leszek.sopot
03.06.06, 19:01
Starałem się wysłuchać dziś przemówienia Jarosława Kaczyńskiego, ale po 5
minutach poczułem się niesamowicie zmęczony dźwiękiem jego głosu i nie mogłem
skupić się na treści wystąpienia. Dotarło jednak do mojej "łżegłowy", że
prezes coś mówił o tym, że oni teraz budują solidarne społeczeństwo...
Panie prezesie! Ja chcę żyć w solidarnym państwie! Marzę wręcz o tym, aby w
tym solidarnym państwie pańska partia też była solidarna m.in. z taką jedną
pokraczną jednostką, indywiduum znad morza, tzn. ze mną, by do mnie, jak i do
każdego z miłością wyciągała ręce a słowa napawały otuchą i tchnęły zaufaniem
w człowieka, w sens jego pracy - po prostu by były ludzkie.
Mógłbym nawet pana, panie prezesie, pokochać - oczywiście miłością
platoniczną (ze względu na wiek i no, tak wogóle - niech nikt sobie nie
myśli) gdyby tylko spojrzał pan przychylnie na to, że nie tylko członkowie
pana partii chcą by prawo było prawem a sprawiedliwość sprawiedliwością i
chcą czuć się solidarni, a nie gorsi od członków pana, panie prezesie, parti.
Dlaczego, panie prezesie, gdy ja mówię, że najważniejsza jest prawda, to
wyzywa się mnie od obrońcy kapusi lub morderców?
Dlaczego, panie prezesie, gdy ja mówię o poszanowaniu prawa i
sprawiedliwości, nazywa się mnie łżeelitą?
Dlaczego, panie prezesie, gdy perroruję o tym by o posadach i stanowiskach
decydowała fachowość i osobiste predyspozycje, nazywa się to walką o
zachowanie układu?
Dlaczego, panie prezesie, gdy tropię nieuczciwość i postuluję o uczciwość,
nazywa się to asntypisowskim spiskiem?
Dlaczego, panie prezesie, gdy wyśmiewam się z przywar pana lub pana kolegów,
to grozi się mi prokuratorem, a gdy obśmiewam się i krytykuję innych to
zbieram pochwały?
Panie prezesie, tak bym chciał być ze wszystkimi solidarny, z całym PiS, a
przede wszystkim z panem, ale co jest nie tak, że z tej solidarności czuję
się wykluczony? Dlaczego mam takie poczucie, że jest ona zarezerwowana tylko
dla członków PiS - i to dla tych najbardziej z najbardziej pracowitych i
wiernych? Dlaczego mam poczucie, że buduje pan, panie prezesie, polskę
partyjną a nie solidarną?
Chcę być solidarny z PiS, ale jak to zrobić by się nie zeszmacić?