indris
09.12.05, 10:46
Dzisiejsza "Rzeczpospolita" donosi:
Laureat tegorocznego Nobla w dziedzinie literatury Harold Pinter z powodu
choroby nie weźmie udziału w sobotniej ceremonii wręczenia Nagród Nobla w
stolicy Szwecji. Natomiast w Sali Giełdy w Sztokholmie można było wysłuchać i
obejrzeć na telebimach jego odczyt, nagrany w Londynie przez telewizję
szwedzką.
W wypowiedzi zatytułowanej "Sztuka, prawda i polityka" Pinter mówił, że
jeżeli jako pisarz nie dostrzega różnic między prawdą a zmyśleniem, to jako
obywatel musi je widzieć. Był to punkt wyjścia do bezkompromisowego ataku na
Stany Zjednoczone i prezydenta Busha. Swoją ojczyznę, Wielką Brytanię,
nazwał "patetycznie beczącą owieczką wodzoną za nos przez USA". Dramaturg
stwierdził, że Stany Zjednoczone zagarnęły władzę nad światem w wyniku
kłamstwa i przemocy, by "trzymać obywateli w niewiedzy o prawdzie, a nawet
nieprawdzie o swoim życiu" i stłamsić krytyczne myślenie.
Stany Zjednoczone usprawiedliwiały inwazję na Irak, twierdząc, że Saddam
Husajn miał broń masowej zagłady, był powiązany z Al-Kaidą i ponosił
współodpowiedzialność za zamach 11 września. "Zapewniono nas, że to była
prawda. To była nieprawda" - oznajmił Pinter.
Noblista powiedział też, że Irakijczycy doświadczyli ze strony Stanów
Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii bombardowań, tortur i poniżenia. Dlatego,
jego zdaniem, Bush i Blair powinni stanąć przed Międzynarodowym Trybunałem
Sprawiedliwości w Hadze. Zwrócił uwagę, że Bush Trybunału nie uznał. Uczynił
to jednak Blair."Możemy dać Trybunałowi jego adres: Downing Street 10.
Londyn" - skomentował Pinter, wzbudzając salwy śmiechu na sali.
Anna Nowacka-Isaksson