowi...



                                  > G: Co do rzeczywistosci, niestety nie musi byc zgodna z
                                  > jakakolwiek logika, za wyjatkiem rzeczywistosci materialnej.
                                  > K: Istnieje tylko materialna rzeczywistosc! Reszta to (niestety) urojenia!
                                  > G: To juz nawet nie teoria. To dogmat!!! Gratuluje???
                                  > Jakies dowody??? Tylko zartowalem....
                                  > K: A masz jakis dowod naukowy na istnienie rzeczywistosci niematerialnej?

                                  Ja nie mam dowodu przeciwko!! Nie mam wyjasnien na wiele rzeczy
                                  (ty masz na wszystkie). I mam zywa wiare!!! (ktora ty z taka zaciekloscia
                                  atakujesz (martwych sie nie atakuje).


                                  • Gość: Kagan Re: Do Kagana IP: *.its.monash.edu.au / *.arts.monash.edu.au 16.10.02, 07:17
                                    Gość portalu: Gatsby napisał(a):
                                    Co do urojen moze bys jeszcze raz puscil kawalek nt Karola Wojtyly?
                                    K: A ty nie mozesz go skopiowac? ;)
                                    Nie odrozniasz zartu od powaznego artykulu?
                                    G: To byl bardzo parszywy zart... Ale zrobiles nim duzo dobrego.
                                    Ania ci zagrozila ze jesli puscisz go kilka razy to nawroci sie
                                    na katolicyzm. Wyroki Boskie sa niezbadane.
                                    K: To byla zdrowa reakcja na kult osoby Wojtyly. Proba ratowania
                                    go przed wiecznym potepieniem! A propos Ani.
                                    Ile razy mam jeszcze puscic ten zyciorys aby Ania sie nawrocila?
                                    Jaka nagrode (niekoniecznie finansowa) dostane za to od kosciola kat.?
                                    G: Twoja nagroda bedzie w niebie!!!:)
                                    K: Zarty sobie stroisz! Ja przeciez na 100% pojde do piekla.
                                    Oto moralnosc katolicka...;( Rodem z Opus Dei...;(

                                    K: O ile wiem, to czlonkowie gangu zwanego Opus Dei nie chwala sie swym
                                    czlonkostwem... ;)
                                    G: Za wyjatkiem jesli sa anonimowi...
                                    K: Czego sie boisz? Aresztowania za konspiracje przy wybuchu bomby na Bali,
                                    aby wywolac wojne z islamem? Ja sie ujawnilem na tym Forum, a ty?

                                    G: Co do rzeczywistosci, niestety nie musi byc zgodna z
                                    jakakolwiek logika, za wyjatkiem rzeczywistosci materialnej.
                                    K: Istnieje tylko materialna rzeczywistosc! Reszta to (niestety) urojenia!
                                    G: To juz nawet nie teoria. To dogmat!!! Gratuluje???
                                    Jakies dowody??? Tylko zartowalem....
                                    K: A masz jakis dowod naukowy na istnienie rzeczywistosci niematerialnej?
                                    G: Ja nie mam dowodu przeciwko!! Nie mam wyjasnien na wiele rzeczy
                                    (ty masz na wszystkie). I mam zywa wiare!!! (ktora ty z taka zaciekloscia
                                    atakujesz (martwych sie nie atakuje).
                                    K: Jak nie masz dowodu, to siedz cicho i sie nie kompromituj
                                    jak Jerzy wyglaszaniem opinii nie majacych potwoierdzenia w faktach... :(
                                    Na dzis koniec, bo LAN na Monash jest b. wolny (tylko 5-6K na sekunde,
                                    a jeden post na tym watku ma juz ponad 100K)... :(
                                    Kagan
                                    • Gość: Gatsby Re: Do Kagana IP: *.cvx22-bradley.dialup.earthlink.net 16.10.02, 07:51
                                      Gość portalu: Kagan napisał(a):

                                      > Gość portalu: Gatsby napisał(a):
                                      > Co do urojen moze bys jeszcze raz puscil kawalek nt Karola Wojtyly?
                                      > K: A ty nie mozesz go skopiowac? ;)
                                      > Nie odrozniasz zartu od powaznego artykulu?
                                      > G: To byl bardzo parszywy zart... Ale zrobiles nim duzo dobrego.
                                      > Ania ci zagrozila ze jesli puscisz go kilka razy to nawroci sie
                                      > na katolicyzm. Wyroki Boskie sa niezbadane.
                                      > K: To byla zdrowa reakcja na kult osoby Wojtyly. Proba ratowania
                                      > go przed wiecznym potepieniem! A propos Ani.
                                      > Ile razy mam jeszcze puscic ten zyciorys aby Ania sie nawrocila?
                                      > Jaka nagrode (niekoniecznie finansowa) dostane za to od kosciola kat.?
                                      > G: Twoja nagroda bedzie w niebie!!!:)
                                      > K: Zarty sobie stroisz! Ja przeciez na 100% pojde do piekla.
                                      > Oto moralnosc katolicka...;( Rodem z Opus Dei...;(

                                      Jeszcze sie nawrocisz: na krotko przed smiercia. Pieklo istnieje
                                      ale nie jest sie tam tak latwo dostac za dywagacje intelektualne.
                                      Zreszta Chrystus po to dal sie ukrzyzowac zeby pokonac pieklo...Wierze ze
                                      mu sie to udalo. Do piekla idzie sie dobrowolnie a nie przez poslizgi.
                                      Malo znasz katolicyzm...

                                      > K: O ile wiem, to czlonkowie gangu zwanego Opus Dei nie chwala sie swym
                                      > czlonkostwem... ;)
                                      > G: Za wyjatkiem jesli sa anonimowi...
                                      > K: Czego sie boisz? Aresztowania za konspiracje przy wybuchu bomby na Bali,
                                      > aby wywolac wojne z islamem? Ja sie ujawnilem na tym Forum, a ty?

                                      Przeoczylem. Jak sie nazywasz?? O tak, to ja katol jestem odpowiedzialny
                                      i dlatego sie ukrywam. Zartujesz wasci.. Prawda jest jednak ze jeden czlowiek
                                      grozil mi poderznieciem gardla za moje wypowiedzi...

                                      > G: Co do rzeczywistosci, niestety nie musi byc zgodna z
                                      > jakakolwiek logika, za wyjatkiem rzeczywistosci materialnej.
                                      > K: Istnieje tylko materialna rzeczywistosc! Reszta to (niestety) urojenia!
                                      > G: To juz nawet nie teoria. To dogmat!!! Gratuluje???
                                      > Jakies dowody??? Tylko zartowalem....
                                      > K: A masz jakis dowod naukowy na istnienie rzeczywistosci niematerialnej?
                                      > G: Ja nie mam dowodu przeciwko!! Nie mam wyjasnien na wiele rzeczy
                                      > (ty masz na wszystkie). I mam zywa wiare!!! (ktora ty z taka zaciekloscia
                                      > atakujesz (martwych sie nie atakuje).
                                      > K: Jak nie masz dowodu, to siedz cicho i sie nie kompromituj

                                      Ty sie bardziej kompromitujesz twierdzac ze masz dowod. Poza tym to jest
                                      kwestia uczciwosci intelektualnej...

                                      > jak Jerzy wyglaszaniem opinii nie majacych potwoierdzenia w faktach... :(
                                      > Na dzis koniec, bo LAN na Monash jest b. wolny (tylko 5-6K na sekunde,
                                      > a jeden post na tym watku ma juz ponad 100K)... :(
                                      > Kagan

                                      Dobrej nocy (dnia w Australii) zycze..

                                      Gatsby

                                      • Gość: Gatsby I jeszcze jedno o animowosci... IP: *.cvx22-bradley.dialup.earthlink.net 16.10.02, 07:54
                                        Wlasnie we wrzesniu sie ozenilem i nie chce zeby mi zaraz
                                        poderznieto gardlo. Mam zamiar miec dzieci...
                                        • Gość: Kagan Re: I jeszcze jedno o animowosci... IP: *.vic.bigpond.net.au 16.10.02, 14:14
                                          Gość portalu: Gatsby napisał(a):
                                          Wlasnie we wrzesniu sie ozenilem i nie chce zeby mi zaraz
                                          poderznieto gardlo. Mam zamiar miec dzieci...
                                          K: Marny bedzie ich los. Dzieci czlonka Opus Dei.:(
                                          Z oczu bedziesz sie bal je spuscic. I po ci ten caly
                                          katolicyzm, jak cie ani twoj Bog, ani twoj kosciol
                                          nie sa w stanie obronic?
                                          Szczerze zatroskany Kagan
                                      • Gość: Kagan Re: Do Kagana IP: *.vic.bigpond.net.au 16.10.02, 14:10
                                        Gatsby: Co do urojen moze bys jeszcze raz puscil kawalek nt Karola Wojtyly?
                                        K: A ty nie mozesz go skopiowac? ;)Nie odrozniasz zartu od powaznego artykulu?
                                        G: To byl bardzo parszywy zart... Ale zrobiles nim duzo dobrego.
                                        Ania ci zagrozila ze jesli puscisz go kilka razy to nawroci sie
                                        na katolicyzm. Wyroki Boskie sa niezbadane.
                                        K: To byla zdrowa reakcja na kult osoby Wojtyly. Proba ratowania
                                        go przed wiecznym potepieniem! A propos Ani. Ile razy mam jeszcze puscic ten
                                        zyciorys aby Ania sie nawrocila? Jaka nagrode (niekoniecznie finansowa) dostane
                                        za to od kosciola kat.?
                                        G: Twoja nagroda bedzie w niebie!!!:)
                                        K: Zarty sobie stroisz! Ja przeciez na 100% pojde do piekla.
                                        Oto moralnosc katolicka...;( Rodem z Opus Dei...;(
                                        G: Jeszcze sie nawrocisz: na krotko przed smiercia. Pieklo istnieje
                                        ale nie jest sie tam tak latwo dostac za dywagacje intelektualne.
                                        K: Straszysz mnie smiercia zupelnie jak Jerzyk, i jak Jerzyk
                                        koniecznie chcesz mnie nawrocic... :( A ja juz dawno wybralem
                                        Szatana nad waszych falszywych Bogow...;)
                                        G: Zreszta Chrystus po to dal sie ukrzyzowac zeby pokonac pieklo...
                                        Wierze ze mu sie to udalo. Do piekla idzie sie dobrowolnie a nie
                                        przez poslizgi. Malo znasz katolicyzm...
                                        K: I dobrze, bo po co sobie glowe zasmiecac bzdurami!
                                        Ty wierzysz, ja zas wiem... Zyjemy w innych swiatach... :(
                                        Ktore sie tylko z lekka stykaja poprzez VR Internetu... :)

                                        K: O ile wiem, to czlonkowie gangu zwanego Opus Dei nie chwala sie swym
                                        czlonkostwem... ;)
                                        G: Za wyjatkiem jesli sa anonimowi...
                                        K: Czego sie boisz? Aresztowania za konspiracje przy wybuchu bomby na Bali,
                                        aby wywolac wojne z islamem? Ja sie ujawnilem na tym Forum, a ty?
                                        G: Przeoczylem. Jak sie nazywasz?? O tak, to ja katol jestem odpowiedzialny
                                        i dlatego sie ukrywam. Zartujesz wasci.. Prawda jest jednak ze jeden
                                        czlowiek grozil mi poderznieciem gardla za moje wypowiedzi...
                                        K: Mnie grozilo wiecej... P. watek o poziomie katolicyzmu...

                                        G: Co do rzeczywistosci, niestety nie musi byc zgodna z
                                        jakakolwiek logika, za wyjatkiem rzeczywistosci materialnej.
                                        K: Istnieje tylko materialna rzeczywistosc! Reszta to (niestety) urojenia!
                                        G: To juz nawet nie teoria. To dogmat!!! Gratuluje???
                                        Jakies dowody??? Tylko zartowalem....
                                        K: A masz jakis dowod naukowy na istnienie rzeczywistosci niematerialnej?
                                        G: Ja nie mam dowodu przeciwko!! Nie mam wyjasnien na wiele rzeczy
                                        (ty masz na wszystkie). I mam zywa wiare!!! (ktora ty z taka zaciekloscia
                                        atakujesz (martwych sie nie atakuje).
                                        K: Jak nie masz dowodu, to siedz cicho i sie nie kompromituj!
                                        G: Ty sie bardziej kompromitujesz twierdzac ze masz dowod. Poza tym to jest
                                        kwestia uczciwosci intelektualnej...
                                        K: To ty musisz udowodnic istnienie twego Boga, a nie ja mam
                                        udowadniac jego nieistnienie!
                                        Jak Jerzy wyglaszasz opinie nie majace potwierdzenia w faktach... :(
                                        Na dzis koniec, bo LAN na Monash jest b. wolny (tylko 5-6K na sekunde,
                                        a jeden post na tym watku ma juz ponad 100K)... :(
                                        G: Dobrej nocy (dnia w Australii) zycze..
                                        K: Dziekuje! ;)
                                        • Gość: Kagan CIAG DALSZY TEGO WATKU NA... IP: *.vic.bigpond.net.au 18.10.02, 13:37
                                          www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=3276182
                                          "Chrześcijanin Jerzy do bezgrzesznego Kagana"
                                          • Gość: Kagan Re: CIAG DALSZY TEGO WATKU NA... IP: *.vic.bigpond.net.au 19.10.02, 12:21
                                            www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=3276182
                                            "Chrześcijanin Jerzy do bezgrzesznego Kagana"
                                            • Gość: Kagan Patrz tez: IP: *.vic.bigpond.net.au 20.10.02, 05:13
                                              www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=3326187
                  • d_nutka Re: Do Kagana i Znawcy 21.10.02, 06:43
                    Gość portalu: znawca napisał(a):

                    > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                    >
                    > > K: Ludzie modla sie z tych samych powodow, dla ktorych zaywaja narkotyki c
                    > zy
                    > pi ja wodke!
                    > > Aby uciec od okrutnej codziennosci tego "najlepszego z mozliwych" swiatow,
                    >
                    > podo bno swiata
                    > > stworzonego ptzez milosiernego, wszechmadrego i wszechpoteznego Boga!
                    > > Narkomania, alkoholizm, religijnosc - to wszystko swiadectwa bezsilnosci
                    > > czlowieka wobec okrutnych a nieublaganych (bo bezosobowych) praw natury,
                    > ktora nas stworzyla
                    > > droga slepej ewolucji, czyli prob i bledow...
                    > > Kagan
                    >

                    >
                    >

                    >
                    > ZNAWCA : a moze dlatego,ze poprostu jak kazde zywe stworzenia chca ZYC (
                    > nie chca umrzec ) z tad wmawiaja sobie i daja sobie wmowic,ze jak beda gadac
                    > rozne wersety pseudo-filozoficzne ( modlitwy,mantry....) i robic rozne
                    obrzedy
                    > to nie umra calkowicie.....tylko czesc ich samych czyli dusza bedzie zyc (
                    > gdzies tam w
                    >
                    niebiosach.....).
                    >
                    >

                    >
                    > ps. a te tkzw. " stany duchowe ","dusza " to wszystko poprostu stany
                    > psychiczne i psychika .....

                    I ogólnie z tym też się zgadzam ale...
                    ale KTO ma prawo powiedzieć,że wiara jest tylko stanem psychicznym umysłu?
                    psychiatra?
                    tak mówi mu nauka/
                    a ile on,ten psychiatra,poznal tej "nauki"?
                    ile jeszcze jest przed nim nieodkrytych obszarów.
                    i tak sobie lekko powie-"po prostu stany psychiczne i psychika"
                    a czy zdrowych też badał?
                    miłość też jest stanem psychiki i umysłu.
                    i złość i nienawiść i wszystkie emocje.
                    żal i rozpacz też.
                    a przecież człowiek bez emocji zamienia się w cyborga.
                    o to chodzi psychiatrom?
                    d_
                    • Gość: Kagan Re: Do Kagana i Znawcy IP: *.vic.bigpond.net.au 21.10.02, 14:20
                      K: Ludzie modla sie z tych samych powodow, dla ktorych zaywaja narkotyki
                      czy pija wodke! Aby uciec od okrutnej codziennosci tego "najlepszego z
                      mozliwych" swiatow, podobno swiata stworzonego ptzez milosiernego,
                      wszechmadrego i wszechpoteznego Boga!
                      Narkomania, alkoholizm, religijnosc - to wszystko swiadectwa bezsilnosci
                      czlowieka wobec okrutnych a nieublaganych (bo bezosobowych) praw natury,
                      ktora nas stworzyla droga slepej ewolucji, czyli prob i bledow...
                      ZNAWCA : a moze dlatego,ze poprostu jak kazde zywe stworzenia chca ZYC
                      (nie chca umrzec ) stad wmawiaja sobie i daja sobie wmowic,ze jak beda gadac
                      rozne wersety pseudo-filozoficzne ( modlitwy,mantry....) i robic rozne
                      obrzedy to nie umra calkowicie.....tylko czesc ich samych czyli dusza bedzie
                      zyc ( gdzies tam w niebiosach)...
                      ps. a te tkzw. " stany duchowe ","dusza " to wszystko poprostu stany
                      psychiczne i psychika .....
                      D: I ogólnie z tym też się zgadzam ale...
                      ale KTO ma prawo powiedzieć,że wiara jest tylko stanem psychicznym umysłu?
                      psychiatra?
                      K: Nie tylko. Psycholog tez, a takze neurolog i cybernetyk...
                      D: tak mówi mu nauka, a ile on,ten psychiatra,poznal tej "nauki"?
                      ile jeszcze jest przed nim nieodkrytych obszarów.
                      i tak sobie lekko powie-"po prostu stany psychiczne i psychika"
                      a czy zdrowych też badał?
                      K: TAK! Aby leczyc chorych, trzeba najpierw przebadac tysiace
                      zdrowych, aby moc odnalezc pierwsze objawy choroby (im wczesniej
                      zaczynamy leczenie, tym wieksza szansa wyzdrowienia pacjenta)...
                      Oczywiscie, nauka wiele jeszcze nie wie, ale robi postepy, w odroznieniu
                      od religii, ktora zastygla ok. 2 tys. lat temu...:(
                      D: miłość też jest stanem psychiki i umysłu.
                      i złość i nienawiść i wszystkie emocje. żal i rozpacz też.
                      K: TAK! Ich mechanizm jest juz dosc dobrze znany. Poczytaj ksiazki
                      z zakresu psychologii i neurologii!
                      D: a przecież człowiek bez emocji zamienia się w cyborga.
                      o to chodzi psychiatrom?
                      K: Psychiatrom chodzi o wyleczenie choroby, a nie o usuniecie emocji.
                      Oczywiscie, czesto nadmierne dawki lekow robia z ludzi automaty,
                      ale powiedz co jest lepsze: zamykanie chorych psychicznie za kratkami
                      lub "leczenie" elektrowstrzasami, czy tez kuracja chemiczna, ktora czesciowo
                      otepia, ale nie jest tak brutalna jak wiezienie czy elektrowstrzasy?
                      Nie zyjemy w swiecie idealnym... Niestety... :(
                      Pozdr.
                      Kagan
                • d_nutka Re: Do Chrzescijanina Jerzego!__i Kagana 21.10.02, 06:34
                  Gość portalu: Kagan napisał(a):

                  >> K: Ludzie modla sie z tych samych powodow, dla ktorych zaywaja narkotyki czy
                  pi
                  > ja wodke!
                  > Aby uciec od okrutnej codziennosci tego "najlepszego z mozliwych" swiatow,
                  podo
                  > bno swiata
                  > stworzonego ptzez milosiernego, wszechmadrego i wszechpoteznego Boga!
                  > Narkomania, alkoholizm, religijnosc - to wszystko swiadectwa bezsilnosci
                  > czlowieka wobec okrutnych a nieublaganych (bo bezosobowych) praw natury,
                  ktora
                  > nas stworzyla
                  > droga slepej ewolucji, czyli prob i bledow...
                  > Kagan

                  ty się jednak częściowo z tobą nie zgodzę
                  religijność ma w sobie coś z nałogów,które wymieniasz,ale...
                  ale ja nie bardzo wierzę w ślepą ewolucję.
                  próby i błędy -TAK!
                  ale czy ślepe?
                  ja też idę przez życie metodą prób i błędów.ale wcale nie uważam,że idę jak
                  przysłowiowy ślepiec.
                  jednak natura coś "widzi".
                  widzi skutki swoich błędów.
                  d_
                  • Gość: Kagan Re: Do Chrzescijanina Jerzego!__i Kagana IP: *.vic.bigpond.net.au 21.10.02, 14:09
                    K: Ludzie modla sie z tych samych powodow, dla ktorych zazywaja narkotyki czy
                    pija wodke! Aby uciec od okrutnej codziennosci tego "najlepszego z mozliwych"
                    swiatow, podobno swiata stworzonego ptzez milosiernego, wszechmadrego i
                    wszechpoteznego Boga!
                    Narkomania, alkoholizm, religijnosc - to wszystko swiadectwa bezsilnosci
                    czlowieka wobec okrutnych a nieublaganych (bo bezosobowych) praw natury,
                    ktora nas stworzyla droga slepej ewolucji, czyli prob i bledow...
                    D: Tu się jednak częściowo z tobą nie zgodzę: religijność ma w sobie coś z
                    nałogów, które wymieniasz,ale... ale ja nie bardzo wierzę w ślepą ewolucję.
                    próby i błędy -TAK! ale czy ślepe?
                    K: Niestety. Stad tyle pomylek, powodujacych np. choroby nowotworowe
                    czy psychiczne...:(
                    D: Ja też idę przez życie metodą prób i błędów.ale wcale nie uważam,że idę jak
                    przysłowiowy ślepiec. jednak natura coś "widzi". widzi skutki swoich błędów.
                    K: Ty nie jestes slepa, natura (niestety) tak...
                    Kagan z pozdr.

            • d_nutka Re: Do Chrzescijanina Jerzego!__nie Kagana 21.10.02, 06:27
              Gość portalu: Kagan napisał(a):

              > D: Ja inaczej czytam.
              > K: Ja ci tego nie zabraniam. Mnie tylko chodzi o to, aby przesady
              > religijne byly sprawa 100% prywatna, aby nikt nie byl zmuszany do
              > przestrzegania tzw. wartosci chrzescijanskich, bo to prowadzi tylko do
              > przemocy, a przemoc rodzi dalej przemoc, jak to obserwujemy ostatnio
              > np. na Bali (Indonezja), gdzie muzulmanie podlozyli bombe pod chrzescijan...
              > Kagan


              Kaganie!
              CAŁKOWICIE SIĘ Z TOBĄ ZGADZAM w tym co napisane powyżej.
              Ale inaczej chyba niż ty rozumiem i odbieram MĄDROŚĆ POKOLEŃ zapisaną w biblii
              Przede wszystkim traktuję te zapisy właśnie jako przekaz pewnej mądrości.
              A moja wiara w Boga?
              To tylko ja wiem jaka jest i nikomu nic do tego.
              Czy moja wiara zagraża innym?
              W pewnym ujeciu TAK.
              Dla wielu nie jest "wygodne" moje stosowanie jej w określonej
              rzeczywistości,nawet tu na forum,które wielu wolałoby postrzegać jak tylko
              jakiś wirtual.
              d_
              • Gość: Kagan Do Chrzescijanina Jerzego!__nie Kagana IP: *.vic.bigpond.net.au 21.10.02, 14:05
                D: Ja inaczej czytam.
                K: Ja ci tego nie zabraniam. Mnie tylko chodzi o to, aby przesady
                religijne byly sprawa 100% prywatna, aby nikt nie byl zmuszany do
                przestrzegania tzw. wartosci chrzescijanskich, bo to prowadzi tylko do
                przemocy, a przemoc rodzi dalej przemoc, jak to obserwujemy ostatnio
                np. na Bali (Indonezja), gdzie muzulmanie podlozyli bombe pod chrzescijan.
                Kaganie!
                CAŁKOWICIE SIĘ Z TOBĄ ZGADZAM w tym co napisane powyżej.
                Ale inaczej chyba niż ty rozumiem i odbieram MĄDROŚĆ POKOLEŃ zapisaną w biblii
                Przede wszystkim traktuję te zapisy właśnie jako przekaz pewnej mądrości.
                A moja wiara w Boga? To tylko ja wiem jaka jest i nikomu nic do tego.
                Czy moja wiara zagraża innym? W pewnym ujeciu TAK.
                K: To niedobrze... :(
                D: Dla wielu nie jest "wygodne" moje stosowanie jej w określonej
                rzeczywistości,nawet tu na forum,które wielu wolałoby postrzegać jak tylko
                jakiś wirtual.
                K: ???
    • Gość: UP! :) Re: Do Chrzescijanina Jerzego! IP: *.vic.bigpond.net.au 20.10.02, 07:28
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka