gorby
22.04.06, 21:51
Pod rządami Prawa i Sprawiedliwości dopełnia się trwająca od początku lat 90.
klerykalizacja Polski. Partia braci Kaczyńskich otwarcie zmierza do nadania
państwu pełnego charakteru wyznaniowego. Jarosław Kaczyński nie ukrywa, że
jego celem jest Polska narodowo-katolicka, w której wszystkie sfery życia
publicznego, ale także życie prywatne obywateli, w tym innowierców i
niewierzących, poddane będą doktrynie i rygorom religii katolickiej.
Mimo że obecna konstytucja nie zawiera wyraźnego zapisu o rozdziale Kościoła
od państwa, PiS-owski projekt konstytucji idzie jeszcze dalej. Przewiduje
m.in. zastąpienie obecnej, w miarę liberalnej, preambuły nową, ostentacyjnie
wyznaniową, która zaczynałaby się od słów: „W imię Boga Wszechmogącego, w
Trójcy Świętej Jedynego". Konstytucja PiS-u wprowadzałaby jeszcze szersze
przywileje dla Kościoła.Droga, którą idzie PiS, nie jest nowa. Likwidacja
Polski Ludowej u schyłku 1989 r. otworzyła drogę klerykalizmowi, który
wcześniej był hamowany przez instytucje świeckiego państwa socjalistycznego.
Jednym z pierwszych przejawów klerykalnej ofensywy był ujawniony, po
wygranych przez „Solidarność" wyborach czerwcowych 1989 r., tzw. senacki
projekt ustawy o ochronie prawnej dziecka poczętego. Zdominowany prawie
całkowicie przez prawicę Senat, intensywnie wspierany przez Kościół katolicki
i jego hierachię, podjął działania na rzecz wprowadzenia w Polsce całkowitego
zakazu przerywania ciąży. Po kilkuletniej walce w parlamencie i mediach
prawicy udało się doprowadzić w styczniu 1993 r. do wprowadzenia nieco tylko
złagodzonego w stosunku do projektu senackiego zakazu aborcji. Kilka tygodni
wcześniej, w listopadzie 1992 r., Sejm odmówił, pod presją episkopatu, zgody
na ogólnonarodowe referendum w sprawie karalności za przerywanie ciąży mimo
zebrania pod wnioskiem 1,5 mln podpisów. Jesienią 1990 r. do szkół i
przedszkoli wprowadzono, bez jakichkolwiek konsultacji społecznych, naukę
religii, a jednocześnie rozpoczęto okryte tajemnicą prace nad projektem
konkordatu z Watykanem.Kościół uzykał również szeroki dostęp do pieniędzy z
budżetu państwa utrzymywanego z podatków wszystkich obywateli, także
niewierzących. Do kościelnej kasy zaczął płynąć potężny strumień dotacji.
Rozpoczęto finansowanie licznych katolickich instytucji, w tym m.in. szkół
wyższych. Na szeregu świeckich uczelni wprowadzono wydziały teologiczne. Na
etatach w szpitalach, wojsku i policji zatrudniono kapelanów. Mimo
pierwotnego zapewnienia, że katecheci uczący religii w szkołach nie będą
pobierali wynagrodzenia, Kościół upomniał się bardzo szybko i skutecznie o
pensje dla nich, w tym dla księży i zakonnic. Państwowe dotacje, a także
zwrot majątków znacjonalizowanych w okresie PRL doprowadziły do sytuacji, w
której bogaty Kościół katolicki stał się jednym z największych posiadaczy w
Polsce. Rownież posiadaczy ziemskich, co wyszło na jaw po przystąpieniu
Polski do Unii Europejskiej, kiedy Kościół otrzymał gigantyczne dopłaty
unijne w ramach Wspólnej Polityki Rolnej.
W 1998 r. zdominowany przez prawicę parlament wyraził zgodę na ratyfikowanie
konkordatu z Watykanem, utrwalającego przywileje Kościoła w Polsce i
ubezwłasnowolniającego w stosunkach z nim państwo polskie. Klerykalizacja
objęła wszystkie sfery życia społecznego, w tym także media. Jeszcze w 1992
r. zmuszono media publiczne do respektowania „chrześcijańskiego systemu
wartości".
www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2006042202
Polmska nie jest krajem wolnym. Sama sie wrobila bezrozumnie znowu w niewole
obcego panstwa i pozwala grabic wlasnych rodakow przez nienasycony,chciwy
kler oraz ustawiac przezen wladze polityczne spelniajace wszelkie jego
zachcianki.