xtrin
04.08.06, 09:15
"Z niego [sejmowego funduszu socjalnego] każdy poseł może dostać do 20 tys. zł
pomocy. I to na niezłych warunkach. - Pożyczka oprocentowana jest tylko na
cztery procent i mamy aż dwa lata na spłacenie długu - przyznaje Tadeusz
Cymański, poseł PiS, który właśnie wziął 15 tys. zł z funduszu na nowe beżowe
kafelki do kuchni i zmywarkę. - To prezent dla żony. Bez tej pożyczki nie
byłoby mnie na to stać - tłumaczy."
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3527593.html
Rozumiem sens istnienia funduszu dla posłów, na wypadek wyższej konieczności.
Ale pożyczanie z niego pieniędzy na kafelki, malowanie ścian czy zmywarkę to
jest po prostu kpina z obywateli. Posłowie, zarabiający wielokrotność średniej
krajowej, jeszcze wyciągają łapska po dodatkowe pieniądze, z naszych -
podatników - kieszeni. Na kafelki.