witek.bis
14.02.06, 10:11
W swoim pierwszym, noworocznym orędziu pan prezydent zaprezentował styl "na
boksera" i trzeba przyznać, że nie wszyscy byli nim zachwyceni.
www.rzeczpospolita.pl/teksty/wydanie_060102/kraj_a_4-1.F.jpg
Jednak dzięki morderczemu, półtoramiesięcznemu treningowi, panu prezydentowi
udało się opanować nową technikę orędowania. Tak narodził się styl "na
pianistę".
www.rzeczpospolita.pl/teksty/wydanie_060214/kraj_a_1-1.F.jpg
Pracowitość i pojętność pana prezydenta niewątpliwie cieszą i napawają
optymizmem. Szkoda tylko, że o ile "bokser" przynajmniej udawał, że od czasu
do czasu coś tam sobie czyta, to "pianista" ostentacyjnie pozbył się
wszystkich książek. Niewykluczone, że zachował sobie tylko tę jedną, jedyną,
którą jak najcenniejszy skarb trzyma w sypialni pod poduszką – "Inwigilacja
prawicy, czyli o tym jak śledzono Piotra Ikonowicza, jak mu gumy dziurawiono
i co z tego dziurawienia wynikło".