Dodaj do ulubionych

Za kulisami rewolucji moralnej...

28.06.06, 11:43
Gorąco (a nawet upalnie) polecam lekturę tekstu Rafała Matyi z dzisiejszej
Europy (Dziennik) pt.: 'Polityczne cele Jarosława Kaczyńskiego'

Znajdą w nim pożywkę zarówno zwolennicy JK, jak i jego zagożali przeciwnicy.
Mądry tekst!

www.dziennik.pl/magazyny/europa/wydania/artykul,113,strona,1.html

Na wzmożenie apetytu mały kąsek:

'Fakt, że Kaczyński w stopniu większym niż inni politycy potrafił dokonać
analizy postkomunizmu w pierwszych latach III RP i - co więcej - powtarzał tę
diagnozę także w momencie, kiedy pojawiła się szansa utworzenia AWS, stanowił
o jego wyjątkowości. Wyjątkowości, której ceną była marginalizacja. Nie
kilkumiesięczna, lecz wieloletnia. [...]

'Można było wtedy żałować, że historia III Rzeczypospolitej nie potoczyła się
inaczej. Zastanawiać się, co by było, gdyby Lech Wałęsa powierzył
kierowanie "Gazetą Wyborczą" nie Adamowi Michnikowi, ale właśnie Jarosławowi
Kaczyńskiemu. Potencjał diagnostyczny tego drugiego byłby zapewne ciekawszym
intelektualnym punktem wyjścia niż moralitety i przyjaźnie rzeczywistego
redaktora "Wyborczej". Jak wyglądałaby debata publiczna w sytuacji, gdy
najważniejsza gazeta opowiadałaby się stanowczo za rozliczeniem komunizmu,
kontrolą nad procesem przekształceń własnościowych, stanowczością wobec
przestępców? Jak potoczyłyby się losy Lecha Wałęsy, gdyby 4 czerwca 1992
najważniejszy dziennik domagał się od niego prawdy i stanowczej obrony akcji
lustracyjnej? Odpowiedzi można zostawić specjalistom od political fiction.'

'Rewolucji moralnej nie sposób przewidzieć, a tym bardziej
zadekretować. "Zastępcza rewolucja" - zapowiedziana przez Prawo i
Sprawiedliwość - stanowi jednak względnie konkretny projekt polityczny. Jego
treścią nie są jednak zapisy programu rządowego ani nawet szczegóły programu
wyborczego PiS. Istotą tego projektu jest zbudowanie silnego i sprawnego
aparatu państwowego zdolnego do działania w interesie społeczeństwa, a
szczególnie słabszych grup społecznych. Projekt ten - klarowny w sferze
aksjologicznej - jest krytykowany jako anachroniczny w sferze
prakseologicznej.
Zarzuca mu się, że ignoruje obowiązujący w Unii Europejskiej model państwa
sieciowego, chętnie współpracującego ze społeczeństwem obywatelskim i
pozarządowymi agendami współkształtującymi politykę państwa. Model ten
istnieje jednak - o czym mówi się już mniej chętnie - dzięki odpowiednio
silnemu kontekstowi kulturowemu, który jest wiążący dla poszczególnych
segmentów sieci i - co więcej - jest warunkiem wielostronnego zaufania.
Poziom zaufania istniejący w polskiej wersji państwa sieciowego można
zrekonstruować na podstawie słynnej rozmowy Redaktora z Producentem Filmowym
lub też z zeznań tegoż Redaktora tłumaczącego, dlaczego osobiście nie
poinformował prokuratury o korupcyjnej propozycji. Poziom zaufania dobrze
pokazują pojęcia takie jak "grupa hakowa" działająca wewnątrz SLD.
Podobnie jak hamulcem odbudowy instytucjonalnej państwa po roku 1989 była
niedokonana rewolucja moralna, tak samo dziś owo niedokonanie blokuje reformy
instytucjonalne zwiększające efektywność naszej polityki wewnątrz UE. Czym
innym jest bowiem sieciowe przekształcanie państw o silnej tradycji
demokratycznych rządów i konstytucyjnej biurokracji, a czym
innym "sieciowanie" państwa postkomunistycznego. Wydaje się zatem, że
określenia typu "anachroniczne" czy "postępowe" omijają istotny
instytucjonalny i kulturowy kontekst działań politycznych.'

[...]

'Kaczyński nie jest zatem politykiem, którego porażka będzie - jak to miało
już wielokrotnie miejsce - jedynie osobistą klęską. Będzie porażką nadziei
wywołanych rewolucją semantyczną roku 2003, ale też czymś więcej: porażką
szansy na wzmocnienie instytucjonalne państwa i zmiany w kulturze jego
funkcjonowania.'






Obserwuj wątek
    • echo_o Matko! ZagoRZali przeciwnicy, mea culpa! 28.06.06, 11:44
      • karlin A gdzie tu dla nich pożywka? 28.06.06, 11:47
        Tych ogorzałych?

        :)
        • echo_o Re: A gdzie tu dla nich pożywka? 28.06.06, 12:00
          karlin napisał:

          > Tych ogorzałych?
          >
          > :)

          ```````````````````````````````````````````

          A choćby TU:

          'Jedno jest jasne: zastępczej rewolucji Jarosław Kaczyński nie przeprowadzi
          sam, nawet wtedy gdyby udało mu się - co wydaje się nierealne - zapanować nad
          całym aparatem biurokratycznym państwa. Wymaga ona sojuszników spoza sfery
          politycznej. Ale warunkiem ich pozyskania jest nowa dystrybucja zaufania
          dokonana przez rządzących. Rządzący III Rzeczpospolitą okazali wiele zaufania
          służbom specjalnym i nowym elitom gospodarczym, zaufali elitom partii
          postkomunistycznej i jej sojusznikom, zostawiając im majątek, dając spokój
          rozliczeniom. Zaufali liberalnej doktrynie prawa karnego i bezstronności
          sędziów. Byli jednocześnie nieufni i dokuczliwi wobec drobnych podatników.
          Diagnozy formułowane przez Kaczyńskiego i jego partię poskutkowały jednoznaczną
          odmową zaufania wobec ulubieńców poprzedniej władzy. Radykalnie wyrażono ją w
          stosunku do Wojskowych Służb Informacyjnych, Krajowej Rady Radiofonii i
          Telewizji oraz mediów publicznych, a także części środowiska prawniczego.
          Umiarkowaną nieufność okazano znaczącym częściom administracji i dużego
          biznesu. Nie sformułowano jednak nowej doktryny zaufania, która mogłaby stać
          się podstawą polityki państwa, a z czasem - także reform ustrojowych. Rząd
          Marcinkiewicza, ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego mają jeszcze sympatyków, nie
          pozyskały jednak - poza parlamentem - jakichkolwiek społecznych sojuszników.
          Zastępcza rewolucja może zatem ponieść porażkę. Jej idee przewodnie - zarówno
          te wywodzące się z rzeczywistej rewolucji moralnej Sierpnia '80, jak i te
          wywiedzione z diagnozy słabości III Rzeczypospolitej - mogą ponownie stracić
          społeczną nośność.'

          Nie od dziś, nie od wczoraj i nie od lektury tego tekstu uważam, że piętą
          Achillesową Kaczyńskich jest nieumiejętność komunikacji ze światem. To osoby
          introweryczne. Porządkowanie to jedno (co i tak Anno Domini 2006 może oznaczać
          jedynie objawowe głaskanie po powierzchni, co najwyżej renowację, bo politury
          nie sposób już zerwać), a co innego umiejętna dystrybucja własnego planu
          politycznego, pozytywne 'zarażenie' nim. Tego Kaczyński nie potrafią na etapie
          wykonawczym, bo ideologicznym owszem. Dlatego wygrali wybory. Teraz jednak nie
          potrafią rozpylić w społecznym eterze pozytywnej energii. Byłam optymistką w
          momencie wyciągnięcia z kapelusza Marcinkiewicza. To był genialny ruch i
          podział ról. Marcinkiewicz robi swoje. Jarosław Kaczyński się zapowietrzył. To
          on jest mózgiem, koncepcjonistą, macherem taktycznym. Jak na tej linii podziału
          ról coś pęknie, to nie będzie zmiłuj się...

          • scoutek Re: A gdzie tu dla nich pożywka? 28.06.06, 12:05
            Framgent:
            'Można było wtedy żałować, że historia III Rzeczypospolitej nie potoczyła się
            inaczej. Zastanawiać się, co by było, gdyby Lech Wałęsa powierzył
            kierowanie "Gazetą Wyborczą" nie Adamowi Michnikowi, ale właśnie Jarosławowi
            Kaczyńskiemu. Potencjał diagnostyczny tego drugiego byłby zapewne ciekawszym
            intelektualnym punktem wyjścia niż moralitety i przyjaźnie rzeczywistego
            redaktora "Wyborczej".

            a jak sie do tego ma powierzenie przez Lecha Walese Kaczynskiemu redakcji
            Tygodnika Solidarnosc?
            do tego trzeba miec jeszcze talent w prowadzeniu pisma, ktorego Kaczynskiemu
            braklo.... o wielkim talencie pisarskim tez jakos nie slyszalam...
            ale moge sie mylic...
          • karlin Re: A gdzie tu dla nich pożywka? 28.06.06, 12:10
            Po pierwsze, czy to aby Jarosław "się zapowietrzył"?

            Przypomnij sobie sekwencje różnych posunięć na linii Marcinkiewicz-Kaczyński.
            Jakoś za łatwo przychodzi Ci uwierzyć w "sterowanie z tylniego siedzenia":)

            A wracając do tekstu.

            Sporo głupot.

            Jakim cudem można "zarażać pozytywnie" w sytuacji, gdy 98% mediów zionie taką
            akceptacją wobec PIS, że aż mikrofony strzykają płynnym metalem?

            Gdy trzeba toczyć nieustanną walkę z "cichymi"?

            Ale nawet w tej sytuacji PIS próbuje do ludzi dotrzeć.

            Nie zauważyłaś akcji instalowania tysięcy biur lokalnych w najmniejszych nawet
            miejscowościach?

            To w sytuacji stałej (na razie) kontry medialnej posunięcie bardzo dobre i
            jedynie możliwe.
          • deszcz.jesienny Re: A gdzie tu dla nich pożywka? 28.06.06, 12:40
            echo_o napisała:

            >
            > Nie od dziś, nie od wczoraj i nie od lektury tego tekstu uważam, że piętą
            > Achillesową Kaczyńskich jest nieumiejętność komunikacji ze światem. To osoby
            > introweryczne. Porządkowanie to jedno (co i tak Anno Domini 2006 może
            oznaczać
            > jedynie objawowe głaskanie po powierzchni, co najwyżej renowację, bo politury
            > nie sposób już zerwać), a co innego umiejętna dystrybucja własnego planu
            > politycznego, pozytywne 'zarażenie' nim. Tego Kaczyński nie potrafią na
            etapie
            > wykonawczym, bo ideologicznym owszem. Dlatego wygrali wybory. Teraz jednak
            nie
            > potrafią rozpylić w społecznym eterze pozytywnej energii. Byłam optymistką w
            > momencie wyciągnięcia z kapelusza Marcinkiewicza. To był genialny ruch i
            > podział ról. Marcinkiewicz robi swoje. Jarosław Kaczyński się zapowietrzył.
            To
            > on jest mózgiem, koncepcjonistą, macherem taktycznym. Jak na tej linii
            podziału
            >
            > ról coś pęknie, to nie będzie zmiłuj się...


            Z ust mi to wyjęłaś :-)
    • idiotyzmy-kacze W te brednie uwierzą może małolaci, 28.06.06, 12:04
      ja jednak pamiętam działalność Kaczyńskiego z początku lat 90-tych. Pamiętam te pierwsze spółki-krzaki typu Telegraf, bliskie związki z szefami Art-B i działalność ministra Glapińskiego, skarbnika Kaczyńskich. PC de facto było największym sojusznikiem komuchów w tzw uwłaszczeniu nomenklatury
      • tojajurek Dawno nie czytałem równie jałowego pieprzenia 28.06.06, 12:13
        Dawno nie czytałem równie jałowego pieprzenia jak tekst Matyi. Pseudonaukowy
        bełkot kuchennego "analityka" w zamieszczonym fragmencie może skutecznie
        zniechęcać co czytania reszty artykułu - wyraźnie zresztą pisanego na
        zamówienie Jarka K. Wiadomo zresztą jakie są sympatie polityczne "Dziennika".
        Dziwię się echo_o, że się zachwyca takim pokazem politycznego włazidupstwa.
        • echo_o Re: Dawno nie czytałem równie jałowego pieprzenia 28.06.06, 12:24
          tojajurek napisał:

          > Dawno nie czytałem równie jałowego pieprzenia jak tekst Matyi. Pseudonaukowy
          > bełkot kuchennego "analityka" w zamieszczonym fragmencie może skutecznie
          > zniechęcać co czytania reszty artykułu - wyraźnie zresztą pisanego na
          > zamówienie Jarka K.

          Matyja jest politologiem i historykiem. Jako taki ma wszelkie przygotowanie do
          analizowania poslkiej rzeczywistości w historycznym przekroju i ma prawo do
          własnej interpretacji. Ty również masz prawo, nawet jesli nie jesteś
          politologiem i historykiem z wykształcenia :)

          Tekst na zamówienie Kaczyńskiego ?
          Tym pasusem zepsułeś całą puentę swojego własnego wywodu :)


          > Wiadomo zresztą jakie są sympatie polityczne "Dziennika".

          Wiadomo ?
          W tym samym numerze Europy jest tekst nikogo innego jak Jeffrey'a Sachs'a :)


          > Dziwię się echo_o, że się zachwyca takim pokazem politycznego włazidupstwa.

          Zapiszmy sobie opinię n/t 'włazidupstwa' tego tekstu (jeśli przeczytałeś go w
          całości w ogóle) oraz wzajemną, personalną ocenę w protokole rozbieżności :)
          W ogóle dziwny jest ten świat...
        • basia.basia Na zamówienie? Włazidupstwo? 28.06.06, 21:20
          tojajurek napisał:

          > Dawno nie czytałem równie jałowego pieprzenia jak tekst Matyi. Pseudonaukowy
          > bełkot kuchennego "analityka" w zamieszczonym fragmencie może skutecznie
          > zniechęcać co czytania reszty artykułu - wyraźnie zresztą pisanego na
          > zamówienie Jarka K. Wiadomo zresztą jakie są sympatie polityczne "Dziennika".
          > Dziwię się echo_o, że się zachwyca takim pokazem politycznego włazidupstwa.

          Jestem przeciwnego zdania dlatego, że:

          1. Doskonale opisał sposób postępowania J.K. czyli żaden z niego strateg a tylko
          cwaniak. Inni doskonale określili ten styl mówiąc o "dryblingu". On się miota.
          Wykorzystuje nadarzające sie okazje i albo się uda albo nie i ... czycha na
          następne. (I nie wzdraga się grać nieczysto, o czym autor nie raczył wspomnieć)

          2. Wyraźnie opisał polityczny plan zreformowania państwa według własnej wizji.
          Silne państwo, silne instytucjami. A wszystko dla uszczęśliwiania tych, którzy
          bez tego państwa sobie nie poradzą. Nawet gosodarka ma służyć nie całemu
          społeczeństwu a tym wymagającym opieki i wsparcia.
          (Był już taki system. Byli już tacy, którzy chcieli mieć monopol na rację.)

          3. No i J.K. nie jest w stanie przekonać większości, że to jest dobre. A mógłby
          mieć lepsze wyniki gdyby mu się chciało zadbać o wsparcie społeczeństwa w tych
          sprawach, które w oczywisty sposób szwankują. Mógłby nie szczuć jednych na
          drugich chciażby, to wrogów miałby mniej a więcej sprzymierzeńców. On nie
          rozumie prostych zasad postępowania obowiązujących w życiu społecznym, pracy
          rodzinie. Asertywność głupcze!

          Uważam, że Matyja w zawoalowany sposób próbuje dotrzeć do pisowców. I to jest
          lepsza metoda niż wieszanie psów:)
          • tojajurek Re: Na zamówienie? Włazidupstwo? 28.06.06, 21:44
            basia.basia napisała:

            > Uważam, że Matyja w zawoalowany sposób próbuje dotrzeć do pisowców. I to jest
            > lepsza metoda niż wieszanie psów:)

            Niestety, z całym szacunkiem, pozostaanę przy swoim zdaniu. Matyja z pewnością
            nie jest idiotą, więc głaszcze Jarka cokolwiek pod włos. Ale wymowa całości
            jest ewidentnie panegiryczna.
            Uzasadnienie? Proszę bardzo. Dwa fragmenty:
            "Fakt, że Kaczyński w stopniu większym niż inni politycy potrafił dokonać
            analizy postkomunizmu w pierwszych latach III RP i - co więcej - powtarzał tę
            diagnozę także w momencie, kiedy pojawiła się szansa utworzenia AWS, stanowił
            o jego wyjątkowości."
            "Kaczyński nie jest zatem politykiem, którego porażka będzie - jak to miało
            już wielokrotnie miejsce - jedynie osobistą klęską. Będzie porażką nadziei
            wywołanych rewolucją semantyczną roku 2003, ale też czymś więcej: porażką
            szansy na wzmocnienie instytucjonalne państwa i zmiany w kulturze jego
            funkcjonowania."
            Jak to nie jest ufryzowane wazeliniarstwo - to nie wiem co mogłoby nim być.
            Autor tylko przez delikatność nie nawołuje do zbierania datków na budowę
            pomnika Jedynego Sprawiedliwego i Przenikliwego Ojca Narodu Jarosława Wielkiego.
            • basia.basia Re: Na zamówienie? Włazidupstwo? 28.06.06, 21:53
              tojajurek napisał:

              > basia.basia napisała:
              >
              > > Uważam, że Matyja w zawoalowany sposób próbuje dotrzeć do pisowców. I to
              > jest
              > > lepsza metoda niż wieszanie psów:)
              >
              > Niestety, z całym szacunkiem, pozostaanę przy swoim zdaniu. Matyja z pewnością
              > nie jest idiotą, więc głaszcze Jarka cokolwiek pod włos. Ale wymowa całości
              > jest ewidentnie panegiryczna.
              > Uzasadnienie? Proszę bardzo. Dwa fragmenty:
              > "Fakt, że Kaczyński w stopniu większym niż inni politycy potrafił dokonać
              > analizy postkomunizmu w pierwszych latach III RP i - co więcej - powtarzał tę
              > diagnozę także w momencie, kiedy pojawiła się szansa utworzenia AWS, stanowił
              > o jego wyjątkowości."

              To jest prawda! Ja zawsze twierdziłam, że on uparcie od lat mówił w czym problem
              i miał rację.


              > "Kaczyński nie jest zatem politykiem, którego porażka będzie - jak to miało
              > już wielokrotnie miejsce - jedynie osobistą klęską. Będzie porażką nadziei
              > wywołanych rewolucją semantyczną roku 2003, ale też czymś więcej: porażką
              > szansy na wzmocnienie instytucjonalne państwa i zmiany w kulturze jego
              > funkcjonowania."

              Tu się zupełnie myli. Chociażby dlatego, że pewne rzeczy już zostały zrobione
              i ewentualne przyspieszone wybory nie spowodują, że się odtworzy WSI, że do
              wojska wrócą ci, których się Sikorski już pozbył albo których w krótkim czasie
              wyautuje. Że się nie znowelizuje ustawy o IPN. To tylko przykłady.
              A co do kultury funkcjonowania państwa to gorzej niż teraz to już być nie może!

              > Jak to nie jest ufryzowane wazeliniarstwo - to nie wiem co mogłoby nim być.
              > Autor tylko przez delikatność nie nawołuje do zbierania datków na budowę
              > pomnika Jedynego Sprawiedliwego i Przenikliwego Ojca Narodu Jarosława Wielkiego
              > .

              Półrewolucjoniście pomnik?
      • karbat Re: W te brednie uwierzą może małolaci, 28.06.06, 12:14
        kaczki gwarantem rewolucji moralnej czyz mozna byc do tego stopnia wymozdzonym

        udzielali sie w NIK,w min sprawiedliwosci i bylo cacy a dzis jest tragicznie :o
      • haen1950 Małolaty nie uwierzą 28.06.06, 12:15
        Przejmowanie przez pisowską mafię państwa natrafiło na twardy opór. Na nic
        pomogło zawieranie sujuszu z faszystami od Giertycha oraz zdegenerownymi
        komuchami od Leppera. Społeczeństwo broni się wspaniale przed tymi sku..elami.
        Ziobro rozbudowuje więzienia. Czekają na niego i na tę mafię. Ot, i cały
        optymizm. Co to znaczy demokracja!
        Z przyjemnością obejrzę ten spektakl, coś na kształt procesu norymberskiego w
        nastepnym wydaniu.
    • indris Moralność a Kaczor ? 28.06.06, 12:09
      Mówienie o "moralności" człowieka, który poparł udział Polski w AGRESJI na
      Irak jest co najmniej nieporozumieniem.
      • karlin [...] 28.06.06, 12:11
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • indris Fakty są uparte... 28.06.06, 12:13
          ..a ja je tylko przypomniałem.
          • karlin [...] 28.06.06, 12:16
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • indris Nie moje 28.06.06, 12:37
              Te fakty są powszechnie znane.
              • karlin Brawo! Jesteś pod ochroną 28.06.06, 21:22
                Jak każdy egzemplarz wymierającego gatunku.

                :)
    • bryt.bryt tylko jeden komentarz 28.06.06, 12:30
      Odnosnie tego, co by bylo, gdyby Jarek byl szfem GW zamiast Michnika. Otoz nie
      bylo GW w formie opisywanej przez autora tekstu. Wplyw Jarka poprzez wplywowa
      gazete bylby ograniczony tym, ze Jarek nie rozwinalby jej we wplywowa gazete.
      Zreszta mial okazje sie wykazac na niwie prasowej i takie "political fiction"
      nie jest zadnym "political fiction". Sa dowody.
      • entefuhrer Re: co by było gdyby 28.06.06, 19:24
        Dokładnie - Kaczyński rozłożyłby w trymiga "Wyborczą" jak "Ekspress Wieczorny"...
        • basia.basia Re: co by było gdyby 28.06.06, 22:54
          entefuhrer napisał:

          > Dokładnie - Kaczyński rozłożyłby w trymiga "Wyborczą" jak "Ekspress Wieczorny".
          > ..

          Zgadzam się. Błędem było, że szefem gazety został polityk a nie dziennikarz.
          Ale warto się rzeczywiście zastanowić jak byłoby gdyby szefem GW został
          np. śp. Maciej Łukasiewicz. Sądzę, że to uzmysławia jką rolę odegrała GW
          i że była to rola destrukcyjna.
    • deszcz.jesienny Re: Za kulisami rewolucji moralnej... 28.06.06, 12:39
      echo_o napisała:


      > 'Można było wtedy żałować, że historia III Rzeczypospolitej nie potoczyła się
      > inaczej. Zastanawiać się, co by było, gdyby Lech Wałęsa powierzył
      > kierowanie "Gazetą Wyborczą" nie Adamowi Michnikowi, ale właśnie Jarosławowi
      > Kaczyńskiemu. Potencjał diagnostyczny tego drugiego byłby zapewne ciekawszym
      > intelektualnym punktem wyjścia niż moralitety i przyjaźnie rzeczywistego
      > redaktora "Wyborczej".


      Niestety myślę, że GW pod przywództwem Kaczyńskiego nie miałaby szans stać się
      równie opiniotwórcza, jak pod ręką Michnika. Mając na względzie trafność
      diagnozowania Kaczyńskiego, trzeba się zarazem liczyć z ówczesnymi realiami.
      GW "wstrzeliła" się wtedy w oczekiwania i w tym nalezy upatrywać jej sukcesu.
      Podobnie jak dziś należy upatrywać jej upadku w nie liczeniu się z opinią
      społeczeństwa i kurczowym trzymaniu przekonań, które przez 17 lat zdążyły się
      już ostatecznie skompromitować. Dlatego, choć ciekawe, to jednak tego typu
      rozważania uważam wyłącznie za konfabulacje. Faktycznie jest to 'political
      fiction' :-)

      >Jak wyglądałaby debata publiczna w sytuacji, gdy
      > najważniejsza gazeta opowiadałaby się stanowczo za rozliczeniem komunizmu,
      > kontrolą nad procesem przekształceń własnościowych, stanowczością wobec
      > przestępców? Jak potoczyłyby się losy Lecha Wałęsy, gdyby 4 czerwca 1992
      > najważniejszy dziennik domagał się od niego prawdy i stanowczej obrony akcji
      > lustracyjnej? Odpowiedzi można zostawić specjalistom od political fiction.'




      > 'Kaczyński nie jest zatem politykiem, którego porażka będzie - jak to miało
      > już wielokrotnie miejsce - jedynie osobistą klęską. Będzie porażką nadziei
      > wywołanych rewolucją semantyczną roku 2003, ale też czymś więcej: porażką
      > szansy na wzmocnienie instytucjonalne państwa i zmiany w kulturze jego
      > funkcjonowania.'


      A z tym akurat się zgadzam i chciałabym, by ta hipotetyczna porażka również
      okazała się niczym więcej, jak tylko 'political fiction' :-)
    • elfhelm na jedno pytanie znam świetnie odpowiedź 28.06.06, 13:00
      > Zastanawiać się, co by było, gdyby Lech Wałęsa powierzył
      > kierowanie "Gazetą Wyborczą" nie Adamowi Michnikowi, ale właśnie Jarosławowi
      > Kaczyńskiemu.

      Banalne. GW wylądowałaby z nakładem na poziomie kierowanego przez Jarosława
      TySola czy innego GaPolka :)

      A Rafał Matyja? Czy nie ma legitymacji PiSu w kieszeni (kiedyś był jednym z
      najbliższych współpracowników Kazimierza Ujazdowskiego i jego Koalicji
      Konserwatywnej).
    • homosovieticus Chałtura czy nagła zmiana optyki 28.06.06, 13:01
      Sympatie polityczne Rafała Matyi są znane tym wszystkim, którzy interesują się
      polskimi przemianami ustrojowymi.
      Polecany tekst, moim zdaniem, należy do najsłabszych jakie popełnił dr Matyja i
      przedstawił do publicznej oceny.Cóż, nie zawsze można być w wysokiej, myślowej
      formie.
      Dziwi mnie najbardziej fakt,że Matyja nie zdaje sobie sprawy, że tekstem tym
      zaprzeczył swoim dotychczasowym, politycznym przekonaniom i wyrządził
      Jarosławowi Kaczyńskiemu niedźwiedzią przysługę.
      Myślę,że zaden poważny polityk, a za takiego uważam J. Kaczyńskiego, chcący
      dokonać gruntownych zmian w aparacie państwowym, w warunkach zdecydowanej
      niechęci elit do przeprowadzenia tych zmian, nie uzna tego tekstu za pomocny w
      realizacji politycznego programu partii, którą kieruje.
      Matyja siadaj i popraw się!
      ps
      Czy echo_o mogłoby odpowiedziec na moje pytanie o przyprawy(korzenie)?
      Byłbym wdzięcznym.
      • cics Re: Chałtura czy nagła zmiana optyki 28.06.06, 13:07
        Polityków oceniać należy po wynikach pracy, a nie po słowach które głoszą oni
        lub ich apologeci. A jaki jest efekt "rewolucji moralnej" :
        - panoszące się TKM
        - zero inicjatywy w gopodarce
        - skłócenie z niezależnymi mediami
        - budowanie przepaści wewnątrz narodu
        - likwidowanie niezależności instytucji zamiast wzmacniania obywatelskiej
        samorządności
        - obrzucanie błotem przeciwników
        - uprawianie "hakerskiej" polityki

        Na taką rewolucje moralną to ja mówię - dziekuję , przeczekam.
        • homosovieticus Twoją analizę "efektów rewolucji moralnej" 28.06.06, 13:15
          uważam za intelektualnie wulgarną. Wziętą prosto z agitek eseldowskich i z
          nieprzychylnych PiS-owi mediów.
          • cics Re: Twoją analizę "efektów rewolucji moralnej" 28.06.06, 13:57
            homosovieticus napisał:
            > uważam za intelektualnie wulgarną. Wziętą prosto z agitek eseldowskich i z
            > nieprzychylnych PiS-owi mediów.

            Gwarantuję Ci,że taką analizę (a może troche bardziej wulgarną) przeprowadza
            przeciętny wyborca przed wrzuceniem kartki do urny.
            • homosovieticus Re: Twoją analizę "efektów rewolucji moralnej" 28.06.06, 14:01
              cics napisał:
              >Gwarantuję Ci,że taką analizę (a może troche bardziej wulgarną) przeprowadza
              > przeciętny wyborca przed wrzuceniem kartki do urny.
              Fakt ten, moim zdaniem, nie usprawiedliwia Ciebie zabierajacego dobrowolnie głos
              w dyskusji, w sprawie wymagajacej szerszej wiedzy o politycznej rzeczywistości w
              Polsce.
              • cics Re: Twoją analizę "efektów rewolucji moralnej" 29.06.06, 10:54
                homosovieticus napisał:

                >Twoją analizę "efektów rewolucji moralnej" uważam za intelektualnie wulgarną.

                Muszę w takim razie sie postarać i napisać coś bardziej wulgarnego. Tym razem
                zajmę się autorem i samym tekstem.
                Bohater tekstu jak jedyny przez wiele lat znał prawdę , ale nikt go nie chciał
                słuchać.
                Wrogowie prawdy próbowali go zniszczyc , ale nie dali rady.
                Gdy już był kilka lat temu był blisko celu opadły go złe moce w postaci
                nieuczciwych współpracowników,ale odszedł i pokutował.
                Jest niezłomny, ale ma drobną skazę - przeżył zwątpienie , chciał się wycofać .
                Jednak wrócił na właściwą drogę.
                Teraz prowadzi tą drogą wierny lud, naprzeciw niewiernym których jest coraz
                mniejsza garstka.
                Jeśli jeszcze dodamy (ale tego już nie znajdziemy w artykule tylko w źródłach
                pobocznych), że swoją drogę życiową prowadzi ścieżką wytyczoną przez premiera
                Jana to utworzy nam sie całkiem znajomy obraz.

                Zastanawiam sie tylko, czy ze strony autora była to zamierzona hagiografia czy
                też parodia. Jesli to pierwsze , to należy pamiętać ,że portretowanie z
                pozycji "na kolanach" psuje perspektywę i zniekształca opisywany obiekt.




        • elfhelm Zaraz zaraz... czemu kłamiesz? 28.06.06, 13:17
          cics napisał:

          > Polityków oceniać należy po wynikach pracy, a nie po słowach które głoszą oni
          > lub ich apologeci. A jaki jest efekt "rewolucji moralnej" :
          > - panoszące się TKM

          Ależ oni tylko zastępują faHoFcami skompromitowane ubeckie i lumpenliberalne
          łże-elity z frontu obrony przestępców

          > - zero inicjatywy w gopodarce

          Jakże nie ma inicjatywy? A obsadzanie ww. faHoFcami Netzlami i Marcami spółek
          nie przyniesie ludowi korzyści gospodarczych? A obniżka podatków o 1% za 10 lat
          to nie inicjatywa?

          > - skłócenie z niezależnymi mediami

          To jest pozytywne. Niezależne media stoją po stronie łże-elit. Za to niezależni
          (od rozumu) komentatorzy jak Semka stoją po stronie PiSu.

          > - budowanie przepaści wewnątrz narodu

          Ale tę przepaść zasypie się wkrótce różnymi stolikami!

          > - likwidowanie niezależności instytucji zamiast wzmacniania obywatelskiej
          > samorządności

          Obywatele są biedni i nieporadni. Więc dobry Wódz i jego Pi(e)S starają się im
          pomóc i wyręczać w każdej możliwej sprawie.

          > - obrzucanie błotem przeciwników

          Kąpiele błotne podobno urodę poprawiają. Więc to wynika przecież li tylko z
          troski.

          > - uprawianie "hakerskiej" polityki

          Hakerstwo poprawi jakość naszego wywiadu i będziemy mieli lepszy ogląd sytuacji
          politycznej w Malawi i Bhutanie.

          > Na taką rewolucje moralną to ja mówię - dziekuję , przeczekam.

          Nie czekaj! Przyłącz się i działaj!
      • entefuhrer Zadanie wolnej prasy (wg homosia) - pomagać... 28.06.06, 20:27
        ...politykom (ze szczególnym uwzględnieniem Pana Prezesa) ;->
    • leszek.sopot Ha, toć to "hagiografia semantyczna" 28.06.06, 17:17
      Kaczyński jako święty męczennik "rewolucji semantycznej" AD 2003. Tekst
      kuriozum.
      • echo_o Re: Ha, toć to "hagiografia semantyczna" 28.06.06, 17:29
        leszek.sopot napisał:

        > Kaczyński jako święty męczennik "rewolucji semantycznej" AD 2003. Tekst
        > kuriozum.

        ```````````````````````````````````````````

        Zdecydujcie się...
        Ty i jeszcze kilka osób w tym wątku nazwało ten tekst poddańczym wobec JK.
        Homosovieticus wręcz odwrotnie, ze to niedźwiedzia przysługa wobec JK.
        W obu przypadkach zakładacie stronniczość Matyi.

        Osobiście wolę takie teksty, bo są poszukiwaniem, a nie stawianiem tezy.
        Tek tekst nie jest referatem, jest bardziej filozoficzną epistołą.
        Tekst drogi...

        Wolę takie, niż 'masówki', z których zieje intelektualnym mutyzmem...
        • leszek.sopot Re: Ha, toć to "hagiografia semantyczna" 28.06.06, 19:21
          Matyja niepotrzebnie płacze nad tym, że to nie Kaczyńskiemu powierzono funkcję
          red. naczelnego GW bo miałoby być pięknie i wspaniale. Zapomniał, że po
          Mazowieckim, który na świetnym poziomie wznowił "TS", naczelnym został
          Kaczyński i jak się to skończyło? Jak ktoś pisze hagiografię to niech także
          uważa na szczegóły.
          Rzuciłem tylko okiem na ten tekst. Zwróciłem jeszcze uwagę na nowatorski
          termin "rewolucja semantyczna" - po czym odechciało mi się czytać. Może więc w
          dalszej części jest coś interesującego w tym tekście, ale mi się już nie chce
          do niego zaglądać.
          • elfhelm Re: Ha, toć to "hagiografia semantyczna" 28.06.06, 19:58
            > Zapomniał, że po
            > Mazowieckim, który na świetnym poziomie wznowił "TS", naczelnym został
            > Kaczyński i jak się to skończyło?

            Lech Kaczyński to zauważył i Jarosław orderu nie dostał. Chociaż i nagrodzenie
            Gelberga to jakieś kuriozum, bo linię destrukcyjną potrafił doskonale kontynuować.
    • loppe Re: Za kulisami rewolucji moralnej... 28.06.06, 18:58
      właśnie się zapoznałem, wartościowa lektura
    • eboshi Wszystko fajnie pod warunkiem, że... 28.06.06, 19:42
      na poczatku przyjmiemy dwa założenia:

      1. Intencje Kaczyńskiego i jego zaplecza są szczere
      2. Cel jaki sobie wyznaczył i metody jego osiągnięcia są pożądane

      Jeśli na oba powyższe pytania odpowiemy nie to cały ten artykuł to zwykła agitka
      nie warta papieru na którym ją wydrukowano.

      Ja szczerze i z całkowią pewnością na oba pytania odpowiadam NIE :(

      BTW. W zacytowanych wyimkach aż nadto widoczne są aluzje jakoby głównymi
      oponentami Kaczyńskich byli chołubieni przez SLD esbecy, lewacy,
      nomenklaturowcy, etc... a reszta społeczeństwa jest tumaniona i potrzeba tylko
      aby światło myśli nowego ojca narodu ich oświeciło, a wszyscy ze śpiewem na
      ustach rzucimy sie budować nową wspaniałą IV RPiS :)

      Wypisz wymaluj poczatki PRL'u :)
      • basia.basia Re: Wszystko fajnie pod warunkiem, że... 28.06.06, 20:47
        eboshi napisał:

        > na poczatku przyjmiemy dwa założenia:
        >
        > 1. Intencje Kaczyńskiego i jego zaplecza są szczere
        > 2. Cel jaki sobie wyznaczył i metody jego osiągnięcia są pożądane

        Trafiłeś w sedno, moim zdaniem:) Jednak moje odpowiedzi są inne i tak:

        On rzeczywiście miał dobre intencje a zaplecze miało służyć realizacji
        tylko, że jak to zwykle bywa "dobrymi intencjami...". Zauważyłam, że Matyja
        skupia się na osiągnięciu celów politycznych (WSI, wzmacnianie państwa)
        a gospodarka na trzecim planie. I taka jest prawda. Kaczyński szykował się
        do współrządzenia i ciężar naprawy instytucji państwa (w tym wymiaru
        sprawiedliwości) miał wziąć na swoje barki. Widać dzisiaj, że głównie tym
        się zajmuje., W pozotsałych sprawach ogólnie powiedzieć można, że zaledwie
        nie szkodzi.

        A te mtody?! To jest rzecz najgorsza:( Wkleję tu zakończenie artykułu:

        "Nie sformułowano jednak nowej doktryny zaufania, która mogłaby stać się
        podstawą polityki państwa, a z czasem - także reform ustrojowych. Rząd
        Marcinkiewicza, ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego mają jeszcze sympatyków, nie
        pozyskały jednak - poza parlamentem - jakichkolwiek społecznych sojuszników.
        Zastępcza rewolucja może zatem ponieść porażkę. Jej idee przewodnie - zarówno te
        wywodzące się z rzeczywistej rewolucji moralnej Sierpnia '80, jak i te
        wywiedzione z diagnozy słabości III Rzeczypospolitej - mogą ponownie stracić
        społeczną nośność. A w konsekwencji - nie spełnić się w jakiejkolwiek istotnej i
        odczuwalnej zmianie. Kaczyński nie jest zatem politykiem, którego porażka będzie
        - jak to miało już wielokrotnie miejsce - jedynie osobistą klęską. Będzie
        porażką nadziei wywołanych rewolucją semantyczną roku 2003, ale też czymś
        więcej: porażką szansy na wzmocnienie instytucjonalne państwa i zmiany w
        kulturze jego funkcjonowania."

        Kacyński i jego obóz nie pozyskał sojuszników, bo się o nich nie starał! Wręcz
        przeciwnie! Zraził sobie bardzo wielu przez te metody!

        Ale w przeciwieństwie do Matyji nie uważam, że klęska Kaczyńskiego musi być
        klęską Polski. Zmarnowaniem szansy na wzmocnienie instytucjonalne ....
        To grube nadużycie! Nie jeden Kaczyński jest patriotą i reformatorem. Istnieją
        projekty, różne od kaczych ale wcale nie gorsze.
        • luciferrr GW Wałęsa mógł powierzyć PC 28.06.06, 20:56
          Gdyby "Gazete Wyborczą" Wałęsa powierzył Jarosławowi Kaczyńskiemu,to dzisiaj
          o istnieniu "GW" byśmy czytali w wąsko specjalistycznych opracowaniach
          historycznych.
          Jarek miał przecież rozbujać media zakładając Telegraf...:)))))
        • echo_o A teraz do Basi: 28.06.06, 21:33

          > A te mtody?! To jest rzecz najgorsza:( Wkleję tu zakończenie artykułu:


          > "Nie sformułowano jednak nowej doktryny zaufania, która mogłaby stać się
          > podstawą polityki państwa, a z czasem - także reform ustrojowych. Rząd
          > Marcinkiewicza, ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego mają jeszcze sympatyków,
          nie
          > pozyskały jednak - poza parlamentem - jakichkolwiek społecznych sojuszników.
          > Zastępcza rewolucja może zatem ponieść porażkę. Jej idee przewodnie - zarówno
          t
          > e
          > wywodzące się z rzeczywistej rewolucji moralnej Sierpnia '80, jak i te
          > wywiedzione z diagnozy słabości III Rzeczypospolitej - mogą ponownie stracić
          > społeczną nośność. A w konsekwencji - nie spełnić się w jakiejkolwiek
          istotnej
          > i
          > odczuwalnej zmianie.


          No widzisz, Basiu. Czyli jednak tekst Matyi (tak jak wspomniałam w
          swoim 'wstępniaku' do wątka) nie jest 'włazi...d...stwem' wobec JK.
          Też uważam, że to bolączka Kaczyńskiego (ja to nazwałam komunikacyjną flautą,
          imposibilizmem może nie, ale widoczną nieporadnością w marketingu własnej idei,
          w dobrym sensie tego słowa).



          > Kaczyński nie jest zatem politykiem, którego porażka będzi
          > e
          > - jak to miało już wielokrotnie miejsce - jedynie osobistą klęską. Będzie
          > porażką nadziei wywołanych rewolucją semantyczną roku 2003, ale też czymś
          > więcej: porażką szansy na wzmocnienie instytucjonalne państwa i zmiany w
          > kulturze jego funkcjonowania."
          >
          > Kacyński i jego obóz nie pozyskał sojuszników, bo się o nich nie starał! Wręcz
          > przeciwnie! Zraził sobie bardzo wielu przez te metody!
          >
          > Ale w przeciwieństwie do Matyji nie uważam, że klęska Kaczyńskiego musi być
          > klęską Polski. Zmarnowaniem szansy na wzmocnienie instytucjonalne ....
          > To grube nadużycie! Nie jeden Kaczyński jest patriotą i reformatorem. Istnieją
          > projekty, różne od kaczych ale wcale nie gorsze.


          Nikt nie ma wyłączności na patriotyzm. Nikt nikogo nie powinien uszczęśliwiać
          na siłę. Projekt Kaczyńskiego wszedł w fazę realizacji. Sama jestem ciekawa jak
          to się skończy. Jeśli pojawi się ktoś inny, kto mnie przekona do swojej
          propozycji (rozumiem, że teoretycznej, bo potem musi wygrać, by go móc ocenić,
          tak jak recenzujemy teraz JK) - na pewno Ci to powiem.
          Bo Ty, póki co, nie przedstawiłaś innej alernatywy.
          Tylko mi nie mów, że to Tusk (w dużo dalszym planie PO jako całość, która dla
          mnie staje się powoli wyłącznie beztreściowym skrótem językowym).

          • basia.basia Re: A teraz do Basi: 28.06.06, 22:49
            echo_o napisała:

            > Bo Ty, póki co, nie przedstawiłaś innej alernatywy.
            > Tylko mi nie mów, że to Tusk (w dużo dalszym planie PO jako całość, która dla
            > mnie staje się powoli wyłącznie beztreściowym skrótem językowym).
            >

            Więc nic o PO a tylko o metodach i nieważne kto to mógłby zrobić.

            Podam może przykład z PZU. Być może w PZU coś szwankuje (wiadomo, że PZU wyniki
            ma nadzwyczaj dobre ale może za dobre? Ze szkodą dla tych co się tam
            ubezpieczają? A może używają pieniędzy swoich klientów do celów niegodnych z
            prawem? Ktoś się tam pasie?). Można to zbadać albo za pomocą kontroli NIK, albo
            CBA, albo prokuratury.
            To jest jedna metoda. Inna jest taka, że się wyrzuca prezesa (choć nie ma śladu
            zarzutu poza donosem, że wyniki są dobre tylko dltaego, że się "twórczo"
            księguje), bo z "układu". I na jego stołku sadza się faceta, który o tej branży
            ma pojęcie blade a na dodatek to jakiś cwaniak. Na dodatek robi się to w
            pośpiechu i przez tydzień insytucja jest rządzona przez człowieka z nadania
            udziałowca, który ma zamiar połknąć PZU i państwo będąc z nim w sporze zagrożone
            jest płaceniem drakońskiej kary.

            To jest leczenie dżumy cholerą. Zastępowanie jednych drugimi w taki sposób jak
            to robi PiS jest wysoce szkodliwe. Trzeba poprawiać prawo tak, by nie było w nim
            " innych czasopism" oraz "roślin", by aparat ścigania był nieubłagany a kary
            nieuchronne. A więc PREWENCJA i cała reszta. Z gadania, pomawiania, chamskich
            czystek nic dobrego nie wyniknie.

            Jak się mówi o degeneracji instytucji państwa to trzeba je potraktować
            chirurgicznie; usunąć gangrenę a resztę leczyć. A w tej chwili mamy diagnozę,
            że jest sama gangrena. To znaczy, że wszyscy sędziowie TK są nieuleczalnie
            chorzy (czytaj skorumpowani), podobnie zgangrenowana była KRRiT, TVP, RPO
            i parę innych instytucji. Wyciąć w pień i zastąpić zdrowym elementem z PiS + SO
            + LPR albo popieranym przez PiS - oto metoda PiS. Tylko, że nie ma skąd wziąć
            tylu nieposzlakowanych fahowców to się bierze jak leci:(

            Ten rząd nic nie napsuł w gospodarce ale nasz obecny potencjał i możliwości są
            takie, że stać nas na 2 x większy wzrost. Zyta nie mogła zrobić wiele w
            finansach, bo "nie było woli politycznej" ale też nie pozwoliła specjalnie
            napsuć a mogłaby jeszcze coś zdziałać, choćby małymi krokami.
            Tak jest, bo w PiS nadmiar ekonomicznych analfabetów oraz socjalistów, którzy
            chcą gnębić bogatych, by rozdawać biednym. Od tego biedni się nie wzbogacą a
            młodzież dalej będzie wyjeżdżać, my będziemy jeździć po dziurawych drogach,
            a leczyć się będziemy ziołami własnoręcznie zebranymi. Najgłupsze w tym
            wszystkim jest to, że tę młodzież kształci państwo za pieniądze podatników!
            Szkolimy fachowców od hydraulika poprzez pielęgniarkę do programisty
            komputerowego i następnie mówimy im "adieu".

            A mnie osobiście bardzo boli sposób bycia pisowskiej elity oraz styl sprawowania
            władzy (za pomocą nieustających kryzysów). Wszyscy na to patrzymy i myślimy, że
            polityka to rzecz brudna, politycy to cwaniacy, którzy gdzieś mają wyborców.
            Chodzi im tylko o władzę, bo fajnie być przy korycie. I naród patrzy na te
            wrzaski, kopania, inwektywy, insynuacje, pomówienia. Wrogość na kżdym kroku. Kto
            nie z nami to wróg. Kłamią w żywe oczy i kręcą.
            Złe wzory, chamskie zachowania, żadnych standardów. Młodzi ludzie na to patrzą i
            ich to dopiero mdli. Wstydzą się takich polityków i tego kraju. Dzwonią z
            daleka i pytają: co się w Polsce wyprawia?! Nie wiem już jak się mam tłumaczyć:(
            Ja chyba zwariuję!

            A marzyłam, że jak ta cholerna lewica odejdzie wreszcie to nie będę już oglądała
            Oleksego, Millera, prezia itp. A tu masz. Obecne elity władzy pozwalają sobie na
            zachowania, które poprzednio byłyby nie do pomyślenia! Krętactwo i obelgi są
            powszechne. Amatorszczyzna na każdym polu! Kolesiostwo do kwadratu!

            ... juz mi się nawet pisać nie chce:(
            • michal00 Re: A teraz do Basi: 28.06.06, 23:14
              Podam może przykład z PZU. Być może w PZU coś szwankuje (wiadomo, że PZU wyniki
              > ma nadzwyczaj dobre ale może za dobre? Ze szkodą dla tych co się tam
              > ubezpieczają? A może używają pieniędzy swoich klientów do celów niegodnych z
              > prawem? Ktoś się tam pasie?). Można to zbadać albo za pomocą kontroli NIK,
              albo
              > CBA, albo prokuratury.
              > To jest jedna metoda. Inna jest taka, że się wyrzuca prezesa (choć nie ma
              śladu
              > zarzutu poza donosem, że wyniki są dobre tylko dltaego, że się "twórczo"
              > księguje), bo z "układu". I na jego stołku sadza się faceta, który o tej
              branży
              > ma pojęcie blade a na dodatek to jakiś cwaniak. Na dodatek robi się to w
              > pośpiechu i przez tydzień insytucja jest rządzona przez człowieka z nadania
              > udziałowca, który ma zamiar połknąć PZU i państwo będąc z nim w sporze
              zagrożon

              PZU to jest taka spolka, ze nawet gdyby postawic na jej czele pawiana, to i tak
              bedzie zarabiala duze pieniadze, bo ma b. duzy udzial w rynku i dodatkowo
              dzieki coraz rozleglejszemu przymusowi ubezpieczen ma zapewniony staly doplyw
              srodkow. Wyniki finansowe PZU poprawiaja systematycznie sie z roku na rok.
              Stypulkowski jest juz znany z dzialania w interesie instytucjonalnych
              inwestorow prywatnych - np. m.in. dzieki jego dzialalnosci Citigroup najpierw
              pozbawila Skarb Panstwa praktycznego wplywu na Bank Handlowy, a nastepnie
              kupila udzialy za cene ponad 30% nizsza niz placili drobni inwestorzy. Trudno
              takiego faceta uwazac za lojalnego wobec SP.
            • echo_o Basieńko... 28.06.06, 23:34
              basia.basia napisała:


              > Więc nic o PO a tylko o metodach i nieważne kto to mógłby zrobić.


              Ja prosiłam o alternatywę, ale skoro tyle wysiłku włożyłaś w ten wpis
              krytykujący, a właściwie w ogólnej wymowie potępiający w czambuł PiS, to
              podejmę go...
              Szczerze mówiąc, twój wpis niesamowicie mnie zaskoczył.
              Ekstremalnie ostrą retoryką, Basiu...

              Oczywiście, że masz rację punktując sprawę PZU (Netzel nie jest wart mszy, ale
              do Stypułkowskiego, mimo jego bezprzecznej fachowości nie przekonasz mnie).
              Problem jest szerszy i głębszy. Poprzez swoistą, kastową niemal koncentrację
              kadry menadżerskiej, która dokonywała przez ostatnie kilkanaście lat
              transformacji ekonomicznej, a wywodzącej się w przygniatającej większości z
              pionu postkomunistycznej, uwłaszczonej nomenkleatury - zostalismy dziś z
              potężną dziurą kadrową. Ci, którzy nie są powiązani z minioną epoką są
              anonimowi, nierozpoznawalni, wydobywani z niebytu, albo z bytu poza oficjalnym,
              choćby medialnym obiegiem. To jest prawdziwy dramat. To jest bolesny proces,
              który za jakiś czas w naturalny sposób wypełni tę niszę, bo jest multum
              doskonałych fachowców, którzy do tej pory nie mieli szansy rozwinąć skrzydeł.
              Tak. Zapłacimy za ten proces cenę. Kwestia minimalizacji tej ceny - to jest
              najważniejszy element, największe ryzyko tego procesu 'inwestycyjnego' w nowy
              porządek, także w biznesie...

              > Na dodatek robi się to w
              > pośpiechu i przez tydzień insytucja jest rządzona przez człowieka z nadania
              > udziałowca, który ma zamiar połknąć PZU i państwo będąc z nim w sporze
              zagrożon
              > e
              > jest płaceniem drakońskiej kary.



              No popatrz. Przypomniałaś mi jazgot na Marcinkiewicza, że zbyt raptownie
              zdecydował o dymisji Zyty,która oddała się do jego dyspozycji. Że mógł
              poczekać. Poczekać w sytuacji, gdy Gilowska była nie tylko prezesem spółki SP,
              ale wicepremierem i ministrem odpowiedzialnym w swoich kompetencjach za całą
              polską wiarygodność finansową wobec światowej finansjery.

              (na marginesie):

              newsweek.redakcja.pl/blogi/blog.asp?AutorBloga=M_Karnowski
              > " innych czasopism" oraz "roślin", by aparat ścigania był nieubłagany a kary
              > nieuchronne. A więc PREWENCJA i cała reszta. Z gadania, pomawiania, chamskich
              > czystek nic dobrego nie wyniknie.


              Strasznie mocno galopujesz (słownictwo)...
              Co innego robi Ziobro, niż to, czego powyżej oczekujesz ?

              > A mnie osobiście bardzo boli sposób bycia pisowskiej elity oraz styl
              sprawowani
              > a
              > władzy (za pomocą nieustających kryzysów).


              Twoim zdaniem WSZYSTKIE kryzysy wywołuje PiS.
              Albo ich przeceniasz, albo nie dostrzegasz sekwensji niektórych kryzysów...


              > Wszyscy na to patrzymy i myślimy, że
              > polityka to rzecz brudna, politycy to cwaniacy, którzy gdzieś mają wyborców.


              I to wszystko nagle sprawił PiS...
              Polityka jest brudna, ale mówisz teraz jakbyś była zawiedzioną elektorką PiS,
              pozostaw mnie zawód...


              Chyba Cię nie poznaję...
              To są ogólniki i
              Na pewno jesteś zmęczona, ja też - uwierz.




              • basia.basia Re: Basieńko... 29.06.06, 00:21
                echo_o napisała:

                > basia.basia napisała:
                >
                >
                > > Więc nic o PO a tylko o metodach i nieważne kto to mógłby zrobić.
                >
                >
                > Ja prosiłam o alternatywę, ale skoro tyle wysiłku włożyłaś w ten wpis
                > krytykujący, a właściwie w ogólnej wymowie potępiający w czambuł PiS, to
                > podejmę go...

                Och nie w czambuł, bo przecież w tym wątku (wyżej gdzieś) pisałam, że różne
                rzeczy są robione i tego się już nie cofnie, nawet po wyborach.

                > Szczerze mówiąc, twój wpis niesamowicie mnie zaskoczył.
                > Ekstremalnie ostrą retoryką, Basiu...

                To się nie dzwi. Dzisiaj się naprawdę wkurzyłam, bo sobie przypomniałam co Zyta
                mówiła na konferencji prasowej w dzień dymisji. Mówiła, że się podała do dymisji
                na pierwszą wieść o szykowanym wniosku i DYMISJA NIE ZOSTAŁA przyjeta. Jednak
                dalszy rozwój wypadków sprawił, że się postanowiła oddać do dyspozycji premiera
                a nie do dymisji, bo przestudiowała ustawę lustracyjną i wie, że to by przecięło
                proces lustracji a ona chce, żeby był wszczęty, bo chce wiedzieć o co chodzi. Bo
                jest niewinnna i nie ma innego sposobu, by się dowiedzieć co jest w tych
                papierach i mieć możliwość oczyszczenia się!
                I mimo to zdymisjonował ją. A dzisiaj błaga, by wróciła do rządu!!!

                Mielę przekleństwa...

                > Oczywiście, że masz rację punktując sprawę PZU (Netzel nie jest wart mszy, ale
                > do Stypułkowskiego, mimo jego bezprzecznej fachowości nie przekonasz mnie).

                Ani mi swat ani brat! Jest ze starego układu, dobrze. I to jest jego wina.
                Czy są ślady, że się wzbogacił w sposób niezgodny z prawem? Czy kogoś oszukał?
                Okradł? Nepotyzm? Inne grzechy?
                Czy nie można było poszukać kogoś, by go zastąpić a facetowi elegancko
                podziękować za dotychczasową pracę?
                Odwołano go w przedzień kongresu PiS, by się delegaci dowiedzieli.
                Innych "układowych" odwoływano za pomocą faksu. Nie wiem jak jego.
                Jaki poważny, młody i wykształcony człowiek przyjdzie do instytucji państwowej
                wiedząc, że tak możę być potraktowany w każdej chwili? Bo np. trzeba dać
                stanowsiko człowiekowi Leppera?

                > Problem jest szerszy i głębszy. Poprzez swoistą, kastową niemal koncentrację
                > kadry menadżerskiej, która dokonywała przez ostatnie kilkanaście lat
                > transformacji ekonomicznej, a wywodzącej się w przygniatającej większości z
                > pionu postkomunistycznej, uwłaszczonej nomenkleatury - zostalismy dziś z
                > potężną dziurą kadrową.

                Przepraszam ale to nieprawda. Mnóstwo ludzi by się znalazło i to młodszych i
                lepiej wykształconych niż obecni ale się szuka tylko wśród znajomych królika.
                KONKURSY trzeba robić, łowców głów zatrudnić a nie tylko to cholerne
                partyjniactwo. To jest obrzydliwe.

                > No popatrz. Przypomniałaś mi jazgot na Marcinkiewicza, że zbyt raptownie
                > zdecydował o dymisji Zyty,która oddała się do jego dyspozycji. Że mógł
                > poczekać. Poczekać w sytuacji, gdy Gilowska była nie tylko prezesem spółki SP,
                > ale wicepremierem i ministrem odpowiedzialnym w swoich kompetencjach za całą
                > polską wiarygodność finansową wobec światowej finansjery.

                Wszystko się da zrobić jak się chce. Są taktyczne choroby, jest chwilowe
                zwieszenie w czynnościach. Albo prawda. Że się kobiecie ufa a dzieje się coś
                dziwnego, więc lepiej nich Zyuta odpocznie, bo przeżyła straszne rzeczy a
                tymczasem sprawa się wyjaśni. Ona ma 2 zastępców!


                >
                > (na marginesie):
                >
                > newsweek.redakcja.pl/blogi/blog.asp?AutorBloga=M_Karnowski

                Preczytam zaraz.

                >
                > Strasznie mocno galopujesz (słownictwo)...
                > Co innego robi Ziobro, niż to, czego powyżej oczekujesz ?

                Ziobry się nie czepiam. Nie czepiam się też Dorna i paru innych osób.
                Ton debacie publicznej nadaje Jarosław i ma gęgaczy jak Gosiewski, Cymański,
                Kurski, ...

                > Twoim zdaniem WSZYSTKIE kryzysy wywołuje PiS.

                Ja się w tej chwili PiSem zajmuję. I nic takiego nie napisałam, choć przyznaję,
                że Jarosław ma talent szczególny do robienia zamieszania z byle powodu.
                podejrzewam faceta, że on czyta (i ogląda) wszystko co ktokolwiek napisze na
                jego temat i sam się napędza. Te wycinki!

                >
                > I to wszystko nagle sprawił PiS...
                > Polityka jest brudna, ale mówisz teraz jakbyś była zawiedzioną elektorką PiS,
                > pozostaw mnie zawód...
                >

                Nie głosowałam na PiS ale liczyłam na koalicję POPiS, która została rozwalona z
                powodu namiernych ambicji Jarosława. I to jest dramat.

                >
                > Chyba Cię nie poznaję...
                > To są ogólniki i
                > Na pewno jesteś zmęczona, ja też - uwierz.
                >

                Jestem:)

                Dobranoc:)
                • echo_o Re: Basieńko... 29.06.06, 14:13
                  basia.basia napisała:


                  > Nie głosowałam na PiS ale liczyłam na koalicję POPiS


                  A ja nie głosowałam na PO*, ale liczyłam na koalicję PiSPO
                  *) dokładnie: zagłosowałam na Piesiewicza do senatu


                  Skoro ustaliłyśmy co powyżej, to koniecznie przeczytaj Zarembę w dzisiejszym
                  ŻW: 'Nieznośna trucizna w powietrzu'

                  Motto: POPiSowa trucizna. PiS i PO chyba tylko przez nieuwagę nie wezwały do
                  rozwiązania własnych formacji jako struktur przestępczych.

                  Zaremba nie oszczędza żadnej z dwóch partii, miażdży równą miarką ciosów.
                  I PiS i PO.

                  Trochę wody na Twój młyn:

                  'Moralny immunitet dla PiS

                  Deklaracja Jarosława Kaczyńskiego, że Kurskiemu włos z głowy nie spadnie „nawet
                  jeśli się pomylił", to próba stworzenia moralnego immunitetu dla siebie i
                  swojej formacji. Uzasadniana wcześniejszymi, nieraz zbyt brutalnymi atakami PO
                  na lidera PiS, ale uzasadniana nietrafnie.

                  Stefan Niesiołowski obrzucając inwektywami Kaczyńskiego wystawia świadectwo
                  swojej kultury i wrażliwości swoich kolegów. Za to jeśli Kurski z premedytacją
                  ogłosił, lub choćby zaryzykował przedstawienie nieprawdy, to znaczy, że grał
                  znaczonymi kartami w politycznego pokera. Nie tylko skrzywdził politycznych
                  konkurentów, ale także, a może przede wszystkim, oszukał wyborców. Podobnie
                  zresztą jak Donald Tusk sugerujący, że gdzieś w mrocznych piwnicach bracia
                  Kaczyńscy knuli wraz z lewicowym rzecznikiem Olszewskim, a może i z dawnym
                  esbekiem ze Świdnika, spisek na zgubę wicepremier Gilowskiej.

                  Przekonaniu, że wszystkie chwyty są dozwolone, towarzyszy całkowite odrzucenie
                  mechanizmów wewnątrzpartyjnej oceny postępowania polityków. Bezkarność
                  Kurskiego wewnątrz PiS staje się wręcz przysłowiowa, a jego atak na Platformę
                  był najwyraźniej prostą receptą na krytyki opozycji odnoszące się do
                  nietrafionej nominacji szefa PZU Jaromira Netzela. Pytanie tylko, na ile
                  sankcjonowaną przez kierownictwo. – Przymknęliśmy na chwilę oczy – tak jeden z
                  liderów PiS skwitował poprzedni wyskok Kurskiego – grzebanie w przeszłości
                  przodków lidera PO.'


                  Dla równowagi coś dla mnie:

                  'Zwarcie szeregów w PO

                  Ale krytycy takich praktyk są równie mało przekonujący. Bo co powiedzieć o
                  Platformie? Nie tak dawno „Newsweek” pokazał w tekście mechanizm przetaczania
                  pieniędzy z wyborczej do prywatnej kasy przez dwóch młodych działaczy PO.
                  Przypomnijmy, kasa wyborcza to nie majątek zgromadzony pracowicie przez
                  struktury partii, ale w dużej mierze dotacje, na które złożyli się podatnicy.
                  Zamiast próby wyjaśnienia sprawy, zafundowano nam pokaz klasycznego zwarcia
                  szeregów. Tusk, jeszcze niedawno tak efektownie wyrzucający z partii swego
                  potencjalnego konkurenta Pawła Piskorskiego, teraz – powołując się
                  na „zewnętrzne ataki” – wyciszył wszelką wewnątrzpartyjną krytykę. Grzegorz
                  Schetyna, z którym ci młodzi ludzie byli związani, w „normalnej” demokracji
                  zapłaciłby za nieostrożność, za „brak dozoru”, choćby brakiem awansu. Zamiast
                  tego otrzymał ponownie upragnione stanowisko sekretarza generalnego.
                  Przekonanie. że każda krytyka to dzieło wroga, a odpowiedzią powinna być
                  zdwojona czujność i partyjna solidarność, zatriumfowało w całej rozciągłości.
                  Jan Rokita, który szykował się ostentacyjnie do zastopowania Schetyny,
                  odreagował nieprzytomnym, narażającym jego samego na śmieszność atakiem na
                  prezydenta.'

                  Dla nas obu:

                  'Tak się kończy – póki co – IV Rzeczpospolita. Poprawiam się jednak, tak kończą
                  tylko – znów póki co – jej polityczni promotorzy. Bo wystąpienie Kurskiego
                  miało też inny efekt – wzmożone zainteresowanie mediów wyborczymi finansami.
                  Wyszło ono poza opłotki skądinąd bardzo pożytecznego monitoringu kampanii
                  dokonanego przez Fundację Batorego, stając się tematem gorących artykułów.

                  Natrafiono – że odwołam się raz jeszcze do ustaleń „Newsweeka” – co najmniej na
                  bałagan. PiS fundując sobie billboardy, korzystał z usług tajemniczej
                  jednoosobowej spółeczki krzak. PO zamawiała wyborcze usługi w firmach swoich
                  członków lub ich krewnych. A przecież – powtórzę – to nie są ich pieniądze.
                  Jeszcze chwila i partie IV RP mogą stać się przedmiotem równie agresywnych i
                  rodzących konsekwencje śledztw dziennikarskich jak lewica w czasach
                  Millerowskich zapustów. Można tylko mieć nadzieję, że dziennikarze potraktują
                  obie formacje jednakowo – bo jak na razie Platforma jest wyraźnym ulubieńcem
                  większości mediów.'


                  Całość (przeczytaj, proszę!) :

                  www.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=2051&news_id=89931


                  > Jestem:)

                  Cieszę się :)



                  > Dobranoc:)

                  Pozdrawiam :)



                  • echo_o Up! Bo... 29.06.06, 21:25
                    ...zależy mi, byś Basiu przeczytała tekst Zaremby.
                    A tak w ogóle - lubię się z Tobą 'różnić' :)
                    pa!
                  • eboshi Wtrące się jeśli mozna :) 29.06.06, 22:03
                    Zarówno sprawa Netzla, jak i bilbordów, jak i firmy krzak, jak i młodych
                    pistoletów z PO (Rosół & ten_drugi) i PiS (Kamiński & Bielan) w sposób wrecz
                    tradycyjny rozpłynęły sie w ogólnym bałaganie.

                    Zwróć uwagę, że każda afera wybucha z ogromną siłą, po czym jest zagłuszana
                    nową, a wszystkie razem zostały pogrzebane pod aferą "Zyta". I ŻĄDNA nie
                    doczekała się wyjasnienia.

                    Jeśli tak dalej pójdzie to obecna kadencja niczym nie bedzie się rózniła od
                    poprzednich (AWS czy SLD) a to znaczy, ze tradycyjnie za 3 lata do władzy
                    dojdzie lewica :)

                    Nie wiem jak ty ale ja już czuje swąd rozkładu IV RP
                  • basia.basia Odpowiadam:) 05.07.06, 23:58
                    echo_o napisała:

                    >
                    > Deklaracja Jarosława Kaczyńskiego, że Kurskiemu włos z głowy nie spadnie „
                    > ;nawet
                    > jeśli się pomylił",

                    Pomówienie nazywa pomyłką. Ten styl! Krętactwa i to bez żadnej żenady! Bierze
                    przykład z Kurskiego albo na odwrót (z tym, że Kurski jest w tym bezczelny).
                    On się nie liczy z tym, że niektórzy pamiętają co o tym czy owym mówił miesiąc
                    czy pół roku temu. Ja pamiętam. Jarosław Kaczyński to mój wielki zawód:( Lech
                    zresztą też. Ja właśnie na nich dwóch liczyłam w sprawie IV RP. Że będzie
                    wreszcie uczciwie, porządki zrobią, godnie będą się prezentować i zachowywać,
                    dawać przykład będą. O matko!
                    A ci z PO mieli zająć się resztą.

                    >
                    > Stefan Niesiołowski obrzucając inwektywami Kaczyńskiego wystawia świadectwo
                    > swojej kultury i wrażliwości swoich kolegów.

                    Nie znoszę go! Słyszałam jak zabawiał kolegów posłów wytykaniem
                    "gomółkowszczyzny" i ich reakcje. To by było uprawnione tylko na zamkniętym
                    spotkaniu klubowym! Żenada!


                    > Podobnie
                    > zresztą jak Donald Tusk sugerujący, że gdzieś w mrocznych piwnicach bracia
                    > Kaczyńscy knuli wraz z lewicowym rzecznikiem Olszewskim, a może i z dawnym
                    > esbekiem ze Świdnika, spisek na zgubę wicepremier Gilowskiej.
                    >

                    Niestety tej wypowiedzi nie znam. Faktem jest, że na początku afery wszyscy
                    snuli spekulacje, sprawa wyglądała dziwnie (i dalej wygląda).

                    > Nie tak dawno „Newsweek” pokazał w tekście mechanizm pr
                    > zetaczania
                    > pieniędzy z wyborczej do prywatnej kasy przez dwóch młodych działaczy PO.(...)
                    > Zamiast próby wyjaśnienia sprawy, zafundowano nam pokaz klasycznego zwarcia
                    > szeregów.

                    Czy to znaczy, że ci dwaj nie zostali wyrzuceni na zbity pysk i oskarżeni?
                    Bardzo niedobrze:(

                    > Zamiast
                    > tego otrzymał ponownie upragnione stanowisko sekretarza generalnego.

                    Nie rozumiem dlaczego ten facet ma take chody u Tuska. Wiadomo przecież, że
                    wzbudza niechęć u wielu peowiaków, więc choćby z tego powodu nie powinien mieć
                    eksponowanej funkcji.

                    > Jan Rokita, który szykował się ostentacyjnie do zastopowania Schetyny,
                    > odreagował nieprzytomnym, narażającym jego samego na śmieszność atakiem na
                    > prezydenta.'

                    "Nieprzytomnie" Zaremba tutaj przesadził:) Rokita znany jest z wypowiedzi "na
                    ostrzu noża" i nie widzę powodu, żeby miał oszczędzać prezydenta kiedy tenże sam
                    się spostponował wsparciem Kurskiego. Doprawdy wolałabym, żeby prezydent
                    przyjmował roli arbitra w maglu!

                    > Jeszcze chwila i partie IV RP mogą stać się przedmiotem równie agresywnych i
                    > rodzących konsekwencje śledztw dziennikarskich jak lewica w czasach
                    > Millerowskich zapustów. Można tylko mieć nadzieję, że dziennikarze potraktują
                    > obie formacje jednakowo – bo jak na razie Platforma jest wyraźnym ulubień
                    > cem
                    > większości mediów.'

                    Ja się mediom nie dziwię prawdę mówiąc. W domu mam stale włączony TVN24 i widzę
                    te młode, wykształcone, mądre, dowcipne i ładne dziewczyny (panowie są tam w
                    mniejszości) jak przepytują, komentują, rozmawiają z brzydkimi, grubymi,
                    niechlujnymi, źle mówiącymi po polsku i mętnie, i pokrętnie bardzo ważnymi
                    facetami z PiS i... tak przykro...

                    Kiedyś czekałam cierpliwie, żeby zniknęli mi z ekranu Oleksy, Miller, Janik,
                    Kwaśniewski i reszta tej bandy. Wyobrażałam sobie, że zostaną zastąpieni
                    prawicowymi gentlemenami. Co za zawód!
                    Jestem przekonana, że wśród ludzi PiS są tacy ale niestety nie mają oni nic do
                    gadania:( Na topie jest cwaniactwo i wierność prezesowi aż do mdłości (moich).
        • homosovieticus Re: Wszystko fajnie pod warunkiem, że... 28.06.06, 22:43
          basia.basia napisała:
          Istnieją
          > projekty, różne od kaczych ale wcale nie gorsze.

          Możesz podać przykład ?
          • eboshi Re: Wszystko fajnie pod warunkiem, że... 28.06.06, 23:02
            homosovieticus napisał:

            > basia.basia napisała:
            > Istnieją
            > > projekty, różne od kaczych ale wcale nie gorsze.
            >
            > Możesz podać przykład ?

            Chociażby program PO
            Mocno niedoskonały ale mimo to o niebo lepszy od tego co nam aplikuje aktualna
            koalicja :)
            • homosovieticus Re: Wszystko fajnie pod warunkiem, że... 28.06.06, 23:04
              Możesz podać przykład w jakich dowolnie wybranych dwóch punktach jest on
              teoretycznie lepszym od propozycji pisowskich?
              • eboshi Re: Wszystko fajnie pod warunkiem, że... 28.06.06, 23:16
                homosovieticus napisał:

                > Możesz podać przykład w jakich dowolnie wybranych dwóch punktach jest on
                > teoretycznie lepszym od propozycji pisowskich?

                We wszystkich :)
                • homosovieticus Re: Wszystko fajnie pod warunkiem, że... 28.06.06, 23:32
                  Tak. Teraz wyraźnie widać,że masz racje.
                  • eboshi Re: Wszystko fajnie pod warunkiem, że... 28.06.06, 23:37
                    homosovieticus napisał:

                    > Tak. Teraz wyraźnie widać,że masz racje.

                    Nie tylko.
                    Mam jeszcze w sobie samo dobro i genetyczny patriotyzm ;o)
                    • homosovieticus Re: Wszystko fajnie pod warunkiem, że... 28.06.06, 23:43
                      No i IQ wyższe od Mont Everestu.
                      • eboshi Re: Wszystko fajnie pod warunkiem, że... 28.06.06, 23:44
                        homosovieticus napisał:

                        > No i IQ wyższe od Mont Everestu.

                        Powiedziałeś = masz ;)
            • echo_o Re: Wszystko fajnie pod warunkiem, że... 28.06.06, 23:41
              eboshi napisał:

              > Możesz podać przykład ?
              >
              > Chociażby program PO
              > Mocno niedoskonały ale mimo to o niebo lepszy od tego co nam aplikuje aktualna
              > koalicja :)


              ```````````````````````````````````````````

              To jest właśnie katalizator.
              Jesteś wyborcą PO.
              Przeszczep się nie przyjmie...
        • elfhelm ale czy wzmacnianie państwa jest pożądane??? 28.06.06, 23:42
      • echo_o Do 'pięknego i gładkiego' : 28.06.06, 21:23
        eboshi napisał:

        > na poczatku przyjmiemy dwa założenia:


        Przyjmijmy.



        > 1. Intencje Kaczyńskiego i jego zaplecza są szczere


        Intencje przeważnie są szczere, różne bywają co najwyżej motywacje tych
        intencji. Tak samo różne, jak poglądy recenzentów intencji i poglądów.
        Bywają różne.


        > 2. Cel jaki sobie wyznaczył i metody jego osiągnięcia są pożądane


        To nie jest uniwersalne, ale personalne założenie. Znowu trzeba by je
        przepuścić przez katalizator respondenta, odbiorcy, konsumenta - czyli
        elektoratu. A tu otwiera się pole do innej klasyfikacji celu i metod,
        przyjętych w tym wypadku przez Kaczyńskiego.

        >
        > Jeśli na oba powyższe pytania odpowiemy nie to cały ten artykuł to zwykła
        agitk
        > a
        > nie warta papieru na którym ją wydrukowano.
        >
        > Ja szczerze i z całkowią pewnością na oba pytania odpowiadam NIE :(


        Wobec tej deklaracji nie ma sensu, bym usiłowała Cię przekonać...
        • eboshi Do 'brzydkiej i szorstkiej' 28.06.06, 22:59
          > Intencje przeważnie są szczere, różne bywają co najwyżej motywacje tych
          > intencji. Tak samo różne, jak poglądy recenzentów intencji i poglądów.
          > Bywają różne.

          A cóż to za mętny dialektyzm ?

          Albo ktoś ma szczere intencje - czyli szczerze mówi to co myśli, albo nie -
          czyli mówi to co może przynieśc mu korzyści, a myśli coś zupełnie innego.

          > To nie jest uniwersalne, ale personalne założenie. Znowu trzeba by je
          > przepuścić przez katalizator respondenta, odbiorcy, konsumenta - czyli
          > elektoratu. A tu otwiera się pole do innej klasyfikacji celu i metod,
          > przyjętych w tym wypadku przez Kaczyńskiego.

          I znowu mataczenie :(

          Albo wyznaczony cel jest korzystny dla ogółu (lub choćby większości) albo nie.
          Albo metody którymi ktoś sie posługuje są uczciwe albo nie. Gdzie tu kataliza
          subiektywnego elektoratu ?

          > Wobec tej deklaracji nie ma sensu, bym usiłowała Cię przekonać...

          A tutaj trafiłaś w dziesiątkę :)

          Ty wierzysz i ufasz - a to sie trudno przeszczepia - szczególnie przy dużej
          niezgodności serologicznej - oczywiście subiektywnie antycypowanej :)

          A na dobranoc małe pytanko - dlaczego człowiek który jakoby chce zbawić kraj
          otacza się mętami i oszustami ? Dlaczego posługuje się kłamstwem, oszustwem i
          pomówieniem ? Jeykyl & Hyde ? Czy (jak zwykle) wódz jest dobry tylko doradcy
          zawiedli ? :)
          • basia.basia Re: Do 'brzydkiej i szorstkiej' 28.06.06, 23:13
            eboshi napisał:

            > A na dobranoc małe pytanko - dlaczego człowiek który jakoby chce zbawić kraj
            > otacza się mętami i oszustami ? Dlaczego posługuje się kłamstwem, oszustwem i
            > pomówieniem ? Jeykyl & Hyde ? Czy (jak zwykle) wódz jest dobry tylko doradcy
            > zawiedli ? :)

            Bo to jest tak. Jak lekarz rodzinny stwierdzi, że trzeba nam wyciąć wrzoda
            żołądka, bo może zrakowacieć to nie bierze się osobiście do krajania:)
            Dobry diagnostyk nie może być dobrym chirurgiem, bo gdyby miał talent w tej
            dziedzinie to by nie był diagnostą:)

            Ale osobnik nie ufający nikomu woli nająć znachorów, bo chirurgom nie wierzy.
          • echo_o Sam się przedstawiłeś w innej naszej... 28.06.06, 23:40
            ...wymianie zdań jako 'piękny i gładki'.
            Czułam się zatem zapewniona o powyższych cechach i jako komplement i znak
            rozpoznawczy użyłam. Ty natomiast zwyczajnie mnie obraziłeś, nie znając mojej
            fizjonomi. Jeśli się poczułeś w ten sposób (merytorycznie) wzbogacony i
            uzbrojony w argumenty - to cieszę się.

            eboshi napisał:

            > > Intencje przeważnie są szczere, różne bywają co najwyżej motywacje tych
            > > intencji. Tak samo różne, jak poglądy recenzentów intencji i poglądów.
            > > Bywają różne.
            >
            > A cóż to za mętny dialektyzm ?


            > Albo ktoś ma szczere intencje - czyli szczerze mówi to co myśli, albo nie -
            > czyli mówi to co może przynieśc mu korzyści, a myśli coś zupełnie innego.
            >
            > > To nie jest uniwersalne, ale personalne założenie. Znowu trzeba by je
            > > przepuścić przez katalizator respondenta, odbiorcy, konsumenta - czyli
            > > elektoratu. A tu otwiera się pole do innej klasyfikacji celu i metod,
            > > przyjętych w tym wypadku przez Kaczyńskiego.
            >
            > I znowu mataczenie :(
            >
            > Albo wyznaczony cel jest korzystny dla ogółu (lub choćby większości) albo nie.
            > Albo metody którymi ktoś sie posługuje są uczciwe albo nie. Gdzie tu kataliza
            > subiektywnego elektoratu ?
            >
            > > Wobec tej deklaracji nie ma sensu, bym usiłowała Cię przekonać...
            >
            > A tutaj trafiłaś w dziesiątkę :)
            >
            > Ty wierzysz i ufasz - a to sie trudno przeszczepia - szczególnie przy dużej
            > niezgodności serologicznej - oczywiście subiektywnie antycypowanej :)
            >
            > A na dobranoc małe pytanko - dlaczego człowiek który jakoby chce zbawić kraj
            > otacza się mętami i oszustami ? Dlaczego posługuje się kłamstwem, oszustwem i
            > pomówieniem ? Jeykyl & Hyde ? Czy (jak zwykle) wódz jest dobry tylko doradcy
            > zawiedli ? :)



            Nie. Jednak nie uzbroiłeś się w żadne sensowne argumenty...
            • eboshi Dlaczego to mnie nie dziwi :) 28.06.06, 23:48
              echo_o napisała:

              > Nie. Jednak nie uzbroiłeś się w żadne sensowne argumenty...

              Juz przywykłem, że NIGDY nie dostaje odpowiedzi na niewygodne pytania :)
              • michal00 Re: Dlaczego to mnie nie dziwi :) 28.06.06, 23:55
                >
                > Juz przywykłem, że NIGDY nie dostaje odpowiedzi na niewygodne pytania :)


                nie dostajesz odpowiedzi, bo zadajesz pytania w stylu "czy twoja mama wie, ze
                jestes pedalem?"
                • eboshi Słucham i ucze się 29.06.06, 00:00
                  michal00 napisał:

                  > > Juz przywykłem, że NIGDY nie dostaje odpowiedzi na niewygodne pytania :)
                  >
                  > nie dostajesz odpowiedzi, bo zadajesz pytania w stylu "czy twoja mama wie, ze
                  > jestes pedalem?"

                  Staram sie naśladować przodujących fajterów PiS :)

                  Przeciez nieważne są metody - ważny jest cel.
    • entefuhrer TKM 2 czyli nihil novi sub sole 28.06.06, 23:09
      Przecież to wszystko już było.

      Kiedy dochodził do władzy AWS nadzieje były nie mniejsze (tak jak nie mniejsze będzie teraz rozczarowanie) - rychło się okazało, że ci "byli" i ci "obecni" są po jednych (czasem nawet dosłownie ;-) pieniądzach.

      Słowem "porażki nadziei" mamy regularnie - jak pory suche i deszczowe. I jakoś żyjemy...;-)
    • monostatos Re: Za kulisami rewolucji moralnej... 29.06.06, 00:43
      echo_o napisała:

      > Mądry tekst!

      >
      > co by było, gdyby Lech Wałęsa powierzył
      > kierowanie "Gazetą Wyborczą" nie Adamowi Michnikowi, ale właśnie Jarosławowi


      Kto tu komu co powierzał
      autor chyba jest naiwny,
      albo wierzy w duchy

    • echo_o PiSiaki ?! 30.06.06, 23:38
      Przeczytajcie dzisiejszy felieton Zaremby o JK w Dzienniku!
      Koniecznie !

      (kiedyż oni w końcu odpalą internetową wersję, choćby właśnie stałej
      publicystyki? 'Europa' (choć świetna przeważnie) to za mało! by mieć wgląd i
      pogląd i móc linkować, by potem dyskutować...)
      • echo_o Guzik prawda! 30.06.06, 23:44
        Plotę...
        To nie felieton!
        To kawał solidnej, ogromniastej, dogłębnej analizy.
        Ad vocem (zresztą) do tekstu Rafała Matyi.
        Jak dobrze, że tacy 'operatorzy' myśli i pióra istnieją...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka