Dodaj do ulubionych

Światem zaczęła rządzić wiosna.

    • krykucha Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 11.05.06, 23:54
      Babcia na wiosnę

      Niebo włożyło turban obłoczny z jaskółką,
      Jabłonie stoją w wielkich kapeluszach z kwiatów
      Szeptania-pogłaskania lecą z pyłem kwiatów
      Omijając twarz moją jako liść pożółkłą.

      Lipy stroją się w jedwab zielony i nowy,
      Jak biżuteria szczęścia płoną sznury kwiatów
      Pocałunki żeglują na muzyce kwiatów
      Mijając moją szyję w szaliku włóczkowym.

      Zamknę najszczelniej serce przed śpiewem słowika
      I pójdę przez gąszcz kwitnień, rozkwitów, kwiatów,
      Przez chmury całowanych, kołysanych kwiatów,
      Nie śmiąc przypiąć do piersi fijołka czy storczyka.

      Pod modną parasolką świat w śmiechu się trzęsie.
      Patrzy zabójczym okiem zza bukietu kwiatów,
      Ma we krwi wszystkie wonie, wszystkie gwiazdy światów,
      I ma mnie, jak bezwiedną, zimną łzę na rzęsie.

      Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
    • piaf.e i zbliża się lato... 12.05.06, 00:12
      "Ile razem dróg przebytych
      ile ścieżek przedeptanych..."

      ile razem piw wypitych
      ile nocy przegadanych


      "...Ziemio ojczysta, Ziemio jasna
      Nie będę powalonym drzewem
      Codziennie mocniej w ciebie wrastam
      Nauką , pracą , dumą , gniewem

      Nie będę jak zerwana nic ,
      odrzucę pusto brzmiące słowa
      można nie kochać cię i żyć
      ale nie można owocować..."

      (autorów znacie)
      • piaf.e Re: i zbliża się lato... 12.05.06, 00:44
        chyba było:"nie będę jak zerwany liść" (nie pamiętam , wybaczcie)



        moze kiedyś znajdę czas żeby przeczytac wszystko co napisaliście.
        • ira22 Światem zaczęła rządzić wiosna 12.05.06, 09:35
          Ptaszek

          Ptaszek idiota,
          głupszy niż się zdaje,
          strojny barwną krajką,
          z głową jak makówka,
          nieprzyjaciel kota,
          ojciec pięciu jajek,
          z których każde jajko
          pełne jest półgłówka,
          przyparty do drzewa
          pierzem rudosinem,
          toczy głośne swary
          z innym znów kretynem,
          po czym śpiewa, śpiewa
          głupstwa nie do wiary.

          Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
    • rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 12.05.06, 16:01
      meta do tysiąca ?
      twarzą do słońca ?
      a te też co kapeluszy nie miały ?
      by włosy na len spłowiały ?

      No to do pracy trzeba się brać
      i przynajmniej srogą zimę
      co nas tak długo trzymała
      ......................... sprać.

      Sprać z włosów, ubrania,
      z wiszących balkonów, ogrodów
      i z całego rzecy posiadania.
      • ira22 Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 12.05.06, 16:47
        Piosenka na głos basowy

        Ach, jak modro-szczodrą jest przyroda,
        jak srebrzystą czkawką gdacze woda,
        jak ci na łeb zieleń kapie z listków,
        choćbyś nawet był najgorsym z chłystków,
        tak, mój bracie,
        choćbyś nawet był najgorszym z chłystków.

        Patrz, jak trawy płyną za widnokrąg,
        czuby sosen w srebrnych chmurkach mokną,
        jak szeleszczą pod wiewiórką szyszki,
        choćbyś nawet był krwawym opryszkiem,
        tak, mój bracie,
        choćbyś nawet był krwawym opryszkiem

        Patrz jak złoto krwawi w wodnej korze,
        to słońce tak pływa w jeziorze,
        jakże śpiewnie szumią wodorosty,
        choćbyś nawet topił własną siostrę,
        tak, mój bracie,
        choćbyś nawet topił własną siostrę.

        Ach, jak wolną, polną jest natura,
        w las zapachów dajesz łotrze nura,
        ptak zaśpiewa w lesie niespodzianie,
        choćbyś nawet był ostatnim draniem,
        tak, mój bracie,
        choćbyś nawet był ostatnim draniem.

        Jakże pięknie pachnie prokurator,
        płynie falą w jego włosach ondulator,
        jak mu pięknie ręce śpią na piersi,
        choćbyś drygał już w paluszkach śmierci,
        tak, mój bracie,
        choćbyś drygał już w paluszkach śmierci.

        A melonik i kruczy tużurek
        trzyma w białych rękawiczkach sznurek.
        Rękawiczki dwie lilije będą,
        choćbyś z szbienicy błyskał siną gębą,
        tak, mój bracie,
        choćbyś z szubienicy błyskał siną gębą.

        Więc bądź hojny urodą jak glob nasz
        i w uśmiechu końskie zęby obnaż,
        bo podzwoni tobą wonny wietrzyk,
        choćbyś był wisielcem pierwszym lepszym,
        tak, mój bracie,
        choćbyś był wisielcem pierwszym lepszym.

        Stanisław Jerzy Lec
        • rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 12.05.06, 17:06
          Jak nadrobić stracony czas,
          który to czas nieustannie drzemał w nas.
          Gdy jadłam
          gdy spałam
          Gdy jeszcze w wiosennym słońcu
          z moimi psami spacerowałam.
      • krykucha Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 12.05.06, 17:15
        SARDYNKA

        Sardynka tym się chlubi,
        Że każdy człowiek ją lubi.


        Życie innych ryb musi być koszmarne,
        Że nie są tak sławne i popularne.

        - Co za idiotka - powiedziała szprotka.

        Myślę, że niedługo się dowie,
        Że sława nie wychodzi na zdrowie.

        A los niekiedy tak sprawia,
        Że sympatia różnie się objawia.

        Z nami też tak jest, panie dzieju.
        Bardzo nas lubią w PUSZCE i w OLEJU.


        autor - eres

    • krykucha Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 12.05.06, 17:38
      PASJE
      czyli wiosenny liryk o wędkowaniu

      Zima się przedzieżgnęła
      w słowików trele majowe
      biorę z szafy kapelusz
      buty gumowe

      Staję cicho nad rzeką
      pośpiesznie wędkę rozwijam
      zapuszczam i czuję dreszczyk
      na końcu kija

      Płyną po niebie chmury
      po wodzie chodzą cienie
      tkwi w garbie błękitnej fali
      spławika lśnienie

      Wokół budzi się życie
      balansuje jak trzcina
      bluk pęka wodna tafla
      rybę zacinam

      Wbija się ostry haczyk
      rybie w zdziwiony pysk
      ależ to głupie stworzonko
      poszło na błysk.

      Michał Cherubiński
      • rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 12.05.06, 18:05
        A ja jak zwykle przyziemnie.
        Niebawem truskawki w pierogach i śmietanie.
        Mama buzi ode mnie dostanie.
        Z cukrem, w śmietanie.
    • rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 12.05.06, 20:20
      Bo wiosna nie jest wzrostu jedynie słusznego,
      na wpół wysokiego, sztucznie pędzonego.
      Bo wzrost wysoki zaczyna się dopiero od Giertycha
      a wiosna to kruszynka, ociupinka, drobinka,
      długo na nią czekasz, odwrócisz się, a już jej nie ma.
      Bo lato już tę wiosnę niecierpliwie popycha.
      Bo niecierpliwe jest już do rządzenia
      a nie wie głupie, że przekwitnie, zwiędnie
      i ludzie powiedzą: tej też już nie ma.
      • rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 12.05.06, 20:26
        Czy wiosna jest zamężna ?
        Nie. Acz wzrostu niewielkiego
        to przecież jest potężna.
        I po co jej kurdupel jaki
        wprawdzie wzrostu 180 powyżej
        to artykułowaniem słów np.
        sięga jej kolan co najwyżej.
    • rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 12.05.06, 20:46
      Wiosna to nie tylko to, co o niej piszą piewce
      wiosną moje pieski lubią zbieraż z traw np. kleszcze
      i potrwa tak to niestety aż do jesieni.
      Wtedy, nie wiem, czy na lepsze, czy na gorsze się odmieni,
      bo jesienią zbierają zewsząd pchełki.
      A ja przecież jestem przeciwko karze śmierci.
      • krykucha Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 12.05.06, 20:52


        jak tu się nie uśmiechać

        dziś do Pana Boga

        gdy wyświęca się wkoło

        rajska pogoda



        trzmiel wtula się

        w płatki

        zbierając mi metafory

        bez odurzony niebem

        pachnie jak szalony

        siwy koń z baśni

        pasie się na łące

        i w pręcikach dmuchawców

        roziskrzone słońce



        chciałbym uśmiechem

        odwdzięczyć się Panie

        za to zielone

        traw zmarwychpowstanie

        za ważkość ważki i chwilowość chwili

        która za chwilę w wieczność się przesili

        za to wśród życia

        ziemskie zabłąkanie

        chciałbym uśmiechem

        odwdzięczyć się Panie



        z tym dniem majowym

        życiu tak do twarzy

        że w podzięce czymś ciepłym

        muszę Cię obdarzyć

        Józef Baran
    • krykucha * * * 12.05.06, 23:22
      Tyś jest, jak dzień wiosenny z pogodą błękitną,
      I majowe w swej duszy nosisz poematy,
      Radością zasadzone myśli w tobie kwitną
      Ruchliwe, jak motyle, i wonne, jak kwiaty.

      Lubię wspominać twoje miłosne spojrzenia
      Zatulone w powiekach, jak stokrocie w trawie,
      I krągły smiech, co z warg ci zęby wypłomienia,
      Białe, jak miąższ jabłeczny, w czerwonej oprawie.
      Kiedyś potem - jesienią bez ciebie żałosną,
      Gdy smutek serce ścichłe napełni po brzegi,
      Niech mi się przyśnia twoje, w białych sukniach wiosno,
      Pocałunki słoneczne: twe maleńkie piegi.

      Kazimierz Wierzyński
    • krykucha * * * 12.05.06, 23:29
      Moja miłość przeszła w wichr wiosenny -
      w wichr wiosenny - me szaleństwo w burzę -
      w burzę - moja rozkosz w dreszcz senny -
      w dreszcz senny - maja wiosna w róże. -

      Z wichru spłynie moja miłość nowa -
      miłość nowa - z burzy szał wystrzeli -
      szał wystrzeli - sen rozkosz wychowa,
      wiosna wstanie z różanej kąpieli

      Maria Pawlikowska - Jasnorzewska
    • rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 13.05.06, 19:47
      Gdzie się majowe chrabąszcze podziały ?
      Moje największe strachy i fobie dziecięce.
      Takie miałam nieszczęście, że z każdego
      prawie drzewa na głowę mi spadały.
      Od lat już ich nie widziałam.
      Że ktoś tam, na górze,
      trzyma nade mną ochronny parasol,
      to tego się nie spodziewałam.
    • rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 13.05.06, 20:07
      Jest to bój nasz z góry przegrany.
      (Myślałaś, że napiszę "ostatni" ?)
      Przecież nie damy rady.
      Ten Kagan wątek ustawił
      na dwa milenia prawie.
      I tak się ścigać możemy
      jeszcze długie lata.
      Dla mnie to nie byłaby żadna strata.
      Bo gdy już zabraknie annałów z wierszami,
      możemy nicować te, co są już tu napisane.

    • rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 13.05.06, 20:23
      Czy wiosną można wszystko ?
      Można się zerwać i zbudzić.
      Ale uchylić firanek ?
      Można deklinację pobrudzić ?
      Zapytałaby Ave.
      Ale to ja się mylę na pewno.
      Wchodząc w ten Świat Wiosny
      na te firanki się stale natykam.
      Wtedy deklinacją się bawiąc
      szybko kawę przełykam.
      Bo psy trzeba wyprowadzić
    • krykucha Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 13.05.06, 22:17
      Natura
      Mazurkiewicz Marta


      Gdy w filharmonii

      ziemskiego żywota

      batutę trzyma

      zwariowana wiosna

      W cenie jest wyższej

      wrzask kotów marcowych

      niźli anielskie chóry

      ze swym "Gloria"
      • ira22 Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 14.05.06, 08:55
        ZEMSTA KONWALII

        Nie zrywajcie!
        Stoinmy tu trupy,
        Stucznie otwierające się do końca.
        Poczekajcie!
        Okwiecone słupy
        W lesie pokryje czerwień trująca,
        Owoców prześlicznych,
        Delikatnych, licznych-
        Zjedz je wszystkie, całą łąkę.
        Połóż się i czekaj na mękę.
        Zjedz dużo i skonaj-
        Umieraj i poznaj
        Co czuję przez wszystkie stulecia
        Gdy wiosną wysyp białego kwiecia.


        Gabriela(MetalWrona) 13.05.2006.
        • rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 14.05.06, 12:19
          Kochany, kochany
          znowu kwitną jak wtedy
          kasztany,
          gdy Ty byłeś w innej
          zakochany
          Ech
          teraz jesteś w pieluchy
          upaciany.

          Masz za swoje.
    • krykucha "Czerwiec" 13.05.06, 22:50
      Czerwiec

      W Czerwcu, tysiac lat temu,
      Polska byla poganska.
      Tysiac lat przeminelo,
      Przyjdzie Noc Swietojanska.

      Migotliwe swietliki
      Zapala swe sygnaly
      I bardzo dziwne rzeczy
      Beda sie w Polsce dzialy.

      W lesie gruchna pioruny
      Iluminacja zielona.
      Nad Debem blyskawice
      Zaplota sie korona.

      Z dziupli Drzewa wypelznie
      Waz stary, srebrnoruski,
      Z rubinowymi oczyma
      I skora w luzyckie luski.

      Kwiat paproci w gestwinie
      Mignie na cwierc minuty
      I wtedy ludzkim altem
      Zapieja zlote koguty.

      Zorza na ciemnym niebie
      W runiczny wzor sie utka.
      Nie przeszkadzajcie dziwom,
      Bo Noc bedzie krociutka.

      Wczesnie zniknie bez sladu,
      Jak dreszcz magnetycznej burzy.
      I dopiero za drugie
      Tysiac lat sie powtorzy

      Marian Hemar
      • rodzynka.sardynka Re: "Czerwiec" 14.05.06, 12:17
        A w noc Kupały
        chłopców miłosne zapały
        będą na nic się zdały.

        Dziewczyny zmądrzały.
        • krykucha "Orkiestra" 14.05.06, 16:04
          Strażacka orkiestra
          jest po to,
          żeby huczało aż miło
          i żeby wiosenne słońce
          w trąbach, miedzianych lśniło.

          Jak wesoło małym promykom
          ślizgać się tak od trąb do trąb!
          Hop, na puzon!
          Hop, na helikon!
          Ty, muzyko, w talerze rąb!

          Ile huku, ile to blasku,
          kiedy idzie ogniowa straż,
          a słoneczko
          w dziesiątkach kasków
          widzi swoją pyzatą twarz!

          Joanna Kulmowa
    • rodzynka.sardynka Światem rządzi wiosna. 14.05.06, 17:46
      Czy to może być wiosenne ?
      Bo niedługo zaczną mi wlatywać
      przez okno i te jasne
      i te wielkie, ciemne.

      "
      - zabiłem dzisiaj kilka ćmów
      - ciem !
      - trziewikiem "
    • krykucha Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 14.05.06, 18:38
      Okularnicy

      Między nami po ulicy,
      pojedynczo i grupkami,
      snują się okularnicy ze skryptami.
      I z książkami,
      z notatkami,
      z papierami, kompleksami.
      Itd., itp.,
      itp., itd.,
      itd.

      Uszy mają odmrożone,
      nosy w szalik otulone,
      miny mroczne.
      Taki dzieckiem się nie zajmie,
      tylko myśli o Einsteinie.
      Itd., itp.,
      itp., itd.,
      itd.

      Gnieżdżą się w akademiku,
      mają każdy po czajniku.
      I nie dla nich de volaje,
      i Paryże, i Szanghaje.
      I nie dla nich baju bach,
      ani lala, ani buba.
      Itd., itp.,
      itp., itd.,
      itd.

      Tylko czasem przy tablicy,
      wiosną jakiś okularnik,
      skradnie swej okularnicy pocałunek.
      Wtem okular zajdzie mgłą,
      przemarznięte dłonie drżą.
      Potem razem w bibliotece,
      i w stołówce, i w kolejce.
      Itp., itd.,
      itd.

      Wymęczeni, wychudzeni,
      z dyplomami już w kieszeni,
      odpływają pociągami,
      potem żenią się z żonami.
      Potem wiążą koniec z końcem
      za te polskie dwa tysiące.
      Itp., itd.,
      itd.

      Agnieszka Osiecka
      • rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 15.05.06, 00:21
        takich czasów nie zaznamy,
        okularników nie spotkamy,
        i kompleksy wyszły z mody
        już.

        Teraz czasy komórkowe
        w Plusie, w Erze, kolorowe
        podkoszulki z napisami,
        o Einsteinie nie pogadamy
        cóż.

        Teraz czasy managerów
        a poetów czarodziejów
        przeszły już.

        "Potem wiążą koniec z końcem
        za te polskie dwa tysiące."
        Świat zatoczył koło już ?

        Wiązać koniec z końcem
        już nie trendy, już
        niemodne
        ale ciągle aktualne.
        Cóż.
        • rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 15.05.06, 02:36
          Huuuurrraaaaa.
          I mnie się jak ślepeej kurze....
          udaje nie swoje:

          "Starsi panowie,
          starsi panowie,
          starsi panowie dwaj.
          Już szron na głowie,
          już nie to zdrowie,
          a w sercu ciągle maj".
    • rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 15.05.06, 09:58
      "Najlepsze kasztany są
      na Placu Pigal"
      (piszę po polsku)
      To jakieś brednie i herezje,
      nie trzeba patrzeć wcale w dal
      wystarczy wokół się rozejrzeć
      by stwierdzić?

      Najpiękniej kwitną kasztany
      u nas, w maju, a w maturalnym
      okresie naszego życia
      wspomnienie ich zapachu (czy pachną ?)
      pozostanie do końca naszego tu
      na ziemi bycia.
      • krykucha "Wernisaż". 15.05.06, 10:56
        Jonasz Kofta


        Pod wirujących okiem słońca

        Jaskrawe, oszalałe nędze

        Żółć bezlitosna, żółć bez końca

        Jak starą twarz wyżłobił pędzel

        W świecie co jak patelni dno

        Ludzie podobni czarnym muchom

        U dołu podpis : Vincent van Gogh



        Van Gogh! To ten, co sobie obciął ucho!



        Wapienne tynki, wieczna wiosna

        Kiść bzu za murem, biel do bieli

        Montmartre do nieba pnie się prosto

        Ból od miłości trudno oddzielić

        Jest w tym piosenka - miła chwila

        Gdy mały smutek umie zabijać

        Na tym obrazie Maurice Utrilla



        Utrillo! To ten słynny pijak!



        Od sztucznych świateł wszystko jedno

        Szminka czy puder, czy rozpacz

        Dziewczyny za pięć franków bledną

        I odejść trudno, trudno zostać

        Kabaret. Dziewiętnasty wiek

        Absyntu zapłakane skutki

        Podpis: Henri Toulouse-Lautrec



        Lautrec! To ten co nogi miał za krótkie!



        Bo my mamy wiadomości o artystach

        Co to mają w głowie szajby oraz palmy

        To się daje towarzysko wykorzystać



        Inteligent! - To jest człowiek kulturalny!
        • rodzynka.sardynka Re: Metafizyka ??? 15.05.06, 13:43
          Do tej pory żyłam przyziemnie,
          Tyś wyzwoliła we mnie zapotrzebowanie
          na poezję przez czarodziejów pisaną.
          Więc została uruchomiona moja pamięć
          i z moich ulubionych poetów jednego
          chciałam z pamięci, więc może nie wiernie
          zacytować. Wchodzę do Wiosny raju i co widzę ???
          Jak to nazwać i odebrać. ???
          Czy Jonasz potrzebuje westchnienia ???

          "Bo gdy się mylczy, milczy, milczy
          to apetyt rośnie wylczy
          na poezję, co być może drzemie w nas"

          Jonasz Kofta

          Janusz Anderman na Gazety łamach
          o Kofcie się niezbyt ładnie wyrażał.
          Szczególnie o Jego tragicznej śmierci.
          A ja ciągle czekam kiedy ten Anderman
          wyjdzie na estradę zaśpiewa,
          a może coś napisze łąmiąc moje serce
          • rodzynka.sardynka Re: Metafizyka ??? 15.05.06, 13:46
            O ! albo to:

            "Pamiętajcie o ogrodach
            czy tak trudno być poetą..."

            Jonasz Kofta

            Dalej nie pamiętam
            • krykucha Jonasz Kofta 15.05.06, 14:33
              Pamiętajcie o ogrodach

              Bluszczem ku oknom
              Kwiatem w samotność
              Poszumem traw
              Drzewem co stoi
              Uspokojeniem
              Wśród tylu spraw
              Pamiętajcie o ogrodach
              Przecież stamtąd przyszliście
              W żar epoki użyczą wam chłodu
              Tylko drzewa, tylko liście
              Pamiętajcie o ogrodach
              Czy tak trudno być poetą
              W żar epoki nie użyczy wam chłodu
              Żaden schron, żaden beton

              Kroplą pamięci
              Nicią pajęczą
              Zapachem bzu
              Wiesz już na pewno
              Świeżością rzewną
              To właśnie tu

              Pamiętajcie o ogrodach...

              I dokąd uciec
              W za ciasnym bucie
              Gdy twardy bruk
              Są gdzieś daleko
              Przejrzyste rzeki
              I mamy XX wiek

              Pamiętajcie o ogrodach...
          • rodzynka.sardynka Re: Metafizyka ??? 15.05.06, 13:49
            O ! albo

            "Wakacje w kolorze blond"

            Jonasz Kofta.
            • krykucha Re: Metafizyka ??? 15.05.06, 14:45
              To byla blondynka
              ten kolor włosów tak zwą
              Sprawiła ze miałem
              wakacje koloru blond.
              W popołudniową godzinę
              na plaży spotkalem ją
              dziewczynę z bursztynu
              na plazy koloru blond
              A potem slonce plaza
              a czas obok sobie biegł
              i zamiast kalendarza
              co noc jej przybywal pieg
              jeden pieg
              Tych piegow bylo
              trzydziesci
              a moze trzydziesci dwa
              W tym czasie sie miesci
              wakacje plaza i ja.



              To staje sie prawdziwe
              kiedy pozostaje w nas
              jej plowozlota grzywę
              co noc wichrzy cieply wiatr
              w moich snach
              To byla blondynka
              ten kolor wlosow tak zwą
              sprawila ze mialem
              wakacje koloru blond.
        • rodzynka.sardynka Re: "Wernisaż". 15.05.06, 13:57
          A teraz sobie spokojnie przeczytałam
          i być może niechcącą aluzję zrozumiałam.

          "Inteligent! - To jest człowiek kulturalny!"
          z Jonasza Kofty przez Ciebie tu zacytowanego.

          Muszę zweryfikować swoje pojęcie o inteligentach.
          Chyba było pospolite i naiwne.
          • krykucha "Ballada o pannie" 15.05.06, 14:15
            Jan Brzechwa

            Kochałem pannę, wiosenną pannę,
            Rzekła mi w lesie słowa rozstanne,
            Słowa żarliwe, niepowściągliwe,
            W ustach ostatnie, w sercu nieżywe.

            Odeszła lasem w stronę zachodnią,
            Mech pożegnalnie szeleścił pod nią,
            Zanim zniknęła w cieniu gałęzi,
            Cień ją omotał, las ją uwięził.

            Przeżałowałem żałobę rzewną,
            Wziąłem trumienne, sześcienne drewno,
            Pannę zabiłem, pannę przeżyłem,
            Martwą na desce wzdłuż rozłożyłem.

            Leży niewierna wiosenna panna,
            Ciało jej zmywa rosa poranna,
            Leży na desce cała w błękitach,
            Do mojej ręki gwoździem przybita.


            • rodzynka.sardynka Re: "Ballada o pannie" 15.05.06, 14:30
              Pewnie, że jestem przybita.
              Na wsiegda.



              A przedtem wcale się nie rozstawałam,
              tylko się bałam,
              czy mój początek nie odczytasz tak:

              "jest to bój nas ostatni
              krwawy skończy się trud,
              gdy związek nasz bratni
              ...."
              dalej nie pamiętam

              Ale i w tej poezji nie widzę
              "żenady".
              Można być przecież w coś zaangażowanym.
              • krykucha Kofta raz jeszcze 15.05.06, 14:52
                rodzynka.sardynka napisała:

                > Pewnie, że jestem przybita.
                > Na wsiegda.


                Trzeba marzyć
                Żeby coś się zdarzyło
                Żeby mogło się zdarzyć
                I zjawiła się miłość
                Trzeba marzyć
                Zamiast dmuchać na zimne
                Na gorącym się sparzyć
                Z deszczu pobiec pod rynnę
                Trzeba marzyć
                Gdy spadają jak liście
                Kartki dat z kalendarzy
                Kiedy szaro i mgliście
                Trzeba marzyć
                W chłodnej, pustej godzinie
                Na swój los się odważyć
                Nim twe szczęście cię minie
                Trzeba marzyć

                W rytmie wiecznej tęsknoty
                Wraca fala do plaży
                Ty pamiętaj wciąż o tym
                Trzeba marzyć
                Żeby coś się zdarzyło
                Żeby mogło się zdarzyć
                I zjawiła się miłość
                Trzeba marzyć
                • rodzynka.sardynka Marzyło mi się kiedyś o stepach i wielkich 15.05.06, 16:11
                  przestrzeniach. A pięknie je opisywał Sergiusz Jesienin
                  Ale nim znajdę, bo tylko urywki pamiętam, to tym czasem:

                  "Dosyć mi życia tu w ojczyźnie
                  W tęsknocie za łanami gryki,
                  Porzucę swoją ojcowiznę,
                  Ucieknę - złodziej i włóczykij.

                  Pójdę białymi dnia splotami
                  Znaleźć, gdzie schron przed życia gniewem,
                  A kompan bliski, dybiąc na mnie,
                  Zatknie nóż ostry za cholewę.

                  Wiosną i słońcem poprzez błonie
                  Lśni opasana żółta droga.
                  Ta, której imię w sercu chronię,
                  Przegoni mnie od swego proga.

                  I znowu wrócę w dom ojcowy,
                  Cudzą radością się ucieszę,
                  W zielony wieczór księżycowy
                  Na swym rękawie się powieszę.

                  Wierzbiny, co opłotków strzegą,
                  Niech czulej głowy nachylają,
                  Niech ludzie mnie, nie obmytego,
                  Przy psów jazgocie pochowają.

                  A księżyc będzie płynąć, płynąć,
                  Wiosła w jeziorach topić wodach,
                  A Ruś jak zawsze będzie kwitnąć,
                  Tańczyć i płakać po zagrodach.

                  Przekład Anna Kamieńska
                  • rodzynka.sardynka Nastroje 15.05.06, 16:24
                    Żegnaj, rodzimy lesie,
                    Złoty zdroju, bądź zdrów.
                    O lemiesz słońca rwie się
                    Obłok i płynie znów.

                    Świeć dniu upalnie modry,
                    A mnie się smucić czas.
                    Za cholewą scyzoryk
                    Błyska ostatni raz.

                    Nie będzie mnie żrebięcia
                    Brzuch ciepły nocą grzał,
                    Od mej radości dźwięcznej
                    Las już nie będzie drżał.

                    I burzy nie ubiegnę,
                    I nie ominę złud,
                    Aby pierścieniem w niebie
                    Bić do tajemnych wrót.

                    S.Jesienin
                    przekład: Tadeusz Nowak
                  • rodzynka.sardynka Znowu o poecie 15.05.06, 16:39
                    Wszystko zmierza do własnej mety
                    Wyznaczoną losu koleją,
                    Gdyby nie to, że jestem poetą,
                    Byłby ze mnie kawał złodzieja.

                    Chuderlawy, niezbyt wysoki,
                    Nie złaziłem z drogi nikomu -
                    Często, często z podbitym okiem
                    Przychodziłem z bójki do domu.

                    Na spotkanie wylękłej mamie,
                    Krew ścierając, mówiłem, blady:
                    - To nic! tylkom się potknął o kamień
                    Jutro z tego nie będzie ni śladu.

                    Teraz, kiedy już ostygł w żyłach
                    War kipiący dni moich pierwszych,
                    Niespokojna, zuchwała siła
                    Bujnie w moje przelała się wiersze

                    Słów złocista chmara przywiała
                    Nieskończonym snując się szlakiem,
                    W każdej strofie jest dawna śmiałość
                    Oberwańca i zabijaki.

                    Ja, jak wtedy, zaciskam zęby,
                    Choć inaczej już kroczyć muszę...
                    Jeśli dawniej mnie bili w gębę,
                    Teraz we krwi mam całą duszę.

                    I już teraz nie mówię mamie,
                    Lecz do obcej i drwiącej gromady:
                    - To nic! tylkom się potknął o kamień.
                    Jutro z tego nie będzie nie śladu.

                    S.Jesienin
                    przekład: W.Broniewski
                    • rodzynka.sardynka I znowu 15.05.06, 17:18
                      Jedni nazywają zjawisko to "Aniołem Biblioteki"

                      Przez otwarte drzwi właśnie huczący telewizor usłyszałam .
                      I wyraźne słowa Jonasz Kofta wypowiedziane. Się nie przesłyszałam.
                      Tylko w jakim kontekście to nie wiem i się nie dowiedziałam.
                      • rodzynka.sardynka o stepie 15.05.06, 18:15
                        zakurzyłam się cała i nie znalazłam.
                        Początek był prawdopodobnie taki:
                        S.Jesienina

                        Jechaliśmy stępa
                        Pędziliśmy w kłębach
                        i piosnkę "Jabłoczko"
                        Trzymaliśmy w zębach.

                        Ach! Piosnkę tę dotąd
                        na pewno pamięta
                        malachit stepowy,
                        murawa pomięta.

                        Lecz inną pieśń jeszcze,
                        O obcym narodzie
                        Przytroczył do siodła
                        Towarzysz w pochodzie.
                        I Śpiewał ???????????

                        Na tym urywa się moja pamięć.
                        • rodzynka.sardynka Erotyk o bzach 15.05.06, 21:15
                          Bzy gęsto sterczą sztorcem,
                          gruboziarniste i mokre,
                          stokrotne, gotowym wierszem, radośnie rozrosłe bzy.
                          O szóstej rano wstałaś,
                          dziewczyno z prężnym sercem,
                          i łamiesz, z miłości dla mnie, promieniejące bzy.

                          Tak wcześnie i już tak gorąco.
                          A cóż dopiero w południe,
                          gdy jeszcze mocniej w nozdrza uderzą zerwane bzy!
                          Dziewczyno na palcach wspięta,
                          której ręce tak czule,
                          z taką nadzieją chwytają coraż pełniejsze gałęzie!
                          Dziewczyno bardzo szczęśliwa,
                          z listem wycałowanyn,
                          z listem okrutnie krótkim,
                          cóż na niemiłość poradzę?

                          Trzęsę się twoim szczęściem
                          i drżę jak targane bzy.

                          Julian Tuwim
                          • rodzynka.sardynka Wiosna 15.05.06, 21:47
                            Serce pęcznieje, nabrzmiewa,
                            Wesele musuje w ciele,
                            Można oszaleć z radości,
                            O, moi przyjaciele!

                            Od stóp do głowy krąży
                            Potok niepowstrzymany!
                            Pomyślnie, co się dzieje!
                            Jaki to pęd opętany!

                            Jak bardzo jest! jak wiele!
                            Jak żywo, zupełnie, cało!
                            - Chodź, Młoda, do Młodego:
                            Ojcostwa mi się zachciało!

                            Julian Tuwim
                        • krykucha Re: o stepie 15.05.06, 23:32
                          rodzynka.sardynka napisała:

                          >>
                          >
                          > Lecz inną pieśń jeszcze,
                          > O obcym narodzie
                          > Przytroczył do siodła
                          > Towarzysz w pochodzie.
                          > I Śpiewał ???????????
                          >
                          > Na tym urywa się moja pamięć.

                          A ja pamiętam tylko powtarzające się w refrenie słowa:
                          "Granada, Granada, Granada maja..."
                          =======================================
                          • rodzynka.sardynka Re: o stepie 15.05.06, 23:40
                            zgadza się.

                            pamiętam jeszcze taką frazę:

                            "rozstało się z siodłem
                            a nigdy nie chciało"
                        • rlogin Re: o stepie 16.05.06, 00:34
                          rodzynka.sardynka napisała:

                          > Początek był prawdopodobnie taki:
                          > S.Jesienina
                          >
                          > Jechaliśmy stępa
                          > Pędziliśmy w kłębach
                          > i piosnkę "Jabłoczko"
                          > Trzymaliśmy w zębach.
                          >
                          > Ach! Piosnkę tę dotąd
                          > na pewno pamięta
                          > malachit stepowy,
                          > murawa pomięta.
                          >
                          > Lecz inną pieśń jeszcze,
                          > O obcym narodzie
                          > Przytroczył do siodła
                          > Towarzysz w pochodzie.
                          > I Śpiewał ???????????
                          >
                          > Na tym urywa się moja pamięć.

                          ... choć rodak,
                          Tutejszy jak ja;
                          - Grenada, Grenada,
                          Grenada maja!

                          To jakaś prowokacja z tym Jesieninem? ;)

                          Inne (późniejsze) tłumaczenie:

                          Pędziliśmy stepem, jechaliśmy stępa, Kogut, Lis i ja.
                          I "Jabłoczko" piosnkę trzymalismy w zębach. To znaczy Lis -
                          bo miał zęby. Kogut wymawiał się brakiem uzębienia, a ja, choć miałem
                          jeszcze parę trzonowych, też wolałem się tym nie zajmować.
                          Nie zawsze tak było. Kiedyś "Jabłoczko" piosnka ślicznie brzmiała, jabłuszko
                          było dorodne, rumiane, świeże i pachnące - prościuteńko z naddnieprzańskich
                          sadów. Każdy chciał je mieć w pysku.
                          - Eśooie... - powiedział Lis.
                          - Mów wyraźniej, bo nie rozumiem - odpowiedziałem.
                          Lis wyjął "Jabłoczko" piosnkę z organu mowy i ponownie sformułował:
                          - Weź to ode mnie.
                          [...]
                          Jechaliśmy stepem, pędziliśmy w kłębach...
                          [...]
                          No i widzimy, że nie pusto. Na widnokręgu kurzawka jakaś, malutka najpierw, ale
                          zaraz coraz większa kurzawa i juz automobil przy nas. Zaś w automobilu Michał
                          Swietłow, poeta radziecki oraz Julian Tuwim, poeta polski - siedzą. Ten pierwszy
                          napisał wiersz pod tytułem "Grenada", bardzo ładny wiersz, który tak się zaczyna:
                          Jechaliśmy stępa
                          Pędziliśmy w kłębach
                          i "Jabłoczko" piosnkę
                          Trzymaliśmy w zębach.
                          Ach, piosnkę tę dotąd
                          Na pewno pamięta
                          Malachit stepowy,
                          murawa pomięta.
                          ... w tłumaczeniu Juliana Tuwima.
                          A teraz obaj wychylają się ku nam z automobilu.
                          - Co on taki zielony? - zapytuje Tuwim, który jako poeta znany był z wrażliwosci
                          na kolory - i wskazuje na Lisa.
                          - Bo on chłopską, niezależną Partię zakłada, a kolor zielony sztandarem ludu na
                          roli pracującego jest - objaśniłem.
                          - Co on zakłada, co? - zainteresował się Michał Swietłow, bohater
                          socjalistycznej pracy literackiej.
                          - Niezależną, samorządną Partię Ludu Wieśniaczego Wszechrosji. Ponieważ odtąd
                          pluralizm, czyli wielopartyjność w Związku Radzieckim będzie.
                          Zaś Swietłow:
                          - A?
                          Wiadomo, że A samogłoską jest i jako taka wymaga, żeby jamę ustną otworzyć. Więc
                          otworzył i Swietłow swoją, [...] - i z tak otwartą już pozostał. Więc nawet
                          śpieszyć specjalnie się nie musiałem, tylko wyjąłem "Jabłoczko" piosnkę Lisowi -
                          a czas już najwyższy był - i włożyłem Swietłowowi. Jak Tuwim też będzie chciał,
                          to niech poprosi Swietłowa, może się z nim podzieli.
                          Odjechaliśmy stepem, pędząc sobie w kłębach, a oni zostali, trzymając to w zębach.
                          • rodzynka.sardynka Re: o stepie 16.05.06, 00:39
                            Serdeczne dzięki.
                            Trzymam Cię za słowo,
                            że zrobisz coś na bis.
                      • krykucha Może być Anioł Stróż ? 18.05.06, 01:33
                        rodzynka.sardynka napisała:

                        > Jedni nazywają zjawisko to "Aniołem Biblioteki"
                        >
                        > Przez otwarte drzwi właśnie huczący telewizor usłyszałam .
                        > I wyraźne słowa Jonasz Kofta wypowiedziane. Się nie przesłyszałam.
                        > Tylko w jakim kontekście to nie wiem i się nie dowiedziałam.


                        Rimbaud, Aniele Stróżu mój

                        [Jonasz Kofta]

                        Mlaska zawiści grząskie błoto
                        Rimbaud - Aniele Stróżu mój -
                        Gdy pospolitość najwyższą cnotą
                        Normalność ma munduru krój
                        Ty cieniem złotym przy mnie stój
                        Ty cieniem złotym przy mnie stój

                        Dane nam do inności prawo
                        Rimbaud - Aniele Stróżu mój -
                        Strach głupców zdeptał bredni wrzawą
                        Współczucia roniąc łzę kaprawą
                        Bo tylko garb możesz mieć swój
                        Bo tylko garb możesz mieć swój

                        Dlatego nie ma w nas Arturze
                        Poezji co powinna być
                        Co się jak wino pnie po murze
                        Roślina, która pragnie żyć
                        A może tylko nie umiemy
                        Zapłacić takiej wielkiej ceny?

                        Zgoniona nasza muza, trwożna
                        Rimbaud - Aniele Stróżu mój -
                        A nasza prawda tak ostrożna
                        Za dobrze wiemy, ile można
                        Więc nas przedrzeźnia, byle gnój
                        Więc nas przedrzeźnia byle gnój

                        Dlatego nie ma w nas Arturze
                        Wiary, że wzbogacimy świat
                        Nie przez łatanie dziury w rurze
                        Ale przez wyobraźni ład
                        Za dobrze wiemy, co nas czeka
                        Kanalizacja to nie rzeka

                        Mlaska zawiści grząskie błoto
                        Rimbaud - Aniele Stróżu mój
                        Gdy pospolitość najwyższą cnotą
                        Normalność ma munduru krój
                        Ty cieniem złotym przy mnie stój
                        Ty cieniem złotym przy mnie stój
                        • rodzynka.sardynka Re: Może być Anioł Stróż ? 18.05.06, 15:54
                          No to za cenę amortyzacji drukarki tylko
                          wiersze wybrane Kofty wzbogacą mą bibliotekę.
                          Trzymam się maksymy - ciesz się tym co masz,
                          bo może ci być odebrane wszystko -.

                          Bo klasyka jest dla ludzi już wybranych
                          i rozsmakowanych.

                          gdy napiszę w temacie Wiosna
                          "kwiecie pachnie" ?
                          to komu się to skojarzy ?

                          A czy u mnie nie następuje już początek pamięci dalekiej ?
                          Jak u mojej kochanej Babci, która wierszyki z przedszkola deklamuje :

                          - Gdzie idziesz Bartoszu ?
                          - Gąsiora niosę w koszu.
                          - A jak tam twoja żona?
                          - To żaden gąsior, to jest wrona.
                          - A jak tam twoje dzieci?
                          - To nie wrona. Nie poleci.
    • krykucha Wiosenno-frywolny Julian Tuwim 16.05.06, 00:00
      Wiosna


      Serce pęcznieje, nabrzmiewa,
      Wesele musuje w ciele,
      Można oszaleć z radości,
      O, moi przyjaciele!

      Od stóp do głowy krąży
      Potok niepowstrzymany!
      Pomyślcie, co się dzieje!
      Jaki to pęd opętany!

      Jak bardzo jest! jak wiele!
      Jak żywo, zupełnie, cało!
      - Chodź, Młoda do Młodego
      Ojcostwa mi się zachciało!
      • rodzynka.sardynka Re: Wiosenno-frywolny Julian Tuwim 16.05.06, 00:16
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=38906275&wv.x=2&a=41869000

        Co to za dzień jakiś wyjątkowy?
        • rodzynka.sardynka Re: Wiosenno-frywolny Julian Tuwim 16.05.06, 00:30
          Wy, wierzący w Chrystusów i Marie,
          Którzy mącicie czyste wody mego źródła
          tylko po to, by mi mówić
          Że są wody innego rodzaju,

          Zraszajcie łąki w lepszych porach -
          O tych innych miejscach po co mi mówicie
          Skoro te łąki i wody
          Są stąd i mnie cieszą?

          Tę rzeczywistość dali bogowie.
          Aby była realna, dali jej zewnętrzność.
          Czym innym, niż dziełem bogów
          Byłyby moje sny?

          Zostawcie mi Realność chwili
          I moich bogów najbliższych, spokojnych,
          Co nie mieszkają s Niejasnym
          ale wśród pól i rzek.

          Pozwólcie mi wieść pogańskie życie
          Przy wtórze piszczałek
          Których dżwiękiem przybrzeżne trzciny
          Wyznają Pana.

          Żyjcie w marzeniach swych i zostawcie
          Ołtarz nieśmiertelny, gdzie mój obrzęd
          I widzialna obecność
          Moich bliskich bogów.

          Błędni łowcy lepszego niż życie,
          Zostawcie życie wyznawcom starszym
          Od Chrystusa, jego krzyża
          I od płaczącej Marii.

          Ceres, pani pól niech mnie pocieszy
          I Apollo i Wenus, i prastary Uran
          I pioruny, dbające o to
          By pochodzić z ręki Jowisza.

          Fernando Pessoa
          przekład: Michał Lipszyc
        • krykucha Re: Wiosenno-frywolny Julian Tuwim 16.05.06, 00:44
          rodzynka.sardynka napisała:
          > Co to za dzień jakiś wyjątkowy?


          Biję się w piersi. Nie wiem czy to pamięć dobra ale
          krótka czy też kurza ślepota. A może to Zośka winna.




          =====================================
          Aleksander Twardowski
          Wyznanie
          przekład: Jan Brzechwa

          Od dawna już nie piszę wierszy
          O tym, jak mija wiosny czas,
          O tym, jak z pączka listek pierwszy
          Rwie się do życia, w słońca plask,

          Jak się rozwiewa puch kwitnienia,
          Jak niespodzianie przyjdzie znów
          Ten dzień, gdy stwierdzę bez wątpienia,
          Że przeminęła pora bzów.

          Pomijam w wierszach mych urodę
          Minionych lat. Nie mówię też
          O tym, jak pachnie siano młode,
          Którego woń przynosi deszcz,

          Gdy po skoszonej przejdzie łące;
          Jak kogut zapiał poprzez płot
          Czy jak żurawie szybujące
          Do ciepłych stron kierują lot;

          O zmierzchach barwy jarzębiny,
          O tym, że ból mi sprawia świat,
          Choć nie ponosi żadnej winy
          Z powodu moich własnych strat.

          Los inny stał się mym udziałem
          Niż w latach, które pokrył kurz.
          No cóż - widocznie odmłodniałem,
          Nie mówię już, nie tworzę już.

          Cudzymi słowy rzecz wyjaśnię:
          Ktoś - nie pamiętam nawet kto -
          Wyraził myśl, że młodość właśnie
          Przychodzi z wiekiem. Otóż to!
          • krykucha Broniewskiego wiersz antykobiecy 16.05.06, 00:58
            Nie dokochałyście mnie, wszystkie kobiety...
            ( Tutaj sobie z cicha westchnę. Rym: " niestety").
            Ja bym przy waszej pomocy
            nie znał bezsennych nocy,
            budziłbym się rano, radosny
            i szukałbym rymu do " wiosny",
            tomów wierszy byłoby więcej,
            mniej alkoholu
            ( za to nie ręczę, ale bym wolał).
            Mniej pod Villona,
            mniej pod Baudelaire'a,
            ale wielu bym rzeczy dokonał..."
            Cholera!

            • rodzynka.sardynka Re: Broniewskiego wiersz antykobiecy 16.05.06, 10:13
              To poeta niesłuszny.
              • rodzynka.sardynka Lecz skoro już się tu pojawili, to jeszcze raz 16.05.06, 10:25
                (skojarzenie nastąpiło, gdy słyszałam barda naszej rewolucji - Gintrowskiego)

                o zapijaczonym poecie, któremu słoma z butów wystawała, a którego Isadora
                Duncan płomiennie pokochała.
                Takiego chuligana ?!

                S.Jesienin

                Czy to ty, mój rymotwórco biedny,
                O księżycu piszesz wiersz marudny?
                Już od dawna oczy moje zwiędły
                Od miłości, od kart i od wódy.

                Ach, już księżyc włazi w okna ramę,
                Światło takie, że aż bolą oczy...
                Postawiłem na pikową damę,
                A tu z talii czarny as wyskoczył.
                • krykucha A tu wiosny Konstantego 16.05.06, 16:24
                  Też chyba lubił, który poeta nie lubi wypić?
                  =====================================================
                  Gałczyński Konstanty Ildefons

                  Siedem wiosen


                  Wiosna poety proletariackiego.
                  I znowu wiosnę widzą me
                  klasowo nastawione oczy.
                  Precz z rządem! Wiwat KPP
                  i półgodzinny dzień roboczy.

                  Wiosna poety "Kuriera Codziennego"
                  O cudny cudzie, wracasz znów
                  na szmaragdowych łąk kobierce...
                  O, jakże srebrny wschodzi nów -
                  o, jakże bije moje serce.

                  Wiosna fabrykanta łódzkiego
                  Już koniec marca. Nadzwyczajne!
                  Gdy się noszeniem weksle podrą,
                  fabrykę wreszcie swą wynajmę
                  dla bezrobotnych na welodrom.

                  Wiosna rządu
                  radosna twórczość kipi wszędzie
                  wbrew opozycji niecnym krzykom,
                  niedługo wydać trzeba będzie
                  letnie mundury urzędnikom.

                  Wiosna Kolasinskiego
                  Już mi jest cieplej, w MSZ
                  pracuje w słońcu i łagodnie.
                  Mniej węgla idzie, no i wnet
                  będę mógł nosić same spodnie.

                  Wiosna nieboszczyka
                  Nie skarżę się na dolę marną,
                  nadzieją oczodoły płoną.
                  Bo choć jest tak okropnie czarno,
                  lecz zawsze lepiej, gdy zielono.

                  Wiosna wiosny
                  Przychodzę, sama nie wiem skąd,
                  w złocistej sukni dama,
                  Czy taki rząd, czy inny rząd,
                  ja jestem wciąż ta sama.
    • krykucha I jeszcze raz Jonasz K. 16.05.06, 18:51
      A my jak dzieci


      Wiosennej burzy zielona grzywa
      Horyzont smuży, bruki obmywa
      A my naprzeciw
      A my naprzeciw
      Jak dzieci

      Skaleczy serce bolesna drwina
      Świat się nie kończy i nie zaczyna
      A my naprzeciw
      A my naprzeciw
      Jak dzieci

      Oby nam dane było najwięcej
      Otwarte oczy i czułe serce
      A my naprzeciw
      A my naprzeciw
      Jak dzieci

      Jest frasobliwa radość istnienia
      Kto nie przeżywa świata nie zmienia
      A my naprzeciw
      A my z nadzieją
      A my jak dzieci

      Niech nas wyśmieją
      My pomachamy do nich
      Z daleka
      Tak długa droga jeszcze nas czeka
      • rodzynka.sardynka Re: I jeszcze raz Jonasz K. 16.05.06, 19:49
        I Jemu w ręce
        wrzucono najwięcej
        urok i talent,
        "otwarte oczy
        i czułe serce"

      • rodzynka.sardynka Re: I jeszcze raz Jonasz K. 16.05.06, 19:50
        Wiedziałam, że pisał
        aż tak,
        Ale żeby aaż! taak!?
        • rodzynka.sardynka Niestety 16.05.06, 19:57
          Nic nie poradzimy na to kochanie,
          Wiosna z nami długo nie zostanie.
          Odejdzie od nas jak wczoraj Asienka.
          Za rok znów powróci kochana wiosenka.
          • krykucha o odchodzeniu i pożegnaniu - Jonasz oczywiście 16.05.06, 20:09
            Epitafium dla frajera


            Żył raz Frajer
            Wierzył w bajer
            Potem umarł

            Nad grobem cztery
            Inne Frajery
            Wbite w gajery
            Wytarte, starte
            W cholernym słońcu
            Stali bez końca
            Jakby po piwo
            Albo ćwiarę

            Aż wreszcie jeden
            Niemłody Frajer
            Łzę łyknął gorzką
            Jak zajzajer
            I w taki gorąc
            O suchym gardle
            Na siebie biorąc
            Żałobne parle
            Powiedział:

            Przyjacielu
            Trochę serca nam ubyło
            Ile naprawdę
            Jeszcze nie wiemy
            Pamięć o Tobie
            Poniesiemy
            Zrobimy z nią
            Ile umiemy
            Ci co z urzędu
            Wieńce kładli
            Musieli odejść
            Do swych spraw
            Nas tak jak Ciebie
            Czas nie nagli
            Frajerzy zawsze
            Mają czas
            Bracie spod jednej anatemy
            Żegnamy Cię i dziękujemy

            Że Ci się chciało
            Być zakałą
            Gdy wystarczało
            Głośno klaskać
            Że Ci się chciało
            Widzieć całość
            Gdy wystarczała
            Biała laska

            Że Ci się chciało
            Być tylko sobą
            Zwyczajnie dobro od zła
            Odróżniać
            Kiedy nikogo
            Nie było obok
            Tylko służalcza
            Szepcząca próżnia

            Że Ci się chciało
            Myśleć tak mało
            O swoich własnych
            Nielekkich losach
            Że Ci godności
            Wystarczało
            By nie dorzucać
            Drewna do stosów
            Że Ci się chciało�

            Że Ci się chciało
            Ciężki Frajerze
            Przeżyć po ludzku
            Swe ludzkie życie
            Choć w zmartwychwstanie
            Nikt z nas nie wierzył
            Ni w wieczną rzeczy pamięć
            W granice
            Bracie spod jednej anatemy
            Żegnamy Cię
            I dziękujemy

            Cztery frajery
            Wbite w gajery
            Jeszcze postały
            Chwilkę na słońcu
            Ptaszki ćwierkali
            A oni stali
            Po dobrej chwili
            Poleźli w końcu

            I zapomnieli dać po czerwońcu

            Ja bym takiego klienta
            W życiu nie wpuścił na cmentarz
            • rodzynka.sardynka Re: o odchodzeniu i pożegnaniu - Jonasz oczywiści 17.05.06, 09:09
              Koftę na Indeks
              za tego czerwońca.

              W przeliczeniu na polskie złotówki
              to nie wiem ile by to było.
              • krykucha Re: o odchodzeniu i pożegnaniu - Jonasz oczywiści 17.05.06, 16:42
                może tyle?

                aukcje.wosp.org.pl/show_item_old.php?item=7951
                • krykucha Re: o odchodzeniu i pożegnaniu - Jonasz oczywiści 17.05.06, 18:25
                  Majowo

                  Dziś niebo tak czyste i słońce przygrzewa,

                  zielenią się trawy kobierce

                  Kwiatami białymi pokryły się drzewa,

                  aż zachwyt przepełnia mi serce…


                  Forsycja się żółci, konwalie bieleją,

                  i bez tak przepysznie rozkwita…

                  Więc dzisiaj olewam, która to z kolei

                  jest ta nowa Rzeczpospolita!


                  annajedi
                • rodzynka.sardynka Re: o odchodzeniu i pożegnaniu - Jonasz oczywiści 17.05.06, 19:04
                  Dałabym więcej.
                  A Ty Krykuszka w czym jesteś jeszcze ekspertem ?
                  • krykucha Re: o odchodzeniu i pożegnaniu - Jonasz oczywiści 17.05.06, 20:25
                    Ja raczej eksperymentatorka niż ekspertka
                    a wierszyk Osieckiej to tak obok tematu wiosny
                    ==============================================
                    Zabiegi
                    Osiecka Agnieszka




                    Operacja wyrwania języka
                    bywa bolesna,
                    lecz przeprowadzona w normalnych warunkach
                    przebiega zazwyczaj pomyślnie
                    i już po kilku godzinach
                    zostaje tam zaledwie biała kropka.

                    *

                    Operacja wyrwania skrzydeł
                    znajduje się jeszcze
                    w stadium eksperymentu.
                    Mamy za sobą
                    kilka udanych prób,
                    zdarzają się jednak (również) nieszczęśliwe wypadki.

                    *

                    Operacja wyrwania serca
                    przeprowadzona w normalnych warunkach
                    jest całkowicie bezbolesna.
                    Trwa od dwóch do trzech minut.
                    Zostaje po tym blizna,
                    zwana również świętym spokojem.
      • rodzynka.sardynka Tak przebierała, aż się doczekała 31.05.06, 23:29
        i serce swe zgubiła,
        albo pod miedzą porzuciła.
        A potem zdaje się,
        bała -
        co sąsiedzi powiedzą,
        czy też tego,
        że o tym już wiedzą.
    • rodzynka.sardynka Zaufanie 17.05.06, 22:58
      Zbudzić się, zerwać, uchylić firanek,
      i co za tymi firankami zobaczyć.
      Okazuje sie,
      że nie można zaufać i
      zimie.

      Fascynujący wątek zauważyłam
      i zanim na dobre go otworzyłam
      to znikł i przepadł jak mara przeklęta.

      Szkoda!
      Wydawało się, że mógłby być
      bardzo pouczający.
    • rodzynka.sardynka Konik uciekł 17.05.06, 23:57
      Trochę optymizmu na wiosnę

      Jan Brzechwa

      Żyli sobie dwaj chłopcy gdzieś za siódmą rzeką.
      (W kategoriach dzisiejszych to nie jest daleko)

      Jeden stale narzekał, drugi raźnie świstał,
      Jeden był pesymista, drugi optymista.

      Jeden dostał od wróżki (był to czas metafor)
      Kolej, do tego szyny, stację i semafor.

      Drugi chłopczyk otrzymał, choć miał zalet szereg,
      G.końskie zawinięte w różowy papierek.

      Pesymista powiedział: Też zabawka śliczna!
      Rozumiem, że jak kolej, to już elektryczna!

      I co to za parowóz? Wnet popsuje to się,
      Ja mam taką zabawkę, proszę wróżki, w nosie!"

      Optymista zaś skakał ze szczęścia i fikał:
      "Ja dostałem od wróżki pięknego konika!

      Ileż z takim konikiem radości i uciech!
      Ja dostałem konika... tylko konik uciekł".
      • krykucha Re: Konik uciekł - kaczor został na dobranoc 18.05.06, 01:58
        Do kaczora

        [Aleksander Fredro]

        O szczęśliwy kaczorze!
        Jak zazdroszczę twej swobodzie:
        Bujasz wolno po jeziorze
        W czułych kochanek obwodzie.
        By pozyskać ich pieszczoty,
        Niepotrzebne ci zaloty,
        Kwakniesz, krzykniesz nieco,
        Już wszystkie do cię lecą.

        Kiedy czasem która z kaczek,
        Dobra, czuła, ale płocha,
        Gdy się trafi jaki szpaczek,
        Nazbyt mocno go pokocha,
        Choć to zoczysz spod trzciny,
        Nie znasz hańby z cudzej winy;
        Trochę wrzeszczysz, czubisz,
        I znowu ją lubisz.

        Nie znasz splinów i zgryzoty,
        Pisać wierszy nie masz chęci,
        Głupstwa świata i kłopoty
        Nie zajmują twej pamięci.
        Czasem tylko nóż kucharza
        Nieco trwogi ci nadarza,
        Lecz w tej samej mija porze -
        O szczęśliwy kaczorze!
    • palnick Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 18.05.06, 10:32
      Żal

      Gdy cię spotkałem raz pierwszy,
      Mokre pachniały kasztany.
      Zbyt długo mi w oczy patrzyłaś -
      Ogromnie byłem zmieszany.

      Pod mokre płaty gałęzi
      Szedłem za tobą w krok.
      Serce me trzymał na uwięzi
      Twój fiołkowy wzrok.

      Dawno zużyte słowa
      Wróciły do mnie znów
      I zrozumiałem od nowa
      Znaczenie prostych słów.

      I tak się jakoś stało,
      Że bez pachniał - jak bez,
      I słowo "pachnieć" pachniało,
      I łzy były pełne łez.

      Tęsknota, słowo zużyte,
      Otwarło mi swoją dal...
      Jak różne są rzeczy ukryte
      W króciutkim wyrazie : żal.


      Antoni Słonimski
    • rodzynka.sardynka Kwitnienie kasztanów to ja zauważyłam 18.05.06, 15:43
      Lecz co ja robiłam,
      że kwitnienie akacji
      i jej odurzający zapach
      przegapiłam ?
    • rodzynka.sardynka No to jeszcze raz Fredro 18.05.06, 16:04
      Na wiosnę
      "Śniła się pannie niemiła przygoda:
      Brzuszek. No, brzuszek fraszka,
      lecz początku szkoda."
    • krykucha Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 18.05.06, 18:36
      Varius Manx
      »
      Maj

      Pomogło mi,
      Bo szybko zapomniałam
      A tych różnych dni nie chcę już
      Uległam znów nic w zamian nie dostałam
      Ty znów dałeś mi tylko noc
      Ref.:
      I wtedy przyszedł maj
      Zamieszał w moim sercu
      Zgubiłam cały żal
      Poczułam co to szczęście
      Tylko szczęście
      Całe szczęscie
      Tylko szczęście
      Tracisz mój czas
      Rozmieniasz go na drobne
      Bo nie łączy nas teraz nic
      I kilka dni, każde z nas osobno
      A ja już wiem
      Jak chcę żyć

      Ref.:(2x)
      Bo wreszcie przyszedł maj
      Zrobiło się gorąco
      Ktoś teraz o mnie dba
      Przeszłość upiłam słońcem
      Tylko słońcem
      Całym słońcem
      Tylko słońcem
      • krykucha Jednak wiosna do głów uderza 18.05.06, 18:40
      • krykucha Wiosna do głów jak wino uderza 18.05.06, 18:43
        A Forum Warszawa "fraszkuje"

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=51&w=42003594&v=2&s=0
    • rodzynka.sardynka Wiosenne prace 18.05.06, 19:45
      Patrzy okiem złocistym
      na mnie podbiał złoty.
      Z a c h w y c a ć się!
      Nic więcej nie mam
      do roboty.

      J.Sztaudynger
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka