andrzejg
29.08.06, 08:03
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3579703.html
"Jeśli w wyniku wypowiedzi Macierewicza ktokolwiek odejdzie, to będzie to najprawdopodobniej prof. Władysław Bartoszewski - były dwukrotny szef MSZ, żołnierz AK i więzień Auschwitz. Wczoraj powiedział, że zastanawia się nad ustąpieniem ze stanowiska przewodniczącego rady programowej Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych podległego MSZ. - Nie usłyszałem żadnej wypowiedzi szefowej MSZ Anny Fotygi, w której odniosłaby się do oskarżeń, że przez 16 lat polscy szefowie MSZ byli na służbie obcego wywiadu - wyjaśniał nam Bartoszewski."
Już widzę to całe stado byłych wielbicieli JEDYNEGO prawego ministra
spraw zagranicznych atakujacych profesora za jego decyzję podjetą z tak
jasnych i prostych przyczyn, wyrażającą niezgodę na metody prowadzenia
polityki przez obecny obóz rzadzący.Praktycznie żaden z wielkich dzisiejszej
Polski nie odniósł się w sposób rzetelny do 'skrótu myslowego' Macierewicza
Prezydent wyłgał sie brakiem kompetencji,premier przrzucił problem na Radka
Sikorskiego, a ten uciekł na urlop, aby po kilku dniach dac naganę.Anna
Fotyga, nowy minister tłumaczy się brakiem wiedzy na ten temat....
To czy w tym kraju coś ktoś wie?Kto nami rządzi?
Panie prof. Bartoszewski.Niezaleznie od decyzji jaka Pan podejmie, chciałbym
tu złozyc Panu wyrazy szacunku.
A.