trawozerca
12.08.06, 15:22
Będzie trochę offtopicowo, ale sprawa dotyczy jak najbardziej tego kraju więc
z gory prosze wybaczyc ze nie umieszczam tego watku w jakims dziale
kulinarnym.
Lubię gotować. Każdy ma jakąś słabostkę. I niestety w pięknym kraju nad Wisła
ciągle walę głową ścianę jakiegos kompletnego idiotyzmu.
Postanowilem zrobic rodzinie na obiad rostbef (wolowina). Niestety, z
niezrozumialych powodow u rzeznika w takiej Hiszpanii, Anglii, w Niemczech, w
Holandii etc nigdy nie mialem klopotu z zakupem. Ale nie w Polsce ofkors ! :(
Objechalem 3 hipermarkety i 7 sklepow miesnych. W Polsce okazuje sie - nie
mozna kupic sobie kilograma czy 2ch rostbefu. Dlaczego? Bo nie. Mozna kupic
jakies kawalki rostbefu z koscia w ksztalcie kotletow. Grzecznie tlumaczylem
sprzedawcom ze ja chce upiec te mieso i nie chce ani kosci, ani kawalkow
miesa. Bezskutecznie. Patrzyli na mnie ja na jakiegos dziwaka. Od razu tez
tlumacze ze pieniadze tutaj nie graly roli.
- "Kup pan poledwice".
- "Ale ja chce rostbef..."
W koncu w 7 sklepie miesnym pani mi powiedziala:
-"Moze pan zamowic, na sobote rano bedzie mial Pan swoj rostbef".
Ukontentowany dzis rano biegne do sklepu:
"Nistety, nie mamy dla pana miesa. W rzezni nie praktykuje sie
przygotowywania wiekszych czesci (ponad 1kg) rostbefu i na dodatek bez kosci."
Prosze mi powiedziec, czy w Polsce sa inne krowy niz np w Niemczech???
Dlaczego tylko u nas sa takie absurdy? A moze jest jakies prawo, ktore
zabrania sprzedazy rostbefu w duzych kawalkach? :/ Dla mnie to jest chore.
Tak wiec nie bedzie pieczeni, pani w miesnym mi zaproponowala zamiast
rostbefu karkowke (??) wieprzowa. Niech ja sobie sama zje. Na kolacje udam
sie z rodzina do knajpy. Zaplace x razy wiecej, trudno. Nie latwo jest w PL
gotowac.