acho
26.07.06, 10:40
Dziś od rana łamię sobie głowę nad tezą postawioną w Rzepie przez Grzegorza Schetynę, sekretarza
generalnego PO. Otóż, jego zdaniem, słabszy wynik PO w ostatnim sondażu (oraz poprawa notowań
PiS) to... wina upałów. Dokładnie zabrzamiało to tak:
- Trzeba pamiętać, że są wakacje, urlopy, upały. To wszystko może wpływać na wyniki badań, na
odpowiedzi ludzi.
Mam zatem wielką prośbę do wszystkich forumowiczów. Pomóżcie mi zrozumieć - w jaki sposób
katastrofalne upały mogą poprawić wynik ugrupowania rządzącego oraz pogorszyć wynik
największej partii opozycyjnej...