Dodaj do ulubionych

kupie-sprzedam ustawe

13.01.03, 18:56







Było kak w kino - jak mawiają Rosjanie. Otóż do naczelnego Gazety Wyborczej
Adama Michnika dochodzi wiadomość, że Lew Rywin, bogacz, właściciel filmowej
firmy producenckiej Heritage Films, jest gotów załatwić we władzach pożądany
przez Michnika kształt ustawy o mediach - za l7,5 miliona dolarów.
Pozwoliłaby ona wreszcie Michnikowi kupić telewizję Polsat, o czym marzy od
dawna. Rywin utrzymuje, że za tą propozycją stoi premier Miller i SLD.
Michnik z ukrycia nagrywa rozmowę z Rywinem, po czym biegnie z kasetą do
premiera i denuncjuje Rywina. Miller dziwi się i zaprzecza braniu udziału w
tym przedsięwzięciu.
Rzecz dzieje się jak w prawdziwej mafii. Wszyscy wspomniani bohaterowie i
paru innych, jak Wanda Rapaczyńska - prezes Agory, wydawcy Gazety Wyborczej,
Robert Kwiatkowski - szef TVP, Andrzej Zarębski - były sekretarz KRRiT, to
jakby jedna wielka rodzina; razem się bawią, są na ty, ściskają się i całują
przy powitaniach, mają wspólne interesy. Ale każdy trzyma w zanadrzu pistolet
lub magnetofon do tajemnego nagrania rozmowy. Miał być też - jak przystało na
mafię - trup; Rywin po ujawnieniu próby przekupstwa pyta, czy ma się
zastrzelić. Na razie jednak do tego nie dochodzi.

Rzućmy aferę na tło. Agora, koncern wydający Gazetę Wyborczą, pragnie kupić
telewizję Polsat, którą jej właściciel Solorz zamierza właśnie sprzedać.
Jednak od roku w Sejmie trwają prace nad nową ustawą o mediach, która ma
zapobiegać koncentracji mediów; między innymi zabroni ona posiadania
telewizji przez ogólnopolską gazetę. Takie uregulowanie istnieje w wielu
krajach demokratycznych. Stoi ono jednak w poprzek zamiarom Michnika.
Mobilizuje on więc inne media i organizacje i wypowiada wojnę tej ustawie.
Koronnym argumentem przeciw niej jest to, że ustawa uniemożliwi wzmocnienie
się przez koncentrację polskich mediów, w wyniku czego będą one słabe i staną
się łatwym łupem dla zagranicznych koncernów. - Przyjdą zagraniczne koncerny
i nas wykupią - przestrzegali szefowie Agory na zorganizowanej przeciw tej
ustawie konferencji mediów. - Przyjdą faceci, którzy będą nam puszczać opery
mydlane - grzmiał też Krzysztof Piesiewicz. Jakby krajowe telewizje tego już
dziś nie robiły.
Walka pod tymi hasłami przeciw nowej ustawie przekształciła się w groteskę.
Bo oto te same media, które dotąd bezlitośnie wykpiwały tych Polaków, którzy
domagali się ograniczeń dla nabywania polskiej ziemi przez cudzoziemców albo
wyrażali niezadowolenie z powodu przejmowania polskich mediów przez koncerny
zagraniczne teraz - w obliczu zagrożeń dla swoich interesów - ślą apele do
rządu i i wszystkich możliwych organizacji na świecie, by skłoniły polski
rząd do zaniechania prac nad nową ustawą.

Wokół tej ustawy koncentrują się dzisiaj potężne emocje, bo chodzi o wielkie
interesy biznesowe i polityczne. Przedświąteczna "GW" opisuje więc, jak to
Michnik zaopatruje się w najnowocześniejszy magnetofon, by nagrać propozycje
przekupstwa Rywina. We wspólnej rozmowie w siedzibie Agory, toczonej językiem
mafii pruszkowskiej, dochodzi do sprecyzowania, za ile Miller, reprezentowany
przez Rywina, byłby gotów zrobić taką ustawę, która pozwoliłaby Michnikowi
stać się właścicielem Polsatu. Cena wynosi l7,5 miliona dolarów. Płatne po
uchwaleniu przez Sejm ustawy i podpisaniu jej przez prezydenta.
Z nagraną kasetą Michnik biegnie do Millera i przekazuje mu jej treść. Miller
odżegnuje się od jakiegokolwiek udziału w sprawie. Wzywa Rywina i przy
Michniku następuje konfrontacja. Rywin przyznaje się do tego, że bezprawnie
powoływał się na Millera, żądając łapówki za ustawę, i wyjawia, że właściwym
zleceniodawcą był Andrzej Zarębski, były sekretarz KRRiT, oraz Robert
Kwiatkowski, szef TVP. Miller każe wyjść Rywinowi, nie podając mu ręki.
Do tego momentu nastąpiły ze strony dwóch uczestników tego spektaklu dwa
bardzo ważne zaniechania, które wyraźnie ich obciążają. Otóż Michnik w chwili
otrzymania propozycji kupna ustawy za wspomniane pieniądze miał obowiązek
powiadomienia o przestępstwie prokuratora i wręczenia mu nagrania. Nie zrobił
tego. Także Miller miał obowiązek, po otrzymaniu owej kasety od Michnika i
przyznaniu się Rywina do przestępstwa, powiadomienia prokuratora generalnego.
Nie zrobił tego. Zamiast tego poniża swój wysoki urząd premiera rządu i
zaprasza do siebie dla konfrontacji z Michnikiem.
Następnie kończy sprawę stwierdzeniem, że "widzieliśmy właśnie pacjenta
zakładu psychiatrycznego". Metoda w stylu bolszewickim, kiedy wrogów
załatwiano psychuszką.


Podstępne nagranie, dokonane przez Michnika, nie jest jednoznaczne. Przede
wszystkim ma charakter prowokacji z jego strony, bo to on ściągnął Rywina do
swojej siedziby. To, że propozycja pochodzi od Leszka Millera, też bardziej
wynika z wypowiedzi Michnika niż Rywina.
Obciążone dla obserwatorów są obie strony. Rywin - propozycją płatnej
protekcji, Michnik - niepowiadomieniem na żadnym etapie prokuratury. Ukrywał
przestępstwo i to po wielekroć - przyznaje bowiem, że w ostatnim roku Agora
trzykrotnie była obiektem prób korupcji. A na marginesie - ofert takich nie
składa się tam, gdzie nie widzi się żadnych szans na ich przyjęcie. - Mnie
już dziesięć osób gwarantowało takie załatwienie sprawy - mówi Michnik do
Rywina. Czyli dziesięć osób uznało wcześniej, że z Michnikiem można robić
takie interesy, czyli np. kupić ustawę.

Przez pół roku Michnik sprawę utajniał, nie kierował jej do prokuratora,
powodował tylko kontrolowany przeciek zarysów tej historii. I nagle, w
przededniu uchwalenia owej ustawy, ukazały się w Gazecie Wyborczej obszerne
relacje o przebiegu sprawy "ustawa za pieniądze". Afera staje się tematem
wszystkich mediów. Budzi wreszcie reakcję ministra sprawiedliwości, który
wszczyna śledztwo.
Marszałek sejmu przerywa na miesiąc kończące się już prace nad kontrowersyjną
ustawą. Tłumaczy ten krok złą atmosferą wokół ustawy, stworzoną przez
publikacje "GW" o propozycji nadania kształtu tej ustawie zgodnej z
zapotrzebowaniem Michnika za pieniądze. "Jesteśmy świadkami różnego rodzaju
nacisków grup interesów - mówi marszałek Sejmu Marek Borowski. - Taka
atmosfera utrudnia nadanie rzetelnego kształtu nowym przepisom".
Opinia publiczna zaczyna więc podejrzewać, że Michnik swoją publikacją,
ujawniającą próbę sprzedaży mu ustawy za pieniądze, stworzył sytuację, w
której nie może być ona uchwalona w formie dla niego niekorzystnej; rodziłoby
to zarzut, że stało się tak z powodu jego niezgody na zapłacenie owych l7,5
miliona dolarów. Powstaje tylko pytanie, czy całe to zdarzenie z nagraniem
Rywina przez Michnika nie było zaprogramowaną grą. Cel w każdym razie został
osiągnięty. Prace nad ustawą przerwano. Zapewne dla opracowania jej ku
zadowoleniu Michnika.
Zupełnie groteskowo brzmią na tym tle samochwalne słowa ludzi Agory,
wypowiadane przy okazji relacji z obrotu spraw. Helena Łuczywo, zastępca
redaktora naczelnego "GW", czuje się "osobiście poniżona i dotknięta. W końcu
w Agorze pracują ludzie z biografiami". Otóż z nader różnymi biografiami,
także byli współpracownicy bezpieki. Samo powstawanie potęgi tej gazety i
koncernu było połączone z nadużyciami i krzywdami, w tym wobec Solidarności.
"Przecież Rywin musiał wiedzieć, że taka propozycja jest dla mnie i dla Agory
uwłaczająca. Jak ktoś odważył się przyjść do nas z czymś tak odrażającym" -
ubolewa prezes Agory Wanda Rapaczyńska. Ale przyszedł do nich człowiek, z
którym znają się jak łyse konie, razem się bawią i robią interesy od dawna.
Czy to wszystko nie jest teatrem?






Obserwuj wątek
    • Gość: Q Re: kupie-sprzedam ustawe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.03, 12:13
      -Rasumując- Michnik będzie miał ustawe w oczekiwanym kształcie a miljony w
      własnej kieszeni <<<majstersztyk <<<
    • Gość: OSZOŁOM Z RM Re: kupie-sprzedam ustawe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.03, 19:15
      A ZA ILE MOGĘ KUPIĆ DECYZJĘ DELEGALIZUJĄCĄ SLD i AGORĘ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka