rekontra
24.03.06, 08:12
"Czy naprawdę zbrodniarzom należy się większa sława niż Sprawiedliwym?"
dramatyczne pytał Adam Michnik w 2001 roku (por.Michnik A., Wściekłość i
wstyd. s. 110)
i dalej pisał o pojednaniu polsko-żydowskim w prawdzie:
"Prymas Polski i polski prezydent, premier polski i warszawski rabin
powiedzieli niemal jednym głosem, że hołd ofiarom zbrodni w Jedwabnem winien
służyć sprawie polsko-żydowskiego pojednania w prawdzie. Niczego bardziej nie
pragnę. Jeśli stanie się inaczej, będzie to rónież moja wina.
Również za to będę odpowiedzialny."
Wczoraj w Markowej koło Łańcuta na Podkarpaciu, służąc prawdzie, minister
kultury Kazimierz Ujazdowski i prezes IPN Janusz Kurtyka, w obecności
ambasadora Izraela w Polsce Davida Pelega i przewodniczącego episkopatu
Polski arcybiskupa Józefa Michalika, podpisali deklarację "Świadkowie
historii". W deklaracji zapisano, że upowszechnienia wymagają nie tylko
relacje świadków znanych z podręczników historii, ale również takich ludzi,
jak mieszkańcy Markowej.
Cóż uczynili mieszkańcy Markowej? Oddali życie. Oddali życie za swych braci
Żydów.
"24 marca 1944 roku Niemcy rozstrzelali Wiktorię i Józefa Ulmów oraz ich
sześcioro dzieci. Wiktoria była w ostatnim miesiącu ciąży z siódmym
dzieckiem. Ulmowie od trzech lat ukrywali ośmioro Żydów - rodziny Szallów i
Goldmanów, którzy zostali zamordowani razem z nimi." /Rzeczpospolita/
W Naszym Dzienniku doczytałem, że "pomimo bestialskiego mordu na rodzinie
Ulmów i świadomości ogromnego zagrożenia inni mieszkańcy Markowej w dalszym
ciągu dawali schronienie potrzebującym. Według najnowszych ustaleń IPN, w
Markowej ukrywało się co najmniej dwadzieścioro pięcioro Żydów, z których
niemiecką okupację przeżyło siedemnaścioro."
Siedemnaścioro Żydów przeżyło wojnę. Niemcy nie zastraszyli mieszkańców
Markowej.
Wczoraj przypadkowo około godz. 21.30 w telewizji Trwam obejrzałem bardzo
obszerną informację z tej uroczystości. Zobaczyłem i wysłuchałem ambasadora
Izraela. Minister Ujazdowski mówił: "Nowoczesne państwo powinno upowszechniać
wiedzę o postawie takich ludzi, bo oni są wzorem dla Polski", prezes Kurtyka
dopowiedział: "To ważna inicjatywa historyczna iobywatelska, musimy naprawić
to, co zaniedbano po 1990 roku".
Chciałem znaleźć informację o tej uroczystości w wyborczej. Pisała o rodzinie
Ulmów w 2004 roku trzykrotnie: "Ratowali człowieczeństwo", "Pomnik pamięci
Ulmów" i "O rodzinie Ulmów". Zaglądam na pierwszą stronę - "Kruk nie rządzi
KRRiT", nie ma nawet anonsu o artykule wewnątrz numeru. Na drugiej stronie -
Siedlecka pisze o "śmiechu" o wyczuleniu Krajowej rady na nauki Kościoła.
A na co jest wyczulony jej kolega redakcyjny Pacewicz? Pisze o niewpuszczeniu
Owsiaka do szkół - "Nie róbta głupst", że to "niewpuszczenie" to krzywda i
obraza". Pierwsza i druga strona pominęły milczeniem tak ważne wydarzenie.
A następne? Nie udało mi się znaleźć wzmianki.
Adam Michnik pisał, że niczego bardziej nie pragnie niż pojednania w prawdzie
polsko-żydowskiego. To były słowa Michnika. To było jego Credo. "Niczego
bardziej nie pragnę. Jeśli stanie się inaczej, będzie to rónież moja wina.
Również za to będę odpowiedzialny." Pamiętm ile miejsca poświęcała wyborcza
zbrodni w Jedwabnem, ile ukazało się wieloszpaltowych artykułów.
Dlaczego o Markowej dzisiaj panuje cisza na łamach wyborczej? Dlaczego z
pierwszej strony nie krzyczy wielki tytuł "Sprawiedliwi z Markowej".
Dlaczego?
"Czy naprawdę zbrodniarzom należy się większa sława niż Sprawiedliwym?"
pytał Adam Michnik pięć lat temu.
ps. co Adam Michnik uczynił przez tę swoją pięcioletnią kadencję redaktorską
dla pojednania polsko-żydowskiego? Jaka jest część jego odpowiedzialności?
ps2.. Nie widziałęm wczoraj głównych wydań dzienników, Polsatu, TVN24, czy
TV - nie wiem jakie były informacje o tej uroczystości z udziałem nie tylko
ministra i prezesa IPN, ale także ambasadora Izraela i przewodniczącego
episkopatu Polski. Widziałem przypadkowo około 21.30 bardzo obszerną,
kilkuminutową relację w telewwicji Trwam. Jakie wnioski?