bladatwarz
27.01.06, 20:44
,,Pierwszy raz absurd tej sytuacji objawił mi się z całą mocą, gdy oglądałem w
telewizji wystąpienie Tuska ogłaszające urbi et orbi, że PO przechodzi do
twardej opozycji. Oczekiwałem, że przedstawiona zostanie jakaś strategia
polityczna, alternatywny pomysł na Polskę, koncepcja działania zmierzająca do
osiągnięcia jakiegoś celu uzasadniającego ten krok i nadającego sens
aktywności partii. Nic z tego. Przez kilkadziesiąt minut mieliśmy wyłącznie
obsobaczanie PiS. I tak już pozostało.
Gdybym był członkiem lub zwolennikiem Platformy, czułbym się wówczas
rozczarowany i wściekły. Czy jedynym uzasadnieniem rezygnacji z wielkiego
zakresu władzy nad krajem i odpowiedzialności za Polskę ma być erupcja
pretensji i złości wobec niedawnego koalicjanta? I po to był ten cały wysiłek
ludzki, finansowy i polityczny włożony w wybory, by w końcu powiedzieć "nie",
ponieważ PiS-owcy są wstrętni? ''
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060125/publicystyka/publicystyka_a_2.html