Dodaj do ulubionych

Dyspensa dla teorii spiskowej

27.02.03, 19:18
Jak dotąd, to tylko wybitny przywódca socjalistyczny Adolf Hitler, ksenofobia
i antysemityzm miały gorszą opinię od teorii spiskowej. Ileż to farby
drukarskiej zużyto w drukarni "Gazety Wyborczej" na zwalczanie nie tylko
teorii spiskowej, ale nawet przekonania o istnieniu jakichś spisków? I oto,
kiedy za sprawą tej intensywnej działalności perswazyjnej masy były o krok od
zwątpienia w teorię spiskową, nastąpiła katastrofa. Osobnik zeznający przed
parlamentarną komisją śledczą w sobotę 15 lutego, a podający się za pana red.
Adama Michnika i nawet łudząco do niego podobny, oskarżył jakichś "onych",
że "uderzyli" w spółkę Agora, bo chodziło im o "władzę i pieniądze". Czy to
rzeczywiście pan red. Michnik, czy też jakiś podstawiony sobowtór? Trzeba
postawić to pytanie, bo czyż prawdziwy pan red. Michnik ratowałby się
odwoływaniem do spiskowej teorii dziejów, zwalając wszystko na "onych", co to
pożądają "władzy i pieniędzy"? To nie mieści się w głowie, bo niby skąd
tacy "oni" mogliby się wziąć w naszej młodej demokracji, ukształtowanej z
jednej strony przez człowieków honoru, a z drugiej - przez autorytety
moralne, którym nawet z klozetki pachnie esencją różaną? Gdyby jednak, co
wprawdzie jest niepodobieństwem, niemniej gdyby jednak skądś się pojawili, to
nieomylny to znak, że interesy spółki Agora i sytuacja samego pana red.
Michnika na tym etapie dziejowym wymaga rehabilitacji spiskowej teorii
dziejów. Cieszmy się zatem, bo nie wiadomo, jak długo potrwa ta dyspensa. A
zatem, skoro spiskowe teorie wróciły na moment do łask, puśćmy wodze
fantazji.
Od czego zaczęła się wojna trojańska? Jak pamiętamy, zaczęła się ona od tego,
że Matka Ziemia pożaliła się Zeusowi, iż coraz bardziej męczy ją dźwiganie
rozradzającego się rodzaju ludzkiego. Ojciec bogów i ludzi postanowił zatem
zredukować liczebność gatunku ludzkiego przy pomocy wojny, a z pomocą
przyszedł mu, jak to bywa, przypadek. Oto na jakąś ucztę olimpijską nie
zaproszono bogini Eris. Pojawiła się ona jednak i bez zaproszenia po to, by
miedzy Herę, Atenę i Afrodytę rzucić jabłko przeznaczone "dla
najpiękniejszej". W tym momencie pojawia się już oferta korupcyjna. Parys,
jak wiadomo, był przez boginie lobbowany i w rezultacie przyznał jabłko
Afrodycie, która obiecała mu w nagrodę najpiękniejszą kobietę na świecie.
Na podobieństwo początku wojny trojańskiej, również i ta historia mogła
zacząć się od pewnego pomysłu. Jak wiadomo, zarówno szlachta jerozolimska,
jak i tubylcza, postanowiły przyłączyć Polskę do Unii Europejskiej. Oznaczało
to konieczność określenia, kto w nowych okolicznościach będzie przewodnią
siłą narodu w budowie socjalizmu. Jak wiadomo, przewodnia siła może być tylko
jedna, a która - to właśnie trzeba było ustalić zawczasu, by przed niemieckim
majestatem podjąć się organizowania administracji tubylczej. Zarówno pan
prezydent Kwaśniewski, jak i środowisko "Gazety Wyborczej" bardzo
zaangażowało się w tę sprawę, o czym świadczy uroczystość w Jedwabnem,
wpisująca się w spiżową tezę pana kanclerza Schrödera, że "okres niemieckiej
pokuty dobiegł końca". Zatem polska scena polityczna miała zostać
przebudowana w ten sposób, że pojawiłaby się na niej nowa siła przewodnia w
postaci formacji centrowej. Bezpieczeństwo zapewniałaby bezpieka kontrolowana
przez... No właśnie, chciałem napisać, że przez pana prezydenta, ale
przypomniała mi się fraszka Jana Kochanowskiego: "Chcę zasięgnąć rady czyjej;
kołnierz li to u delijej, czy delija u kołnierza?" Więc mniejsza już o to, bo
od strony propagandowej przedsięwzięcie zabezpieczałaby właśnie Agora, mająca
gazetę i kilka rozgłośni radiowych, ale nie dysponująca własną telewizją.
Tymczasem telewizja była niezbędna, bo nowa formacja, chcąc zdeklasować SLD,
musiała dysponować możliwością zagłuszenia wszystkich krzykiem i
przytłoczenia autorytetem moralnym.
Akurat Polsat szczęśliwie znalazł się w "tarapatach", więc wszystko byłoby na
dobrej drodze, gdyby pan premier Miller, kierowany instynktem
samozachowawczym, nie wpadł na pomysł zablokowania takiej możliwości,
oczywiście dla dobra pluralizmu w mediach. Zapoczątkowało to nasilenie
niesnasek między panem prezydentem a panem premierem, no a autorytety moralne
ze swej strony zorganizowały klangor na skalę europejską. Ponieważ pan
premier akurat ustalał warunki Anschlussu, taki klangor był mu bardzo nie na
rękę i zaproponował panu red. Michnikowi jakiś kompromis. Nie jest jednak
wykluczone, że w ostatniej chwili postanowił spróbować prowokacji i stąd pan
Rywin podczas rozmowy nalegał, by mu pan red. Michnik napisał na kartce kwotę
przez siebie proponowaną. Z kolei pan redaktor Michnik koniecznie chciał
uzyskać od pana Rywina wyznanie, że przychodzi on od "Leszka". Molestowany
tak pan Rywin chyba zorientował się, że jest nagrywany, bo powiedział panu
redaktorowi, że "tego od niego nie usłyszy", a jeśli już, to najwyżej, że "ma
rację". To już było coś, więc pan red. Michnik odwiedził pana premiera... no
i właśnie. Spiskowa teoria dziejów skłaniałaby do przypuszczenia, że zawarto
tam jakiś kompromis. Tym właśnie można wytłumaczyć półroczne milczenie i
bezczynność organów. "Dziennikarskie śledztwo" możemy spokojnie włożyć miedzy
bajki. Przerwanie milczenia mogło nastąpić wskutek wiadomości, że z
kompromisu nici. Albo to była prawda, albo prowokacja, ale tak czy owak mleko
się rozlało. A rozlało się, bo przypuszczam, że pan red. Michnik zaufał panu
prezydentowi. Tymczasem pan prezydent, jak zwykle, myślał tylko o sobie. To
właśnie jest przyczyna, dla której teraz pan red. Michnik tak walczy o dobre
imię pana premiera. C’est son la derniere esperance, a w tych opałach nawet
rehabilitacja teorii spiskowej wydaje się atrakcyjna. Oczywiście bez żadnych
nazwisk, ani, Boże broń, konkretów, co to, to nie. I tak już za dużo zostało
powiedziane.
Więc póki nie nadejdzie kolejny etap dziejowy, korzystajmy z chwilowej
rehabilitacji spiskowej teorii, w której, ma się rozumieć, nie ma ani słowa
prawdy, tylko takie intelektualne prowokacje, takie same, jakie w rozmowie z
panem Rywinem zastosował pan red. Michnik. Ponieważ parlamentarna komisja
śledcza i tak w końcu ustali prawdę przez głosowanie, to tyle naszego, co
sobie trochę, w ramach teorii spiskowej, pofantazjujemy.
Obserwuj wątek
    • Gość: kpt. Ziobro Re: Dyspensa dla teorii spiskowej IP: *.chello.pl 27.02.03, 19:20
      onatutrwa napisał(a):

      > Jak dotąd, to tylko wybitny przywódca socjalistyczny Adolf Hitler,
      ksenofobia
      > i antysemityzm miały gorszą opinię od teorii spiskowej. Ileż to farby
      > drukarskiej zużyto w drukarni "Gazety Wyborczej" na zwalczanie nie tylko
      > teorii spiskowej, ale nawet przekonania o istnieniu jakichś spisków? I oto,
      > kiedy za sprawą tej intensywnej działalności perswazyjnej masy były o krok
      od
      > zwątpienia w teorię spiskową, nastąpiła katastrofa. Osobnik zeznający przed
      > parlamentarną komisją śledczą w sobotę 15 lutego, a podający się za pana
      red.
      > Adama Michnika i nawet łudząco do niego podobny, oskarżył jakichś "onych",
      > że "uderzyli" w spółkę Agora, bo chodziło im o "władzę i pieniądze". Czy to
      > rzeczywiście pan red. Michnik, czy też jakiś podstawiony sobowtór? Trzeba
      > postawić to pytanie, bo czyż prawdziwy pan red. Michnik ratowałby się
      > odwoływaniem do spiskowej teorii dziejów, zwalając wszystko na "onych", co
      to
      > pożądają "władzy i pieniędzy"? To nie mieści się w głowie, bo niby skąd
      > tacy "oni" mogliby się wziąć w naszej młodej demokracji, ukształtowanej z
      > jednej strony przez człowieków honoru, a z drugiej - przez autorytety
      > moralne, którym nawet z klozetki pachnie esencją różaną? Gdyby jednak, co
      > wprawdzie jest niepodobieństwem, niemniej gdyby jednak skądś się pojawili,
      to
      > nieomylny to znak, że interesy spółki Agora i sytuacja samego pana red.
      > Michnika na tym etapie dziejowym wymaga rehabilitacji spiskowej teorii
      > dziejów. Cieszmy się zatem, bo nie wiadomo, jak długo potrwa ta dyspensa. A
      > zatem, skoro spiskowe teorie wróciły na moment do łask, puśćmy wodze
      > fantazji.
      > Od czego zaczęła się wojna trojańska? Jak pamiętamy, zaczęła się ona od
      tego,
      > że Matka Ziemia pożaliła się Zeusowi, iż coraz bardziej męczy ją dźwiganie
      > rozradzającego się rodzaju ludzkiego. Ojciec bogów i ludzi postanowił zatem
      > zredukować liczebność gatunku ludzkiego przy pomocy wojny, a z pomocą
      > przyszedł mu, jak to bywa, przypadek. Oto na jakąś ucztę olimpijską nie
      > zaproszono bogini Eris. Pojawiła się ona jednak i bez zaproszenia po to, by
      > miedzy Herę, Atenę i Afrodytę rzucić jabłko przeznaczone "dla
      > najpiękniejszej". W tym momencie pojawia się już oferta korupcyjna. Parys,
      > jak wiadomo, był przez boginie lobbowany i w rezultacie przyznał jabłko
      > Afrodycie, która obiecała mu w nagrodę najpiękniejszą kobietę na świecie.
      > Na podobieństwo początku wojny trojańskiej, również i ta historia mogła
      > zacząć się od pewnego pomysłu. Jak wiadomo, zarówno szlachta jerozolimska,
      > jak i tubylcza, postanowiły przyłączyć Polskę do Unii Europejskiej.
      Oznaczało
      > to konieczność określenia, kto w nowych okolicznościach będzie przewodnią
      > siłą narodu w budowie socjalizmu. Jak wiadomo, przewodnia siła może być
      tylko
      > jedna, a która - to właśnie trzeba było ustalić zawczasu, by przed
      niemieckim
      > majestatem podjąć się organizowania administracji tubylczej. Zarówno pan
      > prezydent Kwaśniewski, jak i środowisko "Gazety Wyborczej" bardzo
      > zaangażowało się w tę sprawę, o czym świadczy uroczystość w Jedwabnem,
      > wpisująca się w spiżową tezę pana kanclerza Schrödera, że "okres niemieckiej
      > pokuty dobiegł końca". Zatem polska scena polityczna miała zostać
      > przebudowana w ten sposób, że pojawiłaby się na niej nowa siła przewodnia w
      > postaci formacji centrowej. Bezpieczeństwo zapewniałaby bezpieka
      kontrolowana
      > przez... No właśnie, chciałem napisać, że przez pana prezydenta, ale
      > przypomniała mi się fraszka Jana Kochanowskiego: "Chcę zasięgnąć rady
      czyjej;
      > kołnierz li to u delijej, czy delija u kołnierza?" Więc mniejsza już o to,
      bo
      > od strony propagandowej przedsięwzięcie zabezpieczałaby właśnie Agora,
      mająca
      > gazetę i kilka rozgłośni radiowych, ale nie dysponująca własną telewizją.
      > Tymczasem telewizja była niezbędna, bo nowa formacja, chcąc zdeklasować SLD,
      > musiała dysponować możliwością zagłuszenia wszystkich krzykiem i
      > przytłoczenia autorytetem moralnym.
      > Akurat Polsat szczęśliwie znalazł się w "tarapatach", więc wszystko byłoby
      na
      > dobrej drodze, gdyby pan premier Miller, kierowany instynktem
      > samozachowawczym, nie wpadł na pomysł zablokowania takiej możliwości,
      > oczywiście dla dobra pluralizmu w mediach. Zapoczątkowało to nasilenie
      > niesnasek między panem prezydentem a panem premierem, no a autorytety
      moralne
      > ze swej strony zorganizowały klangor na skalę europejską. Ponieważ pan
      > premier akurat ustalał warunki Anschlussu, taki klangor był mu bardzo nie na
      > rękę i zaproponował panu red. Michnikowi jakiś kompromis. Nie jest jednak
      > wykluczone, że w ostatniej chwili postanowił spróbować prowokacji i stąd pan
      > Rywin podczas rozmowy nalegał, by mu pan red. Michnik napisał na kartce
      kwotę
      > przez siebie proponowaną. Z kolei pan redaktor Michnik koniecznie chciał
      > uzyskać od pana Rywina wyznanie, że przychodzi on od "Leszka". Molestowany
      > tak pan Rywin chyba zorientował się, że jest nagrywany, bo powiedział panu
      > redaktorowi, że "tego od niego nie usłyszy", a jeśli już, to najwyżej,
      że "ma
      > rację". To już było coś, więc pan red. Michnik odwiedził pana premiera... no
      > i właśnie. Spiskowa teoria dziejów skłaniałaby do przypuszczenia, że zawarto
      > tam jakiś kompromis. Tym właśnie można wytłumaczyć półroczne milczenie i
      > bezczynność organów. "Dziennikarskie śledztwo" możemy spokojnie włożyć
      miedzy
      > bajki. Przerwanie milczenia mogło nastąpić wskutek wiadomości, że z
      > kompromisu nici. Albo to była prawda, albo prowokacja, ale tak czy owak
      mleko
      > się rozlało. A rozlało się, bo przypuszczam, że pan red. Michnik zaufał panu
      > prezydentowi. Tymczasem pan prezydent, jak zwykle, myślał tylko o sobie. To
      > właśnie jest przyczyna, dla której teraz pan red. Michnik tak walczy o dobre
      > imię pana premiera. C’est son la derniere esperance, a w tych opałach naw
      > et
      > rehabilitacja teorii spiskowej wydaje się atrakcyjna. Oczywiście bez żadnych
      > nazwisk, ani, Boże broń, konkretów, co to, to nie. I tak już za dużo zostało
      > powiedziane.
      > Więc póki nie nadejdzie kolejny etap dziejowy, korzystajmy z chwilowej
      > rehabilitacji spiskowej teorii, w której, ma się rozumieć, nie ma ani słowa
      > prawdy, tylko takie intelektualne prowokacje, takie same, jakie w rozmowie z
      > panem Rywinem zastosował pan red. Michnik. Ponieważ parlamentarna komisja
      > śledcza i tak w końcu ustali prawdę przez głosowanie, to tyle naszego, co
      > sobie trochę, w ramach teorii spiskowej, pofantazjujemy.

      Ale tak ogólnie - to z Lazio wygramy ?
      • onatutrwa Re: Dyspensa dla teorii spiskowej 27.02.03, 19:26
        Gość portalu: kpt. Ziobro napisał(a):

        > Ale tak ogólnie - to z Lazio wygramy ?
        Chyba nie, bowiem członkostwo w UE to wielki znak ?..........
      • Gość: kataryna Re: Dyspensa dla teorii spiskowej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.03, 19:31
        Gość portalu: kpt. Ziobro napisał(a):

        > Ale tak ogólnie - to z Lazio wygramy ?


        Wygramy, jak się uda ich namówić do wyjścia na boisko.
        • Gość: kpt. Ziobro Re: Dyspensa dla teorii spiskowej IP: *.chello.pl 27.02.03, 19:34
          Gość portalu: kataryna napisał(a):

          > Gość portalu: kpt. Ziobro napisał(a):
          >
          > > Ale tak ogólnie - to z Lazio wygramy ?
          >
          >
          > Wygramy, jak się uda ich namówić do wyjścia na boisko.
          Oj, chyba nie uda się wepchnąć tych makaroniarzy na plac.
          pzdr
    • Gość: f Re: Dyspensa dla teorii spiskowej IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 27.02.03, 19:39






      Autor Stanisław Michalkiewicz!Ten sam co to jednym telefonem wyrzucił GO
      Michnik z listy kandydatów na senatora z Platformy Obywatelskij!
      To w tej chwili najleepsze pióro w Polsce!









      onatutrwa napisał(a):

      > Jak dotąd, to tylko wybitny przywódca socjalistyczny Adolf Hitler, ksenofobia
      > i antysemityzm miały gorszą opinię od teorii spiskowej. Ileż to farby
      > drukarskiej zużyto w drukarni "Gazety Wyborczej" na zwalczanie nie tylko
      > teorii spiskowej, ale nawet przekonania o istnieniu jakichś spisków? I oto,
      > kiedy za sprawą tej intensywnej działalności perswazyjnej masy były o krok od
      > zwątpienia w teorię spiskową, nastąpiła katastrofa. Osobnik zeznający przed
      > parlamentarną komisją śledczą w sobotę 15 lutego, a podający się za pana red.
      > Adama Michnika i nawet łudząco do niego podobny, oskarżył jakichś "onych",
      > że "uderzyli" w spółkę Agora, bo chodziło im o "władzę i pieniądze". Czy to
      > rzeczywiście pan red. Michnik, czy też jakiś podstawiony sobowtór? Trzeba
      > postawić to pytanie, bo czyż prawdziwy pan red. Michnik ratowałby się
      > odwoływaniem do spiskowej teorii dziejów, zwalając wszystko na "onych", co to
      > pożądają "władzy i pieniędzy"? To nie mieści się w głowie, bo niby skąd
      > tacy "oni" mogliby się wziąć w naszej młodej demokracji, ukształtowanej z
      > jednej strony przez człowieków honoru, a z drugiej - przez autorytety
      > moralne, którym nawet z klozetki pachnie esencją różaną? Gdyby jednak, co
      > wprawdzie jest niepodobieństwem, niemniej gdyby jednak skądś się pojawili, to
      > nieomylny to znak, że interesy spółki Agora i sytuacja samego pana red.
      > Michnika na tym etapie dziejowym wymaga rehabilitacji spiskowej teorii
      > dziejów. Cieszmy się zatem, bo nie wiadomo, jak długo potrwa ta dyspensa. A
      > zatem, skoro spiskowe teorie wróciły na moment do łask, puśćmy wodze
      > fantazji.
      > Od czego zaczęła się wojna trojańska? Jak pamiętamy, zaczęła się ona od tego,
      > że Matka Ziemia pożaliła się Zeusowi, iż coraz bardziej męczy ją dźwiganie
      > rozradzającego się rodzaju ludzkiego. Ojciec bogów i ludzi postanowił zatem
      > zredukować liczebność gatunku ludzkiego przy pomocy wojny, a z pomocą
      > przyszedł mu, jak to bywa, przypadek. Oto na jakąś ucztę olimpijską nie
      > zaproszono bogini Eris. Pojawiła się ona jednak i bez zaproszenia po to, by
      > miedzy Herę, Atenę i Afrodytę rzucić jabłko przeznaczone "dla
      > najpiękniejszej". W tym momencie pojawia się już oferta korupcyjna. Parys,
      > jak wiadomo, był przez boginie lobbowany i w rezultacie przyznał jabłko
      > Afrodycie, która obiecała mu w nagrodę najpiękniejszą kobietę na świecie.
      > Na podobieństwo początku wojny trojańskiej, również i ta historia mogła
      > zacząć się od pewnego pomysłu. Jak wiadomo, zarówno szlachta jerozolimska,
      > jak i tubylcza, postanowiły przyłączyć Polskę do Unii Europejskiej. Oznaczało
      > to konieczność określenia, kto w nowych okolicznościach będzie przewodnią
      > siłą narodu w budowie socjalizmu. Jak wiadomo, przewodnia siła może być tylko
      > jedna, a która - to właśnie trzeba było ustalić zawczasu, by przed niemieckim
      > majestatem podjąć się organizowania administracji tubylczej. Zarówno pan
      > prezydent Kwaśniewski, jak i środowisko "Gazety Wyborczej" bardzo
      > zaangażowało się w tę sprawę, o czym świadczy uroczystość w Jedwabnem,
      > wpisująca się w spiżową tezę pana kanclerza Schrödera, że "okres niemieckiej
      > pokuty dobiegł końca". Zatem polska scena polityczna miała zostać
      > przebudowana w ten sposób, że pojawiłaby się na niej nowa siła przewodnia w
      > postaci formacji centrowej. Bezpieczeństwo zapewniałaby bezpieka kontrolowana
      > przez... No właśnie, chciałem napisać, że przez pana prezydenta, ale
      > przypomniała mi się fraszka Jana Kochanowskiego: "Chcę zasięgnąć rady czyjej;
      > kołnierz li to u delijej, czy delija u kołnierza?" Więc mniejsza już o to, bo
      > od strony propagandowej przedsięwzięcie zabezpieczałaby właśnie Agora, mająca
      > gazetę i kilka rozgłośni radiowych, ale nie dysponująca własną telewizją.
      > Tymczasem telewizja była niezbędna, bo nowa formacja, chcąc zdeklasować SLD,
      > musiała dysponować możliwością zagłuszenia wszystkich krzykiem i
      > przytłoczenia autorytetem moralnym.
      > Akurat Polsat szczęśliwie znalazł się w "tarapatach", więc wszystko byłoby na
      > dobrej drodze, gdyby pan premier Miller, kierowany instynktem
      > samozachowawczym, nie wpadł na pomysł zablokowania takiej możliwości,
      > oczywiście dla dobra pluralizmu w mediach. Zapoczątkowało to nasilenie
      > niesnasek między panem prezydentem a panem premierem, no a autorytety moralne
      > ze swej strony zorganizowały klangor na skalę europejską. Ponieważ pan
      > premier akurat ustalał warunki Anschlussu, taki klangor był mu bardzo nie na
      > rękę i zaproponował panu red. Michnikowi jakiś kompromis. Nie jest jednak
      > wykluczone, że w ostatniej chwili postanowił spróbować prowokacji i stąd pan
      > Rywin podczas rozmowy nalegał, by mu pan red. Michnik napisał na kartce kwotę
      > przez siebie proponowaną. Z kolei pan redaktor Michnik koniecznie chciał
      > uzyskać od pana Rywina wyznanie, że przychodzi on od "Leszka". Molestowany
      > tak pan Rywin chyba zorientował się, że jest nagrywany, bo powiedział panu
      > redaktorowi, że "tego od niego nie usłyszy", a jeśli już, to najwyżej, że "ma
      > rację". To już było coś, więc pan red. Michnik odwiedził pana premiera... no
      > i właśnie. Spiskowa teoria dziejów skłaniałaby do przypuszczenia, że zawarto
      > tam jakiś kompromis. Tym właśnie można wytłumaczyć półroczne milczenie i
      > bezczynność organów. "Dziennikarskie śledztwo" możemy spokojnie włożyć miedzy
      > bajki. Przerwanie milczenia mogło nastąpić wskutek wiadomości, że z
      > kompromisu nici. Albo to była prawda, albo prowokacja, ale tak czy owak mleko
      > się rozlało. A rozlało się, bo przypuszczam, że pan red. Michnik zaufał panu
      > prezydentowi. Tymczasem pan prezydent, jak zwykle, myślał tylko o sobie. To
      > właśnie jest przyczyna, dla której teraz pan red. Michnik tak walczy o dobre
      > imię pana premiera. C’est son la derniere esperance, a w tych opałach naw
      > et
      > rehabilitacja teorii spiskowej wydaje się atrakcyjna. Oczywiście bez żadnych
      > nazwisk, ani, Boże broń, konkretów, co to, to nie. I tak już za dużo zostało
      > powiedziane.
      > Więc póki nie nadejdzie kolejny etap dziejowy, korzystajmy z chwilowej
      > rehabilitacji spiskowej teorii, w której, ma się rozumieć, nie ma ani słowa
      > prawdy, tylko takie intelektualne prowokacje, takie same, jakie w rozmowie z
      > panem Rywinem zastosował pan red. Michnik. Ponieważ parlamentarna komisja
      > śledcza i tak w końcu ustali prawdę przez głosowanie, to tyle naszego, co
      > sobie trochę, w ramach teorii spiskowej, pofantazjujemy.
      • Gość: kpt. Ziobro Re: Dyspensa dla teorii spiskowej IP: *.chello.pl 27.02.03, 19:43
        Gość portalu: f napisał(a):

        >
        >
        >
        >
        >
        >
        > Autor Stanisław Michalkiewicz!Ten sam co to jednym telefonem wyrzucił GO
        > Michnik z listy kandydatów na senatora z Platformy Obywatelskij!
        > To w tej chwili najleepsze pióro w Polsce!
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        > onatutrwa napisał(a):
        >
        > > Jak dotąd, to tylko wybitny przywódca socjalistyczny Adolf Hitler, ksenofo
        > bia
        > > i antysemityzm miały gorszą opinię od teorii spiskowej. Ileż to farby
        > > drukarskiej zużyto w drukarni "Gazety Wyborczej" na zwalczanie nie tylko
        > > teorii spiskowej, ale nawet przekonania o istnieniu jakichś spisków? I oto
        > ,
        > > kiedy za sprawą tej intensywnej działalności perswazyjnej masy były o krok
        > od
        > > zwątpienia w teorię spiskową, nastąpiła katastrofa. Osobnik zeznający prze
        > d
        > > parlamentarną komisją śledczą w sobotę 15 lutego, a podający się za pana r
        > ed.
        > > Adama Michnika i nawet łudząco do niego podobny, oskarżył jakichś "onych",
        >
        > > że "uderzyli" w spółkę Agora, bo chodziło im o "władzę i pieniądze". Czy t
        > o
        > > rzeczywiście pan red. Michnik, czy też jakiś podstawiony sobowtór? Trzeba
        > > postawić to pytanie, bo czyż prawdziwy pan red. Michnik ratowałby się
        > > odwoływaniem do spiskowej teorii dziejów, zwalając wszystko na "onych", co
        > to
        > > pożądają "władzy i pieniędzy"? To nie mieści się w głowie, bo niby skąd
        > > tacy "oni" mogliby się wziąć w naszej młodej demokracji, ukształtowanej z
        > > jednej strony przez człowieków honoru, a z drugiej - przez autorytety
        > > moralne, którym nawet z klozetki pachnie esencją różaną? Gdyby jednak, co
        > > wprawdzie jest niepodobieństwem, niemniej gdyby jednak skądś się pojawili,
        > to
        > > nieomylny to znak, że interesy spółki Agora i sytuacja samego pana red.
        > > Michnika na tym etapie dziejowym wymaga rehabilitacji spiskowej teorii
        > > dziejów. Cieszmy się zatem, bo nie wiadomo, jak długo potrwa ta dyspensa.
        > A
        > > zatem, skoro spiskowe teorie wróciły na moment do łask, puśćmy wodze
        > > fantazji.
        > > Od czego zaczęła się wojna trojańska? Jak pamiętamy, zaczęła się ona od te
        > go,
        > > że Matka Ziemia pożaliła się Zeusowi, iż coraz bardziej męczy ją dźwiganie
        >
        > > rozradzającego się rodzaju ludzkiego. Ojciec bogów i ludzi postanowił zate
        > m
        > > zredukować liczebność gatunku ludzkiego przy pomocy wojny, a z pomocą
        > > przyszedł mu, jak to bywa, przypadek. Oto na jakąś ucztę olimpijską nie
        > > zaproszono bogini Eris. Pojawiła się ona jednak i bez zaproszenia po to, b
        > y
        > > miedzy Herę, Atenę i Afrodytę rzucić jabłko przeznaczone "dla
        > > najpiękniejszej". W tym momencie pojawia się już oferta korupcyjna. Parys,
        >
        > > jak wiadomo, był przez boginie lobbowany i w rezultacie przyznał jabłko
        > > Afrodycie, która obiecała mu w nagrodę najpiękniejszą kobietę na świecie.
        > > Na podobieństwo początku wojny trojańskiej, również i ta historia mogła
        > > zacząć się od pewnego pomysłu. Jak wiadomo, zarówno szlachta jerozolimska,
        >
        > > jak i tubylcza, postanowiły przyłączyć Polskę do Unii Europejskiej. Oznacz
        > ało
        > > to konieczność określenia, kto w nowych okolicznościach będzie przewodnią
        > > siłą narodu w budowie socjalizmu. Jak wiadomo, przewodnia siła może być ty
        > lko
        > > jedna, a która - to właśnie trzeba było ustalić zawczasu, by przed niemiec
        > kim
        > > majestatem podjąć się organizowania administracji tubylczej. Zarówno pan
        > > prezydent Kwaśniewski, jak i środowisko "Gazety Wyborczej" bardzo
        > > zaangażowało się w tę sprawę, o czym świadczy uroczystość w Jedwabnem,
        > > wpisująca się w spiżową tezę pana kanclerza Schrödera, że "okres niemiecki
        > ej
        > > pokuty dobiegł końca". Zatem polska scena polityczna miała zostać
        > > przebudowana w ten sposób, że pojawiłaby się na niej nowa siła przewodnia
        > w
        > > postaci formacji centrowej. Bezpieczeństwo zapewniałaby bezpieka kontrolow
        > ana
        > > przez... No właśnie, chciałem napisać, że przez pana prezydenta, ale
        > > przypomniała mi się fraszka Jana Kochanowskiego: "Chcę zasięgnąć rady czyj
        > ej;
        > > kołnierz li to u delijej, czy delija u kołnierza?" Więc mniejsza już o to,
        > bo
        > > od strony propagandowej przedsięwzięcie zabezpieczałaby właśnie Agora, maj
        > ąca
        > > gazetę i kilka rozgłośni radiowych, ale nie dysponująca własną telewizją.
        > > Tymczasem telewizja była niezbędna, bo nowa formacja, chcąc zdeklasować SL
        > D,
        > > musiała dysponować możliwością zagłuszenia wszystkich krzykiem i
        > > przytłoczenia autorytetem moralnym.
        > > Akurat Polsat szczęśliwie znalazł się w "tarapatach", więc wszystko byłoby
        > na
        > > dobrej drodze, gdyby pan premier Miller, kierowany instynktem
        > > samozachowawczym, nie wpadł na pomysł zablokowania takiej możliwości,
        > > oczywiście dla dobra pluralizmu w mediach. Zapoczątkowało to nasilenie
        > > niesnasek między panem prezydentem a panem premierem, no a autorytety mora
        > lne
        > > ze swej strony zorganizowały klangor na skalę europejską. Ponieważ pan
        > > premier akurat ustalał warunki Anschlussu, taki klangor był mu bardzo nie
        > na
        > > rękę i zaproponował panu red. Michnikowi jakiś kompromis. Nie jest jednak
        > > wykluczone, że w ostatniej chwili postanowił spróbować prowokacji i stąd p
        > an
        > > Rywin podczas rozmowy nalegał, by mu pan red. Michnik napisał na kartce kw
        > otę
        > > przez siebie proponowaną. Z kolei pan redaktor Michnik koniecznie chciał
        > > uzyskać od pana Rywina wyznanie, że przychodzi on od "Leszka". Molestowany
        >
        > > tak pan Rywin chyba zorientował się, że jest nagrywany, bo powiedział panu
        >
        > > redaktorowi, że "tego od niego nie usłyszy", a jeśli już, to najwyżej, że
        > "ma
        > > rację". To już było coś, więc pan red. Michnik odwiedził pana premiera...
        > no
        > > i właśnie. Spiskowa teoria dziejów skłaniałaby do przypuszczenia, że zawar
        > to
        > > tam jakiś kompromis. Tym właśnie można wytłumaczyć półroczne milczenie i
        > > bezczynność organów. "Dziennikarskie śledztwo" możemy spokojnie włożyć mie
        > dzy
        > > bajki. Przerwanie milczenia mogło nastąpić wskutek wiadomości, że z
        > > kompromisu nici. Albo to była prawda, albo prowokacja, ale tak czy owak ml
        > eko
        > > się rozlało. A rozlało się, bo przypuszczam, że pan red. Michnik zaufał pa
        > nu
        > > prezydentowi. Tymczasem pan prezydent, jak zwykle, myślał tylko o sobie. T
        > o
        > > właśnie jest przyczyna, dla której teraz pan red. Michnik tak walczy o dob
        > re
        > > imię pana premiera. C’est son la derniere esperance, a w tych opałac
        > h naw
        > > et
        > > rehabilitacja teorii spiskowej wydaje się atrakcyjna. Oczywiście bez żadny
        > ch
        > > nazwisk, ani, Boże broń, konkretów, co to, to nie. I tak już za dużo zosta
        > ło
        > > powiedziane.
        > > Więc póki nie nadejdzie kolejny etap dziejowy, korzystajmy z chwilowej
        > > rehabilitacji spiskowej teorii, w której, ma się rozumieć, nie ma ani słow
        > a
        > > prawdy, tylko takie intelektualne prowokacje, takie same, jakie w rozmowie
        > z
        > > panem Rywinem zastosował pan red. Michnik. Ponieważ parlamentarna komisja
        > > śledcza i tak w końcu ustali prawdę przez głosowanie, to tyle naszego, co
        > > sobie trochę, w ramach teorii spiskowej, pofantazjujemy.

        Ale Żurawski będzie grał ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka