leszek.sopot
10.08.06, 15:54
Jeśli dobrze zrozumiałem tekst prof Filara to w zapis nowej ustawy
lustracyjnej ustanowił nową grupę ludzi, którzy powinni być zbrukani przez
opinię publiczną, a wśród tych ludzi może się znaleźć każdy.
Filar napisał, że nikt "nie będzie mógł się tłumaczyć, że ani nie
współpracował tajnie, ani świadomie, bo jurydyczna postać "tajnego
współpracownika" odchodzi do lamusa prawnego. Zastępuje go nowy lustracyjny
fantom: "osobowe źródło informacji". Tym zaś była - zgodnie z brzmieniem
nowej ustawy - osoba, której dane zostały odnotowane w dokumentach organów
bezpieczeństwa w charakterze tajnego informatora lub pomocnika przy
operacyjnym zdobywaniu informacji. Ba, zgodnie z dalszymi sformułowaniami
ustawy wystarcza, iż dana osoba była jedynie "traktowana" przez tajne służby
jako OZI!"
Rozumiem przez to, że jeśli jakiś tajny, dobrze zakamuflowany agent obracał
się w jakimś środowisku i zbierał różne informacje od nieświadomych ludzi, to
ci ludzie byli traktowani przez tajne służby jako źródło informacji. Czy więc
np. założyciele Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża z Wyszkowskim, Gwiazdą i
Borusewiczem na czele zgodnie z nową ustawą lustracyjna powinni być
traktowani jako OZI bo wśród współzałożycieli był oficer SB Edwin Myszk?!
Agent przecież pisał w raportach, że informacje np. o miejscu
roznoszenia "Robotnika" usłyszał od Walentynowicz - była więc ona
informatorką SB? Walentynowicz i inni się oczywiście wybronią bo absurd
takiego oskarżenie jest widioczny gołym okiem, ale inni jak mają postąpić?
Filar napisał, że nie ma sposobu obrony i jeśli miałeś w swoim otoczeniu
tajnego współpracownika SB lub zakamuflowanego agenta SB i o czymś mu
niebacznie powiedziałeś a ten zapisał to w jakimś meldunku, to na zawsze mogą
ciebie lustratorzy uwiecznić na internetowej liście hańby. Hm... agent Molke
miał jakże wielu przyjaciół wśród m.in. dzisiejszych prominentnych ludzi PiS
z Gosiewskim na czele...
Jeśli w tej ustawie jest tak nieprecyzyjny zapis to każdy może zostać
oskarżony o współpracę z SB - przecież w ustawie nie zapisano, że musiałaby
być to świadoma współpraca. Co za ignorant mógł coś takiego wymyśleć, czy
jakiś amok zlasował posłom mózgi, czy też prof. Filar czegoś w ustawie
niedoczytał?
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,3537097.html