tuczynski
10.06.06, 01:20
znacie to uczucie? Spotykacie kogoś pierwszy raz i to nagłe żachnięcie,
chwilowy pąs, odwrócenie wzroku. Jasne wszystko jest O.K. mówimy dzień dobry
gramy dalej swoje role. Nic sie nie stało, a właśnie że się stało.
Tak spotkałem moją panią z ZUS. Jeśli myślicie że panie z ZUS to jakieś suche
zrzędy to możecie się zdziwić. Chyba weszło młode pokolenie - córcie
powiedziały babciom gdzie ich miejsce.
A moja bladolica nie była taką taką zwykłą panią z ZUS lecz wręcz panią
"aprobant";). Naprawde czerwieniłem się jak 14latek kiedy pukała mi długopisem
po ekranie, dlaczego nie terminowa wpłata. Nie moge się doczekac następnej
wizyty. A może będzie i rewizyta?! Razem ze rudowłosą skarbówką.
I za to właśnie chciałbym złożyć podziękowania Kaziowi Marcinkiewiczowi,
Zbyniowi Relidze, a przede wszystkim Jarkowi z rodziną i naprawdę wielu, wielu
innym o których zasługach pisać tu nie ma miejsca, a warto.