Gość: Wolski
IP: *.ipt.aol.com
16.10.02, 16:13
Dlaczego nie jestem katolikiem
Długo należałem do Kościoła rzymskokatolickiego. Jednak kiedy głębiej
zainteresowałem się Biblią i historią, stanąłem przed wyborem: człowiek albo
Bóg. Nie można bowiem pogodzić prawdy z fałszem. Nauki Kościoła papieskiego
stoją w jawnej sprzeczności z naukami Jezusa i apostołów. Dodatkowo Kościół
obciąża hańbiąca historia, niemoralne życie jego pasterzy i obłudna postawa
zwierzchników.
Zmiana dekalogu
Kościół rzymskokatolicki dokonał zamachu na Boże Prawo, które Biblia
przedstawia jako nienaruszalne. Usunięto drugie przykazanie zakazujące kultu
obrazów i posągów, a dziesiąte, stanowiące integralną całość, rozdzielono na
dwa, by zachować Dziesięcioro przykazań. Na kult relikwii i obrazów zezwolił
sobór w Nicei (787 r.), choć zakazywał tego jeszcze sobór w Elwirze (306 r.).
Jezus Chrystus nauczał: „dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota,
ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie” (Mt 5. 18). Jednoznacznie
wypowiedział się o ludziach, którzy będą łamali tę zasadę: „Ktokolwiek więc
zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi,
ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy
wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim” (w. 19). Kościół
zmienił też treść czwartego przykazania, które mówi o święceniu soboty
(nazywanej szabatem lub sabatem) – siódmego dnia tygodnia – jako pamiątki
stworzenia świata (niedziela jest pierwszym dniem biblijnego tygodnia!).
Zarówno żydzi, jak i chrześcijanie pierwszych wieków święcili sobotę.
Niedziela była pogańskim świętem. Wywyższył ją w 321 roku cesarz Konstantyn
Wielki jako dzień czczonego przez jego rodzinę pogańskiego bożka słońca (dies
Solis). Zapis biblijnego dekalogu znajduje się w 20. rozdziale Księgi Wyjścia.
Wprowadzenie pośredników
Biblia naucza, że do Boga przychodzi się tylko przez Jezusa (J 14. 6). Jest
On jedynym pośrednikiem między człowiekiem a Bogiem (1 Tm 2. 5). Do Chrystusa
mamy bezpośredni i nieograniczony dostęp: „Jeśli kto pragnie, niech przyjdzie
do mnie i pije” (J 7. 37), „a tego, który do mnie przychodzi nie wyrzucę
precz” (J 6. 37). Kościół rzymskokatolicki wprowadził cały zastęp
pośredników – żyjących (kapłanów) i zmarłych (świętych), którzy mają pomóc
wiernym w otrzymaniu łask. W ten sposób przeniesiono do chrześcijaństwa
pogańskie wierzenia, a święci zastąpili pomniejszych bogów „od spraw
różnych”, np.: kult Dionizosa przeniesiono na św. Dionizego, kult Izydy na
św. Izydora itp. Jezus zachęca, by o wszystko modlić się bezpośrednio do
Boga: „O cokolwiek byście prosili Ojca w imieniu moim, da wam” (J 16. 23).
Tak modlono się przez pierwszych sześć wieków. Od końca VI w. chrześcijanie
przesiąknięci pogańskimi naleciałościami zaczynają wzywać w modlitwach
świętych i szukają pośrednictwa. W VIII w. sprzyja temu wyrzucenie z dekalogu
drugiego przykazania – rozwija się kult świętych, a obrazom, posągom i
relikwiom jest oddawana bałwochwalcza cześć. Pośrednictwo świętych ujmuje
chwały i obraża Chrystusa.
Kult maryjny
Nie ma on żadnych podstaw w Biblii, ma natomiast swe korzenie w pogańskim
kulcie bogini-matki, znanym niemal we wszystkich religiach. Czczono ją pod
różnymi imionami: Artemida, Diana, Izyda, Asztarte i obdarzano
przydomkiem „królowa niebios” (Jr 7. 18). Podwaliny kultu dał w 431 roku
sobór w Efezie (stolica kultu królowej niebios – Diany Efeskiej!), który
przemianował Marię z Christotokos (matka Chrystusa) na Theotokos (Matka
Boża), pozwalając w ten sposób rzeszom pogan zaaklimatyzować się w Kościele.
Biblia mówi, że Jezus „chociaż był w postaci Bożej” wyparł się boskości (Flp
2. 6–7) i narodził jako człowiek. Tak, jak Jego ludzka natura nie miała ojca,
tak Jego boska natura nie miała matki. Gdy pewna kobieta powiedziała do
Jezusa: „Błogosławione łono, które cię nosiło, i piersi, które ssałeś”, On
uciął wszelkie spekulacje dotyczące wywyższenia matki: „Błogosławieni są
raczej ci, którzy słuchają Słowa Bożego i strzegą go” (Łk 11. 27–28). Innym
razem – na słowa: „Oto matka twoja i bracia twoi stoją na dworze i chcą z
tobą mówić” – otoczony tłumem słuchaczy Jezus odpowiedział: „Któż jest moją
matką? I któż to bracia moi?”. I wskazując na uczniów rzekł: „Oto matka moja
i bracia moi” (Mt 12. 46–50). Opisana przez ewangelie Maria była szlachetną,
pobożną
i skromną kobietą. Mówiła: „Co wam powie, czyńcie” (J 2. 5), wskazując zawsze
na Syna, a nie siebie. Pewnie dziś byłaby przerażona swoim kultem, który
przyćmił samego Boga.
Władza papieska
Głową i fundamentem Kościoła jest Chrystus: „Albowiem fundamentu innego nikt
nie może założyć, oprócz tego, który jest założony, a którym jest Jezus
Chrystus” (1 Kor 3.11). Skałą nie jest Piotr, ani jego samozwańczy następcy,
lecz Bóg – tak rozumie to sam Piotr, nazywając Jezusa „skałą zgorszenia” dla
tych, którzy Go odrzucili (1 P 2. 8), Paweł, dla którego skałą jest Chrystus
(1 Kor 10. 4), psalmista, który nazywa Boga „skałą zbawienia naszego” (Ps 94)
oraz wielu innych autorów ksiąg biblijnych.
Papieże przywłaszczyli sobie tytuł należny tylko Bogu i każą nazywać się
Ojcem Świętym, choć Jezus wyraźnie tego zakazał: „Nikogo też na ziemi nie
nazywajcie ojcem swoim, albowiem jeden jest Ojciec wasz, Ten w niebie” (Mt
23. 9). Papieże przypisali sobie także inną Bożą cechę: nieomylność. Ten
dogmat ogłosił w 1870 roku Pius IX, zrównując się w ten sposób z samym
Bogiem.
Biskupa Rzymu wywyższył nad innych nie Jezus, lecz cesarz Justynian, którego
dekret tej treści wszedł w życie w 538 roku. Biblia nic nie mówi o prymacie
Piotra czy jego następcach, a pierwszym biskupem Rzymu był nie Piotr, lecz
Linus. Historia walki o tron papieski jest pełna kupczenia, wzajemnych
ekskomunik i zbrodni.
Ofiara mszy świętej
Biblia naucza o jednorazowej i niepowtarzalnej ofierze Syna
Bożego: „Złożywszy raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, zasiadł po prawicy
Boga (...). Jedną bowiem ofiarą udoskonalił na wieki tych, którzy są
uświęceni (...) już więcej nie zachodzi potrzeba ofiary za grzechy” (Hbr 10.
12–18). Ofiara Chrystusa była doskonała i wystarczająca, kwestionuje to
jednak Kościół rzymski, który powtarza ją podczas każdej mszy świętej. Według
katechizmu katolickiego eucharystia to „prawdziwe ciało i krew Chrystusa, a
nie ich symbol”. Dogmat mówi, że „msza święta jest prawdziwą i dosłowną
ofiarą składaną Bogu”. Chrystus pozostawił uczniom prosty i wzruszający
obrzęd wieczerzy Pańskiej. Polecił, by na pamiątkę Jego śmierci spożywać
chleb – symbol Jego umęczonego ciała i pić wino – symbol przelanej za nas na
krzyżu krwi. Tymczasem Kościół zrobił z tego przedstawienie, w którym to
kapłan ma władzę nad Bogiem: „Sam Bóg posłuszny, wypowiedzianym przez
kapłanów słowom »To jest ciało moje«, zstępuje na ołtarz, przychodzi, gdzie
go zawołają, ilekroć go zawołają, oddając się w ich ręce, choćby byli jego
nieprzyjaciółmi. Gdy już przyjdzie, pozostaje całkowicie w ich gestii;
przesuwają go z miejsca na miejsce, jak im się podoba...” – te bluźniercze
słowa można wyczytać w podręczniku dla księży katolickich. Dogmatyczne
określenie teorii o ofierze (czyli ciągłym umieraniu) i przeistoczeniu chleba
w rzeczywiste ciało Chrystusa nastąpiło na IV soborze laterańskim w 1215
roku. Doktryna ta poniża doskonałą ofiarę krzyża, na którym Jezus rzekł
przecież: „Wykonało się” (J 19. 30). Pięć lat później papież Honoriusz
nakazał, by ludzie oddawali hostii cześć taką samą, jaką oddają Bogu. Jest to
jednak