emerytka2006
19.05.06, 15:14
... Maaax i inni konserwatywni dyskutanci promują tutaj zawzięcie (z uporem
godnym lepszej sprawy) międzynarodowy dzień życia i rodziny. Ich sprawa!
Z kolei ja jestem w trakcie czytania biuletynu PAP-owskiego (rok wydania:
1990) na temat obowiązywania w Polsce ustawy aborcyjnej z kwietnia 1956 roku
("ochabowskiej") - wypożyczył go z osiedlowej biblioteki wnuczek.
Broszurka pasjonująca do tego stopnia, że zdązyłam zaplamić już ją kawą
(zasnęłam o 3 w nocy i filiżanka mi się obsunęła z biurka). Ale do rzeczy:
z danych PAP wynika, że w Polsce wykonano w okresie PRL (nie liczą czasów
stalinowskich, kiedy aborcja była zakazana) 35 milionów zabiegów przerywania
ciąży. Niby wiadomo, ze w okresie PRL aborcja była niejako środkiem
antykoncepcyjnym (Maciek mawia, że "tylko w Polsce można spotkać mężczyzn,
którzy prezerwatywę traktują jako oprzyrządowanie karnawałowe"), ale nawet
mnie liczba ta zaszokowała.
Bo np. w Holandii (dwa razy mniejszej ludnościowo niż RP) od 1983 roku (data
legalizacji aborcji w kraju Beatrycze) wykonano milion zabiegów (nie wliczam
do statystyki RU 486).
A przecież to Holendrzy są bezbożni w przeciwieńtwie do papiesko-kremówkowej
Polski. Zaiste, ciekawe!
Niby wiadomo, że Polska w okresie PRL (obok Rumunii i Albanii) była
skrobankowym imperium (któego złośliwie pozbawiły Polaków AWS i Unia
Wolności - powinny stanąć pod Trybunałem Stanu za ruinę naszej gospodarki),
dziś jesteśmy już tylko imperium w GŁUPOCIE. Niby to lepiej, ale wciąż nie
satysfakcjonuje!
Maciek uważa, że zamiast promować podczas tego Dnia Życia metody naturalne
(które w co najmniej 30% przypadków zawodzą) należałoby wszystkich
prawicowców obdarować paczką prezerwatyw. Piszecie się na to, moi
konserwatywni dyskutanci? Jeśli chcecie mogę się nawet przebrać za (..) dla
waszej uciechy...
A może w ogóle przemianujemy Dzień Życia na Dzień Prezerwatywy? Niby trochę
inaczej, ale o ileż skuteczniej!