Dodaj do ulubionych

Za malo obcego kapitalu

IP: *.ipt.aol.com 06.10.02, 15:40
Zagraniczne inwestycje bezpośrednie są konieczne, jeśli chcemy zmodernizować
gospodarkę
Za mało obcego kapitału

STANISłAW UMIŃSKI

Tempo napływu kapitału zagranicznego do Polski maleje i coraz częściej
przegrywamy konkurencję o inwestycje z innymi krajami, przede wszystkim z
Europy Środkowej i Wschodniej. Powinno to być powodem do niepokoju, bo w
interesie gospodarki jest jak największy napływ kapitału zagranicznego,
zwłaszcza w formie inwestycji bezpośrednich.

Tymczasem w dyskusjach publicznych pojawia się często motyw przeciwny, czyli
obawy o rzekomo zbyt znaczną obecność zagranicznego kapitału w polskiej
gospodarce.

Choć dyskusje ekonomistów o korzyściach, szansach i zagrożeniach wiążących
się z napływem bezpośrednich inwestycji zagranicznych mają charakter
merytoryczny, to do opinii publicznej docierają wyrwane z szerszego kontekstu
komentarze i stwierdzenia, nie zawsze mające potwierdzenie w rzeczywistości.
Często jest to obraz rzeczywistości kreowany przez polityków, mający na celu
budowanie wizerunku ich samych oraz ich ugrupowań politycznych.

Korzyści i szanse

Po okresie gospodarki centralnie kierowanej, Polska "odziedziczyła"
niekonkurencyjny, przestarzały majątek produkcyjny, którego struktura nie
odpowiadała wymogom gospodarki otwierającej się na świat i na międzynarodową
konkurencję. Bez napływu zagranicznego kapitału nie byłaby możliwa
modernizacja parku maszynowego i zastąpienie starych technologii
produkcyjnych nowymi. Proces transformacji gospodarki nie został jeszcze
zakończony i wciąż potrzeba nam "zastrzyku" kapitału i technologii. Tym
bardziej że zasoby kapitałowe polskich obywateli i podmiotów gospodarczych są
ograniczone i w żaden sposób nie równają się do możliwości inwestycyjnych
firm z kapitałem zagranicznym.

Polska jest więc w znacznym stopniu skazana na finansowanie rozwoju
gospodarczego importem kapitału z zewnątrz. Jest to skutek "księżycowej"
gospodarki funkcjonującej przed 1989 rokiem i jej odizolowania od rynku
międzynarodowego, co sprawiło, że staliśmy się w dużym stopniu skansenem
gospodarczym bez zgromadzonych oszczędności, które można by "przekuć" na
inwestycje.

Bezpośrednie inwestycje zagraniczne polegają (w uproszczeniu) na przejmowaniu
firm bądź ich udziałów przez zagranicznych przedsiębiorców a także na
tworzeniu nowych przedsiębiorstw, czyli tzw. greenfield (od podstaw, "w
szczerym polu"). Oznaczają one nie tylko kapitał - to także: technologie,
umiejętności zarządzania i organizacji pracy, umiejętności sprzedaży
produktów na coraz bardziej konkurencyjnym rynku oraz możliwość włączenia się
w międzynarodowe kanały dystrybucji, czyli szansa na szersze zaistnienie
polskich produktów na zagranicznych rynkach zbytu.

Większa konkurencyjność

Napływ kapitału zagranicznego i wiążący się z tym napływ technologii, maszyn
i urządzeń są jednymi z głównych czynników prowadzących do modernizacji
gospodarki. Dowodem na to są między innymi zmiany obserwowane w strukturze
produkcji i eksportu. Na liście najważniejszych towarów eksportowych Polski w
2001 r. na pierwszym miejscu znalazły się środki transportu samochodowego. Na
kolejnych, obok tradycyjnych towarów eksportowych, takich, jak: meble i
wyroby stolarskie oraz statki i odzież, są wyroby przemysłu elektronicznego,
a także maszyny i urządzenia energetyczne. Dowodzi to jak istotne zmiany
dokonały się w eksporcie, czyli w konkurencyjności zewnętrznej gospodarki. A
stało się to w zdecydowanym stopniu dzięki działalności firm z udziałem
kapitału zagranicznego.

Te firmy charakteryzują się także - w porównaniu z polskimi
przedsiębiorstwami - bardzo wysoką skłonnością i zdolnością do inwestowania i
do eksportu. Świadczy o tym znacznie wyższa niż w firmach krajowych wartość
nakładów inwestycyjnych oraz eksportu w przeliczeniu na pracującego oraz ich
udział w przychodach ze sprzedaży. W firmach z kapitałem zagranicznym
relatywnie niskie jest zużycie energii wobec sprzedaży. Świadczy to o
nowoczesności parku maszynowego, a także o mniej szkodliwym wpływie na
środowisko.

Kwestie pozornie drażliwe

Z napływem kapitału zagranicznego wiąże się sprawa zakupu nieruchomości przez
cudzoziemców. Z powodu tradycji przywiązania do ziemi, znacznie niższych jej
cen niż w np. w krajach UE oraz z uwagi na względy historyczne (deklarowana
wprost obawa przed wykupem gruntów przez Niemców) sprzedaż ziemi cudzoziemcom
wywołuje w Polsce dużo emocji.

Jednak według oficjalnych statystyk, do końca 2001 roku nierezydenci kupili
nieruchomości, których łączny obszar odpowiada około 0,1 proc. powierzchni
kraju. Obrońcy interesu narodowego twierdzą, że mimo bardzo restrykcyjnych
przepisów, skala tych zakupów jest znacznie większa.

Trudno polemizować z takimi stwierdzeniami, ale wypływa z nich wniosek, że
nawet najbardziej restrykcyjne prawo nie uchroni Polski przed zakupem
nieruchomości przez cudzoziemców. Doświadczenia krajów UE wskazują również,
że obowiązujące tam ograniczenia (Dania, Szwecja, Austria i inne kraje) są
omijane. Według zmodyfikowanego stanowiska negocjacyjnego Polski najdłużej
(przez 12 lat od wejścia do UE) chronione będą przed cudzoziemcami grunty
rolne. Takie stanowisko można wytłumaczyć znacznie niższymi cenami gruntów
niż w Polsce. Ale prawdopodobnie już po trzech latach pojawi się możliwość
nabycia ziemi przez unijnych rolników, którzy dzisiaj dzierżawią w Polsce
grunty.

Warto też wspomnieć, że możliwość sprzedaży atrakcyjnych nieruchomości
klientom z zagranicy jest dla wielu osób bardzo poważnym źródłem dochodów i
wówczas nie protestują one przeciw wyprzedaży majątku.

Często można spotkać się też z opinią, że inwestorzy zagraniczni w zbyt dużym
stopniu wykupują polskie przedsiębiorstwa. Skala zaangażowania kapitału
zagranicznego w polskiej gospodarce jest jednak niewielka w porównaniu z
innymi krajami Europy Środkowej i Wschodniej. Wartość inwestycji
bezpośrednich na mieszkańca w 2000 roku wynosiła około 830 USD w Polsce, 1750
USD w Czechach, 1900 USD na Węgrzech oraz 2640 w Estonii. Mimo tych statystyk
częste są opinie, że Polska w zbyt dużym stopniu otworzyła się na zagraniczny
kapitał, że sprzedano zbyt dużo banków, przedsiębiorstw przemysłowych i
usługowych. Trzeba jednak pamiętać, że sprostanie wyzwaniu, jakim dla
polskiej gospodarki jest zdecydowana poprawa konkurencyjności, nie będzie
możliwe bez zasilenia przedsiębiorstw w kapitał, w nowoczesne technologie, a
także konieczna jest umiejętność działania i myślenia globalnego u
zarządzających.

W następstwie obecności firm z kapitałem zagranicznym rośnie w Polsce poziom
konkurencji, co wymusza na rodzimych przedsiębiorstwach działania
modernizacyjne. W wielu przypadkach firmy krajowe stają się kooperantami
przedsiębiorstw z kapitałem obcym i uczą się od nich, stając się tym samym
bardziej konkurencyjne. Jest to istotny element przygotowania do
funkcjonowania na wspólnym rynku bez granic, do którego Polska zostanie
włączona po przystąpieniu do UE.

Trzeba zgodzić się z opinią, że firmy z udziałem kapitału zagranicznego
kreują duży import i że zdarza się, iż znaczna część ich zysków transferowana
jest za granicę. Ich import ma jednak głównie charakter inwestycyjny i
zaopatrzeniowy, czyli służy rozwojowi gospodarki. Jeśli chodzi natomiast o
transfer zysków, to polskie władze finansowe powinny się nauczyć zapobiegania
temu zjawisku, występującemu przecież także w innych krajach. Z pewnością
jednak skala tych transferów zmalałaby, gdyby zostały zmniejszone obciążenia
podatkowe. Służyłoby to zresztą nie tylko zagranicznym przedsiębiorcom, ale
przede wszystkim rodzimym.

Cena za gospodarczą dojrzałość

Istnieje oczywiście ryzyko, że niektóre z atrakcyjnych firm bądź
nieruchomości zostaną przejęte przez obcy kapitał. W pewnym sensie jest to
jednak ceną za wolność gospodarczą i za to, że Po
Obserwuj wątek
    • Gość: Hihi cd IP: *.proxy.aol.com 06.10.02, 15:46
      W pewnym sensie jest to jednak ceną za wolność gospodarczą i za to, że Polska
      stanie się dojrzałym uczestnikiem gospodarki światowej. Faktem jest, że - jak
      już wspomniano - skala zaangażowania kapitału zagranicznego w Polsce - w
      porównaniu z innymi krajami regionu - nie jest wysoka.

      Z drugiej strony, w poszczególnych sektorach przemysłu, czy na przykład w
      bankowości, dostrzegalna jest dominacja własności zagranicznej. Są to jednak
      sektory gospodarki, które zostały skutecznie zrestrukturyzowane,
      zmodernizowane, poprawiły swoją konkurencyjność i często ocenia się je jako te,
      które odniosły sukces w warunkach transformacji.

      Coraz częściej również polskie przedsiębiorstwa dokonują inwestycji w krajach
      UE (głównie w Niemczech), ale także w krajach byłego ZSRR. Wprowadzając zatem
      ograniczenia wobec zagranicznych inwestorów, narazilibyśmy się na działania
      odwetowe.

      Potrzeba realizmu

      Na napływ kapitału zagranicznego w formie inwestycji bezpośrednich należy
      patrzeć w sposób realistyczny. Wydaje się, że nie można liczyć na bardzo
      intensywny proces lokowania przez zagranicznych inwestorów działalności
      innowacyjnej w Polsce. Ich udział w całości nakładów na innowacje jest niski, w
      porównaniu z udziałem na przykład w handlu zagranicznym czy nakładach
      inwestycyjnych. Oznacza to, że do Polski przenosi się raczej gotowe rozwiązania
      technologiczne.

      Duże zagraniczne przedsiębiorstwa wykorzystują u nas (podobnie jak w innych
      krajach) swoją przewagę konkurencyjną i wiedzę wypracowaną na rynkach
      macierzystych, a na Polskę patrzą jak na duży, perspektywiczny rynek zbytu.
      Jeśli prowadzi się działalność innowacyjną i naukowo-badawczą, to raczej na
      potrzeby adaptacji i rozwoju produktów na polski rynek. Faktem jest także, że
      nie wszystkie firmy transferują do Polski najnowocześniejsze technologie.
      Technologie najbardziej nowoczesne nie są bowiem łatwo akceptowane przez rynek,
      ze względu na istniejącą lukę technologiczną i wynikające z niej ograniczenia
      absorpcji, a także z uwagi na wysokie koszty.

      Tylko nieliczne duże koncerny międzynarodowe prowadzą w Polsce działalność
      badawczo-rozwojową. To umożliwia rozpowszechnianie badań prowadzonych w Polsce
      do innych krajów i stwarza szanse na przyszłość. Jest to także przykład dla
      innych firm, że taka działalność jest w Polsce możliwa i opłacalna z punktu
      widzenia globalnej strategii.

      Nie można jednak liczyć, że sam fakt istnienia w Polsce placówek badawczo-
      rozwojowych i relatywnie niższe koszty pracy spowodują przenoszenia takiej
      działalności do Polski. Tym bardziej działalność centrów badawczych takich
      firm, jak ABB, Lucent Technologies, Phillips, Motorola lub Delphi powinna być
      wykorzystana w promocji Polski jako miejsca lokalizacji innowacji i
      działalności badawczo-rozwojowej. Być może przyciągnie to kolejnych inwestorów
      i w przyszłości umożliwi skuteczne połączenie kapitału ludzkiego - oferowanego
      przez Polskę - z przewagą konkurencyjną i kapitałową zagranicznych inwestorów.

      Autor pracuje w Ośrodku Badań Integracji Europejskiej Uniwersytetu Gdańskiego,
      współpracuje z Instytutem Badań nad Gospodarką Rynkową
      • Gość: Hihi Smutna informacja dla rynku pracy IP: *.proxy.aol.com 06.10.02, 15:56
        Bez obcych inwestycji w przemysle nie mamy szans na zmniejszenie bezrobocia. O
        tym autor artykulu nie wspomina, a przeciez ze strony rodzimego kapitalu nie
        mozna spodziewac sie tego typu inwestycji ze wzgledu na ogromne ich koszty i
        przyzwyczajenie polskich inwestorow do osiagania szybkich zyskow w mniej
        istotnych dla ekonomii kraju dziedzinach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka