kataryna.kataryna
16.08.06, 16:16
Heneryk Jankowski: "Po publikacji zdziwiło mnie, że żaden z autorów [tekstu o
Delegacie w Rzepie] się do mnie nie zgłosił ani przed ujawnieniem sprawy
"Delegata", ani potem, choć przecież byłem jedną z osób, które były u Ojca
Świętego z wizytą opisywaną w raporcie "Delegata". To dla mnie tym bardziej
dziwne, że nad tekstem pracował Piotr Adamowicz, którego znam osobiście od
lat. Może się czegoś obawia. Powiem tylko tyle, że jego nazwisko pojawia się a
aktach, które otrzymałem z IPN. Adamowicz był ministrantem w Kościele św.
Brygidy razem ze swoim bratem Piotrem, który dziś jest prezydentem Gdańska"
No to Jankowski uderzył mocno. Jedna rzecz jest bezsporna - to że dziennikarze
nie skontaktowali się z Jankowskim jest błędem warsztatowym bo choć nie podali
nazwiska to wskazali na niego, powinni więc dać mu możliwość zabrania głosu.
Byłoby to także uczciwe wobec czytelnika. Mam nadzieję, że tak doświadczeni
dziennikarze mają jakieś wytłumaczenia zaniechania tego oczywistego przecież
punktu dziennikarskiego śledztwa. O wiele ciekawszy jest jednak drugi wątek,
ten o nazwisku Adamowicza w aktach Jankowskiego. Czekam na ciąg dalszy, bo jak
Jankowski powiedział "a" to powinien iść dalej i pokazać to co dotyczy
Adamowicza. Na razie jest 1:1, Jankowski skutecznie wyrównał stan meczu
rzucając aluzję podważającą zaufanie do dziennikarzy.
Trochę żenujące jest to, że obie strony tak się bawią.