niepoprawnypolitycznie
01.06.06, 21:24
Taka książka jednego z moich ulubionych pisarzy z dzieciństwa - Niziurskiego.
Już nie pamiętam, ale mniej więcej chodziło o to, że były dwie "bandy"
szkolno-podwórkowe (Matuski i jeszcze jacyś inni) i były stopnie
wtajemniczeń. Panował duch wojny, walki i niechęci. [...] W finale książki
(siódme wtajemniczenie) okazuje sie, że nie ma żadnej wojny, a chłopcy
świetnie dogadani wymieniają się lekcjami.
Dziablo przypomina to sytuację KK i PRL. ci co wiedzą o tym niczego nie chcą
ujawniać. A Zaleski i Popiełuszko - cóż, byli na nizszym stopniu
wtajemniczenia. Wałęsa był nieźle wtajemniczony :)