Dodaj do ulubionych

Przeslanie Wieszczki Marii do narodu

27.10.05, 22:39
Credo

Wierzę w światła potęgę i w ducha zdobycze,
Wierzę w cel życia wzniosły, święty, choć daleki,
Wierzę w braterstwo ludów, w hasła tajemnicze,
Które przez wrzawę dziejów wiekom dają wieki,
Wierzę w dobro, co z czołem białym od promieni,
Wyleczy kiedyś ziemię z jej ran i z jej cieni...
Wierzę, że bohaterscy ducha pracownicy
Ujrzą jutrznię dni nowych ze swojej strażnicy.
Wierzę, że dawne błędy żelaznym łańcuchem
Ciężą nad późnych wieków i wolą. i ruchem.
Wierzę w dziedzictwo kary, w pokutę dziejową;
Wierzę, że sprawiedliwość zstąpi nam królową...
Wierzę w ciszę i w spokój po gromach i burzy;
Wierzę w siłę, co walcząc ze złem, się nie nuży...
Wierzę, że wytrwać można mężnie i dostojnie
W największej własnych uczuć i porywów wojnie.
Wierzę w uścisk, co kiedyś świat połączy cały;
Wierzę w nieskończoności jasne ideały,
Wierzę, że z drobnych iskier, skrzesanych przez dzieje,
Wielkie, wspólne ognisko ludzkości roztleje.
Wierzę w przejrzyste sfery ponad wrzawą ziemi,
Kędy się krzepią duchy wodami żywemi,
Kędy niskie zabiegi milkną przed obliczem
Wiekuistej ustawy z berłem tajemniczem...
Wierzę w kwiaty nadziei, co z mogił nam wschodzą,
Wierzę, że krzywd posiewy bohaterów rodzą...
Wierzę w parcie konieczne, świadome ludzkości
Do potężnych idei prawa i równości...
Wierzę, że błędnych komet blask zagasa z wolna,
Wierzę, że ludzkość wiecznie łudzić się nie zdolna,
Lecz nim dosięgnie prawdy, smutna i stęskniona,
Nieraz do marnych cieniów wyciągnie ramiona.
Wierzę w braterskiej dłoni uścisk i zachętę,
Wierzę w duchów zbudzonych obcowanie święte...
Wierzę w siłę, co stapia czyny i ofiary
Na dni nowych słoneczne, królewskie sztandary.
Wierzę w orli lot ducha, co nigdy nie stoi...
I "niechaj mi się stanie podług wiary mojej!"

Maria Konopnicka




Obserwuj wątek
    • aurora.we.mgle Pieśń o domu ... 27.10.05, 22:40

      Kochasz ty dom, rodzinny dom,
      Co w letnią noc, skroś srebrnej mgły,
      Szumem swych lip wtórzy twym snom,
      A ciszą swą koi twe łzy?

      Kochasz ty dom, ten stary dach,
      Co prawi baśń o dawnych dniach,
      Omszałych wrót rodzinny próg,
      Co wita cię z cierniowych dróg?

      Kochasz ty dom, rzeżwiącą woń
      Skoszonych traw i płowych zbóż,
      Wilgotnych olch i dzikich róż,
      Co głogom kwiat wplatają w skroń?

      Kochasz ty dom, ten ciemny bór,
      Co szumów swych potężny śpiew
      I duchów jęk, i wichrów chór
      Przelewa w twą kipiącą krew?

      Kochasz ty dom, rodzinny dom,
      Co wpośród burz, w zwątpienia dnie,
      Gdy w duszę ci uderzy grom,
      Wspomnieniem swym ocala cię?

      O. jeśli kochasz, jeśli chcesz
      Żyć pod tym dachem, chleb jeść zbóż,
      Sercem ojczystych progów strzeż,
      Serce w ojczystych ścianach złóż!...

      Maria Konopnicka
      • aurora.we.mgle Ave, Patria! 27.10.05, 22:42
        Ojczyzno moja, bądź błogosławiona,
        I błogosławion owoc twego ducha!
        Oto w błękity wyciągam ramiona,
        Gdzie Bóg mnie słucha...
        Majowe słońce promieni się w niebie -
        O Polsko moja, błogosławię ciebie!

        Nie, iżeś kłosem pola me okryła,
        Skowronki moje żywiąca za morzem,
        Nie, iżeś, ziemio, chleby mi rodziła,
        Szumiała zbożem;
        Ale iż duch twój rośnie mi w tym chlebie,
        Ojczyzno moja, błogosławię ciebie!

        Nie, iżeś orły chowała mi białe,
        Gniazda mojego prastare obrońcę;
        Lecz że te orły za wolność i chwałę
        Latały w słońce
        I nie zniżyły lotu, aż w błękity
        Ostatni powiał jak sztandar przebity;

        Nie, iżeś miecze daia mi i zbroje
        I jasnym hełmem nakryła mi głowę,
        I między ludy wiodłaś hufce moje
        Błyskawicowe;
        Lecz żem miecz dźwigał w wolności potrzebie,
        Ojczyzno moja, błogosławię ciebie.

        Nie za to, ziemio, iżem, rosnąc w siły,
        Rozparł ramiona pomiędzy dwa morza,
        Lecz że nad moje wzejść musi mogiły
        Zmartwychwstań zorza...
        Za to, żeś posiew narodów wolności
        Siała na polach z praojców mych kości!

        Nie przeto, Polsko, ciebie błogosławię,
        Żeś zamki moje dźwignęła i grody,
        Gdzie, jak za słońcem ciągnące żurawie,
        Obce szły rody;
        Lecz żeś przybysze tuliła do ziemi,
        Braćmi ich czyniąc i syny twojemi.

        Nie, iżeś mocne berłem miała króle,
        Lecz duchem proste i sercem naczelne,
        Co gromadziły w swą pieczę jak w ule
        Drużyny pszczelne
        Prostaczków, które miód swej pracy niosą
        Pod troistego potu krwawą rosą;

        Nie, iżeś wzniosła z modrzewiu me dwory
        I osrebrzyła je w jaśminów kwiaty,
        Lecz że o miedzę legły twe ugory
        I czarne chaty...
        Że jednej lipy nakryłaś mnie szumem
        Z ludem oraczów i z siermiężnym tłumem.

        Za to, żeś w takie wodziła mnie boje,
        W których przed szable miesięczne szły kosy;
        Za te w lnach siwych bohatery twoje,
        Za twój huf bosy,
        Za twe rycerstwo o polnej buławie
        Zbóż, trzykroć, Polsko, ciebie błogosławię!

        Nie, iżeś lutnię ostruniła swoją
        W blask nieśmiertelny i w promienie chwały,
        Iż pieśni twoje wpośród ludów stoją,
        Jak posąg biały...
        Lecz, że pieśniarzom mówią u nas: "Bracie"
        W zapadłym siole i w piastowej chacie.

        Za to, żeś ślepe lirniki wodziła
        Skroś po kurhanach, po zetlałych polach,
        Że nam ze słowa duch rosną! i siła,
        We łzach i w bólach,
        Że pieśń wolności dziatki nam kolebie
        Do snów o tobie - błogosławię ciebie!

        Nie za to, ziemio, że pod armat paszczą,
        Gdzie tylko widne Orły i Pogonie,
        Gdzie Polak walczy, tam narody klaszczą
        W spętane dłonie;
        Lecz, że do ludów krwawą pijem czaszą:
        "Za naszą wolność - i za wolność waszą!"

        Bowiem nie wzejdzie gwiazda jutrzenkowa,
        Ni zórz przed słońcem otworzy się brama,
        Aż plon swój wyda ta rola grobowa,
        Ta Chaceldama...
        A oto ludy, co dziś ducha kuszą,
        Na hasło z mogił moich czekać muszą!

        Maria Konopnicka




    • rzewuski1 Re: Przeslanie Wieszczki Marii do narodu 27.10.05, 22:40
      marcinkiewicz też wierzy
      • aurora.we.mgle Re: Przeslanie Wieszczki Marii do narodu 27.10.05, 22:44
        to dobry znak
      • alessandra.r Re: Przeslanie Wieszczki Marii do narodu 28.10.05, 09:30
        rzewuski1 napisał:

        > marcinkiewicz też wierzy


        i dzwoni.(ale pomylił telefony)

        a Lepper z Giertychem czekają na telefon

        przy piwie

    • aurora.we.mgle Przeslanie Wieszcza Cypriana Kamila do narodu 27.10.05, 22:48
      Co to jest ojczyzna?

      Żeby zapytał kto Jana III-go
      idącego pod Wiedeń,
      co to jest Ojczyzna?-
      odpowiedziałby:
      "Jest to miejsce,

      w którym najmilej spocząć i umrzeć -
      kiedy się ma gotowość nieustanną życia,
      i utrudzania się tam,
      gdzie w każdym czasie danym
      najdzielniej o Ludzkość idzie."

      Na tych prawach moralnych
      wyprowadził Jan III-ci wojsko
      poza Polskę przeciw prawom Polski.
      Toż samo zrobił Napoleon Wielki z Francją.

      Albowiem - szlachetny człowiek
      nie mógłby wyżyć dnia jednego w Ojczyźnie,
      której szczęście nie byłoby tylko procentem
      od szczęścia Ludzkości.

      Wszyscy dziadowie
      i Ojcowie Rzeczypospolitej Polskiej
      tak pojmowali sprawę polską.

      Cyprian Kamil Norwid




      • aurora.we.mgle Przeslanie Wieszcza Krzysztofa Kamila do narodu 27.10.05, 22:55
        Ojczyzna (Prolog)

        O miasta w dole tam, gdzie pułap dymu leży,
        o rzeki w dole tam, o wsi jak białe stogi,
        gdzie maszyn ruch i gdzie ociera złote rogi
        w odbiciu szybkich rzek zielony jeleń chmur.
        Obłoki górą płyną, obłoki są jednakie
        jak ścigający korab albo odbicie fal,
        które mijają sen i są jak ludziom ptaki
        nad ogień i nad stal.
        I w moim kraju one jak indziej niosą szept,
        i w moim kraju one jakby przez obcą dłoń
        niesione - tworzą obraz, który samotny rzeźbiarz
        układa mimo huku albo pogłosu trąb.
        A w dole jest ojczyzna - to, co się nie nazywa,
        to, co jest przypomnieniem najdalszych cichych lat,
        t to, co w oku łza, przez którą widać świat,
        i to, co w sercu sen i nawałnice rąk.
        O, dajcie, dajcie ręce, niech w drżeniu poznam sen,
        co wzrasta i aniołem pozostał pod powieką.
        Ojczyzna moja tam, tam jest i tak daleka,
        jak jest podana dłoń człowieka dla człowieka.
        Ojczyzna moja tam, gdzie zboża niosą wiatr
        i gdzie zielony krąg zamyka pierścień Tatr,
        i gdzie jak posąg złoty morze wygina łuk,
        i człowiek, gdy z człowieka przemawia żywy Bóg.
        Ojczyzna moja tam, jak łańcuch martwych ciał
        i leży na niej głaz, spod niego zieleń tryska.
        O ziemio, tyś jest obraz ciosany z krwawych skał,
        ty jesteś duchom grób i duchom jak kołyska.
        Kto ciałem, temu kat obcina głowy taran,
        kto duchem, temu kat nie zetnie głów płomienia,
        bo gdzie się kończy zbrodnia, tam się zaczyna kara,
        i tam zaczyna niebo, gdzie się kończy ziemia.
        5 IV 42 r.

        Ojczyzna II

        Ziemio krwią i ogniem płynąca,
        na rozdrożach twoich stoję - tułacz jesieni
        i zanim cię ramionami ogarnę,
        słyszę takt twego serca, takt moich kroków.
        Serca nieodmienne przez gorzki potop,
        serca spalone czarne
        zawiesić na sosnach twoich - wotum.
        Ziemio nie skojarzona niebu,
        osobna,
        wypalona wiekami, piętnem.
        Milionem grobów
        słyszę rytm twój niedoczekany:
        góry ławą bijące do morza jak tętno.
        Szeroko drży
        oskarżone niebo wbite na zgliszcza - na pal
        i jak period po nocach uderza o burzę żal:
        śmierć mnie ucałuje, śmierć mnie ucałuje,
        ale nie ty.

        Ziemio, szept twój serce rozerwał jak szrapnel,
        gdzie jest twój krzyk?
        Litanie, dzwony sucho do nieba jak śrut
        nieba nie podpalają, nie podpalą.
        Ręce-kamienie na dnie oceanu.
        Ziemio twarda jak żołnierski suchar,
        ziemio gorzka od krwi i żalu,
        ziemio głucha.

        2 II 40 r.

        Krzysztof Kamil Baczyński
    • kropekuk "O krasnoludkach i sierotce Marysi (Rokicie)" jest 27.10.05, 22:57
      o wiele bardziej na czasie:)))))))
    • alessandra.r Film 27.10.05, 23:59
      " O dwóch takich co Polskę spłukali"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka