gorby
24.02.06, 15:55
PRYWATNY PLAN GILOWSKIEJ
Rozliczanie podatków
wprowadzenie powszechnie obowiązujących interpretacji sporów podatkowych
zniesienie obowiązku korzystania z kas fiskalnych dla małych podatników
(obroty mniejsze niż 35 tys. euro)
Podatek od dochodów osobistych (PIT)
odmrożenie progów podatkowych
uproszczenie rozliczania 1 proc. podatku przekazywanego organizacjom pożytku
publicznego
Podatek od dochodów firm (CIT)
kwartalne rozliczanie składek
możliwość jednorazowego odpisu amortyzacyjnego przez małych podatników
zakupów maszyn i urządzeń, samochodów ciężarowych, koparek i spycharek, o
cenie mniejszej niż 50 tys. euro
dla małych firm zniesienie możliwości opodatkowania w formie karty podatkowej
Podatek od towarów i usług (VAT)
pełne odliczania VAT przy zakupie samochodów
zniesienie kaucji gwarancyjnej dla podmiotów rozpoczynających działalność
zastąpienie miesięcznych deklaracji VAT kwartalnymi
Podatek akcyzowy
zniesienie akcyzy na kosmetyki
Inne podatki
likwidacja podatków od darowizn przekazywanych przez osoby najbliższe
(małżonek, zstępni, wstępni, pasierb, ojczym i macocha)
Parapodatki (obowiązkowe składki)
obniżenie składek rentowych z 13 proc. do 10 proc. wynagrodzenia
"W kampanii wyborczej przedstawiliśmy różne bzdety, obiecywaliśmy złote
góry" - stwierdziła kilkanaście dni temu Stanisława Okularczyk, była już
wiceminister rolnictwa w rządzie Marcinkiewicza. To kolejna wypowiedź
prominentnego polityka PiS, po słowach "ciemny lud to kupi" Jacka Kurskiego,
pokazująca wewnętrzne rozdarcie rządu między obietnicami a ich realizacją.
Stąd nerwowość rządu i nieskoordynowane wypowiedzi jego przedstawicieli, raz
obiecujących zmniejszenie kosztów pracy, raz ulgi prorodzinne, a kiedy
indziej - obniżki podatków. Kłótnia o zmiany podatkowe wynika z braku
koncepcji polityki gospodarczej PiS. I chociaż PiS stara się przedstawić
jako "jedna zgrana drużyna", konflikty, o których już wiadomo - Ziobro -
Wassermann, kancelaria prezydenta - Meller czy obecnie Dorn - Gilowska -
pokazują, że walka o władzę trwa na dobre. Prowadzona polityka staje się ich
wypadkową, w myśl znanej zasady, że "rządzi, kto raniej wstanie". Co z tego
pożaru wyniknie? Tego nawet wszystkowiedzący prezes Kaczyński nie wie.