echo_o
29.08.06, 15:41
W Polsce wódka, na Kubie rum.
Bo zakąska ta sama, tak samo niestrawna...
Dziś szczególnie ciekawie się to czyta:
"Sprawa wydaje się zatem oczywista: dla Kuby po komunizmie przewidziano
dokładnie ten sam scenariusz, co dla Polski i innych krajów zniewolonych
przez Sowiety. Udelektowani mają być (politycznie i finansowo) przede
wszystkim sami komuniści, z pełną gwarancją bezkarności oraz smakowania
owoców Rewolucji, dalej „słuszni”, bo postępowi, dysydenci, czyli ci dawni
towarzysze Castro, którzy się przewerbowali na demokrację i socjalizm z
ludzką twarzą, no i oczywiście grynderski multikapitał, któremu otworzy drogę
jakiś kubański Balcerowicz.
Lud ma się zadowolić odzyskanymi prawami człowieka, podziękowawszy swoim
dotychczasowym oprawcom za to, że już łaskawie nie będą mordować i więzić.
Zamiast Komunistycznej Partii Kuby powstanie Sojusz Lewicy Demokratycznej im.
Ernesta „Che” Guevary, rządzący wespół albo na przemian z postdysydencką
Partią Demokratyczną, bo przecież kult tego „bohatera” będzie łączył
wszystkich. Dla ubarwienia pluralizmu może jeszcze powstanie Ruch Otwartych
Chrześcijan, kierowany przez „teologów wyzwolenia”. A wrogiem publicznym
wszystkich demokratów będzie kontrrewolucyjna, nacjonalistyczna prawica,
wywołująca demony przeszłości."
www.prawica.net/node/4445
"Na początek apeluję więc do kreolskich braci: nie wierzcie „Grekom”
przynoszącym dary. Odeślijcie p. Kwaśniewskiego (razem z jego „trojańskim”
meblem) tam, gdzie jego miejsce – do diabła."
Mam nadzieję, że Kubańczycy, pomni na przykład Polski,
nie zafundują sobie skrętu kiszek...