rekontra
15.08.06, 15:55
Na pierwszym zjeździe Solidarności Wojciech Ziembiński wspólnie z Antonim
Macierewiczem zainicjowali utworzenie Klubów Służby Niepodległości.
W ten sposób ujawnił się podział opozycji na niepodległościową i lewicowo-
korowską. Macierewicz uważał, że konieczny jest wspólny front przeciwko
lewicy laickiej i odwołanie się do retoryki niepodległościowej bardziej
zarysuje linię podziału opozycji.
Wymuszoną odpowiedzią była zapowiedż - na tymże zjeździe - powołania Klubów
Samorządnej Rzeczpospolitej, a następnie formalne ich powołanie w mieszkaniu
Jacka Kuronia. Wśród organizatorów obok Kuronia pojawili się Adam Michnik,
Jan Lityński, a także Zbigniew Bujak oraz Janusz Onyszkiewicz.
Kim był Wojciech Ziembiński? Dlaczego właśnie dzisiaj, 15 sierpnia warto
przypomnieć tę postać?
Podczas okupacji niemieckiej współpracował z podziemiem zbrojnym, aresztowany
w 1942, przebywał w obozie w Karlsruhe i na robotach przymusowych w Nadrenii.
Żołnierz Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, w 1947 wrócił do kraju.
W 1953 roku został usunięty z pracy za odmowę uczczenia śmierci Józefa
Stalina. Po Październiku '56 działał w Klubie Inteligencji Katolickiej,
a także w Klubie Krzywego Koła. Angażował się także w niezależny ruch
kombatancki, w akcję pomocy więźniom. Był wciąż poddawany szykanom i
represjom. W 1965 roku bezprawnie aresztowany, spędził cztery miesiące w
więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. W 1968 za odmowę
poparcia „antysyjonistycznej" rezolucji został przeniesiony z
redakcji „Naszej Ojczyzny" do prasy sportowej. W 1971 został skazany w Piszu
na rok więzienia z zawieszeniem za to, iż w gawędzie na obozie harcerskim
dowodził, że w sprawie wschodnich granic Polski nadal obowiązuje traktat
ryski.
Organizował doroczne nabożeństwa patriotyczne za Józefa Piłsudskiego, Stefana
Starzyńskiego, Edwarda Śmigłego-Rydza, dowódców polskiego państwa
podziemnego, za ofiary poznańskiego Czerwca; zainicjował wmurowywanie w
kościołach tablic pamięci narodowej. Szczególną wagę przywiązywał do
utrwalania pamięci o poległych na Wschodzie, był jednym z pierwszych
organizatorów nabożeństw za ofiary zbrodni w Katyniu i poległych w walkach z
armią radziecką po 17 września 1939.
Był sygnatariuszem Listu 59 do Sejmu z grudnia 1975, zawierającego protest
wobec projektowanych zmian w Konstytucji PRL oraz deklarację celów opozycji,
a także inspiratorem i autorem Listu 14 do Sejmu ze stycznia 1976 przeciwko
włączeniu do konstytucji zasady nierozerwalności sojuszu z ZSRR. Stał się
członkiem założycielem Komitetu Obrony Robotników, powołanego 23 września
1976, za co został przez władze pozbawiony możliwości pracy etatowej.
Jako rzecznik orientacji prawicowo-niepodległościowej dość szybko zaczął się
dystansować do działań KOR. Podpisał apel Do społeczeństwa polskiego z 25
marca 1977, wystosowany w związku z powstaniem ROPCiO.
Przed przyjazdem do Warszawy w grudniu 1977 prezydenta Cartera Ziembiński
przesłał do niego list przypominający o nieprzedawnieniu zobowiązań
sojuszniczych USA wobec Polski z okresu II wojny światowej i postulujący
zastąpienie porządku jałtańskiego przez nowy, sprawiedliwy ład, zbudowany na
prawie narodów do samostanowienia (analogiczną treść zawarł w liście do
prezydenta USA Ronalda Reagana w 1984).
Był współtwórcą linii programowej ROPCiO. 10 lutego 1979 z jego inicjatywy
powstał Komitet Porozumienia na rzecz Samostanowienia Narodu, organizacja o
wyrazistym już obliczu niepodległościowym.
W prasie związanej z ROPCiO i piśmie KPSN „Rzeczpospolita" pisał głównie o
tradycjach narodowych, wzywał władze komunistyczne do respektowania praw
Kościoła w Polsce oraz utworzenia wolnych związków zawodowych.
11 listopada 1979 prowadził manifestację patriotyczną w Warszawie. Został
skazany na 3 miesiące aresztu za „demonstracyjne okazywanie lekceważenia
najwyższych wartości i interesów narodowych".
Po sierpniu 1980 działał w obronie więźniów politycznych. 9 maja 1981 jako
współpracownik Krajowej Komisji Porozumiewawczej NSZZ „Solidarność"
organizował I Zjazd Komitetów Obrony Więźniów Politycznych. 11 listopada 1981
przewodził manifestacji niepodległościowej przy Grobie Nieznanego Żołnierza,
zorganizował też w tym dniu sesję naukową Ku niepodległości, a 29 listopada
1981 otwarte zebranie KSN w Warszawie na temat zmiany ordynacji wyborczej i
wolnych wyborów do Sejmu.
Po wprowadzeniu stanu wojennego ścigany listem gończym, aresztowany został w
kwietniu 1982 i po siedmiu miesiącach zwolniony ze względu na stan zdrowia.
Intensywnie działał na rzecz budzenia pamięci narodowej; w 1984 roku był
fundatorem krzyża „Poległym na Wschodzie" przy kościele św. Karola Boromeusza
na Powązkach w Warszawie oraz z ks. Stefanem Niedzielakiem inicjatorem budowy
Sanktuarium Poległych i Pomordowanych na Wschodzie. Ukoronowaniem tych
działań było odsłonięcie w 1995 roku w Warszawie pomnika Ofiar Agresji
Sowieckiej 17 września 1939.
W 1989 roku odniósł się negatywnie do porozumienia Okrągłego Stołu i
czerwcowych wyborów parlamentarnych.
O Kuroniu w ciągu trzech lat około 6 tysięcy wpisów, o Ziembińskim, tylko
przy okazji wyroku sądowego. Nie muszę na forum przypominać drogi życiowej
Kuronia, jest dostatecznie znana.
Dwie tradycje, tradycja Ziembińskiego i tradycja Kuronia, tak jak "dwa
patriotyzmy" Lipskiego. Lipski pisał, że są dwa patriotyzmy, jeden toksyczny,
zatruwający umysły i serca oraz drugi - poszerzający umysł i serce.
Patriotyzm Ziembińskiego oczywiście zatruwa umysły i serca, a patriotyzm
Kuronia po prostu je poszerza. Poszerza tak umysły jak i serca.
Na forum poznajemy mamy codziennie do czynienia z tym patriotyzmem
poszerzającym umysł i serca, potrafi usprawiedliwić z Brukseli plunięcie na
Polskę, a takze głosić jak łąmane są w Polsce prawa człowieka, geja i
lesbijki, zebrać ośmiu ministrów i skrytykować prezydenta ku uciesze
zachodniej gawiedzi politycznej/ Ten patriotyzm światły pochyla się i bada ze
szkiełkiem antypolonizm Grossa, znajduje wytłumaczenie dla służby autorytetu
moralnego w formacjach SS Grassa, poytrafi wytłumaczyć niezbędność 60 - cio
letniego milczenia - przecież nie dostałby Nobla, przecież nie zostałby
honorwowyn obywatelem Gdańska. ten patriotyzm znajduje przewodnika duchowego
w księdzu Czajkowskim, wnika w duszę Szczuki skarżacej się w Nowym Jorku na
ksenofobię Polaków, oświetla instalację Nieznalskiej, przyprawiającej członka
do krzyża , a także Kuczyńskiego życzącego jak najgorzej Polsce.
Dwie tradycje, światy równoległe.