zabsko
18.12.02, 13:40
***
Prośba do moderatora: czy można zamieścić to jako sprostowanie?
***
Poniżej znajdziecie relacje dwóch osób - brata poszkodowanego
(toczek) i mojego kolegi, który tam był (radek). Radzę
przeczytać i porównać z realacją w mediach. Jako ciekawostkę
dodam, że gdy radek z jahem doszli juz do Moka to czekała na
nich ekpia TVN24...Skąd wiedzieli?
radek:
na stronie topr bylo zerowe zagrozenie, w
schronisku "profilaktycznie" jedynka, z ktorej sie smiala
obsluga, bo w ogole nie bylo sniegu. a jedynka to i tak bardzo
niewielkie ryzyko wystapienia lawiny na bardzo nachylonym stoku
przy bardzo duzym obciazeniu dodatkowym. jeszcze nad czarnym
stawem nie bylo wcale sniegu, a to bylo tuz powyzej.. ogolnie
warunki do uprawiania turystyki byly dobrem, snieg byl w miare
zwiazany, sami toprowcy dziwili sie bardzo, ze zeszla tam
lawina. pomijam juz wszystkie przeklamania, ktore pojawiaja sie
na stronie topru i tu... kolega jechal caly czas na "poduszce" i
mial tylko troche przysypane nogi, sam wyszedl stamtad i zaczal
schodzic do schroniska. ja spotkalem go juz ponizej czarnego
stawu, dalem suche, cieple rzeczy, herbate, czekolade itp, i
sprowadzilem go do samego schroniska w morskim oku, gdzie
odebrali go toprowcy..
toczek:
Prawda jest zupełnie inna niż podano w prasie. Wszędzie był
tylko 1 wszy stopień zagrożenia lawinowego( czyli praktycznie
ten sam co jest latem) śnieg był tylko wysoko w górach i to mała
zmarźnięta warstwa mój brat wycofywał się bo uznał że nie da
rady i lawina świeżego śniegu zepchnęła go w dół. W szpitalu i
Topr powiedzieli że zachował się po samym wypadku wręcz
podręcznikowo tzn odszedł z miejsca zejścia lawiny, posilił się
itd. Wszyscy byli zdziwieni że jakakolwiek lawina zeszła. A co
to komentarzy w stylu że powinien płacić to pewnie pisał ktoś
kto tylko siedzi przed komputerem cały dzień i nigdy nie był
pozagranicą swojego wojewódzctwa dla jego informacji Topr jak
sama nazwa wskazuje jest ochotniczym pogotowiem i robią to
ludzie którzy kochają tego typu służbę i wystarczającą
satysfakcją dla nich jest wzięcie udziału w akcji a cały sprzęt
itd jest kupowany przez sponsorów jeżeli pogotowie górskie nie
było by darmowe ( w większości krajów nie jest) wykupilibyśmy
specjalne ubezpieczenie. Brat czuje się już dobrze będzie miał
mały gips i gorset ale się wyliże. Pozdrawiam wszystkich
miłośników Tatr.