Dodaj do ulubionych

Gramy w zielone

IP: *.proxy.aol.com 19.10.02, 18:07
Obfitujące w wydarzenia ostatnie posiedzenie Sejmu miało jednego przegranego.
SLD udowodnił, że mimo arytmetycznej większości głosów, jaką dysponuje
rządząca koalicja, nie potrafi kontrolować prac Sejmu. Przerwanie obrad
uniemożliwiło premierowi Millerowi wygłoszenie zaplanowanego na wczoraj
płomiennego exposé "w rok po" i pochwalenia się "sukcesami" rządu. Po trzecie
wreszcie, Sojusz został skazany na dwa tygodnie "użerania" się z ludowym
koalicjantem.
Gdy tylko w środę rozgorzała dyskusja o sprzedaży Stoenu, natychmiast
prominentni politycy PSL zabrali głos, który niewiele różnił się od
protestującej opozycji. Stwierdzili, iż nic nie wiedzieli o planowanej
sprzedaży zakładu. Czwartkowe zajścia i sposób ich przedstawienia przez media
skutecznie odwróciły uwagę opinii publicznej od kwestii prywatyzacji. Ludowcy
zapewne jeszcze nie jeden raz przed wyborami powrócą do tej sprawy. Uważny
obserwator dziejów koalicji SLD - PSL w latach 1993-97 i w ostatnim roku jej
rządów powinien sobie przypomnieć, ile to już razy mieliśmy do czynienia
z "twardymi" stanowiskami ludowców i jak to się zazwyczaj kończyło.
W sierpniu 1997 r. złożyli oni wniosek o wotum nieufności dla własnego rządu,
którego premierem był wówczas Włodzimierz Cimoszewicz. Posłowie opozycji
wytykali wtedy ludowcom, że ich specjalnością jest bycie w rządzie i w
opozycji naraz. Zarzucali im, że spory między PSL i SLD nie przeszkadzają tym
ugrupowaniom dogadywać się co do podziału stanowisk, że "gdy trzeba wybrać,
PSL przedkłada nad zasady krótkotrwałe zyski taktyczne". Gdy w końcu wniosek
trafił do Sejmu, w sumie poparło go zaledwie 7 posłów z ponadstuosobowego
wówczas klubu, a koalicjanci spokojnie dzielili się "łupami" w radach
nadzorczych TVP.
Wracając do ewentualnego odwołania Borowskiego: liderzy SLD powtarzają, że
byłoby to złamanie umowy koalicyjnej. Czy więc byt koalicji SLD - UP - PSL
jest zagrożony? Szef klubu SLD Jerzy Jaskiernia twierdzi, że "PSL ma zbyt
duże interesy w tym, aby być w rządzie, więc nie zrezygnuje z takiego
instrumentu oddziaływania". I to byłaby najlepsza odpowiedź na pytanie, czy
PSL zagłosuje za odwołaniem marszałka i czy uczyniłoby to w czwartek. Tym
bardziej że już w czwartek Naczelny Komitet Wykonawczy PSL zarekomendował
klubowi głosowanie przeciwko odwołaniu Borowskiego. Część ludowców podkreśla
jednak, że stanowisko klubu może ulec zmianie, jeśli sytuacja w Sejmie
powtórzy się. Wówczas albo Borowski sam ustąpi, albo rozpoczną się rozmowy o
zmianach na tym stanowisku. Należałoby się też wtedy zastanowić - tłumaczą
politycy PSL - czy marszałek Sejmu powinien wywodzić się z SLD... Jaskiernia
dodaje, że porozumienie koalicyjne (w którym zapisano, iż marszałek jest
członkiem klubu SLD) "to nie Biblia, od której nie ma odstępstw".

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka