Gość: Ignacy
IP: *.proxy.aol.com
23.03.01, 02:34
Dokumenty opublikowane przez P.A.I. z archiwum niemieckiego w
Ludwigsburgu
Niemieckie dokumenty o Jedwabnem
Archiwum Federalne w Ludwigsburgu przekaza3o 12 marca br.
korespondentowi radia RMF w Niemczech, Tomaszowi Lejmanowi, na jego
prośbę, kserokopie następujących dokumentów: dwóch pojedynczych stron
zeznania z roku 1974 świadka Cwi Baranowicz, zamieszka3ego wówczas w
Montrealu (protokó3 w języku niemieckim) oraz pięciu stron fragmentu
obszerniejszego orzeczenia niemieckiej prokuratury z Dortmundu z 2
lutego 1968 w temacie umorzenia postępowania w sprawie: siedmiu
przypadków rozstrzelania _ydów w różnych miejscowościach okręgu
Bia3ystok w roku 1941 i 1942 (w tym w Jedwabnem w lipcu 1941) oraz dwóch
przypadków zabicia licznych _ydów przy rozwiązywaniu getta w Bia3ymstoku
jesienią 1942.
W zeznaniach Cwi Baranowicz, dokonanych w bliżej nieznanych
okolicznościach w obecności nowojorskiego notariusza Fritza Weinschenk,
Rose Weg i protokolantki Inge Holway [ich podpisy i pieczęć notarialna
opatrują zeznanie], czytamy:
W okresie okupacji hitlerowskiej mieszka3em w Jedwabne. W krótkim czasie
po zajęciu miasteczka przez Niemców zosta3 tam ulokowany posterunek
żandarmerii oraz komisariat policji. Nie pamiętam dok3adnej daty, ale
by3o to w lipcu 1941, gdy do żandarmów w Jedwabnem przybyli umundurowani
Niemcy. Ludzie mówili, że to funkcjonariusze gestapo. Ilu ich by3o, nie
mogę powiedzieć. Tego dnia pracowa3em przy obs3udze maszyny w m3ynie. W
pewnym momencie zaobserwowa3em, że na ulicy przy m3ynie niemieccy
żandarmi, jak również wymienieni przeze mnie funkcjonariusze gestapo,
pędzą _ydów. Byli to mężczyźni, kobiety i dzieci, ca3e żydowskie
spo3eczeństwo z Jedwabne. Mog3o ich być oko3o tysiąca, ale ich nie
liczy3em, więc nie wiem, czy by3o ich 500 czy też 1000. _andarmi pędzili
ich do stojącej poza miastem stodo3y, należącej do Bronis3awa
Sleszynskiego. Budynek stodo3y by3 odleg3y oko3o 500 metrów od m3yna,
gdzie przebywa3em. W pewnym momencie zobaczy3em dym i p3omienie z tego
budynku. Nadmienię, że cierpię na wadę s3uchu i dlatego nie s3ysza3em
przypuszczalnych krzyków palonych ludzi. Ale faktem jest, że Niemcy
spalili w tej stodole żydowskich mieszkańców Jedwabne.
Przypominam sobie, że spaleni zostali prawdopodobnie następujący _ydzi z
ich rodzinami: Limny Wolf, Ebensztein Mordechaj, Sini Limny, Szmul
Wassersztajn, Chonek Goldberg, Abram Ibram, Fajbu Dziodziak, Krzywonos,
Calka Strzyjakowski, Gutman, Chaim Kosacki, Kosacki, innych nie
pamiętam.
Część _ydów uratowa3a się wówczas, ale w niewielkiej liczbie. Dla tych
[_ydów] urządzono getto na starym rynku. Co się z nimi sta3o, nie wiem,
ale wiem, że zostali zabrani i nie powrócili więcej, nie dali również od
siebie żadnego znaku życia...
Przedstawione mi nazwiska nic mi nie mówią. Z przedstawionych na
fotografiach osób nikt nie wydaje mi się znany. Muszę powiedzieć, że z
Niemcami czy to z funkcjonariuszami policji czy też gestapo w tym
okresie nie mia3em żadnych kontaktów. Nazwisko Erdbrügger pozna3em po
raz pierwszy, gdy otrzyma3em z konsulatu wezwanie na przes3uchanie.
Jestem gotów powtórzyć moją wypowiedź na wezwanie niemieckiego sądu, w
urzędzie.
Powyższe zeznanie zosta3o przeprowadzone w języku angielskim. Protokó3
zosta3 świadkowi odczytany w języku niemieckim, ponieważ rozumie on
język niemiecki wystarczająco dobrze. Zosta3o też stwierdzone, że obecni
przy zeznaniu w3adają językiem angielskim. Protokó3 zosta3 świadkowi
odczytany, potwierdzony przez niego i w3asnoręcznie podpisany brzmi
niemiecki tekst pod zeznaniem.
Natomiast w wymienionym, niekompletnym orzeczeniu niemieckiej
prokuratury z 2 lutego 1968 czyta