krykucha Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 11.05.06, 23:54 Babcia na wiosnę Niebo włożyło turban obłoczny z jaskółką, Jabłonie stoją w wielkich kapeluszach z kwiatów Szeptania-pogłaskania lecą z pyłem kwiatów Omijając twarz moją jako liść pożółkłą. Lipy stroją się w jedwab zielony i nowy, Jak biżuteria szczęścia płoną sznury kwiatów Pocałunki żeglują na muzyce kwiatów Mijając moją szyję w szaliku włóczkowym. Zamknę najszczelniej serce przed śpiewem słowika I pójdę przez gąszcz kwitnień, rozkwitów, kwiatów, Przez chmury całowanych, kołysanych kwiatów, Nie śmiąc przypiąć do piersi fijołka czy storczyka. Pod modną parasolką świat w śmiechu się trzęsie. Patrzy zabójczym okiem zza bukietu kwiatów, Ma we krwi wszystkie wonie, wszystkie gwiazdy światów, I ma mnie, jak bezwiedną, zimną łzę na rzęsie. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska Odpowiedz Link Zgłoś
piaf.e i zbliża się lato... 12.05.06, 00:12 "Ile razem dróg przebytych ile ścieżek przedeptanych..." ile razem piw wypitych ile nocy przegadanych "...Ziemio ojczysta, Ziemio jasna Nie będę powalonym drzewem Codziennie mocniej w ciebie wrastam Nauką , pracą , dumą , gniewem Nie będę jak zerwana nic , odrzucę pusto brzmiące słowa można nie kochać cię i żyć ale nie można owocować..." (autorów znacie) Odpowiedz Link Zgłoś
piaf.e Re: i zbliża się lato... 12.05.06, 00:44 chyba było:"nie będę jak zerwany liść" (nie pamiętam , wybaczcie) moze kiedyś znajdę czas żeby przeczytac wszystko co napisaliście. Odpowiedz Link Zgłoś
ira22 Światem zaczęła rządzić wiosna 12.05.06, 09:35 Ptaszek Ptaszek idiota, głupszy niż się zdaje, strojny barwną krajką, z głową jak makówka, nieprzyjaciel kota, ojciec pięciu jajek, z których każde jajko pełne jest półgłówka, przyparty do drzewa pierzem rudosinem, toczy głośne swary z innym znów kretynem, po czym śpiewa, śpiewa głupstwa nie do wiary. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 12.05.06, 16:01 meta do tysiąca ? twarzą do słońca ? a te też co kapeluszy nie miały ? by włosy na len spłowiały ? No to do pracy trzeba się brać i przynajmniej srogą zimę co nas tak długo trzymała ......................... sprać. Sprać z włosów, ubrania, z wiszących balkonów, ogrodów i z całego rzecy posiadania. Odpowiedz Link Zgłoś
ira22 Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 12.05.06, 16:47 Piosenka na głos basowy Ach, jak modro-szczodrą jest przyroda, jak srebrzystą czkawką gdacze woda, jak ci na łeb zieleń kapie z listków, choćbyś nawet był najgorsym z chłystków, tak, mój bracie, choćbyś nawet był najgorszym z chłystków. Patrz, jak trawy płyną za widnokrąg, czuby sosen w srebrnych chmurkach mokną, jak szeleszczą pod wiewiórką szyszki, choćbyś nawet był krwawym opryszkiem, tak, mój bracie, choćbyś nawet był krwawym opryszkiem Patrz jak złoto krwawi w wodnej korze, to słońce tak pływa w jeziorze, jakże śpiewnie szumią wodorosty, choćbyś nawet topił własną siostrę, tak, mój bracie, choćbyś nawet topił własną siostrę. Ach, jak wolną, polną jest natura, w las zapachów dajesz łotrze nura, ptak zaśpiewa w lesie niespodzianie, choćbyś nawet był ostatnim draniem, tak, mój bracie, choćbyś nawet był ostatnim draniem. Jakże pięknie pachnie prokurator, płynie falą w jego włosach ondulator, jak mu pięknie ręce śpią na piersi, choćbyś drygał już w paluszkach śmierci, tak, mój bracie, choćbyś drygał już w paluszkach śmierci. A melonik i kruczy tużurek trzyma w białych rękawiczkach sznurek. Rękawiczki dwie lilije będą, choćbyś z szbienicy błyskał siną gębą, tak, mój bracie, choćbyś z szubienicy błyskał siną gębą. Więc bądź hojny urodą jak glob nasz i w uśmiechu końskie zęby obnaż, bo podzwoni tobą wonny wietrzyk, choćbyś był wisielcem pierwszym lepszym, tak, mój bracie, choćbyś był wisielcem pierwszym lepszym. Stanisław Jerzy Lec Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 12.05.06, 17:06 Jak nadrobić stracony czas, który to czas nieustannie drzemał w nas. Gdy jadłam gdy spałam Gdy jeszcze w wiosennym słońcu z moimi psami spacerowałam. Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 12.05.06, 17:15 SARDYNKA Sardynka tym się chlubi, Że każdy człowiek ją lubi. Życie innych ryb musi być koszmarne, Że nie są tak sławne i popularne. - Co za idiotka - powiedziała szprotka. Myślę, że niedługo się dowie, Że sława nie wychodzi na zdrowie. A los niekiedy tak sprawia, Że sympatia różnie się objawia. Z nami też tak jest, panie dzieju. Bardzo nas lubią w PUSZCE i w OLEJU. autor - eres Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 12.05.06, 17:38 PASJE czyli wiosenny liryk o wędkowaniu Zima się przedzieżgnęła w słowików trele majowe biorę z szafy kapelusz buty gumowe Staję cicho nad rzeką pośpiesznie wędkę rozwijam zapuszczam i czuję dreszczyk na końcu kija Płyną po niebie chmury po wodzie chodzą cienie tkwi w garbie błękitnej fali spławika lśnienie Wokół budzi się życie balansuje jak trzcina bluk pęka wodna tafla rybę zacinam Wbija się ostry haczyk rybie w zdziwiony pysk ależ to głupie stworzonko poszło na błysk. Michał Cherubiński Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 12.05.06, 18:05 A ja jak zwykle przyziemnie. Niebawem truskawki w pierogach i śmietanie. Mama buzi ode mnie dostanie. Z cukrem, w śmietanie. Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 12.05.06, 20:20 Bo wiosna nie jest wzrostu jedynie słusznego, na wpół wysokiego, sztucznie pędzonego. Bo wzrost wysoki zaczyna się dopiero od Giertycha a wiosna to kruszynka, ociupinka, drobinka, długo na nią czekasz, odwrócisz się, a już jej nie ma. Bo lato już tę wiosnę niecierpliwie popycha. Bo niecierpliwe jest już do rządzenia a nie wie głupie, że przekwitnie, zwiędnie i ludzie powiedzą: tej też już nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 12.05.06, 20:26 Czy wiosna jest zamężna ? Nie. Acz wzrostu niewielkiego to przecież jest potężna. I po co jej kurdupel jaki wprawdzie wzrostu 180 powyżej to artykułowaniem słów np. sięga jej kolan co najwyżej. Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 12.05.06, 20:46 Wiosna to nie tylko to, co o niej piszą piewce wiosną moje pieski lubią zbieraż z traw np. kleszcze i potrwa tak to niestety aż do jesieni. Wtedy, nie wiem, czy na lepsze, czy na gorsze się odmieni, bo jesienią zbierają zewsząd pchełki. A ja przecież jestem przeciwko karze śmierci. Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 12.05.06, 20:52 jak tu się nie uśmiechać dziś do Pana Boga gdy wyświęca się wkoło rajska pogoda trzmiel wtula się w płatki zbierając mi metafory bez odurzony niebem pachnie jak szalony siwy koń z baśni pasie się na łące i w pręcikach dmuchawców roziskrzone słońce chciałbym uśmiechem odwdzięczyć się Panie za to zielone traw zmarwychpowstanie za ważkość ważki i chwilowość chwili która za chwilę w wieczność się przesili za to wśród życia ziemskie zabłąkanie chciałbym uśmiechem odwdzięczyć się Panie z tym dniem majowym życiu tak do twarzy że w podzięce czymś ciepłym muszę Cię obdarzyć Józef Baran Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha * * * 12.05.06, 23:22 Tyś jest, jak dzień wiosenny z pogodą błękitną, I majowe w swej duszy nosisz poematy, Radością zasadzone myśli w tobie kwitną Ruchliwe, jak motyle, i wonne, jak kwiaty. Lubię wspominać twoje miłosne spojrzenia Zatulone w powiekach, jak stokrocie w trawie, I krągły smiech, co z warg ci zęby wypłomienia, Białe, jak miąższ jabłeczny, w czerwonej oprawie. Kiedyś potem - jesienią bez ciebie żałosną, Gdy smutek serce ścichłe napełni po brzegi, Niech mi się przyśnia twoje, w białych sukniach wiosno, Pocałunki słoneczne: twe maleńkie piegi. Kazimierz Wierzyński Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha * * * 12.05.06, 23:29 Moja miłość przeszła w wichr wiosenny - w wichr wiosenny - me szaleństwo w burzę - w burzę - moja rozkosz w dreszcz senny - w dreszcz senny - maja wiosna w róże. - Z wichru spłynie moja miłość nowa - miłość nowa - z burzy szał wystrzeli - szał wystrzeli - sen rozkosz wychowa, wiosna wstanie z różanej kąpieli Maria Pawlikowska - Jasnorzewska Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 13.05.06, 19:47 Gdzie się majowe chrabąszcze podziały ? Moje największe strachy i fobie dziecięce. Takie miałam nieszczęście, że z każdego prawie drzewa na głowę mi spadały. Od lat już ich nie widziałam. Że ktoś tam, na górze, trzyma nade mną ochronny parasol, to tego się nie spodziewałam. Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 13.05.06, 20:07 Jest to bój nasz z góry przegrany. (Myślałaś, że napiszę "ostatni" ?) Przecież nie damy rady. Ten Kagan wątek ustawił na dwa milenia prawie. I tak się ścigać możemy jeszcze długie lata. Dla mnie to nie byłaby żadna strata. Bo gdy już zabraknie annałów z wierszami, możemy nicować te, co są już tu napisane. Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 13.05.06, 20:23 Czy wiosną można wszystko ? Można się zerwać i zbudzić. Ale uchylić firanek ? Można deklinację pobrudzić ? Zapytałaby Ave. Ale to ja się mylę na pewno. Wchodząc w ten Świat Wiosny na te firanki się stale natykam. Wtedy deklinacją się bawiąc szybko kawę przełykam. Bo psy trzeba wyprowadzić Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 13.05.06, 22:17 Natura Mazurkiewicz Marta Gdy w filharmonii ziemskiego żywota batutę trzyma zwariowana wiosna W cenie jest wyższej wrzask kotów marcowych niźli anielskie chóry ze swym "Gloria" Odpowiedz Link Zgłoś
ira22 Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 14.05.06, 08:55 ZEMSTA KONWALII Nie zrywajcie! Stoinmy tu trupy, Stucznie otwierające się do końca. Poczekajcie! Okwiecone słupy W lesie pokryje czerwień trująca, Owoców prześlicznych, Delikatnych, licznych- Zjedz je wszystkie, całą łąkę. Połóż się i czekaj na mękę. Zjedz dużo i skonaj- Umieraj i poznaj Co czuję przez wszystkie stulecia Gdy wiosną wysyp białego kwiecia. Gabriela(MetalWrona) 13.05.2006. Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 14.05.06, 12:19 Kochany, kochany znowu kwitną jak wtedy kasztany, gdy Ty byłeś w innej zakochany Ech teraz jesteś w pieluchy upaciany. Masz za swoje. Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha "Czerwiec" 13.05.06, 22:50 Czerwiec W Czerwcu, tysiac lat temu, Polska byla poganska. Tysiac lat przeminelo, Przyjdzie Noc Swietojanska. Migotliwe swietliki Zapala swe sygnaly I bardzo dziwne rzeczy Beda sie w Polsce dzialy. W lesie gruchna pioruny Iluminacja zielona. Nad Debem blyskawice Zaplota sie korona. Z dziupli Drzewa wypelznie Waz stary, srebrnoruski, Z rubinowymi oczyma I skora w luzyckie luski. Kwiat paproci w gestwinie Mignie na cwierc minuty I wtedy ludzkim altem Zapieja zlote koguty. Zorza na ciemnym niebie W runiczny wzor sie utka. Nie przeszkadzajcie dziwom, Bo Noc bedzie krociutka. Wczesnie zniknie bez sladu, Jak dreszcz magnetycznej burzy. I dopiero za drugie Tysiac lat sie powtorzy Marian Hemar Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: "Czerwiec" 14.05.06, 12:17 A w noc Kupały chłopców miłosne zapały będą na nic się zdały. Dziewczyny zmądrzały. Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha "Orkiestra" 14.05.06, 16:04 Strażacka orkiestra jest po to, żeby huczało aż miło i żeby wiosenne słońce w trąbach, miedzianych lśniło. Jak wesoło małym promykom ślizgać się tak od trąb do trąb! Hop, na puzon! Hop, na helikon! Ty, muzyko, w talerze rąb! Ile huku, ile to blasku, kiedy idzie ogniowa straż, a słoneczko w dziesiątkach kasków widzi swoją pyzatą twarz! Joanna Kulmowa Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Światem rządzi wiosna. 14.05.06, 17:46 Czy to może być wiosenne ? Bo niedługo zaczną mi wlatywać przez okno i te jasne i te wielkie, ciemne. " - zabiłem dzisiaj kilka ćmów - ciem ! - trziewikiem " Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 14.05.06, 18:38 Okularnicy Między nami po ulicy, pojedynczo i grupkami, snują się okularnicy ze skryptami. I z książkami, z notatkami, z papierami, kompleksami. Itd., itp., itp., itd., itd. Uszy mają odmrożone, nosy w szalik otulone, miny mroczne. Taki dzieckiem się nie zajmie, tylko myśli o Einsteinie. Itd., itp., itp., itd., itd. Gnieżdżą się w akademiku, mają każdy po czajniku. I nie dla nich de volaje, i Paryże, i Szanghaje. I nie dla nich baju bach, ani lala, ani buba. Itd., itp., itp., itd., itd. Tylko czasem przy tablicy, wiosną jakiś okularnik, skradnie swej okularnicy pocałunek. Wtem okular zajdzie mgłą, przemarznięte dłonie drżą. Potem razem w bibliotece, i w stołówce, i w kolejce. Itp., itd., itd. Wymęczeni, wychudzeni, z dyplomami już w kieszeni, odpływają pociągami, potem żenią się z żonami. Potem wiążą koniec z końcem za te polskie dwa tysiące. Itp., itd., itd. Agnieszka Osiecka Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 15.05.06, 00:21 takich czasów nie zaznamy, okularników nie spotkamy, i kompleksy wyszły z mody już. Teraz czasy komórkowe w Plusie, w Erze, kolorowe podkoszulki z napisami, o Einsteinie nie pogadamy cóż. Teraz czasy managerów a poetów czarodziejów przeszły już. "Potem wiążą koniec z końcem za te polskie dwa tysiące." Świat zatoczył koło już ? Wiązać koniec z końcem już nie trendy, już niemodne ale ciągle aktualne. Cóż. Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 15.05.06, 02:36 Huuuurrraaaaa. I mnie się jak ślepeej kurze.... udaje nie swoje: "Starsi panowie, starsi panowie, starsi panowie dwaj. Już szron na głowie, już nie to zdrowie, a w sercu ciągle maj". Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 15.05.06, 09:58 "Najlepsze kasztany są na Placu Pigal" (piszę po polsku) To jakieś brednie i herezje, nie trzeba patrzeć wcale w dal wystarczy wokół się rozejrzeć by stwierdzić? Najpiękniej kwitną kasztany u nas, w maju, a w maturalnym okresie naszego życia wspomnienie ich zapachu (czy pachną ?) pozostanie do końca naszego tu na ziemi bycia. Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha "Wernisaż". 15.05.06, 10:56 Jonasz Kofta Pod wirujących okiem słońca Jaskrawe, oszalałe nędze Żółć bezlitosna, żółć bez końca Jak starą twarz wyżłobił pędzel W świecie co jak patelni dno Ludzie podobni czarnym muchom U dołu podpis : Vincent van Gogh Van Gogh! To ten, co sobie obciął ucho! Wapienne tynki, wieczna wiosna Kiść bzu za murem, biel do bieli Montmartre do nieba pnie się prosto Ból od miłości trudno oddzielić Jest w tym piosenka - miła chwila Gdy mały smutek umie zabijać Na tym obrazie Maurice Utrilla Utrillo! To ten słynny pijak! Od sztucznych świateł wszystko jedno Szminka czy puder, czy rozpacz Dziewczyny za pięć franków bledną I odejść trudno, trudno zostać Kabaret. Dziewiętnasty wiek Absyntu zapłakane skutki Podpis: Henri Toulouse-Lautrec Lautrec! To ten co nogi miał za krótkie! Bo my mamy wiadomości o artystach Co to mają w głowie szajby oraz palmy To się daje towarzysko wykorzystać Inteligent! - To jest człowiek kulturalny! Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Metafizyka ??? 15.05.06, 13:43 Do tej pory żyłam przyziemnie, Tyś wyzwoliła we mnie zapotrzebowanie na poezję przez czarodziejów pisaną. Więc została uruchomiona moja pamięć i z moich ulubionych poetów jednego chciałam z pamięci, więc może nie wiernie zacytować. Wchodzę do Wiosny raju i co widzę ??? Jak to nazwać i odebrać. ??? Czy Jonasz potrzebuje westchnienia ??? "Bo gdy się mylczy, milczy, milczy to apetyt rośnie wylczy na poezję, co być może drzemie w nas" Jonasz Kofta Janusz Anderman na Gazety łamach o Kofcie się niezbyt ładnie wyrażał. Szczególnie o Jego tragicznej śmierci. A ja ciągle czekam kiedy ten Anderman wyjdzie na estradę zaśpiewa, a może coś napisze łąmiąc moje serce Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Metafizyka ??? 15.05.06, 13:46 O ! albo to: "Pamiętajcie o ogrodach czy tak trudno być poetą..." Jonasz Kofta Dalej nie pamiętam Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Jonasz Kofta 15.05.06, 14:33 Pamiętajcie o ogrodach Bluszczem ku oknom Kwiatem w samotność Poszumem traw Drzewem co stoi Uspokojeniem Wśród tylu spraw Pamiętajcie o ogrodach Przecież stamtąd przyszliście W żar epoki użyczą wam chłodu Tylko drzewa, tylko liście Pamiętajcie o ogrodach Czy tak trudno być poetą W żar epoki nie użyczy wam chłodu Żaden schron, żaden beton Kroplą pamięci Nicią pajęczą Zapachem bzu Wiesz już na pewno Świeżością rzewną To właśnie tu Pamiętajcie o ogrodach... I dokąd uciec W za ciasnym bucie Gdy twardy bruk Są gdzieś daleko Przejrzyste rzeki I mamy XX wiek Pamiętajcie o ogrodach... Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Metafizyka ??? 15.05.06, 13:49 O ! albo "Wakacje w kolorze blond" Jonasz Kofta. Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Re: Metafizyka ??? 15.05.06, 14:45 To byla blondynka ten kolor włosów tak zwą Sprawiła ze miałem wakacje koloru blond. W popołudniową godzinę na plaży spotkalem ją dziewczynę z bursztynu na plazy koloru blond A potem slonce plaza a czas obok sobie biegł i zamiast kalendarza co noc jej przybywal pieg jeden pieg Tych piegow bylo trzydziesci a moze trzydziesci dwa W tym czasie sie miesci wakacje plaza i ja. To staje sie prawdziwe kiedy pozostaje w nas jej plowozlota grzywę co noc wichrzy cieply wiatr w moich snach To byla blondynka ten kolor wlosow tak zwą sprawila ze mialem wakacje koloru blond. Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: "Wernisaż". 15.05.06, 13:57 A teraz sobie spokojnie przeczytałam i być może niechcącą aluzję zrozumiałam. "Inteligent! - To jest człowiek kulturalny!" z Jonasza Kofty przez Ciebie tu zacytowanego. Muszę zweryfikować swoje pojęcie o inteligentach. Chyba było pospolite i naiwne. Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha "Ballada o pannie" 15.05.06, 14:15 Jan Brzechwa Kochałem pannę, wiosenną pannę, Rzekła mi w lesie słowa rozstanne, Słowa żarliwe, niepowściągliwe, W ustach ostatnie, w sercu nieżywe. Odeszła lasem w stronę zachodnią, Mech pożegnalnie szeleścił pod nią, Zanim zniknęła w cieniu gałęzi, Cień ją omotał, las ją uwięził. Przeżałowałem żałobę rzewną, Wziąłem trumienne, sześcienne drewno, Pannę zabiłem, pannę przeżyłem, Martwą na desce wzdłuż rozłożyłem. Leży niewierna wiosenna panna, Ciało jej zmywa rosa poranna, Leży na desce cała w błękitach, Do mojej ręki gwoździem przybita. Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: "Ballada o pannie" 15.05.06, 14:30 Pewnie, że jestem przybita. Na wsiegda. A przedtem wcale się nie rozstawałam, tylko się bałam, czy mój początek nie odczytasz tak: "jest to bój nas ostatni krwawy skończy się trud, gdy związek nasz bratni ...." dalej nie pamiętam Ale i w tej poezji nie widzę "żenady". Można być przecież w coś zaangażowanym. Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Kofta raz jeszcze 15.05.06, 14:52 rodzynka.sardynka napisała: > Pewnie, że jestem przybita. > Na wsiegda. Trzeba marzyć Żeby coś się zdarzyło Żeby mogło się zdarzyć I zjawiła się miłość Trzeba marzyć Zamiast dmuchać na zimne Na gorącym się sparzyć Z deszczu pobiec pod rynnę Trzeba marzyć Gdy spadają jak liście Kartki dat z kalendarzy Kiedy szaro i mgliście Trzeba marzyć W chłodnej, pustej godzinie Na swój los się odważyć Nim twe szczęście cię minie Trzeba marzyć W rytmie wiecznej tęsknoty Wraca fala do plaży Ty pamiętaj wciąż o tym Trzeba marzyć Żeby coś się zdarzyło Żeby mogło się zdarzyć I zjawiła się miłość Trzeba marzyć Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Marzyło mi się kiedyś o stepach i wielkich 15.05.06, 16:11 przestrzeniach. A pięknie je opisywał Sergiusz Jesienin Ale nim znajdę, bo tylko urywki pamiętam, to tym czasem: "Dosyć mi życia tu w ojczyźnie W tęsknocie za łanami gryki, Porzucę swoją ojcowiznę, Ucieknę - złodziej i włóczykij. Pójdę białymi dnia splotami Znaleźć, gdzie schron przed życia gniewem, A kompan bliski, dybiąc na mnie, Zatknie nóż ostry za cholewę. Wiosną i słońcem poprzez błonie Lśni opasana żółta droga. Ta, której imię w sercu chronię, Przegoni mnie od swego proga. I znowu wrócę w dom ojcowy, Cudzą radością się ucieszę, W zielony wieczór księżycowy Na swym rękawie się powieszę. Wierzbiny, co opłotków strzegą, Niech czulej głowy nachylają, Niech ludzie mnie, nie obmytego, Przy psów jazgocie pochowają. A księżyc będzie płynąć, płynąć, Wiosła w jeziorach topić wodach, A Ruś jak zawsze będzie kwitnąć, Tańczyć i płakać po zagrodach. Przekład Anna Kamieńska Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Nastroje 15.05.06, 16:24 Żegnaj, rodzimy lesie, Złoty zdroju, bądź zdrów. O lemiesz słońca rwie się Obłok i płynie znów. Świeć dniu upalnie modry, A mnie się smucić czas. Za cholewą scyzoryk Błyska ostatni raz. Nie będzie mnie żrebięcia Brzuch ciepły nocą grzał, Od mej radości dźwięcznej Las już nie będzie drżał. I burzy nie ubiegnę, I nie ominę złud, Aby pierścieniem w niebie Bić do tajemnych wrót. S.Jesienin przekład: Tadeusz Nowak Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Znowu o poecie 15.05.06, 16:39 Wszystko zmierza do własnej mety Wyznaczoną losu koleją, Gdyby nie to, że jestem poetą, Byłby ze mnie kawał złodzieja. Chuderlawy, niezbyt wysoki, Nie złaziłem z drogi nikomu - Często, często z podbitym okiem Przychodziłem z bójki do domu. Na spotkanie wylękłej mamie, Krew ścierając, mówiłem, blady: - To nic! tylkom się potknął o kamień Jutro z tego nie będzie ni śladu. Teraz, kiedy już ostygł w żyłach War kipiący dni moich pierwszych, Niespokojna, zuchwała siła Bujnie w moje przelała się wiersze Słów złocista chmara przywiała Nieskończonym snując się szlakiem, W każdej strofie jest dawna śmiałość Oberwańca i zabijaki. Ja, jak wtedy, zaciskam zęby, Choć inaczej już kroczyć muszę... Jeśli dawniej mnie bili w gębę, Teraz we krwi mam całą duszę. I już teraz nie mówię mamie, Lecz do obcej i drwiącej gromady: - To nic! tylkom się potknął o kamień. Jutro z tego nie będzie nie śladu. S.Jesienin przekład: W.Broniewski Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka I znowu 15.05.06, 17:18 Jedni nazywają zjawisko to "Aniołem Biblioteki" Przez otwarte drzwi właśnie huczący telewizor usłyszałam . I wyraźne słowa Jonasz Kofta wypowiedziane. Się nie przesłyszałam. Tylko w jakim kontekście to nie wiem i się nie dowiedziałam. Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka o stepie 15.05.06, 18:15 zakurzyłam się cała i nie znalazłam. Początek był prawdopodobnie taki: S.Jesienina Jechaliśmy stępa Pędziliśmy w kłębach i piosnkę "Jabłoczko" Trzymaliśmy w zębach. Ach! Piosnkę tę dotąd na pewno pamięta malachit stepowy, murawa pomięta. Lecz inną pieśń jeszcze, O obcym narodzie Przytroczył do siodła Towarzysz w pochodzie. I Śpiewał ??????????? Na tym urywa się moja pamięć. Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Erotyk o bzach 15.05.06, 21:15 Bzy gęsto sterczą sztorcem, gruboziarniste i mokre, stokrotne, gotowym wierszem, radośnie rozrosłe bzy. O szóstej rano wstałaś, dziewczyno z prężnym sercem, i łamiesz, z miłości dla mnie, promieniejące bzy. Tak wcześnie i już tak gorąco. A cóż dopiero w południe, gdy jeszcze mocniej w nozdrza uderzą zerwane bzy! Dziewczyno na palcach wspięta, której ręce tak czule, z taką nadzieją chwytają coraż pełniejsze gałęzie! Dziewczyno bardzo szczęśliwa, z listem wycałowanyn, z listem okrutnie krótkim, cóż na niemiłość poradzę? Trzęsę się twoim szczęściem i drżę jak targane bzy. Julian Tuwim Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Wiosna 15.05.06, 21:47 Serce pęcznieje, nabrzmiewa, Wesele musuje w ciele, Można oszaleć z radości, O, moi przyjaciele! Od stóp do głowy krąży Potok niepowstrzymany! Pomyślnie, co się dzieje! Jaki to pęd opętany! Jak bardzo jest! jak wiele! Jak żywo, zupełnie, cało! - Chodź, Młoda, do Młodego: Ojcostwa mi się zachciało! Julian Tuwim Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Re: o stepie 15.05.06, 23:32 rodzynka.sardynka napisała: >> > > Lecz inną pieśń jeszcze, > O obcym narodzie > Przytroczył do siodła > Towarzysz w pochodzie. > I Śpiewał ??????????? > > Na tym urywa się moja pamięć. A ja pamiętam tylko powtarzające się w refrenie słowa: "Granada, Granada, Granada maja..." ======================================= Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: o stepie 15.05.06, 23:40 zgadza się. pamiętam jeszcze taką frazę: "rozstało się z siodłem a nigdy nie chciało" Odpowiedz Link Zgłoś
rlogin Re: o stepie 16.05.06, 00:34 rodzynka.sardynka napisała: > Początek był prawdopodobnie taki: > S.Jesienina > > Jechaliśmy stępa > Pędziliśmy w kłębach > i piosnkę "Jabłoczko" > Trzymaliśmy w zębach. > > Ach! Piosnkę tę dotąd > na pewno pamięta > malachit stepowy, > murawa pomięta. > > Lecz inną pieśń jeszcze, > O obcym narodzie > Przytroczył do siodła > Towarzysz w pochodzie. > I Śpiewał ??????????? > > Na tym urywa się moja pamięć. ... choć rodak, Tutejszy jak ja; - Grenada, Grenada, Grenada maja! To jakaś prowokacja z tym Jesieninem? ;) Inne (późniejsze) tłumaczenie: Pędziliśmy stepem, jechaliśmy stępa, Kogut, Lis i ja. I "Jabłoczko" piosnkę trzymalismy w zębach. To znaczy Lis - bo miał zęby. Kogut wymawiał się brakiem uzębienia, a ja, choć miałem jeszcze parę trzonowych, też wolałem się tym nie zajmować. Nie zawsze tak było. Kiedyś "Jabłoczko" piosnka ślicznie brzmiała, jabłuszko było dorodne, rumiane, świeże i pachnące - prościuteńko z naddnieprzańskich sadów. Każdy chciał je mieć w pysku. - Eśooie... - powiedział Lis. - Mów wyraźniej, bo nie rozumiem - odpowiedziałem. Lis wyjął "Jabłoczko" piosnkę z organu mowy i ponownie sformułował: - Weź to ode mnie. [...] Jechaliśmy stepem, pędziliśmy w kłębach... [...] No i widzimy, że nie pusto. Na widnokręgu kurzawka jakaś, malutka najpierw, ale zaraz coraz większa kurzawa i juz automobil przy nas. Zaś w automobilu Michał Swietłow, poeta radziecki oraz Julian Tuwim, poeta polski - siedzą. Ten pierwszy napisał wiersz pod tytułem "Grenada", bardzo ładny wiersz, który tak się zaczyna: Jechaliśmy stępa Pędziliśmy w kłębach i "Jabłoczko" piosnkę Trzymaliśmy w zębach. Ach, piosnkę tę dotąd Na pewno pamięta Malachit stepowy, murawa pomięta. ... w tłumaczeniu Juliana Tuwima. A teraz obaj wychylają się ku nam z automobilu. - Co on taki zielony? - zapytuje Tuwim, który jako poeta znany był z wrażliwosci na kolory - i wskazuje na Lisa. - Bo on chłopską, niezależną Partię zakłada, a kolor zielony sztandarem ludu na roli pracującego jest - objaśniłem. - Co on zakłada, co? - zainteresował się Michał Swietłow, bohater socjalistycznej pracy literackiej. - Niezależną, samorządną Partię Ludu Wieśniaczego Wszechrosji. Ponieważ odtąd pluralizm, czyli wielopartyjność w Związku Radzieckim będzie. Zaś Swietłow: - A? Wiadomo, że A samogłoską jest i jako taka wymaga, żeby jamę ustną otworzyć. Więc otworzył i Swietłow swoją, [...] - i z tak otwartą już pozostał. Więc nawet śpieszyć specjalnie się nie musiałem, tylko wyjąłem "Jabłoczko" piosnkę Lisowi - a czas już najwyższy był - i włożyłem Swietłowowi. Jak Tuwim też będzie chciał, to niech poprosi Swietłowa, może się z nim podzieli. Odjechaliśmy stepem, pędząc sobie w kłębach, a oni zostali, trzymając to w zębach. Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: o stepie 16.05.06, 00:39 Serdeczne dzięki. Trzymam Cię za słowo, że zrobisz coś na bis. Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Może być Anioł Stróż ? 18.05.06, 01:33 rodzynka.sardynka napisała: > Jedni nazywają zjawisko to "Aniołem Biblioteki" > > Przez otwarte drzwi właśnie huczący telewizor usłyszałam . > I wyraźne słowa Jonasz Kofta wypowiedziane. Się nie przesłyszałam. > Tylko w jakim kontekście to nie wiem i się nie dowiedziałam. Rimbaud, Aniele Stróżu mój [Jonasz Kofta] Mlaska zawiści grząskie błoto Rimbaud - Aniele Stróżu mój - Gdy pospolitość najwyższą cnotą Normalność ma munduru krój Ty cieniem złotym przy mnie stój Ty cieniem złotym przy mnie stój Dane nam do inności prawo Rimbaud - Aniele Stróżu mój - Strach głupców zdeptał bredni wrzawą Współczucia roniąc łzę kaprawą Bo tylko garb możesz mieć swój Bo tylko garb możesz mieć swój Dlatego nie ma w nas Arturze Poezji co powinna być Co się jak wino pnie po murze Roślina, która pragnie żyć A może tylko nie umiemy Zapłacić takiej wielkiej ceny? Zgoniona nasza muza, trwożna Rimbaud - Aniele Stróżu mój - A nasza prawda tak ostrożna Za dobrze wiemy, ile można Więc nas przedrzeźnia, byle gnój Więc nas przedrzeźnia byle gnój Dlatego nie ma w nas Arturze Wiary, że wzbogacimy świat Nie przez łatanie dziury w rurze Ale przez wyobraźni ład Za dobrze wiemy, co nas czeka Kanalizacja to nie rzeka Mlaska zawiści grząskie błoto Rimbaud - Aniele Stróżu mój Gdy pospolitość najwyższą cnotą Normalność ma munduru krój Ty cieniem złotym przy mnie stój Ty cieniem złotym przy mnie stój Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Może być Anioł Stróż ? 18.05.06, 15:54 No to za cenę amortyzacji drukarki tylko wiersze wybrane Kofty wzbogacą mą bibliotekę. Trzymam się maksymy - ciesz się tym co masz, bo może ci być odebrane wszystko -. Bo klasyka jest dla ludzi już wybranych i rozsmakowanych. gdy napiszę w temacie Wiosna "kwiecie pachnie" ? to komu się to skojarzy ? A czy u mnie nie następuje już początek pamięci dalekiej ? Jak u mojej kochanej Babci, która wierszyki z przedszkola deklamuje : - Gdzie idziesz Bartoszu ? - Gąsiora niosę w koszu. - A jak tam twoja żona? - To żaden gąsior, to jest wrona. - A jak tam twoje dzieci? - To nie wrona. Nie poleci. Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Wiosenno-frywolny Julian Tuwim 16.05.06, 00:00 Wiosna Serce pęcznieje, nabrzmiewa, Wesele musuje w ciele, Można oszaleć z radości, O, moi przyjaciele! Od stóp do głowy krąży Potok niepowstrzymany! Pomyślcie, co się dzieje! Jaki to pęd opętany! Jak bardzo jest! jak wiele! Jak żywo, zupełnie, cało! - Chodź, Młoda do Młodego Ojcostwa mi się zachciało! Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Wiosenno-frywolny Julian Tuwim 16.05.06, 00:16 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=38906275&wv.x=2&a=41869000 Co to za dzień jakiś wyjątkowy? Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Wiosenno-frywolny Julian Tuwim 16.05.06, 00:30 Wy, wierzący w Chrystusów i Marie, Którzy mącicie czyste wody mego źródła tylko po to, by mi mówić Że są wody innego rodzaju, Zraszajcie łąki w lepszych porach - O tych innych miejscach po co mi mówicie Skoro te łąki i wody Są stąd i mnie cieszą? Tę rzeczywistość dali bogowie. Aby była realna, dali jej zewnętrzność. Czym innym, niż dziełem bogów Byłyby moje sny? Zostawcie mi Realność chwili I moich bogów najbliższych, spokojnych, Co nie mieszkają s Niejasnym ale wśród pól i rzek. Pozwólcie mi wieść pogańskie życie Przy wtórze piszczałek Których dżwiękiem przybrzeżne trzciny Wyznają Pana. Żyjcie w marzeniach swych i zostawcie Ołtarz nieśmiertelny, gdzie mój obrzęd I widzialna obecność Moich bliskich bogów. Błędni łowcy lepszego niż życie, Zostawcie życie wyznawcom starszym Od Chrystusa, jego krzyża I od płaczącej Marii. Ceres, pani pól niech mnie pocieszy I Apollo i Wenus, i prastary Uran I pioruny, dbające o to By pochodzić z ręki Jowisza. Fernando Pessoa przekład: Michał Lipszyc Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Re: Wiosenno-frywolny Julian Tuwim 16.05.06, 00:44 rodzynka.sardynka napisała: > Co to za dzień jakiś wyjątkowy? Biję się w piersi. Nie wiem czy to pamięć dobra ale krótka czy też kurza ślepota. A może to Zośka winna. ===================================== Aleksander Twardowski Wyznanie przekład: Jan Brzechwa Od dawna już nie piszę wierszy O tym, jak mija wiosny czas, O tym, jak z pączka listek pierwszy Rwie się do życia, w słońca plask, Jak się rozwiewa puch kwitnienia, Jak niespodzianie przyjdzie znów Ten dzień, gdy stwierdzę bez wątpienia, Że przeminęła pora bzów. Pomijam w wierszach mych urodę Minionych lat. Nie mówię też O tym, jak pachnie siano młode, Którego woń przynosi deszcz, Gdy po skoszonej przejdzie łące; Jak kogut zapiał poprzez płot Czy jak żurawie szybujące Do ciepłych stron kierują lot; O zmierzchach barwy jarzębiny, O tym, że ból mi sprawia świat, Choć nie ponosi żadnej winy Z powodu moich własnych strat. Los inny stał się mym udziałem Niż w latach, które pokrył kurz. No cóż - widocznie odmłodniałem, Nie mówię już, nie tworzę już. Cudzymi słowy rzecz wyjaśnię: Ktoś - nie pamiętam nawet kto - Wyraził myśl, że młodość właśnie Przychodzi z wiekiem. Otóż to! Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Broniewskiego wiersz antykobiecy 16.05.06, 00:58 Nie dokochałyście mnie, wszystkie kobiety... ( Tutaj sobie z cicha westchnę. Rym: " niestety"). Ja bym przy waszej pomocy nie znał bezsennych nocy, budziłbym się rano, radosny i szukałbym rymu do " wiosny", tomów wierszy byłoby więcej, mniej alkoholu ( za to nie ręczę, ale bym wolał). Mniej pod Villona, mniej pod Baudelaire'a, ale wielu bym rzeczy dokonał..." Cholera! Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: Broniewskiego wiersz antykobiecy 16.05.06, 10:13 To poeta niesłuszny. Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Lecz skoro już się tu pojawili, to jeszcze raz 16.05.06, 10:25 (skojarzenie nastąpiło, gdy słyszałam barda naszej rewolucji - Gintrowskiego) o zapijaczonym poecie, któremu słoma z butów wystawała, a którego Isadora Duncan płomiennie pokochała. Takiego chuligana ?! S.Jesienin Czy to ty, mój rymotwórco biedny, O księżycu piszesz wiersz marudny? Już od dawna oczy moje zwiędły Od miłości, od kart i od wódy. Ach, już księżyc włazi w okna ramę, Światło takie, że aż bolą oczy... Postawiłem na pikową damę, A tu z talii czarny as wyskoczył. Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha A tu wiosny Konstantego 16.05.06, 16:24 Też chyba lubił, który poeta nie lubi wypić? ===================================================== Gałczyński Konstanty Ildefons Siedem wiosen Wiosna poety proletariackiego. I znowu wiosnę widzą me klasowo nastawione oczy. Precz z rządem! Wiwat KPP i półgodzinny dzień roboczy. Wiosna poety "Kuriera Codziennego" O cudny cudzie, wracasz znów na szmaragdowych łąk kobierce... O, jakże srebrny wschodzi nów - o, jakże bije moje serce. Wiosna fabrykanta łódzkiego Już koniec marca. Nadzwyczajne! Gdy się noszeniem weksle podrą, fabrykę wreszcie swą wynajmę dla bezrobotnych na welodrom. Wiosna rządu radosna twórczość kipi wszędzie wbrew opozycji niecnym krzykom, niedługo wydać trzeba będzie letnie mundury urzędnikom. Wiosna Kolasinskiego Już mi jest cieplej, w MSZ pracuje w słońcu i łagodnie. Mniej węgla idzie, no i wnet będę mógł nosić same spodnie. Wiosna nieboszczyka Nie skarżę się na dolę marną, nadzieją oczodoły płoną. Bo choć jest tak okropnie czarno, lecz zawsze lepiej, gdy zielono. Wiosna wiosny Przychodzę, sama nie wiem skąd, w złocistej sukni dama, Czy taki rząd, czy inny rząd, ja jestem wciąż ta sama. Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha I jeszcze raz Jonasz K. 16.05.06, 18:51 A my jak dzieci Wiosennej burzy zielona grzywa Horyzont smuży, bruki obmywa A my naprzeciw A my naprzeciw Jak dzieci Skaleczy serce bolesna drwina Świat się nie kończy i nie zaczyna A my naprzeciw A my naprzeciw Jak dzieci Oby nam dane było najwięcej Otwarte oczy i czułe serce A my naprzeciw A my naprzeciw Jak dzieci Jest frasobliwa radość istnienia Kto nie przeżywa świata nie zmienia A my naprzeciw A my z nadzieją A my jak dzieci Niech nas wyśmieją My pomachamy do nich Z daleka Tak długa droga jeszcze nas czeka Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: I jeszcze raz Jonasz K. 16.05.06, 19:49 I Jemu w ręce wrzucono najwięcej urok i talent, "otwarte oczy i czułe serce" Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: I jeszcze raz Jonasz K. 16.05.06, 19:50 Wiedziałam, że pisał aż tak, Ale żeby aaż! taak!? Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Niestety 16.05.06, 19:57 Nic nie poradzimy na to kochanie, Wiosna z nami długo nie zostanie. Odejdzie od nas jak wczoraj Asienka. Za rok znów powróci kochana wiosenka. Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha o odchodzeniu i pożegnaniu - Jonasz oczywiście 16.05.06, 20:09 Epitafium dla frajera Żył raz Frajer Wierzył w bajer Potem umarł Nad grobem cztery Inne Frajery Wbite w gajery Wytarte, starte W cholernym słońcu Stali bez końca Jakby po piwo Albo ćwiarę Aż wreszcie jeden Niemłody Frajer Łzę łyknął gorzką Jak zajzajer I w taki gorąc O suchym gardle Na siebie biorąc Żałobne parle Powiedział: Przyjacielu Trochę serca nam ubyło Ile naprawdę Jeszcze nie wiemy Pamięć o Tobie Poniesiemy Zrobimy z nią Ile umiemy Ci co z urzędu Wieńce kładli Musieli odejść Do swych spraw Nas tak jak Ciebie Czas nie nagli Frajerzy zawsze Mają czas Bracie spod jednej anatemy Żegnamy Cię i dziękujemy Że Ci się chciało Być zakałą Gdy wystarczało Głośno klaskać Że Ci się chciało Widzieć całość Gdy wystarczała Biała laska Że Ci się chciało Być tylko sobą Zwyczajnie dobro od zła Odróżniać Kiedy nikogo Nie było obok Tylko służalcza Szepcząca próżnia Że Ci się chciało Myśleć tak mało O swoich własnych Nielekkich losach Że Ci godności Wystarczało By nie dorzucać Drewna do stosów Że Ci się chciało� Że Ci się chciało Ciężki Frajerze Przeżyć po ludzku Swe ludzkie życie Choć w zmartwychwstanie Nikt z nas nie wierzył Ni w wieczną rzeczy pamięć W granice Bracie spod jednej anatemy Żegnamy Cię I dziękujemy Cztery frajery Wbite w gajery Jeszcze postały Chwilkę na słońcu Ptaszki ćwierkali A oni stali Po dobrej chwili Poleźli w końcu I zapomnieli dać po czerwońcu Ja bym takiego klienta W życiu nie wpuścił na cmentarz Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: o odchodzeniu i pożegnaniu - Jonasz oczywiści 17.05.06, 09:09 Koftę na Indeks za tego czerwońca. W przeliczeniu na polskie złotówki to nie wiem ile by to było. Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Re: o odchodzeniu i pożegnaniu - Jonasz oczywiści 17.05.06, 16:42 może tyle? aukcje.wosp.org.pl/show_item_old.php?item=7951 Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Re: o odchodzeniu i pożegnaniu - Jonasz oczywiści 17.05.06, 18:25 Majowo Dziś niebo tak czyste i słońce przygrzewa, zielenią się trawy kobierce Kwiatami białymi pokryły się drzewa, aż zachwyt przepełnia mi serce… Forsycja się żółci, konwalie bieleją, i bez tak przepysznie rozkwita… Więc dzisiaj olewam, która to z kolei jest ta nowa Rzeczpospolita! annajedi Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Re: o odchodzeniu i pożegnaniu - Jonasz oczywiści 17.05.06, 19:04 Dałabym więcej. A Ty Krykuszka w czym jesteś jeszcze ekspertem ? Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Re: o odchodzeniu i pożegnaniu - Jonasz oczywiści 17.05.06, 20:25 Ja raczej eksperymentatorka niż ekspertka a wierszyk Osieckiej to tak obok tematu wiosny ============================================== Zabiegi Osiecka Agnieszka Operacja wyrwania języka bywa bolesna, lecz przeprowadzona w normalnych warunkach przebiega zazwyczaj pomyślnie i już po kilku godzinach zostaje tam zaledwie biała kropka. * Operacja wyrwania skrzydeł znajduje się jeszcze w stadium eksperymentu. Mamy za sobą kilka udanych prób, zdarzają się jednak (również) nieszczęśliwe wypadki. * Operacja wyrwania serca przeprowadzona w normalnych warunkach jest całkowicie bezbolesna. Trwa od dwóch do trzech minut. Zostaje po tym blizna, zwana również świętym spokojem. Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Tak przebierała, aż się doczekała 31.05.06, 23:29 i serce swe zgubiła, albo pod miedzą porzuciła. A potem zdaje się, bała - co sąsiedzi powiedzą, czy też tego, że o tym już wiedzą. Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Zaufanie 17.05.06, 22:58 Zbudzić się, zerwać, uchylić firanek, i co za tymi firankami zobaczyć. Okazuje sie, że nie można zaufać i zimie. Fascynujący wątek zauważyłam i zanim na dobre go otworzyłam to znikł i przepadł jak mara przeklęta. Szkoda! Wydawało się, że mógłby być bardzo pouczający. Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Konik uciekł 17.05.06, 23:57 Trochę optymizmu na wiosnę Jan Brzechwa Żyli sobie dwaj chłopcy gdzieś za siódmą rzeką. (W kategoriach dzisiejszych to nie jest daleko) Jeden stale narzekał, drugi raźnie świstał, Jeden był pesymista, drugi optymista. Jeden dostał od wróżki (był to czas metafor) Kolej, do tego szyny, stację i semafor. Drugi chłopczyk otrzymał, choć miał zalet szereg, G.końskie zawinięte w różowy papierek. Pesymista powiedział: Też zabawka śliczna! Rozumiem, że jak kolej, to już elektryczna! I co to za parowóz? Wnet popsuje to się, Ja mam taką zabawkę, proszę wróżki, w nosie!" Optymista zaś skakał ze szczęścia i fikał: "Ja dostałem od wróżki pięknego konika! Ileż z takim konikiem radości i uciech! Ja dostałem konika... tylko konik uciekł". Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Re: Konik uciekł - kaczor został na dobranoc 18.05.06, 01:58 Do kaczora [Aleksander Fredro] O szczęśliwy kaczorze! Jak zazdroszczę twej swobodzie: Bujasz wolno po jeziorze W czułych kochanek obwodzie. By pozyskać ich pieszczoty, Niepotrzebne ci zaloty, Kwakniesz, krzykniesz nieco, Już wszystkie do cię lecą. Kiedy czasem która z kaczek, Dobra, czuła, ale płocha, Gdy się trafi jaki szpaczek, Nazbyt mocno go pokocha, Choć to zoczysz spod trzciny, Nie znasz hańby z cudzej winy; Trochę wrzeszczysz, czubisz, I znowu ją lubisz. Nie znasz splinów i zgryzoty, Pisać wierszy nie masz chęci, Głupstwa świata i kłopoty Nie zajmują twej pamięci. Czasem tylko nóż kucharza Nieco trwogi ci nadarza, Lecz w tej samej mija porze - O szczęśliwy kaczorze! Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 18.05.06, 10:32 Żal Gdy cię spotkałem raz pierwszy, Mokre pachniały kasztany. Zbyt długo mi w oczy patrzyłaś - Ogromnie byłem zmieszany. Pod mokre płaty gałęzi Szedłem za tobą w krok. Serce me trzymał na uwięzi Twój fiołkowy wzrok. Dawno zużyte słowa Wróciły do mnie znów I zrozumiałem od nowa Znaczenie prostych słów. I tak się jakoś stało, Że bez pachniał - jak bez, I słowo "pachnieć" pachniało, I łzy były pełne łez. Tęsknota, słowo zużyte, Otwarło mi swoją dal... Jak różne są rzeczy ukryte W króciutkim wyrazie : żal. Antoni Słonimski Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Kwitnienie kasztanów to ja zauważyłam 18.05.06, 15:43 Lecz co ja robiłam, że kwitnienie akacji i jej odurzający zapach przegapiłam ? Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka No to jeszcze raz Fredro 18.05.06, 16:04 Na wiosnę "Śniła się pannie niemiła przygoda: Brzuszek. No, brzuszek fraszka, lecz początku szkoda." Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 18.05.06, 18:36 Varius Manx » Maj Pomogło mi, Bo szybko zapomniałam A tych różnych dni nie chcę już Uległam znów nic w zamian nie dostałam Ty znów dałeś mi tylko noc Ref.: I wtedy przyszedł maj Zamieszał w moim sercu Zgubiłam cały żal Poczułam co to szczęście Tylko szczęście Całe szczęscie Tylko szczęście Tracisz mój czas Rozmieniasz go na drobne Bo nie łączy nas teraz nic I kilka dni, każde z nas osobno A ja już wiem Jak chcę żyć Ref.:(2x) Bo wreszcie przyszedł maj Zrobiło się gorąco Ktoś teraz o mnie dba Przeszłość upiłam słońcem Tylko słońcem Całym słońcem Tylko słońcem Odpowiedz Link Zgłoś
krykucha Wiosna do głów jak wino uderza 18.05.06, 18:43 A Forum Warszawa "fraszkuje" forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=51&w=42003594&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
rodzynka.sardynka Wiosenne prace 18.05.06, 19:45 Patrzy okiem złocistym na mnie podbiał złoty. Z a c h w y c a ć się! Nic więcej nie mam do roboty. J.Sztaudynger Odpowiedz Link Zgłoś