Dodaj do ulubionych

"Sprawa" Edwarda M.

IP: *.proxy.aol.com 02.10.02, 11:35
"Sprawa" Edwarda M. http://www.polishmagazine-express.com/39-02a.html


Jeszcze kilka miesiecy temu tzw. sprawa Edwarda M. - chicagowskiego
biznesmena rzekomo zamieszanego w zabojstwo bylego komendanta policji, gen.
Marka Papaly nie schodzila z pierwszych stron gazet. Przescigano sie w
spekulacjach czy wrecz oskarzeniach pod adresem Polonusa, zarzucajac mu m.in.
niezgodne z prawem naciski na wymiar sprawiedliwosci, ucieczke z Polski do
USA w celu unikniecia odpowiedzialnosci karnej czy tez zwiazki ze
zorganizowana przestepczoscia. Dzis, sprawe otacza klopotliwe milczenie.
Okazuje sie, ze najwyrazniej spreparowana wersja zdarzen, rozdmuchiwana potem
przez karmione "przeciekami" media, sypie sie jak domek z kart. Obecnie nikt
juz nie wysuwa oskarzen, ze Edward M. stal za zabojstwem gen. Papaly. Co
wiecej, wszystko wskazuje na to, ze wbrew faktom, zdrowemu rozsadkowi i
stanowisku Ministerstwa Sprawiedliwosci, w wyniku doraznych rozgrywek
politycznych wrobiono Polonusa w cala te afere. Pytanie tylko, na czyje
zlecenie?
Gdy media (zwlaszcza "űycie" i "Super Express") szalaly umiejscawiajac
Edwarda M. w swiecie gangsterskim i na miejscu zbrodni, radzono mu, by
polozyl uszy po sobie. -Nie rob wrzawy! - ostrzegano. -Poczekaj, az sprawa
sama przyschnie.
Edward M. czekac jednak nie chcial. -W gre wchodzila przeciez moja reputacja
biznesowa i osobista - wielokrotnie zaznaczal w rozmowie ze mna. -Nikogo
nigdy nie oszukalem ani nie skrzywdzilem. Gdyby w gre wchodzily jakies
zatargi czy nieporozumienia biznesowe, moze machnalbym na to reka. Jednakze w
sytuacji, gdy ktos szarga moje nazwisko i nieslusznie oskarza o wspoludzial w
najgrozniejszym przestepstwie, nie moglem sobie pozwolic na ignorowanie tych
atakow.
Nie wolno bezkarnie igrac z ludzkim zyciem,
robic z kogos najgorszego zbrodniarza. Nie po to od wielu lat budowalem swoj
prestiz zawodowy, spoleczny i osobisty, by teraz pozwolic, aby falszywe
oskarzenia mialy wszystko to zniszczyc.
Edward M. zaczal dochodzic zrodel i powodow atakow na siebie. -Korzystam z
wszelkich legalnych dostepnych mi metod ujawnienia kulisow tej prowokacji -
zapewnia. Posypaly sie odwolania do prokuratury, wnioski do Ministerstwa
Sprawiedliwosci RP i policji. Edward M. domagal sie ujawnienia dokumentow w
jego sprawie. Chcial dowiedziec sie, dlaczego i komu tak bardzo zalezy na
wmieszaniu go w afere i skierowaniu calego sledztwa na falszywy trop.
Z otrzymywanych mniej lub bardziej oficjalnie informacji, zdobytych takze
przez tygodnik "EXPRESS", zaczal wylaniac sie bulwersujacy obraz zdarzen. Nie
wszystko mozna juz ujawnic. Ale i z tego, co nadaje sie do ujawnienia,
wylania sie niebywaly skandal.
Przypomnijmy, ze Edward M. nigdy nie zostal formalnie oskarzony o jakikolwiek
udzial lub sprawstwo zwiazane z zamachem na gen. Papale. Mimo to media,
korzystajac z dziwnie dostepnych "przeciekow" z prokuratury i policji, daly
sie wmieszac w rozgrywki polityczne, przedstawiajac Edwarda M. jako
zleceniodawce zamachu. Zgodnie z ta wersja, Polonus mial zlecic morderstwo
gangowi zabojcow z Gdanska. W tym celu rzekomo pojechal do tego miasta, gdzie
osobiscie mial kontaktowac sie z grupa kilerow. A swiadkiem tych rozmow
podobno byl czlonek gangu, Artur Zirajewski. Podczas okazania, mial on wrecz
rozpoznac Edwarda M. jako osobnika, ktory zlecil zamach na gen. Papale.
Problem w tym, ze Edward M. byl w Gdansku tylko raz. I to na wiele lat przed
rzekomym spotkaniem z gangsterami. Zas hotelu, gdzie mialo dojsc do
spotkania, w ogole nie widzial na oczy!
O co wiec chodzilo warszawskiej prokuraturze prowadzacej sprawe? Zanim
odpowiemy na to pytanie, warto zasygnalizowac charakterystyczne zdarzenie.
Edward M. wniosl do prokuratury apelacyjnej doniesienie o podejrzeniu
popelnienia przestepstwa. Otoz media szeroko informowaly o tym, ze Polonus,
rzekomo niezgodnie z prawem wplynal przez swe "uklady" w Ministerstwie
Sprawiedliwosci, na decyzje prokuratury o zwolnieniu go, dzieki czemu
mogl "uciec" za granice. Prasa publicznie oskarzyla wiec szefow Ministerstwa
Sprawiedliwosci o celowe tuszowanie sledztwa, co byloby przeciez powaznym
przestepstwem. Prokuratura apelacyjna odpowiedziala, ze nie dopatruje sie w
informacjach prasowych podstaw do wszczecia sledztwa w tej sprawie. A
opublikowane materialy to tylko "spekulacje" dziennikarzy.
Od tej interpretacji adwokaci Edwarda M. wniesli kolejne odwolanie. Ale skoro
dopuszcza sie ciekawe spekulacje polskich dziennikarzy, pospekulujmy i my.
Gen. Papala wpada na trop olbrzymiej afery, zwiazanej z duzym zamowieniem dla
polskiej policji. Kontrakt jest ogromny. Ktos dostal pieniadze pod stolem. W
sprawe zmieszani sa najblizsi wspolpracownicy gen. Papaly. Nawiasem mowiac,
powiazani ze swiatem przestepczym, gdyz w Warszawie - jak dowodza ostatnie
skandale - oba te srodowiska przenikaja sie od dawna.
Zapada decyzja, by zlikwidowac gen. Papale ktory za duzo wiedzial. I to
jeszcze przed jego wyjazdem do Brukseli, gdzie mial znalezc sie jako oficer
lacznikowy policji polskiej. Wiadomo - za granica, mozliwosc kontrolowania
zachowan i zeznan bylego komendanta policji bedzie niewielka.
Do zamachu zostaje wytypowanych przez zaprzyjazniony gang pruszkowski dwoch
doswiadczonych i bezwzglednych kilerow z tzw. grupy beskidzkiej - Ryszard
Bogucki i Ryszard Niemczyk. Maja na koncie m.in. Andrzeja
Kolikowskiego "Pershinga" i przestepce z Wybrzeza - "Szwarcenegera".
Po zamachu wybucha skandal. W wyniku sledztwa, pod wzgledem intensywnosci i
zakresu podobno nie majacego sobie rownych w powojennej historii polskiej
kryminalistyki, policja niebezpiecznie zbliza sie do sprawcow.
A wiec i zleceniodawcow. Robi sie goraco. Trzeci uczestnik zamachu, czekajacy
w samochodzie byly zapasnik, pochodzacy z Bialorusi Krzysztof Weremko z grupy
Boguckiego ginie trzy lata temu w wypadku drogowym. Niemczyk zostaje
aresztowany lecz w niewyjasnionych do konca okolicznosciach ucieka z
wadowickiego wiezienia. Ginie po nim slad. Mozna sie domyslac, ze juz zbyt
wiele nie powie. Tez pewnie nie zyje.
Siedzi jedynie Bogucki, skazany z zupelnie innego paragrafu, za wyludzenia
samochodow zachodnich i kredytow z bankow. W sprawie Papaly rzekomo nie chce
mowic. A jezeli juz, to w sposob niezupelnie zgodny z interesami prawdziwych
zleceniodawcow zamachu. Nie obciaza tych, ktorych obciazyc powinien. Dlatego
tez trzeba bylo sledztwo przestawic na nowe tory, z dala od rzeczywistych
inspiratorow.
I tu pojawia sie "watek gdanski" calej afery. W zabojstwo Papaly, prokuratura
warszawska, odciagajac sledztwo od stolicy wplatala gang gdanskich kilerow,
powiazanego z nimi Zirajewskiego oraz wzietego z przyslowiowego sufitu
Edwarda M., ktorego glowny zwiazek ze sprawa polega jedynie na tym, ze znal
gen. Papale.
Pozostaje tylko jeden problem - nowy watek absolutnie nie trzyma sie kupy.
Przede wszystkim nawet typowy policyjny "kraweznik" wie, ze kilerzy nigdy nie
dzialaja w grupach. Zwlaszcza w tak spektakularnym zabojstwie, gdzie wiadomo,
ze cala policja zostanie postawiona na nogi.
Tymczasem z karkolomnej tezy, jaka forsowala prokuratura, mial wylaniac sie
schemat, zgodnie z ktorym, na gen. Papale zaczaili sie wspolnie kilerzy dwoch
grup - beskidzkiej i gdanskiej. W sumie - 4 platnych zabojcow. W
rzeczywistosci, zbrodni takich dokonuje jeden, gora - dwoch kilerow. A nie
czterech! I to z roznych grup przestepczych, ktore raczej rywalizuja, a nie
wspoldzialaja. Dlaczego doklejono watek gdanski?
Decydujace znaczenie wydaje sie tu miec osoba Zirajewskiego. Lista jego
przestepstw jest dluga na pol metra. Przestepca ten, powiazany m.in. ze
srodowiskiem zlodziei samochodow, ma na koncie takze oskarzenia o grozby
karalne, oszustwa i udzial w dwoch zabojstwach. Jedno zostalo dokonane z
motywow porachunkowych, ze szczegolnym okrucienstwem. Motywow drugiego na
razie nie u
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka