Dodaj do ulubionych

WIELKOSC DUCHA POLSKIEGO

IP: *.sympatico.ca 21.12.02, 05:33
http://monika.univ.gda.pl%7Eliterat/zygmunt/oo3.htm

Zygmunt Krasinski swoja sila wielkiego ducha wszystko przewidzial:
III. STANOWISKO POLSKI ŚRÓD LUDÓW SŁOWIAŃSKICH



Polska poczęta w łonie Słowiańszczyzny i z niego urodzona na świat dziejów
ludzkich. Jej stosunek do całej ludzkości ściśle spojon z jej stanowiskiem
śród ludów słowiańskich. Naszym zdaniem ona najdobitniejszą wyobrazicielką
losu im wszystkim wspólnego, ona ich dążeń zbiorowych najwyższym duchowym
wykwitem. W niej te ludy mają świadomość swoją, w niej i przez nią obcują z
człowieczeństwem i całą przyszłością. Na dowiedzenie tego twierdzenia trza
nam wprzódy należycie ocenić, na czym zależy historyczna Słowian osobistość -
porównajmy więc ich z tymi dwoma drugimi szczepami: romańskim i germańskim,
które wraz z nimi od wieków ląd europejski dzierżą.

Plemię romańskie, złożone z Włochów, Hiszpanów, Francuzów, a któremu ci
ostatni przewodniczą, przechowało najwięcej podań ze starożytnego świata,
jako też język łacińskiemu najbliższy. Ślad w nim pogańskiego hartu i
pogańskiej praktyczności. Zawsze i wszędzie bardziej zewnętrznego,
dotykalnego kształtu niż nieujętej, wewnętrznej treści chciwe. To plemię
szczególnie sięga celów doczesnych, w których żywioł świecki w oderwaniu od
zaświatowego, wiecznego, przemaga - a chcąc, co tylko pomyśli, natychmiast na
oczy obaczyć, gardząc ideą, która by nie miała zaraz i od razu w ciało się
oblec, tym samym nie daje sobie czasu potrzebnego do obleczenia jej w ciało
jej odpowiednie - czasem znowu, wyczerpnąwszy kształt jakiś zwierzchni, a
prześlepiając wieczną treść jego, z której by następny wyprowadzić można,
zarazem depce i po nim, starym, i po niej, co młoda na wieki; tak się
zdarzyło z chrześcijaństwem całym podczas rewolucji francuskiej. Stąd ciągła,
bezspokojna, porywcza działalność, łacno przeradzająca się w gwałt i
okrucieństwo. Nauka o miłości Bożej dojdzie w Hiszpanii aż do tortur
inkwizycji - nauka o wolności i godności rodu ludzkiego aż do gilotyn i rzezi
we Francji. W sztuce to plemię najlepiej pojmuje piękność klasyczną, miarę
doskonałą, ale li zmysłowych, zewnętrznych zarysów. W religii niesyte
obrzędów, czyli takoż zewnętrzności zmysłowych.

Czy w złym, czy w dobrym do ostateczności skore, zarówno zdatne do roli,
przemysłu i handlu, sławą wojenną głośne we wszystkich porach historii, ono
śród epoki chrześcijańskiej wyraża kierunek oderwany bytu, całą jego cielesną
potęgę, a zarazem wyłączność i brak dziejami swymi uwidamiając - po
starożytnemu ono stara się o ziemską posadę, o rzeczpospolitę, w której by
prawo, z samej woli ludzkiej zrodzone, bez związku i zgody z niebieską,
rządziło szczęśliwie rodu człowieczego losem. Można by je nazwać w
najogólniejszym znaczeniu plemieniem politycznym.

Wtóre, germańskie, wbrew przeciwnego usposobienia, o kształt zewnętrzny mniej
dbając, wewnętrznej treści się pilnuje; rozmaitością gardząc, o wykrycie
jedni idealnej we wszystkim się stara - albo ją sercem wszędzie rozlaną
uczuwa, a wtedy rodzi się w jego uczuciu rzewny mistycyzm, albo nad daną w
religii rozumuje, a wtedy w jego dziejach zdarza się reforma - albo też, daną
odrzuciwszy, szuka innej, jedniejszej jeszcze, a wtedy w jego umyśle powstaje
filozofia najidealniejsza, najoderwańsza i najmistemiej wypracowana ze
wszystkich na świecie. Czy w tym, czy w owym okręgu, dość na tym, że zawsze
tylko nad ideą duma, marzy, przemyśliwa - zawsze w nią się zatapia jak w
jakiej wieczności, a o świecie codziennych zdarzeń i czynów rade zapomina.
Stąd umysłowe bohaterstwo, graniczące z szałem - stąd i świecka uległość,
sięgająca podłości nieraz. Protestantyzm w tej samej chwili, w której się
spod duchowej przemocy Rzymu wydzierał, w której ogłaszał wolność myśli
człowieczej, dał się ułowić w sidła władzy świeckiej, uznał królów i książąt
papieżami swymi. - Do dziś dnia król jeszcze zwoływa synody jego i każe im
budować świątynią nową z przeżytych już żywiołów. Kiedy romańskie plemię
raczej przystanie na niewolę myśli, byle w stosunkach świeckich wszelką
wolność osiągnęło, germańskie łatwo się zgodzi na dotykalne jarzmo, byleby
otrzymało niezależność myśli i prawo niepodległego w jej okręgach
rozumowania. Papieża nie ścierpi za Alpami, ale każdego pana na własnej ziemi
znosić cierpliwie będzie. Rozbrat, który z rozwojem chrześcijaństwa na świat
przyszedł, uwiecznił się niejako i zosobiścił w krwi germańskiej -
przejściowy rozłam między myślą a bytem, duszą a ciałem, stał się jakoby
właściwą tego plemienia naturą. Wszystko przeczuć, zapowiedzieć, wywieść i
wszystkiego dowieść potrafi - ale wszelkie wykonanie niesłychanym mu trudem -
bierze się doń leniwo i smętno. Czynami myśli wyprzedza innych, politycznymi
zaś się ociąga i pozostawa z tyłu. Dusza jego poza wiekami przyszłości, a
ciało daleko od niej się wlecze śród wieków przeminionych. Stąd ciągły z
Francją spór i tych dwóch tak sprzecznych z sobą skłonności długie
nieprzepajanie się. W najogólniejszym znaczeniu nazwać by można ducha
germańskiego filozoficznym.

Śród tych dwóch plemion występuje trzecie, słowiańskie, nie goniące wyłącznie
za doczesnymi przypadki ni też fanatycznie zapatrzone w światło oderwanej od
świata mądrości, a tymi trzema szczególnie naznaczone piętnami: że wszędzie
zatrudnia je uprawa roli, że od wieków uciska je przemoc obcego czy
swojskiego jarzma i że głęboko wierzy w bezpośredni, nieustanny związek
wszechducha z wszechświatem. - Żyjąc śród niezmiernych pól, wielkimi miastami
nie obwarowując się od natury bardziej niż inne plemiona zatrudnione
przemysłem i handlem, pozostali Słowianie w ścisłym połączeniu z wszędobytem
Bożym po całej naturze rozlanym, a skądinąd ból, doznany przez wieki,
przekonywa ich, że miłość bez czynów równie byłaby czczą i marną, jak czyny
bez miłości okrutnymi i nikczemnymi. Cierpią, ale nadzieję mają, nie
przystawszy w głębi sumienia na rozdział polityki ziemskiej od wiecznego
pomysłu Bożego. Wszystkie ich najstarożytniejsze ustawy i obyczaje noszą
znamię braterstwa, stowarzyszenia, wspólnej pomocy. Przed chrześcijaństwa
przyjęciem już w nich coś chrześcijańskiego - wielka cierpliwość, brak
mściwości, przebaczanie uraz, z rzadkimi wyjątki snują się przez całą ich
historią. Choć bitni i dziarscy, zupełnie pozbawieni chęci zdobyczy.
Twórczość ich ani w sztuce, ani w filozofii, ani w przemyśle, ani w żadnych
wynalazkach materialnych nie wydatna, ale za to w najrozmaitszych kształtach
uspołecznienia wewnętrznego towarzystw ludzkich widoma i wydająca inne
porządki od obyczaju romańskich i germańskich ludzi. We wszystkich
słowiańskich wykształtach przebija dążenie do zapewnienia najrozległejszej
wolności każdemu osobnikowi, a zarazem jednak do najwalniejszego skupienia
sił ich społem w jedną zbiorową, dążącą do jednego celu. Ta właśnie twórczość
społeczna, w najdrobniejszych żyłkach i włóknach organizmów narodowych
składająca swoje utwory, uratowała narodowości słowiańskie, mimo że każda
przechodzi przez chwilę, w której wygląda na spożytą, rozsypaną, zmarłą.

Obdarzeni więc Słowianie raz zmysłem zawiązywania się w braterstwa zbiorowe,
po wtóre z wiarą w każdochwilne wywieranie się Bożej opieki, niejako w ciągłe
obcowanie potęg niebieskich z świeckimi i stąd głęboką bogobojnością
przejęci. Zatem już w ich rodzimym usposobieniu tkwią one dwa główne
przykazy, zakon cały zawierające, zawsze dotąd w dziejach rozdzielane, choć
je razem i nierozdzielnie Chrystus objawił, a które zarówno obowiązują i do
miłowania Boga nade wszystko, i do kochania bliźniego w równi z sobą samym.
Choć na nieskończoną ilość rozmaitych kształtów ten przepis dwoisty a jeden
rozgałęzić się może, jest on jedyną, wieczną, tąż samą treścią wszelkiego
żywota - jest spójnią wszystkich żywych pomiędzy sobą i wszystkich ich razem
z wszechżywym duchem - jest właśnie religią, bo wiąże,
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka