haen1950
25.01.06, 10:22
Wbrew wyborcom
Każda władza demoralizuje. Władza absolutna demoralizuje absolutnie -
przestrzegał w XIX wieku lord John Acton. Ta prosta prawda zdaje się jednak
nie trafiać do polityków, również do tych, którzy w tej chwili sprawują w
Polsce władzę.
Faktem jest, że Prawo i Sprawiedliwość nie sprawuje władzy absolutnej,
zajmuje jednak dominującą pozycję na scenie politycznej i - co ważniejsze -
nie zadowala się obecnym stanem rzeczy, walcząc o zdobycie pełni władzy. Z
praktyki ostatnich tygodni wynika, że narzędziem walki dla partii Jarosława
Kaczyńskiego jest przede wszystkim destrukcja i - czasami - działanie na
granicy prawa.
Polacy, wybierając obecny Sejm, dali wyraz niezadowoleniu ze stanu państwa w
ostatnich kilku latach. To prawda. Nie dali jednak, wszystko na to wskazuje,
mandatu do sprawowania władzy polegającego na przeciągającej się awanturze
politycznej.
Jeśli PiS zamierza przeciągać czas destabilizacji, musi liczyć się ze
zjawiskiem dość dobrze opisanym przez politologów i socjologów - coraz
silniejszym wychylaniem się wahadła sympatii politycznych wyborów w lewo.
Tymczasem, z punktu widzenia szans naprawy państwa, byłoby fatalnie, gdyby
wyborcy zbyt szybko zatęsknili za czasami rządów SLD.
Sondaż "Rzeczpospolitej" nie pozostawia wątpliwości - Polacy ciągle popierają
przede wszystkim PiS oraz PO. I ciągle chcą, mimo że politycy obu ugrupowań
zrobili wiele, by obrzydzić im ten pomysł, koalicji Prawa i Sprawiedliwości z
Platformą Obywatelską.
Politycy nie muszą brać pod uwagę sondaży. Mogą nie słuchać głosu opinii
publicznej. Jednak PiS, siadając do rozmów z Samoobroną i LPR, powinno
pamiętać, że nie tego spodziewała się większość tych, którzy we wrześniu mu
zaufali. Platforma też mogłaby być bardziej otwarta. W demokracji polityki
nie da się uprawiać wbrew wyborcom. Nie da się też jej uprawiać, na dłuższą
metę, balansując na granicy prawa. Wyraźnie wskazały to wczorajsze
wystąpienia rzecznika praw obywatelskich w sprawie przeciągania "bezkrólewia"
w Warszawie oraz ustawy medialnej. Ta ustawa, jedna z pierwszych uchwalonych
dzięki politycznym talentom PiS, została zaskarżona do Trybunału
Konstytucyjnego. Wyrok Trybunału może okazać się fundamentalny dla perspektyw
IV RP.
-------------------------------------------
Do tego dochodzą ostatnie sondaże jeszcze korzystne dla PiS. Koalicja Jarusia
z Jędrusiem wykończy PiS szybciej niż rekord ekipy Millera. Tylko
wcześniejsze wybory są jedynie racjonalnym rozwiązaniem. Mogą przedłużyć
agonię lub zakończyć definitywnie marzenia Kaczyńskiego o IVRP.
Ten facet to jednak urodzony pechowiec.