ola_wawa
08.01.03, 13:41
Wojciech Jędrzejewski OP
Kontrowersyjny radykalizm Radia Maryja
Na falach Radia Maryja toczyła się swego czasu dyskusja na temat przejęcia
przez tę rozgłośnię dziennika "Słowo". W debacie padały też propozycje nowego
tytułu. Jedna ze słuchaczek zasugerowała, aby brzmiał on: "TAK", co miało
oznaczać opozycję i antidotum na tygodnik "NIE". Wydaje mi się, że
przytoczona scenka stanowi swoistą przypowieść o mentalności
dużej grupy osób identyfikujących się z Radiem Maryja, a ściślej rzecz biorąc
ze stylem reprezentowanym przez Dyrektora - księdza Rydzyka. Chcę zaznaczyć,
że mam świadomość iż ogromna rzesza ludzi słucha tej stacji ze względu na
określone, dobre audycje, szukając w nich pogłębienia swej wiary (katechezy,
medytacje, modlitwa, rekolekcje).
Istnieje jednak spore grono osób, które upatrują swój cel właśnie w
radykalnym mówieniu TAK: dla chrześcijańskiej prawdy, moralności, życia
nienarodzonych, miejsca Kościoła w życiu społecznym i politycznym. Co jest
niepokojącego w tej stanowczej afirmacji? Jest to "TAK"
oburzone, miażdżące, podszyte złością na wszystkich mówiących NIE. Zarówno
wobec osób czyniących to w ohydnym stylu Jerzego Urbana, ale też innych,
wyrażających swą dezaprobatę w stosunku do Kościoła i tego, co reprezentuje.
Dlaczego, moim zdaniem, po poświęceniu wielu godzin na słuchaniu Radia, a
zwłaszcza tak zwanych "rozmów niedokończonych", taka postawa jest najpierw
nieskuteczna jeśli chodzi o próbę przeobrażenia polskiej rzeczywistości
obyczajowej, religijnej, politycznej i społecznej?
Celowo stawiam problem skuteczności ponieważ właśnie ona jest często
powracającym postulatem wielu działań Radia na wymienionych płaszczyznach
("organizujmy się, żeby działać skutecznie"). Walce o usunięcie różnego
rodzaju niekwestionowanego zła jakie się dzieje w naszym kraju towarzyszy
nieewangeliczny duch. Polega on na słabo ukrywanej, a czasami
wprost manifestowanej nienawiści do wszelkiego rodzaju gorszycieli. Dobro,
uzbrojone w oręż zajadłości staje w szranki z nieprawością. Jest to pokusa,
której poddali się swego czasu Apostołowie chcąc puścić z dymem miasteczko
samarytańskie, które nie przyjęło Jezusa (Łk 9,54). Chęć wyrwania przed
czasem kąkolu, podczas gdy Pan nakazuje, aby rosły razem aż
do żniwa (Mt 13,30). Według nauki krzyża, która niekiedy wydaje się
głupstwem, albo stanowi zgorszenie (1 Kor 1,18.23) działanie tego rodzaju nie
może przynieść trwałych owoców. Jedynie aktywna, pełna miłosierdzia,
współczucia i ofiary miłość z krzyża dokonuje realnej przemiany. Jezus
odrzucony, niezrozumiany i wyszydzony modlił się słowami: "Ojcze
wybacz, ponieważ nie wiedzą co czynią".
Niektórzy słuchacze Radia na czele z Dyrektorem
prezentują zaś czasami odwrotne przekonanie : "Te łobuzy (nierzadko
wymieniani z imienia i nazwiska) - masoni, Żydzi, liberałowie, krypto masoni
i krypto liberałowie - dobrze wiedzą, co robią". I jakkolwiek dosyć wyraźny
jest cynizm niektórych osób publicznych, nie są oni wcielonymi diabłami, lecz
zniewolonymi różnymi namiętnościami ludźmi. Potrzebują Lekarza,
nie kata (Łk 5,31). Nie traci swej aktualności stara katolicka nauka o
nienawiści grzechu i miłości do grzesznika
Trosce chrześcijan o ewangelizację kultury powinno towarzyszyć
przeświadczenie, że to, co głoszą jest na tyle prawdziwe i sensowne, że wśród
wielu osób nie identyfikujących się z Kościołem mogą znaleźć sprzymierzeńców
swoich starań.
Radio Maryja nierzadko przemawia
językiem posługującym się tak wieloma stereotypami, uproszczeniami, osądami i
nadużywającym religijnych sformułowań, że trzeba by wielkiego heroizmu, aby
na przykład niewierzący człowiek zechciał podłączyć się pod jakiś rodzaj
działalności społecznej inspirowanej przez rozgłośnię. Częściej budzi w nich
odruchową przekorę: radykalizację, a nawet przewartościowanie swych
przekonań. Szary zjadacz chleba uważający, pornografię i
narkotyki za ewidentne zło, wobec skrajnych postaw - czy też sposobu ich
artykułowania - może przyjąć inny, niż miał wcześniej punkt widzenia.
Spotykając nieprzejednanych i agresywnych bojowników moralności jest w
stanie - instynktownie zacząć łagodzić osąd wobec potępianego przedtem
jednoznacznie zła.
Młode chrześcijaństwo obserwując świat późnego antyku, niosący te same
choroby, jakie niszczą i nasze czasy (rozwiązłość, niewierność małżeńską,
niewolnictwo, nie omijające dzieci, homoseksualizm, walki gladiatorów,
korupcja) odnajdywali swoją rolę jako dusza tego poranionego ciała. Dająca
życie i siły. Nie chcieli stawiać się obok, stwarzać getta i osądzać.
Święty Paweł nie wzywał chrześcijan, będących niewolnikami do bojkotu, lecz
nakazywał posłuszeństwo i miłość w duchu Jezusa. Jak chrześcijanie rozumieli
swoją misję? Jasno prezentować swe przekonania, głównie jednak prze
świadectwo wzajemnej miłości i wierności całej Ewangelii. To świadectwo,
połączone z łaską Boga miało wystarczająco wiele
mocy, aby zadziwiać pogan wartością i pięknem Dobrej Nowiny i jej wszystkich,
choć nie od razu oczywistych konsekwencji w życiu społecznym. Ta sama postawa
jest aktualna dla nas - ukazać blask Prawdy światu: słowami i postawami,
które zafrapują innych, pozwolą odkryć zaproszenie do życia bardziej
ludzkiego, pełniejszego.
Jan Paweł II jest dziś dla Kościoła wyznacznikiem tej postawy. To człowiek
ogromnej wiary w przemieniającą moc spotkań, rozmów, dialogu z ludźmi
prezentującymi czasami skrajnie różniący się od papieskiego światopogląd. To,
co mówi ma przy tym niezwykle rzadko konfrontacyjny wydźwięk. A przecież
nieustannie staje w obronie słabych, nazywa dziejące
się niesprawiedliwości i bolączki świata. Jego nauczanie - głoszona prawda
Ewangelii - jest słyszalne w wielu kręgach niekoniecznie kościelnych i przez
nie podejmowane z uważnym zainteresowaniem (choć nie bez kontrowersji i
spłyceń). Jedynie takie podejście ma szansę
rodzić głębokie przekonania wśród ludzi nie będących chrześcijanami. Nie w
tym rzecz, by wygrać tę, czy ową batalię, chodzi o realną przemianę
świadomości i postaw.
Sposób, w jaki część Radia Maryja "oddziela ziarno od plew" zaczyna być w
naszym kraju - w odbiorze ludzi spoza Kościoła identyfikowany z katolicyzmem
w ogóle. Jest wiele osób, które w swojej życiowej historii, splecionej z
poprzednim systemem podejmowało moralne wybory, stawiające ich poza
Kościołem. Wielu z nich, o czym przekonuje choćby niewielkie
doświadczenie duszpasterskie - chciałoby wrócić. Czy będą w stanie to uczynić
jeśli zrodzi się w nich przekonanie, że byłby to powrót do Kościoła Radia
Maryja? Dla innych, z kolei, poszukujących prawdy i sensu ta sama
identyfikacja każe postawić katolicyzm poza nawiasem możliwych odpowiedzi na
ich pragnienia.
Kościół jest Matką, w Maryi odkrywa swoją tajemnicę - rodzić do nowego życia
wiarą. Macierzyństwo Kościoła zwraca się do tych, którzy już zrodzeni
potrzebują dalszej opieki i troski, oraz ku tym, którzy jeszcze nie odkryli
objawionej miłości.
Czy "Radio Maryja" jest maryjnym Kościołem?
Wojciech Jędrzejewski OP