9119511tu
12.05.06, 12:58
Zauważyliście? – nagle wszyscy, jak jeden mąż, politycy i publicyści, bez
różnicy na poglądy i pochodzenie polityczne, jednym głosem mówią, że
nominacje Bronisława Wildsteina na prezesa TVP, to decyzja polityczna i
politycznie jednoznaczna.
Słabo sobie przypominam, by wtedy, gdy Wildstein był
publicystą „Rzeczpospolitej” i naparzał SLD, aż huczało, ktokolwiek zwracał
uwagę, że jest on przepełniony nienawiścią, że jest stronniczy, politycznie
zaślepiony. Nawet, gdy wyniósł z IPN słynną listę, którą niczym brzytwą
pokaleczył setki ludzi, miał wielu zwolenników. I obrońców – pamiętamy
przecież pikiety przed drzwiami „Rzeczpospolitej” i potem te „beznamiętne”
relacje z jednoznacznym jednak wskazaniem na racje Wildsteina.
Swoją drogą my możemy się uśmiechać. Nas już Wildstein niczym nie zaskoczy,
jego nienawiść do lewicy jest znana i wielokrotnie objawiania. Nie do śmiechu
natomiast będzie jego „przyjaciołom” z opozycji, zwłaszcza dziennikarzom
z „Gazety Wyborczej” i w ogóle temu środowisku. Bronuś jest nie tylko
zapalczywy, ale i pamiętliwy.
A co z dziennikarzami TVP? Nic. Jak zwykle: umarł król, niech żyje król! Na
szczęście dla nich ich poglądy są nikomu nieznane, więc Wildstein może być
pewien, że bez przeszkód przerobi to towarzystwo na swoje kopyto.
Przewidujemy natomiast wielki popyt na dekodery. Dzięki PiS-nominacji
Bronusia, Walter i Solorz znowu zarobią niezłą kasę. No bo, kto będzie chciał
teraz oglądać tę publiczną, kiedy będą tam sami Pospieszalscy?
J.Kabaret