buazen
09.12.02, 12:47
Niech przyśle swojego pełnomocnika, do procesu chyba nie jest
nikomu potrzebny. Może nie ma nic do powiedzenia i tyle. A sąd
powienien rozstrzygnąć, czy koleś jest winny zarzucanych mu
czynów, czy nie. I to bez względu na to, czy ten Pan znajduje
się na sali rozpraw. Obchodzić będzie go końcówka rozprawy. Ależ
to nasze prawo jest popieprzone (czarnym pieprzem oczywiście).
To prawo przerwania rozprawy z powodu braku oskarżonego jest
taką małą, śliczną furteczką pozwalającą odwlekać proces aż do
przedawnienia. Ludzie!!! Zmieńmy to prawo.